Na Śląsku w XX w. dwa razy - w 1922 i 1945 r. - spotkały się dwie wizje Polski. W 1939 roku jedna i druga zdały egzamin - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Na Śląsku w XX w. dwa razy – w 1922 i 1945 r. – spotkały się dwie wizje Polski. W 1939 roku jedna i druga zdały egzamin

Rzeźba na zamku Piastów Śląskich w Brzegu n. Odrą | Fot. Krzymill (CC A-S 3.0, Wikipedia)

Rosja na kresach wschodnich zaczęła wykorzeniać polskość – po to, aby już nigdy tam nie wróciła. Dziś na Górnym Śląsku zaczynają dominować te mechanizmy, które pojawiły się podczas zaborów na Litwie.

Ryszard Surmacz

Śląsk do XIV w. był jedną z najświetniejszych dzielnic Polski piastowskiej. Nie dlatego, że mieszkali tam najzdolniejsi ludzie, lecz dlatego, że leżał na szlaku rozwijającej się cywilizacji łacińskiej. Potem, gdy przechodził pod panowanie czeskie, austriackie czy pruskie, zaczynał coraz bardziej podupadać. (…)

Ślązacy do Polski zaczęli wracać od Wiosny Ludów i Józefa Lompy (1797–1863). Lompa urodził się na kresach zachodnich dwa lata po utracie polskiej państwowości, gdy Rosja na kresach wschodnich zaczęła wykorzeniać polskość – po to, aby już nigdy tam nie wróciła. Litwa zaczęła odchodzić od Polski – w sposób już nieodwracalny, Śląsk powracał – wówczas wydawało się, że również na zawsze. Rzecz jednak w tym, że dziś na Górnym Śląsku zaczynają dominować te mechanizmy, które pojawiły się podczas zaborów na Litwie. (…)

Ślązacy wracali zupełnie inni, pozbawieni warstwy kulturotwórczej, ukierunkowani na zdobycie zawodu i fizyczną pracę; Kościół katolicki był dla nich jedyną ostoją. Ksiądz Józef Szafranek i Wojciech Korfanty efekty pracy Lompy wnieśli do niemieckiego sejmu i popchnęli je we właściwym kierunku. Ostatnim akordem było III powstanie śląskie w 1921 r. Ale Ślązacy nie wrócili bez niczego – przynieśli z sobą kopalnie i huty. Sześćset lat słabnącego kontaktu z Polską zrobiło jednak swoje.

W XX wieku dwukrotnie, w 1922 i 1945 r., spotkały się dwie wizje Polski. W 1922 r. były one inteligenckie; pierwsza była tą wymarzoną, wyuczoną, wymodloną i zdobytą; druga odzyskiwaną, uświadomioną, zdeklarowaną, a nawet świętą i na końcu wywalczoną. W przedwojennym województwie śląskim inteligencja śląska kształciła się w polskich szkołach. Obydwie, polska i śląska, miały inne komponenty kulturowe, inne wyobrażenia, ale w 1939 jedna i druga, zdały swój egzamin.

Śląsk Opolski, który został poza granicami II RP, musiał pójść inną drogą. W 1922 r. powstaje Związek Polaków w Niemczech, w 1932 r. – „Rodło”, które jest symbolem ZPwN, harcerstwa, kółek śpiewaczych; w 1938 sformułowano „Pięć Prawd Polaków”. Tu inteligencja śląska rodzi się w walce. Ona wiedziała, kim jest, i nie miała wątpliwości narodowych. Rok 1945 burzy to wszystko. Przychodzi Polska, która była obca polskiej wizji i tradycji. Ślązacy z czarnego Śląska mieli skalę porównawczą. Ślązacy z Opolszczyzny jej mieć nie mogli. Zdecydowana większość Polaków komunistycznej Polski nie chciała; na Opolszczyźnie inteligencja śląska przyjęła ją taką, jaka przyszła – bo innej nie znali.

Śląsk Opolski przed II wojną leżał w granicach Niemiec. Jego ludność w 1945 r. płaciła cenę za niemieckie zbrodnie. Członek ZPwN i powstaniec śląski w PRL był podobnie szykanowany, jak AK-owiec. Ale o AK na Opolszczyźnie niewielu słyszało. Nie chcieli też słuchać wyjaśnień. W takich warunkach te dwa inteligenckie światy walczące niegdyś o Polskę nie mogły się ani spotkać, ani dokonać korekty fałszywych mitów. Nie pozwolił na to system komunistyczny. Ponadto na Opolszczyźnie przez wiele powojennych lat więcej do powiedzenia mieli członkowie Komunistycznej Partii Niemiec niż Ślązacy polscy. (…)

Jagiellonowie nie wykazują już zainteresowania Śląskiem, być może dlatego, że na tle wielkiego obszaru ich dominacji ginie on z oczu, ale być może też dlatego, że nazbyt dbali o to, aby Korona nie urosła zbytnio w siłę.

W XV w. zaczyna się więc proces, który odciągnie Śląsk w kierunku zachodnim. Nie wiadomo, na ile walka po stronie Krzyżaków mentalnie odizolowała Śląsk od Polski. Natomiast odrzucenie przez Jagiełłę korony czeskiej zneutralizowało wprawdzie oskarżenia Zachodu o pogaństwo polskiego króla, ale nie ustrzegło Śląska od husyckich najazdów, wpływu przyszłego protestantyzmu i odmiennej drogi rozwoju. (…)

Bitwa pod Mohaczem w 1526 r. kończy potęgę dynastii Jagiellonów i przerywa łączność kultury polskiej ze Śląskiem. Śląsk przechodzi pod panowanie Habsburgów i jest jeszcze znakomicie rozwiniętą dzielnicą. Austria zaczyna odzyskiwać wpływy katolickie, ale od tej pory Śląsk zaczyna dzielić się na Dolny i Górny. Dolny staje się głównie protestancki, Górny – głównie katolicki. Szlaki handlowe zanikają, cywilizacja ogranicza swoje oddziaływanie i mniej więcej od tego samego okresu datuje się powolna germanizacja elit i pozostającej tam polskiej szlachty. Język polski jest w użyciu. W kościołach protestanckich wierni modlą się za króla polskiego, ale język polski zatraca polskiego ducha i polskie składniki kulturowe. Popada w pewną próżnię i staje się mechanicznym elementem przekazu. Nasze drogi zaczynają się rozchodzić. Od tej pory istniejąca na Śląsku polska kultura zaczyna ulegać stopniowej degradacji, a jedynym łącznikiem między Ślązakami a Polakami coraz bardziej staje się religia katolicka na poziomie ludowym.

(…) wpływ kultury polskiej na niemiecką poprzez Śląsk jest ewidentny, choć skwapliwie ukrywany przez Niemców. Prof. Franciszek Marek komentując podkreśla: „myśli te były formułowane w języku niemieckim, ale nie miały one niemieckiego ducha i nie przebiły się do kultury niemieckiej. Pozostały na Śląsku. I to jest właśnie ta cecha śląska w literaturze niemieckiej”. Śląsk w tym czasie jest już nie polski i jeszcze nie niemiecki. Ale korzyści z tego tytułu płyną w kierunku cesarstwa.

Cały artykuł Ryszarda Surmacza pt. „Dlaczego Ślązacy są trochę inni?” cz. I znajduje się na s. 9 styczniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Ryszarda Surmacza pt. „Dlaczego Ślązacy są trochę inni?” cz. I na s. 9 styczniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 43/2018, wnet.webbook.pl

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook