Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Lepiej późno niż wcale… Kiedy to przysłowie brzmi cynicznie? / Jolanta Hajdasz, „Wielkopolski Kurier WNET” 50/2018

„Nas już nie ma!” 74 lata po powstaniu warszawskim władze stolicy poinformowały o zakończeniu konsultacji społecznych w sprawie stworzenia domu dziennego pobytu dla powstańców warszawskich.

Jolanta Hajdasz

Mówi się, że lepiej późno niż wcale, ale są sytuacje, w których to przysłowie brzmi wyjątkowo cynicznie. Dzień przed rocznicą wybuchu powstania warszawskiego władze stolicy poinformowały, że zakończyły się trwające od lutego konsultacje społeczne dotyczące planu stworzenia domu dziennego wsparcia dla powstańców warszawskich. 74 lata po upadku powstania! Podobno niedługo zacznie się budowa.

Gdy o tym przeczytałam, przypomniała mi się historia wyrzucenia z mieszkania Łączniczki Danusi. Mieszkająca w fatalnych warunkach kombatantka w 2011 r. otrzymała od władz miasta prawie jednocześnie pamiątkowy list dotyczący jej udziału w powstaniu warszawskim oraz zawiadomienie o eksmisji. Nie zdążyła się wyprowadzić, bo zmarła. Z zajmowanego przez jej rodzinę od 1932 r. mieszkania czyściciele kamienic wyrzucili także jej spadkobierców.

Ten dramat jest jakby symbolem traktowania bohaterów przez obecne władze samorządowe stolicy. Jest mi wstyd, mimo że nie mam wpływu na to, co dzieje się w Warszawie za prezydentury HGW, nie miałam wpływu na to, co działo się w Polsce po wojnie, nie miałam nic wspólnego z komuną ani żadną władzą później. To wstyd nas wszystkich.

To działanie jest spóźnione, nas już nie ma – skomentowała 1 sierpnia informację o budowie „domu dziennego wsparcia” jedna z uczestniczek powstania warszawskiego. Tymczasem przed wojną kombatanci powstania styczniowego otoczeni byli nie tylko okazjonalnym szacunkiem, ale rzeczywistą opieką. Już w styczniu 1919 r. zostali uznani za żołnierzy Wojska Polskiego, 2 sierpnia tego samego roku specjalną ustawą przyznano im oraz wdowom po nich pensje państwowe, a wszystkich żyjących uczestników zrywów narodowych awansowano na pierwszy stopień oficerski. I mieli Dom Weterana, gdzie do końca swoich dni każdy z nich mógł żyć w godnych warunkach, otoczony szacunkiem i opieką.

I jeszcze jedna historia. W tym roku w Poznaniu radni podjęli uchwałę w sprawie nadania nazwy Trzech Tramwajarek z 1956 r. skwerkowi u zbiegu ulic Kochanowskiego i Dąbrowskiego. W tym roku, czyli 62 lata po Poznańskim Czerwcu’56! Lepiej późno niż wcale…

Jedna z tych tramwajarek to Helena Przybyłek, która stanęła na czele manifestacji idącej pod gmach Wojewódzkiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa. Pani Helena pochodziła ze wsi, przyjechała do Poznania do pracy. Z okien urzędu padły strzały i poraniły jej nogi. Przewieziono ją do szpitala, gdzie funkcjonariusze SB wielokrotnie ją przesłuchiwali. Przeszła szereg operacji, w tym amputację jednej z nóg. Wróciła na wieś, do końca życia była kaleką i w 1981 r. nie miała nawet jak i czym przyjechać na odsłonięcie Pomnika Poznańskiego Czerwca’56. Takim jak ona nikt nigdy nie pomógł. Ale czy to na pewno zamierzchła przeszłość?

Dwa lata temu na obchody Dnia Pamięci Żołnierzy Wyklętych w Sejmie kilku ostatnich żyjących jeszcze kombatantów i więźniów politycznych jechało z Poznania do Warszawy pociągiem (1 marca!) za własne pieniądze. Nawet im do głowy nie przyszło, że prezydent miasta czy marszałek województwa mógłby opłacić im samochód z kierowcą i może nawet sfinansować obiad.

A oni nie pozwolili mi nawet o tym napisać w „Kurierze WNET”, tak byli szczęśliwi, że ich tam po raz pierwszy zaproszono i nie chcieli tej radości zepsuć żadnym przykrym słowem.

Chciałabym mieć pewność, że dziś wobec tych wszystkich Bohaterów władze naszego państwa i naszych samorządów są w porządku, że dbają nie tylko od święta o dyplomy dla nich, ale pomagają im na co dzień, bez rozgłosu i PR-owskiego komunikatu do prasy o wspieraniu kombatantów.

Artykuł wstępny Jolanty Hajdasz, Redaktor Naczelnej „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, znajduje się na s. 1 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 50/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł wstępny Jolanty Hajdasz, Redaktor Naczelnej „Wielkopolskiego Kuriera WNET”, na s. 1 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 50/2018, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

 

Zobacz także:


 

Republikanie komentują

  1. Szanowna Pani Redaktor,

    „Tymczasem przed wojną kombatanci powstania styczniowego otoczeni byli nie tylko okazjonalnym szacunkiem, ale rzeczywistą opieką. … ”

    I nic nie stało na przeszkodzie,
    aby takim samym szacunkiem otoczyć osoby wielkiej zasługi dla Polski.

    Tylko … proszę wybaczyć ten sarkazm,
    po wyborach prezydenckich z 1990 r. oraz parlamentarnych z 1991 r.
    dla kolejnych rządów ważniejsze były „reformy” i walki partyjne.


Facebook