Strajk Kobiet. Chmielowska: To zdeprawowana tłuszcza wrzeszcząca słowa, których wstydziłby się pijak spod budki z piwem

Jadwiga Chmielowska o Strajku Kobiet, obronie dobrego imienia św. Jana Pawła, lawendowej mafii oraz wojnie kulturowej.

 Oczerniając Jana Pawła II czynimy krzywdę sobie samym

Jadwiga Chmielowska wyjaśnia czemu podpisała się pod listem w obronie św. Jana Pawła II. Promował on cywilizację życia i miłości. Obecnie zaś trwa wielka, światowa wojna kulturowa:

Środowiska lewackie usiłują przeforsować cywilizację śmierci i nienawiści.

Grupy popierające Strajk Kobiet mówią o walce z mową nienawiści, a jednocześnie, jak wskazuje redaktor naczelna śląskiego wydania „Kuriera WNET”, same ją stosują. Podkreśla, że

Jan Paweł II nigdy nie bronił pedofilii.

Przypomina jak „lawendowa mafia broniła abpa Paetza z Poznania”. Papieża odcinano od informacji. Kiedy się dowiedział o sprawie od Wandy Półtawskiej, od razu zareagował odwołując arcybiskupa.

Jan Paweł Drugi był postacią po prostu nieprzeciętną. Myśmy nie mieli w historii Polski, przynajmniej ostatnich kilkuset lat, tak znakomitą postać.

Jadwiga Chmielowska zaznacza, że papież-Polak stał na straży godności ludzkiej. Tymczasem lewacy chcą poniżać człowieka przez proceder surogacji. Z tych powodów, kiedy zobaczyła list profesorów

Natychmiast wysłałam maila ze swoim podpisem właśnie w obronie Jana Pawła II i w obronie arcybiskupa Jędraszewskiego.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Konwencja stambulska. Prezydium Konferencji Episkopatu Polski wzywa rząd do wypowiedzenia dokumentu

Biskupi apelują, by akt promujący pogląd o tym, że źródłem przemocy jest religia i tradycja, zastąpić Międzynarodową Konwencją Praw Rodziny.

Prezydium Episkopatu wydało oświadczenie w sprawie toczącej się debaty na temat przyjętej 11 maja 2011 roku  konwencji stamulskiej ( pełna nazwa: Konwencja Rady Europy o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.  Przypomina stanowisko biskupów Europy Środkowej wzywające do jej odrzucenia, zachęcając jednocześnie do zastąpienia jej Międzynarodową Konwencją Praw Rodziny. Jak czytamy w dokumencie Episkopatu:

Całkowicie słusznie Konwencja Stambulska pragnie walczyć z dyskryminacjami wynikającymi z różnicy płci (ang. sex, franc. sexe), czyli biologicznych różnic między kobietą a mężczyzną. Jednakże obok tego Konwencja wprowadza elementy ideologii gender, mówiąc  o konieczności zwalczania różnego rodzaju dyskryminacji  związanych z gender (franc. genre). Wielokrotnie występujące w tym dokumencie pojęcie gender – tłumaczone na język polski jako „płeć społeczno-kulturowa” – oznacza, według Konwencji, „społecznie skonstruowane role, zachowania, działania i atrybuty, które dane społeczeństwo uznaje za odpowiednie dla kobiet lub mężczyzn” (por. Konwencja Stambulska, art. 3 lit. c).

Prezydium Episkopatu zwraca uwagę na to, że w Konwencji Stambulskiej jest mowa o tym, iż „jedną z przyczyn przemocy wobec kobiet i przemocy domowej jest religia i tradycja” (art. 12 ust. 5). W związku z tym Konwencja domaga się od państw ją przyjmujących, aby promowały „zmianę społecznych i kulturowych wzorców zachowań kobiet i mężczyzn”. Biskupi przypominają jednak, że:

Małżeństwo, czyli trwały związek kobiety i mężczyzny, oraz ich dopełniające się role: macierzyństwo i ojcostwo, które stanowią również polskie wartości konstytucyjne, nie są stereotypami kulturowymi, ale fundamentem życia człowieka i społeczeństwa, zgodnie z wolą samego Stwórcy.

Członkowie Prezydium Konferencji Episkopatu Polski: abp. Stanisław Gądecki, abp. Marek Jędraszewski i bp. Artur Miziński zaapelowali o takie zmiany w prawodawstwie, które faktycznie poprawią sytuację polskich rodzin:

Wspieramy również – i zachęcamy, aby wspierać – wszelkie zmiany w polskim prawie karnym, które służą jeszcze większej ochronie i bezpieczeństwu życia rodzinnego. Przypominamy, że głównymi źródłami kryzysowych zjawisk w życiu rodzinnym, przechodzących niekiedy w patologię i przemoc, są: alkoholizm, narkomania i inne uzależnienia, a także pornografizacja kultury masowej oraz związane z nią uprzedmiotowienie kobiety i dehumanizacja życia seksualnego.

 

Kardynał Zenon Grocholewski w swoim herbie umieścił słowa Jana Chrzciciela: „Potrzeba, aby On wzrastał” (J 3,30)

Te same słowa widnieją również na wszystkich okolicznościowych obrazkach związanych z kolejnymi rocznicami jego kapłaństwa i biskupstwa. Przejawiała się w tym jego niezwykła stałość i wierność.

Jolanta Hajdasz

Niezłomny w służbie Prawdzie

Uroczystości pogrzebowe śp. kardynała Zenona Grocholewskiego odbyły się w sobotę, 25 lipca w Katedrze Poznańskiej. Przewodniczył im delegat Ojca Świętego, jałmużnik papieski kard. Konrad Krajewski. Homilię w czasie uroczystości pogrzebowej wygłosił abp Marek Jędraszewski, metropolita krakowski. W Eucharystii żałobnej uczestniczyli przedstawiciele polskiego Episkopatu, władz państwowych i samorządowych z terenu Wielkopolski oraz z Ciechocinka, którego honorowym obywatelem był zmarły, oraz liczna rodzina Kardynała.

Arcybiskup Marek Jędraszewski w homilii przedstawił życie zmarłego kardynała i podkreślił, że „wszyscy, którzy mieli możność spotkać się z księdzem doktorem Zenonem Grocholewskim, później zaś profesorem, biskupem, arcybiskupem, a na koniec kardynałem, musieli być pod wrażeniem jego jednoznaczności i bezkompromisowości”. Podczas wygłaszania homilii przez abp Marka Jędraszewskiego wyczuwało się jego wzruszenie, gdy przytaczał swoje wspomnienia o kard. Zenonie Grocholewskim, z którym przyjaźnił się ponad 45 lat. Wspomniał także, że zmarły był orędownikiem procesów beatyfikacyjnych, znacząco się przyczyniając do ich szczęśliwego zakończenia, dwóch wybitnych Wielkopolan, bł. Edmunda Bojanowskiego, o którym przypomniał św. Janowi Pawłowi II, że będąc jeszcze biskupem, sam był orędownikiem tego procesu, i bł. Siostry Sancji Szymkowiak.

Uroczystości 50-lecia kapłaństwa kard. Grocholewskiego w Nowym Tomyślu | Fot. A. Tabaczyńska

Przed zakończeniem liturgii odczytane zostały listy pożegnalne. Papież Franciszek w swoim liście dziękował Bogu za życie i apostolską posługę tego wiernego świadka Ewangelii, z wdzięcznością wspominał jego zaangażowanie akademickie jako wybitnego znawcy prawa kanonicznego oraz autora licznych publikacji naukowych, a na koniec prosił: „Niech Chrystus miłosierny, któremu kardynał Zenon poświęcił swe życie, przyjmie Go w swoich ramionach” i udzielił błogosławieństwa.

Następnie został odczytany list od Prezydenta Polski Andrzeja Dudy, w którym prezydent podkreślił dorobek naukowy hierarchy oraz fakt, że zmarły kardynał był orędownikiem dialogu, a jego słowa wiele znaczyły w całym świecie. „Żegnamy dziś wybitnego Polaka, postać ważną nie tylko w życiu Kościoła, ale także człowieka, którego głos liczył się we współczesnym świecie” – napisał Andrzej Duda.

Po Mszy św. trumna z ciałem purpurata została złożona w podziemiach katedry, w krypcie biskupów poznańskich, a obrzędom przewodniczył ks. arcybiskup Stanisław Gądecki. W swoim testamencie kard. Zenon Grocholewski napisał: „Bogu w Trójcy Przenajświętszej pragnę wyrazić wdzięczność i uwielbienie za dar życia i kapłaństwa oraz wszystkie otrzymane łaski. Niech Bóg będzie uwielbiony. Głęboko przekonany, że jedyną słuszną drogą życia na ziemi i jedyną prawdziwą wielkością człowieka jest świętość, ale jednocześnie świadom moich małości, słabości i grzechów, uniżam się wobec Bożego majestatu, ufając w Jego nieskończone miłosierdzie. Panie, zmiłuj się nade mną grzesznikiem. Wszystkich proszę o modlitwę w mojej intencji. Do zobaczenia w Domu Ojca”.

Homilia abp. Marka Jędraszewskiego

„Bogu w Trójcy Przenajświętszej pragnę wyrazić wdzięczność i uwielbienie za dar życia i kapłaństwa oraz wszystkie otrzymane łaski. Niech Bóg będzie uwielbiony” – pisał w Poniedziałek Wielkanocny 2 kwietnia 2018 roku, dokładnie w 13. rocznicę śmierci św. Jana Pawła II Wielkiego, w swym duchowym testamencie śp. Zenon Kardynał Grocholewski. Dwa zatem były dla niego największe dary, które od Boga otrzymał i za które pragnął Go nieustannie wielbić – życie i kapłaństwo. W urzeczywistnianiu i w ewangelijnym pomnażaniu tych darów towarzyszyli mu dwaj święci Patronowie. Pierwszym z nich był św. Zenon, męczennik rzymski, którego imię otrzymał na chrzcie świętym; drugim – wybrany na całą kapłańską drogę i posługiwanie w Kościele św. Jan Chrzciciel.

Trudno dzisiaj powiedzieć, dlaczego urodzony prawie 81 lat temu, dnia 11 października 1939 roku, w wielkopolskich Bródkach chłopiec otrzymał imię rzymskiego męczennika. Dzień urodzin śp. Kardynała przypadł na pierwsze dni II wojny światowej. Wobec jego Mamy, Józefy, w dużej mierze spełniły się słowa Pana Jezusa o matkach przeżywających swe macierzyństwo w czasach wojennych: „Biada brzemiennym i karmiącym w owe dni” (Mk 13,17). Przed wojną państwo Grocholewscy mieszkali w Sępolnie, tuż przy ówczesnej granicy polsko-niemieckiej, gdzie pan Stanisław jako kupiec cieszył się wielkim szacunkiem nie tylko ze strony Polaków, ale także i Niemców. Najazd hitlerowskich wojsk niemieckich na Polskę dnia 1 września 1939 roku sprawił, że wielu mieszkańców Wielkopolski uchodziło przed wrogiem w głąb Kraju. Wśród nich była także rodzina państwa Grocholewskich. Pani Józefa była wtedy w ósmym miesiącu ciąży. Nieludzko zmęczona i wyczerpana, wraz z najbliższymi zatrzymała się w Bródkach. Tam właśnie w bardzo trudnych warunkach wydała na świat synka, którego życie od samego początku było zagrożone. W tej sytuacji ochrzczono go dwa dni później, nadając imię Zenon.

Pamiętam, jak w pierwszych miesiącach mego pobytu w Rzymie, jesienią 1975 roku, pracujący już w Sygnaturze Apostolskiej młody ks. Zenon Grocholewski zawiózł mnie do rzymskiego opactwa trapistów Tre Fontane i wskazał na znajdujący się tam, obok dwóch jeszcze innych świątyń, pochodzący z XVI wieku kościół Santa Maria Scala Coeli (Matki Bożej Schodów do Nieba). Według antycznej chrześcijańskiej tradycji, został on wzniesiony na miejscu męczeństwa św. Zenona i innych rzymskich żołnierzy. O tych wspaniałych świadkach Chrystusa Martyrologium Rzymskie wspomina bardzo lakonicznie: „Dnia 22 grudnia w Rzymie przy Via Lavicana między dwoma drzewami laurowymi dzień zgonu 30 Męczenników, którzy podczas prześladowania Dioklecjańskiego w jednym dniu przelali krew swoją dla wiary”. „Tutaj znajdują się relikwie mojego Patrona i jego Towarzyszy” – powiedział ks. Grocholewski i zaraz potem pogrążył się w zadumie. Nigdy nie miałem odwagi zapytać go, czy jego milczenie było związane z tym, że św. Zenon i jego Towarzysze byli dla niego wzorem, jak trzeba zachować się w chwilach próby, w których chrześcijanin powinien dać jednoznaczne świadectwo o swym Mistrzu i Panu, zgodnie z Jego własnymi słowami: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie” (Mt 5, 37). Być może w swych myślach łączył wtedy św. Zenona także z Matką Najświętszą, Królową męczenników, czczoną właśnie w tym kościele jako Ta, która swe dzieci prowadzi do Nieba.

W każdym razie ci wszyscy, którzy mieli możność spotkać się z księdzem doktorem Zenonem Grocholewskim, później zaś profesorem, biskupem, arcybiskupem, a na koniec kardynałem, musieli być pod wrażeniem jego jednoznaczności i bezkompromisowości: „Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie”.

Z całą pewnością można o nim powiedzieć: był niezłomnym żołnierzem w służbie prawdzie – i to niezależnie od areopagu, na którym przychodziło mu występować i dawać o niej świadectwo: czy były to zacisza Sygnatury Apostolskiej, gdzie rozstrzygał wiele skomplikowanych spraw sądowych, przesyłanych do tego Urzędu z całego świata; czy były to aule Uniwersytetów Gregoriańskiego i Laterańskiego, których był niezwykle cenionym profesorem prawa kanonicznego; czy były to biura Kongregacji Wychowania Katolickiego, której urząd prefekta pełnił przez szesnaście lat: od 1999 roku do przejścia na zasłużoną emeryturę w 2015 roku. To właśnie z tej Kongregacji wychodziło wiele bardzo cennych impulsów i jasno zarysowanych programów dla katolickich szkół, dla wyższych uczelni katolickich i kościelnych, które często stawały się ewangelicznym „zaczynem” dla świata nie znającego jeszcze Chrystusa bądź z różnych powodów odrzucającego Jego naukę. W wykładach budzących podziw ze względu na ich jasność, przejrzystość i wewnętrzną logikę, głoszonych w wielu prestiżowych miejscach na wszystkich kontynentach, Ksiądz Kardynał był prawdziwym i przekonującym świadkiem chrześcijańskiego humanizmu.

Msza św. podczas uroczystości pogrzebowych śp. kardynała Zenona Grocholewskiego w katedrze poznańskiej | Fot. A. Karczmarczyk

Podobna czytelność i jednoznaczność odznaczały kardynała Zenona Grocholewskiego w odniesieniu do Polski, do jej historii, jej chrześcijańskiej tradycji, jej przyszłości. Był w jakiejś mierze dzieckiem wojny, ale kto wie, czy jako dziecko najbardziej nie cierpiał wtedy, gdy po wojnie rządy w naszym kraju objęła tzw. władza ludowa. W czasach stalinowskich jego ojca Stanisława, powszechnie szanowanego i poważanego ze względu na wyjątkową rzetelność, uczciwość i wewnętrzną prawość, uznano za wroga ludu i osadzono w więzieniu, a jego rodzina, pozbawiona środków do życia, została skazana na biedę. Przetrwali ten trudny czas dzięki pomocy życzliwych ludzi.

Po latach młody Zenon, odpowiadając na Chrystusowe powołanie, postanowił zostać księdzem. Uczył się więc najpierw w Niższym Seminarium Duchownym w Wolsztynie, a następnie w Arcybiskupim Seminarium Duchownym w Poznaniu. Znalazł się zatem w środowisku, które ukazywało mu żywe jeszcze postaci prawdziwych świadków wiary, niekiedy wręcz męczenników: bardzo licznych księży poznańskich, ofiar neopogańskiego niemieckiego systemu nazistowskiego, którzy znaleźli się w Dachau i w innych obozach koncentracyjnych, a także tych, którzy później, już po wojnie, byli prześladowani i więzieni przez system komunistyczny. Wśród nich prawdziwie wybitną postacią był abp Antoni Baraniak, metropolita poznański, który w latach 1953–1955 był więziony w areszcie śledczym na warszawskim Mokotowie, gdzie poddawany torturom, wykazał rzadko spotykany hart ducha i budzącą powszechny szacunek niezłomność. Z jego to rąk alumn Zenon Grocholewski przyjął kolejno święcenia subdiakonatu, diakonatu i w 1963 roku prezbiteratu.

Ten fakt stanowił dla niego prawdziwe zobowiązanie na przyszłość. Równocześnie uświadamiał mu konieczność zachowania i tworzenia wyrazistej ciągłości, historycznej i zarazem duchowej, między kolejnymi pokoleniami świadków wiary. W polskiej tradycji, sięgającej jeszcze 966 roku i początków chrześcijaństwa, narodu i państwowości polskiej, znaczyło to: służyć Polsce poprzez wierną kapłańską posługę rodakom. Znaczyło to, w konsekwencji: przyczyniać się do tego, aby Polska nieustannie, z pokolenia na pokolenie, zasługiwała na miano Polonia semper fidelis – zawsze wiernej Chrystusowi, Krzyżowi i Ewangelii. Dla księdza, biskupa i kardynała Zenona Grocholewskiego było to najgłębszym i najbardziej autentycznym wymiarem jego patriotyzmu – aż do końca jego dni. Jak wspominają jego domownicy i bliscy współpracownicy, w swojej prywatnej kaplicy w Rzymie wielokrotnie sprawował Msze święte w intencji Ojczyzny i Pana Prezydenta.

Szczególnie wymownym przejawem umiłowania Ojczyzny był jego kardynalski herb, w którym w lewym górnym polu widnieje polski orzeł. Przemawiał on nie tylko do mieszkańców Wiecznego Miasta, ale i do turystów z całego świata, którzy znajdując się u stóp Kapitolu, przy tytularnym kościele kardynała Grocholewskiego, tzn. przy bazylice San Nicola in Carcere – św. Mikołaja w Więzieniu, nieoczekiwanie spotykali się z symbolem Polski dumnej ze swych chrześcijańskich korzeni.

Kiedy wiosną 1963 roku diakon Zenon Grocholewski przygotowywał się do przyjęcia święceń prezbiteratu, za swego drugiego patrona wybrał św. Jana Chrzciciela. Na prymicyjnym obrazku umieścił jego słowa, które słyszeliśmy w dzisiejszej Ewangelii: „Potrzeba, by On wzrastał” (J 3,30). Te same słowa, tym razem w języku łacińskim – Illum oportet crescere – znalazły się w jego herbie, najpierw biskupim, a następnie kardynalskim. Te same słowa widnieją również na wszystkich okolicznościowych obrazkach związanych z obchodzonymi przez niego kolejnymi rocznicami przyjęcia kapłaństwa i biskupstwa. Przejawiała się w tym niezwykła stałość prezbitera, biskupa i kardynała Zenona Grocholewskiego w wiernym kroczeniu drogą wyznaczoną przed wiekami przez św. Jana Chrzciciela. Była to droga treściowo bogatsza niż same tylko jego słowa: „Potrzeba, by On wzrastał”. Gdy czytamy je w Ewangelii św. Jana, odkrywamy szczególny kontekst, w jakim się one pojawiły. Na kontekst ten składa się najpierw postawa Żydów, którzy wyraźnie chcieli poróżnić Jana Chrzciciela z Jezusem z Nazaretu, mówiąc: „Nauczycielu, oto Ten, który był z tobą po drugiej stronie Jordanu i o którym ty wydałeś świadectwo, teraz udziela chrztu i wszyscy idą do Niego” (J 3,26b). Tymczasem Jan Chrzciciel oparł się tej prowokacji, mówiąc o swoim realnym miejscu w odniesieniu do Chrystusa i o związanych z tym swoich osobistych przeżyciach. Przyrównując się do przyjaciela Oblubieńca, powiedział: „Przyjaciel oblubieńca, który stoi i słucha go, doznaje najwyższej radości na głos oblubieńca. Ta zaś moja radość doszła do szczytu. Potrzeba, by On wzrastał, a ja się umniejszał” (J 3,29b–30). Na koniec Jan wyznał swą wiarę w Boże Synostwo Jezusa Chrystusa, niejako przedłużając Jego nocną rozmowę z Nikodemem: „Kto przyjął Jego świadectwo, wyraźnie potwierdził, że Bóg jest prawdomówny. Ten bowiem, kogo Bóg posłał, mówi słowa Boże. (…) Ojciec miłuje Syna i wszystko oddał w Jego ręce. Kto wierzy w Syna, ma życie wieczne; kto zaś nie wierzy Synowi, nie ujrzy życia, lecz grozi mu gniew Boży” (J 3,33–34a. 35–36).

Nie dać się oderwać od Chrystusa, ulegając głosom tego świata i osobistym słabościom; wręcz przeciwnie, cieszyć się i radować z czci i chwały, jaką On odbiera od ludzi; znajdować, na koniec, fundament dla tej wierności i dla tej radości w żarliwej wierze w Jezusa Chrystusa Syna Bożego – oto postawa św. Jana Chrzciciela. Oto postawa, którą u progu swego kapłańskiego życia obrał diakon Zenon Grocholewski i którą starał się wiernie urzeczywistniać poprzez 57 lat wiernej służby Kościołowi.

W ciągu tych lat ksiądz, a następnie biskup, arcybiskup i kardynał Zenon Grocholewski zaznaczył się jako: wybitny student na Wydziale Prawa Kanonicznego Papieskiego Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie;

Fot. A. Karczmarczyk

ceniony profesor tegoż Uniwersytetu, a także Uniwersytetu Laterańskiego; znakomity uczony i autor kilkuset artykułów naukowych, zapraszany z wykładami na wiele prestiżowych uczelni całego świata; obdarzony przez nie 25 tytułami doktora honoris causa, w tym w Polsce: Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie (1998), Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego (1999), Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (2004), Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach (2010), Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu (2018), a niecały rok temu Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II w Krakowie; członek specjalnej, zaledwie siedmioosobowej komisji, powołanej wiosną 1982 roku przez Ojca Świętego Jana Pawła II w celu ostatecznego przygotowania i opublikowania nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego; kanclerz, sekretarz i prefekt Najwyższego Trybunału Sygnatury Apostolskiej, prefekt Kongregacji Wychowania Katolickiego; członek i przewodniczący wielu Rad, Komisji i Komitetów Kurii Rzymskiej; obywatel honorowy kilku miast w Polsce, w tym Poznania, a także we Włoszech, na Słowacji i w Stanach Zjednoczonych; odznaczony krzyżami i medalami przez przywódców wielu państw; laureat wielu nagród. Wszystkimi tymi wyróżnieniami i zaszczytami można by obdarzyć wiele osób, a tymczasem stały się one udziałem jednego tylko człowieka. Przyjmował je z osobistą radością, ale równocześnie z pewnym dość łatwo wyczuwalnym dystansem, zgodnie z zasadą św. Pawła Apostoła: „Kto się chlubi, niech się w Panu chlubi” (2 Kor 10,17).

Księdzu profesorowi, biskupowi i kardynałowi Zenonowi Grocholewskiemu najbardziej bowiem zależało na tym, aby poprzez uznanie, jakim niewątpliwie się cieszył w wielu miejscach i gremiach tego świata, rósł szacunek dla Kościoła katolickiego, który on reprezentował i któremu wiernie służył.

W ten sposób pojmował realizację słów św. Jana Chrzciciela, aby przede wszystkim „Chrystus wzrastał” w ludzkich sercach i aby, z drugiej strony, on, cieszący się wielkim poważaniem ze strony papieży Jana Pawła II Wielkiego, Benedykta XVI i Franciszka, należący do najbardziej znaczących postaci Kościoła katolickiego na przełomie dwudziestego i dwudziestego pierwszego wieku, nieustannie „się umniejszał”.

Jest rzeczą znamienną, że w prywatnych rozmowach chętniej wracał wspomnieniami do swojej pracy wikariuszowskiej w parafii Chrystusa Odkupiciela na Osiedlu Warszawskim w Poznaniu i do młodych ludzi, których tam katechizował, lub do sióstr i staruszek z domu opieki społecznej niedaleko rzymskiego Ciampino, gdzie przez kilka lat był kapelanem, niż do tytułów, zaszczytów i medali, jakie w ciągu swego życia otrzymał. Do końca swych dni pozostał człowiekiem pełnym wewnętrznego ciepła, pogodnym i pełnym humoru, skromnym i otwartym na innych. Takim był zawsze dla swojej najbliższej rodziny, do której bardzo tęsknił w czasie swych rzymskich studiów, nie mogąc wtedy przyjechać do Polski, i z którą zawsze utrzymywał serdeczne relacje. Takim też utrwalił się w pamięci tych wszystkich, którzy mieli szczęście kiedyś spotkać się z nim osobiście, którym dane było z nim współpracować czy to w Sygnaturze Apostolskiej, czy w Kongregacji Wychowania Katolickiego i którzy dzisiaj żegnają go pełni żalu i smutku. Równocześnie jednak są oni przepełnieni nadzieją, że kiedyś – zgodnie z końcowymi słowami Testamentu Księdza Kardynała – spotkają się z nim ponownie, i to na wieczność całą, w Domu Ojca, bogatego w miłosierdzie.

Są oni przepełnieni tą właśnie nadzieją, przekraczającą wymiar doczesności, ponieważ nieprzerwanie, od prawie dwóch tysięcy już lat, głosi ją zapatrzony w Zmartwychwstałego Chrystusa święty, apostolski i katolicki Kościół. Są przepełnieni tą nadzieją, ponieważ głosił ją i nią na co dzień żył kardynał Zenon Grocholewski. Był jej szczególnie przejmującym świadkiem. Mimo że jak mało kto znał wiele problemów, które niekiedy boleśnie dotykają współczesny Kościół, starał się przede wszystkim dostrzegać – i innym ukazywać – to autentyczne dobro, które naprawdę w nim jest i na co dzień się dokonuje, a które dla niego było zapowiedzią ostatecznego zwycięstwa Chrystusa. Gdy dowiadywał się, że gdzieś rodzi się jakieś dobro, modlił się za jego rozwój, a gdy było trzeba, dyskretnie wspierał je materialnie. Można by o nim powiedzieć słowami św. Pawła, że już tu, na ziemi, był spe salvus, „zbawiony w nadziei” (por. Rz 8,24), ponieważ właśnie nadzieja przenikała i umacniała jego żarliwą wiarę, którą pragnął przekazywać innym. To także w imię tej nadziei zaangażował się osobiście w procesy beatyfikacyjne dwóch wybitnych Wielkopolan: bł. Edmunda Bojanowskiego i bł. Siostry Sancji Szymkowiak, znacząco przyczyniając się do ich pomyślnego zakończenia.

„Głęboko przekonany, że jedyną słuszną drogą życia na ziemi i jedyną prawdziwą wielkością człowieka jest świętość – pisał w swym Testamencie kardynał Zenon Grocholewski – ale jednocześnie świadom moich małości, słabości i grzechów, uniżam się wobec Bożego majestatu, ufając w Jego nieskończone miłosierdzie. Panie, zmiłuj się nade mną grzesznikiem. Wszystkich proszę o modlitwę w mojej intencji”.

Właśnie w tej modlitewnej intencji zebraliśmy się dzisiaj w Poznańskiej Archikatedrze, która jest prima sedes episcoporum Poloniae – pierwszą stolicą biskupów Polski. Przed prawie sześćdziesięciu laty na jej posadzce w czasie obrzędów święceń diakonatu i rok później prezbiteratu dwukrotnie leżał krzyżem subdiakon, a następnie diakon Zenon Grocholewski. Podczas śpiewu Litanii do Wszystkich Świętych upraszano dla niego i dla jego kursowych kolegów łaskę wytrwania w kapłańskim powołaniu. Dzisiaj, kiedy dobiegł kresu czas jego kapłańskiej posługi, w tej samej Poznańskiej Katedrze będziemy śpiewali: „Niech aniołowie zawiodą cię do raju,/ A gdy tam przybędziesz,/ niech przyjmą cię męczennicy/ I wprowadzą cię do krainy życia wiecznego./ Chóry anielskie niechaj cię podejmą/ I z Chrystusem zmartwychwstałym/ Miej radość wieczną”.

Tak, niech Cię przyjmą, Kochany i Drogi Księże Kardynale Zenonie, Najświętsza Maryja Panna, Królowa Polski i Matka Kościoła, wraz z Twoimi świętymi Patronami Zenonem i Janem Chrzcicielem; niech uraduje Cię swoją obecnością św. Mikołaj, który był patronem Twego kościoła tytularnego w Rzymie; niech Cię przywita św. Jan Paweł II Wielki, którego darzyłeś prawdziwie synowską miłością; niech pełni wdzięczności wyjdą Ci na spotkanie bł. Edmund Bojanowski i bł. Siostra Sancja. Miej radość wieczną z Chrystusem Zmartwychwstałym, dla którego zawsze chciałeś się uniżać, aby tylko On – Alfa i Omega, Początek i Koniec wszystkiego – w Twoim kapłańskim życiu był nieustannie wywyższany. Amen.

Artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Niezłomny w służbie Prawdzie”, wraz z homilią abp. Marka Jędraszewskiego, znajduje się na s. 1 i 3 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 74/2020.

 


  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jolanty Hajdasz pt. „Niezłomny w służbie Prawdzie”, wraz z homilią abp. Marka Jędraszewskiego, na s. 1 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 74/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zmarł jeden z najwybitniejszych Polaków naszych czasów / Jolanta Hajdasz, „Wielkopolski Kurier WNET” 74/2020

17 lipca zmarł kard. Zenon Grocholewski, Wielkopolanin. Niewielu z nas miało świadomość, jak wybitny był to umysł i nieprzeciętny człowiek. Długo można by opisywać jego zasługi i osiągnięcia.

Jolanta Hajdasz

„Dziennikarstwo to mówienie ludziom o zasługach zmarłego, podczas gdy oni najczęściej nie wiedzą, że on w ogóle żył”. Ta cyniczna definicja przykleiła się do mnie już dawno i wraca w najmniej spodziewanych okolicznościach, gdy przychodzi mi przekonywać kolegów po fachu, dlaczego „koniecznie musimy” coś opublikować, dlaczego to jest „naprawdę ważne” i dlaczego „wszyscy powinni się o tym dowiedzieć”. Najpierw trzeba przekonać tych, z którymi pracujemy w swojej redakcji, a potem całą resztę…

No to zaczynam, ale już całkiem serio i na poważnie. W ostatnich dniach zmarł bowiem jeden z najwybitniejszych Polaków naszych czasów, a śmiem twierdzić, że niewielu z nas miało świadomość, jak wybitny był to umysł i nieprzeciętny człowiek.

W pewnym momencie swojej – jak byśmy to powiedzieli – kariery był jednym z najważniejszych prawników Państwa Watykańskiego, w innym – podlegały my wszystkie katolickie uczelnie na świecie, ponad 200 tysięcy katolickich szkół i 1500 uczelni kształcących ponad 50 milionów uczniów i studentów. Samych doktoratów honoris causa miał aż 25 (słownie: dwadzieścia pięć!).

Przyznały mu je nie tylko uczelnie z Europy, ale także z najdalszych zakątków świata, np. w Chile, Wenezueli, Brazylii, Argentynie czy na Tajwanie. Na osobistą prośbę i decyzję Jana Pawła II brał udział w pracach grupy opracowującej Prawo Fundamentalne Państwa Watykańskiego, czyli po prostu konstytucję Watykanu. Została ona ogłoszona przez Jana Pawła II w Roku Jubileuszowym 2000 i zastąpiła poprzednie Prawo Fundamentalne z 1929 r. Także Jan Paweł II powołał go do zaledwie siedmioosobowego grona specjalistów odpowiedzialnych za ostateczne przygotowanie nowego Kodeksu Prawa Kanonicznego, który obowiązuje do dzisiaj od 1983 roku. I tak dalej, i tak więcej… i tak można jeszcze długo opisywać jego zasługi i osiągnięcia.

Zmarł 17 lipca. Kardynał Zenon Grocholewski, pochodzący z wielkopolskiej wioski, którego na studia do Rzymu wysłał abp Antoni Baraniak. Śp. Kardynał opowiadał mi, że przez długi czas władze komunistyczne nie chciały dać mu paszportu, następowała odmowa za odmową i gdy w końcu doczekał się tego upragnionego dokumentu, przyszło mu wyjechać w Wielki Czwartek, tuż przed Wielkanocą. Mama błagała – mówił Kardynał – zostań chociaż na święta, ale abp Baraniak nalegał: jedź, bo ci ten paszport zabiorą… Pojechał, choć nie znał włoskiego i jak sam się śmiał, nawet kawy w pociągu nie potrafił zamówić. Każdą wolną chwilę w Rzymie wykorzystywał na zwiedzanie, wycieczki, robienie zdjęć, bo myślał, że jak wróci do Polski, to te zdjęcia przydadzą mu się, gdy będzie uczył dzieci religii, pokaże im imponujące osiągnięcia kultury i wiary chrześcijańskiej. Ale do Polski nie było jak wrócić, bo by mu ten paszport zabrali albo kazali współpracować. Wspominał, jak bardzo zazdrościł swoim kolegom z innych krajów, z tego wolnego świata, że mogą jechać do domu na wakacje, na święta, a on może tylko tęsknić.

Nie potrafię sobie wytłumaczyć, dlaczego tak rzadko słyszeliśmy jego głos w ważnych dla nas wszystkich sprawach, dlaczego tak rzadko cytowały go media, a przecież był człowiekiem otwartym i szczerym. Wymownym przejawem jego stosunku do Ojczyzny był kardynalski herb, który wybrał i w którego lewym górnym polu widnieje polski orzeł.

Bliscy i przyjaciele wiedzieli, że codziennie w swojej prywatnej kaplicy modli się za Polskę, że w intencji Ojczyzny odprawia Msze św. Wprowadzając uniwersytety katolickie w krajach radykalnie niekatolickich szerzył Wiarę i Ewangelię. I zawsze, wszędzie podkreślał, że jest Polakiem, był z tego tak dumny.

Koniecznie, ale to koniecznie przeczytajcie w „Kurierze WNET” homilię abpa Marka Jędraszewskiego, którą wygłosił podczas pogrzebu. Kardynał pochowany jest w Katedrze Poznańskiej, ale pamięć o nim winna przetrwać nie tylko w Poznaniu.

Artykuł wstępny Jolanty Hajdasz, Redaktor Naczelnej „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, znajduje się na s. 1 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 74/2020.

 


  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
  • Ten numer „Kuriera WNET” można nabyć również w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: e-kiosk.pl, egazety.pl lub nexto.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł wstępny Jolanty Hajdasz, Redaktor Naczelnej „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, na s. 1 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 74/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Antoniak i Piekarczyk ( Klub „Gazety Polskiej w Filadelfii): Amerykanie są społeczeństwem bardzo podobnym do polskiego

– Zacieśnianie współpracy z USA przyniesie nam wiele korzyści. Z Rosją nie należy blisko współpracować aż do czasu, gdy stanie się normalnym państwem – oceniają reprezentanci ludności polskiej w USA.

 

 

Tadeusz Antoniak i Paweł Piekarczyk, działacze polonijni z Pensylwanii mówią o tym, z kim Polska powinna najściślej współpracować na arenie międzynarodowej. Oceniają, że najlepsze perspektywy daje współdziałanie z USA:

Amerykanie są społeczeństwem podobnym do Polaków. USA to najsilniejsze państwo świata, które przestrzega podstawowych zasad demokracji i porządku. Nie należy jednak zrywać wszystkich związków z Chinami. […] Z Rosji należy uczynić realny rynek zbytu dla Polski. Silny sojusz z USA nam to ułatwi.

Goście „Kuriera w samo południe” ubolewają nad tym, że coraz silniejsi w Polsce są zwolennicy sojuszu z Rosją:

Na razie nie zanosi się na to, żeby Rosja stała się normalnym państwem. Jest to ze szkodą dla niej samej.

Omówiona zostaje konwencja wyborcza prezydenta Andrzeja Dudy, w której uczestniczyła delegacja środowisk polonijnych. Rozmówcy Aleksandra Wierzejskiego dostrzegają, że tego typu wydarzenia w Polsce coraz częściej przypominają te amerykańskie.

Tadeusz Antoniak i Paweł Piekarczyk deklarują poparcie dla prezydenta Donalda Trumpa ze względu na jego sprzeciw wobec LGBT i aborcji:

Trump mówi normalnym, ludzkim językiem. Przykro, że styl prezydentury Donalda Trumpa jest uważany za coś wyjątkowego. To powinna być norma.

Paweł Piekarczyk zwraca uwagę, że wiele działań obecnej amerykańskiej administracji jest korzystnych dla Polski. Wsparcie Stanów Zjednoczonych może też umożliwić odzyskanie ze Smoleńska wraku samolotu Tu-154M>

Rozmówcy Aleksandra Wierzejskiego mówią również o metropolicie krakowskim, abp Marku Jędraszewskim, który jest dla nich wzorcem duchownego:

Niestety, mamy w Polsce też kilku niewierzących  biskupów, a może nawet kardynałów. […] W polskim Kościele brakuje kogoś takiego, jak prymas Wyszyński.

Tadeusz Antoniak i Paweł Piekarczyk liczą, że podczas ewentualnej drugiej kadencji prezydenta Andrzeja Dudy zostanie uchwalona ustawa degradacyjna i dojdzie do obniżenia emerytur funkcjonariuszom służb PRL.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Ks. prof. Cisło: W Iraku było 1,5 mln chrześcijan, teraz jest 120 tys.

Ks. prof. Waldemar Cisło o uchodźcach i kryzysie bankowym w Libanie, ucieczce chrześcijan z Iraku i podnoszącej się ze zniszczeń Syrii.

Ks. prof. Waldemar Cisło opowiada o sytuacji w 4,5 milionowym Libanie, w którym od dekad mieszka 800 tys. uchodźców Palestyny, a od kilku ostatnich lat także od 1,5 do 2 mln uchodźców z Syrii. Jednocześnie trwa kryzys systemu bankowego – tylko sto dolarów tygodniowo można wypłacić z konta. Sytuacja jest do tego stopnia zła, że w w stołówkach dla uchodźców zaczęły pojawiać się „kolejki Libańczyków, których nie stać na wyżywienie swojej rodziny”. Nasz gość mówi również o Iraku.  Liczba chrześcijan w tym państwie maleje.

Irak jest dla nas bardzo smutną  rzeczywistością w 2003 r. było tam 1,5 mln chrześcijan, teraz jest 120 tys.

Największymi skupiskami chrześcijańskich uchodźców z Iraku są Nowa Zelandia i Stany Zjednoczone. Wielu z nich nie ma już dokąd wracać, bo ich rodzinne strony są wyludnione. przewodniczący polskiej sekcji Pomocy Kościołowi w Potrzebie mówi o w akcjach humanitarnych na Bliskim Wschodzie. Potrzebne są m.in. części zamienne do urządzeń medycznych. Chciałby też pomóc syryjskim rodzinom, które mają problem żeby same się utrzymać. Opowiada o problemach z jakimi mierzą się Syryjczycy. Jednym z nich jest galopująca inflacja. Jeszcze na jesieni kurs wymiany za 1 dolara wynosił 370 funtów syryjskich, teraz ponad tysiąc. Pensje zaś są niskie. Damaszek za to powoli odżywa. Jest w nim już mniej checkpointów. Ks. prof. Cisło opowiada o wizycie w Syrii abpa Marka Jędraszewskiego. Przypomina męczeństwo aramejskojęzycznych chrześcijan z Maluli. Na koniec rozmowy zauważa, że „mało się mówi o prześladowaniu chrześcijan i o polityce Izraela na terytoriach okupowanych”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Ks. Isakowicz-Zaleski: Środowiska lewicowe używają wypowiedzi papieskich jako taranu, by zaatakować Kościół w Polsce

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski o czasie tym, czemu Święta Bożego Narodzenia nie kończą się 26 grudnia, co jest w nich najważniejsze dla chrześcijanina oraz jak chrześcijanie i ich wartości są atakowani


Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski przypomina, że święta wciąż trwają mówiąc o oktawie Bożego Narodzenia. Poza samym dniem Bożego Narodzenia i wspomnieniem św. Szczepana obejmuje ona także takie uroczystości jak dzisiejsze wspomnienie św. Jana Ewangelisty, jutrzejsze święto Świętych Młodzianków czy przypadająca w najbliższą niedzielę uroczystość Najświętszej Rodziny. Do 6 stycznia trwają tzw. gody, kiedy to zgodnie z polska tradycją ludzie odwiedzają się nawzajem z życzeniami świątecznymi. 7 stycznia Boże Narodzenie obchodzić będą święta chrześcijanie używający kalendarza juliańskiego.

W supermarketach od połowy listopada słuchamy kolędy z megafonów. Zachęca się ludzi do kupowania. Zastępuje się święta określeniem „święta zimowe” „spotkania noworoczne”, wszystko tylko nie Chrystus.

Duszpasterz Ormian krytykuje przedświąteczny konsumpcjonizm i laicyzacje się tego okresu. Przeciwstawia przedświąteczny szał kupowania tradycjom bożonarodzeniowym i trosce o samotnych i potrzebujących. Przywołuje krakowski zwyczaj zwiedzania szopek bożonarodzeniowych, który sam jako dziecko praktykował. Poza możliwością obejrzenia różnych szopek oferuje ona także modlitewne spotkanie z Chrystusem, a jak przypomina kapłan, „dla chrześcijanina najważniejsze jest spotkanie z samym Jezusem”. Na rynku krakowskim organizowana jest wigilia dla samotnych i potrzebujących, w której nasz gość stara się co roku brać udział. Zauważa, że samotność „to jest chyba plaga XXI w.”. Ks. Isakowicz Zaleski mówi także o medialnych atakach na metropolitę krakowskiego. Stwierdza, że środowiska laickie nie mogą wybaczyć temu ostatniemu jego wypowiedzi o „tęczowej zarazie”, dlatego „jest atakowany za wszystko”.

Mamy do czynienia z agresywną ideologią, która jest nietolerancyjna. Środowiska lewicowe próbują siłą narzucić swoje zasady.

Zgadza się z abp Markiem Jędraszewskim, który w wywiadzie dla Telewizji Republika stwierdził, iż ideologia ekologizmu jest dość niebezpieczna. Zaznacza, że papież Franciszek nie próbuje zażegnać sporu między zwolennikami tej ideologii a Kościołem. Rozgrzewa natomiast go poprzez chęć wprowadzenia kategorii tzw. grzechu ekologicznego. Tymczasem jak podkreśla historyk Kościoła, ekologia, choć ważna, nie jest centralnym zagadnieniem dla chrześcijan, lecz jest nim zbawienie.

Niektóre środowiska lewicowe używają wypowiedzi papieskich jako taranu, by zaatakować Kościół w Polsce.

W narracji medialnej postępowy papież Franciszek troszczy się o ekologią, podczas gdy Kościół w Polsce zajmuje się takimi wstecznymi zagadnieniami jak np. ochrona życia poczętego [choć nota bene sam Franciszek zdecydowanie opowiada się za tą ostatnią – przyp. red.]. Gość Poranka WNET zauważa, że problemami jakie Kościół powinien głośno poruszać są trwające prześladowania chrześcijan w wierze w Azji (m. in. w Chinach i Korei Płn.) czy szykany i wyśmiewanie z jakimi wierzący spotykają się ze względu na swoją wiarę na Zachodzie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

 

K.T./A.P.

Prof. Nowak: Agnieszka Holland występuje jako arystokratka. Jej słowa wyrażają stalinowski sposób myślenia

Prof. Andrzej Nowak elitarystycznej mentalności establishmentu III RP i tym jak myślą one o Polsce, potrzebie równowagi między interwencjonizmem a inicjatywą prywatną i szkodliwości reformy Gowina.

Prof. Andrzej Nowak odnosi się do słów reżyserki Agnieszki Holland, która w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” oznajmiła, że należy odebrać czynne prawa wyborcze mężczyznom w Polsce na jakieś 12 lat:

Jest to stalinowski sposób myślenia. Należy wziąć to pod uwagę podczas głosowania 13 października. Jest wyrazicielką poglądów rdzenia tych, którzy chcą odebrać władzę PiS.

„Agnieszka Holland występuje jako arystokratka” – mówi historyk, dodając, że „nawet Radziwiłłom nie śniło się o takim poczuciu swojego miejsca w społecznej strukturze, do którego chamy nigdy nie powinny być dopuszczone”.

Ponadto prof. Nowak krytykuje list trzech byłych prezydentów Polski. W jego przekonaniu wyraża on jedność środowiska, które uważa, że nasz kraj „powinien być ścisłą kontynuacją PRL” i „nie powinien stawiać przed sobą ambitnych celów” zadowalając się rolą „biednego wschodniego sąsiada” silnych krajów Europy Zachodniej. Wyrazem takiego myślenia o Polsce są jego zdaniem słowa Emmanuela Macrona, który niedawno powiedział, że Polska blokuje wszystko w sprawie europejskiej polityki klimatycznej. W słowach prezydenta Francji dopatruje się „elementu histerii, że Polska może mieć własne zdanie”. Dawne państwa kolonialne przez dekady zatruwające atmosferę, nie chcą by  kraje, które w XIX i część XX w. nie były suwerenne, teraz je doganiały.

Chciałbym, żeby solidna, dobra formacja wolnorynkowa była w sejmie.

Gość „Poranka WNET” opowiada o problemie napięcia między konieczną jego zdaniem dla modernizacji kraju aktywnością państwa w gospodarce a ryzykiem stłamszenia inicjatywy prywatnej. Mówi, że trzeba szukać złotego środka między czystym etatyzmem a całkowicie wolnym rynkiem. Jednocześnie ubolewa, że w parlamencie prawdopodobnie nie znów nie znajdzie się jednoznacznie wolnorynkowa siła polityczna. Przypuszcza, że Janusz Korwin-Mikke oraz inni liderzy Konfederacji Wolność i Niepodległość doprowadzą przez swoje kontrowersyjne wypowiedzi, że ich formacja polityczna nie przekroczy progu wyborczego.

Uważam tę reformę za katastrofę dla polskiej humanistyki.

Historyk  krytykuje także reformę szkolnictwa wyższego autorstwa wicepremiera Jarosława Gowina. Według prof. Andrzeja Nowaka skutkiem tych zmian jest jeszcze większe zbiurokratyzowanie uczelni oraz zepsucie poziomu humanistyki, która dostosowując się do wymagań, jakie stawia przed nią humanistyka amerykańska i zachodnioeuropejska, będzie musiała pisać o tym, co ona chce i jak ona chce. Oznacza to ideologizację w duchu skrajnie lewicowym.

Wystarczy tylko chcieć mówić prawdę […] [Udowodnił] to, że Kościół możne tak wiele w obronie natury ludzkiej.

Ponadto odnosi się do listu metropolity krakowskiego abpa Marka Jędraszewskiego, który skomentował w nim działanie środowisk LGBT i wskazał na zagrożenia, jakie niesie ze sobą ideologia gender.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Bortkiewicz: Źródło ideologii LGBT stanowi niszczenie ładu społecznego, archetypu, którym jest instytucja małżeństwa

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz przybliża sprawę wypowiedzi biskupa Marka Jędraszewskiego dotyczącą ideologii LGBT.

 

 

Myślę, że warto zacząć od diagnozy, którą postawił arcybiskup Marek Jędraszewski, nazywają ideologię LFBT czerwoną zarazą. Jest to sformułowanie o charakterze przenośni, która jest niezwykle trafna. Ideologia wywodzi się wprost z nurtu lewicowego, a jej źródło stanowi niszczenie ładu społecznego, archetypu, którym jest instytucja małżeństwa – mówi ks. prof. Paweł Bortkiewicz.

W 1968 roku głoszono dwa podstawowe hasła: „Zabrania się zabraniać” i „Nie ma już nauczyciela ani Boga, sam jesteś Bogiem”. Odrzucono dekalog, który oparty jest na przykazaniach zakazujących zła oraz odrzucono autorytet Boga i Kościoła. Są to ewidentne czerwone elementy, których społeczeństwo nie powinno zignorować. Ludzie, którzy głoszą ideologię gender mają wszelkie prawa: prawo do życia, wolności itp. Nie mają jednak roszczeń do zawierania małżeństw jednopłciowych  i adoptowania dzieci. Gość „Popołudnia WNET” podkreśla, że kultura nie jest w stanie natury biologicznej i racjonalnej, jeżeli to zmienia, czyni to ze szkodą dla człowieka.

Małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny, tak było, jest i będzie, niezależnie od orzeczeń różnych instytucji prawnych i medialnych. Jest to pojęcie, które wynika nie z historii i tradycji, ale z natury racjonalnej człowieka – podkreśla rozmówca.

M.N.

Smoliński, Jeśman, Olejniczak, Zbychorski – Popołudnie WNET – 20.08.2019 r.

Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach 16:00 – 18:00 na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Zaprasza Magdalena Uchaniuk-Gadowska i Tomasz Wybranowski.

Goście Popołudnia WNET:

Kazimierz Smoliński – poseł PiS na Sejm RP, członek Sejmowej Komisji Sprawiedliwości;

Wojciech Jeśman – Kongres Polonii Amerykańskiej;

Ks. prof. Paweł Bortkiewicz – duchowny katolicki, członek Towarzystwa Chrystusowego dla Polonii Zagranicznej;

Wiesław Olejniczak – organizator międzynarodowego koncertu orkiestry ODE z Holandii i Krakowskiej Orkiestry Staromiejskiej (KOS);

Olgierd Zbychorski – redaktor muzyczny Radia WNET, współtwórca duetu drzeWO;

Alex Sławiński – korespondent Radia Wnet Londyn


Prowadzący: Magdalena Uchaniuk-Gadowska, Tomasz Wybranowski

Wydawca: Jan Olendzki

Realizator: Paweł Chodyna


Część pierwsza: 

Wojciech Jeśman mówi o relacjach Polsko – Amerykańskich. Na froncie roszczeń nie jest optymistycznie. List senatorów przywraca oba kraje do rzeczywistości. „Jest to poważny problem. Nie mamy przyjaciół w Kongresie Polonii Amerykańskiej. Do listopada Departament Stanu jest zobowiązany wytworzyć opinię, która ma przyśpieszyć tok tej sprawy. Głównym problemem dotyczącym listu senatorów jest wrzucanie wszystkiego do jednego worka, gdyż wiele osób nie rozróżnia co jest zgodne z prawem”. Wojciech Jeśman opowiada również o amerykańskich mediach, które nie piszą o podróży Donalda Trumpa do Polski. Jak dodaje rozmówca: „Nie jest to tamat, który fascynuje Amerykanów”.

Kazimierz Smoliński / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Kazimierz Smoliński mówi o kampanii wyborczej Prawa i Sprawiedliwości, która rozpoczęła się w Gdańsku. Kandydaci znajdują się w każdym powiecie, a 21 sierpnia rusza PiSBus, który razem z wolontariuszami roznoszącymi ulotki będzie odwiedzał kolejne miasta na mapie Polski. „Zajęliśmy stanowisko w sprawie sprzeciwu ideologii LGBT. Nie chcemy, aby w samorządzie i w życiu publicznym samorządy promowały ideologię gender. Moim zdaniem promocja LGBT przez samorządy jest sprzeczna z konstytucją”.

Ks. prof. Paweł Ks. Bortkiewicz przybliża sprawę wypowiedzi arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. „Myśle, że warto zacząć od diagnozy, którą postawił biskup. Jest to sformułowanie na podstawie przenośni, która jest bardzo trafna. U źródeł ideologii gender jest niszczenie ładu społecznego, archetypu, którym jest instytucja małżeństwa”. W 1968 roku wypowiadano hasła: „Zabrania się zabraniać” oraz „Nie ma już Boga”. Są to ewidentne elementy czerwonej zarazy, których społeczeństwo nie powinno zignorować. Ludzie, którzy głoszą ideologię gender mają wszelkie prawa: prawo do życia, wolności itp. Nie mają jednak roszczeń do zawierania małżeństw jednopłciowych  i adoptowania dzieci.

 


Część druga: 

Alex Sławiński, dziennikarz, poeta i literat, korespondent Radia WNET z Londynu.

Alex Sławiński mówi o spotkaniu premiera Borisa Johnsona z Emmanuelem Macron i Angelą Merkel. Media skupiają się jednak na sytuacji w niemieckim rządzie. Brytyjczycy bardzo blisko przyglądają się temu, co aktualnie dzieje się w gospodarce niemieckiej. „Wielka Brytania szykuje się do wyborów, kampania już się rozpoczęła. Jeżeli dojdzie do tzw. twardej kampanii wyborczej najbardziej stratna będzie Partia Pracy, która jest pewna swojego zwycięstwa.

Wiesław Olejniczak opowiada o orkiestrze ODE  oraz Krakowskiej Orkiestrze Staromiejskiej. Gość „Popołudnia WNET” zaprasza na międzynarodową imprezę orkiestr, która odbędzie się 24 sierpnia w Krakowie.

Olgierd Zbychorski mówi o programie Kultura Polska na świecie Instytutu Adama Mickiewicza. „Każdy z nas jest na swój sposób kreatywny i każdy z nas potrafi coś zrobić” – mówi gość „Popołudnia WNET”. Jak dodaje Zbychorski: „Warto pamiętać, że kultura nie jest bytem zastanym, ale dynamicznym. Jest to olbrzymi nakład pracy ludzi, którzy się jej poświęcili”.