Od Syberii do Nowej Zelandii. Podróż śladami polskich dzieci uwolnionych z zesłania w ramach układu Sikorski-Majski - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Od Syberii do Nowej Zelandii. Podróż śladami polskich dzieci uwolnionych z zesłania w ramach układu Sikorski-Majski

Groby polskich wygnańców na cmentarzu Doulab w Teheranie | Fot. R. Wielogórski (CC A-S 3.0, Wikipedia)

W Ałmaty, byłej stolicy Kazachstanu, spotkali na ulicy bezdomnego, który wyrecytował z pamięci Inwokację z Pana Tadeusza. Na pytanie, skąd zna ten fragment, odpowiedział „Nie pamiętam; z dzieciństwa”.

Łukasz Burzyński

Dnia 25 marca 2019 r. w siedzibie wrocławskiego oddziału Katolickiego Stowarzyszenia Civitas Christiana przy ul. Kuźniczej, odbyło się spotkanie z prof. dr. hab. inż. Henrykiem Kasprzakiem. (…) Podczas pobytu w Brisbane w Australii, gdzie prowadził prace naukowe na uniwersytecie, chodząc do katolickiego kościoła, poznał się z grupą Polaków. Jak się później okazało, znaleźli się w Nowej Zelandii dlatego, że przybyli z transportem wysiedleńców z polskich ziem wschodnich. Profesor chętnie słuchał o tym, jak się tam znaleźli, a później postanowił zagłębić się w temat. Zapoznawał się z zasobami dokumentalnymi, by w końcu odkryć w sobie potrzebę podróży szlakiem wysiedlonych polskich dzieci. (…)

Siedem lat temu prof. Kasprzak wraz z żoną postanowili pojechać do Bijska, aby znaleźć ślady Polaków, o których usłyszał od nowozelandzkich znajomych. (…) Tam też poznali polskiego księdza, który prowadził kronikę, do której relacje z podróży do tego miejsca wpisywali przyjeżdżający tam ludzie. Szczególnie utkwił w pamięci prof. Kasprzakowi wpis 83-letniego wówczas mężczyzny:

„Dla mnie ten obecny kilkudniowy pobyt (…) po tylu latach ma charakter wspomnieniowy, wzruszający, o potrzebie sentymentalnej, jako powrót do miejsca, gdzie wzrastałem jako dziecko w warunkach biedy i głodu, obdarty i pogryziony przez psy”. Dalej człowiek ten pisał, że jego największym marzeniem było najeść się do syta chleba na Syberii i spełnił to marzenie dzięki synowi, który go w te miejsca po wielu latach przywiózł. (…)

Po Syberii następnym celem profesora był Turkmenistan. (…) W Krasnowodsku nie ma żadnego cmentarza katolickiego. Jest natomiast cmentarz japoński. Okazało się, że właśnie tam zachował się ślad polski – tablica z podpisem „Świętej pamięci Brunon Krzyżowski”, co według mówcy jest najprawdopodobniej pozostałością po kimś, kto przyjechał i wiedząc, że tam umarła jego rodzina, zostawił takową „polską wizytówkę”. Poza tym jednym elementem, jak powiedział, nie pozostał żaden ślad po Polakach, choć przebywało ich tam w sumie 115 tysięcy.

W następnej podróży profesor wraz z kolegą pojechał do Kazachstanu. W Ałmaty, byłej stolicy Kazachstanu, spotkali na ulicy bezdomnego, który dowiedziawszy się, że są z Polski, stanął przed nimi na baczność i wyrecytował z pamięci Inwokację z Pana Tadeusza. Na pytanie zdumionych panów, skąd zna ten fragment, odpowiedział „Nie pamiętam; z dzieciństwa”. Zdaniem prof. Kasprzaka może to znaczyć, iż napotkany mężczyzna był jedną z licznych zagubionych, przemieszczanych przez Azję centralną sierot. (…)

Następnym po Pahlawi ważnym miejscem podróży był Teheran. Jak powiedział profesor, ludzie tam byli na tyle gościnni, że na prawie trzy tygodnie pobytu, jedynie cztery noce spali z żoną w hotelu, resztę czasu spędzając u mieszkańców Teheranu.

W Teheranie odwiedzili cmentarz Doulab, gdzie pochowano Polaków w 1960 grobach. Wielu naszych rodaków znajduje na nim groby swoich krewnych – ojców, wujków, dziadków. W księdze pamiątkowej na cmentarzu w Doulab można znaleźć liczne emocjonalne i wzruszające wpisy polskich turystów i osób, które przybyły do Iranu, by zapoznać się ze szlakiem tułaczki naszych wywiezionych przodków. Okazuje się, że jeśli ktoś ma krewnych, którzy zmarli w Iranie, może sprawdzić na stronie internetowej cmentarza: doulabcemetery.com/pl/default.asp, czy znajdują się tam ich groby. (…)

Na koniec prof. Kasprzak wygłosił pewnego rodzaju apel. Powiedział, że będąc w Iranie, poznał irańskiego reżysera Khosrowa Sinaia, który jest bardzo dobrym i szanowanym tam reżyserem, jak określił: „takim irańskim Wajdą”.

Marzeniem jego jest nakręcić polsko-irański film o polskich dzieciach w Iranie podczas wielkiej akcji humanitarnej. Próbował porozumieć się z reżyserami w Polsce, ale nikt nie chce podjąć się tego tematu. Profesor zasugerował, że jeśli ktoś chciałby nakręcić taki film, ów irański reżyser jest gotów wziąć na siebie połowę kosztów jego realizacji.

Cały artykuł Łukasza Burzyńskiego pt. „Podróż do Ziemi Obiecanej śladami dzieci-wygnańców” znajduje się na s. 19 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 58/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Łukasza Burzyńskiego pt. „Podróż do ziemi obiecanej śladami dzieci-wygnańców” na s. 19 kwietniowego „Kuriera WNET”, nr 58/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook