Kowalczyk: ograniczenia unijne w rolnictwie mogą się dla nas okazać przewagą konkurencyjną, bo nam łatwiej do nich dojść

Straty spowodowane przez ASF, wzrost cen nawozów i wdrażanie nowego Zielonego Ładu. Wiceprezes Rady Ministrów o bieżących problemach w polskim rolnictwie.

Henryk Kowalczyk informuje, że walka z pandemią Afrykańskiego Pomoru Świń stale trwa.

 Priorytetowym zadaniem jest obecnie pozbywanie się ognisk ASF.  Wiceprezes Rady Ministrów sądzi, że możemy wydatnie zmniejszyć ogniska ASF. Straty z powodu pandemii wśród użytkowej trzody chlewnej wynoszą ok. 400-600 mln zł.  Trudno obliczyć straty związane z likwidacją eksportu.

 Wicepremier tłumaczy, dlaczego ceny nawozów stale rosną. Wiąże się to ze wzrostem cen gazu. Zaznacza, że od pierwszego dnia urzędowania starali się obniżyć cenę nawozów. Nie mogą jednak oczekiwać od zakładów produkcji poniżej kosztów.

Minister rolnictwa odnosi się do Wspólnej Polityki Rolnej, która zakłada wdrożenie Nowego Zielonego Ładu. Oznacza to ograniczanie użycia nawozów sztucznych, czy wyłączanie gruntów rolnych z bezpośredniej produkcji rolnej.

Tu jest niebezpieczeństwo, że może spaść produkcja rolna w Unii Europejskiej.

Wskazuje, że nasze rolnictwo jest bliższe zakładanych celów niż zachodnioeuropejskie. Może to być dla nas szansa na rynku unijnym.

Te ograniczenia mogą się dla nas okazać przewagą konkurencyjną, bo dla nas łatwiej dojść do tych ograniczeń.

Chodzi o rolnictwo zrównoważone i ekologiczne. Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego zapowiada, że będzie zachęcał rolników do ubezpieczenia się.

Mówi także o powstaniu Krajowego Holdingu Spożywczego. Jego kręgosłupem ma być krajowa spółka cukrowa. Jego celem ma być łamanie zmów cenowych.

Gość Poranka Wnet odnosi się do możliwości wprowadzenia kolejnego lockdownu. Stwierdza, że obecnie obostrzenia już tak nie działają. Wskazuje, że ponad połowa społeczeństwa jest już zaszczepiona. Zaznacza, że

Prawie wszystkie […] zgony są osób, które były niezaszczepione.

Kowalczyk stwierdza, że tam, gdzie na szali stoi zdrowie i życie, to musimy się samoograniczać, jeśli trzeba to też i prawnie.

Te ostrzejsze formy o których jest dyskusja w parlamencie – powinien na nie przyjść czas.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Marek Sawicki: orzeczenie trybunału nie ma wpływu na relacje prawne między Polską a Unią

Poseł PSL o znaczeniu orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego, dopłatach dla rolników, walce z ASF i sytuacji na polsko-białoruskiej granicy.

Marek Sawicki komentuje protesty wokół orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego ws. wyższości konstytucji nad prawem unijnym. Zauważa, że

Jak mówi poseł PSL, już wielokrotnie trybunały orzekały o wyższości konstytucji nad prawem europejskim. Obecnie dwie największe partie- PiS i PO wykorzystują orzeczenie dla własnej narracji politycznej. Ta pierwsza traktuje orzeczenie jako wielką deklarację suwerenności, a ta ostatnia mówi o wyprowadzaniu Polski z Unii Europejskiej.

Widać wyraźnie, że każde paliwo do sporu PO-PiS-owego jest dobre.

Sawicki stwierdza, że tam, gdzie konstytucja i traktaty przekazały kompetencje instytucjom unijnym tam trzeba ich przestrzegać. Przypomina, że

Kiedy było orzeczenie Trybunału Konstytucyjnego pod przewodnictwem pana Safjana w sprawie ekstradycji, to Trybunał Konstytucyjny jasno orzekł, w którym miejscu traktaty europejskie są niezgodne z polską konstytucją. Wtedy zmieniliśmy polską konstytucję.

Obecnie Trybunał nie dał żadnego wyraźnego wskazania, a jedynie szeroką interpretację mającą znaczenie polityczne. Były minister rolnictwa odnosi się także do zapowiedzi rządowych dopłat dla rolników. Zauważa, że średnie gospodarstwa rolne już mają dopłaty wyższe (350 euro) od średniej europejskiej (252 euro).

Już dziś w gospodarstwach średnie mają dopłaty wyższe, więc nic nowego pan premier nie powiedział.

Gość Kuriera w samo południe odnosi się także do walki z afrykańskim pomorem świń. Zauważa, że od sześciu lat się mówi o walce z ASF.

Podkreśla, że w ostatnim roku ze 100 tys. gospodarstw ubyło ponad 10. Zauważa, że rządzący powtarzali cały czas, że wyprowadzą Polskę z afrykańskiego pomoru świń. Mimo to, od sześciu lat nie widać rezultatów.

Polityk odnosi się także do kryzysu na granicy. Deklaruje, że chciałby, aby polskie granice były chronione. Jeśli sama Straż Graniczna nie wystarczy, to trzeba użyć wojska. Stwierdza przy tym, że

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Dr Maciej Prost: z leśnikami połączył nas wspólny cel, którym jest opanowanie afrykańskiego pomoru świń

Wojewódzki lekarz weterynarii opowiadał o współpracy z leśnictwem, sukcesach w powstrzymywaniu takich chorób jak ptasia grypa i walce z afrykańskim pomorem świń.

Dr Maciej Prost, wojewódzki lekarz weterynarii w woj. zachodniopomorskim, opowiadał o współpracy z leśnikami, zaznaczył, że współpraca z leśnikami układa się bardzo dobrze.

Są to bardzo profesjonalni, bardzo odpowiedzialni i bardzo chętnie współpracujący ludzie. (…) Połączył nas wspólny cel mianowicie opanowanie afrykańskiego pomoru świń – powiedział dr Maciej Prost.

Nasz gość wyjaśnił, że udało się zatrzymać epidemie afrykańskiego pomoru świń na zachodnich granicach województwa. W populacji dzików w województwie zachodniopomorskim ograniczono liczbę zachorowań  do 87 przypadków, co w porównaniu do liczebności populacji stanowi niewielki procent. Sukces w tak dobrym opanowaniu choroby w skali kraju, województwo zawdzięcza bardzo dobrej współpracy z regionalną dyrekcją Lasów Państwowych i myśliwymi.

Mamy ASF u dzików ale nie mamy ognisk choroby u trzody hodowlanej -powiedział Maciej Prost.

Dr Maciej Prost poruszył też temat sanitarnego odstrzału dzików. Wyjaśnił, że jest to trudna do zaakceptowania konieczność, bo tylko w ten sposób można ograniczyć chorobę. Zaznaczył, że myśliwi podchodzili do tego zagadnienia z początkowo z rezerwą. Poruszył też temat ptasiej grypy, która jest chorobą cykliczną i będzie powracać. Według prognoz naukowców będzie się pojawiać co 7 lat. Wyjaśnił, że w opanowaniu ptasiej grypy wojewódzka inspekcja weterynaryjna również odniosła sukces.

Zachodniopomorskie jest województwem bardzo istotnym jeśli chodzi o tą chorobę ponieważ jest zasobne w wodę i nad nim znajdują się szlaki migracyjne ptaków – powiedział Maciej Prost.

Zaznaczył, że w zwalczaniu chorób takich jak ptasia grypa liczy się szybkość. Wspomniał też o utrudnieniach w pracy związanych z pandemią COVID–19.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji.

J.L.

Dr Sachajko o sytuacji Polski w Unii Europejskiej: Jesteśmy traktowani jak jakieś państwo bananowe

W „Poranku WNET” poseł Kukiz’15 mówi o nierównym traktowaniu państw członkowskich przez unijne instytucje. W opinii naszego gościa jesteśmy odbierani jak: „jacyś niepotrafiący się zachować dzikusy.”


Jarosław Sachajko sądzi, iż Polska jest traktowana w Unii Europejskiej jak państwo drugiej kategorii. Posła Kukiz’15 irytuje to, że UE pragnie być ważniejsza niż prawo stanowione w naszym państwie:

Jesteśmy traktowani jak jakieś państwo bananowe, jak jacyś niepotrafiący się zachować dzikusy. Tu już nawet nie chodzi o wykonanie wyroku TSUE. Tu chodzi o przestrzeganie traktatów – podkreśla polityk.

Zdaniem rozmówcy Tomasza Wybranowskiego, Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej w kontekście Polski wychodzi poza obszar swoich kompetencji. Dr Jarosław Sachajko twierdzi, że nasz kraj domaga się jedynie równego traktowania względem pozostałych państw członkowskich:

W tej chwili TSUE próbuje zawłaszczyć kolejne poza-traktatowe obszary. To jest wielkim skandalem – komentuje dr Jarosław Sachajko.

Ponadto deputowany mówi o problemie z afrykańskim pomorem świń (ASF) wśród dzików. Sachajko zarzuca politykom opozycji złe przedstawianie odstrzału dzików na forum międzynarodowym.

Mamy pandemię ASF-u. Mam nadzieję, że wszyscy zrozumieli, że to jest bardzo zaraźliwa choroba. Tylko ona dotyczy dzików i te dziki, jeżeli będą sobie dalej hasały obok gospodarstw rolników to ASF będzie się dostawał do gospodarstw rolników – mówi poseł Kukiz’15.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

N.N.

Dr Konopka: Trwa walka z ASF. Rynek trzody chlewnej wart jest ponad 20 mld zł. Powstaje specustawa do walki z chorobą

Pojawiają się kolejne przypadki ASF w odległości, która świadczy o działaniu człowieka. Na ogrodzonym terenie znaleziono 97 padłych dzików. Konieczne jest biologiczne zabezpieczenie gospodarstw.


Dr Bogdan Konopka, główny lekarz weterynarii mówi o rozprzestrzenianiu się afrykańskiego pomoru świń (ASF) oraz walce ministerstwa środowiska z tą chorobą:

Ta walka jest szczególnie trudna i spędza nam sen z powiek, jest to uderzenie w gospodarkę […] Rynek trzody chlewnej szacowany jest na ponad 20 mld złotych. Ostatni przypadek u dzików pojawił się w województwie lubuskim, czyli 300 km od najbliższego ogniska świń na Mazowszu i 360 km od przypadku u dzika w warmińsko-mazurskim.

Niemożliwe, aby dzik przemieścił się na taką odległość bez pomocy człowieka. Nikt nie został złapany, jednak trwa dochodzenie. Ministerstwo oczekuje na wyniki badań, które pomogą ustalić, czy jest to szczep ukraiński, czy białoruski:

Rozpoczęliśmy działania zgodę z europejską strategią zwalczania ASF-u […] Jak jest tzw. hotspot, teren skażony gdzie znaleziono takiego dzika należy ogrodzić […] na ogrodzonym terenie 80 km2 w wyniku przeczesania terenu przy użyciu wojska, myśliwych i leśników znaleziono 97 padłych dzików […] U 53 potwierdzono wyniki dodatnie.

Trwa odstrzał dzików, który zarówno w Polsce, jak i Niemczech jest działaniem docelowym w przypadku wykrycia ASF:

Dzików mamy dużo, doprowadziliśmy do takiej sytuacji, że mamy chów i hodowlę dzików w lasach i to zagraża naszej gospodarce, przede wszystkim świniom. Jeżeli jest duża presja wirusa w środowisku, to on wcześniej czy później przeniknie do chlewni.

Ministerstwo środowiska jest w trakcie przygotowywania specustawy, w ramach której, wojewoda będzie mógł wydać uprawnienia wojsku, policji, przymuszając myśliwych do odstrzału na swoim terenie:

Dostrzegliśmy niedoskonałości utrudniające walkę z tą chorobą […] Jeżeli żądamy mat dezynfekcyjnych, lub niecek dezynfekcyjnych z płynem ciągle gotowym do odkażania – na to jest wymagane pozwolenie na budowę. Dlatego potrzebna była zmiana w prawie budowlanym. […] W sytuacjach trudnych muszą powstać zespoły, które ułatwią odstrzał dzików. Z tego co wiem, zaostrzono również kary dla osób które utrudniają polowanie.

Uwolnienie się od afrykańskiego pomoru świń jest realne, jednak jak zaznacza główny lekarz weterynarii, aby tak się stało, całe społeczeństwo musi uwierzyć w bioasekurację:

Biologiczne i mechaniczne zabezpieczenie swoich gospodarstw. Po drugie – świadomość, że jeżeli byłem w lesie, czy na terenie, gdzie występuje choroba, nie mogę pojawić się w chlewni. muszę zachować pewne zasady, muszę się przebrać. To są podstawy. Hiszpanie walczyli 35 lat z tą chorobą. […] Świat ściga się w rpodukcji szczepionki, ale gdyby to była prosta sprawa, to już by ją wyprodukowano […] uczeni nie mogą uzyskać przeciwciał.

Dr Bogdan Konopka mówi także o tym, jak przed świętami należy obchodzić się z karpiem oraz jakie warunki mu zapewnić, aby zwierze się nie męczyło.

A.M.K.

Niemczuk: Polska jest liderem w Europie, jeśli chodzi o zwalczanie afrykańskiego pomoru świń [WIDEO]

Skąd się wziął i jak jest zwalczany afrykański pomór świń? Czy 5G zaszkodzi pszczołom? Odpowiada Krzysztof Niemczuk, dyrektor Państwowego Instytutu Weterynarii w Puławach.

Krzysztof Niemczuk opowiada o pracy w Państwowym Instytucie Weterynarii w Puławach. Jego zadaniem jest weterynaryjna ochrona zdrowia publicznego. Instytut jako jeden z niewielu w kraju posiada w kolekcje szczepów wirusów i bakterii. Dba on, by polska żywność była zdrowa tak jak polskie zwierzęta hodowlane. Jak mówi Niemczuk „żywność polska jest żywnością bardzo bezpieczną”. Jedynie 0,2% nie spełnia norm, co jest dobrym wynikiem, nawet wśród krajów starej Unii.

Jesteśmy swoistego rodzaju liderem w Europie, pamiętajmy, że afrykańskim pomorze świń, jest w krajach, które z nami sąsiadują, czyli: Ukraina, Białoruś, Litwa, Federacja Rosyjska poprzez obwód Kaliningradzki. Pamiętajmy również o„Zawitał” w państwach starej Unii m.in. w Belgii, […] Wszystkie te państwa są na tym samym etapie zwalczania afrykańskiego pomoru świń […] Stosują ten sam model zwalczania co my. […] Nasi specjaliści również uczestniczą w kreowaniu i dzieleniu się doświadczeniem na rynku europejskim w zwalczaniu tej niesamowicie groźnej, ale z punktu widzenia ekonomicznego, choroby.

Odpowiadając na pytanie, dlaczego mimo to, od 6 lat zmagamy się z problemem afrykańskiego pomoru świń, dyrektor stwierdza, że to problem całego regionu, nie tylko nasz. Gdybyśmy byli wyspą, łatwiej byłoby opanować chorobę, gdyż jednym z problemów są dziki, które swobodnie przekraczają granice państwowe. Opisuje dzieje choroby. Została ona przywieziona w 2007 r. do Gruzji, wraz ze statkiem handlowym płynącym z południowej Afryki, którego kapitan nie dopełnił procedur. Przez to zaraziły się gruzińskie dziki, zaś następnie epidemia dotarła do Rosji, a przez nią do innych krajów.

Niemczuk podkreśla, że afrykański pomór świń ma negatywne skutki gospodarcze, ale nie jest groźny dla człowieka. Za to obecnie wraz z ocieplaniem się klimatu musimy liczyć się z migracjami owadów z Afryki Płn., które mogą przynieść takie groźne dla człowieka choroby jak np. gorączka zachodniego Nilu.

Stacje przekaźnikowe, telefonii komórkowej czy też innego rodzaju emitery fal elektromagnetycznych mają wpływ na to, jak zachowują się owady, w tym te pożyteczne dla naszego otoczenia, czyli w tym momencie. Tego rodzaju badania są prowadzone.

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego odpowiada na pytanie o zagrożenia związane z rozważanym wprowadzaniem w Polsce sieci 5G. Jak mówi, badania wciąż trwają i potrzeba jeszcze trochę czasu, żeby ustalić, jakie niosłoby to skutki dla polskich pszczół. Podkreśla, że trzeba w tej sprawie szukać złotego środka.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.

Konopka: USA nie podoba się, że polscy weterynarze wykonują czynności urzędowe. Dlatego mogą wstrzymać import mięsa

– Amerykanom nie podoba się to, że większość lekarzy sprawujących nadzór głównie nad ubojem jest wyznaczona przez lekarzy powiatowych do czynności urzędowych. To się zmieni – mówi Bogdan Konopka.

Bogdan Konopka, Główny Lekarz Weterynarii, mówi o blokadzie importu polskiej wieprzowiny przez Stany Zjednoczone. Stwierdza, że jest to realizacja amerykańskiego systemu wymagającego, by nadzór nad produkcją, przetwórstwem, ubojem i rozbiorem mięsa sprawowali państwowi lekarze weterynarii. Amerykanom nie podoba się bowiem fakt, że większość polskich weterynarzy kontrolujących ubój jest wyznaczona przez lekarzy powiatowych do czynności urzędowych.

„Amerykanie chcieliby, żeby to byli lekarze na etatach, i tak się stanie. Pan minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski zapewnił, że te etaty będą, także nie ma żadnego problemu”.

Gość Poranka zaznacza, że na niepodporządkowaniu się standardom USA Polska może stracić bardzo dużo, ponieważ Stany Zjednoczone są ważnym importerem polskiego mięsa.

Konopka zwraca również uwagę na rolę afrykańskiego pomoru świń (ASF) w wymianie handlowej z amerykańskim partnerem. Podkreśla, że jedynie przetrzebienie populacji dzików w sposób ostateczny rozwiąże problem tej choroby.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Prof. Jan Szyszko: Sprawą odstrzału dzików powinni zająć się fachowcy – naukowcy i myśliwi [VIDEO]

To jest atak na polską produkcję żywności i polskie łowiectwo. Ktoś chce upiec dwie pieczenie na jednym ogniu – mówi w Poranku WNET prof. Jan Szyszko, były minister środowiska.


Sprawa masowej redukcji populacji dzików nie schodzi z pierwszych stron gazet i nie opuszcza serwisów społecznościowych. W ciągu dwóch tygodni okazało się, że większość Polaków zna się nie tylko na dzikach i polowaniach, ale także na trzodzie chlewnej. Zdaniem gościa Poranka WNET, prof. Jana Szyszko, byłego ministra środowiska sposób prowadzenia przez media i organizacje ekologiczne dyskusji na ten temat sprawia wrażenie ataku na polską żywność i polskie łowiectwo.

– Zacznijmy od tego, że sprawa dotyczy ASF, choroby totalnie niszczącej wielkie hodowle trzody chlewnej – mówi Jan Szyszko. – Dzik jest nosicielem tej choroby wirusowej. Rzeczywiście Polski Związek Łowiecki, leśnicy, część naukowców konsekwentnie działają w kierunku ograniczenia problemu, jaki niesie ze sobą afrykański pomór świń. Natomiast niektórzy politycy i ludzie o wielkim sercu, którzy nie mają pojęcia o funkcjonowaniu przyrody, doprowadzają do tego, że obecny huk medialny jest ogromny i przeszkadza w tym, co powinno być zrobione czyli w ograniczeniu możliwości infekcji wirusa ASF w stosunku do hodowli zamkniętych, hodowli trzody chlewnej. Te działania pod publikę powodują ogromną dezinformację w społeczeństwie.

Zdaniem gościa Poranka WNET nagłaśniany ostatnio pomysł że myśliwi mają strzelać masowo do prośnych loch jest absolutną nieprawdą.

– Po pierwsze jest to sprzeczne z prawem, po drugie jest to sprzeczne z kodeksem etyki łowiectwa polskiego i to jest grzech – wylicza Szyszko. I dodaje: – Trzeba rozsądnie i etycznie ograniczyć populację dzika. Pamiętajmy, że ASF nie jest problemem choroby człowieka, nie jest problemem dla dzika, to jest problem choroby dla hodowli trzewnych. Problem dotykający wielkich hodowli, ale również rodzinnych gospodarstw. Populacje zamknięte muszą być poddane pełnej bioasekuracji. Ona z jednej strony polega na rozrzedzeniu populacji dzika, z drugiej na eksporcie mięso hodowanego. Przede wszystkim pamiętajmy jednak, żeby oddać sprawę profesjonalistom.

Politycy i organizacje ekologiczne zdaniem gościa Poranka WNET są zakłamani. Dlaczego?

– Wtedy kiedy jest okres polowań ci ludzie, którzy są za aborcją, chodzą i przeszkadzają w polowaniach – opowiada. – Nie dają rozrzedzać populacji dzika, która musi być rozrzedzana. Czy tu jest jakaś logika?

Ardanowski o odstrzale dzików: Wiele osób zarabiało na ASF. To im zależy na tym, aby nie zwalczyć tej choroby [VIDEO]

Dopóki za płotem będzie choroba w dzikach, to nie ma możliwości skutecznego uwolnienia Polski od afrykańskiego pomoru świń – mówi Jan Krzysztof Ardanowski.


Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa i rozwoju wsi, odnosi się w Poranku do afrykańskiego pomoru świń (ASF), w związku z którym planuje się odstrzał niemal całego pogłowia dzików. Jak zauważa – od połowy września w polskich gospodarstwach nie pojawiają się żadne nowe ogniska tej choroby. Zaznacza, że Komisja Europejska przywróciła możliwość hodowli trzody chlewnej w około 60 gminach. Minister uważa, że instytucje takie jak zakłady przetwórcze działające na terenie stref zarażonych czerpały zyski z afrykańskiego pomoru świń i nie zależało im na jej zwalczaniu.

Gość Poranka nazywa protest działaczy ekologicznych w sprawie odstrzału dzików „burzą w szklance wody”. Wskazuje, że nie zauważają oni dwóch czynników wpływających na rozwój ASF. Pierwszym z nich jest przechowywanie wirusa wywołującego chorobę w ciele dzików, zarówno padłych, jak i żywych, drugim natomiast – przenoszenie go do gospodarstw. Ardanowski mówi, iż głupotą jest również stwierdzenie, że odstrzał tych zwierząt zagrozi całej populacji. Przypomina, że analogiczna sytuacja ma miejsce w Niemczech, gdzie żadna organizacja ekologiczna nie protestuje wobec podobnych działań. Minister podkreśla, że konieczna jest także regulacja populacji, które nadmiernie się rozrosły, wymieniając kormorany, bobry i wilki.

Gość Poranka porusza również temat hodowli zwierząt futerkowych. Stoi na stanowisku, że należy je chronić i zapewnić warunki życia najbardziej przypominające ich naturalne środowisko. Nie zamierza likwidować tej branży, lecz poddać ją ścisłej kontroli, która wyeliminuje zachodzące w niej nieprawidłowości.

Ardanowski komentuje także sprawę aukcji koni w Janowie Podlaskim oraz likwidację polskich cukrowni.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Jerzy Chróścikowski: Na świecie nastąpiło „nasycenie” polskimi końmi, stąd „chwilowy dołek” na aukcjach [VIDEO]

Dzień 48. z 80 / Janów Podlaski / Poranek WNET – W rozmowie z senatorem o sytuacji po zmianach w zarządzie państwowych stadnin oraz o konieczności zwalczania afrykańskiego pomoru świń.

Krzysztof Skowroński w Janowie Podlaskim rozmawiał z senatorem Jerzym Chróścikowskim, wiceprzewodniczącym Solidarności Rolników Indywidualnych, który gościł w stadninie na aukcji koni Pride of Poland.

Senator został poproszony o ocenę sytuacji w państwowych stadninach po głośnych zmianach personalnych w 2015 roku. Jego zdaniem Ministerstwo Rolnictwa i Agencja Nieruchomości Rolnych podejmują działania w dobrym kierunku, zmieniające sposób zarządzania tymi stadninami. Dbają o to, żeby materiał genetyczny koni hodowanych w polskich stadninach „nie rozchodził się nadmiernie”, jak to miało miejsce w ostatnich latach. Najlepsze ogiery były wyprowadzane, rozprowadzono tyle materiału genetycznego, że nastąpiło na świecie „nasycenie” polskimi końmi. Przez to nie ma tak dużego zapotrzebowania na nasze konie, jakie było w ostatnich latach, co też było widoczne na wczorajszych aukcjach w Janowie. Mamy teraz „chwilowy dołek”. Decyzję o niesprzedawaniu wczoraj koni za niską cenę senator uważa jednak za dobrą.

Jerzy Chróścikowski stwierdził, że do stadnin przychodzą nowi ludzie, „próbują nowych rzeczy”. Z kolei osoby, które odeszły, wywołały opinię, że w Janowie „dzieje się tragedia”. Po części to też mogło przyczynić się do nie najlepszych obrotów na wczorajszych aukcjach.

Osoby, które tu pracowały wcześniej, miały wyrobioną markę na świecie. Jak po każdej zmianie, „trzeba troszeczkę popracować”.

Drugą kwestią poruszoną w wywiadzie z senatorem była epidemia afrykańskiego pomoru świń, która dotknęła wschodnie tereny Polski.

Jerzy Chróścikowski powiedział, że na Podlasiu i Lubelszczyźnie trwa walka z tą chorobą. „Przyszła” ona z Białorusi. Trzeba jej przeciwdziałać, aby nie doprowadzić do jej eskalacji. Stosowane są tzw. zapory do dezynfekcji samochodów przejeżdżających przez granicę strefy objętej epidemią oraz wybijanie trzody chlewnej na obszarach objętych ogniskami choroby. Sytuacja jest poważna. W Hiszpanii w celu zwalczeniu choroby zdecydowano się wybić trzodę chlewną na terenie całego kraju. [related id=34471]

Pomór jest problemem bardzo ważnym przede wszystkim dla hodowców trzody chlewnej. Choroba nie jest groźny dla innych zwierząt, np. krów czy koni, ani dla ludzi. Ogniska choroby należy zniszczyć. W tym celu trzeba w miejscu występowania ogniska wybić cała trzodę, nawet tę niezarażoną. Po wybiciu trzody hodowlę można założyć w tym samym miejscu dopiero za trzy lata.

Chorobę przenoszą przede wszystkim dziki. W związku z tym rolnicy uważają, że należy wybić wszystkie dziki na terenie epidemii.

Rozprzestrzenienie się choroby przyniesie straty nie tylko dla Polski, ale też dla Unii Europejskiej. Akcja przeciwdziałania rozprzestrzenianiu się afrykańskiego pomoru świń jest bardzo kosztowna dla budżetu państwa, ponieważ producentom trzody chlewnej, których świnie zostają wybite, wypłaca się odszkodowania.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy w części piątej Poranka WNET.

JS