Doniesienia znad granicy w śląskiej prasie 1863 roku. Powstanie styczniowe na łamach m.in. „Gwiazdki Cieszyńskiej” - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Doniesienia znad granicy w śląskiej prasie 1863 roku. Powstanie styczniowe na łamach m.in. „Gwiazdki Cieszyńskiej”

Henryka Pustowójtówna | Fot. dp

Na Śląsku sławę zdobyła Henryka Pustowójtówna. Jako adiutantka dyktatora Langiewicza i partyzant Dionizego Czachowskiego walczyła w męskim przebraniu. W lokalnej prasie publikowano wywiady z nią.

Zdzisław Janeczek

Dramatyczny przebieg miała egzekucja młodego kapucyna, Maksymiliana Tarejwy, znakomitego kaznodziei, emisariusza Rządu Narodowego i powstańczego kapelana. Niósł on pociechę duchową patriotom więzionym w cytadeli warszawskiej i modlińskiej. Ponadto służył za łącznika między represjonowanymi i ich rodzinami. Od 12 VII 1862 roku związany ze zgromadzeniem w Lądzie, zyskał w okolicy sławę dzięki głoszonym patriotycznym kazaniom, na które przybywały tłumy szlachty, mieszczan i włościan.

Dla idei powstańczej zjednał poznanego na Jasnej Górze ks. Antoniego Mackiewicza, który wyjątkową rolę odegrał na Litwie. W Lądzie utrzymywał stałe kontakty z kurierami, łącznikami i obozującymi w okolicy powstańcami. Jako ich kapelan, ps. Maks, Dąb, Piorunek, szedł w bój ramię w ramię z walczącymi, uzbrojony jedynie w krzyż. Był duszpasterzem w oddziale pułkownika Kazimierza Mielęckiego, a potem gen. Edmunda Taczanowskiego, naczelnika sił zbrojnych województwa kaliskiego i mazowieckiego. W bitwie pod Ignacewem ciężko raniony odłamkiem granatu w głowę, ocalał, wywieziony do pruskiego Śremu. Gdy wyzdrowiał, wrócił do Lądu, gdzie z rąk Józefa Oksińskiego przyjął nominację na naczelnika organizacji ludowej w powiecie konińskim.

Kierowane przez o. Maksymiliana Bractwo Różańcowe w ciągu 4 tygodni przemyciło przez pruską granicę 800 belgijskich karabinów. Nic dziwnego, iż Rosjanie od 9 III do 5 IV 1864 roku przeprowadzili w klasztorze 24 rewizje w poszukiwaniu niebezpiecznego księdza. Wreszcie sprowadzili do Lądu Żyda Pinkusa, parającego się szpiegostwem. Przyjechał on z Warszawy w oficerskim mundurze wraz z rosyjskim pułkownikiem Felkersamem, by tropić powstańców w powiecie konińskim. Zgłosił się nawet jako ochotnik do leśnego oddziału, lecz go stamtąd przegoniono. Wówczas udało mu się przekupić zakrystiana Wawrzyńca Śmigielskiego, który zdradził kryjówkę o. Maksymiliana. Pinkus za tę operację otrzymał od Rosjan nagrodę w wysokości 1000 rubli. W nocy z 15/16 VI 1864 roku wojsko otoczyło klasztor i aresztowało ks. Maksymiliana Tarejwę.

Działalność kaznodziejska, duszpasterska i konspiracyjna oraz popularność o. Maksymiliana Tarejwy zwróciły uwagę nie tylko władz rosyjskich. Pisała o nim na Śląsku również ,,Gwiazdka Cieszyńska”. Czytelnikowi przedstawiono szczegóły dotyczące jego zatrzymania i drogę do męczeńskiej śmierci. Schwytanego o. Tarejwę zakuto w kajdany, bito kolbami karabinów, kłuto bagnetami. Jako nadzwyczajnego jeńca przy biciu w bębny oprowadzono po mieście, a następnie wrzucono półprzytomnego na wóz do wożenia kamieni i powieziono 4 mile do więzienia w Koninie. Wzdłuż drogi przejazdu stały tłumy żegnające o. Maksymiliana. Podjęto nawet próbę uwolnienia więźnia, zakończoną poranieniem kozackimi szablami wielu bezbronnych kobiet i mężczyzn.

Egzekucja odbyła się na błoniach konińskich nad Wartą 19 VII 1864 roku. Ks. Adrian Łopatkiewicz przed śmiercią wyspowiadał o. Maksymiliana i udzielił mu sakramentów. Ten modlił się do ostatniej chwili. Odmówił przejścia na prawosławie za cenę carskiej łaski. Gdy wojskowa orkiestra zagrała Boże! Caria chrani, ucałował brewiarz i wrzucił go do dołu, następnie ucałował stryczek i sam go sobie założył na szyję, kata pobłogosławił i zawołał: ,,Niech żyje Polska”, a potem ,,In te, Domine, speravi, non confudar in aeternum” (W Tobie, Panie, nadzieję miałem, niech nie będę zawstydzony na wieki). W tejże chwili oprawca pociągnął za stryczek i natychmiast urżnął linę. Ksiądz spadł do dołu, a gdy zaczął się podnosić, Rosjanie z okrzykiem hurrra! żywcem go pogrzebali. Następnie mogiłę stratowali końmi. Jęk ludu mieszał się z modlitwą i biciem dzwonów. Równocześnie koloniści niemieccy i żołnierze wroga lżyli pamięć bohatera.

Jeszcze tego samego dnia aresztowano o. Emiliana Ołtarzewskiego, gwardiana reformatów i proboszcza Boguckiego. Była to kara za wydanie polecenia bicia w dzwony we wszystkich konińskich kościołach. Miejsca stracenia przez tydzień strzegły rosyjskie warty. Wreszcie pod osłoną nocy konińskim mieszczanom udało się wykraść szczątki o. Tarejwy i pochować na parafialnym cmentarzu pod krzyżem z cierniową koroną. Żałosny był los zdrajcy zakrystiana, który powiesił się, dręczony wyrzutami sumienia. (…)

Rosjan, zdaniem korespondenta gazety wrocławskiej, przerażała także pogarda śmierci, jaką wszędzie okazywali powstańcy, oraz fanatyczny patriotyzm Polek. Na Śląsku sławę i uznanie zdobyła Henryka Pustowójtówna, w lokalnej prasie publikowano przeprowadzone z nią wywiady. Henryka, jako adiutantka dyktatora Mariana Langiewicza i partyzant Dionizego Czachowskiego, walczyła w męskim przebraniu i pod przybranym imieniem ,,Michał Smok”. Na polach bitewnych i podczas nocnych patroli wykazała się ogromną odwagą i męstwem. Do D. Czachowskiego zwracała się z szacunkiem ,,ojcze komendancie”.

Jej towarzyszka, intendentka i powstańcza samarytanka Zofia Dobronoki, osaczona nad Łośną przez kozaków, nie pozwoliła się wraz z pozostałymi kobietami wziąć żywcem. Do końca wraz z siostrą Stanisławą Stenclówną broniła taboru z rannymi i zapasów żywności. Gdy skończyły się naboje, cięła kosą, wreszcie kazała podpalić wozy amunicyjne.

Cały artykuł Zdzisława Janeczka pt. „Doniesienia znad granicy. Rok 1863 w śląskiej prasie” można przeczytać na ss. 6–7 kwietniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 34/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zdzisława Janeczka pt. „Doniesienia znad granicy. Rok 1863 w śląskiej prasie” na ss. 6–7 kwietniowego „Śląskiego Kuriera Wnet” nr 34/2017, wnet.webbook.pl

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook