Adam Mazurek: należy zakończyć pedagogiczne eksperymenty zdalnego nauczania.

Lider ruchu Ogólnopolski Strajk „Dzieci do szkół!” o akcji na rzecz powrotu do normalności w szkołach, czyli końcu nauczania zdalnego, reżimu sanitarnego i propagandy szczepionkowej.

Przygotowaliśmy ogólnopolską akcję Szkoła, która się składa z trzech etapów.

Adam Mazurek informuje, że będą składać pisma domagające się stacjonarnego nauczania przez cały rok. Podkreśla, że

Należy zakończyć pedagogiczne eksperymenty zdalnego nauczania.

Będą zachęcać do wchodzenia do rad rodziców, aby kontrolować działania szkół. Lider ruchu Ogólnopolski Strajk „Dzieci do szkół!” zauważa, że

W wielu szkołach dyrektorzy odmawiali przyjęcia dziecka do szkoły.

Przede wszystkim nie przyjmowano dzieci, które nie miały warunków do nauczania zdalnego.

W wielu szkołach obowiązuje reżim sanitarny, które wprowadzili dyrektorzy szkół.

Gość Poranka Wnet zauważa, że zalecenia rządowe nie są obowiązkowe, choć są tak przez niektórych traktowane.

Przez pierwsze trzy tygodnie wielu nauczycieli i wychowawców będzie zmuszonych do promowania szczepień.

Nauczyciele obawiają się odpowiedzialności prawnej, gdyby wśród ich zaszczepionych uczniów wystąpiły niepożądane odczyny poszczepienne.

Jest wiele badań naukowców pokazujących, że noszenie maseczki jest bardzo niekorzystne dla zdrowia dzieci, ale też dorosłych.

Mazurek zaznacza, że mózg dziecka inaczej pracuje, gdy nosi ono przez kilka godzin maseczkę. Sprzeciwia się też zasadzie dystansu społecznego, zauważając, iż

Szkoła powinna być miejscem przyjaznym, socjalizacji dzieci.

Ogólnopolski Strajk „Dzieci do szkół!” zapowiedział na 2 września protest przeciwko działaniom Ministerstwa Edukacji Narodowej, który odbędzie się w Warszawie.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Anna Ratkiewicz: W Teatrze Szekspirowskim od września ruszają nasze lekcje Szekspirowskie

Gość „Popołudnia WNET” Anna Ratkiewicz – kierownik działu edukacji Teatru Szekspirowskiego mówi o ofercie edukacyjnej Teatru Szekspirowskiego.

Podczas Festiwalu Szekspirowskiego odbywała się letnia Akademia Szekspirowska, w ramach której odbywały się spotkania na żywo z artystami oraz próby otwarte dla publiczności. Wydarzenie cieszyło się ogromnym zainteresowaniem. W planach są kolejne projekty edukacyjne.

Już od września ruszają nasze lekcje Szekspirowskie. To jest nasz hit już od wielu lat i podczas takich lekcji młodzież dowiaduje się jak wyglądał teatr w czasach Szekspira. – mówi Anna Ratkiewicz.

Młodzież może poznać historie teatru i życie w czasach Szekspira. Szczególną uwagę przykuwa obsada dawnych sztuk, gdzie panowie grali zarówno role męskie jak i kobiece.

Tutaj młodzież akurat wie, że byli aktorzy, którzy grali role Julii i też oczy im się otwierają szeroko, że np czternastolatek, młody chłopiec przed mutacją, mógł się wcielić w Julię. Nikt się z niego nie śmiał, wszyscy wiedzieli, że jest aktorem – informuje kierownik działy edukacji Teatru Szekspirowskiego.

Teatr Szekspirowski w Gdańsku wyczekuje z niecierpliwością na gości. Oferta edukacyjna obejmuje zarówno zajęcia dla najmłodszych jak i seniorów. Maluchy często wiedzą czym jest teatr, są niezwykle ciekawi teatru i uwielbiają go zwiedzać. Często zgłaszają się również koła seniorów.

Zazwyczaj zgłaszają się do nas panie które są przewodniczącymi koła seniorów i to jest najbardziej wymagającą grupa. Oni są nastawieni na ogromną ilość wiedzy, zadają bardzo dużo pytań – relacjonuje gość „Popołudnia WNET”.

Teatr Szekspirowski planuje kolejne wydarzenia edukacyjne w których łącza kulturę dawną ze współcześnie żyjącymi ludźmi.[related id=152397 side=right]

J.L.

6-latki są uczone, że w Gdańsku dawniej mieszkali tylko mądrzy Niemcy / Michał Lipniewicz, „Śląski Kurier WNET” 86/2021

W przedstawieniu nie ma słowa o złożoności etnicznej Gdańska. Pojawiają się wprawdzie Kaszubi, ale tak durni, że nie rozumieją niemieckiego i mądry Niemiec Kurt musi się z nimi porozumiewać na migi.

Michał Lipniewicz

Mądry Niemiec i Kaszubi głupsi od kotów

„Chcecie bajki? Oto bajka. Była raz sobie gdańska brunatna przedszkolanka”.

Dwudziestego czwartego czerwca miałem wątpliwą przyjemność oglądania przedstawienia z okazji zakończenia roku szkolnego w przedszkolu nr 84 w Gdańsku-Morenie.

Mój syn na w roli głównej! Na takie dictum każdy z rodziców dostałby wypieków z dumy. A więc panie przedszkolanki w niego wierzą! Pamięć ma jak po bilobilu! Okazało się jednak, że wolałbym, aby takiej pamięci nie miał.

W sztuce zaprezentowanej przez dzieci, pięknie zresztą odegranej, pt. O mądrym Niemcu Kurcie i jego kotach, będącej według pani przedszkolanki uwieńczeniem kilkuletniego programu o historii miasta Gdańska, już w pierwszych słowach znalazło się miejsce li tylko dla mądrego Niemca Kurta. Tylko tyle i aż tyle.

Sześciolatki uczą się, że w Gdańsku mieszkali przed laty mądrzy Niemcy. Jest to także jedyna nacja nazwana w przedstawieniu. Nie ma słowa o Polakach, nie ma słowa o złożoności etnicznej tego miasta. Pojawiają się w przedstawieniu, co prawda, Kaszubi, ale są na tyle durni, że niemieckiego języka nie rozumieją i mądry Niemiec Kurt musi się z nimi porozumiewać na migi.

Co czułem, oglądając to przedstawienie?

Z jednej strony dumę rozpierającą ojca, bo przecież mój syn w głównej roli! Z drugiej ten mróz, który przeszył mnie w chwili, gdy w pierwszym lub drugim zdaniu sztuki usłyszałem o „mądrym Niemcu Kurcie”. Odżyły ponure rodzinne wspomnienia o Victoriaschule, Piaśnicy, Stutthoffie i tylu innych miejscach naznaczonych tą niemiecką „wyższą inteligencją”. Potem przyszła refleksja, że to nie wyjątek, skoro córka starszego brata w ramach zaliczeń zbierała pamiątki po Danziger Aktien Bierbrauerai. Wydawało mi się to wtedy ponurym żartem, takim w stylu pamięci o mieście Stefana Chwina, rocznik ’49 (rodzina pochodzi z Wilna) i Pawła Huellego, rocznik ’57 (o pochodzeniu swojej rodziny mówi: „Huellowie byli Austriakami”), quasi-Gdańszczan. Okazuje się to jednak świadomą polityką historyczną włodarzy tego miasta, w którym szkoły są przez nich dotowane i utrzymywane.

Wiem, że długa jest droga od „radosnego pochodu” spod Teatru Szekspirowskiego (notabene naprzeciw Victoriaschule) z okazji pierwszego września do przedstawienia z okazji zakończenia roku szkolnego, ale takimi właśnie małymi krokami w małych i młodych umysłach kształtuje się obraz rzeczywistości.

Artykuł Michała Lipniewicza pt. „Mądry Niemiec i Kaszubi głupsi od kotów” znajduje się na s. 2 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 86/2021.

 


  • Sierpniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Michała Lipniewicza pt. „Mądry Niemiec i Kaszubi głupsi od kotów” na s. 2 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 86/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Szokujące wyniki przyjęć kandydatów na studia w Poznaniu / Aleksandra Tabaczyńska, „Wielkopolski Kurier WNET” 86/2021

W dniu ogłoszenia tzw. pierwszych list na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, okazało się, że liczba przyjętych na studia cudzoziemców w porównaniu do Polaków jest nieproporcjonalnie wysoka.

Aleksandra Tabaczyńska

Punkty za pochodzenie?

Fakt studiowania na polskich uczelniach obcokrajowców nie powinien być dla nikogo problemem, jednak sytuacja się zmienia, gdy 60 czy nawet 80 proc. przyszłych studentów to obcokrajowcy. Pozwolił na to mechanizm rekrutacji na poznańskim UAM, gdyż ciężko uwierzyć, by jedynym problemem były kiepskie wyniki matur polskich licealistów.

Tegoroczni maturzyści udowodnili, i to w zdecydowanej większości, że aby zdać maturę, nie trzeba nawet chodzić do szkoły. Trzy ostatnie lata nauki w liceum ogólnokształcącym – przypominam, że jeszcze trzyklasowym – można przyrównać do sera szwajcarskiego. I nie tyle mam tu na myśli walory smakowe, co wielkie dziury.

Te z kolei symbolizują przerwy w nauce stacjonarnej. Pierwszy rok w szkole średniej to również pierwsza wielotygodniowa przerwa spowodowana strajkami nauczycieli. Materiał edukacyjny, który wtedy przepadł licealistom, nigdy nie został uzupełniony. To wysiłki rodziców, mających świadomość, że nie będzie powrotu do zagadnień, które zostały utracone podczas strajków, bo nikt nie zdąży nadrobić przed maturą zaległości z pierwszej klasy, sprawiły, że matura 2021 wypadła nie gorzej niż w poprzednich latach. Ci, którzy mogli sobie na to pozwolić, wysłali swoje dzieci na prywatne lekcje, gdzie uzupełniano liczne braki z wielu przedmiotów.

Kolejne dwa lata, a więc klasa druga i trzecia, maturalna, to czas pandemii i zajęć online. Mamy to wszyscy na świeżo w pamięci i wiadomo, że nie jest to wydajny system edukacji, a wręcz przeciwnie, powoduje rozprężenie, rozmamłanie, opieszałość w planowaniu i zmobilizowaniu się do samodzielnej nauki, szczególnie tej do matury. I znów z pomocą swoim dzieciom przyszli rodzice. Maturzyści chętnie chodzili na korepetycje, bo godzina czy dwie z nauczycielem była 10 razy wydajniejsza od domowego samokształcenia, a także szkolnego „online”.

W zasadzie można by odtrąbić sukces, bo zwieńczenie obowiązkowej edukacji egzaminami maturalnymi kończyło koszmar całych rodzin, a więc trzyletniej samodzielnej nauki nastolatka w domu, na poziomie liceum ogólnokształcącego. Wydanych pieniędzy też nikt nie żałował, przecież trzeba pomóc dzieciakowi, to nie jego wina.

Wyniki matur w przypadku liceów ogólnokształcących prezentują się następująco: pozytywny wynik osiągnęło 81 proc. zdających., jednego egzaminu nie zdało 17,7 proc. uczniów, dwóch – 6,1 proc. i trzech – 1,7 procent. Prawo do poprawki ma 13,2 proc. uczniów. Najsłabiej wypadł egzamin z matematyki. Zdało go 79 proc. uczniów. W przypadku uczniów liceów ogólnokształcących było to 84 procent. Pełne wyniki tegorocznego egzaminu maturalnego, uwzględniające również wyniki zdających w terminie dodatkowym (w czerwcu) oraz w terminie poprawkowym (w sierpniu), będą udostępnione 10 września 2021 roku. Moim zdaniem, biorąc pod uwagę trudy ostatnich trzech lat nauki, są powody do radości i można pogratulować maturzystom. Teraz już tylko najdłuższe wakacje w życiu szkolnym, składanie papierów na uniwersytety i oczekiwanie, czy uda się dostać na wymarzony kierunek na wymarzonej uczelni.

Już 19 lipca, w dniu ogłoszenia tak zwanych pierwszych list na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu, okazało się, że liczba przyjętych na studia cudzoziemców w porównaniu do polskich kandydatów na studentów jest nieproporcjonalnie wysoka.

Poznański uniwersytet znalazł sposób na poprawę swojej pozycji w międzynarodowych rankingach dzięki obcokrajowcom, których obecność jest premiowana i nie obejmują ich limity przyjęć.

Tu warto dodać, że uniwersytety w innych naszych miastach podobnie jak Poznań notują wzrost zainteresowania chętnych, głównie z Ukrainy i Białorusi, jednak tam prowadzona jest osobna rekrutacja dla osób z Polski i zagranicy oraz obowiązują limity przyjęć.

Na stronie UAM można przeczytać następujące wyjaśnienie rektor UAM, prof. Bogumiły Kaniewskiej: „Zwiększenie liczby kandydatów z zagranicy jest wynikiem wieloletnich starań o umiędzynarodowienie Uniwersytetu, w tym naszej aktywności w ramach programu ERASMUS+, zwiększenia liczby umów bilateralnych, statusu uczelni badawczej i uniwersytetu europejskiego – wszystkie te działania zakładają wzrost mobilności oraz liczby studiujących i pracujących na UAM cudzoziemców”. Poznański uniwersytet, dzięki tak rozumianej polityce przyjęć na studia, zyskuje po pierwsze – lepsze miejsca w światowych rankingach, po drugie – dostaje więcej pieniędzy, bo wysokość subwencji ministerialnej zależy również od wskaźnika umiędzynarodowienia.

Bulwersuje także fakt, że większość z pierwszej pięćdziesiątki osób na listach zakwalifikowanych – 80 procent – to obcokrajowcy. Na tym nie koniec. Osoby te uzyskały powyżej 90 punktów (na 100), gdyż matury chętnych ze Wschodu przelicza się tak samo jak polskie.

Ponadto podstawą prawną do uznawania świadectw, dyplomów i tytułów naukowych jest obecnie obowiązująca umowa między Rządem Rzeczypospolitej Polskiej a Gabinetem Ministrów Ukrainy o wzajemnym uznawaniu akademickim dokumentów o wykształceniu i równoważności stopni, podpisana w 2005 r. Gwarantuje ona osobom, które uzyskały wykształcenie w jednym z państw stron tej umowy, możliwość kontynuacji kształcenia w placówkach drugiego państwa (jest to tzw. uznanie do celów akademickich).

Cudzoziemcy podejmujący kształcenie na studiach stacjonarnych w języku polskim, rozpoczętych w roku akademickim 2021/2022, mają wnosić opłatę semestralną w wysokości 3 tys. zł. Istnieje jednak wiele przypadków, kiedy nie pobiera się opłat za studia stacjonarne w języku polskim od cudzoziemców. Te wyjątki to m.in.: obywatele państw członkowskich UE, a także posiadający Kartę Pobytu, Kartę Polaka czy certyfikat poświadczający znajomość języka polskiego jako obcego.

Jednym słowem, wszystko sprzyja naszym sąsiadom, a tegoroczni absolwenci polskich liceów wylądują najprawdopodobniej na prywatnych, płatnych uczelniach. I tak polscy rodzice zmuszeni są wziąć na siebie finansowy ciężar wyedukowania na poziomie uniwersyteckim swoich dzieci, a z naszych podatków skorzystają cudzoziemcy.

Masowa imigracja do Polski, zwłaszcza zza granicy wschodniej, staje się poważnym problemem w ostatnich latach. Podobne proporcje narodowościowe są już faktem w przyznawaniu akademików. Przydziału miejsca w domu studenckim mogą być pewni studenci pochodzący z Ukrainy, Afryki czy Wschodu, a rozmów po polsku praktycznie w nich nie słychać. Tego typu działania na polskich uczelniach wyższych powodują nie tylko bardzo kosztowne kształcenie nie naszych obywateli, ale w tym roku można wręcz mówić o wyparciu z uczelni polskiej młodzieży.

Jako kraj nie zyskamy – przez takie podejście do kształcenia władz uczelni – tak oczekiwanych na rynku pracy fachowców z wielu dziedzin, którzy będą pracowali dla wspólnego dobra naszej Ojczyzny.

I nie ma się co dziwić, że baner z hasłem „UAM dla Polaków” pojawił się w tym tygodniu w centrum miasta, przy gmachu Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. Zdjęcie z banerem opublikowała Młodzież Wszechpolska w Poznaniu, która w mediach społecznościowych wyraziła także „ogromne zaniepokojenie po ogłoszeniu wyników rekrutacji na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza”. Ta grupa młodzieży jako pierwsza zwróciła uwagę na tę bolesną dyskryminację tegorocznych maturzystów i nagłośniła sprawę.

Pewną otuchą są słowa ministra szkolnictwa i nauki Przemysława Czarnka: „Polskie uczelnie są dla polskich studentów, to oczywiste. Tak jak polska nauka jest dla Polski, bo jest finansowana przez Polaków. Była pewna przesada, jeśli chodzi o umiędzynarodowienie uczelni, które było priorytetem Jarosława Gowina. Zmieniamy to”.

A władzom polskich uczelni może warto zadedykować sentencję bardzo doświadczonego i znanego nauczyciela akademickiego, dr. o. Tadeusza Rydzyka, który powtarza:

„Kto myśli na rok do przodu – sieje zboże, na dziesięć lat – sadzi las, daleko w przyszłość – kształci i wychowuje dzieci i młodzież”.

Nie wiem, jak długo jeszcze polscy rodzice dadzą radę pokrywać koszty błędów systemu edukacji, bo to na ich barki spadną skutki decyzji władz uczelni takich jak UAM.

Artykuł Aleksandry Tabaczyńskiej pt. „Punkty za pochodzenie?” znajduje się na s. 1 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 86/2021.

 


  • Sierpniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Aleksandry Tabaczyńskiej pt. „Punkty za pochodzenie?” na s. 1 sierpniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 86/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Wiera Szerszeniowa: szkoła to także stosunki międzyludzkie

Dyrektor szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie o działaniu placówki w czasie pandemii koronawirusa.


Wiera Szerszeniowa mówi, że czas wakacyjny jest okresem remontu w szkole. Wyjaśnia, jak szkoła funkcjonowała w trybie zdalnym.

Odbieramy to jako wyzwanie. Nawet krótkie odcinki zdalnego nauczania- poradziliśmy sobie.

Jak się okazuje, zarówno dzieciom jak i nauczycielom brakowało kontaktu międzyludzkiego. Dyrektor szkoły nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie mówi także o nauczaniu w dwóch językach w szkole, w polskim i ukraińskim. Dyrektorka opowiada również o reformie edukacji na Ukrainie.

Zmiany wprowadzają się bardzo postępowo.

Podkreśla, że szkoła stwarza możliwości dla mniejszości narodowych. Szkoła niedawno obchodziła swoje dwustulecie. Jej gmach pochodzi z lat 30. XX w. Utrzymany jest w stylu art deco.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

A.P.

Czy we współczesnym świecie jest jeszcze miejsce na obiektywną normę? / Zygmunt Zieliński, „Kurier WNET” nr 85/2021

Diabeł najczęściej jawi z dłonią pełną łakoci. Chrystusowi na pustyni oferował wszystkie królestwa. Wiadomo, że zawsze oferuje nieswoje. I wiadomo, że każda jego oferta okazuje się w końcu zwodnicza.

Zygmunt Zieliński

W polityce, kulturze, w życiu codziennym, w rodzinie, którą powoli wchłaniają wolne związki, konkubinat, czasowość i tymczasowość; czy w naszym świecie, gdzie najpewniejsza jest niewiadoma, agnostycyzm już nie tylko aplikowany Bogu i naturalnemu porządkowi świata – czy w takim świecie znajdzie się jeszcze miejsce na obiektywną normę, na jakiś constans, na coś, co mogłoby przywrócić nadzieję, wszak niezbędną w planowaniu życia, tak doczesnego, jak i wiecznego?

Stereotyp jest to „nadmierne uogólnienie, generalizacja, schemat poznawczy, który przyjęty może być przez jednostkę w wyniku własnych obserwacji, przejmowania poglądów innych osób, wzorców przekazywanych przez społeczeństwo, może być także wynikiem procesów emocjonalnych (na przykład przeniesienia agresji)”. Taka definicja, trzeba przyznać uwzględniająca najistotniejsze elementy sytuacyjne, może jednak nie przemawiać do kogoś preferującego pojęcia bliższe rzeczywistości, którą wyrażają. Dlatego lepiej rozumiemy stereotyp jako „pogląd lub wyobrażenie utrwalone w świadomości dużej grupy osób, często o charakterze wartościującym”. Wyjaśnienie to figuruje na różnych portalach internetowych i warto, by sobie je przyswoili wszyscy, którzy stereotyp traktują jako wyrocznię w wielu kwestiach wymagających czegoś znacznie więcej niż szablonu szufladkującego ludzkie myślenie, a jakże często także aktywność, wartościowanie i oparte na nim widzenie świata. Jednemu nie można zaprzeczyć: stereotyp jest niezastąpiony w pojmowaniu wielu spraw i sytuacji. Determinuje człowieka, uwalnia go od trudu przemyśleń.

Stereotyp jest zatem narzędziem przydatnym także do tworzenia różnego rodzaju atrap, będących w ofercie dla wszystkich, którym ciąży trud samodzielnego dociekania prawdy, zarówno tej jedynej, kształtującej życie człowieka, jak i – nazwijmy to – prawd użytkowych, pomagających człowiekowi w znalezieniu jego własnej drogi.

Takie atrapy pojawiają się niemal zawsze, kiedy zachodzi konieczność tworzenia mitów nadających rzeczywistości określony kształt. (…) Stereotyp tym się charakteryzuje, że sprawdza sam siebie. Jest to błędne koło, w którym obracają się wszyscy zobowiązani do prawowierności wbrew przysłowiu zawierającemu prawdę skądinąd oczywistą: nemo iudex in causa sua. Stereotyp bowiem weryfikuje się wyłącznie sam. (…)

Dawne stereotypy – prawda, że często niewytrzymujące próby rzeczywistości – miały jedną zaletę: były zrozumiałe i funkcjonowały w ramach systemów, które je stworzyły. Obecnie stereotypy jawią się na poczekaniu, a rozdęte do rozmiarów wręcz absurdalnych środki przekazu pozwalają na stałą ich fluktuację. Mutują się jak wirusy. Każdy każdego może uderzyć, powołując się na ad hoc sklecone racje. Najbardziej atakowane są instytucje odwołujące się do tzw. imponderabiliów, tzn. do zjawisk, rzeczy i spraw nieuchwytnych, niewymiernych, o dużym znaczeniu i wpływie na rzeczywistość. Tak się składa, że należą do nich zasady nie będące produktem ludzkiego intelektu. Odrzucenie imponderabiliów stwarza możliwość uprawiania „wolnoamerykanki” w każdej dziedzinie, zwłaszcza w sferze idei, zatem także we wszystkim co dotyczy sumienia, obrazu świata i przeznaczenia człowieka.

Kiedy podważa się niemal wszystkie zasady sprawdzone tradycją sięgającą wstecz poza pamięć ludzką, a to znaczy, że odrzuca się stereotypy będące owocem tej tradycji, w ich miejsce wchodzą pozorne racje, które stosowane ad hoc narzucają punkt widzenia sytuacji, nad którą ktoś pragnie arbitralnie zapanować.

Wówczas nieważne staje się łamanie zasad strony przeciwnej. Przykłady takiego łamania uświęconych tradycją zasad są tak liczne, że trudno tu o choćby tylko reprezentatywny wybór. Na przykład w państwie de nomine demokratycznym, uczulonym aż do przesady na tzw. prawa człowieka, nie dopuszcza się do szkoły kogoś, komu zarzuca się bycie chrześcijaninem. Działo się tak, mutatis mutandis, w ZSRR, a teraz zdarzyło się ponoć w Kanadzie. O wykluczaniu mediów chrześcijańskich nawet nie warto mówić. (…)

Hiszpania uchodząca do niedawna za kraj o silnej tradycji chrześcijańskiej i mająca do dziś większość (66%) ludności wyznającej katolicyzm, musi się godzić nie tylko na mord nienarodzonych zaordynowany przez lewicę, która dysponuje poparciem w granicach 5–6%, ale także na karanie tych, którzy przeciwko tej hekatombie publicznie protestują.

W Polsce nie dzieje się lepiej. Póki co nie ma jeszcze zielonego światła na zabijanie różnego asortymentu, od niemowlaków do starców, którzy wyrok śmierci na siebie podpisują sami albo ktoś usłużnie prowadzi ich rękę. W tej chwili linksliberalen biorą się za najmłodszych, robiąc im wodę z mózgu.

Opanowanie szkoły i dokształcanie małolatów na breweriach w wykonaniu „postępowego” strajku kobiet ma za główny cel wypranie serc i umysłów młodych Polaków z zasad moralnych i wiary, z chrześcijaństwa. W pustkę tak osiągniętą będzie można wlać wszelkie obscena, włącznie z wołaniem o aborcję, co w ustach dziatwy budzi wprost przerażenie.

Diabeł najczęściej jawi z dłonią pełną łakoci, nieważne jakiego gatunku. Chrystusowi na pustyni oferował wszystkie królestwa. Wiadomo, że zawsze oferuje nieswoje. Wiadomo też, że każda jego oferta okazuje się w końcu zwodnicza. Miłe złego początki, lecz koniec żałośliwy. Zaufajmy naszej mądrości ludowej. (…)

Przypomnę o harmidrze wokół deklaracji, jakiej zażądał od kandydatów do bierzmowania pewien proboszcz. A wezwał ich do złożenia oświadczenia, iż nie są zwolennikami aborcji. Kiedyś taki wymóg nie był po prostu potrzebny, ale po występach szeregu młodych ludzi w czasie ulicznych popisów strajkujących kobiet, okazuje się, że istnieje konieczność upewnienia się, iż przyjmujący sakrament bierzmowania nie jest w stanie tak ciężkiego grzechu. Oczywiście protestowano przeciwko naruszeniu sfery prywatności, praw człowieka… Jednego nie brano pod uwagę: że do bierzmowania przystępują ci, którzy tego chcą i godzą się spełnić warunki stawiane przez Kościół. Tak rozumianej wolnej woli nie uznają ludzie gotowi kruszyć kopie o wolność rozumianą według własnej receptury.

Mniejszej wagi są perypetie, jakie zdarzają się niejednokrotnie przy pochówkach. Onet.pl24 przekazuje żale matki, której syna kapłan nie chciał po katolicku pochować, gdyż, jak miał powiedzieć kobiecie: nie zna jej syna. Matka oświadczyła, że syn był wierzący „tylko może niepraktykujący”. Są to sprawy niezmiernie delikatne i wymagające tak ze strony duchownego, jak i bliskich zmarłego taktu i zrozumienia sytuacji, jaka wytworzyła się nie w momencie, kiedy potrzebny był pochówek, ale znacznie wcześniej, kiedy był czas, by jasno się zdeklarować, kim się jest. I tylko to powinno być brane pod uwagę. Ale wiadomej maści media nie pominą takiej okazji, by manifestować swą pogardliwą obojętność na wszystko, co pochodzi od wrogiej im instytucji, jaką jest Kościół, a właściwie religia jako taka.

To jest właśnie narzucaniem stereotypów ludziom wyznającym wartości wypierane na sposób totalitarny przez nową wizję świata, człowieka, sensu życia i obowiązujących w nim zasad.

Słowem, chodzi o wyparcie chrześcijaństwa, możliwie przy pomocy zdeprawowanych chrześcijan. Ta presja swoistego nihilizmu chętnie powołuje się na praworządność, przy czym starannie unika się ścisłego jej zdefiniowania.

Praworządność w rezultacie polegać ma na rezygnacji z suwerenności, zwłaszcza tej, jaka broni tożsamości narodu. Tak powstał kiedyś „człowiek sowiecki”, tak dokonała się w III Rzeszy „Gleichschaltung”, czyli coś w rodzaju obywatela sklonowanego na modłę szaleńczej antropologii Himmlera, Rosenberga, uznaną za naukę podobnie, jak dziś gender i obłąkańcze teorie z niego wyrastające. Czy rzeczywiście narody gotowe są dobrowolnie włożyć głowę w pętlę, z której o własnej sile już się nie wydobędą?

Cały artykuł Zygmunta Zielińskiego pt. „Czy mamy jeszcze grunt pod nogami?” znajduje się na s. 15 lipcowego „Kuriera WNET” nr 85/2021.

 


  • Lipcowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Zygmunta Zielińskiego pt. „Czy mamy jeszcze grunt pod nogami?” na s. 15 lipcowego „Kuriera WNET” nr 85/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Tomasz Rzymkowski: Nie chcemy szkoły zideologizowanej

Wiceminister edukacji narodowej o zamierzonej reformie szkolnictwa, upolitycznieniu szkoły i współpracy programowej PiS-u z Kukiz ’15.

Tomasz Rzymkowski odnosi się do twierdzeń jakoby polska szkoła miała zostać upolitycznia w wyniku rozmowy. Zauważa, że obecnie kurator oświaty nie ma praktycznego wpływu na to, kto zarządza szkołą.

Chodzi o zrównanie uprawnień z organem prowadzącym szkołę.

Wskazuje, że Dubczycach szkoła użyła uczniów w wydarzeniu politycznym, ku sprzeciwie miejscowych.

Przypomina, że kilka tygodni temu szkoły wróciły do nauczania stacjonarnego. Podkreśla, iż reforma ma m.in. odbiurokratyzować szkoły, zmienić status zawodowy nauczyciela czy podwyższyć płace pracowników oświaty. Stwierdza, że ci, którzy chcą powinni mieć możliwość lekcji etyki.

Prowadzimy teraz rozmowy społeczne na zmiany statusu nauczyciela.

Wyjaśnia, że szczegóły zostawia swemu szefowi. Komentuje także projekt ustawy złożony przez Kukiz’15.

Większość tych przepisów nie powinno wzbudzać żadnych kontrowersji.

Zdradza, że najbardziej czeka na wprowadzenie instytucji sędziów pokoju.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Prof. Czarnek: będziemy zachęcać do szczepienia dzieci, zgodnie z rekomendacją Rady Medycznej

Minister edukacji mówi o powrocie stacjonarnej edukacji, akcji szczepień w szkołach, zmianach w nauczaniu historii i o sytuacji w koalicji Zjednoczonej Prawicy.


[related id=145390 side=left]Profesor Przemysław Czarnek wyraża przekonanie, że powrót dzieci do szkół przyniesie im wiele korzyści. Ministerstwo Edukacji i Nauki już odbiera pozytywne sygnały na ten temat. Szef MEiN informuje, że trwają przygotowania do uruchomienia szczepień dzieci, w proces zaangażowane będą szkoły.

W szkołach jest infrastruktura do tego, by zorganizować punkty szczepień.

Rozmówca Magdaleny Uchaniuk odnosi się do tez przedstawianych w programach Jana Pospieszalskiego, którego goście kwestionują antyepidemiczną strategię rządu. Zapewnia, że pomimo różnicy zdań, wysoko ceni prowadzącego „Warto rozmawiać”.

Poruszony zostaje temat wprowadzenia w szkołach podziału historii na dzieje powszechne i dzieje Polski. Prof. Czarnek wskazuje, że istnieje konieczność położenia zdecydowanie większego nacisku w nauczaniu na najnowszą historię naszego kraju.

Minister Czarnek odnosi się ponadto do sytuacji w koalicji Zjednoczonej Prawicy i porozumienia programowego z Kukiz’15. Wyraża nadzieję, że pomimo sporów Porozumienie pozostanie członkiem koalicji.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Szkoły Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców w Poznaniu / Aleksandra Tabaczyńska, „Wielkopolski Kurier WNET” 83/2021

Atuty szkoły: bezpieczeństwo, wszechstronny rozwój dziecka, wspaniałe położenie w otoczeniu przyrody, wychowanie w duchu uniwersalnych i ponadczasowych wartości katolickich, dostępność dla wszystkich.

Jedynym sposobem na odbudowę i utrzymanie przez wieki wolnej i silnej Polski jest odbudowa polskiej szkoły. Nie ma szans na to, że w oświacie naprawimy coś od razu, bo beneficjentami dobrych zmian będą co najwyżej ci, co się dopiero urodzili. Jednak warto zadać sobie choć trochę trudu i spróbować wybrać dla swoich dzieci taką szkołę, która już dziś walczy o dobro ucznia, a nie wikła się w polityczne awantury. Gdzie nie ma miejsca na ideologię, a mądrzy nauczyciele uczą właściwego wykorzystania wiedzy.

Fot. Archiwum Szkół KSW w Poznaniu

W Poznaniu z pewnością taką placówką jest Publiczne Liceum im. Kard. Augusta Hlonda i Publiczna Szkoła Podstawowa Nr 1 im. bł. Natalii Tułasiewicz przy ul. Mińskiej 32. Obie szkoły prowadzone są przez Katolickie Stowarzyszenie Wychowawców. (…)

Cechy szkoły

W naszej szkole nie tylko przekazujemy wiedzę, ale dbamy o wychowanie w duchu wartości chrześcijańskich i patriotycznych. Mamy po jednej klasie z każdego rocznika, liczące mniej niż 20 uczniów. Celowo nie dążymy do tego, by klasy były duże, ponieważ mała grupa stwarza możliwości zdiagnozowania potrzeb każdego dziecka i indywidualnej pracy z nim. Przekłada się to na dobór metod pracy, wprowadzanie innowacyjnych rozwiązań i duże sukcesy edukacyjne. Tutaj nikt nie jest anonimowy. Każde dziecko jest dla nas ważne niezależnie od poziomu jego zdolności. Dzieci mają pełne wsparcie.

Mała szkoła to szkoła bezpieczna, a jak wiemy, zapewnienie uczniowi poczucia bezpieczeństwa owocuje dobrymi wynikami w nauce. Potwierdzają to liczne badania prowadzone na całym świecie. Budynek jest zamknięty i nikt postronny tu się nie dostanie. Hol to bijące serce szkoły, gdzie spotykamy się na wspólnej modlitwie, różnych uroczystościach, kiermaszach oraz obchodach, w które chętnie włączają się również rodzice naszych uczniów. (Anna Wislańska-Dohnal – nauczycielka j. angielskiego)

Opłaty

Szkoły Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców to szkoły publiczne, finansowane z subwencji oświatowej i darowizn rodziców, a te są przeznaczane na bieżące inwestycje. Umożliwia to dzieciom wszechstronny rozwój bez finansowych wyrzeczeń. (Anna Błachowska – nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej)

Fot. Archiwum KSW w Poznaniu

Najważniejsze atuty szkoły

  1. Kameralny charakter, tylko po jednej klasie w każdym roczniku;
  2. Bezpieczeństwo;
  3. Znajomość i indywidualne traktowanie dzieci;
  4. Rozpoznawanie potencjału dzieci przez nauczycieli;
  5. Nieistnienie barier finansowych w dostępie do szkoły;
  6. Przekonanie rodziców, że dziecko znajduje się wśród sympatycznych rówieśników, pochodzących z rodzin, w których wartości chrześcijańskie określają, co jest dobre, a co złe lub niebezpieczne;
  7. Wspaniałe położenie wśród zieleni nad Jeziorem Maltańskim, z łatwym dojazdem komunikacją publiczną i samochodem;
  8. Kiermasze, na których dwa razy do roku dzieciaki opychają się domowymi łakociami i przy okazji zbierają pieniądze na fundusz klasowy. (dr Bartosz Deszczyński, przew. Rady Rodziców)

Współpraca rodziców z nauczycielami

Fot. Archiwum KSW w Poznaniu

W trudnym czasie pandemii zajęcia odbywają się codziennie w trybie online na platformie Teams. Nauczycielka przygotowuje fantastyczne materiały edukacyjne związane z realizacją kolejnych tematów z podręcznika. Codziennie rodzice otrzymują mejlowo przygotowane materiały i zakres prac, jaki tego dnia był realizowany z dziećmi. Jesteśmy stale w kontakcie. Mimo że bardzo trudno jest zastąpić lekcje w szkole, nauczyciele bardzo się starają, aby zajęcia integrowały klasę, aby dzieci aktywnie w nich uczestniczyły i postępy w nauce były widoczne. (Monika Komorowska, Rada Rodziców)

Organizacja zajęć w czasie nauki zdalnej przebiega najlepiej, jak można sobie wyobrazić w takich warunkach. Tutaj znów okazuje się, że małe jest piękne. Dodam jeszcze, że w naszej szkole podczas nauki stacjonarnej nietrudno porozmawiać z nauczycielami czy umówić się na spotkanie z panią dyrektor. Nawet ze względu na topografię. Jest po prostu jeden duży korytarz połączony z holem i tutaj wszystkich można spotkać. Dobrze współpracuje się nam również w ramach Rady Rodziców szkoły. (Bartosz Deszczyński) (…)

Fot. Archiwum KSW w Poznaniu

Misją naszej szkoły jest wszechstronny rozwój ucznia w jego człowieczeństwie oraz przygotowanie go do życia w zmieniającym się świecie. Te cele realizowane są m.in. przez autorskie programy edukacyjne i wychowawcze, wychowanie do wartości, współpracę z licznymi instytucjami w kraju i za granicą, uczelniami, realizację innowacji pedagogicznych, doskonalenie nauczycieli.

Uczniowie uzyskują bardzo dobre wyniki na egzaminach zewnętrznych, mają możliwość kontaktów i współpracy w języku angielskim. Szkoła łączy tradycję z nowoczesnością, jest otwarta na kontakt ze środowiskiem miejscowym. Dyrekcja dba o formację uczniów i nauczycieli oraz zapewnia wspaniałe warunki pracy i atmosferę.

Wychowujemy w duchu wartości chrześcijańskich, jest codzienna modlitwa i Msza pierwszopiątkowa. (Anna Błachowska – nauczycielka edukacji wczesnoszkolnej)

ZAPRASZAMY SERDECZNIE NOWYCH UCZNIÓW!

Cały artykuł Aleksandry Tabaczyńskiej pt. „Szkoły Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców w Poznaniu” znajduje się na s. 7 majowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 83/2021.

 


  • Majowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Aleksandry Tabaczyńskiej pt. „Szkoły Katolickiego Stowarzyszenia Wychowawców w Poznaniu” na s. 7 majowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 83/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Prof. Przemysław Czarnek: nie ma przeszkód dla realizacji planu powrotu dzieci do szkół

Minister edukacji i nauki o rozpoczętym przywracaniu nauki stacjonarnej, negocjacjach z ZNP i wolności słowa na uczelniach wyższych.

Cieszymy się, że sytuacja epidemiczna się normuje i wracamy do normalnego trybu edukacji.

Profesor Przemysław Czarnek wyraża zadowolenie z faktu rozpoczęcia procesu powrotu dzieci do szkół. Relacjonuje, że nic nie przeszkadza w realizacji tego planu. Minister edukacji i nauki odnosi się do kwestii wznowienia nauki stacjonarnej na uczelniach wyższych od kolejnego roku akademickiego:

Musiałbym być prorokiem, żeby stwierdzić dzisiaj, co będzie 1 października. […] Apelujemy do uczelni, by sesja letnia odbyła się w trybie stacjonarnym.

Jak zapewnia  gość „Popołudnia WNET”, egzaminy maturalne przebiegają bardzo sprawnie, co jest zasługą dużego zaangażowania nauczycieli i dobrej pracy Centralnej Komisji Egzaminacyjnej.

W drugiej części rozmowy minister Czarnek omawia sprawę negocjacji z przedstawicielami Związku Nauczycielstwa Polskiego. Zapowiada usystematyzowanie kwestii pensji w szkolnictwie oraz odciążenie nauczycieli od biurokracji.

Nie rozumiem zapowiadanego protestu przeciwko podniesienia etosu nauczycielskiego.

Rozmówca Łukasza Jankowskiego odnosi się do słów dr hab. Michała Bilewicza, który ocenił, że  naukowcy o poglądach konserwatywnych nie powinni mieć miejsca na uczelniach publicznych. Jak mówi:

Tak się składa, że ci, którzy najwięcej mówią o tolerancji, w sposób najbardziej skrajny wykluczają tych, z którymi się nie zgadzają. […] My, konserwatyści, zatroszczymy się o wolność na uczelniach.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.