Bogatko: Nie wiadomo, jak będzie ze szczepionką. Istnieją poważne zastrzeżenia, że pandemii towarzyszyć będzie infodemia

Jan Bogatko o sytuacji pandemicznej w Niemczech, twardym lockdownie, infodemii oraz o ostrzeżeniach przed wyjazdami do Polski i sugestiach, że źródłem nowych zakażeń w RFN jest Polska.

Jan Bogatko wskazuje, że po wprowadzeniu twardego lockdownu nasi zachodni sąsiedzi zastanawiają się jak wyglądać będzie Boże Narodzenie. Normalnie Adwent jest w Niemczech pięknym okresem przygotowania do świąt. Szkoły i sklepy są pozamykane. Te ostatnie co najmniej do 10 stycznia. Frank Ulrich Montgomery, wiceprezes Niemieckiego Stowarzyszenia Medycznego przypuszcza, iż lockdown będzie trwał do wiosny przyszłego roku.

Nie wiadomo, jak to będzie ze szczepionką.

Korespondent wskazuje, że w Niemczech społeczeństwo jest mniej krytycznie nastawione do szczepionki niż w Polsce. W szczepionce widzi się szansę na szybszy powrót do normalności.

Istnieją poważne zastrzeżenia, że w Niemczech pandemii towarzyszyć będzie infodemia.

Bogatko zauważa, że 64 proc. niemieckiej młodzieży nie odróżnia informacji fałszywych od prawdziwych. Tymczasem niemieckie MSZ ostrzega przed wyjazdami do Polski, informując o zamknięciu hoteli dla turystów i innych ograniczeniach. Mieszkaniec niemieckiej części Zgorzelca zauważa w tej okolicy notuje się najwięcej zakażeń w RFN. Niektórzy wskazują na Polskę jako źródło nowych zakażeń.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Jest takie miejsce na świecie, w którym Boże Narodzenie trwa rok cały. To Zgorzelec na zachodnim brzegu Nysy Łużyckiej

W zachodniozgorzeleckim powiecie w 1897 roku człowiek interesu z Herrnhut, Pieter Hendrik Verbeek, opracował pierwszy model składanej gwiazdy bożonarodzeniowej, nadającej się do sprzedaży wysyłkowej.

Jan Bogatko

Zgorzelecki Dom Bożonarodzeniowy (Görlitzer Weihnachtshaus) mieści się w Zgorzelcu przy Fleischerstraße 19, w samym centrum tutejszej starówki. W tym wyjątkowym miejscu przez cały rok można robić świąteczne zakupy pod, na i wokół choinki. To może stanowić wielkie zaskoczenie dla tych, którym Niemcy Wschodnie kojarzą się z pogaństwem, trwającym tu jakoby od 1933 do 1989 roku. I stanowi! To prawda, lewicowe dyktatury zrobiły swoje, przenicowały protestancki (poza Serbami Łużyckimi, którzy w większości zachowali katolicyzm) region, lecz nie zabiły tysiącletniej tradycji i wielowiekowej kultury. Po zjednoczeniu Niemiec tradycje te, tłumione przez tzw. „świeckie” państwo, a tlące się w zaciszu domowym, doszły do głosu ze zdwojoną siłą, odrzucając cienką mimo wszystko warstwę brunatnej i czerwonej politury.

Paleta produktów bożonarodzeniowych w tym regionie jest przeogromna: z Rudaw znajdujemy tu drewniane piramidki z aniołkami, poruszane ciepłem prawdziwych, zapalonych świeczek, dekoracyjne świeczniki łukowe, starannie wycinane laubzegą, malowane lub w naturalnym kolorze drewna, z oświetleniem elektrycznym (na noc ustawiane są w oknach od ulicy) lub – bardziej na użytek rodzinny – ze świeczkami choinkowymi.

Boże Narodzenie, a nawet bardziej Adwent, uroczysty okres przedświąteczny, trwający cztery tygodnie, to pora na zajadanie się orzechami. Otóż dziadki ( bo chyba nie dziadkowie?) do orzechów to także specjalność rzemieślników z Rudaw, obok pozytywek, postumencików do świątecznych kadzidełek (w dialekcie rudawskim zwanych „Raachermannel”) w formie ludzika, na ogół leśniczego, górnika czy żołnierza, czy kolorowych, szklanych ozdóbek na okna. No i anioły, aniołki, aniołeczki – każdej wielkości, każdego koloru i na każdą kieszeń. Turyngię reprezentują przede wszystkim ozdoby choinkowe. Zaś Herrnhut w powiecie Zgorzelec Zachodni…

Jarmark bożonarodzeniowy, Drezno | Fot. CC0, Pixabay.com

…to po polsku Ochranów, aczkolwiek na ogół nikt o tym nie pamięta (Łużyczanie nazywają miasteczko to Ochranow). W XVIII wieku gmina Braci Morawskich, bardzo surowych protestantów, znalazła tam drugą ojczyznę. Braci sprowadził z początkiem XVIII wieku właściciel miejscowych dóbr, który podarował im w testamencie swój pałac i majątek. Nazwa osady, a potem miasta Herrnhut pochodzi z niemieckiego „Pod opiekę Pana Jezusa”. Związków z Polską tu nie brak: Ochranów wchodził w skład unii polsko-saskiej, a następnie w latach 1807–1815 unii personalnej sasko-warszawskiej, dopóki – dzień po zakończeniu II wojny światowej, 9 maja 1945 roku – Rosjanie nie podpalili liczącego około dwóch tysięcy mieszkańców miasteczka. Ogień strawił bezpowrotnie większą część osady, zbudowanej w XVIII wieku na planie greckiego krzyża.

Mamy rok 2019. Dzisiaj „Gwiazda z Herrnhut” to marka. Tradycja wieszania bożonarodzeniowej gwiazdy narodziła się w połowie XIX wieku w pobliskim Niesky (Niska) w zachodniozgorzeleckim powiecie. W 1897 roku człowiek interesu z Herrnhut, Pieter Hendrik Verbeek, opracował pierwszy model składanej gwiazdy bożonarodzeniowej, nadającej się do sprzedaży wysyłkowej. Wkrótce potem powstała manufaktura, od lat dwudziestych XX wieku produkująca gwiazdy 25-ramienne. Produkcję kontynuowano także w epoce nieboszczki NRD, głównie na eksport za dewizy. Potem, jak wiemy, po tysiącletniej Rzeszy runął także niezwyciężony socjalizm obrządku leninowskiego, a dzisiaj kilkudziesięciu pracowników zasłużonej dla regionu firmy produkuje pełen asortyment gwiazd (około 600 tysięcy rocznie) głównie na rynek wewnętrzny.

Kilka dni temu wieczorem jechałem ze Zgorzelca do Uhsmannsdorf (za Niską) i podziwiałem na licznych domach, mijając okoliczne wioski, gwiazdy bożonarodzeniowe z Herrnhut; różnej wielkości (od 13 do 130 centymetrów średnicy) i różnych kolorów (dominuje żółty, czerwony i biały).

Przydomowe choinki, ubrane girlandami lampek; rozświetlone dekoracje okienne – wszystko to przypominało o wejściu w fazę przygotowań do Bożego Narodzenia, o Adwencie. W epoce komputerów i smartfonów jechaliśmy na wspólne pieczenie kruchych, adwentowych ciasteczek, wycinanych foremkami z pszennego ciasta w gwiazdy betlejemskie, choinki, półksiężyce i słoneczka; posypywanych cukrem i lukrowanych w wielu kolorach. Ciasteczka adwentowe to tradycyjny upominek podczas adwentowych wizyt, jakie mieszkańcy nie tylko tego regionu składają sobie w okresie poprzedzającym święta Bożego Narodzenia (okno mojego mieszkania w Zachodnim Zgorzelcu zdobi też bożonarodzeniowa gwiazda z Herrnhut, w kolorach białym i czerwonym). (…)

Jarmarki bożonarodzeniowe to w Niemczech stara i piękna tradycja. Rewolucja kulturalna może sobie na niej połamać zęby. Niemiec może wysłuchać pogadanki o gender i nawet bić brawo jak wszyscy, ale, jak co do czego, na „Christkindlmarkt” pójdzie, wypije grzańca i przyniesie stamtąd do domu to i owo, może nawet nucąc pod nosem słowa znanej z dzieciństwa kolędy.

Bożonarodzeniowe jarmarki sięgają swą tradycją do XIV wieku. Rynek Świętego Mikołaja w Monachium wymieniono w dokumencie z 1310 roku, a – zbliżam się niebezpiecznie do Zgorzelca – w 1383 roku król Czech, Wacław, nadał Budziszynowi prawo do rynku od Świętego Michała (29 września) do Bożego Narodzenia. Stamtąd tradycja rozeszła się na cały obszar języka niemieckiego w Europie, a od połowy XX wieku tutejsze rynki bożonarodzeniowe są stałym elementem świątecznej tradycji. Co należy, a co nie do oferty rynku bożonarodzeniowego, o to toczy się bezustannie spór. Co wolno sprzedawać na jarmarku? Oczywiście tak: grzaniec i bożonarodzeniowe łakocie; oczywiście nie: piwo i koktajle. Trudno te wszystkie jarmarki zliczyć: w ubiegłym roku było ich około dwa i pół tysiąca, z tego ponad tysiąc zaliczono do wielkich. (…)

Zdrowych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia i Do Siego Roku!

Cały artykuł Jana Bogatki pt. „Tam, gdzie Boże Narodzenie trwa cały rok” – na ss. 1 i 3 „Kuriera WNET”, nr grudniowy 66/2019, gumroad.com.

 


Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co czwartek w Poranku WNET na wnet.fm.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia  na gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Następny numer naszej Gazety Niecodziennej znajdzie się w sprzedaży 16 stycznia 2020 roku!

Felieton Jana Bogatki pt. „Tam, gdzie Boże Narodzenie trwa cały rok” na s. 3 „Wolna Europa” grudniowego „Kuriera WNET” nr 66/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Polacy mają wiele unikatowych świątecznych tradycji, takich jak łamanie się opłatkiem czy wolne miejsce przy stole

Skąd choinka przywędrowała do Polski? Kiedy śpiewano pierwsze kolędy? Dlaczego wieszamy jemiołę i umieszczamy sianko pod obrusem oraz dzielimy się opłatkiem?

 

Dr Krzysztof Jabłonka mówi o historycznym tle polskich tradycji bożonarodzeniowych. Okazuje się, iż pomimo wielu różnic, na przestrzeni wieków zachowały się elementy stałe:

Opłatek jest w zasadzie prawie wyłącznie nas. On się pojawia poza polską, ale zazwyczaj tam, gdzie mieszkają Polacy. Wielkie zdumienie wywoływało wśród środowiska niepolskiego, kiedy szliśmy z opłatkiem, chociażby na spotkaniu europejskim, kiedy tysiące europejczyków uczyło się czym on jest.

Choinka jako symbol świąt przywędrował do nas wraz z Sasami. Wcześniej wnosiło się do chaty snop żyta:

Stawiało się go w kącie, a najlepiej w czterech kątach, cztery rodzaje zboża. Miało to służyć lepszym plonom. Ozdabiano te kłosy kolorowymi papierkami. W pewnym momencie, najpierw w dworach to się pojawiło w XVIII wieku, później w XIX wieku w kościołach i domach, pojawiły się choinki.

Kolejną świąteczną tradycją jest śpiewanie kolęd. Najstarsza polska kolęda sięga XV w., lecz jak podejrzewa Krzysztof Jabłonka, śpiewano je od zawsze, natomiast w XV wieku pojawił się pierwszy zapis na ten temat:

Musiały być śpiewane już za Kazimierza Wielkiego. Przypuszczam, że przybyły one wraz z krucjatami […] Kiedy nasi pierwsi rodacy dotarli do ziemi świętej, gdzie śpiewało się pieśni ku powitaniu Chrystusa, to zwyczaj ten razem z nimi przywędrował do nas, a ponieważ pamięć ludzka jest ułomna, zaczęto wymyślać własne kolędy.

Kolędowanie jest najważniejszą rzeczą w domowej liturgii wigilijnej, drugą tradycją wymienianą przez gościa „Poranka WNET” jest pozostawianie wolnego miejsca przy stole:

To było oczekiwanie na tych, którzy albo byli emigrantami, albo zesłańcami. […] Pamiętano o tych, którzy z jakiegoś powodu, powstańczego,  syberyjskiego, czy emigracji zachodniej – nie ma.

Jemioła czy sianko pod obrusem wigilijnym zaś zostały przejęte z tradycji ludowych. Ponadto dr Jabłonka opowiada, skąd się wzięło przeświadczenie, że zwierzęta w wigilię mówią ludzkim głosem:

To pochodzi chyba z Grecji, zresztą ze zwierzętami dzielono się także opłatkiem. W rodzinach chłopskich był zwyczaj, że po kolędzie jeździł proboszcz wraz z organistą. Ten organista miał zawsze dla każdej chaty 3 opłatki, z czego trzeci był w buraczanym soku i z nim szło się do zwierząt. […] Uważano, że w tym momencie dostępują oni łaski bycia zwierzętami Bożymi.

Gość Poranka WNET tłumaczy także, dlaczego w Polsce wigilia jest dniem postnym, pomimo ogłoszenia przez kościół, że nie ma powodu do postu w wigilię.

Przypuszczam, że chodziło o bardzo prostą rzecz. Adwent jest czasem oczekiwania i wprowadzano w nim pewne zasady postne […] w związku z tym przyjęto, że ten, kto nie pościł cały adwent, to przynajmniej ten ostatni dzień powinno się pościć. […] Post jest zawsze wewnętrzną dyscypliną, on się powinien zaczynać i kończyć na wewnętrznym odrzuceniu, czego zewnętrznym wyrazem są właśnie pewne potrawy.

A.M.K.

Adwent już się kończy, ale to sympatyczne opowiadanie o przygotowaniach do Bożego Narodzenia warto przeczytać

Na zbiórkę zaproszeni byli starsi ministranci. Zanim przyszedł ksiądz Marek, to śmiali się z naszych zobowiązań adwentowych. Normalnie nam dokuczali, a my jesteśmy bardzo nieśmiali i było nam przykro.

Aleksandra Tabaczyńska

Adwent

W zeszłym tygodniu, na ostatniej zbiórce ministrantów nasz prezes Neptun powiedział:

– Panowie, zaczynamy adwent i będziecie jak zawsze losować figurki Matki Bożej. Proszę was bardzo, potraktujcie radosny czas oczekiwania na święta serio.

Na roraty przygotowujemy kolorowe papierowe serca z wypisanym dobrym uczynkiem, wrzucamy do koszyczka na ołtarzu, a na końcu mszy ksiądz losuje dziesięć figurek.

– Wpisaliście – mówił dalej prezes – tylko dwa dobre uczynki, i to wszyscy takie same: sprzątanie swojego pokoju i wynoszenie śmieci. Obciach! Nie chcę wam robić wyrzutów, ale ja bym tego za dobry uczynek nie uznał. Utrzymywanie porządku w swoim pokoju to zwyczajnie obowiązek, a wynoszenie śmieci – no cóż, szału nie ma. Ja wiem, że inni tak piszą, ale ministranci powinni dawać dobry przykład i w adwencie wykazać się porządnymi dobrymi uczynkami.

Bardzo lubimy naszego prezesa, więc razem z Kefirem, Piecykiem, Cykusiem i resztą chłopaków postanowiliśmy sprawić Neptunowi przyjemność. Długo myślałem, co by tu napisać na papierowym sercu, i w końcu wpisałem: uratowałem kota przed mordercą (miałem taką przygodę z kotkiem w październiku), a drugi to: sprezentowałem tego sierściucha księdzu Markowi. Uważam, że to były porządne dobre uczynki, takie, jakich nie trzeba się wstydzić.

Chłopaki, specjalnie pod kątem adwentu, oglądali filmy z Bondem i różne reportaże w telewizji, więc wymyślili dużo lepsze od moich.

Kefir napisał: złapałem trzech szpiegów na gorącym uczynku i udaremniłem napad na bank.

Cykuś, ten najmniejszy ministrant: bohatersko uratowałem życie małej dziewczynce, która wpadłaby pod samochód.

Piecyk: ustępowałem w tramwaju miejsca wszystkim starszym paniom; cwaniak jak zawsze, u nas nie ma tramwajów.

Mamy też jednego ministranta, nazywamy go Sztanga, bo trenuje podnoszenie ciężarów. Sztanga napisał, że pomaga nosić zakupy wszystkim napotkanym osobom, i to kilku równocześnie, trenując siatkami rwanie i podrzut.

Uczciwie powiem, że spotkał nas zawód. Neptun zlecił Welonowi, najlepszemu ceremoniarzowi w parafii, tak na wszelki wypadek, żeby przed wrzuceniem serduszek z dobrymi uczynkami do koszyczka spojrzał, co w nich jest. No i oczywiście Welon przechwycił nasze serca i nie braliśmy udziału w losowaniu figurek. Na tym nie koniec; Neptun zarządził ekstra zbiórkę w sprawie uczynków.

– Panowie, skiepściliście na całej linii. Porządny dobry uczynek to jest taki – tłumaczył prezes – który zrobiłeś sam. Im więcej kosztuje cię wysiłku, walki z lenistwem i niechęcią, tym jest więcej wart. Nie macie pisać bredni z filmów ani cudzych dobrych uczynków, ani nawet marzeń o dobrych uczynkach. Proponuję – i jest to propozycja nie do odrzucenia – żebyście w tym tygodniu potrenowali zobowiązania adwentowe. Chłopaki, skupcie się i tym razem bez wygłupów.

Nie zrozumieliśmy się z prezesem, po prostu chcieliśmy zabłysnąć na roratach. Nawet już wyobrażaliśmy sobie, jak ksiądz Marek podczas losowania figurek z dumą czyta o naszych wyczynach. Szkoda, że nie wyszło. Żal nam się zrobiło Neptuna, bo przecież liczył na nas, i księdza Marka też. No i oczywiście parafian, że nie mogli być dumni ze swoich ministrantów. Do zobowiązań adwentowych więc przyłożyliśmy się na maksa. Napisaliśmy je szczerze, od serca i bardzo uczciwie.

Kefir: nie będę co rano udawał choroby przed szkołą, żeby mama nie spóźniała się do pracy. Nie będę przezywał kolegów brzydkimi wyrazami. Użyję zamiast brzydkich słów innych, też śmiesznych.

Ja: nie będę kradł słodyczy z tej nowej kryjówki, którą mama specjalnie przede mną założyła pod łóżkiem w sypialni, w kartonach po butach. Nie będę upychał ubrań za tapczan, tylko ewentualnie śmieci.

A Piecyk, brak słów, zobowiązał się, że będzie dokarmiał bezpańskie zwierzęta, oprócz tych leśnych i poza jego ulicą, oraz podaruje niektóre zabawki młodszemu sąsiadowi, żeby mógł je sobie popsuć do końca.

Cykuś nie będzie kupował chipsów i innych, jak mówi jego mama, świństw za pieniądze, które dostał na jogurt, owoc lub różne zdrowe produkty. Wszystkie wrzuci do skarbonki i uzbiera sobie na porządne zakupy po adwencie.

Sztanga zobowiązał się, że nie będzie robił sztuczek gimnastycznych na rusztowaniach na budowach, i to nawet jak nikt nie patrzy. Nie będzie też robił min i udawał, że go nie ma, jak przyjdzie sąsiadka poprosić o odkręcenie słoików.

Welon znowu nie dopuścił nas do udziału w losowaniu, a kolejną zbiórkę, tym razem w sprawie zobowiązań, zwołał ksiądz Marek.

Tego było za wiele. Wszyscy ministranci strasznie się wnerwili na prezesa i na Welona. Już drugi tydzień kaszanienia nam lajfa, a nikt z nas nic nie wylosował. Biedny Cykuś jak zwykle popłakiwał, Piecyk, ten to zawsze coś zbroi, przyniósł zaświadczenie od starszego brata, że to nie jego wina, że nie ma w okolicy bezpańskich zwierząt. Mama Kefira zadzwoniła do księdza Marka i potwierdziła, że Kefir bez komedii codziennie rano wychodzi do szkoły. Ja zrobiłem zdjęcie nowej kryjówki na słodycze, na którym widać, że nic nie zjadłem. Nie chciałem, żeby mama tuż przed świętami znowu musiała zmieniać schowanko, bo właśnie tydzień temu przeniosła wszystko z pawlacza z narzędziami.

Na zbiórkę zaproszeni byli też starsi ministranci. Zanim przyszedł ksiądz Marek, to śmiali się z naszych dobrych uczynków i zobowiązań adwentowych. Normalnie nam dokuczali, a my jesteśmy bardzo nieśmiali i było nam przykro.

Na szczęście zaraz przyszli ksiądz Marek, Neptun, Lok i Welon. Weszli do sali i widać było, że są w dobrych humorach. Okazało się, że każdy z młodszych ministrantów dostał figurkę Matki Bożej, i to na zawsze. Ksiądz Marek powiedział, że nasze zobowiązania nie bardzo nadają się na to, żeby je odczytać na roratach, ale widać w nich prawdziwe zmaganie. Figurka Matki Bożej ma nam przypominać, że warto podejmować walkę ze złym zachowaniem, choćby drobną albo taką, która innym wydaje się śmieszna.

Starsze chłopaki też mają wypisać porządne adwentowe zobowiązania, i to do najbliższego poniedziałku. Ksiądz Marek powiedział, że jak nie będą mieli pomysłu, to mogą zwrócić się do ekspertów, czyli do nas. Neptun, Lok i Welon również w poniedziałek przyniosą serca, i ksiądz Marek też.

Opowiadanie pochodzi z książki Aleksandry Tabaczyńskiej pt. „Armia księdza Marka”.

Aleksandra Tabaczyńska zawodowo zajmuje się dziennikarstwem. Podejmuje tematykę społeczną, głównie wspólnot lokalnych, i jest związana ze środowiskiem mediów chrześcijańskich. Co miesiąc publikuje swoje artykuły w „Wielkopolskim Kurierze WNET”. Należy do Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Mieszka z mężem, córką i trzema synami w Nowym Tomyślu.

Książkę można nabyć pod adresem internetowym: http://www.armiaksiedzamarka.pl lub https://www.facebook.com/Armia-Ksiedza-Marka

„Adwent”, opowiadanie Aleksandry Tabaczyńskiej z książki pt. „Armia księdza Marka”, znajduje się na s. 18 grudniowego „Kuriera WNET” nr 66/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Następny numer naszej Gazety Niecodziennej znajdzie się w sprzedaży 16 stycznia 2020 roku!

„Adwent”, opowiadanie Aleksandry Tabaczyńskiej z książki pt. „Armia księdza Marka”, na s. 18 grudniowego „Kuriera WNET”, nr 66/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Jedyny taki adwentowy festiwal – Zaproszenie na IX Krakowski Festiwal Pieśni Adwentowych i Bożonarodzeniowych

W najbliższy piątek, 7 grudnia, rozpocznie się IX Krakowski Festiwal Pieśni Adwentowych i Bożonarodzeniowych. Chórzystów tradycyjnie gości królewski Kraków, zaś Radio WNET ma honor być jednym z patronów medialnych tego wydarzenia. Kiedy nadchodzi czas adwentu, okres radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa, do Krakowa zjeżdżają chóry z Europy i świata, aby melomanów w tym niezwykłym czasie dać chóralną strawę dla ducha.   Dawne pieśni adwentowe zdumiewają […]

W najbliższy piątek, 7 grudnia, rozpocznie się IX Krakowski Festiwal Pieśni Adwentowych i Bożonarodzeniowych. Chórzystów tradycyjnie gości królewski Kraków, zaś Radio WNET ma honor być jednym z patronów medialnych tego wydarzenia.

Kiedy nadchodzi czas adwentu, okres radosnego oczekiwania na przyjście Jezusa, do Krakowa zjeżdżają chóry z Europy i świata, aby melomanów w tym niezwykłym czasie dać chóralną strawę dla ducha.

 

Fot. DerHexer, wykorzystane w oparciu o zapisy GNU Free Documentation License.

Dawne pieśni adwentowe zdumiewają swoją teologiczną głębią i artyzmem poetyckiego języka. Znawca tematu Kazimierz Ożóg podkreślą, że zagościły one długotrwałe w świadomości narodowej i religijnej Polaków, gdyż:

„ Adwent był do niedawna bardzo charakterystycznym okresem  roku liturgicznego mocno przeżywanym przez polską wspólnotę narodową. Dzisiaj z powodu konsumpcjonizmu i medialności to się wszystko zmienia.”

Warto pamiętać, że pieśni adwentowe dzielimy na dwie kategorie, pierwszą nazywaną „rorate” (wołanie o Zbawiciela) i drugą – „zwiastowania”.

Jedną z najpiękniejszych pieśni tego okresu roku liturgicznego, która poetycko wyraża uczucie tęsknoty za Zbawicielem, jest pochodząca z wieku XVII pieśń „Spuście nam na ziemskie niwy”.

 

W adwencie wszystkie drogi (chóralne) prowadzą do Krakowa

 

Krakowski Festiwal Pieśni Adwentowych i Bożonarodzeniowych to jedno z niewielu zdarzeń chóralnych w Europie o charakterze adwentowym. Aura tego festiwalu, podobnie jak w latach poprzednich, przyciągnęła arcyciekawe chóry polskie i zagraniczne. Tym razem w konkursowe szranki, w sześciu kategoriach, stanie piętnaście chórów z Polski, Czech, Słowacji, Litwy, Rosji, Norwegii, Rosji i dalekiej Republiki Południowej Afryki.

 

Fot. Archiwum organizatorów Krakowskiego Festiwalu Pieśni Adwentowych i Bozonarodzeniowych z 2017 roku.

Chóry z całej Europy, oraz jeden z dalekiej Afryki, konkurować będą w sześciu kategoriach przed międzynarodową komisją sędziowską, w składzie: Thea Paluoja (Estonia), Veronika Lozoviuková (Czechy) i Agnes Gerenday (Węgry; dyrygentka Chóru Budapesti Ifjúsági Kórus w Budapeszcie).

W gronie szacownego jury także dwa panowie, Sasho Tatarchevski (Macedonia; profesor Akademii Muzycznej w Skopje, dyrygent orkiestry FM Symphony, oraz dyrektor artystyczny renomowanego Międzynarodowego Forum Chóralnego w Strudze) i nasz rodak Marcin Cmiel, jeden z członków założycieli Towarzystwa Śpiewaczego LIRA w Warszawie, a w latach 1997–2008 II dyrygent chórów LIRA.

Marcin Cmiel jest także nieprzerwanie od 2009 roku dyrektorem artystycznym Towarzystwa LIRA.

Nie muszę dodawać, że wszyscy jurorzy są doświadczonymi chórmistrzami. Krakowski Festiwal Pieśni Adwentowych i Bożonarodzeniowych to przegląd chóralny, w którym stawką jest statuetka Złotego Anioła oraz nagrody „Złote Chóry”.

– Festiwal jest otwarty dla wszystkich amatorskich chórów ze świata, które zaprezentują swój repertuar muzyki adwentowej, bożonarodzeniowej i muzyki sakralnej w najbardziej prestiżowych kościołach Krakowa. Mamy nadzieję, że i tym razem nasz festiwal będzie doskonałą okazją do wysłuchania wielu znakomitych spektakli chóralnych i wymiany doświadczeń z innymi chórami. – powiedział Radiu WNET Maciej Przerwa, dyrektor organizacyjny festiwalu.

 

Szczegółowy program festiwalowych wydarzeń

 

7 grudnia 2018  – piątek

Godzina 19.00 – Koncert „Światło i Śpiew”, w kościele pod wezwaniem Św. Katarzyny, przy ul. Augustiańskiej 7

Wystąpią: The Boulevard Harmonists (Potchefstroom, Republika Płudniowej Afryki), The Zoltán Kodály Chorus of Galanta (Galanta, Słowacja), chór „Radost” Centra Tworczeskogo Razwitija i Muzykalno-Estieticzeskogo Obrazowanija (Moskwa, Rosja), Alla Camera (Ytre Enebakk, Norwegia) i Cisticola Cantans (Bloemfontein, Republika Południowej Afryki).

8 grudnia 2018 – sobota

Przesłuchania konkursowe, w kościele pod wezwaniem Ś. Ś. Piotra i Pawła, przy ul. Grodzkiej 52A.

 

Godzina 11.30:

 

Kategoria A – chóry mieszane:

– The Zoltán Kodály Chorus of Galanta (Galanta, Słowacja),

– Chór „Dominanta” Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie,

– Schola Cantorum Opoliensis (Opole),

– Chór Absolwentów I LO w Krakowie „Kanon”,

– Saluto (Kowno/Kaunas, Litwa).

 

Kategoria B – chóry o głosach równych:

– Chór „Laetitia Cantus” im. Małgorzaty Mandat-Kłos (Zabrze),

– Chór Męski „Pochodnia” (Częstochowa).

 

Godzina 15.00:

 

Kategoria C – chóry młodzieżowe:

– chór „Cantiamo Belcanto” (Leżajsk)

– chór „Radost” Centra Tworczeskogo Razwitija i Muzykalno-Estieticzeskogo Obrazowanija (Moskwa, Rosja).

 

Kategoria D – chóry dziecięce:

– chór Dziewczęcy „Puellarum Cantus” (Stalowa Wola),

 

Kategoria E – Chóry kameralne:

– Alla Camera (Ytre Enebakk, Norwegia),

– Vocantes (Przerów, Czechy),

– Cisticola Cantans (Bloemfontein, Republika Płudniowej Afryki),

– Pron Nobis (Janikowo).

 

Kategoria S – chóry seniorów:

– Towarzystwo Śpiewacze „Modus Vivendi” Chór Mieszany (Katowice).

 

Ponadto w sobotę, 8 grudnia, fanów muzyki chóralnej czekają dwa niezwykłe koncerty, które odbędą się w kościele pod wezwaniem Św. Katarzyny, przy ul. Augustiańskiej 7. Pierwszy z nich nosi tytuł „Światło i Śpiew”, drugi zaś „Śpiewanie po Zmierzchu”.

Uroczyste zakończenie festiwalu nastąpi w niedzielę, 9 grudnia, o godzinie 19.30, także we wnętrzu przepięknego gotyckiego kościoła pod wezwaniem Św. Katarzyny. W wielkim finale imprezy koncert galowy połączony z wręczeniem nagród, laurów i dyplomów.

 

Zapraszamy serdecznie melomanów w imieniu organizatorów przypominając, że wstęp na festiwalowe koncerty i przesłuchania konkursowe jest bezpłatny.

Impreza odbywa się pod patronatem Radia WNET.

Tomasz Wybranowski