Kolejna wojna między Ormianami a Azerbejdżanem może zdestabilizować cały region, w najgorszym przypadku – nawet świat. - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Kolejna wojna między Ormianami a Azerbejdżanem może zdestabilizować cały region, w najgorszym przypadku – nawet świat.

Transmisja wydarzeń z Karabachu na telebimie na Placu Republiki w Erywaniu | Fot. CC AS 4.0, Wikipedia

Z doniesień medialnych wynika, że Azerbejdżan, przy jawnym wsparciu Turcji (która wysyła syryjskich bojowników na pomoc Azerbejdżanowi), nie planuje w najbliższym czasie zakończenia działań wojennych.

Andranik Muradyan

Poza Turcją, która nie ukrywa swojego zaangażowania, przedłużająca się wojna może również zaangażować światowych graczy, takich jak Iran czy Rosja. Federacja Rosyjska odgrywa w tym konflikcie szczególnie ważną rolę. Rosja i Armenia są członkami Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ) – międzyrządowego sojuszu wojskowego (ang. CSTO). Oznacza to, że ataki na granice Republiki Armenii mogą zmusić Rosję do bezpośredniego zaangażowania się w konflikt po stronie Armenii. Włączenie się Rosji w konflikt wojenny może spowodować wycofanie przez Turcję poparcia dla Azerbejdżanu. Wydaje się jednak, że Rosja stara się uniknąć takiego scenariusza.

FR ma dość silną pozycję polityczną i lobbystyczną w Azerbejdżanie i traktuje ten kraj jako partnera strategicznego. Zatem jakiekolwiek jawne wsparcie strony ormiańskiej przez Rosję z pewnością doprowadziłoby do utraty tej pozycji, a wtedy Azerbejdżan dostałby się w strefę wpływów Turcji. Dla Rosji oznaczałoby to znaczące osłabienie pozycji geopolitycznej w tym regionie.

Z oficjalnych oświadczeń Kremla wynika, że na tym etapie wojny władze Rosji próbują znaleźć rozwiązanie kanałami dyplomatycznymi.

Świadczą o tym liczne apele Rosji o powstrzymanie eskalacji przemocy w Górskim Karabachu oraz liczne rozmowy przywódców Armenii i Azerbejdżanu z prezydentem Putinem. Niemniej jednak warto również podkreślić, że po osiemnastu dniach intensywnych walk strona ormiańska nie poprosiła o wsparcie OUBZ. Może to świadczyć o tym, że Armia Obrony Górskiego Karabachu kontroluje sytuację, a strona azerska nie osiąga swoich celów nawet przy pomocy Turcji.

Oczywiście istnieje ryzyko, że zaangażowanie Turcji i ewentualne zaangażowanie Rosji może doprowadzić do głębszego militarnego, politycznego lub innego rodzaju włączenia się w konflikt (np. w formie pomocy finansowej lub technologicznej dla walczących stron) innych światowych centrów siły – np. niektórych państw UE, Stanów Zjednoczonych, Chin, Indii, Pakistanu. W rezultacie konflikt regionalny może przerodzić się w wojnę zastępczą, jak to ma miejsce w Syrii czy w Libii. Na tym etapie prawdopodobieństwo takiego scenariusza nie jest wysokie, ale jeśli zaistniałaby choćby najmniejsza szansa rozwoju wydarzeń w tym kierunku, społeczność międzynarodowa musi zrobić wszystko, aby temu zapobiec. (…)

Miliardy dolarów wydane na broń w ciągu ostatnich kilku lat, wielostronne wsparcie ze strony tak potężnego sojusznika, jakim jest Turcja z pantureckimi ambicjami Erdogana, odwrócona z powodu pandemii koronawirusa uwaga społeczności międzynarodowej oraz wahania polityczne w Azerbejdżanie pozwalają wysunąć wniosek, że to Baku jest bardziej zainteresowane nową wojną.

Zrozumienie motywów rozpoczęcia wojny może pomóc społeczności międzynarodowej w znalezieniu optymalnego rozwiązania tego kryzysu. Oczywiście najlepszym rozwiązaniem byłoby wykorzystanie arsenału dostępnych środków dyplomatycznych, ale tu pojawia się kilka pytań:

Czy strony nie przekroczyły już „Rubikonu”?

Czy negocjacje i kompromis są nadal możliwe po utracie setek, a może nawet tysięcy istnień ludzkich?

Czy społeczność międzynarodowa będzie miała wystarczająco dużo siły i możliwości, aby skutecznie mediować?

Co gotowa jest zrobić Turcja, aby osiągnąć jeden ze swoich głównych celów – przywrócenie swojej potęgi geopolitycznej w regionie?

Czy nie jest to przypadkiem druga próba ludobójstwa Ormian przez Turcję i czy świat będzie reagował?

To tylko przykłady pytań, na które w tej chwili nie ma odpowiedzi. Możemy tylko mieć nadzieję, że pokój w tym regionie będzie nadal możliwy i że nie będzie więcej śmierci niewinnych ludzi.

Andranik Muradyan jest doktorem nauk społecznych w dziedzinie zarządzania i jakości (Uniwersytet Warszawski). Publikuje artykuły w czasopismach naukowych w Armenii i w Polsce.

Cały artykuł Andranika Muradyana pt. „Eskalacja konfliktu między Azerbejdżanem a Ormianami” znajduje się na s. 16 listopadowego „Kuriera WNET” nr 77/2020.

 


  • Z przykrością zawiadamiamy, że z powodu ograniczeń związanych z pandemią ten numer „Kuriera WNET” można nabyć wyłącznie w wersji elektronicznej (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) w cenie 7,9 zł pod adresem: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
  • Od lipca 2020 r. cena wydania papierowego „Kuriera WNET” wynosi 9 zł.
Artykuł Andranika Muradyana pt. „Eskalacja konfliktu między Azerbejdżanem a Ormianami” na s. 16 listopadowego „Kuriera WNET” nr 77/2020

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook