Andrzej Zawadzki-Liang: Chiny zachowują dystans wobec Ukrainy. Handel z Rosją kwitnie

Ubóstwo w Chinach.

Międzynarodowe inicjatywy Państwa Środka, podejście Pekinu do wojny na Ukrainie i zbliżający się XX Zjazd KPCh. Andrzej Zawadzki-Liang z wieściami z Chin.

Andrzej Zawadzki-Liang zwraca uwagę na inicjatywy międzynarodowe w których uczestniczą Chiny, takie jak Szanghajska Organizacja Współpracy, czy BRICS. Skupiają one głównie państwa z Azji, Afryki i Ameryki Południowej.

Szanghajska Organizacja Współpraca powstała jako organizacja mająca zwalczać terroryzm. Rozrosła się do 9 członków.

Białoruś, Iran, Kambodża i Mongolia czekają na status członka. Podobnie rozrasta się format BRICS.

Czytaj także:

Dr Jakub Jakóbowski: Nie ma osi rosyjsko-chińskiej. Chiny dają jednak Rosji oddech

Prawnik z Szanghaju mówi, że Chiny dalej zachowują dystans wobec Ukrainy. Handlują one z Rosją. Chińscy żołnierze brali udział w manewrach na wschodzie Rosji.

Nie wiadomo, ile sprzętu wojskowego wróciło z tych ćwiczeń do Chin.

Gość Poranka Wnet odnosi się do XX Zjazdu KPCh. Przewodniczący Xi Jinping będzie się ubiegał o wybór na trzecią kadencję, co dotąd nie było dopuszczalne. Zawadzki-Liang zastanawia się, czy kadencyjność sekretarza generalnego zostanie zniesiona tak jak kadencyjność przewodniczącego.

A.P.

Putin podnieś słuchawkę, Gorbaczow dzwoni! Felieton Pawła Bobołowicza

Felietony Pawła Bobołowicza można czytać co tydzień w Kurierze Lubelskim

W ukraińskim społeczeństwie obudziło się poczucie zbliżającego się zwycięstwa. W ciągu kilku dni wyzwolili większe terytorium, niż Rosja zajęła od kwietnia

Ukraińskie wojsko przebiło się 70 km w głąb rosyjskich pozycji. Zdobycie Iziuma to faktycznie zdezorganizowanie rosyjskiego zaplecza logistycznego i przerwanie jednego z rosyjskich kierunków uderzenia na Donbas. Ukraińska kontrofensywa to też olbrzymi sukces informacyjny. Tak wielkiej porażki nie są w stanie ukryć kremlowscy propagandyści, zresztą wielu z nich, w tym szefowa RT Margarita Simonian, pogubiło się w swoich teoriach usprawiedliwiania ucieczki „drugiej armii świata”. Kłamstwa o rzekomym przegrupowaniu rosyjskich wojsk nie były w stanie przysłonić prostej informacji o oddaniu Iziuma. Do wielu Rosjan dotarło, że właśnie ich wojska poniosły sromotną porażkę. Media społecznościowe są pełne rosyjskich wpisów przesiąkniętych paniką, strachem i zdziwieniem na zasadzie „ale jak to?!”.

Po rosyjskich okupantach na Krymie, którzy nagle nad dotąd spokojnymi krymskimi plażami zobaczyli wybuchy w rosyjskich bazach, teraz to wojenne zaskoczenie dociera do mieszkańców Moskwy i Petersburga. Prędzej czy później dotrą do nich też informacje o poległych mężach i synach. I chyba nie wszyscy zaspokoją się możliwością kupienia za odszkodowanie białej łady.

Wiadomości z frontu mogą mieć też swoje konsekwencje polityczne. Nie jest wykluczone, że przy tej okazji będzie dochodzić do rozłamu wewnątrz rosyjskiego aparatu władzy. Wzajemne obarczanie odpowiedzialnością, poszukiwanie winnych i próby politycznego zdyskontowania sytuacji przez poszczególnych watażków, mogą podsycić proces walki o schedę po Putinie. Głos zabrał już Kadyrow, który zapowiada konieczność „wyjaśniania” sytuacji. Krążący w mediach społecznościowych mem: „Putin podnieś słuchawkę, Gorbaczow dzwoni” ilustruje nie tylko życzenia co do szybkiego końca Putina, ale też fakt, że wbrew swym chęcią i marzeniom również Putin może przejść do historii jako ten, który Rosję pogrzebał wykazując się wyjątkowym nieudacznictwem zaślepionym marzeniem o imperium. W piekle razem z Gorbaczowem będą też mogli sobie zadać wcześniej już przytoczone pytanie: „ale jak to?!”.

Jednak Rosji nie można lekceważyć. Nie jest wykluczone, że dla ratowania swojej pozycji Putin będzie jeszcze łatwiej sięgał po arsenał rakietowy i ostrzał ukraińskich miast, lub inne metody, które wyjątkowo straszą świat – jak chociażby prowokacje wokół zaporoskiej elektrowni jądrowej. Duża część Zachodu niestety tylko czeka na okazję, by Ukrainę zmusić do rozmów pokojowych z Putinem. Podobno z taką sugestią do Kijowa w ostatnich dniach przyjechał amerykański sekretarz stanu Antony Blinken. Ukraina jednak jednoznacznie powiedziała „nie”. Reprezentanci państwa ukraińskiego powtarzają: ewentualne rozmowy pokojowe mogą się zacząć wtedy, gdy Rosja odda zagrabione ziemie.

Dr Biskup: Elżbieta II była dla Brytyjczyków ostatnim łącznikiem między historią a współczesnością

Ukraina nie zaakceptuje teorii „o nieponiżaniu Putina”, ostatnio w nowej formie zdefiniowanej przez publicystę Onetu Witolda Jurasza, który pisze o „murach z żelaza lub mostach ze złota”. Ukraińcy chcą walczyć do całkowitego wyeliminowania z polityki Putina. Dlatego też ich idolem stał się generał Walerij Załużny, głównodowodzący Sił Zbrojnych, o którym Ukraińcy mówią, że to nie kamizelka kuloodporna chroni Załużnego, tylko Załużny kamizelkę. Ten nowy symbol ukraińskiego oporu i walki, utożsamia też ukraińską chęć zerwania z politykierstwem, zgniłymi kompromisami, wszelkimi „porozumieniami mińskimi”, rozejmami i wycofywaniem wojsk. Gdy ktoś dzisiaj straszy nieobliczalnością Putina przyciśniętego do ściany, to musi mieć świadomość, że zdecydowanie bardziej należałoby bać się gniewu narodu, który znów zechciano by upokorzyć hańbiącym pokojem. I my Polacy powinniśmy to rozumieć najlepiej.

Ukraina w tej twardej postawie może liczyć na wsparcie polityczne Polski. Kolejny raz udowodniła to piątkowa wizyta w Kijowie premiera rządu RP Mateusza Morawieckiego. I w sumie nic dziwnego, że właśnie w momencie, gdy formują się mocne relacje polsko-ukraińskie, gdy łączy nas spojrzenie i na Wschód i coraz częściej na Zachód, to właśnie wtedy wypływają z polityczno-zgniłomedialnej otchłani Giertychy i Lisy z ich chorymi teoriami o współpracy naszego rządu z Rosją. Można tylko się zadumać, jak udało nam się uniknąć śmiertelnego niebezpieczeństwa gdy tacy ludzie faktycznie sprawowali władzę, a tacy jak Pytel mieli chronić nas przed rosyjską agenturą.

Felietony Pawła Bobołowicza można czytać co tydzień w Kurierze Lubelskim.

Dmytro Antoniuk: wraz z wyzwoleniem Iziumu ofensywa wroga na Donbasie traci cały sens

Chile: co poszło nie tak z nową konstytucją? / Chile: Qué falló con la nueva constitución?

Bandera Escuela Militar; juliopfe; flickr.com; CC BY-SA 2.0

W najbliższym wydaniu República Latina dotkniemy tematu odrzuconego niedawno w referendum projektu nowej konstytucji Chile oraz charakteru samych Chilijczyków.

W referendum konstytucyjnym, które miało miejsce w ubiegłą niedzielę większość Chilijczyków zagłosowała za odrzuceniem projektu nowej konstytucji. Tym samym wielomiesięczne prace konstytuanty w zasadzie poszły na marne.

Dużo ważniejsza jest jednak odpowiedź na pytanie, dlaczego Chilijczycy odrzucilli ten projekt. Nowa konstytucja miała zastąpić stary dokument, którego korzenie sięgają jeszcze czasów dyktatury Augusto Pinocheta.  Czy zatem Chilijczykom nie przeszkadza, że w ich kraju nadrzędnym dokumentem będzie neoliberalna, mało sprawiedliwa społecznie konstytucja? A może po prostu od zabezpieczeń społęcznych dużo ważniejsza jest wolność gospodarcza?

Proponowana konstytucja była zarazem dokumentem bardzo kontrowersyjnym. Co więcej, przez wielu analityków uważana jest wręcz za prawniczy bubel. Opinia taka związana jest między innymi z faktem, że w tworzeniu proponowanej konstytucji nie brały udziału wszystkie siły społeczne. Powstał zatem dokument o rysie lewicowo – postępowym zawierającym w sobie wiele kontrowersyjnych treści. Największe oburzenie wywoływały tu propozycje uczynienia z Chile państwa wielonarodowego oraz likwidacja senatu.

Czy jednak cały dokument był do niczego? Co z rozdziałami dotyczącymi ochrony społecznej i ochrony środowiska? Czy dokument okazał się być „zbyt postępowy” dla Chilijczyków? A może Chilijczycy są z natury konserwatywni? Wreszcie, jakie są szanse na to, by w niedalekiej przyszłości powstała nowa propozycja konstytucji, tym razem przygotowana przez wszystkie siły polityczne i społeczne?

O referendum konstytucyjnym, projekcie nowej konstytucji i starej konstytucji Chile porozmawiamy dzisiaj z naszym gościem – pochodzącym z Chile Ignacio Leyvą. Z naszym gościem zastanowmy się również nad charakterem samych Chilijczyków. Czy jest to naród konserwatywny, czy też czy obecne są tam również i siły postępowe, chcące zmienić kraj w bardziej przyjazny dla jego mieszkańców?

Resumen en castellano:

En el referendo del último domingo los Chilenos rechazaron el proyecto de la nueva constitución del pais. Muchos comentaristas están buscando la respuesta por qué los Chilenos votaron así.

La nueva constitución pretendía sustituir al antiguo documento, cuyos raíces se remontan a la dictadura de Augusto Pinochet.  Por lo tanto, a los chilenos no les importa que el documento general de su país sea una constitución neoliberal y socialmente injusta? O simplemente la libertad económica es mucho más importante que las garantías sociales?

La propuesta de constitución era un documento muy controvertido. Esta opinión está relacionada, entre otras cosas, con el hecho de que no todas las fuerzas sociales participaron en la redacción de la propuesta de constitución. El resultado fue un documento de tendencia izquierdista y progresista con mucho contenido controvertido. Las propuestas de convertir a Chile en un estado plurinacional y de suprimir el Senado fueron las más escandalosas.

Sin embargo, fue todo el documento para nada? Y los capítulos de protección social y medioambiental? El documento resultó ser „demasiado progresista” para los chilenos? O los chilenos son conservadores por naturaleza? Por último, qué posibilidades hay de que en un futuro próximo haya una nueva propuesta constitucional, esta vez elaborada por todas las fuerzas políticas y sociales?

Hoy hablaremos del plebiscito constitucional, de la propuesta de nueva constitución y de la antigua constitución de Chile con nuestro invitado chileno Ignacio Leyva. Con nuestro invitado, reflexionemos también sobre el carácter de los propios Chilenos. Es una nación conservadora, o también hay fuerzas progresistas que quieren cambiar el país para que sea más acogedor?

Dr Zbigniew Kuźmiuk: pokazujemy, jak uświadomić Rosjanom, że popieranie wojny to ścieżka donikąd

Zbigniew Kuźmiuk, europoseł PiS w popołudniowej audycji komentuje m.in. ostatnią decyzję w/s wiz dla obywateli rosyjskich w Unii Europejskiej oraz pomoc finansową dla Ukrainy.

Pierwsza część rozmowy poświęcona była decyzji Polski i krajów bałtyckich w sprawie wiz dla obywateli Federacji Rosyjskiej. Europoseł podkreśla, że Rosjanie nie dostaną tylko wiz turystycznych.

Będziemy wydawać wizy posiadaczom Karty Polaka i osobom świadczącym usługi, np. transportowe.

– mówi Kuźmiuk.

Następnie Jaśmina Nowak omówiła z gościem relacje między rządami krajów bałtyckich a silną – szczególnie w Estonii – mniejszością rosyjską. Wielu zastanawia się, komu będzie lojalni bałtyccy Rosjanie – tamtejszym rządom czy rządowi Rosji?

Z historycznego punktu widzenia należy pamiętać, że Rosja lubi wykorzystywać mniejszości narodowe jako pretekst do inwazji.

– przestrzega europoseł.

Debatę publiczną zdominowała na stałe kwestia pomocy finansowej krajów unijnych dla Ukrainy. Gość Radia Wnet krytykuje przede wszystkim dwa kraje:

Głównymi blokującymi pomoc dla Ukrainy jest Republika Federalna Niemiec i Republika Francuska!

Posłuchaj audycji:

Czytaj również:

Estonia jedyna w NATO, bez ratyfikowanego traktatu granicznego z Rosją. Pieskow: Żądania Estonii są nie do przyjęcia

Niemcy: Synod biskupów odrzucił propozycję zmiany nauczania

Źródło fotografii - Pixabay

Niemcy to jeden z głównych ośrodków „drogi synodalnej” i modernizmu w Kościele Katolickim. Tym bardziej zaskakuje klęska, jaką wśród tamtejszego episkopatu poniosła koncepcja zmiany etyki seksualnej.

Jak podaje Katolicka Agencja Informacyjna, na ostatnim forum zgromadzenia generalnego „drogi synodalnej” we Frankfurcie nad Menem biskupi niemieccy odrzucili propozycję zmiany nauczania w kwestii seksualności.

Trzydziestu trzech z 57 niemieckich biskupów głosowało za przyjęciem oświadczenia, 21 było przeciw, a 3 wstrzymało się od głosu. Do ostatecznego zatwierdzenia oświadczeń drogi synodalnej wymagana jest większość dwóch trzecich głosujących biskupów. Wniosek uzyskał wymagane dwie trzecie głosów drogi synodalnej jako całości, przy 159 głosach za, 33 przeciw i 4 wstrzymujących się.

– podaje KAI.

Wniosek, nad którym debatowano w czwartek, wzywał do akceptacji antykoncepcji, czynów homoseksualnych i onanizmu. W dokumencie wzywano również do błogosławieństwa związków tej samej płci. Przez dwa tysiące lat Kościół Katolicki konsekwentnie potępiał te idee, powołując się przede wszystkim na listy świętego Pawła, uznane przez chyba wszystkie wyznania chrześcijańskie za natchnione i ważne.

Przy okazji głosowania ujawnił się poważny podział wśród hierarchów niemieckich. Dokument gorąco krytykowali biskupi Passau i Kolonii. Głównym orędownikiem wniosku był kard. Marx z Monachium.

Bardzo ciekawe w tym kontekście jest oświadczenie Stolicy Apostolskiej z lipca tego roku. W dokumencie możemy przeczytać, że:

„Droga Synodalna” w Niemczech nie ma mocy zobowiązującej biskupów i wiernych do przyjęcia nowych sposobów rządzenia oraz nowych podejść do doktryny i moralności.

W takim razie można zapytać – czy „droga synodalna” ma jeszcze jakiś cel?

[ARP]

Czytaj także:

Ks. prof. Cisło: Bliski Wschód pozostaje krwawiącą raną Kościoła

Niemcy mają problem z solidarnością gazową. Bogatko: Kiedy zrobi się zimniej, ludzie mogą wyjść na ulice

Jan Bogatko

Śmierć Elżbiety II, problemy z gazem i reparacje wojenne. Korespondent Radia Wnet z Niemiec o tym, czym żyją nasi zachodni sąsiedzi.

Jan Bogatko o komentarzach niemieckiej prasy na temat śmierci brytyjskiej królowej. Die Welt pisze, że „nigdy nie będzie już kogoś podobnego”. Jest to smutny dzień dla Niemców.

Każdy Niemiec w głębi serca jest monarchistą. Wystarczy pojechać do Bawarii i porozmawiać o Wittelsbachach.

Gospodarz Studia za Nysą mówi także o solidarności gazowej. Umowę z Berlinem podpisał tylko Wiedeń i Kopenhaga. Nie podpisali jej Belgowie i Holendrzy. Osłabia to pozycję rządu kanclerza Olafa Scholza. Na zimę Niemcy mogą czekać protesty.

Kiedy na zimę zrobi się zimniej,  ludzie mogą wyjść na ulicę protestując przeciwko rządowi Olafa Scholza, który już teraz nie cieszy się popularnością.

Czytaj także:

Prof. Bogdan Musiał: Niemcy nie znajdą argumentów na rzecz niewypłacania Polsce reparacji

Rozmówca Krzysztofa Skowrońskiego zauważa, że podana w raporcie kwota żądanych reparacji wojennych nie śniła się Niemcom. Przekracza ona niemiecki budżet. Nasz korespondent podkreśla, że Polska była największą ofiarą II wojny światowej.

Polska straciła nie tylko ponad połowę swojego terytorium. Nie tylko straciła 6 milionów mieszkańców, ale straciła przede wszystkim elity.

A.P.

Królowa Wielkiej Brytanii nie żyje

Featured Video Play Icon

Królowa Anglii Elżbieta II zmarła w zamku Balmoral w Szkocji. Donosi o tym kanał BBC i The Guardian. Miała 96 lat, z czego 70 zasiadała na tronie.

Królowa Elżbieta ll urodziła się 21 kwietnia 1926 roku. Jej ojciec, Jerzy Vl, wstąpił na tron ​​po abdykacji swojego brata króla Edwarda VIII w 1936 roku, czyniąc ją następcą tronu. Uczyła się prywatnie w domu, a funkcje publiczne rozpoczęła podczas II wojny światowej. Elżbieta wstąpiła na tron ​​6 lutego 1952 roku, po śmierci ojca, miała wówczas 25 lat.

Podczas swoich rządów królowa doświadczyła upadku Imperium Brytyjskiego, zimnej wojny, ludzkich spacerów kosmicznych, nadejścia Internetu, wejścia i wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej oraz wielu innych wydarzeń historycznych. Jej pełny tytuł brzmiał: „Jej Wysokość Elżbieta II, z łaski Bożej, Królowa Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej oraz innych jej królestw i dominiów, Głowa Wspólnoty Narodów, Obrończyni Wiary”.

Elżbieta II została najstarszą monarchinią w historii Wielkiej Brytanii i najdłużej panującą głową państwa na świecie.

8 września media podały, że stan zdrowia 96-letniej królowej nagle się pogorszył . Lekarze przybyli do Balmoral i umieścili Elżbietę II pod opiekę lekarską. Wkrótce na zamku zgromadzili się członkowie rodziny królewskiej – następca tronu książę Karol i wnuk królowej książę William, książę Edward z księżniczką Anną oraz książę Harry z żoną Megan. W oficjalnej rezydencji zaczęli gromadzić się zwykli poddani.

Elżbieta II długo nie opuszczała szkockiej rezydencji – lekarze monitorowali ją przez całą dobę, lekarze zalecali królowej, aby powstrzymała się od ruchu i starała się nie obciążać. 7 września królewska służba prasowa poinformowała, że ​​z powodu złego stanu zdrowia Elżbieta II przełożyła posiedzenie Królewskiej Tajnej Rady.

Dzień wcześniej w zamku Balmoral królowa przyjęła rezygnację byłego premiera Borisa Johnsona i spotkała się z Liz Truss, którą Wielka Brytania wybrała na nowego premiera. Królowa wydała instrukcje, aby utworzyć nowy rząd i mianować nowych ministrów.

Prawnym następcą Elżbiety II jest 73-letni książę Karol. Obejmuje tron jako najstarszy monarcha w brytyjskiej historii.

Na antenie Radia Wnet relację z pogrążonego w żałobie Londynu złożyła Iza Smolarek.

Czytaj także:

Wielka Brytania: Operacja “London Bridge”

 

Ryszard Czarnecki: w tej chwili jesteśmy na wojennej ścieżce z Unią Europejską, ale to ona na nią wstąpiła

Ryszard Czarnecki

„Uważam, że pieniądze z KPO do Polski trafią. […] Pewnie mniejsza część przed wyborami, a po wyborach, niezależnie od tego kto wygra, reszta środków” – mówi europoseł PiS Ryszard Czarnecki.

Ryszard Czarnecki zgadza się z wiceprezesem Fakro, że Polska potrzebuje pieniędzy z KPO. Ocenia, że Komisja Europejska popełnia „świństwo”, że nie daje nam środków, które nam się należą. Przewiduje, że większość środków z Funduszu Odbudowy dotrze do Polski dopiero po wyborach, niezależnie od tego kto je wygra.

Paweł Dziekoński: Kredyt mieszkaniowy to kredyt inwestycyjny. To kredyt, który buduje, daje miejsca pracy w budowlance

Europoseł zauważa, że premier Viktor Orbán nie rozbudzał oczekiwań Węgrów odnośnie środków z UE. Polski rząd stał się zakładnikiem własnej narracji.

Premier mówił, że Polska uzyska więcej pieniędzy i na papierze więcej uzyskała. W praktyce jednak ich nie ma.

 

Rozmówca Łukasza Jankowskiego zauważa, że więcej pieniędzy Polska dostanie w ramach budżetu unijnego.

A.P.

Prezydent Przemyśla: Zostajemy dobici cenami energii. Ze strony rządu trwa ułuda, że wszystko jest w porządku

Wojciech Bakun / Fot. Magdalena Uchaniuk, Radio Wnet

Jak samorządy radzą sobie w obliczu wyższych wydatków na energię i mniejszych dochodów z podatków? Wojciech Bakun o wygaszaniu miejskich latarni, obietnicy rządowych dopłat i kryzysie uchodźczym.

Prezydent Przemyśla Wojciech Bakun mówi, że zdecydowana większość paneli na Forum Ekonomicznym w Karpaczu dotyczy rozwiązywania problemów przed którymi stoi Polska. Mówi o wydatkach samorządów. Koszty energii wzrosły siedmiokrotnie.

Wzrost kosztów oświetlenia ulicznego w mieście Przemyślu, który do tej pory wynosił 3 miliony, jest do kwoty 21 milionów.

Podobnie wygląda kwestia utrzymania MOSiR-u.

Wydaje mi się, że taka ułuda, że wszystko jest w porządku musi paść.

Prezydent Przemyśla podkreśla, że obniżenie podatków przez rząd oznacza mniejsze wpływy dla samorządów. Uwagi samorządowców strona rządowa zbywa zapewnieniami, że będą dopłaty.

Tak naprawdę maksymalnie 30-40 procent tego co nam zabrano wracało do nas. Subwencja rozwojowa mogła być przeznaczana na inwestycje a nam brakowało na wydatki bieżące.

Gość Poranka Wnet podkreśla, że obniżenie PIT z 17 do 12 procent mocno uderza w budżety samorządów. Nie wiadomo, czy obiecywane rządowe dopłaty wyrównają tę stratę.

Czytaj także:

Dr Mentzen: obecny kryzys jest skutkiem nadmiernego interwencjonizmu państwowego. Długo będziemy schodzić z inflacji

Rozmówca Łukasza Jankowskiego stwierdza, że w przeszłości Przemyśl był często demonizowany jako miasta ksenofobiczne i antyukraińskie. Relacja polsko-ukraińskie nie były jednak wcale aż tak złe, choć bywały napięcia.

Relacje polsko-ukraińskie w Przemyślu były często demonizowane. […] Tworzono przez lata obraz ksenofobicznego, antyukraińskiego Przemyśla.

Mieszkańcy Przemyśla stanęli jednak na wysokości zadania w obliczu kryzysu uchodźczego.

To przemyślanie w pierwszym odruchu pomagali Ukraińcom, pomagali sąsiadom.

A.P.