Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

„Kurier WNET” 39/2017, Krzysztof Skowroński: Śp. Profesor Bogusław Wolniewicz – bezkompromisowy rycerz myśli

Nie pasował do bełkotu świata. Był przerażony miałkością myśli filozoficznej. Sam siebie nie uznawał za filozofa. To miano według Niego przysługiwało tylko wielkim twórcom systemów filozoficznych.

Krzysztof Skowroński

Był moim mistrzem, chociaż ja nie byłem Jego uczniem. O mojej pracy magisterskiej powiedział „z armat strzela pan do wróbli”. Miałem pisać u Niego doktorat, nawet wyznaczył temat. Nie podjąłem wyzwania. Byłem już dziennikarzem.

Profesor Bogusław Wolniewicz. Bezkompromisowy rycerz myśli. Z dys­tansem i niesmakiem patrzący na to, co dzieje się na współczesnych uniwersytetach. Przerażony miałkością myśli filozoficznej.

O Husserlu mówił „grafoman”, o Heideggerze „zdolny literat”, Sartre’a nawet nie wymieniał w swoich wykładach. Lubił wyśmiewać się z takich gwiazd filozofii współczesnej, jak Derrida. Uważał jego dzieła za brednie, w których można dowolnie zmieniać szyk zdań, bez wpływu na ich sens.

Jedni go wielbili, inni ignorowali lub wyszydzali. Z Uniwersytetu Warszawskiego „odszedł”, bo nie chciano, by zarażał studentów swoim sposobem myślenia.

Nie pasował do bełkotu świata. Wśród myślicieli XX wieku za najwybitniejszego uznawał Ludwika Wittgensteina z czasów „Traktatu logiczno-filozoficznego”. Sam siebie nie uznawał za filozofa. To miano według Niego przysługiwało tylko największym twórcom systemów filozoficznych.

Pierwszy raz profesora Bogusława Wolniewicza spotkałem w czasie egzaminu wstępnego na filozofię. Groźne, przeszywające spojrzenie i pytanie: „Czy jest postęp w literaturze?” Odpowiedziałem: „Tak”. Moją próbę uzasadnienia przerwał, mówiąc: „wystarczy”. Byłem przekonany, że nie dostąpię zaszczytu i nie zostanę studentem. Zostałem i na pierwszym roku miałem szczęście być słuchaczem wykładu Profesora pod tytułem „Wstęp do filozofii”. Jego wykłady miały coś wspólnego z teatrem jednego aktora, kiedy za pomocą słowa, tablicy i kredy wprowadzał audytorium w tajniki największej sztuki, jaką jest umiejętność analitycznego myślenia.

W czasie studiów starałem się uczestniczyć we wszystkich seminariach prowadzonych przez profesora Wolniewicza. Kiedyś na seminarium z filozofii religii zaprosił uznawaną za autorytet panią profesor z Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego. Gdy skończyła wykład, podszedł do tablicy, wziął kredę i powiedział: „Z przykrością muszę stwierdzić, że pani profesor bredzi”. Był gotów udowodnić prawdziwość tego zdania, ale nie zdążył, bo prelegentka krzyknęła: „To marksistowski uniwersytet!”, zabrała torebkę i poszła.

Nie tylko ona uciekała przed dyskusją z profesorem Wolniewiczem, który w kwestii myślenia nie uznawał kompromisów.

W latach 90., gdy zostałem dziennikarzem, chyba byłem pierwszym, który zaprosił Profesora do telewizyjnego studia. Starałem się, by jego głos był słyszalny. Czasami się udawało.

W tym „Kurierze Wnet” znajdą Państwo wybór myśli Profesora Bogusława Wolniewicza, przygotowany przez Lecha Jęczmyka. Niech to i ten wstępny artykuł będą małym hołdem dla wybitego człowieka, którego między nami już nie ma.

Artykuł wstępny Redaktora Naczelnego „Kuriera Wnet” Krzysztofa Skowrońskiego na s. 1. wrześniowego „Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł wstępny Redaktora Naczelnego „Kuriera Wnet” Krzysztofa Skowrońskiego na s. 1. wrześniowego „Kuriera Wnet” nr 39/2017, wnet.webbook.pl

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook