Kto i na czym może w Niemczech zarobić w czasach zarazy? Rzecz jasna, na zarazie, i przede wszystkim operatywni politycy - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Kto i na czym może w Niemczech zarobić w czasach zarazy? Rzecz jasna, na zarazie, i przede wszystkim operatywni politycy

Dzięki pandemii Covid-19 otwierają się przed politykami możliwości całkiem sporego zarobku na obowiązkowych maskach. Niemcy, kraj nieograniczonych możliwości? Dla określonej kategorii obywateli tak!

Jan Bogatko

Niemcy mają w Berlinie aktywnego ministra zdrowia, z lewicowej partii CDU (kiedyś „C” w skrócie nazwy tej partii oznaczało „chrześcijańska” ale dzisiaj to bez znaczenia). CDU jest partią nowoczesną, czyli socjalistyczną. I opowiada się nie za jakąś tam zwykłą demokracją bezprzymiotnikową, tylko za demokracją liberalną, wyznającą nie jakieś tam dziesięć przykazań, lecz wartości europejskie, bliżej wprawdzie niezdefiniowane, ale to tym lepiej, bo można je naciągać wzdłuż i wszerz, wedle zapotrzebowania.

Otóż Niemcy mają aktywnego ministra zdrowia w czasie tej pandemii, Jensa Spahna, z CDU, a może i nawet ministerkę, bo to tak do końca nie wiadomo, zważywszy, że żurnale informują o mężu pana Jensa Spahna, Danielu Funkem. No musi być to mąż, bo nosi imponującą brodę, a czy widział kto kobietę z brodą?

Jens Spahn jest aktywny, a ostatnio uaktywnił się właśnie na polu masek, nie tyle karnawałowych, co covidowych, a to o tyle lepsze i rokujące wyższe dochody, że maski te musi nosić każdy zawsze i wszędzie, a nie tylko na balach, których zresztą teraz nie ma i to wcale nie z powodu Postu Wielkiego, bo kogo on tu obchodzi?

A zatem do rzeczy. Federalny resort zdrowia, BMG (Niemcy, niczym Rosjanie, kochają skróty), zamówił na początku pandemii, zatem w zamierzchłych, wydawałoby się, czasach, 570 000 maseczek antykoronawirusowych. Szczęśliwy zbieg okoliczności (kto wierzy w przypadki, niech wierzy) sprawił, że akurat mąż pana ministra Jensa Spahna, Daniel Funke (ten z brodą imama), kieruje w stolicy Niemiec, w Berlinie, stołecznym biurem firmy Burda GmbH (odpowiednik spółki z o.o.) która właśnie ma w swej ofercie maseczki, na których, a jakże, zależy panu ministrowi.

Sprawę wywęszył magazyn „Der Spiegel”, a potem z łoskotem ruszyła lawina publikacji o geszeftach małżonków Spahn/Funke w stołecznym Berlinie.

Geszefty z maskami, o czym wiadomo w Polsce, mogą się skończyć źle, a nawet bardzo dobrze, jak w przypadku marszałka „Polski” z epoki sowieckiej. Ale nie uprzedzajmy wypadków – sprawa małżonków Spahn/Funke dopiero się zaczęła i nie wiadomo, jak się skończy.

Na razie wszystko się toczy jak w słynnym szmoncesie Konrada Toma „Lubartów 333”, który unieśmiertelnił dwu wspaniałych jego wykonawców na scenie warszawskiego kabaretu Dudek – Edwarda Dziewońskiego i Wiesława Michnikowskiego. Ministerstwo zdrowia przesłało resortowe sprawozdanie do Komisji Budżetowej i do Komisji Zdrowia Bundestagu. Zamówienie w sprawie masek w firmie Burda GmbH (owe 570 000 sztuk) to był zaledwie ułamek zamówienia ogółem na owe maski (Burda jest czynna na rynku mediów, nie jest oficjalnie ani producentem, ani dostawcą wyposażenia ochronnego).

Jak na pytania dziennikarzy odpowiedział rzecznik prasowy Burdy, firma Burda wystąpiła w tym geszefcie nie jako Burda, lecz jeden z jej udziałowców (…i tu leży pies pogrzebany. –To chce też sprzedać psa? Pieska? Jakiej rasy?…), który zaoferował maski po kosztach własnych. Czyli nie zarabiając na nich ani grosza, pardon, centa, jak to firmy mają w zwyczaju. Rzecznik Burdy wyjaśniał dalej: „Zarząd Hubert Burda Media zaoferował resortowi zdrowia w kwietniu 2020 roku pomoc w zdobyciu masek, kiedy to rząd Niemiec rozpaczliwe ich poszukiwał”. I dodał, że Daniel Funke nigdy nie był informowany, czy zgoła włączony w realizację transakcji. Nie zapłacono też żadnej prowizji.

Resort zdrowia (a zatem małżonka pana Daniela Funkego, pan minister Jens Spahn) oświadczył(a), iż transakcja z Burda GmbH przebiegała zgodnie ze standardowym postępowaniem „po rynkowych cenach”. A w tym samym czasie ceny za maski strzelały w górę ku radości biznesmenów. I zarabiali oni krocie! Prawdę mówiąc, w raporcie resortu zdrowia brak owych informacji o drastycznym rozwoju cen.

To zapewne przypadek. A Burda zapewnia: umowa z resortem zdrowia nie przyniosła nam ani centa. (…)

Politycy CSU, Georg Nüßlein i Alfred Sauter oraz troje ich partnerów, w ubiegłym roku zawarli między sobą porozumienie w sprawie geszeftu w związku z aktualną zarazą. Model biznesowy był prosty: w Chinach produkować, w Niemczech sprzedawać. Minęły przecież czasy, kiedy brzydzono się w Niemczech towarami produkowanymi przez niewolników. Teraz, kiedy mamy globalizację, to już coś całkiem innego! Wizja wielkich pieniędzy za niewielki wysiłek stanowiła dla Bajuwarów pokusę nie lada! Na szczęście nie posłuchali oni przestróg w rodzaju: „jak obiecują złote góry, to nie wchodź do interesu”. Oni odważnie weszli. W geszeft z maskami antycovidowymi z Chińskiej Republiki Ludowej dla licznych ministerstw w Niemczech – jak utrzymują uważane za poważne media SZ („Sueddeutsche Zeitung”), NDR (Norddeutscher Rundfunk) i WDR (Westdeutscher Rundfunk) – w związku z transakcjami z maskami same prowizje dla pośredników wyniosły od pięciu do sześciu milionów euro! Innymi słowy, znacznie więcej niż dotąd wyszło na jaw w aferze maskowej z udziałem Nüßleina i Sautera. (…)

Afery z maskami to dla wielu niemieckich dziennikarzy, zarabiających nieco mniej od bohaterów biznesu z Covid-19, dopiero wierzchołek góry lodowej. Kwota prowizji (5 do 6 milionów euro odpowiada dochodowi rocznemu ponad 100 pracowników w Bawarii.

Gdyby nie bank w Liechtensteinie, aktorzy afery mieliby udane święta Wielkanocne. Teraz pora na dziennikarzy.

Cały felieton Jana Bogatki pt. „Bal maskowy” znajduje się na s. 3 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 82/2021.

Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co środa w Poranku WNET na wnet.fm.

 


  • Kwietniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Jana Bogatki pt. „Bal maskowy” na s. 3 kwietniowego „Kuriera WNET” nr 82/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook