Zamek w Korzkwi, położony zaledwie kilkanaście kilometrów od centrum Krakowa, przez lata pozostawał dla wielu mieszkańców miasta niemal niewidoczny. Ukryty wśród zieleni, sprawiał wrażenie miejsca zapomnianego i trudno dostępnego. Jak mówi Jerzy Donimirski: „przez to, że jest tak zarośnięte, to my jesteśmy jak taka twierdza Azteków (…) schowana i nieodkryta. Do dzisiaj w lecie jak się tu jedzie, to nie widać tego zamku w ogóle”.
W audycji „Wkoło Gazonu” właściciel zamku pokazuje Korzkiew jako alternatywę wobec zatłoczonego Rynku Głównego. Podkreśla jej bliskość i kameralny charakter: „jesteśmy naprawdę 25 minut i zapraszam gorąco — jak się człowiek już znudzi turystami na Rynku Głównym (…) zapraszamy tutaj do lasu, na pagórki, do Dolinek Krakowskich”.
Jerzy Donimirski wraca do momentu przełomu po 1989 roku. Po kilku latach pracy i pobytu za granicą zdecydował się wrócić do Polski, widząc w tym szansę na nowe życie zawodowe i osobiste: „następuje w 90. roku upadek komunizmu i ja wracam z tej Ameryki, bo widzę tutaj dla siebie szansę”. Ważnym tłem tej decyzji była również historia rodzinna naznaczona wojną, utratą majątku i stratą bliskich: „babuleńka (…) powiedziała, że widziała jak gestapo (…) zabierało mojego dziadka”.
Choć całe życie był związany z Krakowem, długo nie znał Korzkwi. Wszystko zmieniła przypadkowa wycieczka z przyjacielem: „nigdy nie znałem tego miejsca. No i nagle mnie zatkało, bo oto jest ruina kompletna”. Wtedy pojawiła się myśl o odbudowie i stworzeniu rodzinnej siedziby: „pomyślałem: kurcze kupię ten zamek i go odbuduję”.
Szybko jednak przyszło rozczarowanie: „no ale figę z makiem”. Zamek został sprzedany w inne ręce. Ostatecznie, po wielu staraniach, udało się doprowadzić transakcję do końca: „udało mi się to odkupić”.
http://korzkiew.pl/ – archiwalne zdjęcia zamku
Decyzja o zakupie ruin nie spotkała się początkowo z entuzjazmem najbliższych: „reakcja była wręcz 180 stopni przeciwna: że no wariat, po prostu wariat”. Mimo to rodzina zdecydowała się zamieszkać na zamku, a to doświadczenie na trwałe zmieniło podejście gospodarza do miejsca: „stwierdziliśmy, że nie możemy być egoistami i tylko tutaj dla siebie to traktować jako willi”.
Zamek przestał być prywatnym projektem, a stał się przestrzenią otwartą dla innych.

Zamek w Korzkwi fot. Redakcja Wnet
Odbudowa zamku okazała się procesem długim i wymagającym. Donimirski podkreśla rolę współpracowników i ekspertów: „przez dwa lata (…) on rysował, a ja (…) starałem się ustawić scenografię tego zamku”.
Początki zamku sięgają XIV wieku: „pierwsze wzmianki mówią o roku 1352”.
Pojawia się również anegdota o poszukiwaniu skarbów: „próbowaliśmy z różdżkarzem zbadać, czy tu jakichś skarbów nie ma”. Choć niczego nie znaleziono, najważniejszym „skarbem” okazała się wytrwałość: „stąd potem nastąpiła już przez 27 lat trwająca odbudowa”.
Jednym z kluczowych momentów było ratowanie murów: „nawiercenie 600 otworów (…) i wstrzyknięcie sześciu kubików betonu”, aby — jak tłumaczy — „skleić te mury, bo one nie miały dachu przez około 150 lat”.
Ważną częścią opowieści są losy dawnych właścicieli i związki z rodziną Wodzickich. Donimirski przypomina m.in.: „na ręce Wodzickiego generała przysięgał Kościuszko”. Zamek jawi się jako element szerszej historii Krakowa i Małopolski, zapisanej w murach i archiwach.
Szczególne wrażenie robią na nim wizyty starszych mieszkańców: „o Boże, przecież ja to pamiętam jak tutaj byłam dziewczynką”. Dla lokalnej społeczności Korzkiew staje się symbolem ciągłości i tożsamości.

Zamek w Korzkwi fot. Redakcja Wnet
Po wybuchu wojny w Ukrainie gospodarze przyjęli uchodźców: „przyjęliśmy (…) około 50 matek z dziećmi”. To doświadczenie skłoniło właściciela zamku do refleksji nad bezpieczeństwem. Historyczna brama została wzmocniona: „mamy 12-milimetrową blachę pancerną”.
Z charakterystycznym dystansem dodaje: „jak będzie wojna, zapraszam na zamek, proszę plecaczek z jedzeniem”.
Mimo to zamek pozostaje miejscem otwartym: „brama jest otwarta i czeka”. Odbywają się tu spotkania, wydarzenia i uroczystości, a historia jest stale obecna w codziennym życiu.

Zamek w Korzkwi fot. Redakcja Wnet
W finale rozmowy pojawiają się plany związane z jubileuszem 2027 roku — 675-leciem rozpoczęcia budowy zamku i rocznicą bitwy pod Korzkwią. Celem jest pełna rekonstrukcja obiektu: „100% zrekonstruowany, odbudowany zamek” oraz stworzenie — jak mówi Jerzy Donimirski — „takiego mini Wawelu pod Krakowem”.
Strona Zamku w Korzkwi: https://zamek.com.pl/
Wkoło Gazonu: Dwór w Cudzynowicach – obserwatorium astronomiczne i pilot RAAFu
Podcast o pracowitych ludziach, dworach i pałacach. Zapraszamy na podróż po polskich dworach i pałacach, które dzięki osobom prywatnym wracają do swojej dawnej świetności. Cykl jest emitowany w ramach audycji “Kiedyś to było” w poniedziałki po godzinie 13.

Właściciel Pałacu Nakomiady Piotr Ciszek opowiada o tym jak trafił na tę miejscowość, o historii odbudowy tego wyjątkowego pałacu i o utworzeniu manufaktury...
Prowadzący:

Małżeństwo z Krakowa ratuje dwór Krzyżanowskich w Cudzynowicach, odkrywa w nim historię pilota RAAFu ukrywanego w czasie wojny i buduje obserwatorium astrono...
Prowadzący:

Dwór w Gałkach od lat stał opuszczony i niszczał, zanim Małgorzata i Waldemar Gujscy zdecydowali się go kupić. Dziś jest to miejsce, które tętni życiem i kul...
Prowadzący:

Historyk dr Marcin Chorązki przypomina, że polski dwór to nie tylko architektura, ale „ośrodek kultury narodowej” i miejsce, gdzie od wieków kształtowały się...
Prowadzący: