Rzońca: Mamy jeszcze czas, żeby wstrzymać płacenie składki lub zrezygnować z KPO. Sądzę, że te pieniądze do nas trafią

Europoseł o rozmowach ws. wiz turystycznych dla obywateli FR oraz o sporze wokół środków z unijnego Funduszu Odbudowy.

Bogdan Rzońca komentuje unijne negocjacje ws. zatrzymania wydawania wiz turystycznych dla Rosjan. Sądzi, że wśród Rosjan przybywających do Unii Europejskiej na wizach turystycznych mogą być szpiedzy. Krytykuje Niemcy i Francję, że „nie są w stanie zablokować wpływów rosyjskich w Europie”.

Niemcy i Francuzi po prostu nie chcą tego porozumienia.

Cztery organizacje zrzeszające europejskich sędziów skarżą do TSUE decyzję Rady Unii Europejskiej ws. KPO. Rozmówca Magdaleny Uchaniuk podkreśla, że

Komisja Europejska nie ma prawa włączać się w reformowanie polskiego systemu sądowniczego.

Prof. Liberadzki o KPO: do realizacji kluczowych dla rozwoju Polski inwestycji potrzebujemy finansowania zewnętrznego

Stwierdza, że środowisko sędziowskie jest upolitycznione. W swoim własnym interesie stara się blokować Krajowy Plan Odbudowy. Europoseł PiS wierzy, że uda się przekonać KE do porozumienia.

Jestem pewien, że prezes Jarosław Kaczyński i premier Mateusz Morawiecki mają argumenty dzięki którym będzie można dojść do porozumienia z Komisją Europejską.

Wskazuje na wybory we Włoszech, które będą ważna dla układu w Europarlamencie. Zaznacza, że zwycięstwo Giorgi Meloni wzmocniłoby EKR.

Wierzę w to, że Meloni z EKR, z naszej grupy politycznej wygra te wybory

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

A.P.

Ambasador Węgier w Polsce: gdybyśmy zrezygnowali z dostaw z Rosji z dnia na dzień, kraj by zbankrutował

Featured Video Play Icon

Orsolya Zsuzsanna Kovács, 2021/ Fot. Jan Jechna / MKDNiS/CC BY 3.0 PL

Orsolya Zsuzsanna Kovács o stanowisku Budapesztu w sprawie wojny na Ukrainie oraz o stosunkach z Brukselą i Warszawą.

Orsolya Zsuzsanna Kovács mówi, że Budapeszt wspiera Kijów w obliczu rosyjskiej agresji. Węgry przyjęły 900 tys. uchodźców.

Potępiamy agresję rosyjską na Ukrainę, jesteśmy solidarni z Ukrainą. […] 10-milionowe Węgry przyjęły 900 tys. uchodźców.

Czytaj także:

Balazs Orban: Węgry chcą rozmów pokojowych między Rosją a Ukrainą. Dostawy broni nie służą pokojowi

Ambasador Węgier w Polsce przypomina, że to kolejna wojna w pobliżu węgierskich granic. Poprzednia była w Jugosławii. Rozmówczyni Magdaleny Uchaniuk wskazuje, że Węgry nie są w stanie zrezygnować z dnia na dzień z rosyjskich surowców. Potrzebują czasu, by wybudować interkonektory i zacząć sprowadzać gaz od sąsiadów, w tym ten płynący z Polski.

 85% gazu i 64% ropy mamy od dostawców rosyjskich” […] Węgry wybudowały interkonektory do sąsiednich państw, żeby uniezależnić się od dostaw z Rosji.

Próba natychmiastowej rezygnacji z rosyjskich dostaw miałaby tragiczne dla Węgrów konsekwencje.

Gdybyśmy zrezygnowali z dostaw z Rosji z dnia na dzień, kraj by zbankrutował. Szpitale nie miałyby energii

Ambasador Węgier mówi o staraniach jej kraju ws. uzyskania środków z unijnego Funduszu Odbudowy. Wyjaśnia, czemu Węgry nie chcą przekazywać Ukrainie broni przez swoją granicę. Obawiają się o bezpieczeństwo Węgrów na Zakarpaciu.

Międzynarodowy Czerwony Krzyż uznał, że granica węgiersko-ukraińska jest najbezpieczniejsza dla uchodźców, ponieważ nie jest transportowana przez nią broń.

A.P.

Żeby nam się chciało chcieć… Dlaczego współpraca gospodarcza Polski z Irlandią wciąż kuleje, mimo wielkich możliwości?

Gdyby zmienić formułę współpracy, przyjąć w stosunku do wyspy modele, które na niej działają, za kilka lat Polska stałaby się jednym z głównych partnerów gospodarczych Irlandii – gdyby tylko chciała.

Bogdan Feręc

W Polsce, co widać z perspektywy kilku tysięcy kilometrów, od dawna nie ma woli wsparcia biznesu, są za to ograniczenia, nakazy i utrudnianie prowadzenia działalności gospodarczej. Nie mam tu na myśli konkretnej ekipy rządzącej, jako że wszystkie charakteryzuje dokładnie taki sam sposób postępowania. Podkreślają, że należy wspierać mały oraz średni biznes, jednak wyłącznie mówią, bo po deklaracjach nic się nie dzieje. Oczywiście wprowadzane są pewne pomocowe namiastki – jakieś drobne ulgi, programy wsparcia i aktywizacji przedsiębiorstw, ale nieodpowiednie dla firm, które od lat zmagają się z mikroskopijnymi możliwościami rozwoju i nigdy nie wypłyną na szerokie, międzynarodowe wody.

Odpowiedzią na problemy różnych polskich gałęzi oraz sektorów gospodarki miały być organizacje wspierania polskiego biznesu, jednak rozwój mniejszych producentów jest nadal blokowany, gdyż zadecydowano, że pomagać się będzie właściwie tylko potentatom i kolosom sektorów, jakie promować zechcą kolejne gabinety.

Instytucje te, jak np. działająca w ramach rządowych gestów dobrej woli Polska Agencja Inwestycji i Handlu SA, stała się promotorem naszych produktów i wytwórców, ale wydaje się, że tylko tych największych. Podobnie rzecz się ma z Krajową Grupą Spożywczą. (…)

Sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Rafał Romanowski, stwierdził, iż należy poszukać nowych rynków zbytu dla polskiej produkcji rolno-spożywczej. No trzeba, ale sama wola nie przyniesie żadnych rezultatów i należy zacząć działać w tej sprawie, i to nie za kilka miesięcy, ale właśnie teraz. Odnoszę wrażenie, że ze znalezieniem odbiorców nie będzie specjalnych kłopotów. Wystarczy przyjrzeć się zapotrzebowaniu innych europejskich gospodarek i skierować do nich odpowiednio przygotowaną ofertę, tę, jakiej oczekują.

Zgodzę się jednak z opinią Pana Rafała Romanowskiego, iż polskie rolnictwo wyszło już mroków średniowiecza, może konkurować z siostrzanymi sektorami w Europie, a nawet z niektórymi państwami na świecie. Dlaczego więc mamy opory przed wyjściem na świat, a rolnicy nie mogą doczekać się oczekiwanego wsparcia?

Skłamałbym, gdybym stwierdził, że polskich owoców nie ma w sprzedaży detalicznej w Unii Europejskiej i na innych rynkach, jednak są one chyba wciąż słabą propozycją dla zagranicznych konsumentów, skoro polska wieś nadal oczekuje pomocy. (…)

Dlaczego nie jesteśmy głównym lub znaczącym dostawcą owoców, warzyw i artykułów spożywczych na unijny rynek, a nawet, co też warto podkreślić, gdzieniegdzie właściwie nie jesteśmy obecni? Tym właśnie zagadnieniem powinni zająć się analitycy ministerstwa. Jaki jest powód niskiej, choć rosnącej obecności polskich produktów na rynkach Europy? W konsekwencji powinno się opracować odpowiadającą potrzebom Europy oraz państw trzecich polską strategię ekspansji i zacząć ją realizować. (…)

To nie wszystko, co może być inspiracją dla polskich władz, producentów i ogólnie biznesu w kraju. Przecież w Irlandii przemysł jest stosunkowo nisko rozwinięty, co może sugerować, że albo potrzebuje zagranicznych inwestycji, albo dostawców. To może się okazać strzałem w dziesiątkę, o ile zaproponujemy tutejszym odbiorcom towar, który chcą kupić, a nie ten, którego chcemy się pozbyć. I tu dochodzimy do sprzedaży kosmetyków: w Polsce znajdziemy kilka fabryk produkujących te wszystkie perfumy, tusze do rzęs, kremy na dzień i na noc… W ten sposób podpowiadam, czego potrzebuje wyspa. (…)

Kolejnym działem gospodarki, który stale cierpi niedobory, jest irlandzki przemysł budowlany. Przestaje radzić sobie z inflacją, stale rosnącymi kosztami materiałów budowlanych, ale też z brakiem rąk do pracy.

Polskie Ministerstwo Gospodarki lub Spraw Zagranicznych mają okazję wprowadzić na irlandzki rynek oferty materiałów budowlanych, a firmy budowlane mają szanse przynieść dochód sobie, pracownikom i państwu.

Nawiasem mówiąc, sytuacja na rynku budowlanym w Irlandii jeszcze przez kilka lat dawać będzie rękojmię ciekawej, dochodowej współpracy i niezłych zarobków, niezależnie od tego, czy jest się budowlańcem z kwalifikacjami, czy firmą, która chce tutaj budować. (…)

Gdyby Polska skorzystała z tej sposobności, mogłaby uchronić wiele małych i średnich polskich firm z sektora remontowo-budowlanego przed recesją i upadłością, a jednocześnie pokazać, a właściwie potwierdzić, że oprócz wysokiej klasy cenionych na wyspie specjalistów, mamy też inne, czasami lepsze niż stosowane w Irlandii technologie budowlane. (…)

W Republice, co Warszawa mogłaby skrzętnie wykorzystać, gdyby tylko wiedziała, jak to zrobić, można też stworzyć całą sieć promocji, która działałaby w interesie Rzeczypospolitej Polskiej, bo nasi rodacy mieszkający w Irlandii są przedsiębiorczy, zakładają firmy w różnych sektorach, mają wiedzę, jak poruszać się na tym rynku.

Są polskie i prowadzone przez Polaków sklepy meblowe, przemysłowe, oferujące odzież i obuwie; są też prowadzone przez krajanów knajpki i te również mogą stać się forpocztą naszej ojczyzny na wyspie. Ale nie mogą one działać tak, jak działa Polska i jej misje gospodarcze, czyli wmuszać w Irlandczyków to, czego naszej ojczyźnie zbywa. Świadomość tego powinna stać się podstawą współpracy z Irlandią.

Można oczywiście dalej iść drogą znaną od lat, ale statystyki mówią, że wymiana gospodarcza Polski z Irlandią słabnie, co oznacza, że dotychczasowa metoda się nie sprawdza. Niedopuszczalne jest także, aby polska przedsiębiorczość na wyspie była ograniczana ze strony ojczyzny, czyli by dławiła ją biurokracja na styku współpracy bilateralnej.

Prawo podatkowe i przepisy dotyczące prowadzenia przedsiębiorstw są w Irlandii proste, pomocne tutejszemu biznesowi, głównie małym i średnim firmom, jakich jest ponad 60% w całej gospodarce Republiki Irlandii. Styl działania jest odmienny od polskiego i nikt tu nikogo nie szarpie za rękaw, jeżeli założy firmę, nie zmusza do płacenia podatków i składek ubezpieczeniowych od pierwszego dnia po uruchomieniu działalności gospodarczej, a pozwala się na jej rozwinięcie. (…)

Wielokrotnie podkreślam: na wyspie biznes robi się stosunkowo łatwo, a to dzięki prawu, które nie ogranicza kreatywności przedsiębiorców. Tym samym, jeżeli znajdzie się odpowiednią niszę, droga do sukcesu wcale nie jest daleka. Nie ma też potrzeby przeprowadzania specjalnych badań, aby określić zakres działalności i wprowadzić produkt, którego nie ma w Irlandii, bo można iść wytyczoną już drogą i zająć się tym, co na wyspie jest dobrem podstawowym – chodzi oczywiście o kawiarnie i niewielkie restauracje. (…)

Polskie władze mają inne priorytety, a i agencje rządowe stawiają na coś całkiem innego. Gdyby zmienić formułę współpracy, przyjąć w stosunku do wyspy modele, które na niej działają, nie jest wykluczone, że za kilka lat Polska stałaby się jednym z głównych partnerów gospodarczych Irlandii – gdyby tylko tego chciała.

Cały artykuł Bogdana Feręca pt. „Żeby nam się chciało chcieć…” znajduje się na s. 14 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 98/2022.

 


  • Sierpniowy numer „Kuriera WNET” można nabyć kioskach sieci RUCH, Garmond Press i Kolporter oraz w Empikach w cenie 9 zł.
  • Wydanie elektroniczne jest dostępne w cenie 7,9 zł pod adresami: egazety.pl, nexto.pl lub e-kiosk.pl. Prenumerata 12-miesięczna wersji elektronicznej: 87,8 zł.
  • Czytelnicy gazety za granicą mogą zapłacić za nią PayPalem lub kartą kredytową na serwisie gumroad.com.
  • Wydania archiwalne „Kuriera WNET” udostępniamy gratis na www.issuu.com/radiownet.
Artykuł Bogdana Feręca pt. „Żeby nam się chciało chcieć…”” na s. 14 sierpniowego „Kuriera WNET” nr 98/2022

Bom Dia Brasil: szczypta Brazylii w Polsce

Palacio do Planalto/flickr.com/CC BY 2.0

Brazylia jest fascynującym krajem. jednak mało komu udało się go poznać w całości. My mamy możliwość by przynajmniej w niewielkiej części poznać ten kraj dzięki festiwalowi Bom Dia Brasil.

Największy i najliczniejszy kraj w Ameryce Łacińskiej, Brazylia, urzekł już niejednego podróżnika. Poznanie całego kraju wydaje się jednak być sporym wyzwaniem. Bowiem Brazylia to nie tylko ogrom terytorium. To także olbrzymie zróżnicowanie kulturowe, etniczne, przyrodnicze, czy kulinarne. I z pewnością jedna krótka podróż do tego kraju nie zaspokoi naszej ciekawości.

A może by tak spróbować niewielką część Brazylii ściągnąć do Polski? Osobą, która podjęła się tego wyzwania jest jeden z naszych dzisiejszych gości, Paweł Kucharczuk, w polsko-latynoskim „półświatku” znany lepiej jako Ed Szynszyl. Nasz gość kilkanaście lat temu podjął próbę ukazania Polakom Brazylii pod postacią festiwalu Bom Dia Brasil. Festiwalu, który niemalże co roku ukazuje nowy fragment Brazylii, jej kultury i społeczeństwa.

Również i w tym roku, w dniach 8-11.IX, odbędzie się kolejna, dziewiętnasta już edycja festiwalu: tym razem poświęcona 200-leciu niepodległości Brazylii. Więcej informacji znaleźć można na stronie internetowejprofilu fb festiwalu.

Razem z Pawłem naszymi gośćmi dzisiejszego wieczora będą również Irek Martyniuk, lider zespołu perkusyjnego Sereia de Varsóvia oraz Magda Grabowska, tancerka i passistka. Wspólnie z naszymi gośćmi poopowiadamy o atrakcjach czekającego nas wkrótce festiwalu. Opowiemy również o jego historii i dotychczasowych dokonaniach. Porozmawiamy także o brazylijskiej przygodzie naszych gości.

 

Program Wschodni: działalność odeskiego oddziału Związku Polaków na Ukrainie, rosyjska propaganda w Besarabii

W audycji możemy posłuchać m.in. o życiu Polaków w wielonarodowym tyglu, jakim jest Odessa,

Goście „Programu Wschodniego”:

Anastazja Streltsova – Związek Polaków na Ukrainie Oddział im. Adama Mickiewicza w Odessie

Borys Tynka – autor książki „Przewodnik po Odessie”

Dima Mikołenko – ukraiński żołnierz


Anastazja Streitsova o działalności oddziału Związku Polaków na Ukrainie w Odessie. Organizacja ma szeroką ofertę kulturalną dla osób w każdym wieku. W obliczu rosyjskiej inwazji zadbano o możliwość skorzystania z pomocy psychologicznej.

Zapewnia, że Odessa coraz bardziej nabiera ukraińskiego, a nie rosyjskiego charakteru, a miasto jest zamieszkiwane przez przedstawicieli bardzo wielu narodowości.

W czasach Związku Sowieckiego nie można było nam być Polakami.

Anastazja Streltsova mówi ponadto o pomocy dla Ukrainy ze strony mieszkających w Rumunii Lipowan, potomków rosyjskich staroobrzędowców.



Borys Tynka opowiada o sytuacji w Odessie, gdzie pomimo nieustającego zagrożenia ludzie próbują żyć normalnie. Wskazuje na braki paliw. Jak podkreśla, cały czas widoczna jest wola pomocy ze strony Polaków, jednak ze względu m.in. na inflację nieco mniej ludzi jest w stanie sobie na to pozwolić.

Gość „Programu Wschodniego mówi o rosyjskich wpływach w Besarabii, gdzie dostępne są kanały telewizyjne kolportujące kremlowską propagandę.


Dima Mikołenko o swojej służbie w Siłach Zbrojnych Ukrainy, która trwa od 2014 r.  Zapewnia o utrzymującym się wysokim morale obrońców oraz składa podziękowania Polakom za pomoc. Wyraża nadzieję, że dojdzie do trwałego połączenia narodów polskiego i ukraińskiego.


IV Śląskie Manewry ASG – III Rodzinny Piknik Militarny z okazji 100-lecia przyłączenia Śląska do Polski

Organizatorzy corocznego Rodzinnego Pikniku Militarnego zapraszają na sobotę 3 września do Świętochłowic na Płaskowyż Ajska i w Dolinę Lipinki. Zapewniają liczne atrakcje i niezapomniane przeżycia.

 

Będzie zakaz wjazdu do UE dla Rosjan? Dr Kuźmiuk: wprowadzanie dalszych sankcji na poziomie unijnym będzie bardzo trudne

Europoseł PiS wskazuje, że Polska już praktycznie nie wydaje wiz turystycznych Rosjanom. Krytykuje próby omijania sankcji przez część państw zachodnich.

Dr Zbigniew Kuźmiuk komentuje petycję 50 europosłów ws. zakazu wjazdu do UE dla Rosjan. Jak wskazuje, poparcie dla tej inicjatywy ma charakter ponadpartyjny.

Znając podejście niektórych krajów, wstrzymanie wydawania wiz turystycznych Rosjanom na poziomie unijnym będzie bardzo trudne.

Eurodeputowany wyraża nadzieję, że uda się wprowadzić tę regulację przynajmniej w części państw członkowskich UE.

W przypadku Polski ta polityka jest już prowadzona.

W opinii gościa „Kuriera w samo południe” prośba rządu Niderlandów z embarga na rosyjski gaz świadczy o „całkowitym oderwaniu od rzeczywistości”

Zdaję sobie sprawę, że w Europie Zachodniej nastroje prorosyjskie są bardzo silne, były umacniane przez rządy od lat. W świetle nieprawdopodobnego bestialstwa Rosjan, taka postawa jest dziś kompletnie niezrozumiała.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Czytaj też:

Kuchciński: apelujemy do wszystkich państw wolnego świata o wydanie zakazu wjazdu dla Rosjan

Grzegorz Kita: Jeżeli chodzi o energetykę, Czesi są w sytuacji dobrej i złej

Grzegorz Kita / Fot. Radio WNET

Jakie jest stanowisko prezydenta Zemana ws. ataków Brukseli na Polskę i Węgry? Jaka wygląda czeska sytuacja energetyczna? Czy na południu Odry też są śnięte ryby? Grzegorz Kita z wieściami z Czech.

Prezydent Czech  Miloš Zeman potępił podczas spotkania z ambasadorami ataki ze strony instytucji unijnych na Polskę i Węgry. Wyraził też sprzeciw wobec głosowania większością głosów w Radzie Europejskiej. Grzegorz Kita wyjaśnia, że

Postawa prezydenta Czech jest konsekwentna. Pragnę zwrócić na to uwagę to nie tylko on, ale jego poprzednik bezpośredni Václav Klaus też wyrażał się ostro o polityce Brukseli wobec państw takich jak Polska, Węgry. I obecnie też ten ton jest podtrzymywany.

Czesi są podzieleni w ocenie słów swego prezydenta. Jedni doceniają wzięcie w obronę państw Grupy Wyszehradzkiej. Inni uważają, że Zeman nie powinien bronić państw rozbijających jedność Unii Europejskiej. Publicysta mieszkający w Czechach opowiada o sytuacji energetycznej naszych południowych sąsiadów.

Jeżeli chodzi o energetykę, Czesi są w sytuacji dobrej i złej. Mają energię atomową, ale nie mają łatwego dostępu do gazu.

Trwają rozmowy z Katarem. Czechy podłączyłyby się do południowego gazociągu. Grzegorz Kita mówi o stosunku Czechów do wojny na Ukrainie.

Proukraińska postawa rządu i społeczeństwa czeskiego jest jednoznaczna.

Rozmówca Jaśminy Nowak mówi także o śniętych rybach w Republice Czeskiej.

Czytałem w tamtym tygodniu, że w okolicach Brna też się pojawiły śnięte ryby.

W Czechach wybuchła afera korupcyjna. Może osłabić pozycję rządu w Radzie Europejskiej – mówi Grzegorz Kita

A.P.

Dr Aleksander Olech: pod względem ekonomicznym Chińczycy nie mają rywala w Afryce

Źródłó: Peggy und Marco Lachmann-Anke / Pixabay.com

Ekspert Instytutu Nowej Europy o inwestycjach Państwa Środka na Czarnym Lądzie.

Siedem specjalnych chińskich stref ekonomicznych w Egipcie, Etiopii, Mauritiusie, Nigerii i Zambii/ Foto. Discott/CC BY-SA 3.0

Chińczycy mają swoje porty w następujących afrykańskich krajach: Togo, Wybrzeże Kości Słoniowej, Gwinea, Mauretania, Angola, RPA, Sudan i Tanzania oraz Dżibuti, gdzie swoje bazy wojskowe ma aż osiem państw. Jak zauważa dr Aleksander Olech,

Nigeria to jest ten jeden kluczowy port, gdzie on będzie wpływał na całą sytuację od Afryki Środkowej aż przez Afrykę Zachodnią do Europy.

Ekspert Instytutu Nowej Europy wyjaśnia znaczenie chińskich portów w Afryce.

Chińczycy chcą stworzyć sobie taką opcję transportu międzynarodowego światowego.

Udzielają oni pożyczek bez pytania rządzących o demokrację. Budują oni obiekty sportowe na całym kontynencie. Dr Olech wskazuje, że umarzanie części długów przez Pekin nie zmieni ogólnej sytuacji w której afrykańskie kraj, takie jak Angola trafiają w chińską pułapkę długu.

Angola jest już zadłużona na 90 mld dolarów i co roku o 8 mld więcej.

Francja zaangażowana w swych Afryce Zachodniej. Swoje bazy a Afryce mają Stany Zjednoczone. Rosjanie sprzedają Afrykanom broń. Jednak pod względem ekonomicznym wszystkich deklasuje Państwo Środka.

A.P.

Czytaj także:

Dr Michał Bogusz: To Zachód pozwolił na chińską ekspansję w Afryce

Marek Sawicki: jestem przekonany, że Marek Gróbarczyk znał przyczyny śnięcia ryb w marcu i kwietniu

Marek Sawicki / Fot. Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Poseł PSL o katastrofie ekologicznej na Odrze i odpowiedzialności ministra środowiska.

Marek Sawicki komentuje katastrofę ekologiczną na Odrze. Podkreśla, że już w marcu i kwietniu były przypadki śnięcia ryb.

Chcę wiedzieć, co było przyczyną śnięcia ryb w marcu i kwietnia, bo z pewnością było też przyczyną śnięcia w lipcu i sierpniu.

Zastanawia się, co z tą wiedzą zrobił minister środowiska Marek Gróbarczyk. Nie wierzy, że minister nie zrobił badań dotyczących ówczesnych przypadków.

Minister Gróbarczyk na posiedzeniu komisji środowiska i gospodarki morskiej mówił, że wiedział i w marcu i kwietniu i na początku lipca w Kanale Gliwickim. No to jestem przekonany, że skoro wiedział, to wydał polecenia zbadania co jest powodem ścięcia tych ryb, żeby ewentualnie ta katastrofa się nie rozszerzała.

Wojewoda zachodniopomorski o katastrofie nad Odrą: robimy wszystko, by zminimalizować skutki przyduchy

Poseł PSL dodaje, że euforia rządu, iż w Odrze nie ma rtęci, tylko złote algi jest nieuzasadniona. Zaznacza, że

Premier Mateusz Morawiecki miał rację, kiedy powiedział na pierwszej konferencji prasowej, że Odra jest zatruta.

A.P.