Tomasz Rzymkowski: W mojej opinii Magdalena Gersdorf nadal jest pierwszym prezesem Sądu Najwyższego

– Będę zabiegał o to, aby wnioski o Trybunał Stanu znalazły się dla kilku przedstawicieli administracji rządowej – stwierdził Tomasz Rzymkowski komentując pracę komisji ds. Amber Gold.

Niemiecka prasa i pierwsza prezes Sądu Najwyższego na uchodźstwie, czyli echa wizyty Małgorzata Gersdorf w Niemczech

Polska demokracja na dnie, Polska już zginęła, wbrew temu, co głosi polski hymn narodowy. Jest tylko jedna nadzieja – Komisja Europejska

 

W ten sposób publicyści i dziennikarze wyrażali swoje niepokoje o polski kraj i o jedność Unii Europejskiej. Tam mówi się o jej zwolnieniu, nie o przejściu na emeryturę.

„Będę pierwszą prezes na emigracji” głosi tytuł opowieści w Małgorzacie Gersdorf w niemieckim dzienniku „Süddeutsche Zeitung”.

W czasie, gdy usiłowano wyjaśnić czy pani Gersdorf jest prezesem czy nie, dyplomaci słali listy. Polska ambasada w Berlinie informowała burmistrza Karlsruhe, że pani Gesdorf już jest emerytowanym prezesem, a niemieckie ministerstwo spraw zagranicznych twierdziło, że nie posiada informacji na ten temat.

W tej sprawie wszystkie media niemieckie cytują niemiecką agencję prasową, co do kropki i przecinka. Naszemu korespondentowi przywiodło to na myśl czasy PRL.

W Niemczech nie budzą zdziwienia rewelacje o faszyzmie w Polsce. Nadal pokazuje się zdjęcia wielotysięcznych tłumów, protestujących przeciw zmianom konstytucji.

Zachęcamy do wysłuchania całej korespondencji.

Jan Żaryn: Dziś sami nie wiemy, co odpowiedzieć na pytania referendalne postawione przez pana prezydenta. Dyskusja trwa

Trwa dyskusja i proces decyzyjny w sprawie referendum konstytucyjnego, możliwości odpowiedzi na pytania w nim zawarte i konsekwencji ewentualnych odpowiedzi. W tle nieustanna walka o sądy.

Profesor Jan Żaryn relacjonował w Poranku WNET przebieg ostatnich obrad w Senacie Rzeczpospolitej Polskiej.

Obrady trwały do późna w nocy, a ich głównym przedmiotem była kolejna zmiana ustawy o sądownictwie, która, jak twierdzi senator, jest wynikiem wciąż toczącej się walki o polskie sądy. – Środowisko sądownicze tworzy coś w formie serii obstrukcji, a my staramy się na to odpowiedzieć.

Drugim ważnym tematem było referendum konstytucyjne. Senat będzie ten punkt rozpatrywał pod kątem wyboru daty – czy 10, 11 listopada to odpowiedni termin – i pod kątem samych pytań – są dobrze sformułowane w sensie rangi pytań konstytucyjnych. Profesor nie jest pewien czy obywatele będą w stanie zapanować nad materią tych pytań, nie znając skutków odpowiedzi na nie. To była publiczna dyskusja, tocząca się w klubie i nie wiadomo jak się skończy.

– Pan prezydent postawił nas w sytuacji zero-jedynkowej. Niczego nie możemy zmieniać. Możemy albo przyjąć albo odrzucić ten projekt. W przypadku odrzucenia, będziemy mieli możliwość przejęcia inicjatywy do sformułowania nowych pytań i wyznaczenia nowego terminu. A jeśli przyjmiemy, to weźmiemy również współodpowiedzialność za dyskusję przedreferendalną. Umocnimy sens pytań, pokażemy możliwości odpowiedzi i ich konsekwencje.

Profesor Żaryn skomentował także zachowania opozycji podczas obrad w senacie. –  W demokracji obstrukcje są przyjęte i stosowane, choć bywają zazwyczaj męczące. Jedną z ich form jest niekończące się zadawanie tych samych pytań w różnych wariantach. Takie pytania nie wnoszą nic nowego, zmuszając urzędników publicznych do odpowiadania na nie. Ich merytoryczna jakość jest bardzo wątpliwa, ponieważ mają one jedynie na celu zmęczenie danego ministra.

W odpowiedzi na pytanie o polską politykę zagraniczną w odniesieniu do ustawy o IPN, historyk wyraził nadzieję, że wszystko pójdzie w dobrym kierunku, mimo tak wielu przeszkód. Są widoczne dobre przesłanki ku takiemu biegowi rzeczy.

Wiesław Johann: Na dzisiaj nie ma osoby kierującej Sądem Najwyższym

– Trzeba trzymać się litery prawa i decyzji wydawanych przez prezydenta – mówi były sędzia Trybunału Konstytucyjnego – Pani Małgorzata Gersdorf jest sędzią w stanie spoczynku.

Wiesław Johann, sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku, a obecnie wiceprzewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa w rozmowie z Antonim Opalińskim przedstawił sytuację związaną z prezesem Sądu Najwyższego.

– Wszyscy chcielibyśmy dowiedzieć się, kto jest teraz prezesem Sądu Najwyższego. Na tę chwilę mamy osobę wyznaczoną przez prezydenta do kierowania Sądem Najwyższym, sędziego Józefa Iwulskiego, który właściwie tej funkcji nie pełni oraz panią sędzie Małgorzatę Gersdorf, która sam uważa się za pierwszego prezesa.

Nasz gość wskazuje na sędziego Iwulskiego gdyż, jak podkreśla, trzeba trzymać się litery prawa i decyzji wydanych przez pana prezydenta. Jednakże ze względu na złożony wniosek przez pana Iwulskiego do KRS o możliwość pozostania na stanowisku sędziego, a potem jego negatywnego zaopiniowania przez KRS, procedura jego obecności w SN właściwie nie jest zakończona.

Z drugiej strony pani Gersdorf, wyjaśnia Wiesław Johann, według litery prawa jest sędzią w stanie spoczynku, ponieważ zgodnie z artykułem 37. ustawy o SN, osoba, która ukończyła 65. rok życia przechodzi w stan spoczynku. Pani profesor nie składała wniosku o przedłużenie sprawowania tej funkcji. Zatem nie ma na dzisiaj osoby, która kierowałaby SN.

Mecenas przyznaje, że nie jest zwolennikiem tak szybkiego uchwalania prawa, jak robi to obecny rząd – Niektóre pomysły projektów ustaw były realizowane bardzo szybko. Okazuje się jednak, że w praktyce nie do końca się one sprawdzają i dlatego trzeba je poprawiać.

Szewczak: Trzeba nazywać rzeczy po imieniu, politycy Platformy Obywatelskiej zachowują się jak volksdeutsche [VIDEO]

Zdaniem posła Prawa i Sprawiedliwości słowa Rafała Trzaskowskiego o zamrożeniu środków unijnych dla Polski stawiają w złym świetle samą Komisję Europejską, wskazując na tajne porozumienie z opozycją.

www.wspieram.to/radiownet

W Poranku Wnet poseł Janusz Szewczak odniósł się do tezy kandydata Platformy Obywatelskiej, o możliwości zamrożenia środków unijnych należnych Polsce, do momentu, kiedy do władzy dojdzie opozycja: Trzaskowski mógł ujawnić kulisy tajnego porozumienia, mówiąc, że pieniądze UE na razie są zamrażane, ale następnie mogą być odmrażane, w zależności kto będzie przy władzy. Jeżeli to, co mówi Trzaskowski, byłoby prawdą, to mamy do czynienia z pogwałceniem zasady solidarności. (…) Słowa Rafała Trzaskowskiego w bardzo złym świetle stawiają Komisję Europejską.

Zdaniem gościa Poranka Wnet, działa opozycji na arenie międzynarodowej szkodzą wszystkim obywatelom Rzeczpospolitej: Platforma robi wszystko, żeby zaszkodzić Polsce. To już nie jest szkodzenie PiS-owi, tylko wszystkim Polakom. Donald Tusk prowadzi od początku takie szkodnictwo antypolskie, chociażby wspierając ten grudniowy pucz parlamentarny.

Sprawa Trzaskowskiego nie powinna się rozejść po kościach, bo to by wskazywało, że działają jakieś dywersyjne ośrodki w Polsce. Platforma Obywatelska od początku swojego istnienia miała kontakt z Niemcami. Trzeba wrócić do właściwych słów w odniesieniu do Platformy, jak termin volksdeutsch – podkreślił Janusz Szewczak.

ŁAJ

Prof. Waldemar Paruch: Celem Komisji Europejskiej jest maksymalne osłabienie Polski w negocjacjach międzynarodowych

W cale nie chodzi o żadną zasadę praworządności. Rozwiązania przyjęte w Polsce są stosowane w bardzo różnych państwach i nikt ich nie piętnuje – stwierdził prof. Waldemar Paruch w Poranku WNET.

Profesor Waldemar Paruch podczas rozmowy z Łukaszem Jankowskim, opowiedział o zadaniach i zasadności powstania Centrum Analiz Strategicznych, które jak zapewnia „nie będzie nikogo wyręczało, nie będzie nikogo zastępowało, będzie wzmacniało i optymalizowało procesy decyzyjne, patrząc z zewnątrz”.

Zapytany o możliwość dojścia do kompromisu z Komisją Europejską odbił piłeczkę w stronę samej komisji. Profesor stwierdził, że strona polska wykonała już określone działania, a powrót do systemu prawnego sprzed wyborów parlamentarnych jest niezaakceptowania przez partię rządzącą, ale również przez polskie społeczeństwo. Co więcej zdaniem Waldemara Parucha, mówienie o praworządności w Polsce nie ma na celu strzeżenia prawa: „Cel bieżący – maksymalne osłabienie w negocjacjach jakie się toczą w Unii Europejskiej w negocjacjach budżetowych, ale także osłabienie państwa polskiego w tej rozgrywce międzynarodowej, która się dzieje, a została bardzo mocno zdynamizowana przez administrację Trumpa”.

Profesor odpowiedział również na pytania dotyczące kontrowersyjnych ustaw, takich jak zakaz hodowli zwierząt futerkowych, Pracowniczych Planach Kapitałowych, czy dekoncentracji mediów.

MW/WJB

Polska Konstytucja jest zbyt długa i wewnętrznie sprzeczna – rozmowa z mecenasem Krzysztofem Wąsowskim

W konstytucji jest tyle sprzecznych ze sobą przepisów, że są już dowcipy na ten temat, nawet w komentarzach prawniczych – stwierdził mec. Krzysztof Wąsowski Poranku WNET.

W ostatnich dniach Prezydent Andrzej Duda udostępnił do wglądu pytania referendalne. Krzysztof Wąsowski odniósł się do nich mówiąc, że ich nie rozumie i nie zauważa w nich w ogóle logiki. Uważając natomiast, iż elektorat może je łatwiej zrozumieć oraz mieć łatwość w ocenie tych pytań. Zarazem ilość pytań referendalnych ma odpowiadać zasadzie „dla każdego coś miłego”.

Polska Konstytucja według mecenasa Krzysztofa Wąsowskiego jest fatalna przede wszystkim przez aspekt jej długości, a co z tego wynika, wkradły się w nią przepisy sprzeczne ze sobą.  Wspomniał on także o swojej pracy w trybunale konstytucyjnym oraz o pracujących tam sędziach mówiąc: „Jeszcze nie słyszałem aby jakikolwiek z nich znał na pamięć konstytucje”. Za wzór podał konstytucję Stanów Zjednoczonych oraz „chrześcijańską konstytucję” – Dekalog. Tak powinna wyglądać konstytucja: „Kochaj Polskę” powiedział Krzysztof Wąsowski w odniesieniu do napisów znajdujących się na meczetach w Chinach w prowincji Chin Chang.

Mecenas opowiedział również o losie Piotra „Starucha” Staruchowicza, który za rządów PO-PSL spędził osiem miesięcy w areszcie. Po czterech latach od aresztowania, w 2016 roku sąd oczyścił go ze wszystkich zarzutów. „Na szczęście trafili się wyjątkowo odważni sędziowie, którzy postanowili po prostu przeczytać akta, zobaczyć materiał dowodowy oraz zeznania świadka koronnego, który po prostu nakłamał w zeznaniach, okazały się one zupełnie niewiarygodne i wewnętrznie sprzeczne” – powiedział mecenas.

Teraz prawnicy Piotra Staruchowicza przygotowują pozwy w celu walki o zadośćuczynienie. W trakcie trwania procesu Starucha, ukazało się na jego temat aż 23 tysiące artykułów. „Z tych 23 tysięcy wybierzemy te najbardziej obrzydliwe i wstąpimy na drogę sądową” – powiedział Krzysztof Wąsowski.

MW

EBilet – nierozstrzygnięta sprawa niejasnego przejęcia firmy. Przyczynek do reformy polskiego wymiaru sprawiedliwości

W sprawie eBilet jest możliwe, że odszkodowanie za przejęcie firmy będzie musiał wypłacić skarb państwa, a ludzie, którzy ją przejęli, będą się nią dalej bawić, trzymając firmę na Stadionie Narodowym.

Piotr Krupa-Lubański

XX Wydział Gospodarczy Sądu Okręgowego w Warszawie to instytucja zajmująca się rozpatrywaniem praktycznie wszystkich większych (powyżej 100 tys. zł) spraw gospodarczych z Warszawy i dużej części Mazowsza. Jest to więc miejsce o znaczeniu strategicznym dla szeroko rozumianego biznesu i prowadzenia działalności gospodarczej w stolicy Polski. Jakość pracy tej instytucji wyznacza poziom cywilizacyjny kraju i ma wpływ na tzw. Index of Economic Freedom. Jednocześnie od ponad dekady wydział ten jest zarządzany przez grupę tych samych osób, a rzeczy, które się tutaj dzieją, wołają o pomstę do nieba, ministerstwa sprawiedliwości, a być nawet może do CBA, prokuratury i innych tego typu służb.

Dwa lata temu opisywałem skandaliczne sytuacje sądowe związane z wrogim przejęciem udziałów założyciela portalu eBilet.pl (piszącego te słowa), jednego z najstarszych serwisów polskiego internetu (rok zał. 2001), swego rodzaju ikony.

Kilka lat temu firmę przeniesiono na Stadion Narodowy, co zakrawa na kpinę, ponieważ eBilet jest również symbolem wrogiego przejmowania startup-ów z rąk ich twórców – plagi działalności gospodarczej w Polsce. Prawomocne wyroki sądowe sprzed wielu lat potwierdzają bezpodstawność zagarnięcia udziałów w eBilet.pl oraz nielegalność czynności komornika, a mimo to przywłaszczone udziały nadal znajdują się w rękach autorów tego przekrętu.

Fakt, iż znany serwis internetowy (ponad milion użytkowników), który przejęto w wyniku manipulowania adresami doręczeń, sfingowania roszczeń oraz łamania prawa przez komornika znajduje się w tak reprezentacyjnym miejscu, jest kpiną z przyzwoitości, uczciwości i wszelkich norm życia społecznego. Przekręt trafił na piedestał. Jest to demonstracja bezczelności oraz symboliczne pokazanie, że we współczesnej Polsce wszystko jest akceptowalne.

Co się wydarzyło w sprawie eBilet przez ostatnie dwa lata?

Jednym z ciekawszych wydarzeń był kontrowersyjny wyrok Sądu Apelacyjnego w Warszawie, który może mieć szersze znaczenie, ponieważ legalizuje bezprawne przejmowanie majątków przez komorników oraz pomaga ewentualnym oszustom, którzy mieliby ochotę przejąć tą drogą cudzą własność. Jednocześnie cały ciężar odpowiedzialności przerzuca w praktyce na skarb państwa, czyli podatników. W sprawie eBilet jest możliwe, że odszkodowanie za przejęcie firmy będzie musiał wypłacić skarb państwa, a ludzie, którzy ją przejęli, będą się nią dalej bawić, trzymając tę firmę na wspomnianym Stadionie Narodowym. Im później, tym większe odszkodowania, bo wartość firm z branży internetowej stale rośnie. (…)

Jak zmontowano ten przekręt? Najpierw obecni dysponenci portalu, po zmanipulowaniu adresów doręczeń i sfingowaniu samego roszczenia, załatwili sobie w roku 2010 wyrok zaoczny (!) przeciwko założycielowi portalu na kwotę 1,7 mln zł. Następnie, mimo trwającej procedury wznawiania sprawy sądowej, postanowili użyć tego wyroku do przejęcia udziałów w spółce eBilet należących do jej założyciela. W tym celu skorzystali z pomocy znanego, bardzo doświadczonego warszawskiego komornika, który przepisał na nich te udziały, pomijając obowiązek przeprowadzenia wyceny oraz całej procedury „przekazania” pod nadzorem Sądu Rejonowego Warszawa Śródmieście. Zamiast w sądzie, zrobił to na własną rękę, w zaciszu swojej kancelarii. (…)

We wrześniu 2012 r. czynności komornika, po przejściu przez dwie instancje sądowe, zostały prawomocnie unieważnione jako wydane z rażącym naruszeniem prawa. Sąd pierwszej instancji próbował bronić komornika, wykazując się brakiem elementarnej wiedzy w zakresie przepisów o egzekucji. Tylko czy na pewno był to tylko brak wiedzy? Nie wierzę.

W ten sposób stworzono nową rzeczywistość, cofającą nas do czasów stalinowskich. Otóż komornik może jednym pociągnięciem pióra i przybiciem czerwonej pieczątki pozbawić kogoś dowolnie dużego majątku, przekazując go komuś innemu. (…)

Dwa lata temu opisywaliśmy szereg kontrowersyjnych sytuacji, które trudno jest wytłumaczyć inaczej niż przez przyjęcie teorii o funkcjonowaniu w XX Wydziale Gospodarczym jakiegoś „układu”. Od tego czasu jest tylko gorzej. (…)

Korelowanie czasów przebiegu różnych procesów i używanie postanowień z jednych do wpływania na wynik innych jest standardową metodą działania. W tym świetle kontrowersyjne wyroki nabierają jeszcze ciemniejszych barw, ponieważ staje się coraz mniej prawdopodobne, że zapadły przypadkiem. Dużo pewniejsze jest, że zapadły, bo miały pomóc w „ustawieniu” innego procesu. To oczywiście wszystko hipotezy, ale w naukach przyrodniczych oraz w życiu jest tak, że najprostsze wyjaśnienia są zazwyczaj tymi prawdziwymi. (…)

W innym procesie, dotyczącym odprawy za kontrakt menedżerski, która powinna być wypłacona założycielowi eBilet w roku 2009 (a nie została wypłacona do dziś) i który miał się zakończyć w czerwcu 2017 roku (po 8 latach!), na dwa dni przed ostatnim terminem sędzia prowadzący sprawę awansował do innego wydziału. Oczywiście wbrew dobrym obyczajom i deklaracjom ministra sprawiedliwości, nie pozwolono mu zakończyć tej sprawy. Termin spadł.

Przez kilka miesięcy nie zrobiono nic, po czym na jesieni przewodniczący XX Wydziału, łamiąc przepisy kpc, wyznaczył jako nowego sędziego panią, która już raz orzekała w tej sprawie około roku 2011, ale jej wyjątkowo niemerytoryczny wyrok został zmieciony przez Sąd Apelacyjny. Nie powinna więc nigdy więcej pojawiać się w tej sprawie. Wystarczył jeden telefon do sekretariatu, żeby przewodniczący wycofał się z tego pomysłu, nie trzeba było nawet wszczynać procedury zaskarżenia.

Ta pomyłka (?) to kolejne kilka miesięcy opóźnienia. Kolejny sędzia, żeby zdążyć zapoznać się z aktami sprawy, ustalił termin na… maj 2018, czyli rok po poprzednim terminie, odwołanym w dziwnych okolicznościach. Tego typu akcje to standardowy repertuar polskich sądów. (…)

Powtarzalność kontrowersyjnych sytuacji prawie w każdym procesie eBiletu, jaki ma miejsce w XX Wydziale Gospodarczym, stanowi statystyczne potwierdzenie hipotezy o istnieniu „układu”. Na przestrzeni 8 lat dochodzi systematycznie, w każdym procesie, do grubych „nieprawidłowości”, które zawsze działają na korzyść sprawców przywłaszczenia. To tak jakby w kasynie, podczas gry w ruletkę, 20 razy z rzędu wypadł kolor czerwony. Jest to oczywiście możliwe, ale z prawdopodobieństwem wygranej w totolotka.

Cały artykuł Piotra Krupy-Lubańskiego pt. „Co słychać w sprawie eBilet” znajduje się na s. 18 czerwcowego „Kuriera WNET” nr 48/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi oraz dodatek specjalny z okazji 9 rocznicy powstania Radia WNET, czyli 44 strony dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Piotra Krupy-Lubańskiego pt. „Co słychać w sprawie eBilet” na s. 18 czerwcowego „Kuriera WNET” nr 48/2018, wnet.webbook.pl

Bartłomiej Wróblewski: Opozycja szkodzi Polsce i nie zważa nawet na koszty jakie będą musieli ponieść jej zwolennicy

KOD i organizacje powiązane z partiami opozycyjnymi nie mają żadnych skrupułów, żeby wykorzystywać do swoich celów politycznych instytucje międzynarodowe – stwierdził poseł PiS w Poranku WNET.

Dr Bartłomiej Wróblewski odnosząc się do manifestacji Komitetu Obrony Demokracji „Europo nie odpuszczaj!” wskazał, iż jest to działanie antypolskie, a organizacje społeczne lub powiązane z nimi partie opozycyjne, szczególnie PO i Nowoczesna liczą jedynie na zbicie kapitału politycznego: „Oczywiście z punktu widzenia państwa jest to sytuacja bardzo zła dlatego, że utrudnia prowadzenie jakiejkolwiek polityki wewnętrznej.”

Członek sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka ocenił, że z zasady Unia Europejska nie ma możliwości ingerowania w wymiar sądowniczy w Polsce, chociaż „dynamiczne interpretowanie przepisów” może pozwolić na znalezienie pretekstu do interwencji. Poseł wskazał także, że „poza aspektem prawnym jest aspekt polityczny, jedną rzeczą jest to co można zrobić stosując środki prawne inna natomiast jaki nacisk można wywierać stosując środki polityczne”.

Jedynym co pozostaje partii rządzącej jest działanie roztropne, czyli „z jednej strony [trzeba] szybko przeprowadzać takie zmiany, z drugiej strony możliwie ograniczać pole ataku opozycji”.

Dr Bartłomiej Wróblewski opowiedział również o przygotowaniu ugrupowań politycznych w Poznaniu, na zbliżające się wybory samorządowe. Chociaż kampania jeszcze oficjalnie się nie zaczęła znani są już wszyscy kandydaci na prezydenta miasta. Opowiedział również o pracy parlamentu podczas wakacji.

Stanisław Piotrowicz: Nie wykluczam kolejnych nowelizacji ustaw sądowych, w ramach dialogu w Komisją Europejską

Zdaniem przewodniczącego sejmowej komisji sprawiedliwości, obóz rządzący nie zamierza odstępować od istotnych elementów reformy w tym kształtu KRS, ale możliwe są kosmetyczne zmiany.

 

Wczoraj w ramach szczytu UE-Bałkany Zachodnie doszło do rozmowy premiera Mateusza Morawieckiego z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jean-Claude Junckerem na temat stanu praworządności w Polsce. Do stanu dialogu między Warszawą a Brukselą odniósł się w rozmowie z Radiem Wnet Stanisław Piotrowicz: Trwają Rozmowy. Pan premier Mateusz Morawiecki i ministrowie zawsze są otwarci na dialog oraz na wymianę myśli, ale podkreślają, że Polska jest suwerennym państwem, że daleko idące postulaty Komisji pod adresem Warszawy nie mają umocowania w traktatach. (…) Dlatego prowadzimy rozmowy, ale nie odstępujemy od reformy wymiaru sprawiedliwości.

Reforma wymiaru sprawiedliwości nie wchodzi w zakres prawa unijnego, co wynika z wszystkich opinii przedstawianych parlamentowi, szczególnie przez  Biuro Analiz Sejmowych – zaznaczył poseł PiS.

Politycy Kukiz’15 w tym poseł Jerzy Jachnik, wskazywali, że w przyjętym kompromisie politycy PiS tak zmienili zapisy ustawy o Sądzie Najwyższym, że instytucja skargi nadzwyczajnej stała się fikcją. Z takimi stwierdzeniami nie zgadza się Stanisław Piotrowicz: W ramach Skargi Nadzwyczajnej, zmieniono tylko liczbę podmiotów, które mogą wnosić skargę nadzwyczajną, a to nie oznacza zmniejszenia zakresu przedmiotowego. (…) Tak jak w pierwotnym przedłożeniu, w ramach skargi nadzwyczajnej, mogą być zgłaszane wszelkie wyroki wydane po 97 roku – powiedział przewodniczący Piotrowicz, przyznają jednocześnie że wprowadzono ograniczenie skargi w zakresie wyroków dotyczących instytucji zagranicznych – Ten zapis może satysfakcjonować podmioty zagraniczne, które bez powodu przejawiają pewnego rodzaju obawy. Więc skoro możemy uspokoić opinię międzynarodowa, to czynimy to.

Reformę KRS, mamy już za sobą i w tym zakresie nie przewidujemy, żadnych zmian. Od zasadniczej części reformy nie zamierzamy odstępować – powiedział w rozmowie z Radiem Wnet Stanisław Piotrowicz.

Jednocześnie przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości, nie wykluczył, że w najbliższym czasie pojawią się kolejne nowelizację ustawy sądowych: Jeżeli padają sugestię, które jesteśmy skłonni przyjąć dla poprawy prawa dla jakiegoś konsensusu, to jesteśmy stanie je przyjąć. Ale nie odstąpimy od zasadniczych kierunków reformy.

 

ŁAJ