Kary 20 i 14 lat więzienia za pomoc zamachowcowi z Tuluzy zbyt łagodne? / Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET.fm

Francuska prokuratura ma złożyć apelacje od wyroków, uważając, że skazani mieli większy wpływ na zamachowca (zastrzelonego przez policję), niż to przyjął sąd pierwszej instancji.

Abdelkader Merah (brat Mohameda Meraha) został skazany wczoraj przez sąd pierwszej instancji na 20 lat wiezienia, jego wspólnik Fettah Malki – 14 lat wiezienia. Obydwa wyroki nie są prawomocne. Mohamed Merah zamordował w marcu 2012 r. trzech francuskich żołnierzy, trójkę żydowskich dzieci i nauczyciela. Został zastrzelony 19 marca 2012 r. przez policjantów z oddziału RAID podczas policyjnego szturmu na mieszkanie, w którym się zabarykadował. Jego brat Abdelkader Merah był oskarżony o podżeganie swojego brata do przeprowadzenia zamachu terrorystycznego. Fettah Malki zaś był sądzony za dostarczenie Mohamedowi Merahowi broni i kamizelki kuloodpornej. Wszystko wskazuje na to, ze obaj skazani będą się odwoływać wyroków.

[related id=41645]Francuska Prokuratura Generalna składa apelację w sprawie wczorajszych wyroków. Francuskie ministerstwo sprawiedliwości uważa, że sąd pierwszej instancji niedostatecznie wziął pod uwagę wpływ obu oskarżonych na Mohameda Meraha. Wczorajszymi wyrokami sąd pierwszej instancji uniewinnił Abdelkadera Meraha i Fettaha Malkiego z oskarżenia o współudział w dokonanych przez Mohameda Meraha siedmiu morderstwach. Zostali oni jedynie uznani za winni współpracy z zamachowcem przy przygotowywaniu zamachu terrorystycznego.

***

Zaskakująca informacja nad Sekwaną. Francuski premier Edouard Philippe ogłosił po północy (czyli kilka godzin temu), że w przyszłym roku odbędzie się referendum „autodeterminacyjne” w Nowej Kaledonii. Dyskusja we Francji na temat dopuszczenia do takiego referendum trwała od kilku lat. Wygląda na to, że Francja zmienia diametralnie swoja politykę wobec swoich terytoriów zamorskich i dopuszcza możliwość ich odłączenia od Republiki Francuskiej.

Zbigniew Stefanik z Francji

Czy Emmanuel Macron dobił targu z Czechami i Słowakami? / Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET.fm

Rezygnacja z relokacji w zamian za protekcjonizm gospodarczy wprowadzany tylnymi drzwiami przez państwa starej Europy – rewelacje Guillaume’a Duvala na temat sierpniowego tournée prezydenta Francji.

Francuską przestrzeń medialną obiegły dość szokujące informacje dotyczące negocjacji w sprawie pracowników delegowanych, jakie Emmanuel Macron miał przeprowadzić w sierpniu tego roku podczas swojego tournée po Europie Środkowej.

Według Guillaume Duvala, redaktora naczelnego pisma „Alternatives Economiques”, francuski prezydent miał dobić targu z Czechami i Słowacją. W zamian za rezygnację z relokacji uchodźców miał uzyskać daleko idące ustępstwa w sprawie pracowników delegowanych i reform rynku wspólnotowego.

Dotyczyć to ma regulacji już przyjętych 23 października br., jak również innych projektów, jakie Macron miałby wprowadzić, a których jeszcze nie przedstawił na forum międzynarodowym. Na tym etapie Pałac Elizejski ani nie potwierdził, ani nie zaprzeczył tym informacjom.

Jeśli miałoby się to potwierdzić, to wprowadzanie protekcjonizmu na rynek europejski tylnymi drzwiami już stało się faktem. Nie byłoby też wtedy wątpliwości, że jedności w Grupie Wyszehradzkiej już nie ma, co byłoby fatalną wiadomością dla Polski, a zwłaszcza dla polskich firm.

Warto w tym miejscu przypomnieć, o co toczy się gra. Walka trwa o przywództwo na rynku wspólnotowym w perspektywie 10-15 lat. Aktualnie polskie firmy posiadają 25 procent rynku transportu drogowego, coraz lepiej ma się również branża budowlana. W wielu sektorach gospodarki firmy z Europy środkowej zaczynają być liczącymi się średniej wielkości graczami, a w perspektywie kilkunastu lat mogą stać się wielkimi konsorcjami zagrażającymi firmom z Europy Zachodniej.

Emmanuel Macron jako ekonomista zdaje sobie sprawę, jakie to dla przemysłu zachodniego zagrożenie. Dlatego pod hasłami ochrony pracowników delegowanych przed socjalnymi nadużyciami chce wprowadzić mechanizmy chroniące własny rynek przed zakusami firm ze wschodu Europy. Nie chodzi tutaj o ochronę miejsc pracy, ale przede wszystkim o utrzymanie wiodącej pozycji firm francuskich.

Nie jest tajemnicą nad Sekwaną, że Francja ma ambicje światowe i chciałaby pozbyć się statusu potęgi regionalnej. Dlatego prezydent prowadzi politykę służącą przede wszystkim interesom francuskim.

Zbigniew Stefanik

Korespondencja Zbigniewa Stefanika z Francji w części pierwszej Poranka WNET.

 

Mistrz kontrolowanej gafy czy enfant terrible?/ Zbigniew Stefanik z Francji dla Radia WNET o socjotechnikach Macrona

Zbigniew Stefanik o tym, jak kontrolowane gafy zjednują przychylność Francuzów w Europie i działają jak przysłowiowa płachta na byka na mniej wyrafinowanych Gujańczyków z terytorium zza oceanu.

Ruch kontestacyjny rządzących nad Sekwaną organizuje się, jednak na tym etapie będzie im trudno zatrzymać wprowadzane reformy. Przeciwnicy Macrona są podzieleni, a liderzy obozu sprzeciwu zdają się bardziej walczyć o polityczną i związkową palmę pierwszeństwa między sobą niż z urzędującym prezydentem. Kolejną słabością kontestatorów jest brak spójności, bo protesty odbywają się jedynie w ramach konkretnej branży.

Wiadomo, że na początku przyszłego roku czekają Francję kolejne reformy: emerytalna, ubezpieczeń społecznych i szkolnictwa wyższego. Wówczas będzie można cokolwiek powiedzieć o skuteczności tego rządu, który będzie musiał pokonać opór społeczny. Zwłaszcza że następny, 2018 rok to we Francji rok bez wyborów, a więc idealny czas na podejmowanie niepopularnych decyzji i wdrażanie reform o dużych kosztach społecznych.

Jednocześnie warto odnotować, że Emmanuel Macron z jednej strony prowadzi konsultacje społeczne ze związkami zawodowymi, które widzą potrzebę reform, i zupełnie pomija związki bardziej lewicowe. Z drugiej strony używa techniki kontrolowanych gaf, krytykując bardzo ostro przeciwników reform.

Jakiś czas temu udzielił wywiadu telewizji CNN, w którym powiedział, że wprowadzi swoje reformy wbrew protestującym, ale również wbrew leniom, ekstremistom i cynikom. Kilka dni później w rozmowie z jednym z prezydentów regionów francuskich stwierdził, że ci, którzy stracili pracę, a teraz zajmują się protestowaniem na ulicy, powinni sobie znaleźć nowe zatrudnienie.

Kontrolowane gafy służą jednemu, aby podzielić Francję na dwa obozy. Z jednej strony ma być Francja ludzi pracujących, zarabiających, płacących podatki. Z drugiej strony Francja ludzi, którzy nie pracują, podatków nie płacą, protestują i sieją niepokój na ulicy. Zdaje się, że ta technika jest skuteczna i trafia we Francji na podatny grunt.

Z prywatnych rozmów z Francuzami wynika, że dość przychylnie patrzą oni na tego typu gafy Macrona. Wydaje się, że znalazł on skuteczną technikę mobilizacji swego potencjalnego elektoratu, który chce reform nad Sekwaną.

Metoda ta jednak nie podziałała na mieszkańców Gujany Francuskiej, bo pokojowa manifestacja zamieniła się wczoraj w nocy w starcia na dużą skalę z żandarmami w głównym mieście tego regionu Francji, w Ameryce Południowej Cayenne. Tłum oburzył się słowami Macrona: „Nie będę składał żadnych obietnic. Ten czas się skończył. Nie jestem świętym Mikołajem, a Gujańczycy nie są dziećmi.”

Zbigniew Stefanik z Francji

Emmanuel Macron zapowiada wielką przebudowę i reformę policji francuskiej / Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET.fm

Policja i żandarmeria nad Sekwaną dostaną więcej środków finansowych i logistycznych już od przyszłego roku. W najbliższych miesiącach zostanie stworzonych co najmniej 10 tysięcy etatów.

Ma zostać wzmocniony charakter prewencyjny w zakresie wykonywanych obowiązków i czynności przez służby porządkowe. Emmanuel Macron zapowiada także stworzenie nowej służby mundurowej. Urzędujący prezydent chce, żeby we Francji powstała „policja bezpieczeństwa codziennego”. Policja ta miałaby zajmować się pojednaniem służb porządkowych z obywatelami, zwłaszcza w trudnych dzielnicach. Ponadto „policja bezpieczeństwa codziennego” zajmowałaby się prewencją i zbieraniem informacji o elemencie przestępczym i radykalnych terrorystach. Stworzenie tej nowej służby ma być poprzedzone dwumiesięcznymi konsultacjami z ekspertami w kwestiach bezpieczeństwa i prewencji. Do tych konsultacji mają również zostać zaproszeni przedstawiciele policji i żandarmerii.

Eksperci zauważają, że propozycja prezydenta Macrona nie jest niczym nowym i wprost nawiązuje do taktyki bezpieczeństwa i strategii wdrożonej we Francji w latach 1997-2008. Wówczas ta metoda przyniosła dość kontrowersyjne i niesatysfakcjonujące skutki pod względem wzrostu bezpieczeństwa na francuskich ulicach. W 2008 r. rząd François Fillona odszedł od tamtej strategii i położył większy nacisk na represje i wykrywalność niż na prewencję.

Zbigniew Stefanik

Bogaci opuszczają Francję z powodu najwyższych w Europie podatków, a władza pławi się w monarchicznym przepychu

Podstawowym problemem rządów Macrona jest teraz zapewne pytanie, co zrobić, aby ludzie zamożni płacili podatki we Francji podobnie jak wielkie konglomeraty przemysłowe i handlowe.

W ubiegłym tygodniu Francja z satysfakcją opublikowała najnowszą statystykę. Liczba osób żyjących poniżej progu ubóstwa zmalała w stosunku do roku poprzedniego i aktualnie to niecałe 14 procent społeczeństwa. Dla porównania, w Polsce analogiczna grupa to około 5 procent. Na zły los nie skarżą się wszakże wysocy funkcjonariusze publiczni.

W ubiegłym roku dyrektorka państwowego radia i telewizji zwolniona została po tym, jak wykryto jej rachunki za taksówki. W ciągu trzech miesięcy wydała na nie ponad 400 tysięcy euro. Jeden z obecnie rezydujących ministrów otrzymywał pensje w poprzednim przedsiębiorstwie w wysokości 205 tysięcy euro miesięcznie, inna minister – obecnie minister pracy – jest ciągana przez prokuratora za urządzenie dla Emmanuela Macrona, kandydata wówczas, przyjęcia w Las Vegas za sumę niemal 400 tysięcy euro na koszt podatnika, nie wspominając już o wydatkach prezydenta na makijaż w wysokości 26 tysięcy euro w ciągu trzech miesięcy i o wydatkach na fryzjera.

Czy należy się zatem wyprowadzić z kraju, w którym funkcjonariusze publiczni cieszą się monarchicznym przepychem kosztem biednych i średniaków, obkładanych coraz wyższymi podatkami? Pytanie jest tabu, ale sytuacja dojrzała, aby ktoś postawił je jako pierwszy. Niedawno pewien francuski kompozytor i piosenkarz przeniósł się do Portugalii, nie kryjąc powodów tej przeprowadzki, podobnie jak to zrobił przed nim Gerard Depardieu. Nie miał zamiaru dłużej oddawać państwu lwiej części swoich dochodów. Depardieu mówił o 85 procentach zabieranych mu przez fiskus. Natomiast ów kompozytor stwierdził, w niedawno opublikowanym wywiadzie, że przenosi się jako jeden z ostatnich, bo „wszyscy już dawno wyjechali”.

Kiedy się wyjdzie na ulice Paryża, jednego z najbardziej przeludnionych miast świata, można naocznie stwierdzić, że mimo wszystko sporo ludzi tu jeszcze pozostało, ale to nie ich, szarych przechodniów, miał na myśli francuski piosenkarz. Istotnie, bogaci już dawno temu odpowiedzieli sobie na pytanie, gdzie mieszkać.

Charles Aznavour to podatnik szwajcarski, podobnie jak szereg tenisistów. Ogółem 49 Francuzów posiada majątek w Szwajcarii w wysokości 55 mld euro, a Francuzów w Szwajcarii mieszka 2 tysiące. Guillaume Musso i Mark Levi, najbardziej poczytni pisarze francuscy, mieszkają w Londynie, Michel Houellebecq – w Hiszpanii. To w Londynie Musso zbiera plon z 28 napisanych książek i ewentualną taksę odprowadza do londyńskiego fiskusa. Reżyserzy, aktorzy, przedsiębiorcy – bogaci – opuścili Francję, by nie płacić najwyższych podatków w Europie.

Po pierwszych zamachach Żydzi masowo opuszczali Francję w obawie o swoje życie, o czym już wielokrotnie mówiłem. Z półmilionowej wspólnoty wyznaniowej wyjechało co najmniej 10 procent.

Co do emerytów, to ci urządzili się w Maroko, a niektórzy w Tunisie, bo skoro mają żyć wśród Afrykańczyków, to niech to przynajmniej będzie w Afryce, gdzie oprócz fiskusa i klimat jest łagodny.

Podstawowym problemem rządów Macrona jest teraz zapewne pytanie, co zrobić, aby ludzie zamożni płacili podatki we Francji, podobnie jak wielkie konglomeraty przemysłowe i handlowe, które korzystają aktualnie z zamętu globalizacji. Odpowiedzi przenikające do wiadomości publicznej nie dają wielkich nadziei na przyszłość. Zniesienie podatków od wielkich fortun nie zmieni sytuacji. Opodatkowanie nieruchomości przy cenach mieszkań w wielkich miastach dotyka przede wszystkim drobnych właścicieli. Nie napawają otuchą również wypowiedzi ministra gospodarki – zwolennika teorii, że to polscy hydraulicy i węgierscy szoferzy odpowiadają za dekadencję gospodarczą Francji, gdyż zabierają pracę tubylcom.

Piotr Witt

 

Richard Ferrand oczyszczony z zarzutów defraudacji / Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET.fm

Dzisiaj prokuratura w Brest umorzyła śledztwo dotyczące przewodniczącego klubu parlamentarnego La République En Marche i jednego z najbliższych współpracowników prezydenta Emmanuela Macrona.

Richard Ferrand w związku z oskarżeniami, które pojawiły się we francuskiej przestrzeni publicznej w maju tego roku, odszedł z rządu Edouarda Philippa i objął stanowisko przewodniczącego klubu parlamentarnego La République En Marche po tegorocznych wyborach parlamentarnych nad Sekwaną.

Był podejrzewany o defraudację środków finansowych oraz nadużycie władzy politycznej, na czym skorzystać miała jego partnerka. Prokuratura uznała teraz, że nie ma żadnych dowodów na to, że dopuścił się jakiegokolwiek czynu karalnego.

Dzisiejsza decyzja francuskiej prokuratury można uznać za duży wizerunkowy sukces Emmanuela Macrona. Richard Ferrand był i jest nadal jednym z najbliższych i najbardziej zaufanych współpracowników urzędującego nad Sekwaną prezydenta.

Oczyszczenie ze wszystkich zarzutów sprawia, że dla Emmanuela Macrona Richard Ferrand staje się ponownie dużym politycznym wsparciem i atutem. La République en Marche daje do zrozumienia, że wszystkie scenariusze są możliwe, jeśli chodzi o powrót Ferranda do rządu. Na tym etapie ostateczna decyzja jeszcze nie została podjęta przez pałac prezydencki.

Zbigniew Stefanik

Wiemy, kto odpowiada za wypuszczenie sprawcy morderstwa na marsylskim dworcu / Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET.fm

Ogłoszone zostały wyniki ustaleń, kto odpowiada za wypuszczenie Hameda Hanachiego, który dzień po wyjściu na wolność zasztyletował dwie kobiety. Dlaczego jednak wcześniej tyle razy był zwalniany?

Wczoraj francuski minister spraw wewnętrznych Gerard Collomb osobiście przedstawił wnioski urzędowego śledztwa, które miało wykazać, jak doszło do wypuszczenia przez policję zamachowca z Marsylii, który 1 października bieżącego roku zabił dwie kobiety przed dworcem Saint-Charles. [related id=40471]

Według wniosków końcowych śledztwa zawiniła nie policja, ale rhôńska prefektura. Prefektura ta miała nie dostarczyć policji i podejrzanemu decyzji o deportacji, ponieważ w jej ośrodkach dla uchodźców miało nie być wolnego miejsca. Henri-Michel Comet, prefekt departamentu rhôńskiego, stracił dzisiaj swoje stanowisko.

Gerard Collomb zapowiedział, że na tym się nie skończy i że w najbliższym czasie rhôńską prefekturę czeka daleko idąca rekonstrukcja kadrowa. Warto jednak dodać, ze Hamed Hanachi od 2005 r. był siedem razy aresztowany i wypuszczany przez francuską policję. Przy każdym aresztowaniu legitymował się innymi dokumentami osobistymi. Pomimo poważnych wątpliwości co do prawdziwej tożsamości tego człowieka, policja wypuszczała go za każdym razem z aresztu.

Zbigniew Stefanik

Front Narodowy – polityczny kolos na glinianych nogach, przebrzmiały mit i straszak na francuskich wyborców…

Tak zwana „dediabolizacja” Frontu Narodowego, do której usiłowała doprowadzić Marine Le Pen, nie powiodła się i we Francji nadal funkcjonuje niepisana polityczna zasada: „wszystko, tylko nie FN”.

Zbigniew Stefanik

Podwójna klęska wyborcza w tegorocznych wyborach prezydenckich i parlamentarnych, trwające we Froncie Narodowym powyborcze rozliczenia, wewnątrzpartyjne konflikty personalne pomiędzy Marine Le Pen i jej ojcem, jak i pomiędzy przywódczynią tej partii i jej zastępcami, w końcu rozłam i odejście z ugrupowania kilku liderów i długoletnich działaczy sprawiają, że obecnie ugrupowanie, które jeszcze pół roku temu pretendowało do politycznego tytułu pierwszej partii nad Sekwaną, znajduje się obecnie w bardzo poważnym, wręcz bezprecedensowym wewnętrznym kryzysie, a jego przetrwanie na francuskiej scenie politycznej po raz pierwszy stanęło pod znakiem zapytania. (…)

Pierwsze wielkie zwycięstwo polityczne Front Narodowy odniósł w maju 2014 roku, kiedy to, wbrew sondażom i zapowiedziom większości ekspertów, wygrał wybory do europarlamentu. W tym samym roku osiągnął bardzo wysoki wynik w wyborach samorządowych, kiedy to wybierano nad Sekwaną merów miast i miasteczek. W marcu 2015 roku po raz kolejny uzyskał bardzo wysoki wynik w wyborach radnych do rad departamentalnych. W drugiej turze tych wyborów FN usytuował się na drugim miejscu, zaraz za partią (wówczas Nicolasa Sarkozy’ego) Republikanie i daleko przed wówczas rządzącą we Francji Partią Socjalistyczną.

W grudniu 2015 roku Front Narodowy przekroczył kolejny polityczny pułap, albowiem okazało się w konsekwencji wyników pierwszej tury wyborów regionalnych, że partia Marine Le Pen weszła do drugiej tury walki o przewodnictwo czterech regionów, co było tak naprawdę we Francji wydarzeniem bezprecedensowym. Wówczas musiał zostać uruchomiony pakt republikański, aby zatrzymać Front Narodowy w marszu o przejęcie władzy w 4 z 13 francuskich regionów. W wyniku drugiej tury tych wyborów Front Narodowy nie objął przewodnictwa żadnego regionu, jednak mówiono o nim jako o pierwszej partii we Francji, a sama Marine Le Pen zaczęła być postrzegana jako poważna pretendentka do fotela prezydenta Francji.

Co więc się takiego wydarzyło, że wybory prezydenckie okazały się tak samo tragiczne w skutkach dla Frontu Narodowego, jak 154 lata wcześniej dla armii konfederackiej generała Roberta Lee bitwa pod Gettysburgiem? (…)

Podobnie, jak François Fillon (kandydat w tych wyborach partii Republikanie), nie tylko Marine Le Pen, ale również kilku innych czołowych liderów FN było oskarżanych o defraudacje finansowe. Samej Marine Le Pen francuska prokuratura zarzuciła defraudację kilku milionów euro z funduszy europarlamentarnych i fikcyjne, długoletnie zatrudnianie pracowników, którzy oficjalnie (tak miało wynikać z ich umów o pracę) zajmowali stanowiska europoselskich asystentów, a de facto mieli pracować dla narodowych struktur FN.

Wezwana przez prokuraturę na przesłuchanie w tej sprawie Marine Le Pen, inaczej niż François Fillon, postanowiła, posługując się swoim europoselskim immunitetem, do prokuratury na przesłuchanie się nie stawić, co wielu ekspertów i komentatorów nad Sekwaną uznało za błąd, a wielu wyborców potraktowało jako akt przyznania się do winy. (…)

Dużą kulą u nogi okazała się również polityczna strategia Frontu Narodowego, jaką to ugrupowanie przyjęło podczas kampanii prezydenckiej. Partia przedstawiała się przed pierwszą turą wyborów prezydenckich jako wyraźnie eurosceptyczna. Sama Marine Le Pen postulowała wyjście Francji ze strefy euro i obiecywała w przypadku swojego zwycięstwa w wyborach prezydenckich referendum w sprawie Frexitu.

Te zapowiedzi wyborcze okazały się dla niej tragiczne w skutkach w wyborach prezydenckich, albowiem wielu Francuzów obawiało się utraty swoich oszczędności w przypadku wyjścia Francji ze strefy euro. (…)

Kandydatka Frontu Narodowego dostała się do drugiej tury wyborów prezydenckich, jednak, o ile pierwszy tydzień jej kampanii wyborczej poprzedzającej drugą turę można uznać za udany, to prawdziwa kampanijna klęska Marine Le Pen nastąpiła w wyniku debaty telewizyjnej z Emmanuelem Macronem; w której wypadła niewiarygodnie przez błędy merytoryczne, które popełniła podczas tej politycznej konfrontacji.

Podczas rzeczonej debaty nie potrafiła wykazać korzyści dla Francji w przypadku wystąpienia ze strefy euro. Co więcej, wykazała się rażącą nieznajomością zasad funkcjonowania tej strefy. Największa wpadka Le Pen w bloku tematycznym o Unii Europejskiej nastąpiła w momencie, kiedy stwierdziła ona, że Wielka-Brytania nigdy nie miała się tak dobrze, jak po opuszczeniu strefy euro. (…)

Marine Le Pen nie potrafiła również w sposób przekonujący nakreślić dla Francji strategii walki z terroryzmem. Na jej propozycję zamknięcia francuskich granic, aby uchronić obywateli przed zamachami terrorystycznymi, Emmanuel Macron odpowiedział, że zamykanie granic Francji nie ma większego sensu, kiedy terroryści już są na terytorium Francji, w dodatku większość z nich posiada francuskie obywatelstwo.

7 maja br. nastąpiła pierwsza od lat potężna klęska Frontu Narodowego; klęska, z której partia podnieść się nadal nie potrafi. Marine Le Pen przegrała wybory prezydenckie i nie udało się jej nawet osiągnąć prognozowanego wyniku 40 procent. W drugiej turze Emmanuel Macron uzyskał ponad dwa razy więcej głosów niż ona. (…)

Opowieść o Froncie Narodowym to opowieść o politycznych i rodzinnych konfliktach; o rozstaniach i powrotach, o politycznych zwycięstwach, które okazały się efemeryczne; to opowieść o osobistych porażkach liderów FN i politycznych klęskach ugrupowania. To opowieść o działaniach na granicy legalności i moralności; o kontrowersyjnych wypowiedziach, niejasnych powiązaniach przywódców partii zarówno we Francji, jak i za granicą; o funduszach niejasnego pochodzenia. W końcu – to opowieść o kobiecie i o jej skomplikowanych osobistych i politycznych relacjach z najbliższymi, w tym z ojcem.

Marine Le Pen przeżyła zamach terrorystyczny na jej ojca, musiała stawić czoła niezwykle trudnym sytuacjom w życiu prywatnym i zawodowym; usiłowała zmienić wizerunek Frontu Narodowego; zapewniła tej partii największe w jej historii polityczne zwycięstwa i przyczyniła się do największych politycznych klęsk.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Front Narodowy – polityczny kolos na glinianych nogach” na s. 7 październikowego „Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier Wnet”, „Śląski Kurier Wnet” i „Wielkopolski Kurier Wnet” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach Wnet w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera Wnet” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera Wnet” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „Front Narodowy – polityczny kolos na glinianych nogach” na s. 7 październikowego „Kuriera Wnet” nr 40/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET.FM/ Ogólnokrajowy protest francuskiej budżetówki/ Zamachy przygotowane w więzieniu

Niepokoje we Francji. Pracownicy państwowi protestują przeciwko reformie kodeksu pracy, a zradykalizowani w więzieniu przestępcy wspólnie z dżihadystami na wolności przygotowują kolejne zamachy.

Ogólnokrajowy protest pracowników francuskiej budżetówki. Dzisiaj strajkują i manifestują między innymi urzędnicy państwowi i samorządowi, lekarze, pielęgniarki i pracownicy francuskiej służby zdrowia, szeroko pojętej edukacji i szkolnictwa wyższego oraz francuskiej służby więziennej. Protestują przeciwko trudnym warunkom pracy, niskim płacom i spadkowi siły nabywczej ich wynagrodzeń. Protestują także przeciwko reformie kodeksu pracy obecnie wdrażanej przez rząd Edouarda Philippe’a, cięciom budżetowym i zapowiedzianej przez rządzących nad Sekwaną znaczącej redukcji etatów, zarówno w centralnej, jak i w samorządowej administracji.

W całej Francji protestujący mają zorganizować dzisiaj ponad 130 marszów i antyrządowych manifestacji. Kulminacja dzisiejszego protestu ma nastąpić o godzinie 14, kiedy to rozpocznie się manifestacja w Paryżu. W niektórych miastach francuskich w akcie solidarności z protestującymi do pracowników francuskiej budżetówki dołączają się studenci zrzeszeni w związku UNEF.

W więzieniu Fresnes w departamencie Vale-de-Marne dwóch osadzonych, aresztowanych 2 października br. przez służby antyterrorystyczne, zostało wczoraj postawionych przez prokuraturę w stan oskarżenia o przygotowanie i zamiar przeprowadzenia kilku zamachów terrorystycznych we Francji.

Zradykalizowani w więzieniu 22-letni Francuz i 28-letni Kameruńczyk zaplanowali i przygotowali w swojej celi więziennej kilka zamachów, które zamierzali przeprowadzić w dniu wyjścia z więzienia, czyli w połowie października tego roku. W ich celi odnaleziono telefon komórkowy, który służył im od co najmniej kilku miesięcy do kontaktowania się z innymi osadzonymi w innych francuskich więzieniach, a także z dżihadystami znajdującymi się we Francji, w Afganistanie, Iraku i Syrii.

Francuska prokuratura przyznaje, że nie pierwszy raz we Francji zradykalizowani więźniowie przygotowują zamach terrorystyczny w więzieniu i czynią to we współpracy z dżihadystami znajdującymi się na wolności, zarówno we Francji, jak i za granicą.

Zbigniew Stefanik

Zbigniew Stefanik z Francji dla WNET/ Nowe prawo antyterrorystyczne. Rozszerzenie uprawnień służb państwowych

Republikanie i Front Narodowy uważają, że wprowadzane zmiany są zbyt łagodne, France Insoumise zaś jest zdania, że Francja staje się w wyniku zmian w prawie antyterrorystycznym państwem policyjnym.

Francuski parlament uchwalił we wtorek wieczorem w pierwszym czytaniu nowe prawo antyterrorystyczne. Za projektem rządowym zagłosowało 415, a przeciwko 127 posłów. Nowe francuskie prawo antyterrorystyczne znacznie rozszerza uprawnienia prefektów w zakresie prewencji i bezpieczeństwa. Odtąd prefekci będą mogli powiększać wedle uznania strefy bezpieczeństwa podczas wydarzeń masowych oraz wydać zakaz uczestnictwa w takiej imprezie, jeśli dana osoba będzie podejrzana o działalność radykalną.

Prefekci będą ponadto mogli zawieszać na czas określony działalność stowarzyszeń i świątyń, jeśli ich działacze czy wierni będą głosili radykalne poglądy. Inwigilacja i zakładanie podsłuchów u osób rozpracowywanych przez służby antyterrorystyczne będzie ułatwione. Będą również uproszczone procedury dla policji i służb antyterrorystycznych w kwestii uzyskiwania sądowych nakazów na rewizje i przeszukania. Zostanie także wdrożona nad Sekwaną dyrektywa Komisji Europejskiej „passenger name record”. Trwający we Francji od listopada 2015 roku stan wyjątkowy ma zostać zniesiony w listopadzie tego roku.

To za mało! – grzmią Republikanie i Front Narodowy. Republikanie postulowali wprowadzenie we Francji możliwości zatrzymania podejrzanych o radykalną działalność islamistyczną na 30 dni bez konieczności zgody sądu.

Zdaniem zaś partii Jean-Luca Mélenchona, France Insoumise, nowe prawo antyterrorystyczne powoduje, że Francja staje się państwem policyjnym, a prawa i swobody obywatelskie nad Sekwaną są zagrożone.

Kobieta i czterech mężczyzn zostali aresztowani w Marsylii. Są oni podejrzani o udzielenie pomocy finansowej i organizacyjnej dżihadyście, który zasztyletował dwie kobiety w niedzielę pierwszego października w Marsylii, na placyku przed dworcem Saint-Charles. Wczoraj została przeszukana w trzeciej dzielnicy Marsylii kawalerka, w której morderca mieszkał jakiś czas. Śledztwo w sprawie zamachowca z Marsylii i jego domniemanych wspólników trwa.

ZS