Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Stosunki polsko-ukraińskie. Pojawienie się z końcem lat 60. XIX w. konfliktów, które do dziś rzutują na nasze relacje

Fot. domena publiczna, Wikipedia

Gdy wybuchło powstanie styczniowe, chłopi zwłaszcza na rosyjskiej Ukrainie, dzięki „objaśnieniom” kleru prawosławnego uważali, że powstanie „polskich panów” odbierze im dopiero co przyznaną wolność.

Stanisław Orzeł

Kiedy carat więził Tarasa Szewczenkę i pozbawiał go możliwości nie tylko publikacji, ale nawet tworzenia poezji – w Galicji po przebudzeniu narodowym Wiosny Ludów (1848–1849) decyzją nowego cesarza Franciszka Józefa zlikwidowano we Lwowie polską Centralną Radę Narodową. Jednak kolaborującej z austriackim zaborcą Hołownej Radzie Ruskiej władze wielonarodowej monarchii niemieckich Habsburgów pozwoliły funkcjonować aż do 1851 r.

W tym czasie namiestnikiem Habsburgów w Galicji (1849–1859) był pierwszy hrabia z tytułem doktora, ordynat na Skale, Agenor Romuald Gołuchowski.

Ten konserwatysta z krwi i kości, przeciwnik reformy włościańskiej i ruchu spiskowego, „lojalnie współpracował z władzami austriackimi, dbając o interesy ziemiaństwa” polskiego. „Prowadząc walkę o język wykładowy w szkołach, godził się na ustępstwa na rzecz niemczyzny w Galicji zachodniej w zamian za równorzędne z ukraińskimi prawa języka polskiego we wschodniej części kraju”.

Współcześni nie dostrzegali jego starć z „niemiecką administracją i (…) postępującej polonizacji ośrodków władzy w Galicji. Dzięki kontaktom z bratem cesarza Karolem Ludwikiem udało mu się przeforsować budowę linii kolejowej z Wiednia do Lwowa, zwanej wówczas Carl Ludwig Bahn. (…) Z jego inicjatywy zbudowano we Lwowie wyższą szkołę realną, szkołę handlową i przemysłową, gimnazjum polskie i szkołę ogrodniczą z ogrodem botanicznym, a także w Brodach, Tarnopolu, Samborze i Stanisławowie. Jako przeciwnik podziału kraju na część polską i rusińską oraz wprowadzenia kurii narodowych w wyborach do Sejmu Krajowego, proponował Ukraińcom używanie alfabetu łacińskiego (Wikipedia). Doprowadziło to do konfliktu z jednym z twórców Rusałki Dnistrowej – Jakiwem Hołowaćkim, który w grudniu 1848 r. został kierownikiem Katedry Języka i Literatury Ruskiej na zgermanizowanym Uniwersytecie Lwowskim. Podjął się on tam próby stworzenia literackiego języka ruskiego na bazie używanego w Cerkwi podczas nabożeństw języka staro-cerkiewno-słowiańskiego.

Już jako minister spraw wewnętrznych Austrii (1859–1861) A. Gołuchowski – z pomocą innego Rusina, który określał się jako gente Rutheni, natione Poloni – Euzebiusza Czerkawskiego, wówczas radcy szkolnego dla Galicji i Bukowiny – próbował narzucić Rusinom alfabet łaciński. Zostało to jednak odebrane jako zamach na kulturę ruską. W rezultacie alfabetu nie zmieniono, ale Hołowaćki (wtedy już Głowackij), który do tego czasu nie tylko został rusofilem i panslawistą, ale wręcz próbował zrusyfikować język ukraiński, za sprawą Gołuchowskiego musiał opuścić Galicję. Trafił do Wilna na płatną posadę w zaborze rosyjskim.

W tym czasie na zgermanizowanym Uniwersytecie Lwowskim, na wydziałach teologicznym i prawniczym zorganizowano wykłady w języku Rusinów, co odbierano jako dyskryminację Polaków przez władze austriackie, bo ci mieli na uczelni jedynie Katedrę Języka Polskiego.

Pomimo takich starć w tym okresie Rusini okazali się bardzo prężni kulturalnie, co może świadczyć o politycznym dojrzewaniu ich elit. (…)

Kiedy okres absolutyzmu pierwszej fazy panowania Franciszka Józefa zelżał w obliczu klęsk Austrii w walkach z Francją w 1859 r., rozpoczęły się procesy przebudowy monarchii Habsburgów w kierunku demokratycznym. Jedną ze zmian było utworzenie sejmów krajowych na mocy tzw. dyplomu październikowego z 1860 r. Utworzenie w 1861 r. Sejmu Krajowego we Lwowie stworzyło tak Polakom, jak i Rusinom w Galicji możliwość artykułowania swoich politycznych żądań. Jak pisał Artur Górski (Powikłane polityczne relacje polsko-ruskie w Galicji Wschodniej w okresie autonomii, w: „Studia politologica Ucraino-Polona” 2013, s. 185): „Rząd w Wiedniu, aby hamować usiłowania i ambicje szlacheckich posłów polskich, którzy podnieśli hasła autonomii Galicji, przy pomocy niemieckich urzędników wprowadził do tegoż Sejmu nie tylko liczną rzeszę posłów chłopskich, ale też czterdziestu posłów ruskich (nazywanych przez Polaków starorusinami). Posłowie ci byli w Galicji posłusznym narzędziem w rękach rządu austriackiego, a wobec autonomicznych aspiracji Polaków okazali się zdecydowanymi centralistami, gdyż obawiali się rządów polskiej szlachty, nazywanej przez nich „polskimi panami”(…). Jak pisał Józef Szujski, „stronnictwu świętojurskiemu chodzi o pozycję quand même [„za wszelką cenę” — przyp. A.G.], o przeszkadzanie i niweczenie wszelką siłą autonomicznego dążenia sejmu”.

Rok 1861 charakteryzowało jeszcze jedno – decydujące dla sprawy ukraińskiej – wydarzenie: reforma uwłaszczeniowa w Rosji. (…) W ten sposób zgermanizowany car-batiuszka Rosji stał się „dobroczyńcą” chłopskiej ludności na Ukrainie, a austriacki cesarz z niemieckiego rodu Habsburgów – „ojczulkiem” dla Rusinów w Galicji.

Gdy w styczniu 1863 r. wybuchło polskie powstanie styczniowe – chłopi nie tylko na ziemiach Królestwa Polskiego, ale zwłaszcza na rosyjskiej Ukrainie, dzięki „objaśnieniom” kleru prawosławnego uważali, że powstanie „polskich panów” chce im odebrać dopiero co przyznaną wolność. Nie mogło tego przekonania zmienić czysto symboliczne umieszczenie na rządowych pieczęciach i powstańczych chorągwiach obok polskiego Orła i litewskiej Pogoni – archanioła Michała, godła Rusi, nawiązujące z opóźnieniem do wygasłego mitu unii hadziackiej. Nawet wydanie przez władze powstańcze i odczytywanie we wsiach ukraińskich tzw. Złotej hramoty, dokumentu, który przewidywał uwłaszczenie chłopów ruskich na terenie zaboru rosyjskiego, niewiele mogło zmienić. (…)

Wielu studentów-Rusinów z Galicji, którzy podjęli polskie hasła patriotyczne, przekraczało kordon i szło do powstania. W jego trakcie odbyły się co najmniej dwa spotkania w celu przyciągnięcia Rusinów do walki. Jednak żadne polityczne rozmowy między władzami Rządu Narodowego a elitami Rusinów galicyjskich nie zakończyły się powodzeniem ze względu na rozmijanie się interesów obu stron. Nie utworzono ani jednego ruskiego oddziału powstańczego.

Mimo to klęska powstania styczniowego, a zwłaszcza brak wśród Rusinów entuzjazmu dla głoszonego przez władze powstańcze programu federacyjnego, który miał skutkować uzyskaniem niepodległości połączonych ze sobą Polski, Litwy i Rusi – nie doprowadziły wówczas jeszcze do konfliktów polsko-ukraińskich w Galicji.

Dopiero po uzyskaniu przez Galicję z końcem lat 60. XIX w. statusu autonomicznego, wskutek wyartykułowania spraw spornych przez rozwijający się politycznie ukraiński ruch narodowy ujawniły się nowoczesne konflikty, które rzucają cień na stosunki polsko-ukraińskie do dziś.

Cały artykuł Stanisława Orła pt. „Ruch ukraiński od Wiosny Ludów do powstania styczniowego” można przeczytać na ss. 11 i 12 listopadowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 65/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Następny numer naszej Gazety Niecodziennej znajdzie się w sprzedaży 19 grudnia.

Artykuł Stanisława Orła pt. „Ruch ukraiński od Wiosny Ludów do powstania styczniowego” na s. 11 listopadowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 65/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook