Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Przechodzimy od religijności masowej do bardziej świadomej, ale chciałbym, by tej jakości towarzyszyła też ilość

Fot. CC0, Pixabay

Wielkie gesty papieża Franciszka na rzecz ubogich, troska o ludzi wykluczonych – to nie jest nic nowego w Kościele. To nie jest także nic nowego w stosunku do poprzednich pontyfikatów.

Antoni Opaliński
Paweł Bortkiewicz

Czy przykład Irlandii, kraju, gdzie Kościół był przez stulecia ostoją tożsamości, nie powinien dziś być dla Kościoła w Polsce sygnałem alarmowym?

Oczywiście, to jest bardzo poważne ostrzeżenie dla nas. Ja myślę, że wciąż musimy mieć świadomość tego, że Kościół jest, jak mówimy w teologii, ludem bożym w drodze, a więc – mówiąc bardziej świeckim językiem – jest rzeczywistością niezwykle dynamiczną i musi liczyć się z różnymi procesami zarówno kulturowymi, jak i socjologicznymi, które dzieją się w świecie. Musi liczyć się także z pewną sferą przemian światopoglądowych, politycznych.

Krótko rzecz ujmując, nie możemy bezmyślnie przyjmować słów Chrystusa, że bramy piekielne nie przemogą Kościoła, bo trzeba mieć jednocześnie świadomość tego, że ten sam Chrystus wzywa nas, żebyśmy byli solą ziemi i światłością świata.

Ks. Paweł Bortkiewicz. Fot. Media WNET

A więc zapewniając nas o swojej mocy i gwarantując nam istnienie Kościoła, Chrystus jednocześnie wzywa nas do jakości życia. Jeżeli tej jakości w nas zabraknie, to możemy mieć rzeczywiście taki problem i taki kryzys, jakiego doświadcza Irlandia. (…)

Mimo spektakularnych wydarzeń, takich jak Lednica, statystyki mówią, że spora część młodego pokolenia odchodzi od Kościoła. Czy to jest początek procesów, które dotknęły Zachód?

Ja patrzę na to, a przynajmniej próbuję patrzeć, w kategoriach nie do końca pesymistycznych, ale pewnej zmiany jakościowej. Mianowicie zmienia się sposób przeżywania religijności, sposób jej manifestowania. Przechodzimy od religijności masowej do bardziej świadomej, do pewnych ruchów, grup, do bardziej osobistego sposobu przeżywania wiary. Myślę, że samo w sobie jest to cenne, ale nie ukrywam, że chciałbym, by tej jakości towarzyszyła też ilość.

Z drugiej strony, mówiąc brutalnie: jeżeli mam do wyboru ilość i jakość, to wolę mimo wszystko jakość. I chciałbym dostrzegać w tych procesach, próbuję w nich dostrzegać przechodzenie od masowości, od ilości w stronę wyższej jakości, większej świadomości wyboru, większej decyzyjności swojej wiary. (…)

Pontyfikat papieża Franciszka dla jednych jest ożywczym rabanem w Kościele, dla innych to doktrynalny chaos, z którego nie wiadomo, co wyniknie. Jak Ksiądz na to patrzy?

To bardzo trudne dla mnie osobiście pytanie. Mam świadomość tego, że papież Franciszek jest postacią bardzo, bardzo medialną i przez wiele osób odbieraną jako osoba, która dokonuje ogromnej rewolucji w Kościele. Ale po pierwsze zwróciłbym uwagę na to, że to, co odbieramy często jako rewolucję papieża Franciszka, to jest pewna kontynuacja. Wielkie gesty papieża Franciszka na rzecz ubogich, troska o ludzi wykluczonych – to nie jest nic nowego w Kościele. To nie jest także nic nowego w stosunku do poprzednich pontyfikatów.

Pamiętam pewną rozmowę z moim przyjaciółmi, tu w Poznaniu, którzy wspominali z zachwytem o tym, że dzięki papieżowi udało się, za sprawą arcybiskupa, obecnie kardynała Krajewskiego, ufundować w Poznaniu windę dla jakieś szkoły z dziećmi niepełnosprawnymi. Przypomniałem, że oczywiście to jest bardzo spektakularny gest, ale on ma się bardzo znikomo do poczynań Jana Pawła II, który z okazji Wielkiego Jubileuszu dążył do oddłużenia kilkudziesięciu krajów świata z wielkich długów w skali miliardowej.

Zapominamy o pewnej perspektywie poprzedzającej papieża Franciszka. Natomiast to, co mnie osobiście rzeczywiście niepokoi w tym pontyfikacie, to jest jego niejednoznaczność. To jest sytuacja, która prowokuje do bardzo rozmaitych komentarzy, rozmaitej kontrinterpretacji. Papież dokonuje pewnej podstawowej, powiedziałbym, rzeczy. Niejako rozbijając centralizm Kościoła, schodzi na jego poziom lokalności i powierza interpretację nauczania kościelnego poszczególnym hierarchiom. To sprawia, że mamy w efekcie takie wypowiedzi, jak chociażby słynna wypowiedź niemieckiego kardynała Marxa: „Nie jesteśmy filią Rzymu”. No tak, tylko, jeżeli nie jesteśmy filią Rzymu, to tracimy wymiar Kościoła jednego, świętego, powszechnego. To jest sytuacja zejścia na poziom poszczególnych instytucji, tak jak w Kościołach protestanckich. I to jest wielkie niebezpieczeństwo. Nie podejrzewam papieża o to, żeby świadomie dokonywał takiego rozbicia, ale niestety jego wypowiedzi i niektóre jego działania sprzyjają właśnie takim interpretacjom.

Ale Duch Święty mimo wszystko nas prowadzi.

Wierzę głęboko w działanie Ducha Świętego i w to, że ten pontyfikat na pewno nie przyczyni się do niczego złego w Kościele.

Cały wywiad Antoniego Opalińskiego z ks. Pawłem Opalińskim pt. „O zmianach w Kościele – optymistycznie” znajduje się na s. 5 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 50/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Wywiad Antoniego Opalińskiego z ks. Pawłem Opalińskim pt. „O zmianach w Kościele – optymistycznie” na stronie 5 sierpniowego „Kuriera WNET”, nr 50/2018, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook