Pierwsze Strony Gazet: przemówienie Xi Jinpinga w Hongkongu i protesty brytyjskich kierowców

Także o problemach Borisa Johnsona i emigracji mieszkańców Hongkongu za granicę.

Ryszard Zalski o 25. rocznicy powrotu Hongkongu do Chin. Z tej okazji prezydent Xi Jinping wygłosił przemówienie do kameralnego grona hongkońskich oficjeli. Gospodarz Studia Tajpej zwraca uwagę na emigrację mieszkańców Hongkongu za granicę.


Iza Smolarek o problemach Borisa Johnsona. Alex Sławiński o protestach kierowców przeciwko podwyżkom cen paliwa. Drugi tydzień protestują brytyjscy prawnicy. Chcą podwyżki o 25 proc.

Johnson: brytyjskie wydatki na zbrojenia wzrosną do 2,3% PKB

Boris Johnson / Fot. Annika Haas (CC 2.0)

Podczas rozpoczynającego się w środę szczytu w Madrycie, premier rządu Jej Królewskiej Mości będzie nakłaniał zagranicznych partnerów do podjęcia podobnych kroków.

WYSTĄPIENIE BORISA JOHNSONA NA SZCZYCIE NATO

Kraje członkowskie NATO będą dyskutować podczas szczytu madryckiego przyszłość paktu, w próbie znalezienia planu na następną dekadę, podczas której przewiduje się wzrost zagrożeń i ogromną konkurencję w dążeniu poszczególnych państw do przejęcia kontroli nad poszczególnymi regionami świata.

Brytyjski premier Boris Johnson ma powiedzieć podczas swojego wystąpienia: „Państwa sprzymierzone będą musiały głęboko szukać przygotowując się na dziesięciolecie pełne rosnącego niebezpieczeństwa”.

Przewiduje się że w tym roku wydatki na zbrojenia wyniosą 2,3% brytyjskiego PKB. Głównie będą to wydatki na poczet potrzeb własnej armii, jednak oprócz tego planuje się wydatek około 1,3 miliarda dolarów amerykańskich na specjalną pomoc Ukrainie. Jest to więcej niż ustalona w 2006 roku przez państwa NATO suma 2% PKB w poszczególnych państwach. Od czasu podpisania ustaleń Wielka Brytania co roku wypełniała postanowienia traktatu. Jednak nie wszystkie państwa członkowskie trzymały się tej linii. Dlatego podczas spotkania Paktu w Walii w 2014 roku ustalono, że wszyscy członkowie spełnią warunki umowy do 2024 roku.

Podczas rozpoczynającego się w środę szczytu w Madrycie, premier będzie nakłaniał zagranicznych partnerów do podjęcia podobnych kroków i nie tylko zwiększenia wydatków na obronność, ale przede wszystkim unowocześnienie posiadanego stanu.

Zjednoczone Królestwo odgrywało bardzo ważną rolę w kształtowaniu nowego Planu Strategicznego NATO, który ma zostać podpisany podczas spotkania. Strategia skupia się przede wszystkim na rosnących i zmieniających się zagrożeniach, z którymi może zetknąć się Pakt Północnoatlantycki i ustala warunki jakie trzeba spełnić dla utrzymania bezpieczeństwa ludzi.

Czytaj też:

Joe Biden: USA stworzą w Polsce stałą kwaterę V korpusu swojej armii

Dokument powstał na podstawie opublikowanego w ubiegłym roku brytyjskiego Zintegrowanego Przeglądu, który podkreśla potrzebę modernizacji brytyjskiej armii i rozbudowania zdolności obronnych na linii Wielka Brytania – NATO na lądzie, morzu i w powietrzu, a także w cyberprzestrzeni, a także inwestowania w nowe technologie.

W swoim oświadczeniu Boris Johnson zapowiedział największy wzrost wydatków na zbrojenia od czasów Zimnej Wojny – inwestycję, która ma zapoczątkować ogólny program transformacji brytyjskiej armii, w celu sprostania nowym zagrożeniom.

Rosyjska inwazja na Ukrainę zniszczyła pokój w Europie i na stałe przekształciła geopolityczny kształt naszego kontynentu. Zarówno Brytania jak i całe NATO muszą dostosować się do tego, by móc sprostać narastającym zagrożeniom bezpieczeństwa – czytamy w oświadczeniu.

Podczas dzisiejszego szczytu brytyjski premier zgłosi nowe inicjatywy, które będą miały wzmocnić NATO. Wśród nich znaleźć się ma nowa brytyjska siedziba w Estonii, aby zabezpieczyć możliwość błyskawicznego przesuwania jednostek szybkiego reagowania, jeśli zajdzie taka potrzeba. A także by zwiększyć skuteczność wojsk już tam stacjonujących, poprzez umieszczenie tam artylerii, obrony przeciwlotniczej oraz śmigłowców bojowych.

Oprócz budowania bezpieczeństwa kraju, budżet obronny stworzył około 390 tysięcy miejsc pracy w Wielkiej Brytanii dla osób pracujących w przemyśle zbrojeniowym. To oznacza że 1 na 130 zatrudnionych znalazło pracę w zbrojeniówce. Większość z nich to wysoko wyspecjalizowani pracownicy, zarabiający średnio 45 tysięcy funtów rocznie. Inwestycje na ten cel wynoszą niemal 20 miliardów funtów każdego roku.

Brytyjski przemysł zbrojeniowy produkuje nie tylko na własne potrzeby. Każdego roku sprzęt o wartości 3,7 miliarda funtów jest sprzedawany za granicę.

Dla Radia Wnet

Iza Smolarek

Alex Sławiński

Na podstawie materiałów prasowych 10 Downing Street

Wielka Brytania: nowy pakiet pomocowy dla Ukrainy

Boris Johnson zapowiedział szereg działań wspierających ukraiński sektor naukowo-technologiczny i badawczy w ramach programu „Naukowcy zagrożeni”.

Premier podkreśla, że sektor naukowo-technologiczny będzie kluczowym elementem pomagającym w utrzymaniu i odbudowie ukraińskiej gospodarki. Jednocześnie nawiąże się stałą, naukowo-techniczna współpraca między Ukrainą a Zjednoczonym Królestwem. Brytyjskie uniwersytety i instytucje masowo zgłosiły się, aby pomóc swoim ukraińskim odpowiednikom, wspieranym przez inicjatywy i fundusze rządu brytyjskiego. Sektor będzie miał również kluczowe znaczenie dla długoterminowej odporności i ożywienia Ukrainy. Będzie to platforma, na której Ukraina odbije się – zapewniając miejsca pracy, przyciągając inwestycje i rozwijając technologię nowej generacji.

Przed rosyjską inwazją na pełną skalę, Ukraina była regionalną potęgą nauki i technologii. Jak podaje Downing Street, ukraiński sektor technologiczny odpowiadał za 4% PKB kraju, a na Ukrainie działało około 5 tys. firm informatycznych i 285 tys. specjalistów IT.

Cytowany przez biuro prasowe Downing Street, premier Boris Johnson powiedział:

Naród ukraiński musiał tak wiele poświęcić z rąk barbarzyństwa Putina. Pozostaję jednak całkowicie oddany zbudowaniu sobie przyszłości, w której wspólnie rozwijają się Ukraina i Wielka Brytania. […] Nauka i technologia będą miały decydujące znaczenie dla porażki Putina na Ukrainie, a to będzie kluczowe dla odbudowy ukraińskiej gospodarki. Wielka Brytania jest z naszymi ukraińskimi przyjaciółmi na każdym kroku.

W ramach programu „Naukowcy zagrożeni”, ponad 130 ukraińskich naukowców zostanie sprowadzonych i będzie wspieranych przez Zjednoczone Królestwo. Program umożliwia ukraińskim naukowcom kontynuowanie badań w instytucjach brytyjskich, niezależnie od tego, czy uciekają przed konfliktem, czy już przebywają w Wielkiej Brytanii i nie mogą wrócić do domu. Stypendia zapewniają tym naukowcom wynagrodzenie, koszty badań i utrzymania przez okres do dwóch lat, pomagając Ukrainie zachować jej ekosystem badawczy. Mogą wtedy wrócić na Ukrainę, aby pomóc w odbudowie kraju i zapewnieniu mu prosperity.

Czytaj także:

Gen. Sanders: Wielka Brytania musi posiadać wojsko zdolne do walki w Europie i do pokonania sił rosyjskich

Serhii Shkarlet, ukraiński minister nauki i edukacji powiedział:

Dzięki wsparciu Wielkiej Brytanii ukraińscy naukowcy, którzy z powodu rosyjskiej agresji zostali zmuszeni do ucieczki za granicę, będą mogli kontynuować badania i dzielić się swoim doświadczeniem z zagranicznymi kolegami. Równie ważne jest wsparcie ukraińskich uczelni, które dzięki nowemu brytyjskiemu programowi twinningowemu będą mogły współpracować z wiodącymi uczelniami w Wielkiej Brytanii. Wierzę, że taka współpraca znacznie wzmocni współpracę naszych krajów w dziedzinie edukacji i nauki.

Rząd Wielkiej Brytanii zapewni również środki finansowe na wsparcie programu bliźniaczego między brytyjskimi i ukraińskimi instytucjami akademickimi, aby wspierać program partnerski Universities UK International i Cormack Consultancy Group. Projekt ma na celu ustanowienie ponad 100 długoterminowych, zrównoważonych partnerstw w celu wspierania ukraińskich instytucji, studentów i naukowców podczas obecnego konfliktu i poza nim.


K.P.

źródło: komunikat prasowy Downing Street

Pop art – 01.06.2022 r.

Audycja poświęcona trzydziestopięcioleciu zespołu Farben Lehre.

Rozmowa o muzyce i muzykach, ale także o sytuacji w Ukrainie:

Graliśmy tam wiele koncertów, mamy tam wielu przyjaciół. Nasi przyjaciele z zespołu Kozak System nie są obecnie pod gitarą, są pod karabinem. My gramy koncerty, oni – trzymają wartę – mówi Wojciech Wojda z kapeli Farben Lehre – Powinnością, a wręcz obowiązkiem artystów jest twórczo reagować na rzeczywistość, która nas otacza i rozgrywa się na naszych oczach, dlatego nie możemy stać obojętni wobec tego co się dzieje.

Wysłuchaj całej audycji już teraz!

Sławomir Łosowski w audycji Pop art: staram się, by moja muzyka była jak najbardziej osobista

Rosja zawsze kogoś oswabadzała, rzekomo odzyskiwała ziemie rdzennie ruskie / Zygmunt Zieliński, „Kurier WNET” nr 96/2022

Gdy chodzi o znajomość Rosji w zachodnim społeczeństwie, a zwłaszcza w wiodących jego kręgach, nic się do dzisiaj nie zmieniło. Cynizm Zachodu wtedy i dziś po prostu inaczej się wyrażał.

Zygmunt Zieliński

„Herbatka u Stalina”, herbatka u Putina?

Agresja Putina na Ukrainę po raz kolejny, nie wiadomo już który, pokazuje indolencję, zdawałoby się niepodważalnych, autorytetów, w których rękach leży bezpieczeństwo Europy, a nawet świata, gdyż w przypadku roku 1939 agresja lokalna wznieciła konflikt światowy. I kolejny raz te autorytety okazują się niewydolne, kierujące się tchórzliwym asekuranctwem, bliżej światu nie znanym splotem interesów, zawinionym brakiem rozeznania, a wreszcie po prostu małością charakteru osób pretendujących do przywództwa, jeśli nie światowego, to w każdym razie europejskiego. Ich karygodna postawa kosztuje tysiące niewinnych ofiar. Ale interesy, kalkulacje polityczne i zajmowanie stołków przez zwykłych wałkoni przeważa nad wszystkim innym. Tylko dlatego mogą istnieć takie indywidua jak Hitler, Stalin, Putin i wielu mniejszych rzezimieszków.

Na antenie Radiowej Jedynki minister funduszy i polityki regionalnej, Grzegorz Puda, powiedział: „Liczymy na to, że Francja otrzeźwieje, ponieważ polityka prokremlowska, proputinowska doprowadziła do sytuacji, w której Francja jest właściwie jednym z tych krajów, który odpowiada za to, co się dzieje na Ukrainie. Nie spodziewam się wielkich zmian, ale wierzę w to, że zmienić się zawsze można”.

Minister spraw zagranicznych Rosji, Siergiej Ławrow, oświadczył, że Moskwa „nie pozwoli nikomu” poróżnić jej z Niemcami, a stosunki rosyjsko-niemieckie stanowią jedną z najważniejszych osi „budowy nowej Europy”. Stwierdził też wobec audytorium akademickiego, że: „Rosyjsko-niemieckie pojednanie jest jednym z najważniejszych czynników w dziele budowy nowej Europy i nikomu nie pozwolimy wbić klina między nasze narody”.

Z kolei Putin w swym artykule napisał m.in.: „Moskwa nie pozwoli, by historyczne rosyjskie ziemie i ich bliscy Rosji mieszkańcy byli wykorzystywani przeciwko niej. Ci, którzy będą próbowali prowadzić taką politykę, zniszczą swój kraj. Tymczasem możliwa i pożądana jest dobrosąsiedzka współpraca na wzór relacji niemiecko-austriackich czy stosunków amerykańsko-kanadyjskich – państw podobnych etnicznie, z tym samym językiem, ściśle zintegrowanych i suwerennych”.

Polska zawsze była dla Rosji, zwłaszcza dla ZSRR, specjalnym zjawiskiem. Wiele na to składało się okoliczności, m.in. żywy katolicyzm, tak samo żywa tradycja I Rzeczypospolitej, mocno zakorzeniona we wszystkich warstwach narodu polskiego świadomość, że Rosja jest dalekim od wartości europejskich, imperialistycznym, wyzbytym z podstawowych zasad moralnych, żądnym nieustannej grabieży i okrutnym reżimem. Jego produktem było niewolnictwo własnych obywateli i ujarzmionych nacji.

Nic więc dziwnego, że w retoryce putinowskiej Polska jawi się również jako imperium, choć słabsze, ale w jego przekonaniu równie nastawione w stosunku do Ukrainy na przymusową polonizację i prozelityzm katolicki. Najbardziej zabawna jest teza, że przyłączenie części Ukrainy do Rosji w XVII wieku stanowiło „akt demokratycznie wyrażonej woli po obu stronach”.

Można rozumieć, że historiografia rosyjska nie wyzbyła się (jeszcze) poglądu na dzieje obowiązującego w Sowietach, ale mówienie o „demokratycznie wyrażanej woli”, i to obustronnie, czyli także przez ujarzmionych, wzbudza raczej rozbawienie niż chęć do dyskusji.

Rosja zawsze kogoś oswabadzała, rzekomo odzyskiwała ziemie rdzenne ruskie, była wzywana z bratnią pomocą. Jakżeby inaczej? I zawsze za tym wyzwoleniem szedł Sybir, knut, zniewolenie. Do tego doszło podczas zaborów ziem Rzeczypospolitej. Tyle, że w tym przypadku nie udało się narzucić umysłom „demokracji” rodem z Kremla. I tu tkwi cały problem. Rosja jest tego świadoma, podobnie jak przekonana, że Ukraińcy rozpłynęli się w roztworze, w jakim od wieków unicestwiała ich Moskwa. Stąd dziś takie tam zdziwienie, iż jest inaczej.

Putin nie jest w gruncie rzeczy żadnym mężem stanu. Jest wytworem dawnej – stalinowskiej, bo nawet nie carskiej – machiny śmierci. Chce jednego: zniszczyć Ukrainę i wytępić tych, którzy pozostali po Wielkim Głodzie.

Zachód stoi wobec takiej właśnie rzeczywistości. I tu rodzi się problem. Kanclerz Scholz dopiero 9 maja powiedział, że Rosja nie może zwyciężyć w Ukrainie, ale ile trzeba było czasu, by wyciekło z niego stare prusko-bismarckowskie myślenie, kiedy sklecana w 1870/71 roku przez Bismarcka Rzesza, w niczym dawnej nie przypominająca, a będąca rozbudowanym folwarkiem pruskim, podpierała się Rosją z wzajemnością, gdyż oba te twory, powstałe z zaborczości, przemocy i gwałtu wobec ujarzmionych narodów, mogły do czasu zapewnić sobie w Europie i w świecie bezkarność? I Niemcy, i Rosja budowały swą egzystencję na imperializmie, i dlatego po chwilowym intermezzo wrogości w czasie I wojny światowej znowu szukały zbliżenia, a antykomunistyczna retoryka Hitlera nie przeszkadzała ani jednej, ani drugiej stronie w budowaniu machiny zagłady, często w mniej lub bardziej otwartej współpracy. Do zderzenia tych dwóch imperializmów musiało dojść.

Zachód musiał wybierać między diabłem a Belzebubem. Poparł diabła, doskonale wiedząc, kogo popiera, ale priorytetem tegoż Zachodu po wojnie była odbudowa Niemiec, które w Europie uznano za jeden z istotnych bastionów obrony Europy przed inwazją imperializmu sowieckiego.

Tego nie rozumiała szeroko pojęta społeczność zachodnioeuropejska, dla której Sowiety stanowiły w równej mierze straszak syberyjski – gułag, co jutrzenkę wolności.

Sam widziałem w 1972 r. na Zachodzie niedowierzanie, z jakim przyjmowano książki Sołżenicyna, jak bezmyślna młodzież akademicka obnosiła się z bolszewickimi emblematami i wyrażała w hałaśliwy sposób tęsknotę za komunistycznym rajem, gdzie, jak sądzili, nie będzie obłudy pokolenia ich rodziców, ale zapanują braterstwo i wolność. Dla tych ludzi Wielka Czystka, Wielki Głód, Archipelag Gułag – to nic innego jak propaganda wrogów Kraju Rad. Tego kraju w równym stopniu się bano, jak go podziwiano. Przed wojną mnóstwo intelektualistów z pierwszych stron gazet nie tylko dało się zwieść, ale też żadna zbrodnia Stalina nie zdołała tych ludzi otrzeźwić.

Wymowną ilustracją tego stanu rzeczy jest dramat Ronalda Harwooda Taking Tea With StalinHerbatka u Stalina – ukazujący Bernarda Shawa, który w 1931 r. w towarzystwie przyjaciół, Nancy i Williama Waldorf Astor, odwiedził Moskwę.

Obłęd zachwytu nad komunizmem ogarnął zachodnią śmietankę kulturalną. W latach 1923–1924 powstały pierwsze towarzystwa przyjaciół Rosji Radzieckiej. Znajdujemy tam takie osoby, jak: Herbert Wells, Henri Barbusse, Rabindranath Tagore, Romain Rolland, Tomasz Mann, Albert Einstein. Najgłośniejszy był jednak Shaw.

Nie można sobie wyobrazić, że ci ludzie odcięci byli od prawdy o komunizmie sowieckim. Oni po prostu zasłonili sobie oczy i uszy, nie chcieli znać prawdy. I gdy chodzi o znajomość Rosji w zachodnim społeczeństwie, a zwłaszcza w wiodących jego kręgach, nic się do dzisiaj nie zmieniło. Może jedno: zamykanie oczu na to, czym jest Rosja, dziś dla wielu może być opłacalne, wtedy – nie. Cynizm Zachodu wtedy i dziś po prostu inaczej się wyrażał. Jak by to zilustrować w sposób, żeby nawet najgłupszy polityk i najbardziej zacofany sympatyk „modernizacji” świata w kierunku nowych „wartości: europejskich”, jak np. pan Verhofstadt, to zrozumiał?

Ołeksij Melnijk, dyrektor ds. stosunków zagranicznych i programów bezpieczeństwa międzynarodowego Centrum im. Razumkowa sądzi, „że nie jest za późno, by przywódcy Zachodu udali się Kijowa”. I dalej stwierdza, że „Putin ma tylko jeden cel: zniszczyć państwo ukraińskie”. Czy mu to się uda? „To będzie zależało od nas wszystkich, a przede wszystkim od naszej armii. I oczywiście od tego, czy wreszcie obudzą się nasi zachodni partnerzy”.

Otóż trzeba sobie jasno powiedzieć, że „zachodni partnerzy” dawno powinni się obudzić i wcale tego nie czynią. Kunktatorstwo tak bardzo przypomina to z 1939 roku, że co rozsądniejsi ludzie słusznie się obawiają, iż banda niedowarzonych „polityków”, tym razem Unii Europejskiej, woli wygniatać stołki na bezsensownych konferencjach, komisjach, aniżeli wyciągnąć rękę, by wspomóc ludzi poddanych ludobójstwu przez kolejnego wariata, megalomana i nacjonalistę najpodlejszego gatunku. Tak było, kiedy w 1938 r. obłaskawiano Hitlera, dając mu Czechy na pożarcie, rok później Polskę, a wreszcie wariat podpalił świat, a „elita” zachodnia musiała jednego ludobójcę – Stalina – zbroić, by pożarł swego niegdysiejszego kompana, z którym na spółkę dokonali rozbioru Polski.

I to właśnie Polska zapłaciła za tę brudną politykę demokratycznego Zachodu, bo zamiast wyzwolenia – które za takowe uznali tylko polscy komuniści – narzucono jej kryptookupację, tym gorszą od zwyczajnej, że dokonano jej rękoma zdrajców i różnego rodzaju szumowin. Tusk i popłuczyny partii Witosa nie wyzbyli się serwilizmu wobec Rosji, co w kontekście tragedii smoleńskiej zawstydzało każdego ceniącego honor narodowy Polaka.

Potępiano w Norymberdze ludobójstwo, ale zarazem, dla przypodobania się ludobójcy, zakazano Polakom nosić żałobę po zbrodni dokonanej w Katyniu. Zakazano w imperium sowieckim i na demokratycznym Zachodzie. Co więcej, dozwolono, by do zbrodni katyńskiej dołączono po wojnie zbrodnię na najlepszych Polakach, którzy nie pogodzili się z niewolą sowiecką.

To są doświadczenia nie wymagające żadnych komentarzy. Współcześni zdrajcy, pełniący rolę posłów lewicy polskiej w PE, wspomagający szalbiercze wysiłki prominentów unijnych, by Polskę i inne kraje wtłoczyć w kolejny kaftan niewoli, narzucając przez nikogo nieprzewidywaną postać Unii Europejskiej, gdzie nawet ślady własnej tożsamości, wyznawanej idei, światopoglądu i historii pójdą na śmietnik, pełnią znowu, jak ongiś Związek Patriotów Polskich wykreowany przez Stalina, haniebną rolę sprzedawczyków kraju, którego nie powinni nazywać Ojczyzną. To, rzecz jasna, satysfakcjonuje budowniczych pogańskiej, wydanej na żer takich osobników jak Putin i wyuzdanej Europy.

Kto temu sekunduje? Może nie tyle politycy, przynajmniej ci, co już zdołali oprzytomnieć.

Ale jest pewna kategoria ludzi, takich jak wtedy na herbatce u Stalina, którzy nigdy nie zmądrzeją. To tacy właśnie zwrócili się do kanclerza Scholza, by nie dostarczał broni Ukrainie, bo niby zagrożone jest zdrowie i zmiany klimatyczne.

Taki list otwarty wystosowało do kanclerza Scholza 28 aktorów, dziennikarzy, artystów, oczywiście z panią Alice Schwarzer, ikoną niemieckiego feminizmu na czele. A po owocach ich poznacie ich.

Dla wielu przedstawicieli kultury kultura to mącenie ludziom w głowach, frustracja, megalomański egoizm – wszystko, tylko nie uczciwa służba społeczeństwu. Takich nie brak i u nas. Oni właśnie stanowią pożywkę dla gangreny, jaka toczy społeczeństwa, w których jak ryby w wodzie czują się ludzie tego pokroju, co Hitler, Stalin, Putin. Obecnie po jednej stronie stoją sfrustrowani i ospali, zapatrzeni we własną wygodę politycy Zachodu, a z drugiej – na razie jeden gotowy na wszystko podżegacz wojenny. Tzw. ludzie kultury dają tylko wyraz swojej frustracji, jak kiedyś defetyści. Hitler kazał takich wieszać. Ci współcześni często traktowani są jak święte krowy, mogą bóść i brudzić, bo mają jakiś immunitet.

Putin jest groźny nie dlatego, że dysponuje jeszcze sporą ilością mięsa armatniego, ale dlatego, że to mięso pcha mu się samo w maszynkę do mielenia. Bo jest ono tak wychowane, do tego przywykłe. Kiedyś nawet w łagrach śpiewali: „Za Stalinu, za rodinu”… Po jego śmierci płakały nawet sieroty po Wielkim Głodzie i Wielkiej Czystce. Bo taka jest Rosja.

I jeśli ci „praworządni” unijni Europejczycy chcą naprawdę pozbyć się swej głupoty i pomyśleć choćby tylko o własnym bezpieczeństwie, to niech się zaczną uczyć Rosji, a póki co, szykuje się nowa Norymberga. Chyba, że Zachód skapituluje i podobnie jak kiedyś Stalin był jednym z sędziów nad ludobójcami, tak dziś może być i Putin, niezależnie kogo wymorduje – Ukraińców czy każdego, kogo w swej niszczycielskiej furii dopadnie.

A tymczasem w Brukseli będą nadal majaczyć o polskiej niepraworządności, o tym, jak oskubać (ogłodzić) Polskę z tego, co jej się należy, a może nawet o armii europejskiej dla pacyfikacji niepraworządnych Polaków. Węgrów mają z głowy, więc tym łatwiej pójdzie. Na Ukrainie jest hasło: Slava Ukraini! Dla symetrii w Brukseli – Sława głupocie!

Artykuł Zygmunta Zielińskiego pt. „»Herbatka u Stalina«, herbatka u Putina?” znajduje się na s. 13 czerwcowego „Kuriera WNET” nr 96/2022.

 


  • Czerwcowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Zygmunta Zielińskiego pt. „»Herbatka u Stalina« – herbatka u Putina?” na s. 13 czerwcowego „Kuriera WNET” nr 96/2022

Studio Dublin – 29 kwietnia 2022 – Bogdan Feręc i Jakub Grabiasz

Tomasz Wybranowski

Piątkowy poranek w sieci Radia Wnet należy do Studia Dublin, gdzie informacje, przegląd wydarzeń tygodnia i rozmowy. Nie brak też dobrej muzyki i ciekawostek z Irlandii. Zaprasza Tomasz Wybranowski.

W gronie gości:

  • Bogdan Feręc – redaktor naczelny portalu Polska-IE.com, Studio Riverside Galway,
  • Jakub Grabiasz –  sportowy korespondent Studia Dublin

Prowadzenie i scenariusz: Tomasz Wybranowski

Redaktor wydania: Tomasz Wybranowski

 

 

Tutaj do wysłuchania cały program:

 

 

W piątkowym Studiu Dublin łączyliśmy się tradycyjnie z Bogdanem Feręcem, szefem najważniejszego portalu irlandzkiej Polonii – Polska-IE.com.

Bogdan Feręc komentuje stanowczy sprzeciw irlandzkiego premiera Micheála Martina wobec ustawy proponowanej przez ministra Ryana, która dotyczy zakazu sprzedaży i używania torfu jako paliwa grzewczego.

Minister Ryan tłumaczy to potrzebą przejścia na energię (energie) odmawialne. Przeciwnicy zaś wskazują na czas recesji i drożyzny energetycznej w objęciach zapowiadanych kolejnych podwyżek.

Kolejnym tematem rozmowy było uzupełnienie rezerw złota przez NBP oraz podwojeniu ich przez Bank Centralny Republiki Irlandii w ciągu  ostatnich 12 miesięcy. Główne rezerwy tego kruszcu Republiki Irlandii, podobnie jak i Polski, znajdują się w Bank of England. Chociaż Polska ściągnęła kilka ton złota do kraju.

Redaktor naczelny portalu Polska-IE.com jest przekonany:

Zabezpieczamy się przed wypadkami jakie mogą być udziałem Europy. Trzeba mieć pieniądze, żebyśmy mogli zareagować i się utrzymać, jeżeli dojdzie do sytuacji, że kryzys zacznie się rozwijać, bądź to energetyczny, bądź ekonomiczny albo żywieniowy.

Fot. congerdesign (CC0, Pixabay.com)

 

W świątecznym, majowym felietonie poruszony został przez Tomasza Wybranowskiego temat polskiej duszy.

W tych rozważaniach interesuje go rozbita dusza, która chcąc zgłębić tajemnice ukrytej prawdy przez to popada w coraz większą rozpacz i boleść. Boleść jest oznaką choroby. Ale czy w tym wypadku chorobę jasno i precyzyjnie potrafimy zdiagnozować?

Oczywiście to zależy od wielu czynników: symptomów chorobowych, objawów i przebiegu, wiedzy lekarza i wreszcie, woli współpracy z medykiem samego pacjenta. A jak jest ze stanem polskiej duszy? Do końca lat 20. XIX stulecia polscy poeci i pisarze unikali tego problemu. Nie próbowali nawet starać się dociekać co jest przyczyną polskiego fatalizmu, ciągu klęsk  i tragedii narodowych z utratą suwerenności i rozbiorem ziem przez sąsiadów na czele. Być może powodem braku zainteresowania tym tematem była wszech ogarniająca groza i lęk przed przekroczeniem granicy. Być może nie chciano kusić w żaden sposób losu i łamać polskiego tabu. W skarbnicy polskiej literatury do czasu romantyzmu na próżno odszukać dzieła opowiadające o „polskiej wędrówce w głąb zrozumienia samych siebie”. – twierdzi Tomasz Wybranowski.

Dopiero w XIX wieku „piekło przybyło na [polską] ziemię”, parafrazując wypowiedź J. A. Cuddona. Romantycy zaś,

natchnieni przeczuciem istnienia słowiańskich bytów, wierzeń i rozbudowanej mitologii przed milową datą 966 roku, zaczęli coraz częściej stawiać pytania o naszą zapomnianą przeszłość.

Flaga/Foto. VIVIANE6276/ pixabay

W tym kontekście redaktor naczelny portalu Polska-IE.com Bogdan Feręc zauważa, że nie widzi w polskiej diasporze w Irlandii większych przygotowań do obchodów Dnia Flagi / Dnia Polonii i Polaków za granicą.

Brakuje też solidarności rodaków – Polaków wobec siebie i szacunku dla własnej tradycji i korzeni:

Od wielu lat ta polskość i ten duch giną na Wyspie. Polacy nie włączają się do inicjatyw, aby w jakikolwiek sposób być aktywnymi. Nie chcą brać udziału w życiu politycznym, które ma bezpośredni wpływ na ich życie tutaj.

Na zakończenie, Tomasz Wybranowski i Bogdan Feręc omówili pilną sprawę – jak się wyrazili – powstania Instytutu Polskiego w Dublinie, który jednoczyłby wszystkich Polaków poza ojczyzną i szerzył polską kulturę na całym świecie.

Wszyscy już zapomnieli, że Republika Irlandii stała się jedynym agnielskojęzycznym krajem w Unii Europejskiej. Dobrze byłoby więc w tym miejscu opowiadać o naszej tradycji, kulturze i historii, że o snuciu własnej, polskiej narracji społeczno – politycznej nawet nie wspomnę. – powiedział Tomasz Wybranowski.

Wcześniej Bogdan Feręc zwrócił uwagę na niezrozumiałe zachowanie polskiej placówki dyplomatycznej w stolicy Republiki Irlandii, w kwestii wyłaniania uczestników spotkań polonijnych z okazji świąt państwowych organizowanych przez tę placówkę.

Robiąc wiele jako dziennikarz i publicysta czuję się często jak Polak drugiej kategorii – powiedział.

A tutaj do obejrzenia film o 30 – leciu ambasady RP w Dublinie z „legendarnymi” już skarpetkami polsko – irlandzkimi. Pytanie: „socks” czy „sucks”, bowiem wymowa ta sama:

Tutaj do wysłuchania rozmowa Tomasza Wybranowskiego z Bogdanem Feręcem:

 

W okienku sportowym „Studia Dublin” Jakub Grabiasz z wieściami ze świata irlandzkiego sportu. Cotygodniowy meldunek rozpoczął się od najświeższych informacji z GAA, czyli Gaelic Athletic Association.  GAELIC ATHLETIC ASSOCIATION. 

Jakub Grabiasz, redaktor sportowy Studia Dublin. Fot. Tomasz Szustek / Studio 37.

W Studiu Dublin Jakub Grabiasz wyjaśnił czym są tradycyjne sporty irlandzkie: hurling i futbol gaelicki. Cieszą się one ogromną popularnością wśród Irlandczyków, nie tylko na Szmaragdowej Wyspie. Także po części w Australii i Nowej Zelandii.

Sam hurling jest dużo starszy niż pisana historia Irlandii. W sport ten grali już prastarzy synowie Hibernii już 1 200 lat przed Chrystusem. Pierwsze spisane relacje związane z hurlingiem sięgają natomiast V wieku naszej ery.

Obecnie rozgrywane są zawody o wyłonienie mistrzów czterch irlandzkich prowincji prowincji.

Jak przekazuje Tomasz Wybranowski, dzisiaj się rozpoczyna festiwal Riverfest Limerick, długo oczekiwany przez mieszkańców Szmaragdowej Wyspy:

Po raz 18. ta impreza o tematyce marynistycznej przyciąga nie tylko uczestników z Limerick, ale i z całej Irlandii, w tym Polaków.

Na koniec, odwołując się do nadchodzących świąt nasz korespondent podkreśla, że jednak mówi się o nich zdecydowanie za mało.

 

Tutaj do wysłuchania sportowy blok Studia 37 redaktora Jakuba Grabiasza:

K.P.

    Produkcja programu: Studio 37 Dublin Radia Wnet – kwiecień 2022 

 

Sławomir Wróbel: Rosyjscy oligarchowie najbardziej obawiają się odkrycia ich ukrytych interesów. Czują oddech na plecach

Sławomir Wróbel / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio WNET

Współpracownik TVP Polonia o brytyjskich sankcjach na rosyjskich oligarchów.

Sławomir Wróbel informuje, że rezydencja Olega Deripaski została zajęta przez anarchistów. Żądają oni, aby ta posiadłość, podobnie jak inne, należące do rosyjskich oligarchów, zostały przeznaczone dla uchodźców z Ukrainy. Jak wyjaśnia Wróbel,

Szacuje się że od 2016 roku rosyjscy oligarchowie wykupili nieruchomości za ponad półtorej miliarda funtów. To są nieruchomości w najbardziej ekskluzywnych miejscach […].

Rząd JKM stara się pozbawić ich tych posiadłości. Jak zauważa współpracownik TVP Polonia, wiele rosyjskich interesów w Londynie nie jest zarejestrowanych na prawdziwych właścicieli.

Na pewno są większe głębsze biznesy i tego Rosjanie się obawiają najmocniej.

UK szuka rozwiązań, które pozwolą im zajmować majątki bogaczy z Rosji. Oligarchowie próbują uniknąć sankcji. Roman Abramowicz chciałby sprzedać klub Chelsea.

Prezes stowarzyszenia Great Poland zwraca uwagę na protesty Ukraińców przed rosyjską ambasadą w Londynie.

Mnie osobiście brakuje też przynajmniej symbolicznie protestów, które odbywały się pod ambasadą niemiecką.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Studio Londyn – 06.03.2022 r.

w Studiu Londyn mówiliśmy o pomocy niesionej przez Wielką Brytanię dla Ukrainy oraz uchodźców.

– rozmowa z Anną Marią Mickiewicz, która również planuje wydanie antologii – w języku angielskim – tekstów ukraińskich oraz polonijnych poetów; dochód ze sprzedaży zostanie przeznaczony na pomoc Ukrainie;
– rozmowa z Mileną, twórczynią Babińca Korabiańskiego w Wielkiej Brytanii. Babiniec oprócz zbiórki pieniędzy oraz darów dla Uchodźców z Ukrainy, niesie pomoc również kierowcom ciężarówek z Ukrainy, który w związku z wojną, utknęli w Wielkiej Brytanii.
Ponadto:
– sześciopunktowy plan premiera Borysa Johnsona, związany ze wsparciem działań na Ukrainie. Borys Johnson ma w najbliższy poniedziałek przekazać ten plan premierowi Kanady Justinowi Trudeau oraz premierowi Holandii, Markowi Rutte.
Johnson we wtorek planuje spotkać się z przedstawicielami grupy V4 z Czech, Węgier, polski oraz Słowacji.
– Minister Spraw Zagranicznych Wielkiej Brytanii, Priti Patel, przyjęła nowy program wizowy dla uchodźców z Ukrainy, obejmujący nie tylko rodziny osób z brytyjskim obywatelstwem, mieszkających w Zjednoczonym Królestwie, ale również osoby bez takich koneksji rodzinnych. Według nowego programu, każdy Uchodźca z Ukrainy będzie mógł przybyć do  Zjednoczonego Królestwa na 12 miesięcy, o ile dana osoba z Wielkiej Brytanii albo organizacja społeczna formalnie zapewnią o łożeniu na  jego utrzymanie. Co ważne – taka osoba będzie mogła legalnie podjąć pracę na Wyspach oraz będzie miała prawo do świadczeń społecznych.

Niż Eunice czyni ogromne spustoszenia w Wielkiej Brytanii

Już w czwartek Met Office podniósł poziom alertu pogodowego do czerwonego poziomu w Walii. Formujący się nad Atlantykiem front przesuwa się na wschód.

W piątek, na Isle or Wight, znajdującej się u południowych wybrzeży wyspy brytyjskiej wiatr osiągnął prędkość 122 mil na godzinę. To około 200 kilometrów na godzinę według skali metrycznej. Dzięki temu Eunice ustanowiła rekord w pogodowej historii Anglii.

Słynna O2 Arena w North Greenwich we wschodnim Londynie (dawniej znana jako Millenium Dome), będąca w momencie powstania największą kopułą świata, obecnie mieszcząca sale koncertowe, centrum wystawiennicze i inne obiekty rozrywki, straciła sporą część pokrycia dachowego. W związku z tym piątkowy koncert znanej popowej grupy The Fugees muzial zostać odwołany.

Przerwane zostały również połączenia kolejowe do i z Londynu. Dziennikarze Radia Wnet, którzy podróżowali ze spotkania z Piotrem Wilczkiem, nowym ambasadorem RP w UK, na długi czas utknęli na stacji Kinga Cross, jednym z najważniejszych punktów obsługujących ruch kolejowy w stronę północnej Anglii i do Szkocji. Powodem były powalone drzewa oraz nawijany materiał zalegający tory.

Z bieżących doniesień prasowych wynika, że wiele innych stacji w Londynie, jak i najważniejsze lotniska również dotknął problem z płynnością serwisu transportowego.

Sztorm Eunice przesuwa się w stronę Europy, spodziewany jest już wkrótce również w Polsce, gdzie już wystosowano stosowne ostrzeżenia i jego pierwsze skutki już są zauważalne.

Iza Smolarek

Alex Sławiński

Studio Londyn

Prof. Piotr Wilczek nowym ambasadorem RP w Wielkiej Brytanii

Prof. Piotr Wilczek / Fot. Artidea111, Wikimedia Commons

Dyplomata był szefem polskiej misji dyplomatycznej w Waszyngtonie. Na placówce londyńskiej zastąpił dr. hab. Arkadego Rzegockiego.

Minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau nominował nowego Ambasadora Rzeczpospolitej Polskiej w Londynie. Został nim profesor Piotr Wilczek, historyk literatury i kultury, tłumacz literacki, profesor nauk humanistycznych. Profesor Wilczek jest absolwentem Wydziału Filologicznego Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach, gdzie również się doktoryzował.

Ukończył również Międzywydziałowe Podyplomowe Studia Neolingwistyczne na Uniwersytecie Łódzkim, a następnie odbył staż między innymi na Uniwersytecie Oksfordzkim Wielkiej Brytanii.

Piotr Wilczek jest członkiem Komitetu Nauk o Literaturze Polskiej Akademiii Nauk oraz Amerykańskiej Grupy Studyjnej przy Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych.

Od października 2016 roku profesor Piotr Wilczek, z nominacji prezydenta RP Andrzeja Dudy, pełnił stanowisko Ambasadora RP w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej i Wspólnocie Bahamów. W 2020 został laureatem nagrody Ministra Spraw Zagranicznych „Amicus Oeconomiae” za szczególny wkład w promocję polskiej gospodarki i wsparcie polskich przedsiębiorców za granicą. Pracę na stanowisku ambasadora zakończył 31 października 2021.

Profesor Wilczek jest następcą dr. hab. Arkadego Rzegockiego, który w czerwcu ubiegłego roku został powołany na stanowisko Szefa Służby Zagranicznej w MSZ.

Wielka Brytania przeżywa teraz pełen wyzwań okres przejściowy, mający też jednak charakter transformacyjny. Doniesienia medialne o pustych półkach w sklepach, brakach paliwa na stacjach benzynowych czy nawet trudnościach w dostarczaniu świeżych kanapek z Wielkiej Brytanii do Francji nie przedstawiają pełnego obrazu rzeczywistości. Trudności dotyczące przerywania łańcuchów dostaw czy konkretne problemy dotyczące braku kierowców ciężarówek występują na całym świecie i są w Wielkiej Brytanii nie tylko konsekwencją brexitu, ale równocześnie – podobnie jak i w innych krajach – wynikają z ograniczeń spowodowanych pandemią i z wielu innych czynników społeczno-ekonomicznych powiedział nowy Ambasador RP w Londynie.

Obecna sytuacja geopolityczna wymaga jedności transatlantyckiej w ramach Sojuszu Północnoatlantyckiego, w którym kluczową rolę odgrywają właśnie Stany Zjednoczone, Wielka Brytania, ale także kraje wschodniej flanki NATO. Zaangażowanie Wielkiej Brytanii w tym zakresie jest również ostatnio bardzo widoczne. Liczę na dobrą współpracę z osobami i organizacjami, które są od lat zaangażowane we współpracę polsko-brytyjską i skorzystanie z ich wiedzy i doświadczenia. Liczę też na stałą współpracę z Polsko-Brytyjską Grupą Parlamentarną oraz wszystkimi parlamentarzystami polskimi z różnych ugrupowań politycznych – dodał dyplomata.

Profesor Piotr Wilczek objął swój urząd, zaczynając od spotkania z przedstawicielami mediów na Wyspach.

z Londynu

Iza Smolarek

Alex Sławiński