Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Walka o rząd dusz. Po ponad 350 latach ukraińska Cerkiew prawosławna ma szanse na zerwanie z podporządkowaniem Moskwie

Krzyż na górze Pop Iwan | Fot. Paweł Bobołowicz

Nie ulega wątpliwości, że Cerkiew moskiewska szczególnie jest znienawidzona przez ukraińskie ugrupowania patriotyczne i nacjonalistyczne, w których też łatwo jest wywołać agresywne postawy.

Paweł Bobołowicz

Na Ukrainie obecnie funkcjonują trzy Cerkwie uznające się za prawosławne: Ukraińska Autokefaliczna Cerkiew Prawosławna, Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Kijowskiego i Ukraińska Cerkiew Prawosławna Patriarchatu Moskiewskiego. Ta ostatnia jest faktycznie strukturą Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej i jako taka jest Cerkwią kanoniczną, oficjalnie jedyną na Ukrainie uznawaną przez pozostałe Kościoły prawosławne i patriarchę Konstantynopola Bartłomieja I.

Cerkiew ta jednak od lat przez ukraińskie środowiska patriotyczne traktowana jest nie jak Kościół, lecz jak struktura o charakterze politycznym, działająca na rzecz Moskwy. Patriarchat Moskiewski dysponuje na Ukrainie również największym majątkiem kościelnym, w jego posiadaniu są też najważniejsze ukraińskie świątynie: kijowska Ławra Peczerska i Ławra Poczajowska oraz większość cerkwi w całym kraju. Pomimo tego po rewolucji na Majdanie i rosyjskim ataku na Ukrainę wyraźnie następuje przepływ wiernych z Patriarchatu Moskiewskiego do Cerkwi Patriarchatu Kijowskiego, której zwierzchnikiem jest patriarcha Filaret.

Filaret i inni hierarchowie Patriarchatu Kijowskiego jednoznacznie wspierają obronę Ukrainy. Duchowni tej Cerkwi pełnią funkcję wojskowych kapelanów, Cerkiew wprost jest też fundatorem sprzętu dla ukraińskich wolontariuszy oraz wojska. Patriarcha uważa Putina za agresora, a w jednym z wywiadów nazwał go wręcz „nowym Kainem”.

Kijów. Sobór św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach. Fot. Paweł Bobołowicz

Za prorosyjską postawę krytykuje się natomiast na Ukrainie zwierzchnika Cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego – Onufrego. Szczególnym momentem było posiedzenie Rady Najwyższej, które miało miejsce 8 maja 2015 roku. Wtedy to prezydent Ukrainy uroczyście odczytywał nazwiska osób nagrodzonych za obronę ojczyzny przeciwko rosyjskiej agresji, i honorował ich najwyższym tytułem Bohatera Ukrainy. W momencie przekazywania odznaczeń wstali nie tylko ukraińscy deputowani, ale też wszyscy obecni goście, również zagraniczni. Ukraińskie media obiegło jednak zdjęcie jedynych trzech osób siedzących – przedstawicieli Patriarchatu Moskiewskiego na czele z metropolitą Onufrym.

Patriarcha Onufry stara się udowadniać, że jego postawa w stosunku do sytuacji na Donbasie ma na celu pokazywanie samej tragedii konfliktu (którego zresztą nie nazywa rosyjską agresją). Wielu komentatorów uważa wprost, że rola Patriarchatu Moskiewskiego jest zła albo co najmniej dwuznaczna, jeśli chodzi o rosyjską agresję. Niektórzy wprost zarzucają Onufremu postawę prorosyjską.

Natomiast duchowni Patriarchatu Kijowskiego przez hierarchów i kapłanów uznających zwierzchność Moskwy uznawani są za rozłamowców i traktowani są z wyjątkową niechęcią.

Zapewne najmniej kontrowersji wywołuje Ukraińska Autokefaliczna Cerkiew Prawosławna, która nie bierze ostrego udziału w sporach politycznych i daleka jest od uznania Moskwy jako swojego zwierzchnika. Pomimo tego, przez lata nie udało się doprowadzić nawet do połączenia UACP i Cerkwi Patriarchatu Kijowskiego.

Gdy w kwietniu tego roku deputowani ukraińskiej Rady Najwyższej zagłosowali za przyjęciem uchwały wspierającej wystąpienie Prezydenta Ukrainy do Patriarchy Konstantynopola Bartłomieja I o nadanie Tomosu – czyli specjalnego dekretu nadającego autokefalię dla Cerkwi Prawosławnej na Ukrainie, nawet w gronie duchownych będących zwolennikami takiego rozwiązania mówiono, że szanse na uzyskanie autokefalii są niewielkie, a ewentualny proces jej uzyskania będzie bardzo długi i skomplikowany.

Jednak wydarzenia potoczyły się zdecydowanie szybko i uzyskanie Tomosu zdaje się nie tylko przesądzone, ale wręcz można oczekiwać, że decyzja zostanie ogłoszona w najbliższych dniach, a jako najdalszą możliwą datę wskazuje się koniec tego roku. (…)

Argumentem podnoszonym przez Moskwę i jej stronników przeciwko nadania autokefalii ukraińskiej Cerkwi jest groźba wewnętrznej walki między wiernymi poszczególnych kościołów.

19 września sekretariat prezydenta Ukrainy opublikował wypowiedzi Poroszenki, w których ukraiński prezydent przypomina, że to on był inicjatorem stworzenia zjednoczonej Cerkwi na Ukrainie i osobiście taką propozycję przedstawił też Bartłomiejowi I. Poroszenko stwierdza, że Ukraina nie może być niepodległa, o ile Cerkiew, jeden z jej filarów, kierowany jest spoza kraju. Poroszenko jednak zapewnia, że również po otrzymaniu Tomosu nie dopuści do żadnych prowokacji, zostanie zapewniona swoboda wyznania, a „każdy będzie chodzić swoją drogą do Boga”. Wprost też mówi, że nie dopuści do przelania ani kropli krwi, bo „tylko wiarą i modlitwą będzie stworzona i będzie istnieć Ukraińska Rodzima Prawosławna Cerkiew”.

Sprawa jednak może nie być prosta. Powszechnie jest wiadomo, że tereny monastyrów i ławr podporządkowanych UCPM są ostoją radykalnych środowisk – nie tylko konserwatywnych religijnie, ale też o silnych sympatiach do „russkowo mira” i potrafiących do swych racji używać siły. Nie ulega też wątpliwości, że Cerkiew moskiewska szczególnie jest znienawidzona przez ukraińskie ugrupowania patriotyczne i nacjonalistyczne, w których też łatwo jest wywołać agresywne postawy.

Pomimo, że autokefalia jest jednym z „gorących” tematów politycznych, to nie do końca ma to odzwierciedlenie w badaniach socjologicznych. Według Centrum Razumkowa stworzenie autokefalii popiera 35% badanych na Ukrainie, przeciwnych jest 19%, ale ponad 33% deklaruje, że się tą sprawą nie interesuje, a 12% wahało się z odpowiedzią. Bardziej wyraźne są postawy wśród osób deklarujących się jako wierzące. W tej grupie 41% opowiada się za autokefalią, przeciwko jest 21%. Zwolennikami nadania Tomosu są przede wszystkimi wierni Cerkwi Patriarchatu Kijowskiego (61% za i 11% przeciwko) i grekokatolicy (40% i 19%). Wierni Patriarchatu Moskiewskiego częściej są przeciwnikami stworzenia nowej Cerkwi (27% za i 42% przeciwko). Również bardziej przychylne stworzeniu Cerkwi są zachodnie i centralne regiony Ukrainy. Na wschodzie więcej jest przeciwników takiego rozwiązania.

Cały artykuł Pawła Bobołowicza pt. „Ukraińska Cerkiew, czyli historyczna walka o rząd dusz” znajduje się na s. 13 październikowego „Kuriera WNET” nr 52/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Pawła Bobołowicza pt. „Ukraińska Cerkiew, czyli historyczna walka o rząd dusz” na stronie 13 październikowego „Kuriera WNET”, nr 52/2018, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook