Zbezczeszczenie miejsca pochówku bohatera narodowego czy zgodne z prawem rozporządzenie prywatnym grobem? - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Zbezczeszczenie miejsca pochówku bohatera narodowego czy zgodne z prawem rozporządzenie prywatnym grobem?

Cmentarz parafialny w Chodlu | Fot. CC A-S 3.0, Wikimedia.com

„Panie Wojewodo, my, tj. 9 rodzin po zamordowanym Karolu Chlebickim, prosimy Pana o ponowne zbadanie sprawy przez osoby postronne, nie mające nic wspólnego z sympatiami czy też nie do żołnierzy AK”.

Stefan Truszczyński

…a jak poszedł Stach na boje, zaszumiały jasne zdroje…

Poszedł i zginął. Był chłopskim synem spod lubelskiego Chodla. Najpierw żołnierzem września ’39. Potem partyzantem. Tutejsi nazywali go „Mściwym”. Bo taki przybrał pseudonim. Pojmany przez Niemców, został rozstrzelany 13 października 1943 roku. Rodzina pochowała go na cmentarzu parafialnym w Chodlu. Była okupacja. Żołnierza pochowano w drewnianej trumnie, w cywilnym ubraniu. Nie było salwy pożegnalnej. Na pogrzebie była tylko rodzina.

Historyk Ewa Kurek w Zaporczycy 1943–1949 odnotowuje: „Chlebicki Karol pseudonim Mściwy, z rodziny chłopskiej z okolic Chodla, żołnierz oddziału Kedywu AK Zapory. Zapora zorganizował swój oddział w składzie I op 8 pp Legionów, liczący łącznie 190 ludzi. Kapelanem był ksiądz Stanisław Kiełboń, wikary z Chodla. Oddział wykonał 147 akcji bojowych”.

Chodel był silnym ośrodkiem oporu w tej części Lubelszczyzny. Wchodził w skład rejonu V (Bychawa–Chodel–Bełżyce–Piotrowice–Niedrzwica) obwodu AK Lublin Powiat. Placówkę ZWZ utworzył Kłębukowski ps. Szela. A potem dowódcą był „Mściwy”.

W piśmie lubelskiego urzędu wojewódzkiego z dnia 2 stycznia 2019 roku czytamy: „Należy stwierdzić, że w grobie na cmentarzu w Chodlu pochowany jest żołnierz, który zginął tragiczną, bohaterską śmiercią w trakcie wojny, a obok niego nikt w grobie nie spoczął i obecnie nie spoczywa. (…) Żołnierz został pochowany przez rodzinę w grobie przez nią przygotowanym i następnie przez dziesiątki lat otoczony jej opieką”. Ale to tylko półprawda. Wtedy, w styczniu 2019 roku, grób żołnierza był już zbezczeszczony, wyklęty.

29.04.2018 roku do administratora parafii rzymskokatolickiej w Chodlu krewni Karola Chlebickiego – Tadeusz Grelewski i Marek Świżek – napisali: „Informujemy ks. Proboszcza, iż w dniach 16–21 bm. na cmentarzu parafialnym w Chodlu dokonano nielegalnego rozbioru pomnika (obelisk) zmarłego tragicznie od kuli niemieckiej żołnierza AK – Karola Chlebickiego.

Nikczemnego czynu dokonał pan Jerzy Zawadzki. miejscowy kościelny i grabarz cmentarny. Przy udziale pani Pietroń Teresy oraz pana Stępniaka Romana – sekretarza biura urzędu gminy w Choblu. Poległy żołnierz był bratem rodzonym mamy pani Pietroń, mamy Świżka Marka i mamy Tadeusza Grelewskiego oraz bratem rodzonym taty Jana Chlebickiego z Jeżowa.

Ww. pomarli kilkanaście lat temu, ale żadne z nich nie czuło się godne leżeć w grobie na miejscu brata. Traktowali ten grób jako symbol wolności i pamięci narodowej.

W latach 70. ubiegłego stulecia przedstawiciele AK, ZBOWiD i IPN, Związku Walki i Męczeństwa postawili obelisk z tablicą informacyjną oraz fotografią poległego Karola. O pomniku tym pamiętała także co roku szkoła podstawowa w Chodlu. Palono znicze. Składane były kwiaty i wieńce przez przedstawicieli instytucji państwowych.

Grobem tym nie zajmowała się pani Pietroń, tak jak zapewniała księdza, grabarza oraz przedstawiciela urzędu gminy, którzy dopuścili się zbezczeszczenia grobu”.

Pani Teresa Pietroń przejęła opłaty cmentarne. Płaciła i zarządziła. Nie zwróciła się do rodziny o zgodę. Uzyskała zgodę proboszcza. Egzekucji dokonał grabarz. Jego łopata rozwaliła trumnę. Kości zostały wrzucone do wora. Pogłębiono jamę i sprofanowane szczątki zalano betonem.

Chodzę po Chodlu i słucham ludzi. Przebogata historia 500-letniego miasteczka. Pomniki czcigodnych obywateli, których nazwiska znane są Polakom. Wspaniała, wielka świątynia z monumentalną wieżą. Pomnik ku czci żołnierzy. Ocalało jeszcze trochę domków pozostałych po Żydach, których ponad tysięczną gminę wymordowali Niemcy. Nie wszystko jeszcze odkryte, opisane. Oto dom przy ulicy Kościelnej 25 – naprzeciwko kościoła. Katownia UB.

Dziś taka sobie, jak inne, mieszkalna willa. Nie ma śladu po zbrodniarzach – informacji, tablicy. A przecież tu torturowano, gwałcono i zabito młodą dziewczynę z partyzantki, z lasu. „Chodelska Inka” czeka na opisanie jej męczeństwa. Tak jak czekają na uszanowanie i upamiętnienie szczątki partyzanta Karola Chlebickiego.

Jego siostrzenica, która nakazała wyrzucenie z trumny, to dziś starsza kobieta. Wpuszcza mnie do domu. Siadamy w kuchni; widać, że jest z tych silnych, zdecydowanych osób. Rozmawiamy. Również o jej synach, kierowcach TIR-ów, którzy pracują w Anglii. Rzadko ich widuje. Pracowała ciężko całe życie, żeby się dorobić. Ponosiła cmentarne opłaty. To jest teraz „jej grób”. Może o nim decydować. Ma to wszystko na piśmie. Idzie do sąsiedniego pokoju. Przynosi owalne, porcelanowe nagrobne zdjęcie. I tabliczkę z nazwiskiem. Mówi, że chce to oddać… „jakoś sprawę załatwić”. Ale w tej rodzinie wyrósł mur. Nie rozmawiają ze sobą. (…)

Cmentarz w Chodlu jest duży. A nawet niedawno został powiększony o teren przyległej łąki. To darowizna jednego z mieszkańców. Dla administratora, czyli dla parafii. Jest miejsce na dalsze groby. Jeszcze nie wiadomo, ale może zmieni się zarządzanie na cywilne. Czy będzie to miało wpływ na stare, rozdrapane sprawy?

Idę z kilkoma mężczyznami, którzy chcą, by „wyklęty” został przywrócony pamięci – z tablicą i zdjęciem.

– Tak musi być! – słyszę.

To ci, którzy pamiętają, jak było. Chłopi, emeryci, ludzie stąd. Nie ustają w dochodzeniu, domaganiu się, by żołnierz-partyzant leżał godnie w swoim grobie. Bo to jednak jego grób. Przy głównej alei cmentarza, w pobliżu kaplicy. Są bardzo rozgoryczeni. Na tych, którzy rządzą na miejscu, w Lublinie, w Warszawie. Dopuszczono się profanacji zwłok. Mijają kolejne lata. Piszą do ważnych ludzi w urzędach, prokuraturze, piszą do ministrów. Segregatory pęcznieją. Złość narasta.

Grelowski, Świżek i inni szukali pomocy w prasie, ale redaktorka okazała się przyjaciółką winnych zbezczeszczenia. Tematu nie podjęła.

(…) 8 lutego 2019 r. Tadeuszowi Grelowskiemu i Markowi Świżkowi odpowiada pismem ówczesny wojewoda lubelski – Przemysław Czarnek: „Obowiązująca ustawa z dnia 28 marca 1933 roku o grobach i cmentarzach wojennych stanowi, że grobami wojennymi są groby i miejsca spoczynku żołnierzy poległych lub zmarłych z powodu działań wojennych, przy czym groby rodzinne, chociażby były w nich umieszczone zwłoki żołnierzy poległych, nie stają się grobami wojennymi. Wyrażona tu zasada nieingerencji państwa w grobownictwo prywatne jest kontynuacją przyjętego w art. 2 ust. 1 ustawy z dnia 17 marca 1932 roku o chowaniu zmarłych i stwierdzeniu przyczyny zgonu… (…) Podstawę praw do grobu stanowi umowa o pochowaniu zwłok zawarta z zarządem cmentarza i z niej wynika szereg uprawnień przysługujących osobom, dla których kult pamięci osoby zmarłej, pochowanej w grobie, jest ich własnym dobrem osobistym. (…) Pochówek poległego żołnierza śp. Karola Chlebickiego miał charakter prywatny (potwierdza to zarząd cmentarza, a wnioskodawcy nie kwestionują), bowiem został zorganizowany przez członków jego rodziny na cmentarzu parafialnym, w przygotowanym na ten cel grobie rodzinnym. Członkowie rodziny poległego żołnierza opiekują się jego grobem do dnia dzisiejszego i nic nie wskazuje na to, aby swoje prawa i obowiązki w tym zakresie mieli zamiar przenieść na państwo – wnioskodawcy stanowią tu wyjątek”. Ileż nieprawdziwych stwierdzeń, ileż urzędniczej obojętności.

Ci wnioskodawcy – „wyjątkowi” – wcześniej, 28 X 2018 roku, w liście do Wojewody Lubelskiego napisali: „Panie Wojewodo, my, tj. 9 rodzin po zamordowanym Karolu Chlebickim, prosimy pana o ponowne zbadanie powyższej sprawy przez osoby postronne, nie mające nic wspólnego z sympatiami czy też nie do żołnierzy AK”.

Cały artykuł Stefana Truszczyńskiego pt. „Dwakroć wyklęty” znajduje się na s. 15 listopadowego „Kuriera WNET” nr 89/2021.

 


  • Listopadowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Stefana Truszczyńskiego pt. „Dwakroć wyklęty” na s. 15 listopadowego „Kuriera WNET” nr 89/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook