Andrzej Jarczewski: Krzysztofa Karonia uważam za najważniejszego filozofa ostatnich lat w Polsce i może na świecie - WNET.fm
Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Andrzej Jarczewski: Krzysztofa Karonia uważam za najważniejszego filozofa ostatnich lat w Polsce i może na świecie

Fragment okładki książki K. Karonia "historia antykultury 1.0" | Fot. A. Jarczewski

Krzysztof Karoń na ogół daje odpowiedzi, które mnie przekonują. Wyjątek stanowią jego poglądy ekonomiczne, skażone zbyt długim obcowaniem z literaturą marksistowską: Karoń nie lubi bogaczy.

Andrzej Jarczewski

More geometrico

W zeszłorocznym artykule zwróciłem uwagę na metodę, konsekwentnie stosowaną przez Karonia i na okładce, i w rozumowaniu. Tę metodę – tym razem dopowiem: całkowicie błędną – wymyślił Kartezjusz, a Spinoza doprowadził do absurdu. Otóż Kartezjusz, skądinąd genialny matematyk i ważny filozof, bezpodstawnie założył, że filozofię można uprawiać na wzór geometrii euklidesowej: przyjąć jakieś pewniki, a całą resztę logicznie wyprowadzać na niewzruszonym fundamencie tych pewników.

Ta atrakcyjna metoda zawiera w sobie dwa słabe punkty: 1) W jaki sposób się dowiemy, że wybrane dla danej kwestii aksjomaty są poprawne? Wszak nawet drobna nieścisłość na początku może doprowadzić do skutków nieprzewidywalnych, co opisuje (nieznana Kartezjuszowi) teoria chaosu. 2) Skąd wiemy, że w danej dyscyplinie, np. w filozofii, logika jest narzędziem właściwym, gwarantującym poprawność wyników? Historia filozofii – wbrew pozorom – wcale tego nie dowodzi.

Metoda more geometrico u Karonia polega na zdefiniowaniu „pojęć podstawowych” i konsekwentnym stosowaniu tych pojęć tylko w ściśle określonym znaczeniu, z bezwzględnym odrzuceniem innych definicji. O ile samo ujęcie pojęć podstawowych uważam za istotny i cenny wkład Karonia do reinterpretacji marksizmu, to sztywne trzymanie się tych samych założeń w różnych kontekstach prowadzi do wniosków mocno ryzykownych.

Niezmienność logiki

W geometrii twierdzenie raz dowiedzione, np. przez Talesa, będzie tak samo słuszne po tysiącu lat, jak i po tysiącu wieków. Nawet jeżeli ludzkość nie poczeka, by to sprawdzić.

Podobnie – wszystkie prawa logiki formalnej były słuszne, zanim na świecie pojawił się człowiek i w niezmienionej postaci będą obowiązywać, gdy przeminiemy. Wystarczy, że przed śmiercią ostatniego człowieka ktoś wyśle w kosmos definicję jednego tylko działania na zbiorze dwuelementowym (np. binegacji). Obserwatorzy z dalekiej galaktyki na tej podstawie dojdą do takich samych zasad działania komputerów jak my w XX wieku.

Okładka książki Krzysztofa Karonia „historia antykultury 1.0” | Fot. ze zbiorów A. Jarczewskiego

Logika nie ma w sobie zdolności do zmiany. Gdybyśmy nawet (błędnie) założyli, że logika miała jakikolwiek związek z językiem w czasach, gdy Arystoteles pisał swoje genialne Analityki, to zauważmy, że przez te dwa i pół tysiąca lat ludzie się pozmieniali, narody i języki są inne, a niezmienione Analityki pozostają tak samo poprawne jak zawsze. O takich bytach, jak logika i człowieczeństwo, możemy mówić: ‘byty konwergentne’, istniejące obok siebie bez żadnego koniecznego związku. Z logiki możemy korzystać tylko w prostych wnioskowaniach. Z każdym kolejnym piętrem niby niezawodnej dedukcji logika jest coraz mniej pewna w warunkach realnych. Tylko w świecie komputerów logika jest niezawodna zawsze.

Metoda czasownikowa

To, czym działalność Karonia (książka i wykłady) różni się od przeciętnej produkcji filozoficznej w Polsce, to nie tylko oryginalność idei głównej, bo o to by nawet nie było trudno w kraju, który dopiero przyswaja zachodnią filozofię XX wieku, prawie niedostępną w czasach, gdy powstawała. Nasi wykładowcy filozofii musieli być komunistami w PRL-u, a później szybciutko wyprali się z sowieckiego marksizmu leninowskiego, by wpaść w objęcia marksizmu frankfurckiego, którym zarażają i porażają swoich następców. Do dziś pisane są doktoraty i habilitacje o tym, który marksista na Zachodzie co mniema o jakimś koncepcie innego marksisty z wieku XX. Żenada.

Z mojego punktu widzenia wielką wartością metody Karonia jest czasownikowość. Autor nie operuje rzeczownikami abstrakcyjnymi, zakłamującymi rzeczywistość. Niekiedy je cytuje, ale ich nie wprowadza do swojego języka, pełnego współczesnych kolokwializmów i doskonale zrozumiałego. Cechą wypowiedzi Karonia jest dokładne nazywanie czynności, które są lub muszą być wykonywane. Na ogół są to czasowniki, choć pojawiają się też nazwy rzeczownikowe, które – jak np. ‘terror’ – rozumiemy w Polsce wszyscy tak samo i trochę inaczej niż Francuzi czy Rosjanie. Zdarzają się też czasowniki metaforyczne, np. ‘zaorać’, ale – nie wiedząc, co dokładnie ten czasownik znaczy – wiemy dokładnie, o co Karoniowi chodzi.

Słowo-klucz: kradzież

Na każdym kroku Karoń przypomina – i to jest jego wielka zasługa – że kto nie pracuje, ten musi kraść. Tę (dla wielu nowatorską) prawidłowość Karoń pokazuje na dziesiątkach przykładów.

Raczej nie mówi o Siódmym Przykazaniu, ale cały jego wykład oparty jest na przekonaniu, że kradzież jest zła. I z tym nie próbuję polemizować. Natomiast problemy zaczynają się, gdy poznajemy różne rodzaje aktywności człowieka, nazywane przez Karonia ‘kradzieżą’. Tyle wstępnych uwag, pozwalających przejść do omówienia błędu metody w książce i w internetowych wykładach Krzysztofa Karonia.

Fundamentalna kategoria systemu Karonia – pojęcie ‘kradzieży’ – występuje jako rzeczownik w tym sensie nieprecyzyjny, że pozwala sobą nazwać różne czynności, które autor potępia, a które mogą być uważane za godne uznania przez innych uczestników tego dyskursu (pardon, Karoń nie używa takich „brzydkich” słów, jak ‘dyskurs’, ale ja nie jestem na to uczulony, bo ta nazwa jest trafna, choć trefna). Podejście Karonia ma charakter agensowy: „nie kradnij!”, dla odmiany moja książka zajmuje się głównie biernymi prawami pacjensa, w tym: „nie być okradanym”.

Rodzaje spekulacji

Według Karonia: „spekulacja – to zarabianie pieniędzy bez wytwarzania jakichkolwiek dóbr (coś za nic)” oraz: „kto akceptuje spekulację, akceptuje kradzież”.

Te poglądy są w kolejnych wykładach i w książce szeroko uzasadniane. Tu jednak mamy do czynienia z przejściem na pozycje rzeczownikowe. Ponieważ spekulacja zawsze jest kradzieżą, a kradzież zawsze jest złem – spekulacja jest złem. Same rzeczowniki. Tymczasem w życiu społecznym mamy do czynienia z różnymi rodzajami spekulowania. Jedne są złe, a inne są konieczne w taki sposób, że ich ocena w kategoriach dobra i zła staje się nierelewantna (do czynności „koniecznych” i niepoddających się wartościowaniu w tych kategoriach zaliczam m.in. oddychanie, jedzenie, picie itd.). (…)

Społeczne kontinuum

Okładka angielskiej wersji książki Andrzeja Jarczewskiego pt. „The Verbal Philosophy of Real Time” | Fot. A. Jarczewski

Na koniec powiem coś o własnej książce, by zasygnalizować, z jakich pozycji odnoszę się do dzieła Karonia. Otóż zasadnicza różnica widoczna jest już na okładkach. U mnie nie ma czarnych kwadratów na białym tle, symbolizujących metodę more geometrico. Nie ma postulatu wyraźnego oddzielenia dobra od zła. Zamiast tego widzimy kłębowisko dziwnych krzywych, które jest uogólnieniem – rozważanej wewnątrz książki – koncepcji osoby we wspólnocie (nie: koncepcji człowieka jako indywiduum). (…)

Wyobraźmy sobie jakąś większą społeczność, w której znajdziemy ludzi o różnym stopniu uczciwości. Spróbujmy ich uszeregować względem wybranej cechy w taki sposób, by na pierwszym miejscu postawić osobę o zerowym natężeniu tej cechy (teraz: bezwzględnego złodzieja), a na ostatnim – człowieka, który za żadne skarby i pod żadną groźbą nie byłby w stanie ukraść nikomu niczego. Pomijam w tym przykładzie kwestię możliwości pomiaru danej cechy; chodzi o pewną hipotezę, o to, jak sobie wyobrażamy rozkład wybranej cechy w społeczeństwie. Podobnie można by rysować np. rozkład bogactwa i badać w ten sposób wiele innych parametrów. (…)

Ludzie nie dzielą się (dwuwartościowo) na dobrych i złych, ale że między skrajnościami znajdziemy przeważającą część populacji, która generalnie potępia kradzież. Gdyby jednak ceną za krystaliczną uczciwość było wymordowanie naszej rodziny, miasta, a w końcu wszystkich ludzi na Ziemi – otóż gdyby cena doskonałości była za wysoka, to jednak zgodzilibyśmy się nie być aż tak doskonali jak Savonarola.

Zapewne zaliczamy siebie do tej większości, która na podobnych prezentacjach zajmuje miejsce między punktami wyróżnionymi na osi poziomej, czyli charakteryzuje się społecznie akceptowalnym natężeniem badanej cechy, oznaczanym na osi pionowej (pomijamy tu szczegóły, opracowane w książce). Dodatkowym parametrem jest tu czas.

Dziś jesteśmy radykalnie uczciwi, ale kiedyś tam w przeszłości znaleźliśmy się w takiej jakby trochę niewyraźnej sytuacji, że właściwie sami nie wiemy, czy to było bardzo uczciwe, czy może nie za bardzo.

Obserwator zewnętrzny, który nie szukałby mętnych samousprawiedliwień, oceniłby nas wtedy jednoznacznie: złodziej! Ale my oczywiście się z nim nie zgadzamy, no… nie w pełni, bo intencje były w zasadzie jakby nie takie złe itd.

„The verbal philosophy of real time”

W przekładzie na polski – tytuł mojej książki brzmiałby dość niezręcznie: „Filozofia czasownikowa czasu rzeczywistego”. Oprócz metody czasownikowej i hipotezy społecznego kontinuum wprowadzam tam – znaną z informatyki – koncepcję czasu rzeczywistego, który biegnie sekwencjami czasu zegarowego: od każdej przyczyny do jej nieuniknionego skutku. Przedmiotem pierwszej części książki jest czasownikowa teoria prawdy, a drugiej – czasownikowa teoria dobra.

O zawartości książki napiszę, jak ukaże się jej polskie wydanie, bo obecna cena egzemplarza papierowego – 65 ₤ – gwarantuje raczej, że nikt tego w Polsce nie kupi (Google Books oferuje e-booka za 286 zł). Teraz tylko wyjaśnię, dlaczego o tej książce wspominam w kontekście Historii antykultury 1.0. Otóż we wspomnianej tu na wstępie zeszłorocznej recenzji książki Karonia zawarłem opinię, że należy to dzieło wydać w innych językach. Wiem, że doradzać łatwo, wykonać trudno. Przetestowałem więc na własnym grzbiecie, jak to się robi bez żadnych grantów ani jakiegokolwiek wsparcia, w prowincjonalnych Gliwicach i w wieku lat… 70, co ma znaczenie, bo Krzysztof Karoń jest ode mnie znacznie młodszy, mieszka w Warszawie, ma lepsze zaplecze i pójdzie mu dużo łatwiej 🙂

Cały artykuł Andrzeja Jarczewskiego pt. „Karoń więźniem własnej metody” znajduje się na s. 18 marcowego „Kuriera WNET” nr 69/2020, gumroad.com.

 


Od 4 kwietnia aż do odwołania ograniczeń w kontaktach, związanych z obowiązującym w Polsce stanem epidemii, 70 numer „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi naszej Gazety Niecodziennej będzie dostępny jedynie w wersji elektronicznej, pod adresem gumroad.com, w cenie 4,5 zł.

O wszelkich zmianach będziemy Państwa informować na naszym portalu i na antenie naszego radia wnet.fm.

Artykuł Andrzeja Jarczewskiego pt. „Karoń więźniem własnej metody” na s. 18 marcowego „Kuriera WNET”, nr 69/2020, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook