Czerniawski: Hitler wykorzystał teren Bornego Sulinowa do budowy poligonu i koszar

Kierownik Miejskiej Izby Muzealnej mówi o faktach, mitach i legendach dotyczących podziemnego miasta Borne Sulinowo.

Początki tej miejscowości zaczynają się dopiero w latach 30. XX wieku. Wcześniej w tym miejscu znajdowała się niewielka wioska Linde, tłumacząc na język polski — Lipa. Miasto było tajną bazą wojsk radzieckich. Herbem miasta Borne Sulinowo jest drzewo lipy na złotym tle.

Borne Sulinowo miało służyć celom militarnym i logistycznym. Tereny idealnie nadawały się do nowoczesnych manewrów. Wykorzystał ten fakt Adolf Hitler, który w 1935 r. rozpoczął budowę poligonu i koszar. W 1936 r. zakończono budowę miasteczka militarnego dla szkoły artylerii Wehrmachtu, którego otwarcia dokonał 18 sierpnia 1938 r. Adolf Hitler. Wizyty Hitlera spowodowały, że wokół wydarzeń mających miejsce na kartach historii miasta, krążą wokół tego terenu legendy i mity. Jednym z nich jest drugie podziemne miasteczko, który nie istnieję. W garnizonie Groß Born stacjonowały jednostki dywizji pancernej Heinza Guderiana przed atakiem na Polskę w 1939 r. To stąd popędziła cześć niemieckich czołgów, które przyniosły naszemu kraju pożogę. Co ciekawe na poligonie ćwiczyły oddziały Afrika Korps dowodzone przez gen. Rommla.

Dla Bornego Sulinowa data 1993 roku jest datą znamienną i symboliczną. Ostatni obcy żołnierze opuścili teren polski. Oficjalną datę otwarcia miasta był 5 czerwca, od tego dnia do miasta zaczęli przybywać mieszkańcy. Wszyscy przybysze byli dla siebie obcy, pochodzili z różnych wiosek, każdy miał inne zwyczaje, kulturę i tradycję. Mimo dość znacznych przeciwności osiedleni tam mieszkańcy stali się dla siebie wielką rodziną.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!


K.T.\M.N.

Niemcy: Amerykańskie sankcje wobec Nord Stream II to zagrożenie dla europejskiej gospodarki

Sankcje USA wobec spornego gazociągu Nord Stream 2 uderzą w „firmy z zaprzyjaźnionych krajów europejskich” -ostrzega German Eastern Business Association.

Obecna propozycja sankcji USA zaszkodziłaby wszystkim firmom z zaprzyjaźnionych krajów europejskich takich jak Niemcy, Francja, Włochy, Holandia, Austria i Szwajcaria i zamieniła europejską politykę energetyczną w igraszkę Stanów Zjednoczonych.

Tak wypowiadał się Wolfgang Büchele stojący na czele German Eastern Business Association [Ost-Ausschuss – Osteuropaverein der Deutschen Wirtschaft — przyp. red.]. Organizacja ta, jak informuje Biznes Alert, odpowiedzialna jest za utrzymywanie relacji biznesowych na Wschodzie, głównie z Rosją. Jak dodawał „europejska kwestia energetyczna jest i pozostanie sprawą Europy”.

Jest to nie do zniesienia, jak USA wtrącają się do wewnętrznych spraw Europy. Grożą one europejskim przedsiębiorstwom, podczas gdy chciałyby sprzedawać w Europie własny skroplony gaz. Miarka się przebrała.

Krytycznie do polityki Stanów Zjednoczonych odniósł się również, cytowany przez Handelsbaltt, polityk partii Die Linke [Lewica — przyp. red.] Klaus Ernst. Jak informuje niemiecki portal, kwestia sankcji amerykańskich nie jest jeszcze pewna, gdyż propozycja musi jeszcze zostać zaakceptowana przez amerykański Senat. Na wrzesień planowana jest kolejna runda rozmów trójstronnych między UE, Rosją a Ukrainą na temat ruchu tranzytowego. Nowe amerykańskie sankcje na Rosję, byłyby, jak mówi Büchele, poważnym utrudnieniem.

A.P.

Angst (strach) ma wiele znaczeń. Niemcy boją się na przykład, że przestanie rządzić lewica i zastąpi ją skrajna prawica

Radykalna prawica to worek, do którego lewicowe media niemieckie (a innych po prostu tu nie ma) wrzucają wszelkie ugrupowania wykraczające poza wyznaniowy kanon politycznej poprawności.

Jan Bogatko

W Kassel ofiarą zamachowca, wiele lat temu aktywisty neonazistowskiego (nie nazywam tego świadomie skrajną prawicą, bo wszelki socjalizm to jednak lewica), padł niskiego szczebla urzędnik państwowy z ramienia CDU, Walter Lübke. Lübke był orędownikiem polityki imigracyjnej prowadzonej przez kanclerz Angelę Merkel. Szybko udało się zatrzymać potencjalnego sprawcę, Stephana E., który niebawem przyznał się do czynu. Policja polityczna (Urząd Ochrony Konstytucji) badała ewentualne powiązania Stephana E. z grupą neonazistów Combat 18 w Dortmundzie. Niedługo potem Geritt Weber, rzecznik krajowego ministerstwa spraw wewnętrznych w Nadrenii Północnej-Westfalii, stwierdził wobec FOCUS Online, że dowodów na jakiekolwiek powiązania z tą organizacją w tym landzie – na razie – brak.

A cóż to za armia, ten Combat 18, której to żołnierzem ma być jakoby sprawca mordu na polityku w Kassel, Stephan K.? Combat 18 to dość tajemnicza nazistowska międzynarodówka made in GB, operująca w wielu państwach Europy (także i w Rosji, i oczywiście w Niemczech). Określa się ją jako zbrojne ramię Blood and Honour. ‘Combat’ oznacza tyle, co walka, a liczba 18 w nazwie tego ugrupowania, to pierwsza i ósma litera alfabetu, zatem inicjały Adolfa Hitlera. Jeden ze sloganów organizacji brzmi „White Revolution is the only solution“ („biała rewolucja jest jedynym rozwiązaniem“). Symbolem Combat jest smok. Czy Stephan E., zabójca polityka CDU w Kassel, mógł nosić ten symbol? Wydaje się, że sprawa jest mocno naciągana. Od lat nie był notowany jako neonazista.

Ale nagle i niespodziewanie głos w „aferze Lübkego” zabrał nie byle kto, lecz były co prawda, lecz jednak sekretarz generalny CDU, Peter Tauber. Oświadczył on, że śmierć Waltera Lübkego obciąża AfD (a nie politykę imigracyjną Angeli Merkel).

A w szczególności Alice Weidel (współprzewodniczącą klubu poselskiego AfD w Bundestagu) i ekonomistę Maxa Ottego (naukowca niemiecko-amerykańskiego, wieloletniego członka CDU – tak, CDU – i od czerwca ubiegłego roku prezesa kuratorium bliskiej AfD fundacji Desiderius-Erasmus-Stiftung). Peter Tauber przeszedł samego siebie, żądając… by rozważyć możliwość pozbawienia Weidel i Ottego podstawowych praw, takich jak swobody wypowiedzi, wolności zgromadzeń, a nawet własności!

– Wyjątkowe to żądanie jak na demokratę, nawet chrześcijańskiego – zauważa z przekąsem komentator niszowego portalu MM-News, Felix Krautkrämer. – Jakież to dziwne – pisze – że nigdy nie usłyszano takich żądań, kiedy to islamiści mordowali w Niemczech.

W każdym razie nic nie wiadomo o tym, by były sekretarz generalny CDU Tauber po zamachu w Berlinie, dokonanym przez Anisa Amriego (pamiętają Państwo ten zamach, dokonany uprowadzoną polską ciężarówką na rynek bożonarodzeniowy?), zastanawiał się nad tym, czy nie należałoby pozbawić praw podstawowych członków radykalnej organizacji islamskiej wspierającej terrorystę albo środowisko salafitów.

A przecież związek Amriego z nimi był, w przeciwieństwie do powiązań Stephana E. z AfD, oczywisty i poza wszelkimi wątpliwościami.

Cały felieton Jana Bogatki pt. „Strach” – jak co miesiąc, na stronie 3 „Wolna Europa” „Kuriera WNET”, nr lipcowy 61/2019, gumroad.com.

 


Aktualne komentarze Jana Bogatki do bieżących wydarzeń – co czwartek w Poranku WNET na wnet.fm.
„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia  na gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Felieton Jana Bogatki pt. „Strach” na s. 3 „Wolna Europa” lipcowego „Kuriera WNET” nr 61/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Dariusz Bonisławski: Stowarzyszenie Wspólnota Polska otwiera kampanię „Jest nas 60 milionów!”

Spośród 20 milionów Polaków żyjących poza granicami Polski, jedynie milion mieszka na wschodzie. Polonię z Ameryki Południowej wspiera Stowarzyszenie Wspólnota Polska.

Dariusz Bonisławski mówi o działaniach Wspólnoty Polskiej na rzecz Polonii południowoamerykańskiej. Gość „Popołudnia WNET” przypomina, że wiele lat po 1989 r. pomoc świadczona była Polakom szczególnie za wschodnią granicą. Jak zaznacza, pomoc ta wciąż jest realizowana, jednak spośród 20 mln Polaków, żyjących poza granicami naszego kraju, tylko 1 mln mieszka na wschodzie. Reszta rodaków zamieszkuje obie Ameryki i Zachodnią Europę.

Musimy się otwierać nie tylko na wschód, ale w dobie nowej emigracji, musimy też śmiało pójść na zachód.

Niedawno stowarzyszenie organizowało kongres poświęcony młodzieży polonijnej w krajach Ameryki Płd. Inicjatywa ta, jak mówi, „spotkała się bardzo dobrym przyjęciem”. Nawiązano kontakty, które będą owocować wsparciem dużej liczby Polaków.

We wrześniu w Warszawie, z inicjatywy Marszałka Senatu Stanisława Karczewskiego oraz partnerów polonijnych, miało miejsce spotkanie, którego celem było świętowanie 100-lecia odzyskania Niepodległości przez Polskę. Jednym z priorytetów ustalonych na spotkaniu była praca z młodzieżą i wsparcie Polaków z Ameryki Południowej. Dariusz Bonisławski podkreśla, że bez kształtowania młodzieży nie będzie możliwe kontynuowanie działalności kulturalnej organizacji polonijnych.

Bez młodzieży, bez tych, którzy wejdą do organizacji polonijnych, zastąpią, wesprą tych, którzy dotychczas tam działają.

Gość „Popołudnia WNET” zaprasza również, nasze radio do przystąpienia do koalicji, którą  Stowarzyszenie Wspólnota Polska zamierza stworzyć.  Jak, sam zaznacza, już niedługo dojdzie do jej inauguracji, a  hasło kampanii brzmi „Jest nasz 60 milionów”. Celem kampanii będzie informowanie mieszkańców naszego kraju o Polonii, jej dorobku, wkładzie w historię Polski, a także uświadamianie Polakom na obczyźnie, że Polska jest miejscem, w którym można żyć godnie i dostatnio.

Chcemy aby ich wiedza o kulturze, o zywczajach nie poprzestawała na tym co wywieźli ich przodkowie z Polski, ale by była to wiedza aktualna

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./M.K.

Bożena Damasiewicz: Od 2005 r. do 2015 r. z naszego kraju wypłynęło ponad 500 mld złotych!

Prezes Fundacji Pomyśl o Przyszłości, wyjaśnia, dlaczego młodzi ludzie opuszczają Polskę w poszukiwaniu dobrze płatnej pracy oraz co należy zrobić, aby nasz kraj dorównał krajom Europy Zachodniej.

Bożena Damasiewicz, prezes Fundacji Pomyśl o Przyszłości, pokrótce streszcza cele podmiotu, którym zarządza, a który na bazie doświadczeń przedsiębiorców chce pokazać, jak to gospodarka działa, co jest w niej kluczowe i co zrobić, aby Polska odnalazła swoje miejsce w gospodarce globalnej. Miejsce, które pozwoli jej rozwijać się i doganiać pod kątem poziomu życia kraje europejskie.

Wszyscy Polacy chcą żyć w kraju, w którym żyje się bezpiecznie i dostatnio.

Jak dodaje Bożena Damasiewicz, jeśli nie wykształcimy odpowiedniego poziomu rozwoju w celu dogonienia zachodu, młodzi ludzie wyjadą za granicę. Pomimo że Polska intensywnie się rozwija, dystans pomiędzy naszym krajem a krajami Europy Zachodniej wciąż się powiększa, gdyż w tym samym czasie, te kraje rozwijają się jeszcze szybciej niż ona. To niestety odbija się na naszej gospodarce. Przyczyną tak dużych różnić, według Pani prezes, jest to, że Polska nie posiada rodzinnych firm globalnych, które gwarantują szybki wzrost PKB.

Gospodarka globalna rządzi się takimi prawami, że tylko firmy globalne prowadząc działalność na całym świecie, eksportując produkty, ale też myśl techniczą, powodują napływ kapitału do tego kraju, w którym jest siedziba globalnego koncernu.

Bożena Damasiewicz zaznacza również, że zagraniczni inwestorzy są potrzebni w naszym kraju, jednak jeśli Polska skoncentruje się jedynie na produkcji, będzie czerpać niewielkie korzyści, a wszystkie zasługi przypadną centrali zagranicznego koncernu. Dane pokazują, że od 2005 do 2015 z naszego kraju wypłynęło około 500 mld złotych.

Musimy mieć swoje własne firmy globalne

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./M.K.

 

 

Hładyk: Łemkowie na Beskidzie Niskim są autochtonami i grupą etnicznie ukraińską

Czym jest Łemkowska Watra w Zdyni, kim są Łemkowie i jak kultywują swoje tradycje? Opowiada Natalia Hładyk, sekretarz Zjednoczenia Łemków.

Natalia Hładyk opowiada o mniejszości łemkowskiej i o tym, jak kultywują oni swoje tradycje kulturalne.

Jesteśmy autochtonami. Te ziemie Beskidu Niskiego należały do Księstwa Halickiego, a potem zostały anektowane przez Kazimierza Wielkiego.

Po drugiej wojnie światowej Łemkowie razem z Ukraińcami, Bojkami, Hucułami zostali wysiedleni z zamieszkiwanych przez siebie od wieków ziem w ramach „Akcji Wisła”. Jak mówi rozmówczyni Łukasza Jankowskiego, 1,5 tys. Łemków powróciło do Gorlic po odwilży 1956 r. Reszta, która została na Śląsku i na Ukrainie „powraca co jakiś czas do swoich rodzin, na święta i też przy okazji Łemkowskiej Watry w Zdyni”.

Na początku były to spotkania artystyczne, które z roku na rok się powiększały.

W tym roku odbywa się 37. edycja festiwalu, który zaczynał jako wydarzenie artystyczne i kulturalne, a obecnie jest także wielką okazją do spotkań ludności łemkowskiej. Jak podkreśla Hładyk, Łemkowie to „społeczność bardzo wspólnotowa i bardzo rodzinna”. Najbliższa Watra odbędzie się w najbliższy piątek w Zdyni, 25 km od Gorlic, w pobliżu granicy ze Słowacją.

W moim przekonaniu jest to grupa etniczna ukraińska. Kontakty kulturowe są silne, są intensyfikowane przez organizacje kulturalne działające tu i tam.

Sekretarz Zjednoczenia Łemków zgadza się ze stanowiskiem promowanym przez Ukraińców, mówiącym, że Łemkowie są integralną częścią narodu ukraińskiego. Odpowiadając na pytanie o upamiętnienie „Akcji Wisła”, mówi, że należy o tym pamiętać. Zauważa przy tym, że „wielkie przesiedlenie ludności dotyczyły Polaków, Ukraińców i Niemców”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.

 

Problemy Deutsche Banku. Niemcy zwalniają 18 tysięcy pracowników  

Liczba zwolnionych pracowników wzrosła do 18 tysięcy, jak informuje Deutsche Bank, liczba ta do 2022 ma wzrosnąć aż kilkakrotnie.

Podczas posiedzenia Rady Nadzorczej, największy niemiecki bank poinformował o zwolnieniu swoich pracowników, jest to liczba 18 tyś. osób, do 2022 roku liczba osób ma wzrosnąć do 74 tyś.

Zwolnienia pracowników w Deutsche Banku mają źródło w 2009 roku, kiedy to firma zaczęła mieć kłopoty finansowe w dziale bankowości inwestycyjnej. Kiedy Bank zaczął konkurować z dużymi bankami amerykańskimi, nałożone na niego zostały ogromne kary finansowe, m.in. w wysokości 630 milionów dolarów za zarzut prania brudnych pieniędzy.

Będąc w sytuacji kryzysowej Deutsche Bank zamierzał połączyć się ze swoim konkurentem – Commerzbankiem w celu wzmocnienia swojej pozycji. Po dłuższych rozmowach zarządcy stwierdzili, że porozumienie nie przyniesie dostatecznych zysków.

M.N.

 

 

Bogatko: Sytuacja w europarlamencie jest mocno nieprzewidywalna – do wyborów 17 lipca nie możemy być niczego pewni

Jak niemiecka scena polityczna zareagowała na kandydaturę Niemki na stanowisko przewodniczącego KE? Odpowiada korespondent Radia WNET w Niemczech, Jan Bogatko.

Jan Bogatko  komentuje reakcję mediów niemieckich na głosowania, które odbyły się wczoraj w europarlamencie. Jak stwierdza, w Niemczech trwa teraz „awantura o Urszulę”.

[Jest – przyp. red.] wielka opozycja ze strony SPD przeciwko jej kandydaturze. SPD czuje się wściekła, że została w pewien sposób pominięta w tych negocjacjach i że nie wspaniały lewicowy kandydat Timmermans zostanie szefem Komisji Europejskiej.

Jak zaznacza, oddalenie kandydatury Fransa Timmermansa jest bardzo niekorzystne dla rządu Angeli Merkel oraz partii CDU, na której czele stoi. Kandydatura Ursuli von der Leyen stawia pod znakiem zapytanie rządzącą w Niemczech koalicję CDU/CSU-SPD. Wynika to z ostrego sprzeciwu niemieckich socjaldemokratów wobec kandydatki na przewodniczącą Komisji Europejskiej. Korespondent przywołuje wypowiedź Paula Ziemiak z CDU dla Süddeutsche Zeitung, który na pytanie o to, czy dalsza koalicja ma jeszcze sens, stwierdził, że „to SPD musi podjąć decyzję”. Bogatko, wątpi jednak w to, żeby miała ona faktycznie zostać zerwana, wskazując, że przedterminowe wybory nie opłacają żadnej ze stron. Korespondent Radia WNET w Niemczech przytacza także ostatnie sondaże, w których najmocniej zyskują zieloni, a nie partie rządzące CDU oraz SPD.

To, co dzieje się w europarlamencie jest mocno nieprzewidywalne […] to bardzo nieprzejrzysty i niedemokratyczny moloch.

Jak mówi Bogatko, przedstawiciele niemieckiej lewicy nie mogą się pogodzić z tym, że kandydaturę dotychczasowego wiceprzewodniczącego KE zablokowały „prawicowe państwa jak Węgry”. Socjaliści wytaczają wielkie działa w obronie Timmermansa. Z tego powodu trudno przewidzieć wynik wyborów, które będą miały miejsce 17 lipca. O samej kandydatce korespondent mówi, że pochodzi z katolickiej rodziny, a niektóre z jej siódemki dzieci były w Polsce na Erazmusie. Zaznacza, że miała tylko jedną wpadkę, mówiąc o Polsce, kiedy stwierdziła w jednym z programów telewizyjnych, że w naszym kraju jest „demokratyczny ruch oporu”. Dodaje, że zarówno w Niemczech, jak i w Unii nie można zrobić kariery bez liczenia się z poprawnością polityczną. Mówi o kandydaturze von der Leyen, że „nie będzie to rewolucja, tylko mniejsze zło”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.

Bogatko: Porażkę kandydatury Timmermansa media niemieckie traktują jako przejaw słabości Angeli Merkel [VIDEO]

O zaskoczeniu niemieckich mediów, nowej kandydatce na przewodniczącą KE i ideowych korzeniach Fransa Timmermansa mówi Jan Bogatko, korespondent Radia WNET w Niemczech.


Jan Bogatko komentuje zaskoczenie mediów niemieckich odnośnie do kandydatury Ursuli von der Leyen do objęcia szefostwa Komisji Europejskiej. Panowało w nich przekonanie, że skoro ustalono, że zostanie nim Frans Timmermans, to tak się stanie. Porażka kandydatury Timmermansa została odebrana jako osobista porażka kanclerz Angeli Merkel.

Frans Timmermans jest socjalistą. Pochodzi z partii bardzo ciekawej zresztą, która w latach 20., a konkretnie w czasie bitwy warszawskiej 1920 r. […] była oczywiście po stronie Stalina i zwycięskiego marszu demokracji na Europę i w zasadzie ten marsz o demokrację europejską, kontynuował przecież Timmermans.

Jak podkreśla, von der Leyen jest kandydatką, ale jeszcze nie przewodniczącą. Socjaliści mogą bowiem chcieć zablokować jej kandydaturę. O przewodniczącej KE in spe Bogatko mówi, że jest córką byłego premiera Dolnej Saksonii Ernsta Albrechta I żoną Heika von der Leyena z rodziny producentów jedwabiu, która w XVIII w. została uszlachcona. Nie jest to jednak arystokracja, jak mówi się czasem w mediach. Korespondent  mediów WNET zauważa, że minister obrony Niemiec nie krytykował zbytnio poczynań polskiego rządu, choć w jednym programów stwierdziła, że w Polsce jest „demokratycznych ruch oporu” przeciwko rządowi.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.

Prof. Grosse: Kandydatura Ursuli von der Leyen jest lepsza niż Timermansa, ale jest wyborem mniejszego zła

Angela Merkel przywożąc kompromis wykuty z Macronem, Holendrami i Hiszpanami, spotkała się z bardzo zimnym prysznicem ze strony swoich kolegów z Europejskiej Partii Ludowej – mówi Tomasz Grosse.

 

Gościem Łukasza Jankowskiego w „Popołudniu WNET” jest politolog prof. Tomasz Grosse. Komentował trwające negocjacje nad wyborem przewodniczącego Komisji Europejskiej. Alternatywą dla Fransa Timmermansa jest Ursula von der Leyen:

Jest to lepsza kandydatura od Fransa Timmermansa, przynajmniej z punktu widzenia Polski. Aczkolwiek nie jest to kandydatura pozytywna. Pani Ursula jest znana z gorącego poparcia dla uczynienia z Unii Europejskiej federacji.

Trzeba podkreślić, że na początku negocjacji doszło do silnego konfliktu między Niemcami a Paryżem. Ze strony Paryża – Macron chciał osłabienia wpływów niemieckich w Unii Europejskiej. W tym celu doprowadził do odrzucenia kandydatury Manfreda Webera. W drugiej fazie rozmów współpraca Niemców i Francuzów doprowadziła do kandydatury Fransa Timmermansa. Jednak ta kandydatura była nie do zaakceptowania przez kraje Europy Środkowej i Europejską Partię Ludową.

Aktualnie Francja jest osłabiona w Parlamencie Europejskim, a także Niemcy nie są taką siłą jak kiedyś. Osłabianie tych dwóch państw daje pole do popisu wszystkim innym państwom, biorącym udział w szczycie.

Jeżeli ten szczyt zakończy się obsadzeniem najważniejszych stanowisk Unii Europejskiej, byłoby bardzo ważnym krokiem do przodu. Jednak nie wiemy jak zakończy się ten szczyt i jak na jego ewentualne postanowienia będzie reagował Parlament Europejski.

Zdaniem profesora wśród największych wyzwań dla Unii Europejskim na najbliższe 5 lat będzie brexit oraz walka ze spowolnieniem gospodarczym w strefie euro.

 

M.N./WJB