Nowak: Branża gastronomiczna to esencja przedsiębiorczości Lublina. Bez niej miasto nie będzie funkcjonować prawidłowo

Marcin Nowak zauważa, że budżet miasta mocno odczuł pandemię, podobnie jak mieszkańcy Lublina. Wskazuje, że wielu przedsiębiorców nie poradziło sobie ze skutkami pandemii. Przypomina, że przez długi czas branża gastronomiczna (prawie) w ogóle nie działa. Wprowadziliśmy kilka kluczowych działań, żeby pomóc lubelskim przedsiębiorcom, właśnie skupionym w gastronomii. Wiceprzewodniczący Rady Miasta wyraża nadzieję na odrodzenie się lubelskiej branży gastronomicznej. Odżywa turystyka, także ta spoza kraju. Nowak odnosi się […]

Marcin Nowak zauważa, że budżet miasta mocno odczuł pandemię, podobnie jak mieszkańcy Lublina. Wskazuje, że wielu przedsiębiorców nie poradziło sobie ze skutkami pandemii. Przypomina, że przez długi czas branża gastronomiczna (prawie) w ogóle nie działa.

Wprowadziliśmy kilka kluczowych działań, żeby pomóc lubelskim przedsiębiorcom, właśnie skupionym w gastronomii.

Wiceprzewodniczący Rady Miasta wyraża nadzieję na odrodzenie się lubelskiej branży gastronomicznej. Odżywa turystyka, także ta spoza kraju. Nowak odnosi się również do rozłamu pomiędzy nim a partią „Polska 2050”. Wyjaśnia, że przyczyną były zdecydowane ataki członków partii w kierunku polityki prezydenta Lublina Krzysztofa Żuka. Nasz gość jest częścią jego klubu.

Klub pana prezydenta żuka składa się z licznych elementów składowych. Wchodzi tam i Platforma Obywatelska i Wspólny Lublin, który reprezentuję i Nowoczesna, więc jest to zdywersyfikowane środowisko, które wspólnymi siłami buduje to, co dla życia publicznego w mieście najważniejsze.

Zaznacza, że nie będzie atakować prezydenta miasta, tylko dlatego, że życzą sobie tego działacze ruchu Szymona Hołowni.

Gość zaznacza, że pomimo pojawiającej się czasem, nawet w kwestiach pryncypialnych, różnicy zdań, nie będzie firmować swoim nazwiskiem polityki, z którą się nie zgadza.

Stanisław Derehajło: wprowadzenie stanu wyjątkowego było bardzo dobrą decyzją

Gościem ,,Poranka WNET” był Stanisław Derehajło, Wicemarszałek Województwa Podlaskiego, który wyraził swoją opinię na temat kryzysu granicznego między Polską a Białorusią.


Wicemarszałek przybliżył główne tematy, wokół których toczyć się będą dyskusje na XXX Forum Ekonomicznym w Karpaczu:

Będę chciał zwrócić uwagę uczestników kongresu na sytuację ekonomiczną, gospodarczą i społeczną w województwie podlaskim, związaną z kryzysem granicznym między Polską a Białorusią.

Stanisław Derehajło wyraził również swoją opinię na temat kryzysu granicznego:

Ma on wymiar podwójny: lokalny oraz narodowy, związany z bezpieczeństwem naszego kraju. Wprowadzenie stanu wyjątkowego było bardzo dobrą decyzją, dlatego że zabezpiecza on przede wszystkim mieszkańców strefy przygranicznej.

Poruszył także kwestię odszkodowań dla tych, którzy poniosą straty w związku z wprowadzeniem stanu wyjątkowego:

Wnioskujemy o działania wielotorowe: o ochronę i wsparcie finansowe dla przedsiębiorców, wsparcie w zakresie ekonomii społecznej oraz wsparcie samorządu.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

S.S.

Andrzej Skiba: Miasto Gdańsk płaci za remonty które nie były wcale wykonane

O nieprawidłowościach w zarządzaniu miastem i Republice Deweloperów mówi Andrzej Skiba – radny miasta Gdańsk z ramienia Prawa i Sprawiedliwości.

Remonty są źle wykonywane zaś miasto płaci za nieistniejące prace. Mieszkańcy zaś często przez wiele lat nie mogą uzyskać decyzji w sprawie prac konserwatorskich w budynkach grożących zawaleniem. Republika Deweloperów czyli sieć nieformalnych powiązań między deweloperami i decydentami, przejęła kontrolę nad rynkiem nieruchomości w Gdańsku.

Mamy bardzo mocne dowody, że remonty są wykonywane w zły sposób. Czasem miasto Gdańsk płaci za remonty które nie były wcale wykonane – informuje radny.

Deweloperzy chcą zabudować stanowiące zielone płuca miasta tereny zielone wysokimi wieżowcami. Mieszkańcy Gdańska zwrócili się do prezydent Dulkiewicz z prośbą o konsultacje społeczne. Zostali zignorowani.

Miasto argumentuje to w sposób bardzo pokraczny (…) władze Gdańska doszły do wniosku, że skoro na sesji przyjęto już plan zagospodarowania przestrzennego, to te 7 tysięcy podpisów które złożyła wcześniej inicjatywa Zielona Fala (…) powiedzieli, że skoro nie ma już planu to nie ma nad czym dyskutować i nie są już potrzebne konsultacje – mówi gość „Popołudnia WNET”.

W planach zagospodarowania przestrzennego terenu miasto, zaplanowało likwidację wielu drzew z terenów zielonych. Jednocześnie Miasto twierdzi, że potrzebuje zielonych płuc.

Obecnie mamy teren zielony, mamy tutaj Park Reagana w okolicy mamy też sporo takich ładnych mini lasków  (…) no ale jak to w Republice Deweloperów bywa, pojawił się pewien deweloper, który doszedł do wniosku, że będzie chciał tutaj wybudować wysokościowce 21 metrów dla porównania najwyższe drzewa mają po kilka metrów – relacjonuje Andrzej Skiba.

Republika Deweloperów ostrzy sobie zęby również na legendarną Gedanię. Historycznie związana bardzo silnie z patriotyzmem w Gdańsku. Patrioci stworzyli tam inicjatywę sportowo-patriotyczną i jest miejscem pamięci.

Ta Gedania była solą w oku Niemców na tyle, że  w pierwszych już tygodniach po wprowadzeniu oficjalnie Gdańska do Rzeszy po prostu doszło do rozstrzeliwania dawnych Gedanistów tylko za to, że byli Polakami – opowiada radny.

W odczuciu osób działających na rzecz zachowania pamięci o tych wydarzeniach  miejsce powinno zachować swój historyczny charakter i służyć jako obiekt sportowy. Władze miasta zdają się nie zważać na głosy mieszkańców i niszczą miasto.[related id=152600 side=right]

J.L.

Marta Wilczyńska: Musimy przywracać w Polsce dobre modele zarządzania oparte o demokrację bezpośrednią

O idei e-parlamentu opartej na zasadach demokracji bezpośredniej, mówi Marta Wilczyńska – obywatelka, piewca wolności.

Marta Wilczyńska (na fotografii), aktywistka, wolnościowiec, artystka i mam, oraz artystka i świadoma siebie oobywatelka podkreślała w rozmowie z Tomaszem Wybranowskim, że duże znaczenie na kreowanie rzeczywistości ma to, w jaki sposób myślimy nie tylko o świecie w którym przyszło nam żyć, ale i o nas samych.

Marta Wilczyńska. Fot. i kolaż żbiory własne.

Pomysł e-parlamentu jest oparty na idei demokracji bezpośredniej. Ta ogólnopolska inicjatywa edukacyjno-społeczna ma za zadanie zmienić podejście do rządzenia i wykreowanie nowych modeli.

Teraz mamy do czynienia z partiokracją. Jest to taka sytuacja, gdzie zwykły obywatel nie może brać udziału praktycznie w niczym. Ani w głosowaniu ani w referendum. Nie mamy takich narzędzi jak np. weto obywatelskie  – tłumaczy Marta Wilczyńska.

Aby przeciwdziałać sytuacji w której obywatel nie ma wpływu na rządy powstała oddolna, społeczna inicjatywa e-parlamentu. Model rządzenia oparty jest na rozwiązaniach plemiennych dawnej Słowiańszczyzny.

To są oczywiście tradycje plemienne, które przez to, że później się pojawiały inne koncepcje, zostały zapomniane. Dlatego wydaje mi się, że musimy przywracać te dobre modele zarządzania. Modele które są właśnie oparte o demokrację bezpośrednią – informuje gość „Kuriera w samo południe”.

E-parlament ma z definicji pomagać obywatelom poprzez umożliwienie im udziału w procesie zarządzania krajem. Na przykład poprzez udział w głosowaniu za pomocą referendum w jakiejś ważnej sprawie. Podobne rozwiązania stosuje się w Szwajcarii i przyowływanej Republice Irlandii.

Jako pierwszy próbę przeniesienia tego na Polski grunt podjął Janusz Zagórski, twórca niezależnej telewizji internetowej NTV, który to właśnie zaprojektował i stworzył stronę z tzw e-parlamentem czyli parlamentem obywatelskim – mówi gość Tomasza Wybranowskiego.

E-parlament znajduje się obecnie w początkowej fazie rozwoju – fazie testów. Pomysł jest stale rozwijany. Rejestracje do projektu odbywają się za pomocą platformy wolniludzie.net. Obecnie odbywają się pilotażowe głosowania w celu przyzwyczajenia ludzi do tej formy uczestnictwa w życiu politycznym. Trwają rozmowy w sejmikach regionalnych i prace nad organizacją pracy e-parlamentu. Następnym etapem prac będzie ukonstytuowanie się organów wewnętrznych i  wybór koordynatorów ogólnopolskich.

Kolejną misją tego projektu (…)  jest zmiana ustroju politycznego. Jest to też zintegrowanie środowisk wolnościowych, które akceptują te podstawowe, wspólne, uniwersalne wartości – relacjonuje działaczka.

J.L.[related id=134160 side=right]

Zbigniew Sajnóg: członkowie Klubu Sportowego Gedania ponieśli większe straty w II wś niż żołnierze na Westerplatte

Anna Pisarska-Umańska o przejęciu Westerplatte przez Skarb Państwa. Zbigniew Sajnóg o kontrowersjach wokół zagospodarowania dawnych terenów Gedanii.

Anna Pisarska-Umańska komentuje sprzeciw władz Gdańska wobec przejęcia przez państwo zarządzania półwyspem Westerplatte.

Miasto traktuje to jako zawłaszczenia terenu uważając, że Westerplatte to Gdańsk. Jest to oczywiście błąd. Westerplatte należy do wszystkich Polaków do Polski.

Jak wspomina, zrobione przez nią zdjęcia obrazowały stan Westerplatte. Ocenia, że decyzja rządu daje szansę na przywrócenie temu miejscu odpowiedniego charakteru. Porównywalny wymiar z Westerplatte i z Pocztą Polską ma zdaniem Zbigniewa Sajnoga stadion Klubu Sportowego Gedania. Jak wskazuje

Trzeba sobie to uzmysłowić, że członkowie Klubu Sportowego Gedania ponieśli większe straty w czasie drugiej wojny światowej niż żołnierze polegli na Westerplatte i to wielokrotnie.

Dodaje, że Niemcy przygotowali plany ataku na Gedanię i na polski dom akademicki Politechniki Gdańskiej. Przygotowane były także listy proskrypcyjne Polaków zamieszkujących Wolne Miasto Gdańsk.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K./A.P.

Przemysław Majewski: w Gdańsku wydaje się pieniądze na remonty, które się nie odbywają

Radny Gdańska o nieprawidłowościach na gdańskim rynku nieruchomości, fatalnie przeprowadzanych remontach, przyjmowaniu przez Gdańsk uchodźców i plebiscycie na osobę zasłużoną dla miasta.

Przemysław Majewski mówi, że prowadzona jest przez radnych akcja pokazywania nieprawidłowości w gdańskich nieruchomościach.

Gdańskie Nieruchomości przeprowadziły remont w lokalu na ulicy Waryńskiego 22/3. Okazało się później, że ten sam lokal znalazł się kilka tygodni później w przetargu na remont.

Firma, która wygrała przetarg dostała za to pieniądze. Majewski zaznacza, że pieniądze są wydawane na remonty, które się nie odbywają. Te zaś, które dochodzą do skutku nie są najlepszej jakości.

Remonty są fatalnie przeprowadzane technicznie.

Radny PiS krytykuje prezydent Aleksandrę Dulkiewicz za zachęcanie przybyszy z Afganistanu do osiedlenia się w Gdańsku w sytuacji, gdy dla samych gdańszczan brakuje mieszkań. Prezydent Dulkiewicz szermuje hasłami solidarności nie dostrzegając problemów mieszkańców Gdańska. Zaznacza, że jest wiele do zrobienia.

Gość Poranka Wnet mówi o plebiscycie na osobę zasłużoną dla Gdańska. Wśród zaproponowanych osób jest Paweł Adamowicz. Majewski odnosi się do działalności wdowy po prezydencie miasta.

Ja cały czas czekam na efekty akcji Imagine there’s no hate. Coraz częściej widzę hejt ze strony europosłanki.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Pisarska-Umańska: Wiele gdańskich zabytków jest pozostawionych samym sobie. Mieszkańców nie stać na nowe budynki

Zbigniew Sajnóg o gdańskiej „republice deweloperów” i Strefie Prestiżu. Andrzej Ługin o portalu internetowym Muzeum Pomorza. Anna Pisarska-Umańska o syndromie weneckim w Gdańsku.

Gdańsk jak żadne inne z miast polskich po „89 otrzymał niebyłą szansę, jak żadne inne w Polsce.

Zbigniew Sajnóg krytycznie ocenia rozwój Gdańska w ostatnim trzydziestoleciu.  Jak mówi, miasto stało się „republiką deweloperów”. Zauważa, że trzeba było walczyć o wiele zabytków. Anna Pisarska-Umańska zauważa, że

Wiele gdańskich zabytków jest po prostu pozostawionych samym sobie.

Jak wskazuje, mówi się, że gdy w Gdańsku gdzieś płonie zabytek, to znaczy, że zaraz wejdzie tam deweloper. Starają się o wpisanie na listę zabytków takich obiektów jak dom polskiego szpiega z okresu II RP majora Jana Żychonia.

Andrzej Ługin opowiada o portalu internetowym Muzeum Pomorza, gdzie można znaleźć wiele archiwalnych zdjęć Gdańska.

Nasza fundacja zajmuje się digitalizacją.

Przetwarzają cyfrowo stare zdjęcia i pocztówki. W Muzeum Pomorza są także zbiory udostępnione przez Muzeum II Wojny Światowej i przez IPN. Wśród eksponatów jest album żołnierza Wehrmachtu. Ługin opowiada o portalu Gdańsk strefa prestiżu.

Kilkanaście lat temu urzędnicy miejscy łącznie z byłym prezydentem Pawłem Adamowiczen stwierdzili że należy budować w Gdańsku w tej części Głównego Miasta taką strefę prestiżu

Sajnóg stwierdza, że w strefie prestiżu miały być luksusowe restauracje. Z tego powodu chciano zlikwidować bar mleczny Neptun, czemu sprzeciwili się mieszkańcy. Zauważa, że prestiżowości strefy prestiżu nie przeszkadzały trzy pobliskie lokale z tańcem na rurze.

Anna Pisarska-Umańska stwierdza, że turystyka jest oczkiem w głowie włodarzy miasta. Obawia się syndromu weneckiego. Zauważa, że ceny mieszkań rosną.

Powstaje tutaj w centrum wiele nowych domów, nowych budynków. To są bardzo wysokie ceny – po 15 tysięcy za metr kwadratowy. Bardzo często w większości są to mieszkania na wynajem bardzo często na krótkoterminowe.

W efekcie centrum miasta się wyludnia.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Ewa Starosta: Celem prezydenta Bydgoszczy jest krytyka rządu

Ewa Starosta – dziennikarka, Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wyjaśnia, o co chodzi w rozpracowywaniu „bydgoskiej ośmiornicy”.

Gość „Popołudnia WNET” wyjaśnia, że określenie ośmiornica odnosi się do licznych powiązań biznesowo-polityczno-towarzyskich o których nie wiedzą mieszkańcy Bydgoszczy a nawet osoby zgłębiające temat.

Pamiętam jak opowiadał mi kolega, który dobrze znał się z bohaterem mojej pierwszej ośmiornicy (…) to miejscowy biznesmen, były cinkciarz. Potem afera alkoholowa (…) to czytał tę książkę z uśmiechem na ustach, jak mi opowiadał kolega, bo opisałam tylko malutką część rzeczy które miał za uszami a i tak Bydgoszcz się zatrzęsła – mówi Ewa Starosta.

Pierwsza „Bydgoska Ośmiornica” wydana w roku 1993, umożliwiła mieszkańcom zobaczenie prawdy o ich własnym mieście. Znajdujące się w rękach grupy interesów media kształtowały bowiem fałszywy obraz rzeczywistości.

Ci cinkciarze i jeszcze jeden biznesmen byli w tym czasie właścicielami bydgoskich mediów, także media bydgoskie, mówię o gazetach (…) gazety przedstawiały ich wersją wypadków  – informuje dziennikarka.

Utworzyli oni bank komunalny by zabierać od ludzi pieniądze, rzekomo na dobre oprocentowanie i wykorzystywać je do swoich celów.Przejęli oni całkowitą kontrolę nad bankiem wykluczając nawet będącego reprezentantem Skarbu Państwa wojewodę. Media lokalne całkowicie popierały ich działania atakując i szkalując wojewodę. Dziennikarka została rzecznikiem wojewody i miała duże problemy z wykonywaniem swojej pracy z powodu kłamstw lokalnych mediów.

Ja musiałam wyłącznie prostować, dlatego że wszystkie gazety grzały (…) taka jest rola rzecznika, żeby informować o tym co się dzieje a jeżeli rzecznik informuje a informacja się nie ukazuje (…)ja piszę sprostowanie. Sprostowanie nie jest drukowane. Idę do sądu. Sprostowanie jest po roku wydrukowane – mówi Ewa Starosta.

Dziennikarka informuje też, że Kongres Liberalno-Demokratyczny, z którym związani są czołowe postaci polskiej sceny politycznej, był silnie powiązany z ciemnymi interesami braci Stajszczaków. Przez następcę wojewody autorka została pozwana. Proces co prawda przegrała ale udowodniła, że treść książki jest prawdziwa.

Tylko prawda jest ciekawa – mówi dziennikarka.

Autorka pracuje nad czwartą „Ośmiornicą” o obecnym prezydencie Bydgoszczy, który jest z mianowania Platformy Obywatelskiej a za jego karierą stoi przewodniczący Kongresu Liberalno-demokratycznego.[related id=151818 side=right]

J.L.

6-latki są uczone, że w Gdańsku dawniej mieszkali tylko mądrzy Niemcy / Michał Lipniewicz, „Śląski Kurier WNET” 86/2021

W przedstawieniu nie ma słowa o złożoności etnicznej Gdańska. Pojawiają się wprawdzie Kaszubi, ale tak durni, że nie rozumieją niemieckiego i mądry Niemiec Kurt musi się z nimi porozumiewać na migi.

Michał Lipniewicz

Mądry Niemiec i Kaszubi głupsi od kotów

„Chcecie bajki? Oto bajka. Była raz sobie gdańska brunatna przedszkolanka”.

Dwudziestego czwartego czerwca miałem wątpliwą przyjemność oglądania przedstawienia z okazji zakończenia roku szkolnego w przedszkolu nr 84 w Gdańsku-Morenie.

Mój syn na w roli głównej! Na takie dictum każdy z rodziców dostałby wypieków z dumy. A więc panie przedszkolanki w niego wierzą! Pamięć ma jak po bilobilu! Okazało się jednak, że wolałbym, aby takiej pamięci nie miał.

W sztuce zaprezentowanej przez dzieci, pięknie zresztą odegranej, pt. O mądrym Niemcu Kurcie i jego kotach, będącej według pani przedszkolanki uwieńczeniem kilkuletniego programu o historii miasta Gdańska, już w pierwszych słowach znalazło się miejsce li tylko dla mądrego Niemca Kurta. Tylko tyle i aż tyle.

Sześciolatki uczą się, że w Gdańsku mieszkali przed laty mądrzy Niemcy. Jest to także jedyna nacja nazwana w przedstawieniu. Nie ma słowa o Polakach, nie ma słowa o złożoności etnicznej tego miasta. Pojawiają się w przedstawieniu, co prawda, Kaszubi, ale są na tyle durni, że niemieckiego języka nie rozumieją i mądry Niemiec Kurt musi się z nimi porozumiewać na migi.

Co czułem, oglądając to przedstawienie?

Z jednej strony dumę rozpierającą ojca, bo przecież mój syn w głównej roli! Z drugiej ten mróz, który przeszył mnie w chwili, gdy w pierwszym lub drugim zdaniu sztuki usłyszałem o „mądrym Niemcu Kurcie”. Odżyły ponure rodzinne wspomnienia o Victoriaschule, Piaśnicy, Stutthoffie i tylu innych miejscach naznaczonych tą niemiecką „wyższą inteligencją”. Potem przyszła refleksja, że to nie wyjątek, skoro córka starszego brata w ramach zaliczeń zbierała pamiątki po Danziger Aktien Bierbrauerai. Wydawało mi się to wtedy ponurym żartem, takim w stylu pamięci o mieście Stefana Chwina, rocznik ’49 (rodzina pochodzi z Wilna) i Pawła Huellego, rocznik ’57 (o pochodzeniu swojej rodziny mówi: „Huellowie byli Austriakami”), quasi-Gdańszczan. Okazuje się to jednak świadomą polityką historyczną włodarzy tego miasta, w którym szkoły są przez nich dotowane i utrzymywane.

Wiem, że długa jest droga od „radosnego pochodu” spod Teatru Szekspirowskiego (notabene naprzeciw Victoriaschule) z okazji pierwszego września do przedstawienia z okazji zakończenia roku szkolnego, ale takimi właśnie małymi krokami w małych i młodych umysłach kształtuje się obraz rzeczywistości.

Artykuł Michała Lipniewicza pt. „Mądry Niemiec i Kaszubi głupsi od kotów” znajduje się na s. 2 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 86/2021.

 


  • Sierpniowy numer „Kuriera WNET” (wydanie ogólnopolskie, śląskie i wielkopolskie wspólnie) można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Michała Lipniewicza pt. „Mądry Niemiec i Kaszubi głupsi od kotów” na s. 2 sierpniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 86/2021

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Agnieszka Wojciechowska Van Heukelom: Korupcja odbija się na łodzianach, bo oczywiście wzrastają ceny za wodę i ścieki

Gościem Poranka Radia Wnet była Agnieszka Wojciechowska Van Heukelom – lokalna działaczka opowiadała o korupcji w Łodzi.

Agnieszka Wojciechowska Van Heukelom  – lokalna działaczka, pełnomocnik referendum ds. odwołania prezydent Łodzi mówiła o szokujących dokumentach do których dotarła. Wśród darczyńców znajdują się osoby które potem czerpały korzyści z darowizn.

Niestety dotarliśmy do dość szokujących dokumentów (…) są to dokumenty oficjalne z komisji wyborczej. Chodzi o wpłaty na komitet wyborczy pani prezydent Hanny Zdanowskiej w 2018 roku. Wśród darczyńców znajdują się deweloperzy którym później ułatwiano działalność w mieście, dyrektor jednego z łódzkich sądów, dyrektor marketingu telewizji Toya. Również liczni prezesi łódzkich spółek – powiedziała Agnieszka Wojciechowska Van Heukelom.

Problemu nie stanowią tylko podejrzane powiązania, ale również zniknięcie połowy pieniędzy i pojawienie się ich na koncie firmy należącej do bliskiego współpracownika pani prezydent miasta Łodzi.

Od darczyńców prywatnych zebrało się tego pół miliona(…) co ciekawe z tego pół miliona ponad połowa została przelana na konto prywatnej firmy najbliższego współpracownika pani prezydent (…) ten pracownik to wysoki urzędnik samorządowy, do niedawna dyrektor Departamentu Prezydenta. Od niedawna jest najlepiej zarabiającym prezesem miejskiej spółki (…) w zeszłym roku zarobił 488 tysięcy. Problem polega na tym, że nie miał prawa prowadzić działalności gospodarczej którą prowadził – powiedziała Agnieszka Wojciechowska Van Heukelom.

Osoba której to dotyczy ta była już przesłuchiwana w 2015 roku przez CBA i zatrzymana pod zarzutem korupcji. Po interwencji ówczesnego ministra sprawiedliwości Cezarego Grabarczyka, człowiek ten został wypuszczony bez przesłuchania. Co, jak zaznacza Agnieszka Wojciechowska Van Heukelom, zdarza się bardzo rzadko. Niezrozumiałe jest też to, że cenę za polityczne gry elit miasta płacą podatnicy.

Od czasu kiedy ten pan jest szefem tej spółki komunalnej, dwie inne spółki komunalne są wykańczane wysokimi czynszami dzierżawnymi. Chodzi o Zakłady Wodociągów i Kanalizacji oraz Grupową Oczyszczalnię Ścieków. Łódzka Spółka Infrastrukturalna, która zawiaduje tylko infrastrukturą czyli rurami w ziemi (…) próbuje narzucać coraz wyższe czynsze. To się odbija na łodzianach, bo oczywiście wzrastają ceny za wodę, ścieki itd –  powiedziała Agnieszka Wojciechowska Van Heukelom.

Sprawa została przekazana do Centralnego Biura Antykorupcyjnego wraz z całą dokumentacją z prośbą o wyjaśnienie. W rozmowie również o historii kawiarni siódemki w Łodzi na ul. Piotrkowskiej.

J.L.[related id=151321 side=right]