Muzeum Polskiej Demokracji – powołajmy coś, co daje życie, pobudza wyobraźnię, uczy. Potem zaprośmy cały świat i pokażmy - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Muzeum Polskiej Demokracji – powołajmy coś, co daje życie, pobudza wyobraźnię, uczy. Potem zaprośmy cały świat i pokażmy

Fot. domena publiczna, Wikipedia

Dziś już wiadomo, że w oparciu wyłącznie o biznes nikt nie zbuduje zdrowego państwa, lecz następny kołchoz. Siłę państwa tworzy świadomość obywateli i jakość jego inteligencji jako grupy społecznej.

Ryszard Surmacz

Lepiszczem I RP był szacunek obywateli do dobrej władzy i dobrej władzy do obywateli. Nie trzeba dodawać, że to najwyższy poziom demokracji.

Druga RP opierała się na patriotyzmie, a więc na poczuciu odpowiedzialności za państwo i naród, ale już według kryteriów poszczególnych partii.

Polska powojenna siłą została osadzona na komunistycznych hasłach, a tzw. III RP, na mitycznym dobrobycie – czyli obydwie na niczym.

A teraz spójrzmy na obraz Ojczyzny, jaki nosi w sobie przeciętny Polak. Od początku. Piast to taki kołodziej, który robił koła, niekoniecznie okrągłe i chodził w białej koszuli, jak Kargul. Jagiellonowie to jakaś mityczna dynastia władców Polski, którzy pokonali Krzyżaków pod Grunwaldem, a potem to już tylko liberum veto i polska anarchia. Powstania narodowe to wymachiwanie szabelką i polska głupota, bo przecież można było skupić się na tym, co nas łączy, a nie na tym, co dzieli. Polska szlachta to jakaś grupa ludzi, która bawiła się i gnębiła chłopów. Piłsudski wprawdzie pokonał Ruskich pod Warszawą, ale tak naprawdę był dyktatorem, bo dokonał zamachu na legalne polskie władze. Przedwojenna Polska to sanacja i coś, co nie powinno nam się przydarzyć. PRL to komuna. Na jej antytezie budujemy całą swoją przyszłość państwową i intelektualną, bez odwołania się do przeszłości. Postawiliśmy więc antytezę bez odwołania się do tezy.

Oczywiście ten opis jest karykaturalny, ale, niestety, niewiele odbiegający od rzeczywistości. To blamaż szkolnictwa ostatnich 70 lat i obraz świadomości niewolnika. To chyba ewenement w skali naszych dziejów. Europa Zachodnia pod tym względem nie odbiega od „normy”, ale jej państwa mają stabilną strukturę i odpowiedzialne elity. My – nie.

Nasza pozycja wyjściowa jest dużo lepsza niż państw naszego kręgu kulturowego. My za sobą nie mamy Hitlera, Stalina ani Bandery; nie nosimy w sobie syndromu kolonialnego, nie ziejemy poczuciem zemsty, pogardy do człowieka lub innej kultury, nikogo nie chcemy łupić za wszelką cenę. Mamy natomiast Jana Pawła II, mamy swoją dumę i zasady. Ale tego wszystkiego nie umiemy docenić, bo daliśmy sobie wmówić jakiś absurdalny wstyd… (…)

Cywilizacji łacińskiej już nie ma, zachodnia wali się na naszych oczach, a sąsiednie cywilizacje silne są jej słabością. W Polsce postawiono Świątynię Opatrzności Bożej. A skoro religia jest częścią kultury, dlaczego nie postawić „świątyni” demokracji? Świątynia Opatrzności Bożej i „świątynia” demokracji to dwa polskie płuca. Za Jagiellonów powstały razem i dzięki temu wzniosły się na najwyższy pułap. Jedno bez drugiego jest ułomne – dlatego, że będziemy mieli albo wyłącznie wybitnych teologów, jak w PRL, albo wybitnych humanistów, którzy oderwą się od korzeni człowieczeństwa i religii. Polska demokracja zdołała połączyć obydwa wątki i stworzyć propozycję kulturową na kilkaset lat. (…)

Muzeum powinno mieć rozmach adekwatny do tamtych czasów, pokazywać, na czym polega wielkość człowieka, której dziś nie widać; wielkość kultury, o której zapomniano; rycerskość, którą się wyśmiewa oraz odpowiedzialność za siebie, ludzi i państwo – jako klucz do sukcesu. Polacy powinni zobaczyć, jakimi byli wówczas i jakimi są dziś. (…)

Cały artykuł Ryszarda Surmacza pt. „Czas na Muzeum Polskiej Demokracji!” można przeczytać na s. 5 lutowego „Kuriera Wnet” nr 32/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Ryszarda Surmacza pt. „Czas na Muzeum Polskiej Demokracji!” na s. 5 lutowego „Kuriera Wnet” nr 32/2017, wnet.webbook.pl

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook