Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

„Historia antykultury” Krzysztofa Karonia. Filozofia XXI wieku rodzi się w Polsce. Daleko od Marksa i uniwersytetów

Materiały promocyjne książki Krzysztofa Karonia "Historia antykultury" | Fot. YouTube

Wkład autora w światową (tak, światową!) wiedzę o kulturze polega na tym, że całkowicie zanegował on marksistowską wykładnię dziejów i zaproponował godne XXI w. podejście, używając języka naturalnego!

Andrzej Jarczewski

Krzysztof Karoń znany jest czytelnikom „Kuriera WNET” z wykładów internetowych. Niektórzy zapewne kupili też jego długo zapowiadaną książkę, ale jeszcze nie dobrnęli do końca, bo rzecz jest obszerna (540 dużych stron) i wymaga poświęcenia wielu wieczorów na lekturę. Jedno jest pewne: nie należy sobie tych wieczorów żałować. Czeka nas bowiem poznawcza uczta, którą będziemy pamiętać długo.

More geometrico

Nad wejściem do platońskiej Akademii zawieszono ostrzeżenie: „Niechaj nie wchodzi tu nikt, kto nie zna geometrii”. Później to hasło podchwycił Kartezjusz, Spinoza i inni. A chodzi o to, że cały system filozoficzny – jak w geometrii – powinien wyrastać z kilku podstawowych pewników lub co najmniej silnych założeń. Karoń niczego takiego nie pisze o swojej pracy, ale ta metoda widoczna jest od pierwszego internetowego wykładu do ostatniej strony omawianej książki.

Otóż system można budować od sformułowania aksjomatów (i tak zrobił Euklides w geometrii), ale można też w najbardziej nawet złożonym systemie odszukać jakieś myśli przewodnie i na nowo cały system zinterpretować tak, jakby te myśli były w nim zawarte od początku.

Tą drogą poszedł autor omawianej książki, który dokonał przeglądu całej ziemskiej historii człowieka, pokazując, w jakich bólach rodziła się kultura, jak wielkie rzeczy osiągnęła i jak łatwo jest dziś niszczona przez – zapowiedziane w „Manuskryptach paryskich” Marksa – zjawisko zwane antykulturą.

Na tym polega – moim zdaniem – wkład Karonia w światową (tak, światową!) wiedzę o kulturze, że całkowicie zanegował on dominującą dziś marksistowską wykładnię dziejów i zaproponował godne XXI wieku podejście, używając zupełnie nowego – w filozofii po Platonie – języka: języka… naturalnego! Na ponad pięciuset stronach nie znajdziesz (poza cytatami) ani jednego terminu wprowadzonego przez marksistów. Wszystko opowiedziane jest bez – innych niż znane Arystotelesowi – rzeczowników abstrakcyjnych, a wśród czasowników dominują nazwy konkretnych czynności.

Czytelnik nie ma wątpliwości, co w danym zdaniu autor ma na myśli, choć czasami trzeba przebić się przez ironię i – jak to u filozofów bywa – przyjmować słowa tylko w tym znaczeniu, jakie zostało ustalone przez autora. Kto nie oglądał wcześniej wykładów Karonia, może prostotę języka zinterpretować jako nadmierne uproszczenie. Tymczasem trzeba to czytać… more geometrico. I wtedy wszystko staje się jasne. Zdania są względnie krótkie i zrozumiałe. Polszczyzna – znakomita. Drobny feler polega na tym, że Karoń pisze tak, jak mówi, zmuszając tym osłuchanego z jego wykładami czytelnika do spowolnienia lektury. Nie da się tego czytać „biegiem”.

Zarzuty niepoważne

Karoń dokonał dzieła wielkiego, ważnego i oryginalnego. Nie piszę tego z pozycji studenta, odurzonego kondensatem „jedynie słusznych poglądów na wszystko”. Przeciwnie, od lat pracuję nad podobnymi zagadnieniami, a moje książki o podstawowych pojęciach filozofii były już na tych łamach kilkakrotnie odnotowane (w tym „Prawda po epoce post-truth” i „Czasownikowa teoria dobra”). Czuję się więc upoważniony własnym dorobkiem do powiedzenia czegoś na temat, który jest mi bliski.

Otóż Karoniowa „Historia antykultury” – właśnie ze względu na swą oryginalność – musiała mocno zawstydzić niejednego kopistę idei francuskich, niemieckich czy amerykańskich. Od lat bowiem polska filozofia akademicka zajęta jest upowszechnianiem dorobku tych zachodnich filozofów, którzy w PRL-u faktycznie nie mogli być publikowani. Mieliśmy w tej materii spore zaległości, ale zostały one dość szybko odrobione również dzięki łatwemu dostępowi do publikacji obcojęzycznych. Niestety nasi uniwersyteccy filozofowie – kto nie wierzy, niech przejrzy aktualne czasopisma filozoficzne i programy różnych konferencji – otóż nasi zapóźnieni znawcy zachodniej filozofii XIX i XX wieku nie zauważyli, że mamy już wiek XXI. I wciąż grzebią w filozoficznej drewutni albo i na wysypisku frankfurckich śmieci. Są odtwórczy i przetwórczy. Nie są twórczy.

Zarzut najpoważniejszy wśród niepoważnych (na forach internetowych) sprowadza się do stwierdzenia, że Karoń nie rozumie podstawowych pojęć, więc to, co mówi i pisze, jest bez sensu.

Tymczasem na tym właśnie polega nowość i oryginalność interpretacji Karonia, że on całkowicie odrzuca, wręcz depcze te wszystkie napuszone pojęcia, które są swoimi własnymi symulakrami (tu pozwoliłem sobie na użycie terminu z gatunku wykluczonego w książce Karonia). O innych zarzutach niepoważnych nie piszę, bo nie zasługują one na uwagę.

Cały artykuł Andrzeja Jarczewskiego pt. „Historia antykultury. Najważniejsza książka roku 2018” znajduje się na s. 17 styczniowego „Kuriera WNET” nr 55/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Andrzeja Jarczewskiego pt. „Historia antykultury. Najważniejsza książka roku 2018” na s. 17 styczniowego „Kuriera WNET”, nr 55/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zobacz także:


 

Republikanie komentują

  1. Skoro Pan wspomniał;
    „Zarzut najpoważniejszy wśród niepoważnych (na forach internetowych) sprowadza się do stwierdzenia, że Karoń nie rozumie podstawowych pojęć, więc to, co mówi i pisze, jest bez sensu.”
    to wypada wspomnieć – tu w internetowym wpisie na portalu WNET – zarzut
    najmniej poważny wśród poważnych.


Facebook