Niewiedza, niedopowiedzenia i manipulacje w „Naszym Dzienniku” / Polemika Pawła Bobołowicza w Poranku WNET

Korespondent Radia WNET skrytykował nieuprawnione jego zdaniem tezy na temat tego, jak Petro Poroszenko wykorzystuje we własnych celach wypowiedzi przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska.

„Nasz Dziennik” grzmi w tekście „Poroszenko stawia na Tuska”http://www.naszdziennik.pl/polska-kraj/191885,poroszenko-stawia-na-tuska.html: „Szkalowanie Polski przez Donalda Tuska wykorzystuje we własnych celach ukraiński przywódca Petro Poroszenko”. Taki wniosek „Nasz Dziennik” wyciągnął z wpisu Poroszenki na Twittterze. Jest on jednak nieuprawniony, bo opiera się na niedopowiedzeniach i manipulacjach.

W tekście czytamy: „Antypolskie wypowiedzi przewodniczącego Rady Europejskiej pozwalają na rozgrywanie wewnętrznych konfliktów przez inne kraje, nie tylko w strukturach Unii Europejskiej”. Zapewne w ten sposób „Nasz Dziennik” odnosi się do wpisu Donalda Tuska na Twitterze z 19 listopada, ale nie ma to bezpośredniego związku ze spotkaniem Tuska i Poroszenki. W dodatku nie jest znana żadna antypolska wypowiedz Donalda Tuska z tego spotkania.

„Nasz Dziennik”, pisząc o antypolskich wypowiedziach Tuska, cytuje jednak Poroszenkę: „Dziękuję Donaldowi Tuskowi jako przewodniczącemu Rady Europejskiej i jako Polakowi za to absolutnie strategiczne postrzeganie przyjaźni ukraińsko-polskiej. To odpowiedzialne stanowisko odpowiedzialnego człowieka”.

„Nasz Dziennik” stwierdza na to: „Kancelaria Poroszenki wybrała właśnie ten cytat z jego wypowiedzi do zaprezentowania całemu światu na Twitterze, a nie na przykład słowa o zapewnieniu Tuska, że UE nigdy nie uzna aneksji Krymu”. To zdanie nie odpowiada jednak faktom. Tweet z tym zdaniem jest bowiem jednym z kilku tweetów dotyczących spotkania z Tuskiem. Pomijając fakt, że w mediach ukraińskich była relacjonowana długa wypowiedz Poroszenki, podsumowująca spotkanie z Donaldem Tuskiem, już w pierwszym tweecie Poroszenko odniósł się do konfliktu z Federacją Rosyjską.

Ten pierwszy tweet brzmi następująco: „Jestem zadowolony ze spotkania z europrezydentem Donaldem Tuskiem – szczerym przyjacielem Ukrainy, który niezmiennie wspiera europejskie pragnienia naszego kraju i politykę sankcji przeciwko Federacji Rosyjskiej” (Радий зустрічі з @europresident Дональдом Туском – щирим другом України, який незмінно підтримує європейські прагнення нашої країни та політику продовження санкцій проти РФ).

Na temat aneksji Krymu i wydarzeń na okupowanym Krymie Poroszenko tweetował kilka razy, podał też dalej tweet Tuska, w którym ten potępił aneksję Krymu. Główny podsumowujący tweet Poroszenki natomiast brzmi tak: „Podczas spotkania z europrezydentem opracowaliśmy wszystkie kierunki współpracy pomiędzy Ukrainą i Unią Europejską, szczegółowo omówiliśmy Szczyt Partnerstwa Wschodniego, a także współpracę w formacie Europejskiej Partii Ludowej”. [related id=44375]

Do tweeta jest dołączony dwuminutowy film z wypowiedzią podsumowującą spotkanie Poroszenki z Tuskiem, w którym Poroszenko dziękuje za wsparcie Ukrainy w dążeniach europejskich, wsparcie sankcji przeciwko Rosji, wsparcie przez Europejską Partię Ludową. Padają również słowa cytowane przez „Nasz Dziennik”.

Gazeta stwierdza: „Ukraiński prezydent wyraźnie chwali byłego polskiego premiera, by pośrednio skrytykować obecne władze, jako rzekomo niewystarczająco odpowiedzialne i rozumiejące strategiczne znaczenie Ukrainy. Zdanie to padło w piątek w trakcie szczytu Partnerstwa Wschodniego”.

Oczywiście pierwsza część jest oceną autora i nie odnosi się do faktów, druga natomiast świadczy o niewiedzy. Spotkanie Tusk-Poroszenko odbyło się w przeddzień Szczytu Partnerstwa Wschodniego 23 listopada, w dniu posiedzenia Europejskiej Partii Ludowej. Z tego dnia pochodzą również wpisy na Twitterze. Szczyt odbył się dzień później. Tego dnia Poroszenko opublikował kilkadziesiąt tweetów, poświęconych szczytowi, spotkaniom z przywódcami państw w nim uczestniczących, a nie – jak twierdzi autor tekstu w „Naszym Dzienniku” – z dnia Szczytu Partnerstwa Wschodniego.

Trudno zatem znaleźć podstawę do stwierdzenia zawartego w tytule „Naszego Dziennika”: „Szkalowanie Polski przez Donalda Tuska wykorzystuje we własnych celach ukraiński przywódca Petro Poroszenko”. Przynajmniej na podstawie tego, co zostało przytoczone w artykule.

Nie ulega bowiem wątpliwości, że politycznie Donald Tusk i Platforma Obywatelska są bliżsi Poroszence niż PiS. Z łatwością można uznać, że jego środowisko aspiruje do uczestnictwa w Europejskiej Partii Ludowej, do której należy Tusk. 23 listopada to właśnie EPL przyjmowała projekt deklaracji dotyczący wschodniego partnerstwa i w Parlamencie Europejskim to ona jest największą frakcją.

O współpracy Poroszenki ze środowiskami PO świadczą też byli i obecni doradcy Poroszenki, tacy jak Leszek Balcerowicz, Mirosław Czech czy Jerzy Miller, o czym też wielokrotnie było mówione w Radiu WNET. Niewątpliwie wskazuje na to też obecność na Ukrainie Sławomira Nowaka – bliskiego współpracownika Tuska, który szefuje tamtejszemu urzędowi odpowiedzialnemu za infrastrukturę drogową. Poroszenko, jeśli próbowalibyśmy go kwalifikować ideowo, zapewne jest liberałem, i to kolejna sprawa, która łączy go z Platformą. Niestety próby części polskich publicystów wrzucania go a to do banderowskich nacjonalistów, a to przypisywania mu antypolskości w związku popieraniem Tuska, świadczą tylko o braku wiedzy. Może to niepokoić, zwłaszcza, jeśli przenosi się na ogólny stan wiedzy polskich elit politycznych na temat Ukrainy.

Paweł Bobołowicz

Czy za rządów PiS przeżywamy drugą epokę gierkowską? / Stanisław Michalkiewicz i Janusz Szewczak w Radiu WNET [VIDEO]

Tak twierdzi Leszek Balcerowicz. Czy jednak mamy do czynienia z jednym Balcerowiczem? Czy jest Balcerowicz polityk i Balcerowicz felietonista? Na te pytania odpowiadali goście Witolda Gadowskiego.

 

Polski historyk badający m.in. Operację Polską NKWD wydalony z Rosji / prof. Henryk Głębocki w Radiu WNET

Rewanż za wyrzucenie Rosjanina oskarżanego przez ABW o związki z ze służbami czy niechęć wobec badań nad zagładą Polaków w Związku Sowieckim? Polski historyk został zmuszony do opuszczenia Rosji.

 

Władze rosyjskie wydaliły z Rosji polskiego historyka, dr. hab. Henryka Głębockiego, badacza związanego z UJ i IPN, który od lat zajmuje się relacjami polsko-rosyjskimi w XIX i XX wieku. Rosyjskie MSZ stwierdziło, że wydalenie naukowca jest odpowiedzią na wcześniejsze wydalenie z Polski rosyjskiego naukowca Dmitrija Karnauchowa, którego ABW oskarżało o działanie wbrew interesom RP.

W dzisiejszym Poranku WNET z dr Henrykiem Głębockim rozmawiał Witold Gadowski.

Według rosyjskiego prawa tryb wydalenia przewiduje cztery dni na opuszczenie kraju. Złośliwość ze strony FSB polegała na tym, że polski historyk został zatrzymany i poinformowany o decyzji po trzech dniach, kiedy na opuszczenie Rosji została jedna doba. Badacz zaznaczył, że wydalenie z Rosji nie tylko odcina go od niezbędnych w pracy naukowej źródeł archiwalnych, ale także utrudnia kontakty z rosyjskimi historykami. Henryk Głębocki zwrócił uwagę na trudną sytuację rosyjskich badaczy historii najnowszej,  zwłaszcza tych z mniejszych ośrodków, poza Moskwą i Sankt Petersburgiem.


Dr hab. Henryk Głębocki – historyk XIX i XX wieku, wykładowca akademicki, pracownik  Zakładu Historii Europy Wschodniej Instytutu Historii UJ i krakowskiego oddziału IPN.  Związany ze środowiskiem krakowskiego kwartalnika ARCANA. Autor licznych publikacji z dziejów XIX i XX wieku, m.in takich jak:

Fatalna sprawa: kwestia polska w rosyjskiej myśli politycznej 1856-1866 (2000),

Policja tajna przy robocie. Z dziejów państwa policyjnego PRL (2005),

Kresy Imperium: szkice i materiały do dziejów polityki Rosji wobec jej peryferii (XVIII-XXI wiek) (2006)

„Diabeł Asmodeusz” w niebieskich binoklach i kraj przyszłości: hr. Adam Gurowski i Rosja (2012)

 

 

Na Ukrainie są środowiska sympatyzujące z Polską, które są zainteresowane rozmową na tematy polityczne i historyczne

W Poranku WNET gościła Olena Semenyaka z ukraińskiej partii Korpus Narodowy. Powiedziała, co jej zdaniem źle wpływa na relacje polsko-ukraińskie i jaki stosunek do idei Intermarium ma jej środowisko.

 

Olena Semenyaka uczestniczyła w międzynarodowej konferencji Rozbite Imperium. W rozmowie brała też udział Jadwiga Chmielowska, redaktor naczelna „Śląskiego Kuriera WNET”, współorganizatorka tej konferencji.

W pierwszej części rozmowy Jadwiga Chmielowska opowiedziała o konferencji. Była ona podsumowaniem wcześniejszych konferencji Kijowie i Tbilisi. Tytuł „Rozbite Imperium” nawiązuje do lat 1917-21, kiedy wiele narodów po upadku caratu utworzyło niepodległe państwa. Na konferencji mówiono także o latach 1988-1991, kiedy większość narodów podbitych przez ZSRR odzyskała niepodległość. Nie wszystkie, bo – jak przypomniała Jadwiga Chmielowska – nie udało się to Czeczenom oraz Tatrom krymskim, których autonomiczna republika w ramach państwa ukraińskiego została niedawno anektowana przez Rosję. Tatarzy są obecnie w bardzo złym położeniu, są represjonowani, dostają duże wyroki, są deportowani do Turcji lub uniemożliwia im się powrót na Krym z Ukrainy.

Tematem konferencji były też dzisiejsze zagrożenia – co możemy zrobić, żeby tę niepodległość, którą udało się wywalczyć, wzmocnić, żeby była niezagrożona, a imperium rosyjskie nie scalało się. Na konferencji w Tbilisi byli między innymi Azerowie i Ormianie, w Kijowie również Tatarzy, a teraz w Warszawie Białorusini i Ukraińcy. Jadwiga Chmielowska posumowała konferencję, odwołując się do słów dra Jerzego Targalskiego, że imperium jest jak pasożyt, musi się rozszerzać, powodować konflikty.[related id=45715]

Następnie Aleksander Wierzejski zapytał Olenę Semenyaką, czy zna na Ukrainie takich ludzi, którzy uważają, że lepiej im się żyło za czasów Związku Sowieckiego i jak wielu ich jest. Odpowiedziała, że większość Ukraińców podziela opinię, że Ukraina nie jest w pełni niezależna i potrzeba chronić jej niezależność, a sytuacja ekonomiczna też nie jest dobra. Niepodległość państw postsowieckich określiła jako względną, gdyż gdyby Ukraina była prawdziwie niezależna, Krym nie zostałby anektowany ani nie trwałaby hybrydowa wojna z Rosją.

Jakie, w takim razie, środowiska na Ukrainie patrzą na stosunki z Polską tak, jak by tego chciała Jadwiga Chmielowska, w perspektywie dziesiątek, a nawet setek lat? Olena Semenyaka twierdzi, że na Ukrainie są środowiska zainteresowane rozmową na tematy polityczne i historyczne i które sympatyzują z Polską. Wypowiedziała się jednak jedynie w imieniu partii, którą reprezentuje, czyli Korpusu Narodowego. Partia ta popiera sojusz państw w ramach Intermarium. Jednak – jak twierdzi – coraz więcej środowisk na Ukrainie zaczyna mówić i rozważać potrzebę takiej współpracy.

Kto zdaniem Oleny Semenyakiej odpowiedzialny jest za pogorszenie stosunków z Polską na tle kwestii historycznych? Czy obiektywnie miała miejsce rzeź na Wołyniu, czy też jej nie było? Ukraińska polityk uważa, że problemy historyczne są jednym z elementów współczesnej dyskusji. Dzieli przy tym fakty na obiektywne i subiektywne, czyli powiązane z konkretnymi osobami. Rzeczą obiektywną jest to, co się stało na Wołyniu. Uważa, że musimy jednak mówić nie o zbrodni całego narodu ukraińskiego, ale o zbrodni konkretnych osób wydających rozkazy i zbrodni jednostek.

Twierdzi też, że poszczególni politycy ukraińscy i polscy chcą budować własne kariery polityczne, instrumentalnie wykorzystując to, co się wydarzyło 70 czy 100 lat temu, a nie patrząc w przyszłość. Ważnym czynnikiem pogarszającym stosunki polsko-ukraińskie jest też geopolityka, to, że Ukraina orientuje się na Unię Europejską i Niemcy, a czasem wręcz ignoruje Polskę jako członka UE z jej poglądami i celami politycznymi i kulturalnymi.

Niestety – zdaniem Oleny Semenyakiej – trzeba przyznać, że prezydent Poroszenko odrzuca propozycje bliższej współpracy z Polską, składane przez prezydenta Andrzeja Dudę. W takiej sytuacji zrozumiałe jest to, że stosunki między oboma krajami pogarszają się i różne kwestie są rozgrywane w doraźnych celach politycznych wewnątrz obu krajów.

JS

Cała rozmowa miała miejsce w części siódmej Poranka WNET 27 listopada 2017 r.

Indie to słoń, który pragnie latać, ale który też uczy się latać i może się wznieść / Sebastian Domżalski w Radiu WNET

Indie są sąsiadem Chin i rywalizują z nimi, aczkolwiek na razie jest to rywalizacja ekonomiczna. Niedługo będą miały populację większą od Chin, ale gospodarczo nie będą w stanie im na razie zagrozić.

W Poranku WNET u Krzysztofa Skowrońskiego gościł Sebastian Domżalski, autor książki „Indie w gospodarce światowej. Słoń, który pragnął latać”. Jak można przeczytać na stronie wydawnictwa, „Autor na 400 stronach przedstawia kompleksową analizę indyjskiej gospodarki w kontekście społecznym i międzynarodowym, opartą na długoletnim doświadczeniu nabytym w czasie pracy w ambasadzie RP w New Delhi. To doskonała pozycja dla wszystkich osób, które chcą poznać specyfikę ekonomiczną tego kraju i które są zainteresowane robieniem z nim biznesu”.

– W Indiach spędziłem pięć lat. Mam do nich ambiwalentny stosunek, ale chciałbym do Indii wrócić. To jest kraj fascynujący, kraj frapujący, niezwykły i niesamowity. Dlatego, że jest tak odmienny od Polski. Żyje w nim 17% populacji świata. Według wielu ekonomistów Indie to będzie przyszłość gospodarki światowej – powiedział Sebastian Domżalski. Uważa, że partia rządząca Indiami stara się reformować kraj, wprowadzać go na ścieżkę rozwoju gospodarczego. Porównać ją można, jeśli chodzi o program, do PiS.

Indie są zróżnicowane i różnorodne. Prawdopodobnie mieszka w nich najuboższy i najbogatszy człowiek na świecie. Jest tam 300 mln ludzi żyjących poniżej progu ubóstwa, więcej niż w całej Afryce Subsaharyjskiej. Gdyby rozwiązać problem ubóstwa w Indiach, zniknęłaby jedna trzecia ubóstwa na świecie. Jest tam też bardzo duża liczba miliarderów – najwięcej po USA, Chinach i Niemczech. Ich bogactwo powstało w ciągu ostatnich 25 lat, kiedy Indie weszły na ścieżkę reform.

Tym, co utrudnia wprowadzanie reform, jest – jak wskazuje gość Poranka – to, że Indie są krajem federalnym. Reformy trzeba wprowadzać nie tylko na poziomie centralnym, ale też stanowym. Poza tym w Indiach żyje 1,3 miliarda ludzi. Co roku rodzi się 30 milionów dzieci. Populacja rocznie zwiększa się o około 20 milionów. W dwa lata w Indiach przybywa populacja Polski. Tym wszystkim ludziom trzeba będzie zapewnić miejsca pracy.

Czy Indie mogą stanowić konkurencję dla Chin? – Kilka lat temu, po sukcesie Chin, uważało się, że Indie będą kolejnym krajem, który może zadziwić świat. Tak jest, ale to potrwa – odpowiedział Sebastian Domżalski.

Indie są sąsiadem Chin i rywalizują z nimi, aczkolwiek na razie jest to rywalizacja ekonomiczna. Niedługo będą miały populację większą od Chin, ale gospodarczo nie będą w stanie im na razie zagrozić. Dużym problemem Indii jest deficyt w handlu z Chinami – importują ogromne ilości, a niewiele sprzedają. Większość towarów z Chin dociera do Indii droga morską i zalewa rynek indyjski.

Indie to nie tylko słoń, który pragnie latać, ale który uczy się latać, ma potencjał, żeby się wznieść i żeby stać się groźny, bo jak słoń się rozpędzi, to niewiele jest go w stanie zatrzymać – tak Sebastian Domżalski podsumowuje perspektywę, przed jaką stoją Indie.

JS

Cała rozmowa dostępna jest części drugiej Poranka WNET.

 

Wojciech Cejrowski w Radiu WNET: PiS rozjuszył mnie tym, że jak przejął stołek, to przestał oglądać się na wyborców!

W Poranku WNET Krzysztof Skowroński pytał znanego podróżnika, dlaczego PiS zamierza zakazać hodowli zwierząt futerkowych. W rozmowie także o jednomandatowych okręgach wyborczych i aborcji.

Wojciech Cejrowski: – Jarosław Kaczyński stał się Europejczykiem, jakby chciał się stać koalicjantem Angeli Merkel w ramach partii Zielonych. Ten dobry minister od lasów państwowych też nagle przeszedł na zieloność. Opowiada te same brednie, które dwa miesiące temu krytykował, gdy wypowiadali je inni ludzie. Coś się stało, ktoś ich zaszantażował, nóż na gardle albo coś kupili lub sprzedali chłopcy.

Krzysztof Skowroński: – Może to jest ta delikatność prezesa Kaczyńskiego, który lubi zwierzęta?

WC: – I dwieście tysięcy miejsc pracy wywala za burtę? Z jednej strony socjalizmy uprawia i rozdaje 500 plus, bo się troszczy o ludzi, czyli grabi bogatych i rozdaje biednym, nie na inwestycje, a na konsumpcję. Z drugiej strony dwieście tysięcy pracujących osób, które (jak podaje prasa) wytwarzają dwa miliardy dochodu rocznie, wywala na bruk. Proszę Pana, to jest granda! Ten cały przemysł oczywiście przeniesie się za granicę. To nie jest tak, że z powodu dobrego serca prezesa zwierzęta futerkowe nie będą hodowane. Będą hodowane, tylko Polska przestanie na tym zarabiać!

KS: – Będą hodowane nie tylko za wschodnią granicą, na Białorusi, Ukrainie, w Rosji, ale też w Danii, bo w Dania jest największym producentem futer nutrii.

WC: – Czyli to Dania zapłaciła Jarosławowi, żeby przerzucił ten przemysł z województwa koszalińskiego, jakkolwiek się teraz nazywa, do Danii? No, bardzo piękny numer!

KS: – Z tym „zapłaciła”, to, Panie Redaktorze, apeluję o powściągliwość.

WC: – Ja się zastanawiam, skąd z dnia na dzień kompletna zmiana linii i programu wyborczego PiS-u! I w tym wypadku na zasadach dyktatorskich. Zwołuje się najpierw jakieś zebrania z wyborcami, kiedy się chce zmodyfikować obietnicę wyborczą. Interes musi być uczciwy. Myśmy dali głos na PiS, bo PiS obiecywał nam jakieś rzeczy. I teraz, jeśli ma nastąpić jakaś radykalna zmiana, to trzeba się najpierw jakoś przed narodem wytłumaczyć. A nie z dnia na dzień, nawet nie z dwutaktu, tylko z dnia na dzień nagle narracja jest kompletnie nowa i antypolska.

KS: – Jest jedna rzecz, której nie powiedziałeś. Mianowicie wzrost ceny hodowli, na przykład kurczaków. Nutrie zjadały odpady, a teraz trzeba będzie je utylizować. Utylizacja odpadów kosztuje. Są firmy, które dzięki temu będą zarabiały na tym duże pieniądze.

WC: – Jak jesteś mi w stanie wytłumaczyć postępek Jarosława, nagłą zmianę, która nastąpiła? Nie dobrą zmianę, a nagłą zmianę, w niedobrym kierunku, co się stało? I dlaczego ten najroztropniejszy z ministrów, w dodatku fachowiec od lasów, który bronił Polski jak niepodległości, nagle oddał niepodległość i mówi językiem wasala? Użył określenia, że Polska będzie wykonywała wszystkie polecenia i dyrektywy  z Unii!

 

KS: – Odpowiedź brzmi: nie wiem.

WC: – Aha, a masz jakiś instynkt w tej sprawie? Albo może Twojej estetyki nie naruszają te dwa czyny, które mnie wzburzyły jako patriotę?

KS: – Rozmawiałem z hodowcą zwierząt futerkowych w Rzeszowie na antenie Radia WNET. Argumenty ekonomiczne absolutnie są ważne. Podział między zwierzętami futerkowymi, hodowanymi na tych farmach, a na przykład zwierzętami, które potem spożywamy, a nie ubieramy się w ich futerka, jest rzeczywiście czymś sztucznym i budzącym zdziwienie. W tym jesteśmy zgodni.

WC: – No właśnie, gdyby pójść tropem serca Jarosława Kaczyńskiego, że go szczerze, nagle poruszył los zwierząt, które są w hodowli, no to musielibyśmy natychmiast zlikwidować hodowle świń i te wielkie kurniki, w których kury siedzą w klatkach jedna na drugiej. Przecież też są hodowane w celach spożywczych, bo albo chcemy od nich jajko, albo nóżkę do rosołu. No jeżeli o los zwierząt chodzi, to nie ma podziału, że zwierzęta futerkowe są bardziej inteligentne od kury. I dlatego Jarosław pozwala kurom się męczyć, a fretkom, tchórzofretkom nie pozwala? Czyli jakaś tajemnica, zatkało nas wszystkich, nie wiadomo, co robić.

KS: – Zobaczymy, co dalej będzie. W Prawie i Sprawiedliwości jest jakiś oddolny ruch, który chce tę ustawę zablokować. Nie wiem, czy ma tyle odwagi, żeby wystąpić i inaczej nacisnąć guzik podczas głosowania.

WC: – A co z tym ministrem od lasów państwowych, który bronił polskiej puszczy, a teraz przestał i będzie wykonywać, cytuję, polecenia z Unii Europejskiej?

KS: – Puszczy może będzie bronił i będzie konsekwentny. Minister, myślę, że przyjdzie i powie, dlaczego zmienił swoje poglądy albo może powie, że ich nie zmienił.
Sprawę pierwszą zamykamy. Co Cię jeszcze uderzyło w ostatnim tygodniu, dwóch tygodniach?

WC: – Już nic specjalnie, poza tym, że mnie rozjuszył PiS w takim zakresie, że jak przejmują stołek, to przestają się oglądać na wyborców. To oczywiście robią wszystkie partie i naród powinien domagać się zmiany, zmiany tego postępowania. Żeby ono się zmieniło, wraca jak refren złej piosenki hasło – instytucja odwołania posła. Musimy doprowadzić do sytuacji, w której kontrakt wyborczy będzie traktowany tak samo jak kontrakt handlowy, jak każdy inny. Czyli obie strony mają jakieś obowiązki – ja na ciebie daję głos, a ty masz za ten głos, w moim zastępstwie i w moim imieniu zrealizować pewien program. Jak tego nie robisz, to są kary.
No i jeszcze jestem rozjuszony tym, że PiS chce zlikwidować jednomandatowe okręgi wyborcze tam, gdzie one są. Bo umowa raczej była, taka sugestia, że Jarosław wprawdzie nie przepada za tą koncepcją, ale ponieważ jest Kukiz na rynku, może się dogadamy na lekkie poszerzenie jednomandatowych okręgów wyborczych na jeszcze jakichś szczeblach. Gdy tymczasem ostatnio słyszymy, że w wyborach samorządowych mają być zlikwidowane. No to kolejna granda, naprawdę nie wiem, co myśleć!
Sprawa aborcji nie ruszona, a była obiecywane w Radiu Maryja tysiąc razy. Na początku kadencji jedno głosowanie, niezgodne z linią Kościoła. I potem zapada cisza na wiele miesięcy. No to gdzie jest ta dobra zmiana, pytam?!

Całej rozmowy można posłuchać części ósmej czwartkowego Poranka WNET.

 

 

 

Józef Piłsudski mawiał: „Nie jestem dla partii, jestem dla narodu”. Dla niego liczyła się niepodległość, a nie ideologia

Prezes Instytutu Józefa Piłsudskiego, profesor Wiesław Jan Wysocki, z okazji 150 rocznicy urodzin Marszałka opowiadał o jego życiu, działalności politycznej i o tym, za co powinniśmy być mu wdzięczni.

Korespondent Radia WNET we francuskim radiu

Piotr Witt opowiedział o swoim wystąpieniu w Radiu Notre Dame, centralnym radiu katolickim we Francji. Skomentował w nim sytuację w Europie Zachodniej oraz opowiedział o najnowszej historii Polski.

 

Rozmowa Piotra Witta z dyrektorem radia  odbyła się w związku z przyjazdem do Francji premier Beaty Szydło na spotkanie z prezydentem Emmanuelem Macronem.

Piotr Witt opowiedział o tym jak był gościem w katolickim w Radio Notre Dame, w którym odpowiadał na pytania francuskiego dziennikarza na temat napiętych ostatnio stosunków między Polską i Francją oraz ogólną sytuacją w Europie Zachodniej. Piotr Witt przybliżył również francuskim słuchaczom najnowszą historię Polski.

„Ludowi nie wszystko się mówi i tak np. media przedstawiały ugodę zawartą w Magdalence i przy okrągłym stole jako zwycięstwo mas pracujących w Polsce nad partią komunistyczną. Ludowi nie powiedziano wtedy jedynie, że takie instytucje, jak ministerstwo obrony narodowej, spraw zagranicznych czy spraw wewnętrznych pozostały w rękach komunistów. Zwłaszcza pozostawienie policji i tajnych służb, które miało w przyszłości katastrofalne konsekwencje dla Polski” – relacjonował swoje słowa Piotr Witt. A o zmianach w Polsce informowali świat specjalnie dobrani korespondenci. Były to osoby z koneksjami partyjnymi, których nie można nazwać patriotami.

Polska w tych czasach była „na sprzedaż” – wszystko co było wartościowe, np. fabryki straciło właścicieli i w transakcjach stulecia były kupowane przez ludzi do których „nic nie należało”, a rola tajnych służb była wyjątkowa, bo w czasie, gdy inni kradli i defraudowali, te pilnowały, by nikt w tym nie przeszkadzał. Niewygodnych ludzi uciszano, było wiele skrytobójstw. Jednym z takich incydentów było np. zabójstwo popularnego generała czy też okrutny mord dokonany na charyzmatycznym księdzu. Po upadku systemu komunistycznego Zachód nie wiedział, że władza była naszpikowana agentami komunistycznymi i ta sytuacja trwała bardzo długo.

Jako przykład Piotr Witt podał powstanie Gazety Wyborczej, która została stworzona jako głos polskiej opozycji, jednak jej rolą było jedynie przedrukowywanie zachodnich opinii. Ta sytuacja trwa według niego do dziś. Ostatnio prezydent Europy Jean-Claude Juncker oskarżył rząd Polski o stosowanie komunistycznych  metod.

Piotr Witt poruszył we francuskiej audycji również kwestie polskich katolików – sprawę pomnika Jana Pawła II w Bretanii oraz krzyża, który francuskie władze chcą usunąć. „Te sprawy są podobne do ostatniej sytuacji z siecią sklepów Lidl, które usunęły krzyże ze wszystkich swoich produktach w trosce o dbałość o swojego tureckiego konsumenta. To samo możemy obserwować w całej Europie Zachodniej.”

Piotr Witt opowiedział także o „Bolesławie Wałęsie” i Bronisławie Geremku oraz o polskich robotników we Francji, którzy często zarabiają kilkakrotnie mniej niż robotnicy francuscy na tych samych stanowiskach.

JN

 

 

 

 

Henryk Kowalczyk, Paweł Grabowski, Piotr Witt, Olivier Bault byli gośćmi Poranka WNET w środę 22 listopada

Dlaczego nie powstała koalicja jamajska w Niemczech, co było przyczyną exodusu z Kukiz’15, czy rekonstrukcji wymaga kierownictwo rządu, jak działa Geroge Soros – to tylko część tematów Poranka WNET.

Wśród gości Poranka WNET będą:

Henryk Kowalczyk – minister, szef Komitetu Stałego Rady Ministrów;

Paweł Grabowski – poseł klubu Kukiz’15;

Piotr Witt – korespondent Radia WNET w Paryżu;

Olga Doleśniak-Harczuk – zastępca redaktora naczelnego naczelnego „Nowego Państwa” i „Gazety Polskiej Codziennie”, znawca zagadnień niemieckich;

Maria Libura – analityk Centrum Analiz Klubu Jagielońskiego, ekspert od organizacji służby zdrowia;

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk – prawnik, dyrektor CitizenGO Polska;

Olivier Bault – korespondent mediów francuskich w Polsce, publicysta m.in. tygodnika „Do Rzeczy” i  portalu visegradpost.com;

Sławomir Ozdyk ekspert ds. bezpieczeństwa;

Paweł Behrendt – współpracownik Centrum Studiów Polska-Azja, autor książek o Dalekim Wschodzie.


Prowadzący: Antoni Opaliński

Wydawca: Łukasz Jankowski

Realizator: Andrzej Gumbrycht

Wydawca techniczny: Konrad Tomaszewski


https://wspieram.to/gwiazdka

Część pierwsza:

Olga Doleśniak-Harczuk o nieudanej próbie stworzenia koalicji jamajskiej (CDU/CSU, Zielonych ze Związku 90 i FDP). Kością niezgody była m.in. kwestia przyszłej polityki energetycznej. Kryzys imigracyjny nie stanowił przyczyny konfliktu między frakcjami. Zdaniem publicystki główną rolę w niemieckiej polityce będzie odgrywał obecnie prezydent Niemiec Frank-Walter Steinmeier. Może stać się mediatorem w sporze między, jak na razie niedoszłymi, koalicjantami.

[related id=45418 side=left]Paweł Grabowski stwierdził, że odejście kilku osób z klubu Kukiz’15 było spowodowane ich spoufalaniem się z partią rządzącą. Ponadto przedstawił przyszłość Stowarzyszenia Endecji, której sam jest członkiem, oraz odniósł się do czwartkowej zapowiedzi Grzegorza Schetyny. Szef Platformy Obywatelskiej bowiem powiedział, że jeśli Beata Szydło nie poda rządu do dymisji, PO razem z Nowoczesną i PSL zgłosi w przyszłym tygodniu wniosek o konstruktywne wotum nieufności. Nie odpowiedział, czy klub Kukiz’15 poprzez ten wniosek tzw. totalnej opozycji.

 

Część druga:

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk o potrzebie zaostrzenia zapisów prawa dotyczących aborcji; seks-skandalach w Hollywood, które wypływają po sprawie oskarżonego o molestowanie seksualne producenta filmowego Harveya Weinsteina, a także o nieudanych próbach ograniczenia dostępu do treści pornograficznych w przestrzeni publicznej.

Piotr Witt opisał swoje uczestnictwo w godzinnym wywiadzie dla katolickiego Radia Notre Dame. Korespondent Radia WNET rozmawiał z francuskim dziennikarzem na temat nadchodzącego spotkania premier Beaty Szydło z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem oraz przedstawił faktyczną sytuację w Polsce.

 

[related id=45423]Część trzecia:

Henryk Kowalczyk stwierdził, że pomimo konfliktu między Komisją Europejską a rządem premier Beaty Szydło, unijny organ nie utrudnia codziennych prac Rady Ministrów. Zatem Prawo i Sprawiedliwość nie powinno się obawiać, iż KE będzie ingerować w wewnętrzne sprawy Polski w związku z reformami gospodarczymi przeprowadzanymi przez obecny rząd. Kowalczyk poinformował także, że obraz zrekonstruowanego rządu powinien być przedstawiony obywatelom jeszcze przed świętami.

 

Część czwarta:

[related id=45430 side=left]Olivier Bault o ideologii lewicowo-liberalnej, która zapanowała nad umysłami większości polityków Unii Europejskiej, oraz o przyszłości francuskiej prawicy. Według dziennikarza Front Narodowy i inne partie prawicowe we Francji nie wygrają żadnych kolejnych wyborów. Jednym z powodów jest retoryka francuskich mediów, które w większości są lewicowe. Wsparcie FN z ich strony jest znikome, a zatem obywatele tamtego zachodnioeuropejskiego kraju słyszą głównie wypowiedzi krytykujące partię Marine Le Pen. Innym z zagadnień podjętym przez Oliviera Baulta była działalność miliardera George’a Sorosa. Inwestor ten w ostatnich latach przekazał na swoją fundację propagującą demokrację, prawa człowieka i społeczeństwo obywatelskie 18 mld dolarów. W opinii gościa Poranka WNET, Soros zamierza dzięki tym pieniądzom wesprzeć kręgi osób propagujących antykatolickie wartości i odpowiedzialnych m.in za zaproszenie milionów imigrantów z Bliskiego Wschodu i Afryki do państw członkowskich Unii Europejskiej. „Przeżywamy moment, który jest istotny w walce między liberalizmem a konserwatyzmem”.

 

Część piąta:

Przegląd prasy o godzinie 9:00, przygotowany przez Antoniego Opalińskiego.

 

Część szósta:

Maria Libura o modelach państwowej służby zdrowia i pomyśle likwidacji Narodowego Funduszu Zdrowia. Gość Poranka WNET stwierdziła, że nie ma potrzeby usuwania NFZ z mapy polskich jednostek organizacyjnych. Jej zdaniem państwo winno spożytkowywać więcej pieniędzy na działania NFZ, aby wesprzeć programy społeczne, które promowałyby wśród Polaków zdrowy tryb życia i przeciwdziałały rozprzestrzenianiu takich chorób cywilizacyjnych, jak nadwaga. Pozytywnie oceniła również aktywność ministra zdrowia Konstantego Radziwiłła.

 

Część siódma:

Sławomir Ozdyk o schwytaniu przez niemiecką policję na terenie kilku krajów związkowych sześciu domniemanych dżihadystów podejrzanych o przynależność do Państwa Islamskiego (IS). Prokuratura generalna we Frankfurcie zarzuca im przygotowywanie zamachu. Jak napisał „Bild”, celem był jarmark bożonarodzeniowy w Essen.

Fot. Radio WNET

Paweł Behrendt o wpływie Chin na gospodarki afrykańskich państw oraz o polskich inwestycjach zagranicznych na Czarnym Lądzie. Innym zagadnieniem przezeń podjętym były konsekwencje azjatyckiej podróży prezydenta USA. Donald Trump, jego zdaniem, osiąga sukcesy w zawieraniu kontraktów gospodarczych, ale gorzej radzi sobie z relacjami politycznymi z państwami Dalekiego Wschodu.


POSŁUCHAJCIE CAŁEGO PORANKA WNET!


 

Handel dziełami sztuki zrabowanymi w Polsce trwa w najlepsze / Magdalena Ogórek w Radiu WNET [VIDEO]

– Musiałam spojrzeć w oczy czystemu złu – powiedziała historyk sztuki, autorka książki „Lista Wächtera. Generał SS, który ograbił Kraków” – o swoim śledztwie ws. zagrabionych w czasie okupacji dzieł.