Dr Szabaciuk: każde państwo, które jest nastawione antyamerykańsko to jest potencjalny sojusznik Rosji

Ekspert Instytutu Europy Środkowej o ataku na ukraińskie strony rządowe, oskarżeniu Petra Poroszenki, potrzebie zjednoczenia się Ukraińców oraz o dążeniu Rosji do przywrócenia koncertu mocarstw.

Dr Andrzej Szabaciuk komentuje atak hakerów na ukraińskie strony rządowe. Ocenia, że Rosjanie przede wszystkim chcą pokazać słabość państwa rosyjskiego. Umieszczony na stronach komunikat mówi o zemście za Wołyń. Dr Szabaciuk zauważa, że Kreml od dawna atakuje środowiska gloryfikujące nacjonalistów ukraińskich. Odpowiada na pytanie o możliwość obronienia się przed podobnymi atakami.

Afera z mailami polskiego rządu, czy podobne afery jeżeli chodzi o Stany Zjednoczone, Niemcy, Francję i Wielką Brytanię pokazują, że tak naprawdę te możliwości są mimo wszystko ograniczone, ponieważ tym najsłabszym ogniwem jest zawsze człowiek, który czasami po prostu nie stosuje się do określonych wytycznych postępowania, które są opracowywane przez służby poszczególnych państw.

Ekspert Instytutu Europy Środkowej wskazuje, że obecne technologie informatyczne pozwalają na włamanie się do każdego komputera z dostępem do Internetu. Stwierdza, że Rosja prowadzi od 2014 r. ma określoną politykę wobec swej południowo-zachodniej sąsiadki.

Oni nie uznają Ukrainy jako państwa suwerennego, niezależnego, niepodległego. Uważają, że państwo ukraińskie jest tworem sztucznym podobnie jak grancie ukraińskie.

Według Władimira Putina Ukraińcy i Rosjanie to jeden naród. Ukraina w tym czasie żyje sprawą powrotu do kraju Petra Poroszenki.

W sytuacji kiedy mamy zagrożenie agresją ze strony Federacji Rosyjskiej Ukraina żyje konfliktem między byłym prezydentem a obecnym i sprawą oskarżenia Petra Poroszenki o zdradę stanu.

Rozmówca Anny Nartowskiej ocenia, że Poroszence można wiele zarzucić, ale zdrada stanu to „zbyt duży kaliber”. W świetle rosnących notowań byłego prezydenta trudno oskarżenie odczytać inaczej niż próbę wyeliminowania przez Zełenskiego konkurenta w przyszłych wyborach. Zdaniem naszego gościa byłby to błąd ze strony obecnej głowy państwa.

Ukraina mierzy się z wyzwaniem, które może zagrozić jej suwerenności. Konieczne jest stworzenie frontu antyrosyjskiego.

Jak na razie Zełenski i jego środowisko nie ustępuje. Wykładowca KUL zwraca uwagę na potrzebę wsparcia ze strony Zachodu.

Bez pomocy Zachodu Ukraina sama nie jest w stanie przeciwstawić się Federacji Rosyjskiej. Jest skazana po prostu prędzej, czy później na takie, czy inne ustępstwa wobec Rosji.

Podkreśla, że podporządkowanie Ukrainy Rosji zmieniłoby architekturę bezpieczeństwa w Europie. Jak ocenia, z punktu widzenia interesów Stanów Zjednoczonych

Wycofanie się z Europy byłoby dużym błędem.

Ignorowanie zagrożenia rosyjskiego miałoby negatywne skutki dla Amerykanów. Kreml buduje bowiem platformę współpracy na bazie sceptycyzmu wobec roli Waszyngtonu. Celem jest przywrócenie koncernu mocarstw.

Każde państwo, które jest nastawione antyamerykańsko to potencjalny sojusznik.

Wskazuje, że Aleksander Dugin od lat przedstawia Iran jako lidera ruchu antyamerykańskiego, z którym Rosja powinna rozwijać stosunki.

A.P.

Czy prorosyjski dziennikarz stoi za prowokacją na Ukrainie? Nowe ślady ws. podpalenia węgierskiego centrum kultury

Ukraińskie media informują o nowych dowodach w sprawie dotyczącej próby podpalenia węgierskiego centrum kultury w Użhorodzie na ukraińskim Zakarpaciu. Komentarz Pawła Bobołowicza.

Dowody te wiążą polskich podpalaczy z obywatelem Niemiec Manuelem Ochsenreiterem, dziennikarzem i byłym asystentem deputowanego partii Alternative für Deutschland.  Do podpalenia centrum kultury węgierskiej doszło w lutym ubiegłego roku. Zakarpacie zamieszkane jest przez 100 tysięczną mniejszość węgierską i podpalenie ich centrum kultury wywołało ostrą reakcję ze strony węgierskiej, z która i tak Kijów ma napięte relacje. Węgrzy mówili o popełnieniu antywęgierskiej zbrodni. Napisy pozostawione na budynku miały wskazywać, ze za podpaleniem stoją nacjonalistyczne, czy wręcz neonazistowskie ugrupowania z Ukrainy.  Pod koniec lutego doszło do zatrzymania sprawców podpalenia na terenie Polski i okazali się nimi nie Ukraińcy, lecz Polacy powiązani z Falangą – 22 letni Tomasz s. z Krakowa, 25 letni Adrian M. z Bydgoszczy i 28 letni Michał P. 14 stycznia br cała trójka stanęła przed sądem w Krakowie.

Ukraińskie media informują, że obecnie w sądzie zostały przedstawione nowe dowody łączące bezpośrednich polskich wykonawców z niemieckim zleceniodawcą. W sądzie została między innymi pokazano korespondencję z mesendżera Michała P. z jego żoną. Wynika z niej, że Michał P. spotykał się z niemieckim działaczem w Berlinie i otrzymał od niego pieniądze. Michał P. pisał do żony, że po powrocie z Berlina będzie jechać taksówką z lotniska, bo nie chce z taką sumą pieniędzy jechać komunikacją publiczną. Według wcześniejszych zeznań Ochsenreiter miał Michałowi P. przekazać 1500 euro za organizację podpalenia i opłacić mu bilety lotnicze. Michał P. przyznał się do winy i wskazuje na niemieckiego dziennikarza jako organizatora całej akcji.

Ukraińskie media wskazują również na rosyjski ślad w całej sprawie. Ochsenreiter nie raz miał się bowiem spotykać z Aleksandrem Duginem – rosyjskim ideologiem, powiązanym z Kremlem. Obydwaj też mieli współpracować w centrum Katheon, w którym z kolei szefem rady nadzorczej jest rosyjski miliarder Konstantyn Małofiejew znany z finansowania tzw. separatystów na wschodzie Ukrainy, za co zresztą znajduje się na liście objętych sankcjami przez Unię Europejską. Małofiejew miał też stać za finansowaniem działań białoruskiego historyka Aleksandra Usowskiego. Za te pieniądze organizowane były antyukraińskie akcje m.in. na terenie Węgier, Czech i Polski. Usowski utrzymywał kontakty w Polsce m.in. z ludźmi powiązanymi z Partią Zmiana, której lider Mateusz P. pozostaje w areszcie pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Rosji i Chin. O kontaktach Usowskiego wiadomo dzięki zhakowaniu jego poczty elektronicznej. Wynika z niej, że chociaż faktycznie organizował antyukriańskie akcje i utrzymywał kontakty z przedstawicielami polskich ugrupowań, to jednocześnie przed Moskwą zdecydowanie przechwalał się swoimi możliwościami wpływania na polską politykę.

Sam Ochsenreiter pracuje w gazecie „Zuerst”, wielokrotnie występował w rosyjskich mediach m.in. popierając prorosyjskich bojowników walczących przeciwko Ukrainie . Wiązany jest też z akcjami poszukiwania obserwatorów na tak zwane wybory organizowane przez separatystów i na bezprawne referendum zorganizowane na Krymie w marcu 2014 roku. Do tych działań służyła założona przez niego organizacja „Niemieckie Centrum Badań Euroazjatyckich”. Wśród założycieli tego centrum znalazł się także niemiecki deputowany z ramienia AFD Markus Frohnmaier . Frohnmaier po oskarżeniach wobec Ochsenreitera zerwał z nim współpracę. Ochsenreiter odrzuca oskarżenia polskich podpalaczy.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

jn