Laureaci nobla w dziedzinie literatury przeżywają zauroczenia ideami totalitarnymi. Nie wszyscy się jednak tego wstydzą - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Laureaci nobla w dziedzinie literatury przeżywają zauroczenia ideami totalitarnymi. Nie wszyscy się jednak tego wstydzą

Fot. W. Sobolewski

Z polskich bibliotek tysiącami giną książki z czasów PRL – alarmują historycy literatury. Najczęściej wycofywane są pozycje z lat stalinowskich, których wstydzą się dziś ich autorzy.

Herbert Kopiec

Dostał takiej manii, że chciał tylko od Stefanii… W ten to sposób Boy-Żeleński charakteryzował jednego z bohaterów swojego wierszyka. Nie trzeba być poetą, aby zauważyć, że miał oczywiście rację. Takich ludzi nigdy na świecie nie brakuje i nie brakowało. Zauroczenie różnymi ideami (ostatnio zwłaszcza lewackimi) i ludźmi przybiera zróżnicowane konfiguracje i stopnie namiętności. (…)

Niedoścignionym wzorem fascynacji, miłości i oddania może być generał Lasalle, jeden z dowódców kawalerii napoleońskiej. Żalił się kiedyś, że przekroczył trzydziestkę i jeszcze żyje, co nie przystoi kawalerzyście Bonapartego. Jego marzeniem było zginąć w bitwie, w szarży dla swojego ukochanego cesarza. Notabene marzenie generała spełniło się w bitwie pod Wagram.

Przypomniały mi się te ekstremalne marzenia napoleońskiego generała, gdy przysłuchiwałem się dyskusji poświęconej fascynacji zbrodniczym komunizmem. Utopijnej idei stworzenia raju na ziemi w służbie, której zaangażowali się nasi literaci na Górnym Śląsku. (…)

Uniwersytecki establishment – przykładowo – tylko przez niedopatrzenie (słusznie zauważył ostatnio B. Wildstein) może pozwolić na krytyczne uwagi na temat Wisławy Szymborskiej. Przypomnieć jej zauroczenie Leninem, Stalinem.

Późniejsza noblistka uznała swego czasu Lenina za nowego człowieczeństwa Adama. Poetka podpisywała przeróżne apele już od ponad półwiecza, o wielu z nich chciałaby jednak całkiem zapomnieć, czy nawet całkowicie wymazać je z pamięci swoich wielbicieli. Nie tylko w socrealistycznym utworze (Robotnik nasz mówi o imperialistach) Szymborska bardzo nienawidziła „nienawiści” jako takiej.

W opublikowanym w 1954 r. tomie Dlatego żyjemy poinformowała swoich czytelników, co robotnicy sądzą o tytułowych imperialistach: Nienawidzą, tego co jest. Nienawidzą wszystkiego, co będzie. Naszych okien i kwiatów w oknach. Naszych lasów i ciszy leśnej. Nawet wiosny, bo to nasza wiosna. Nawet szkoły z wesołymi dziećmi.

Wygląda na to, że Wisława Szymborska nie dostrzegała zagrożeń dla demokracji w czasach, kiedy do ludzi strzelano na ulicach. Zagrożenia te widziała jednak dzisiaj (w 2007 roku). Demokracja w wydaniu Władysława Gomułki czy generałów Kiszczaka i Jaruzelskiego dla Wisławy Szymborskiej była widać do zaakceptowania. Wedle naszej noblistki to dopiero władza dzisiejsza, wyłoniona w wolnych wyborach, nie rozumie, co to demokracja.

Przyjmując na Wawelu Order Orła Białego (marzec 2011) Szymborska podzieliła się osobliwą refleksją: Robimy to, co lubimy robić, i za to lubienie jeszcze dostajemy ordery. Komunistyczna władza ludowa – zauważmy – też nagradzała pisarzy za służalczość. I tak dzieje się nadal. Większość polskich pisarzy wspiera polityków konserwujących okrągłostołowy układ sił prowadzących walkę z oponentami, czyli ciemnogrodem. Jednak bardziej frapuje szczere wyznanie noblistki, że lubi to, co robi.

Nie każdy mógłby zachować tak dobre samopoczucie, gdyby nazajutrz po obaleniu prawicowego rządu Jana Olszewskiego opublikował w „Gazecie Wyborczej” wiersz Nienawiść (W. Wencel, „Gazeta Polska” 2011).

W utworze Szymborskiej z 1954 roku nienawidzą imperialiści, którzy gotowi są użyć broni atomowej przeciw „miłującym pokój na świecie” mieszkańcom komunistycznej utopii, natomiast w wierszu z 1992 roku, opublikowanym na pierwszej stronie „Gazety Wyborczej” (5.06.1992), nienawidzą ci, którzy odwołują się do wartości moralności i patriotyzmu. (…)

Autorka Literatury światów planowanych krytycznie odnosi się do internetowych komentarzy, jakie ukazały się po śmierci noblistki (1923–2012). Zarzuca im skrajną emocjonalność i stereotypowość. Przytacza dwa z nich. Są bardzo krytyczne: (…) ktoś przykładał pistolet do głowy Szymborskiej i dlatego wysławiała pod niebiosa Stalina, Lenina i całą rewolucję? Stalin był ludobójcą. Obracająca się w tzw. inteligenckich kręgach, Szymborska o tym nie wiedziała? Czy może świadomie pochwalała zbrodnie komunistyczne? Niemieckie, hitlerowskie obozy koncentracyjne także by była skłonna wychwalać, gdyby była taka koniunktura polityczna?

A co na to Szymborska – zobaczmy: Ja się nie usprawiedliwiam. Napisałam. Brak informacji… wszyscy tak pisali. Napisało się, no trudno. Z drugiej strony mam pewne doświadczenie, jak to brakuje wiedzy i wyobraźni. Trudno. Tak wtedy myślałam. I koniec.

Cały artykuł Herberta Kopca „Dostał takiej manii, że chciał tylko od Stefanii…” można przeczytać na s. 5 majowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 35/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Herberta Kopca „Dostał takiej manii, że chciał tylko od Stefanii…” na s. 5 majowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 35/2017, wnet.webbook.pl

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook