Program Wschodni: Zaobserwowano skupienie wojsk rosyjskich 150 km od granicy z Ukrainą. Ma ono charakter ofensywny

W najnowszym „Programie Wschodnim” m.in. o odnotowanym przez analityków z Confict Intelligence Team zgrupowaniu wojsk rosyjskich w regionie Woroneża, nieopodal granicy z Ukrainą.

 

Prowadzący: Paweł Bobołowicz

Realizacja: Michał Mioduszewski, Wiktor Timochin


Goście:

Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski – politolog, Uniwersytet Łódzki

Dr Jewhen Mahda – dyrektor Instytutu Polityki Światowej

Ajder Mużdabajew – dziennikarz telewizji Tatarów krymskich na Ukrainie

Walery Filimonichin – sekretarz naukowy kompleksu muzealnego „Mogiły Bykowiańskie”


W dzisiejszym „Programie Wschodnim” m.in. zgromadzeniu wojsk rosyjskich w regionie Woroneża, 150 km od granicy z Ukrainą. Jak podają analitycy z Confict Intelligence Team zaobserwowane skupienie wojsk ma raczej charakter ofensywny niż obronny. O sytuacji na granicy ukraińsko-rosyjskiej mówił dziś na antenie Radia Wnet prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski:

Myślę, że niestety może dojść do ataku wojsk Federacji Rosyjskiej na Ukrainę mimo że, działania rosyjskie odbywają się wbrew ich dotychczasowym obyczajom. Ten atak jest na tyle demonstracyjnie przygotowywany, że stanowi rezygnację z elementu zaskoczenia – komentuje gość „Programu Wschodniego”.

Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski przybliża słuchaczom również zagadnienie możliwych motywacji Putina, które mogą stać za zauważonymi działaniami wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą:

Według innej, choć równie logicznej linii rozumowania – Putin potrzebuje swojego teatru imperialnego. Powodami są m.in. pogorszająca się sytuacja gospodarcza w Rosji oraz afera związana z pałacem Putina i sprawą Nawalnego. Doświadczenia związane z aneksją Krymu wskazują, że imperialna ekspansja działa korzystnie na popularność reżimu wśród jego własnych obywateli – tłumaczy ekspert.

Jak podkreśla w rozmowie z Pawłem Bobołowiczem prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski:

To wszystko wygląda niestety groźnie i można spodziewać się najgorszego, czyli zbrojnej eskalacji trwającego konfliktu.

W dalszej części audycji Dr Jewhen Mahda i Ajder Mużdabajew opowiadają o recepcji niedawnej wizyty ministra Spraw Zagranicznych Zbigniewa Rau na Ukrainie:

Uważam, że wizyta ministra Rau to mocny symbol wsparcia Ukrainy ze strony Polski. (…) Wojna hybrydowa Rosji i Ukrainy trwa już osiem lat. ale właśnie teraz Rosja zorganizowała bardzo dużą liczbę wojsk w okolicy granicy rosyjsko-ukraińskiej – komentował dr Jewhen Mahda.

Z kolei dziennikarz telewizji Tatarów krymskich na Ukrainie zwraca uwagę na to, co dzieje się w tej chwili na Płw. Krymskim:

Jeżeli chodzi o Krym, mam informację, że ostatnio zostały tam przerzucone rosyjskie siły powietrzno-desantowe, jak również dużo czołgów. (…) Jest bardzo prawdopodobnym, że Rosjanie przygotowują się do pewnej akcji, akcji z powietrza z północnej strony Krymu – relacjonował Ajder Mużdabajew.

Rozmówca Pawła Bobołowicza porusza temat koncentracji rosyjskich wojsk na Krymie oraz prawdopodobnych wariantów, w jakich mógłby rozegrać się rosyjski atak na Ukrainę:

Uważam, że rosyjskie plany mogą się koncentrować na wodach Dniepru. (…) Mam również wrażenie, że ich celem może być też zabór Odessy – zaznaczył tatarski dziennikarz.

Ajder Mużdabajew zwraca uwagę na psychologiczny aspekt rosyjsko-ukraińskiej wojny hybrydowej. Na pierwszy plan wybija się w nim chęć Putina na utrzymanie władzy poprzez ciągłe uwodzenie swoich obywateli mitem Wielkiej Rosji:

Myślę, że analizując zaistniałą sytuację należy też wziąć pod uwagę psychologiczne mechanizmy Władimira Putina. Jego plany względem Ukrainy mają w sobie rys sakralnego podarunku Rosji dla Rosji. Kiedyś Putin powiedział, że jest zaślubiony Rosji i, że ta jego małżonka potrzebuje ciągle jakiś moralnych prezentów. Takim prezentem w 2014 r. był Krym, a teraz mogą być nim Odessa lub Białoruś – komentuje na antenie Wnet Mużdabajew.

Na koniec programu Walery Filimonichin mówi o podkijowskiej Bykowni, gdzie mieści się kompleks muzealny jednego z cmentarzy katyńskich „Mogiły Bykowiańskie”. Pracownik naukowy opowiada m.in. o tym kto został pochowany w Bykowni oraz historia stoi za tamtejszym cmentarzem:

Bykownia stała się bardzo znanym miejscem w związku z tym, że w 1937 r. Związek Radziecki zrobił z tego miejsca cmentarzysko ofiar zbrodni wojennych. Od lipca 1937 r. do Bykowni zaczęto zwozić ciała rozstrzelanych tzw. „wrogów narodu” – tłumaczy ekspert.

Sekretarz naukowy kompleksu mówi także o spoczywających w Bykowni osobach pochodzenia polskiego:

To trwało do listopada 1938 r. Wg naszych obliczeń zostało tam pochowanych aż 18,5 tys. osób. To byli przede wszystkim mieszkańcy Kijowa i obwodu kijowskiego, w tym 4 302 etnicznych Polaków – zaznacza Walery Filimonichin.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji!

N.N.

Bobołowicz: Krymskotatarska telewizja ATR może przestać funkcjonować. To rzetelne źródło informacji z okupowanego Krymu

Paweł Bobołowicz i Ajder Mużdabajew o mediach ukraińskich na Krymie, ukraińskim rynku medialnym, o komunikacji prezydenta Zełenskiego z dziennikarzami i sprawie jego wizyty w Omanie.

To jedyny kanał Tatarów krymskich na świecie. ATR nadawał na Krymie, ale po aneksji Krymu kanał został deportowany i musiał się przenieść do Kijowa.

Ajder Mużdabajew mówi o problemach telewizji ATR, której jest wicedyrektorem. Kanał ten może przestać funkcjonować. Jest on już teraz zadłużony, a grozi mu utrata finansowania ze strony Kijowa. Władze ukraińskie chcą bowiem przeprowadzania przetargów na materiały z będącego pod rosyjską władzą Krymu, co jak stwierdza Paweł Bobołowicz,  jest niemożliwe. Korespondent dodaje, że sam jest widzem telewizji ATR:

To rzetelne źródło informacji z okupowanego Krymu. […] Co najmniej 10 osób, które współpracowały z ATR-em znalazło się w więzieniu właśnie za to.

Mużdabajew przypomina, że w sprawie krymskotatarskiego medium wypowiedział się Parlament Europejski, który uznał, że Ukraina ma obowiązek wspierać tą dedykowaną rdzennej ludności półwyspu telewizję. Jednak nie tylko Tatarzy mają utrudniony dostęp do ukraińskich mediów. W związku z kwestiami technicznymi:

29 innych ukraińskich kanałów przestało działać na Krymie. Ci mieszkańcy, którzy chcieliby mieć ukraińskie kanały na Krymie mają z tym problemy.

Bobołowicz mówi o rynku medialnym u naszych południowo-wschodnich sąsiadów. Zauważa, że po Majdanie władzom ukraińskim nie udało się wzmocnić na tyle mediów publicznych, by osiągnęły dominację nad prywatnymi, posiadanymi przez oligarchów.

Ukraiński rynek medialny różni się od polskiego. Media są podzielone i skoncentrowane wokół grup oligarchicznych […] dość łatwo przypisać je do nazwisk oligarchów.

Jednym z tych mediów jest Media Holding, którego właścicielem jest Ihor Kołomojski. Należąca do oligarchy telewizja jest najchętniej wybieraną przez prezydenta Zełenskiego, kiedy już w telewizji występuje. Nie zdarza się to bardzo często, gdyż ukraiński prezydent preferuje komunikowanie się ze swymi rodakami za pośrednictwem zamieszczanych w mediach społecznościowych filmików. Jak zwraca uwagę nasz korespondent, utrzymane są one w konwencji wypracowanej jeszcze w kampanii wyborczej, która w Polsce zostałaby uznana za niepasującą do aktualnej głowy państwa.

Wicedyrektor ATR kontynuuje wątek poruszony przez dziennikarza, w „Poranku WNET”, czyli kontrowersje wokół wizyty prezydenta Zełenskiego w Omanie. Media ukraińskie spekulują, że mogło dojść tam do spotkania Zełenskiego z Nikołajem Patruszewem, sekretarzem Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej. Prezydenckie biuro zaprzeczyło temu.

Biuro Prezydenta kieruje sprawę do sądu przeciw Radiu Swoboda […] będzie próbować udowodnić, że do spotkania nie doszło.

Wiadomo, że samolot którym wrócił do swego kraju Zełenski przyleciał z Moskwy, ale czy był tam ważny rosyjski polityk już nie.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.