Czy zabójstwo Pawła Adamowicza ujawniło słabość państwa? – Raczej słabość wymiaru sprawiedliwości – mówią eksperci

Niski wyrok skazujący za napady z bronią w ręku na banki, który dostał zabójca Pawła Adamowicza jest ewenementem w skali europejskiej. I – pośrednio – powodem tragedii, która wydarzyła się w styczniu.

Stefan W., który 13 stycznia zabił prezydenta Gdańska podczas finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy popełnił zbrodnię niedługo po wyjściu z więzienia. Spędził w nim wyrok 5,5 roku pozbawienia wolności za cztery napady na banki i SKOK-i w Trójmieście. Napadów zawsze dokonywał w ten sam sposób – pracowników terroryzował bronią. I choć nie była to broń ostra (pistolety gazowe i wiatrówka), były to napady z bronią w ręku – również zdaniem sędziów. W więzieniu zdiagnozowano u niego schizofrenię. Mimo jego deklaracji, że po wyjściu zamierza popełnić jakieś spektakularne przestępstwo, mógł przygotować się do morderstwa i zabić.

Na tapecie polityków opozycji pojawiła się teza, że winę za to ponosi Służba Więzienna, która dostała od policji informację o jego niesprecyzowanych przestępczych planach. Problem w tym, że Służba Więzienna nie mogła zrobić nic. Policja, która otrzymała informację od więzienników, na temat wyjścia przestępcy oraz informacje dotyczące jego stanu psychicznego także nic nie zrobiła.

To nie wina więzienia, i nie policji

– Trzeba wszystko uporządkować – mówi Dariusz Loranty, ekspert ds. bezpieczeństwa, polski policjant, pisarz, publicysta, komentator medialny, nauczyciel akademicki, czołowy negocjator policyjny w III RP. – Przede wszystkim należy pamiętać, że Służba Więzienna może trzymać w więzieniu do końca wyroku. To nie jest instytucja, która może zrobić więcej, niż realizować wyroki sądów. Kiedy wyrok się kończy, kończy się również rola Służby Więziennej. Człowiek wychodzi na wolność i jest wolny – również w zakresie podejmowania decyzji.

Zdaniem Lorantego pięcioipółletni pobyt Stefana W. w więzieniu świadczy o tym, że nie tylko odbywał karę pozbawienia wolności, ale był również diagnozowany lekarsko i przechodził resocjalizację.

– Dopiero badania w więzieniu ujawniły jego chorobę. Był leczony. Ale skończył się wyrok i wyszedł na wolność – opowiada Dariusz Loranty. – Policja też niewiele mogła zrobić. Miała związane ręce, praktycznie żadnej możliwości działania. W PRL-u walczyliśmy wszyscy o to, żeby policja nie miała takich uprawnień, które będą w sprzeczności z wolnościami obywatelskimi. Dotyczy to również wolności osób, które właśnie wyszły z więzienia.

Stefana W. nie można było skierować na przymusowe leczenie – o tym zawsze decyduje sąd. Nie spełniał również warunków, do umieszczenia go w ośrodku dla „bestii” w Gostyninie.

Czy morderca Pawła Adamowicza wyszedłby inny, gdyby za napady na banki spędził w więzieniu więcej czasu? Paradoksalnie właśnie tak.

Zaskakująco niskie wyroki

Wyrok, który otrzymał pięć lat temu był – jak za takie przestępstwa – niewysoki (maksymalna kara za napaść z bronią w ręku to 15 lat więzienia). Takie wyroki nie zdarzają się nigdzie indziej w Unii Europejskiej, szczególnie za napady na banki. Napad na zwykły sklep kończy się zwykle wyrokiem nie mniejszym niż 10 lat. Banki? Tu zdarzają się nawet wyroki bezwzględnego dożywocia.

Oto za napad z nożem w ręku na polski sklep w Wielkiej Brytanii brytyjski Sąd skazał na początku 2015 roku dwóch Arabów na kilkanaście lat więzienia.

W ubiegłym roku do brytyjskiego więzienia trafiło dwoje Polaków za napad z bronią w ręku ma studio nagraniowe w Birmingham. 36-letnia Anna S. i 32-letni Paweł S. sterroryzowali bronią dwie osoby. Polka została skazana na 9 lat więzienia, natomiast jej wspólnik spędzi za kratami 11 lat.

Za napad na pociąg pocztowy w latach 60. XX wieku, którego dopuścił się gang Ronalda Biggsa brytyjski Sąd skazał wszystkich członków napadu łącznie na 307 lat więzienia. Proces Biggsa trwal siedem dni i skończył sie dla niego wyrokiem bezwzględnego więzienia na okres 30 lat. Najniższy wyrok, jaki otrzymał jeden z napastników to 20 lat więzienia.

Zachód radzi sobie również z przestępcami odwołującymi się do polityki. Niedoszły zabójca Theresy May (złapany na planowaniu zamachu) został skazany na bezwzględne dożywocie. Sędzia uznał go za osobę „bardzo niebezpieczną i niezdolną do resocjalizacji”.

Jak wielu bandytów po niskich wyrokach chodzi po polskich ulicach? To ma zostać zbadane. Sędziowie pilnując swojej niezależności nie pozwalają nie tylko na sprawdzanie ich orzeczeń i wyroków, ale – przede wszystkim – na krytykowanie ich. Jest, jak tłumaczą, elementem sędziowskiej niezawisłości zagwarantowanej Konstytucją.

Okiem Jastrzębskiego: Irańska dyplomacja uważa najbliższą, planowaną na luty Konferencję Bliskowschodnią za „cyrk”

Lutowa konferencja bliskowschodnia w Warszawie skierowała uwagę świata arabskiego na Polskę w sposób bezprecedensowy. Jak uważają, celem prezydenta Trumpa jest nie tylko Iran, ale też osłabienie EU

Agencja prasowa Al-Arabiya z siedzibą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich podała, że Irański minister spraw zagranicznych Javad Zarif nazwał konferencję bliskowschodnią “cyrkiem”.

Nie wszyscy irańscy politycy są jednak tak krytyczni. Były ambasador Iranu do biura europejskiego ONZ Ali Khorram przestrzegł, że konferencja w Warszawie to nie żarty i że jej celem jest poinformowanie świata o wrogich posunięciach Stanów Zjednoczonych.

Ze swojej strony, minister Rady Spraw Zagranicznych Kamal Kharrazi skrytykował Unię Europejską za odwlekanie wdrożenia rozwiązań specjalnego przeznaczenia (special purpose vehicle), mających pozwolić Unii obejść sankcje USA nałożone na Iran.

Kharrazi powiązał te opóźnienia z organizowaną przez Warszawę konferencją, twierdząc, że celem prezydenta Trumpa jest nie tylko wywieranie presji na Iran, ale również osłabienie i podział Europy.

Kharrazi powiedział również, że “uległość Europy wobec Ameryki wywrze na niej dodatkową presję w przyszłości, zakwestionuje umowę nuklearną i zagrozi bezpieczeństwu Europy.”

Natomiast rzecznik MSZ Iranu Bagram Qasimi nazwał odwołanie festiwalu filmów polskich w Iranie “nerwową, bezrefleksyjną i wyzutą z woli pojednania reakcją wobec Polski”.

Protesty w Sudanie trwają

Tymczasem w Sudanie, od grudnia 2018 roku trwają demonstracje antyrządowe. Al-Arabiya poinformowała, że pogrzeb sudańskiego demonstranta przekształcił się w falę nowych protestów po tym jak policja sudańska oddała strzały do jego uczestników.

Podczas pogrzebu 60-letniego Muawiyi Al-Uthmana, demonstranta zmarłego od ran odniesionych w trakcie antyrządowych demonstracji, tłum obrzucił policję kamieniami i wywrócił pojazd policyjny. Do otworzenia ognia doszło właśnie w tamtym momencie.

W pogrzebie brało udział około 5000 osób.

Turcja odgrzewa sprawę Chaszodżdżiego

Katarska agencja prasowa Al-Jazeera informuje o zapowiedzi tureckiego ministra spraw zagranicznych Mauloud Dżawiszoglu, że Turcja podejmie własne działania w celu zorganizowania międzynarodowego śledztwa w sprawie zabójstwa dziennikarza Washington Post Dżamala Chaszodżdżiego.

Chaszodżdżi został zamordowany 2 października 2018 roku w konsulacie Królestwa Arabii Saudyjskiej w Istambule. Według Dżawiszoglu to presja Turcji zmusiła Arabię Saudyjską do przyznania się do popełnionej zbrodni.

Baszar Al-Asad anuluje wizy dyplomatów UE

Według Al-Jazeery trzech starszych dyplomatów UE poinformowało, że prezydent Baszar Al-Asad anulował specjalne wizy dyplomatom i oficjelom unijnym regularnie podróżującym między Bejrutem a Damaszkiem, co utrudniło im rozprowadzenie pomocy pośród ofiar wojny.

Wizy zostały anulowane na początku stycznia bez podania powodu. Anonimowi europejscy dyplomaci wyrazili swoją opinię, że była to próba zmuszenia rządów europejskich do ponownego otwarcia swoich ambasad.

Anulowanie wiz nastąpiło po tym jak UE dodała 11 businessmanów i 5 spółek do listy 72 syryjskich firm i 270 osób, których aktywa zostały zamrożone a wstęp na terytorium Unii zakazany.

Unijne sankcje obejmują również zakaz kupna syryjskiej ropy i technologii oraz zablokowanie aktywności Centralnego Banku Syrii.

Jeden z dyplomatów powiedział, że jest to niebezpieczny problem dla pomocy humanitarnej udzielanej przez Unię Europejską.

Al-Jazeera pisze, że od wybuchu konfliktu w Syrii w roku 2011, Unia Europejska wykorzystuje stolicę Libanu jak swoją bazę dyplomatyczną.

Polska po arabsku

Prowadzony w języku arabskim i poświęcony wydarzeniom polsko-arabskim portal Bulanda b-il-Arabii (Poland in Arabic) napisał, że Kuwejckie pułkownik imieniem Khalid odwiedził kuwejckich kadetów uczących się w Akademii Marynarki Wojennej w Gdyni.

Do wizyty doszło dzięki zaproszeniu polskiego dowódcy, najprawdopodobniej autor newsa miał na myśli inspektora marynarki wojennej wiceadmirała Jarosława Ziemiańskiego.

Prócz Kuwejtczyków, do Akademii uczęszczają Katarczycy, Algierczycy i obywatele Arabii Saudyjskiej.

Bulanda bi-l-Arabii poinformował również, że egipski Uniwersytet w Mansurze podpisał umowę o współpracy z Politechniką Białostocką.

Maciej Maria Jastrzębski

Czy doszłoby do morderstwa, gdyby Stefan W. był sprawdzony przez policję?

Dlaczego policja nie zrobiła nic z informacjami, które miała na temat Stefana W., mordercy Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska? Od jego wyjścia z więzienia minęło wystarczająco dużo czasu…

Policja miała dużo czasu, żeby przygotować się, że może popełnić przestępstwo. Zapowiadał je – o czym, jak przyznają, wiedzieli.

Dzisiaj nie jest trudno porozmawiać ze znajomymi, czy też raczej byłymi znajomymi Stefana W. Zwykle chcą zaistnieć w mediach – dla satysfakcji, bo przecież żaden z nich się nie przedstawia. Chętnie mówią jaki był przed więzieniem. I co się stało z nim już kiedy wyszedł.  O tym, co działo się z nim w więzieniu też można się dowiedzieć. I pozostaje tylko pytanie, skoro dziennikarzom tak łatwo sprawdzić dossier mordercy – czy równie łatwo było dowiedzieć się tego wszystkiego policji?

Stefana W. policjanci znali przecież doskonale – był awanturnikiem, lubił bójki i rozboje. Ślizgał się po paragrafach, aż w końcu zaczął okradać SKOK-i i banki. Za to właśnie trafił do więzienia, z którego wyszedł, żeby popełnić najgłośniejsze morderstwo w Polsce XXI wieku. Morderstwo, które duża część opinii publicznej okrzyknęła mordem politycznym, choć tak naprawdę było wyłącznie morderstwem na polityku. Być może nie do końca świadomym aktem choroby psychicznej – tego z pewnością będzie próbowała dowieść obrona Stefana W.

Przeciętny więzień. Nie chciał się resocjalizować

Bo wiadomo już, że cierpi na schizofrenię paranoidalną. Tę wiedzę zawdzięczamy właśnie ponad pięciu latom spędzonym w więzieniu. Wcześniej Stefana W. nie badali psychiatrzy. W jego środowisku byłoby to społecznym samobójstwem. Diagnoza i leczenie to efekt pozbawienia wolności i – jakkolwiek by to nie zabrzmiało – troski państwa za kratami. Dopiero tu wyszło na jaw, że coś ze Stefanem jest nie tak. Słyszy głosy, gada do siebie. Bywa, że żyje w innym świecie. Kryzys przychodzi na przełomie 2015 i 2016 roku – wtedy głosy mówią do niego najgłośniej. Natychmiastowa konsultacja psychiatryczna kończy się pobytem w szpitalu. I obowiązkowym leczeniem farmakologicznym, które trwa do ostatniego dnia pobytu w więzieniu. Do grudnia 2017 roku psychiatrzy badają go jeszcze 12 razy.

W celi, ani na więziennym oddziale nie nawiązuje przyjaźni. – Nie grypsował, nie miał przyjaciół w grupach nieformalnych – dowiaduję się, kiedy badam fakty dotyczące mordercy. I dalej: – Nie korzystał z siłowni, od czasu do czasu czytał „Dziennik Bałtycki”, chyba go lubił. Kilka razy poszedł na mszę do kaplicy więziennej. Ale religia raczej do niego nie trafiła, bo z Bogiem się nie zaprzyjaźnił. Schudł.

Dla klawiszy to przeciętniak. Siedział, jak większość – raczej bezproblemowy. Trzy raz w ciągu pięciu lat ukarany za drobne przewinienia porządkowe.

Z informacji od kilku dni udzielanych przez Służbę Więzienną wszystkim bez wyjątku mediom dowiaduję się, że nie stosowano wobec niego siły. Nie był pobity, ani nie stosowano wobec niego środków przymusu bezpośredniego. Nie miał również dostępu do sterydów, ani do środków psychotropowych – to zresztą byłoby wykryte.

Więzienie go nie rozpieszcza – nie chce się resocjalizować, więc trzykrotnie jego wniosek o przedterminowe zwolnienie jest odrzucony przez sąd. Odwiedzają go matka i bracia – w sumie 126 razy, przy czym najczęściej przychodzi matka. To ona zresztą ma powiedzieć policji, że jej syn planuje kolejne przestępstwo. Z zemsty za – jak uważa od pierwszego dnia odsiadki – zbyt wysoki wyrok.

Policja zresztą wie więcej. Niespełna miesiąc przed wyjściem na biurko policjantów z Gdańska trafia informacja, że Stefanowi W. kończy się wyrok. Trzy tygodnie później kolejne pismo. Oraz informacja, że W. chce po wyjściu jeździć po Polsce, na pewno wyjechać z Gdańska, w którym mieszkał i popełniał przestępstwa. Może będzie bezdomnym, nie wie jeszcze.

Kolegom w celi mówi więcej – tak, być może „zrobi coś wielkiego”. Ale w celi rozmawia się inaczej – czasem po prostu trzeba się chwalić.

Lekcja na przyszłość

Co dzieje się w policji z tą informacją?

Kiedy próbuję rozmawiać z rzecznikiem policji okazuje się, że jest na urlopie. Mogę oczywiście wysłać pytana mailem, lub na piśmie, ale nie wiadomo, jak szybko dostanę odpowiedź. A skoro – co już wielokrotnie przebrzmiało w mediach – policja nie zrobiła z tą wiedzą nic, to chcę zapytać dlaczego?

Choć policji zdarza się pilnować wychodzących więźniów, kontrolować ich – tak, żeby wiedzieli że cały czas ktoś patrzy im na ręce. Pokazywać się im. Tym razem sprawę odłożyli ad acta.

Czy gdyby Stefan W. wiedział, że jest obserwowany zdecydowałby się na popełnienie zbrodni na oczach tłumu? A może mając wątpliwość, czy częste kontakty z policją są faktem, czy może wytworem chorej wyobraźni, nie odstawiłby leków? Tego już nie sprawdzimy. Choć bezspornie może być dla policji lekcją na przyszłość. Szczególnie przed zbliżającymi się wyborami, kiedy osoby publiczne będą wystawione na szczególne ryzyko.

 

Dr Ozdyk: Do ochrony WOŚP w Gdańsku zatrudniono amatorów. Nagrania pokazują, że nie potrafili nikogo ochronić [VIDEO]

Na filmach widać, że ochrona nie potrafiła nawet podnieść ugodzonego prezydenta Gdańska do góry. Zatrudniono zupełnych amatorów – mówi dr Sławomir Ozdyk, ekspert ds. bezpieczeństwa

– Na materiałach dokumentujących zabójstwo widać, że do ochrony sceny zatrudniono kompletnych amatorów. Świadczą o tym nagrania pokazujące, że zamachowiec poruszał się w sposób nieskrępowany, a ugodzony polityk został przytrzymany przez pracownika technicznego, a nie przez ochronę. Pojawiła się ona dopiero po chwili, nie będąc w stanie nawet podnieść prezydenta do góry – tak gość Poranka WNET, dr Sławomir Ozdyk, ekspert ds. bezpieczeństwa, komentuje zachowanie ochrony podczas zamachu na prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza w trakcie 27. Finału WOŚP.

Ozdyk zaznacza, że dużym błędem było niezałożenie przez Adamowicza kamizelki ochronnej. Zwraca również uwagę na to, że obecnie dużą rolę w kształtowaniu postaw radykalnych odgrywa internet.

Ekspert ds. bezpieczeństwa porusza także temat bezpieczeństwa w niemieckiej przestrzeni publicznej.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Żaryn: ABW ma twarde dowody na współpracę pracownika Huawei z chińskim wywiadem przeciwko Polsce. Śledztwo trwa dalej

Wijing W. przebywał w Polsce jako pracownik firmy telekomunikacyjnej i będzie odpowiadał za przeprowadzanie działań wywiadowczych przeciwko RP. Grozi mu do 10 lat więzienia – mówi Stanisław Żaryn.

Stanisław Żaryn, rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych, mówi o mającym miejsce w czwartek zatrzymaniu Piotra D., byłego oficera ABW, i Wijinga W., dyrektora sprzedaży na Polskę chińskiej firmy Huawei. Przejście do kolejnego etapu postępowania związane jest z uzyskaniem wystarczających dowodów na współpracę obojga mężczyzn z chińskim wywiadem przeciwko Polsce. Oskarżonym grozi 10 lat więzienia. Obecnie znajdują się oni w areszcie, gdzie przez trzy miesiące będą czekać na dalsze etapy śledztwa. W tym czasie ABW będzie zbierała dalsze dowody i weryfikowała pojawiające się wątki.

Gość Poranka WNET przybliża sylwetki szpiegów. Wijing W. przebywał w Polsce jako pracownik firmy telekomunikacyjnej, a Piotr D. Pełnił w przeszłości szereg ważnych funkcji, w tym dyrektorskich w wielu instytucjach publicznych. Wpływ zajmowanych przez byłego oficera ABW pozycji na sprawę działalności wywiadowczej również zostanie wzięty pod uwagę.

Żaryn podkreśla, że niemal całe śledztwo, jak większość operacji ABW, oparte jest na informacjach niejawnych.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Marek Gróbarczyk, Antoni Mężydło, Przemysław Żurawski vel Grajewski i Paweł Grabowski w Popołudniu Wnet

Popołudnia WNET można słuchać od poniedziałku do piątku w godzinach od 16:00 do 18:00 na www.wnet.fm oraz na 87.8 FM w Warszawie, a także 95.2 FM w Krakowie.

Goście Poranka Wnet:

Marek Gróbarczyk – minister gospodarki morskiej i żeglugi śródlądowej;

prof. Jerzy Żyżyński – ekonomista, członek Rady Polityki Pieniężnej;

prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski – politolog, ekspert polityki międzynarodowej;

Antoni Mężydło – poseł PO;

Paweł Grabowski – poseł Kukiz’15;

Piotr Semka – dziennikarz, tygodnik DoRzeczy;

Paweł Bobołowicz – korespondent Radia Wnet na Ukrainie;


Prowadzący: Łukasz Jankowski

realizator: Dariusz Kąkol

wydawca: Jaśmina Nowak


Część Pierwsza:

Piotr Semka: o postaci Pawła Adamowicza prezydenta Gdańska;

Marek Gróbarczyk: refleksje dla polskiego życia publicznego po zabójstwie Pawła Adamowicza;

Część druga:

Marek Gróbarczyk: o projekcie przekopu Mierzei Wiślanej, rozmowach z ekologami oraz Komisją Europejską w sprawie realizacji inwestycji. Minister zapewnił, że prace nad budową drogi wodnej rozpoczął się jeszcze w roku 2019.

Część trzecia: 

Tomasz Machura: o nastrojach w londyńskim świecie finansów przed głosowaniem nad porozumieniem brexitowym w brytyjskim parlamencie;

prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski: o szansach na konserwatywną reformę w Unii Europejskiej i powstanie nowej silnej grupy politycznej w Parlamencie Europejskim oraz szansach i wyzwaniach konferencji o bezpieczeństwie na Bliskim Wschodzie, która ma zostać zorganizowana w Warszawie;

Część czwarta:

prof. Jerzy Żyżyński: zamieszaniu medialnym wokół Narodowego Banku Polskiego, planach prowadzenia polityki monetarnej przez Radę Polityki Pieniężnej oraz skutkach reformy szkół wyższych wprowadzanej przez wicepremiera Gowina;

Paweł Bobołowicz: relacja w wizyty ministra spraw zagranicznych Jacka Czaputowicza na Ukrainie;

Antoni Mężydło: wspomnienie Pawła Adamowicza;

Część piata:

Paweł Grabowski: o stanie reformy wymiaru sprawiedliwości w Polsce;

Janusz Śniadek: Mamy do czynienia z aktem zbrodni zaplanowanej. Myślę, że burzy to poczucie bezpieczeństwa Polaków

Nie sądzę, że po tej tragedii kurcząca się bariera pomiędzy politykami a obywatelami, zmieni się z obawy o kolejne takie zbrodnie – mówi Janusz Śniadek, gdańszczanin, poseł PiS z Trójmiasta.

– Skoro nawet taki wstrząs jak katastrofa Smoleńska nie zakończył wojny polsko-polskiej, to trudno sobie wyobrazić, żeby ta tragedia coś zmieniła – tak poseł Janusz Śniadek, gdańszczanin komentuje w Poranku WNET śmierć Pawła Adamowicza, prezydenta Gdańska po brutalnym ataku nożownika podczas niedzielnego koncertu Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Trójmieście.

Janusz Śniadek wspomina współpracę z prezydentem Gdańska, zarówno  kiedy działali razem w samorządzie, jak i z czasów gdy byli konkurentami politycznymi. Opowiada o tym, jak przeżył wiadomość i o ataku na prezydenta Gdańska, i później – o jego śmierci.

– Nie sądzę, że po tej tragedii kurcząca się bariera pomiędzy politykami a obywatelami zmieni się teraz z obawy o kolejne takie zbrodnie – mówi Śniadek. – Mam jednak nadzieję, że Polacy będą bardziej zjednoczeni po tym wydarzeniu.

Cytuje również słowa wdowy po Adamowiczu, która apeluje, żeby nie wykorzystywać tej tragedii do celów politycznych.

Więcej w Poranku WNET. Zapraszamy do wysłuchania rozmowy!

mf

Rafał Brzeski: Sukcesem nie jest aresztowanie szpiega, sukcesem jest odwrócenie go i skłonienie do współpracy z nami

Wszyscy Chińczycy czują się za granicą tajnymi współpracownikami wywiadu, wewnątrz Chin zaś czują się pracownikami kontrwywiadu wobec obcych – mówi Rafał Brzeski, ekspert ds. wywiadu w Poranku WNET.

– O sukcesie w walce ze szpiegami obcych państw można mówić wówczas, kiedy odwrócimy szpiega i skłonimy go do pracy przeciwko jego byłym mocodawcom – mówi w Poranku WNET Rafał Brzeski, ekspert w zakresie wywiadu. Rozmawiamy z Brzeskim w kontekście wojny informacyjnej prowadzonej przez Państwo Środka.

–  W tym konkretnym przypadku jest to jednak praktycznie niemożliwe ze względu na chińską kulturę, ze względu na sinocentryzm – zaznacza. – Kiedyś ten sinocentryzm przejawiał się np. budową muru, żeby nikt nie przeszkadzał Chińczykom w rozwiązywaniu własnych spraw. Dziś przejawia się w przedkładaniu interesu narodowego nad polityczny. Wszyscy Chińczycy: i ci z mainlandu, i z Tajwanu, czują się poza granicami tajnymi współpracownikami wywiadu, wewnątrz Chin zaś czują się pracownikiem kontrwywiadu wobec obcokrajowców.

Mimo wszystko Brzeski wyraża zadowolenie z przerwania łańcucha wywiadowczego. Nigdy nie miał wątpliwości co do tego, że Huawei jest chińską agenturą.

Według chińskiej doktryny wojennej wszystkie firmy z udziałem państwa, zostały wpisane w część frontu walki cybernetycznej.

Brzeski komentuje także udział polski w konferencji antyirańskiej. – Jesteśmy dobrym miejscem na taką konferencję, gdyż jesteśmy neutralni w tym konflikcie. W kwestiach bliskowschodnich mamy najmniej wrogów i jesteśmy nie takim otwartym antagonistą dla większości krajów. W związku z tym, przedstawiciele wielu krajów mogą przyjechać do Warszawy bez narażania się na zarzuty zdrady ze strony swoich społeczeństw – mówi.

Wysłuchaj naszej rozmowy już teraz!

mf

 

 

Piotr Naimski: Iran jest zagrożeniem dla pokoju światowego. Konferencja w Polsce wynika ze zobowiązań sojuszniczych

Negatywna reakcja Iranu jest oczywista. Ale warszawski szczyt dot. bezpieczeństwa na Bliskim Wschodzie, w tym Iranu, jest niezbędny – mówi w Poranku WNET minister Piotr Naimski.

Dr Piotr Naimski twierdzi, że Iran jest zagrożeniem dla światowego pokoju w kontekście negatywnych wypowiedzi irańskich polityków w stronę Polski. Jest to reakcja na wiadomość o szczycie poświęconemu sytuacji na Bliskim Wschodzie, który odbędzie się w Warszawie. Przejawem gniewu rządu w Teheranie jest m.in. odwołanie przeglądu polskiego kina.

Na pytanie, jaki mamy interes w mieszanie się w konflikt USA-Iran, Naimski przypomina, że Polska jest związana sojuszem z zachodnim mocarstwem i ma obowiązek wypełniać przysługujące z tego tytułu obowiązki.

W dalszej części rozmowy Naimski wyjaśnia rządową strategię dotyczącą polskiej polityki energetycznej.

– Węgiel wciąż jest podstawą energetyczną dla Polski i pozostanie nią na pewno przez najbliższe lata – mówi w Poranku WNET. – Z czasem jego wpływ będzie malał na rzecz energii odnawialnej, oraz energii atomowej.

Wysłuchaj naszej rozmowy już teraz!

mf

Paweł Adamowicz nie żyje. Prezydent Gdańska zmarł na skutek brutalnej napaści podczas finału WOŚP

Prezydent został zaatakowany nożem przez 27-letniego Stefana W., który podczas finału WOŚP wtargnął na scenę. Prezydent Gdańska trafił do szpitala, gdzie po zmarł po długiej walce o jego życie.

Wieczny odpoczynek racz mu dać Panie.

 

W Poranku WNET ten brutalny atak komentował Tadeusz Woźniak.

Podczas gdańskiego finału WOŚP o godz. 20.00 na scenę, na której był m.in. Paweł Adamowicz, prezydent Gdańska wtargnął 27-letni Stefan W., który kilkukrotnie dźgnął ś.p. Pawła Adamowicza. Wówczas stan prezydenta Gdańska był bardzo ciężki.

„Na scenie był reanimowany, po czym przewieziono go do szpitala, gdzie odbyła się operacja. Napastnik został obezwładniony i schwytany”.

Jeszcze dzisiaj prokuratorzy przesłuchają napastnika i postawią mu zarzuty. Wiadomo, że niedawno wyszedł z więzienia za napady na oddziały SKOK i banki – dostał za to 5,5 roku więzienia, ale wyszedł wcześniej za dobre sprawowanie, do kary zaliczono mu również areszt. Na scenę dostał się, ponieważ miał wydaną przez WOŚP plakietkę dla przedstawicieli mediów, choć nie było do na liście akredytowanych przez organizację.

– Halo, halo. Nazywam się Stefan W., siedziałem niewinnie w więzieniu, Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz – krzyczał ze sceny, zanim obezwładnili go m.in. ochroniarze.

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz został przewieziony do Gdańska, gdzie po pięciogodzinnej operacji lekarze oświadczyli, że jego stan jest bardzo ciężki – miał przebitą przeponę oraz uszkodzone serce i liczne organy wewnętrzne.