La République en Marche drepcze w miejscu. Polityczną regułą przewodnią ugrupowania jest: „ani na lewo, ani na prawo”.

Dzisiaj La République en Marche jest politycznym obozem rządzącym, który poszukuje we francuskiej przestrzeni politycznej roli dla siebie, a także zastanawia się nad swoją polityczną tożsamością.

Zbigniew Stefanik

Kiedy wiosną 2016 roku powstał ruch „en Marche”, polityczni komentatorzy nie przykładali do tego wydarzenia większej wagi. „En Marche” jawił się jako zjawisko facebookowe i funkcjonujące niemal wyłącznie w przestrzeni internetowej. (…)

W grudniu 2016 roku panowało nad Sekwaną przekonanie, że François Fillon będzie przyszłym prezydentem Francji, skoro wygrał prawybory prawicy. Tak się jednak nie stało. W styczniu 2017 roku rozpoczęła się tzw. Fillongate, a oskarżony o nieprawidłowości i defraudacje finansowe Fillon, zamiast prowadzić kampanię wyborczą opartej na politycznej debacie z kontrkandydatami, został zmuszony do prowadzenia kampanii wyborczej polegającej głównie na odpieraniu zarzutów o nieuczciwość i przywłaszczenie publicznych pieniędzy. Fillongate stanowiła tak naprawdę ten moment, kiedy to rozpoczął się „marsz” Emmanuela Macrona i jego ruchu „en Marche” po władzę nad Sekwaną. (…)

Emmanuel Macron dostał się do drugiej tury, jednak warto mieć na uwadze, że w pierwszej turze uzyskał wynik wyborczy na poziomie nieco ponad dwudziestu procent. A więc trudno mówić (jak czynią to niektórzy komentatorzy, tak francuscy, jak i zagraniczni) o potężnej fali „macronizmu” nad Sekwaną. Sam Macron zawdzięcza swoje zwycięstwo w drugiej turze wyborów prezydenckich niepisanej regule nad Sekwaną: „wszystko, tylko nie Front Narodowy”.

Emmanuel Macron stal się ósmym prezydentem piątej republiki francuskiej, a jego obóz polityczny, wówczas jeszcze „En Marche”, miał realne szanse na zwycięstwo w wyborach parlamentarnych, które miały odbyć się nad Sekwaną sześć tygodni po wyborach prezydenckich. Kilka dni po zwycięstwie swojego przywódcy w wyborach prezydenckich ruch „En Marche” zmienił swoją nazwę na „La République en Marche” i przystąpił do kampanii wyborczej poprzedzającej wybory parlamentarne nad Sekwaną. (…)

Dzisiaj La République en Marche liczy najwięcej członków ze wszystkich ugrupowań politycznych nad Sekwaną. Jeśli wierzyć danym opublikowanym przez ten ruch, należy do niego obecnie 380 tysięcy osób. To zaledwie kilkunastomiesięczne ugrupowanie posiada nad Sekwaną swojego prezydenta, swojego premiera i zdecydowaną większość mandatów w niższej izbie francuskiego parlamentu. Nie udało się jednak ugrupowaniu Macrona uzyskać większości w senacie, co dla obozu prezydenckiego jest coraz większym i coraz bardziej dokuczliwym problemem…

La République en Marche rządzi obecnie we Francji w każdym znaczeniu tego słowa, jednak warto zastanowić się nad przyszłością ruchu. Albowiem zdaje się, że przechodzi on obecnie wielki wewnętrzny kryzys. (…)

U swojej genezy projekt polityczny „en Marche” miał być bytem demokratycznym, gdzie panuje wewnętrzna demokracja, stanowiąc jego polityczną esencję. Okazało się jednak, że „La République en Marche” jest ugrupowaniem wodzowskim, w którym na stanowisko przewodniczącego kandyduje tylko osoba namaszczona przez urzędującego prezydenta, a ten jedyny kandydat jest wybierany w drodze wyborów, przez podniesienie ręki głosujących i dodatkowo w obecności tego jedynego kandydata na sali podczas głosowania. To kolejny problem dla LREM, który powoduje coraz większy polityczny ferment w tym ugrupowaniu.

„Ani na lewo, ani na prawo” – strategia, która przyczyniła się do zwycięstwa Emmanuela Macrona w wyborach prezydenckich i jego ugrupowania w wyborach parlamentarnych – obecnie bardziej niż atutem zdaje się być dla LREM problemem i kulą u nogi. Działacze La République en Marche wywodzą się z różnych (od skrajnej lewicy do twardej prawicy) środowisk i ugrupowań politycznych. To powoduje, że bardzo ciężko temu ruchowi ustalić jeden, wspólny polityczny kurs i spójny przekaz co do kwestii obyczajowych i społecznych.

Czy La République en Marche popiera zalegalizowane nad Sekwaną małżeństwa jednopłciowe? Czy popiera stosowanie metody in vitro przez żeńskie pary jednopłciowe? Jaki jest stosunek La République en Marche do poszczególnych wyznań i w ogóle do szeroko pojętej religijności nad Sekwaną? Jak République en Marche rozumie i definiuje państwo świeckie? Jaki jest stosunek LREM do laicyzmu nad Sekwaną? Jak zapatruje się na politykę integracyjną we Francji wobec mniejszości muzułmańskiej? Czy jest zwolennikiem państwa socjalnego? (…)

Warto również postawić pytanie, jaką rolę sam wódz La République en Marche, Emmanuel Macron, widzi dla swojego politycznego ruchu? Czy politycznej armii, której jedyną rolą ma być wspieranie urzędującego nad Sekwaną prezydenta i podległego mu rządu, a jej działacze mają być politycznymi żołnierzami wykonującymi polityczne rozkazy swojego przywódcy? Czy ma to być bezideowy, beztożsamosciowy i bezwładny, bezpartyjny blok wspierania prezydenckich i rządowych reform? A może La République en Marche ma przyjąć rolę partii politycznej, która będzie usiłowała trwale wpisać się we francuski polityczny pejzaż, a jej członkowie staną się politycznymi działaczami?

Na te wszystkie pytania będą musieli odpowiedzieć (i to czym prędzej) zarówno liderzy La République en Marche, jak i urzędujący nad Sekwaną prezydent.

Cały artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „La République en Marche drepcze w miejscu” znajduje się na s. 11 grudniowego „Wielkopolskiego Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Zbigniewa Stefanika pt. „La République en Marche drepcze w miejscu” na s. 11 grudniowego „Kuriera WNET” nr 42/2017, wnet.webbook.pl

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Triumf Macrona, pierwsze reformy oraz zapowiedź kolejnych / podsumowanie roku 2017 we Francji okiem Zbigniewa Stefanika

Jedną z ważniejszych decyzji nowego prezydenta Francji była reforma prawa pracy, która wbrew wcześniejszym zapowiedziom została przeprowadzona bez większego oporu społecznego.

W pierwszej części dzisiejszego Poranka WNET był mieszkający na stałe we Francji Zbigniew Stefanik, polsko-francuski obserwator polityczny. Przedstawił najważniejsze wydarzenia nad Sekwaną roku 2017.

Pierwszą poruszoną kwestią była dzisiejsza rocznica republikańskich prawyborów we Francji, które wygrał Francois Fillon, stając się tym samym głównym faworytem w tegorocznych wyborach. Niespełna miesiąc później, w wyniku ujawnienia przez media faktów na temat defraudacji finansowych dotyczących byłego premiera oraz w wyniku wycofania swej kandydatury przez Francoisa Bayrou i tym samym poparcia przez niego kandydatury Emmanuela Macrona, nastąpił zwrot akcji.

Jedną z ważniejszych decyzji nowego prezydenta Francji była reforma prawa pracy, która wbrew wcześniejszym zapowiedziom została przeprowadzona bez większego oporu społecznego. W rezultacie obcięcia przez prezydenta Macrona wydatków na obronność doszło także do dymisji szefa sztabu generalnego francuskich sił zbrojnych, gen. Pierre de Villiersa. Był to pierwszy taki przypadek w historii Francji.

Prezydent Macron dąży do reformy unijnego rynku pracy. Zabiega również o utworzenie stanowiska ministra finansów strefy euro, a także o ustanowienie dla niej odrębnego budżetu. Obecny prezydent Francji postuluje też reformę systemu wyborczego do europarlamentu, na mocy której połowa europosłów wybierana byłaby z list międzynarodowych. W podsumowaniu kończącego się roku Zbigniew Stefanik zwrócił również uwagę  na koncepcje Macrona na rozwiązanie problemów z terroryzmem i imigracją. Oparte są na pomocy państwom Afryki Północnej i Bliskiego Wschodu na miejscu, aby radykalne islamskie ugrupowania stawały się tam coraz mniej atrakcyjne. To miałoby zapobiegać zamachom oraz kolejnym falom tzw. uchodźców.

We Francji żłobki stały się elementem politycznej debaty. Przewodniczący partii Republikanie Laurent Wauquiez postanowił zaangażować się w tworzenie żłobków świątecznych w rejonie Owernia-Rodan-Alpy, którego jest prezydentem. Jak na laicką Francję przystało, sprawą zajął się sąd administracyjny. Wauquiez tłumaczył, iż nie była to promocja religijności tylko rodzimych artystów rzeźbiących bożonarodzeniowe figurki. Sąd administracyjny tej argumentacji jednak nie przyjął.

jon

Cała rozmowa w części pierwszej Poranka WNET w środę 28 grudnia 2017 roku.

Paryż patrzy w przyszłość, czyli sto tysięcy zawodowych wróżbitów nad Sekwaną

Francja nie ma ropy, ma za to rozwinięty przemysł przewidywania przyszłości. Wróżby można otrzymać osobiście i na telefon. Są jednak rzeczy, które trudno przewidzieć np. praca francuskiej poczty

 

We Francji mamy nowego prezydenta, który jest wciąż dość zagadkowy, w Polsce nowego premiera… Dokąd zmierzamy z nowym kierownictwem? Nigdy pokusa poznania przyszłości nie była silniejsza niż obecnie. Wyjątkowa gratka dla jasnowidzów i wróżbitów. W laickiej Francji, jak mawiali ojcowie socjalizmu – uwolnionej od przesądów religijnych – oblicza się ich liczbę na ponad 100 tysięcy, wielokrotnie więcej niż księży katolickich.

W poświątecznym felietonie Piotr Witt skomentował rozkwit wróżbiarstwa we współczesnej, laickiej Francji. Niestety, nawet nad Sekwaną nie wszystko da się przewidzieć. Magii wróżb nie chcą ulec usługi publiczne, takie jak  poczta, czy też realizacja wyborczych obietnic Macrona.

Zapraszamy do wysłuchania korespondencji Piotra Witta.

 

Przykre jest, że fałszywym legendom na temat Chopina patronuje narodowy instytut jego imienia / Piotr Witt w Radiu WNET

Francuski korespondent Radia WNET zrelacjonował komentarze z tamtejszej prasy na temat decyzji KE dotyczącej wszczęcia przeciwko Polsce procedury stwierdzenia naruszenia „wartości europejskich”.

Piotr Witt przedstawił okoliczności uroczystego odznaczenia go Krzyżem Kawalerskim Orderu Zasługi RP przez Andrzeja Dudę, które miało miejsce w poniedziałek podczas wigilii Stowarzyszenia Muzealników Polskich. Gość poranka WNET zaznaczył, że zaszczytne odznaczenia trafiały często do osób niezasługujących na nie, porównując uhonorowanych Orderem Virtuti Militari za Bitwę pod Zieleńcami do odznaczonych nim przez Cara Mikołaja I za stłumienie powstania listopadowego, puentując, iż moment odznaczenia go przez Prezydenta RP wydaje się być najodpowiedniejszym w perspektywie okresu jego aktywności.

Jedną zasług, ze względu na które Piotr Witt otrzymał order było odkłamywanie historii Fryderyka Chopina. Zaznaczył także, iż kłamstwa na temat największego polskiego kompozytora są powielane przez Narodowy Instytut Fryderyka Chopina.

– Od wielu lat nasza chluba narodowa, wielki kompozytor, został zaprzężony do marketingu, do pracy na rzecz lepszej sprzedaży fortepianów Pleyel’a i przysporzenia chwały banksterskiej rodzinie Rothschildów. Jest wierutną nieprawdą, jakoby w pierwszym, najtrudniejszym okresie jego paryskiego życia pomagali mu jedni i drudzy – stwierdził Piotr Witt.

Autor ,,Kroniki paryskiej” podzielił się z słuchaczami refleksjami związanymi z wyglądem Paryża w okresie Świąt. Ozdobiona z rozmachem stolica Francji wywołała sprzeciw socjalistycznej mer Paryża Anne Hidalgo. Ustąpiła ona dopiero pod naciskiem sądu i paryskich aktorów. W Paryżu pojawiają się też betonowe barierki, mające zabezpieczać ludność przed zamachami, dokonywanymi przy użyciu samochodów.

Korespondent Radia WNET we Francji się także do wczorajszej decyzji Komisji Europejskiej w sprawie rozpoczęca procedury mającej stwierdzić naruszanie przez Polskę „wartości europejskich”. Okazuje się, że we francuskiej prasie informacje na ten temat przekazywane są w tonie bardzo spokojnym, gdyż mało prawdopodobne jest uzyskanie wymaganie jednomyślności wszystkich państwo członkowskich UE, która jest do tego potrzebna.

jon

Cała rozmowa w części piątej Poranka WNET w czwartek 21 grudnia 2017 roku.

Zapowiedź sankcji na Polskę to próba poszerzenia kompetencji Komisji Europejskiej / Olivier Bault w Radiu WNET [VIDEO]

Na to jednak nie zgodzą się inne państwa UE – twierdzi gość Poranka WNET. We Francji pojawiają się głosy, że powinna podjąć współpracę z Polską przeciw dominacji Niemiec w UE. Co z tego może wyniknąć?

Premier Morawiecki dzień 6: Polska nie jeździ do Brukseli jako petent, tylko jako kraj potrzeby Europie

Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla Telewizji Polskiej, relacjonował wizytę w Brukseli i ustalenia podjęte na szczycie Rady Europejskiej oraz plany dalszych zmian w rządzie.

Jestem bardzo zadowolony [z wizyty na szczycie UE] ponieważ rzeczywiście te rozmowy, ta wizyta doprowadziły do kilku nowych otwarć, nowego spojrzenia na pewne tematy. M.in. sprawa Brexitu, która niepokoiła na jeszcze 2-3 miesiące temu. Sam rozmawiałem z ministrem ds. przeprowadzenia Brexitu kilka razy. Ten temat rozwiązał się po naszej myśli – podkreślił w programie „Gość Wiadomości” premier Mateusz Morawiecki.

Premier odpowiadał również na pytanie czy podczas spotkania z prezydentem Francji padł temat reformy sądownictwa – [Emanuel Macron] zapytał o to rzeczywiście, ale wątek trwał nie dłużej niż 60 sekund. Przypomniałem prezydentowi reformę Michelle’a Debre, którą robił razem z Charlesem de Gaulle. Bardzo mu się spodobała ta analogia historyczna, bo wtedy, 15 lat po wojnie, Francja z piętnem Vichy chciała zrzucić tę spuściznę kolaboracji sędziów, którzy splamili się tamtą współpracą. My niestety nie 15, a 28 lat po upadku komunizmu chcemy zrzucić tamto niedobre brzemię. Myślę że tego typu porównanie bardzo mocno trafiło, miał o czym pomyśleć. Natychmiast zmienił temat, nie wracaliśmy do tego tematu.

Premier zaznaczył, że porozumienie w sprawie warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z UE, są korzystne z punktu dla Polski oraz dla Polaków przebywających na Wyspach – Prawa naszych obywateli, którzy tam są i chcą na razie zostać, bo ja cały czas wierzę, że przynajmniej znaczna ich część wróci tutaj do Polski, będą tam zagwarantowane, również prawa socjalne. Te rachunki, które trzeba płacić, bo Wielka Brytania jest płatnikiem netto do budżetu UE, też będą wszystkie pokryte tak jak my sobie tego życzyliśmy; więc twarda postawa negocjacyjna na pewno się tutaj opłaciła.

Mateusz Morawiecki odniósł się również do groźny użycie przez Komisję Europejską wobec Polski procedury naruszenia praworządności, zawartej w art. 7 traktatu o UE – To prerogatywa KE. To spojrzenie bardzo jednostronne, mocno spierane poglądami wyłącznie naszych przeciwników politycznych. Jednak sadzę że tam jakieś refleksje zostały zasiane, ale jaka będzie decyzja to nie wiem. Na pewno nie będziemy jednak działać pod pistoletem. Jesteśmy krajem który ma prawo się reformować.

 

Przyglądamy się wraz z kierownictwem politycznym pracy wszystkich ministrów na półmetku i na drugą część kadencji zaproponujemy na pewno z początkiem roku pewne zmiany – podkreślił Mateusz Morawiecki.

 

Premier Mateusz Morawiecki napisał list do uczestników uroczystości pogrzebowych trzech komandorów: Stanisława Mieszkowskiego, Zbigniewa Przybyszewskiego i Jerzego Staniewicza:

Pamiętamy, chcemy pamiętać, zawsze będziemy o Was pamiętać – chcemy powiedzieć rodzinom ofiar totalitaryzmu. Efekty prac na Łączce mają prawo wstrząsnąć Polską i Polakami, zwłaszcza rodzinami oraz bliskimi ofiar, bo z pełną mocą udowadniają, że wojna nie skończyła się dla Polski w 1945 roku, to gorzka i smutna prawda – napisał premier.

Trzej komandorzy to bohaterowie obrony polskiego wybrzeża z 1939 roku zostali straceni w grudniu 1952 po sfingowanym procesie i niesłusznym oskarżeniu o szpiegostwo.  Dopiero po ponad 65 latach spoczęli na cmentarzu Marynarki Wojennej.

 

ŁAJ/Niezależna

Premier Morawiecki dzień 5: Lectio prima brevis est… vel nulla

Piąty dzień premierostwa Mateusza Morawieckiego upłyną pod znakiem spotkań na Radzie Europejskiej, szczególnie na rozmowie z prezentem Francji i niespodziewanym, przyspieszonym powrocie do Warszawy.

W piątek premier Morawiecki tylko raz publicznie zabrał głos, rozmawiając z dziennikarzami na pokładzie wracającego do Warszawy samolotu. W swoim wystąpieniu premier podsumowywał zakończony w piatem szczyt Rady Europejskiej, na którym debiutował jako szef rządu – W zakresie strukturalnej współpracy w polityce obronnej osiągnęliśmy porozumienie. Polska będzie brała udział w tej inicjatywie i w tych projektach, które najbardziej nam odpowiadają. Chcemy oczywiście wzmocnić siły obronne Unii Europejskiej, ale w pełnym porozumieniu z NATO, które jest głównym gwarantem naszego bezpieczeństwa – zaznaczył Mateusz Morawiecki, odnosząc się do uczestnictwa Polski w projekcie stałej współpracy w zakresie obronności PESCO.

 

Mateusz Morawiecki mówił również o polityce unii wobec Rosji Władimira Putina – Wczoraj rozmawialiśmy również na temat postępowania wobec Kremla, co pokazało, że z wyjątkiem paru mniejszych krajów południa Europy, wszyscy rozumieją, że sankcje wobec Rosji muszą zostać przedłużone. Ponieważ stanowią nie tylko element polityki nacisku na Rosję, ale również są pewnym symbolem, że Unia Europejska nie godzi się na aneksję Krymu, nie godzi się na wojnę we wschodniej części Ukrainy. Dążymy do tego, żeby Porozumienia Mińskie był w pełni respektowane.

W podsumowaniu szczytu nie mogło zabraknąć polskiego stanowiska wobec uzgodnionych warunków wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii, które w piątek przyjęła Rada Europejska – Również wszystkie uzgodnienia dotyczące Brexitu są bardzo pozytywne. Wczoraj jeszcze pani premier May, biorąc udział do końca w posiedzeniu Rady Europejskiej, pokrótce przedstawiła to, co dzisiaj już bez jej udziału było potwierdzone, a tak naprawdę zostało wynegocjowane wcześniej. To jest bardzo duży sukces również Polski, ale w szczególności oczywiście unijnych negocjatorów pod kierunkiem pana Michela Barnier.

Dla nas najważniejszy był los naszych obywateli w Wielkiej Brytanii. Utrzymanie praw nabytych w ramach polityki społecznej, ale również walczyliśmy o pewne okresy przejściowe akceptowalne dla polskiej strony. Najbardziej chodziło nam o to, żeby te rozpędzające się projekty w samorządach, realizowane w ramach funduszy strukturalnych Unii Europejskiej, nie były zagrożone od strony finansowania. W tym aspekcie Wielka Brytania osiągnęła porozumienie z nami i z całą Unią Europejską, co do finansowania wszystkich projektów, które do tej pory są prowadzone w ramach perspektywy budżetowej 2014-2020 – podkreślił premier Morawiecki.

Pominiętym  przez polskie media tematem szczytu, były ustalenia dotyczące polityki społecznej. Przywódcy krajów UE dyskutowali m.in. nad projektem europejskiego filaru praw socjalnych. Program zakłada ustanowienie jednolitych standardów praw społecznych w całej UE, a najdalej idące pomysły mówią o przeniesieniu większości kompetencji w tej materii z rządów do instytucji UE. Takie rozwiązanie silnie uderzyłoby w proces konwergencji polskiego gospodarki i w tempo wzrostu gospodarczego. Premier uspokajał, że w ramach dyskusji na Radzie Europejskiej, ustalono, że zakres zmian w prawie specjalnym UE nie naruszy prerogatyw państw narodowych – kompetencje krajów członkowskich, w odniesieniu do polityki społecznej, są w pełni utrzymane, a to, że chcemy nad standardami społecznymi pracować jak najbliżej ze sobą nawzajem, to oczywiście całą mocą potwierdzamy – podkreślił Mateusz Morawiecki.

Pod koniec premier odniósł się do porannego spotkania z Emanuelem Macronem – W ramach spotkania bilateralnego z prezydentem Francji poruszyliśmy kilka bardzo ważnych tematów m.in: temat zmian klimatycznych, tematy energii i bezpieczeństwa energetycznego, również bezpieczeństwa gazowego, ale także dyrektywy o pracownikach delegowanych czy pakiet mobilności. To były dobre rozmowy. Zaprosiłem pana prezydenta do Polski na stulecie rocznicy odzyskania niepodległości.

Premier Mateusz Morawiecki | fot. P. Tracz/KPRM

Zainteresowanie mediów i komentatorów wzbudziło niespodziewane przyspieszenie wylotu premiera z Brukseli po porannej serii rozmów. W mediach pojawiły się spekulacje, że Morawiecki skrócił wizytę na unijnym szczycie, aby zdążyć na wigilię klubu PiS w Warszawie.
Jak tylko dam radę, to może późniejszym popołudniem chciałbym się spotkać z częścią klubu, jeżeli jeśli będzie, po zakończeniu Sejmu. Jest szereg innych tematów, które mnie bardzo pilnie ściągnęły do Polski. To ostatnia godzina, bo wylecieliśmy o 12, a o 13 kończy się posiedzenie. Już kilka osób też opuszczało to posiedzenie – mówił dziennikarzom na pokładzie samolotu Mateusz Morawiecki.

W czwartek (21 grudnia 2017) w Warszawie odbędą się polsko-brytyjskie konsultacje międzyrządowe pod przewodnictwem Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego oraz premier Królestwa Wielkiej Brytanii Teresy May.

ŁAJ

Długi, bezrobocie i wysokie podatki – czyli Francja prezydenta Macrona

Gdy zapracowani Francuzi odzyskują czas wolny i mogą zająć się losami świata i kraju – czyli od piątkowego popołudnia – francuskie media koncentrują się na wiadomościach sportowych i towarzyskich.

 

Piotr Witt mówił w Poranku WNET o ekonomicznej i społecznej sytuacji nad Sekwaną.

Macron został wybrany raczej na podstawie nadziei na zmianę niż konkretnych zapowiedzi programowych. A teraz musi zmagać z dziedzictwem poprzedników – deficytem budżetowym, bezrobociem i nadmiernym fiskalizmem. Wśród nielicznych jego zapowiedzi wyborczych była między innymi obietnica zniesienia tzw. taks lokalowych – podatku, który godzi przede wszystkim w najbiedniejszych. Teraz rząd zastanawia się, który z dwóch podatków podwyższyć, aby sfinansować zniesienie trzeciego.


Ukazała się płyta z zapisem „Kronik paryskich” – czyli paryskich korespondencji autora. Z tej okazji zapraszamy na spotkanie z Piotrem Wittem przy ulicy Konwiktorskiej 7, w sali Polskiego Związku Niewidomych w czwartek 14 XII o godzinie 16.30 .

Nie można poprawić bytu ludu, nie można zreformować edukacji, ale można laicyzować

Co zostało z francuskiego socjalizmu? Dokąd zmierza jeszcze niedawno deklarujący się jako socjalista Emmanuel Macron? Na te pytania próbował odpowiedzieć korespondent Radia WNET.

Nie wiadomo w jakim kierunku idzie zielony ludzik, jak go nazywa Piotr Witt, to jest Emmanuel Macron. Na pewno poprawiły się stosunki z Polską, która do tej pory miała odpowiadać za całe zło we Francji, a polscy robotnicy mieli odbierać miejsca pracy francuskim.

Emmanuel Macron stoi w rozkroku. Z jednej strony, wybrany przez banki i wielkie korporacje, prowadzi politykę w ich interesie. Z drugiej strony społeczeństwo francuskie domaga się reform dla poprawy swego bytu. Taki właśnie mamy moment w historii rozwoju francuskiego socjalizmu, bo Macron w rządzie Hollanda deklarował się jako socjalista.

Socjalizm zbankrutował. Socjaliści w imię wartości republikańskich walczyli o poprawę bytu ludu francuskiego oraz jego edukację. Poprawa bytu zakończyła się porażką. Od dawna szerzy się bezrobocie i nic nie wskazuje na to, żeby miało się zmniejszać. Przeciwnie, nawet ostatnio wzrasta. Podobnie nie sprawdziła się państwowa edukacja. Obecnie najlepszymi francuskimi szkołami są szkoły prywatne, i to katolickie. [related id=45898]

Co zostało w takim razie z idei socjalistycznych powstałych na przełomie XIX i XX wieku? Pozostała laicyzacja – odpowiada Piotr Witt. Nie można poprawić bytu ludu, nie można zreformować edukacji, ale można laicyzować.

W imię ustawy laicyzacyjnej z 1905 roku nakazano w Bretanii usunąć krzyż ze statuy Jana Pawła II. Ustawa ta zabrania umieszczania symboli religijnych w miejscach publicznych. Republika pogodziła się z wieżami kościołów widocznymi w krajobrazie Francji, ale nie dopuszcza nowych symboli chrześcijańskich. Jednak Bretończycy, którzy ufundowali tę statuę z własnych składek, zawiązali obywatelskie zrzeszenie w obronie tego krzyża, a staje się ono coraz liczniejsze.

Władze znalazły się w potrzasku. Jeśli krzyż pozostawią, przyznają się do porażki i nieprzestrzegania ustawy laicyzacyjnej z 1905 roku. Jeżeli usuną go, to wydadzą wojnę Bretończykom. Zdaniem Piotra Witta nie skończy się to jednak Wolną Bretanią.

Komu dzisiaj potrzebna jest ta laicyzacja? W 1905 roku panowały przecież zupełnie inne stosunki ideowe i ekonomiczne. Wtedy pomysł laicyzacji połączony z edukacją mas społecznych miał inne znaczenie. Dzisiaj laicyzacja potrzebna jest handlowi. Niech klienci nie mają głów zaprzątniętych innymi kwestiami niż wyjęcie pieniędzy, jeśli mają, i zakupienie towarów.

JS

Wypowiedzi Piotra Witta można posłuchać w części czwartej Poranka WNET w środę 6 grudnia 2017 roku.

Krajobraz polityczny Francji nigdy nie przedstawiał większej nędzy moralnej i materialnej

Bankructwo partii, transfery polityczne, oskarżenia o molestowanie – to codzienność francuskiej polityki, gdy prezydenta Macrona odwiedziła Beata Szydło. Jakich pytań nie mógł zadać im Piotr Witt?

Partia Socjalistyczna praktycznie nie istnieje. Jej egzystencję przedłuża się je jedynie po to, żeby mogła spłacić swoje długi. Ma to uczynić po sprzedaży swojej siedziby – kolosalnego pałacu przy ulicy Solferino. O 23 milionach euro, które partia ta wydawała na pensje dla swoich funkcjonariuszy nie ma już mowy. Dlatego uciekli oni pod skrzydła Emmanuela Macrona, który… płaci.

Potężna jeszcze wczoraj, skrajnie lewicowa partia Jean-Luca Mélenchona straciła od wyborów parlamentarnych połowę kibiców. Po oficjalnym wycofaniu się François Fillona z polityki przed dwoma tygodniami, mnożą się ucieczki z partii Republikanów – szczury opuszczają pokład tonącego okrętu i przechodzą na lepsze warunki do… Macrona.

Brutalna walka rozgorzała na szczytach Frontu Narodowego – wyłącznie walka o idee i osoby, gdyż o pieniądzach także nie ma tam już mowy. Société Générale zamknęło konto nie tylko partii, ale też Marine Le Pen. Jednocześnie dwóch polityków FN, mężczyzn, oskarżyło przedwczoraj o – modne obecnie molestowanie seksualne – Floriana Philippota, prawą rękę i stratega Marine Le Pen i jawnego homoseksualistę. Ten opuścił FN zaraz po wyborach prezydenckich. [related id=45780]

Partię Macrona „W Marszu!” nazywa się zbiorowiskiem cynicznych konformistów.

W takim oto pejzażu politycznym doszło w ubiegłym tygodniu do spotkania między prezydentem Emmanuelem Macronem a polską premier Beatą Szydło. Spotkanie rozpoczęło się w pieszczotliwej atmosferze. Emmanuel Macron pocałował Beatę Szydło na powitanie, potem wprowadził ją do Pałacu Elizejskiego, czule obejmując za szyję, a na konferencji dla mediów zwracał się per cher Beata.

Jeżeli z prezydenta nie wyszedł kobieciarz, to znaczy, że czułości były przeznaczone dla pierwszego partnera gospodarczego Francji w Europie Środkowo-Wschodniej. Dziennikarze, którzy przybyli na konferencję prasową, mogli już powrócić do swoich redakcji – temperatura relacji francusko-polskich została zmierzona.

Przez pół roku sprawowania władzy Macron przyzwyczaił obserwatorów do cierpliwości – ważniejsze, jak Macron kończy, niż jak zaczyna.

Jedni twierdzą, że w ostatnich tygodniach ataki na Polskę we francuskich mediach zelżały, inni, że odwrotnie. Oba twierdzenia są prawdziwe – zależnie od tego, na jakie media zwróci się uwagę.

Wydawać się mogło, że Macron znalazł winnego wszystkich nieszczęść Francji i Europy – Polskę. Podczas kampanii wyborczej zapowiedział, że „w ciągu trzech miesięcy po mojej elekcji zostanie powzięta decyzja w sprawie Polski, biorę za to osobista odpowiedzialność, nie można utrzymywać kraju, który zrywa ze wszystkimi pryncypiami Unii”. Minęło pół roku i poza komentatorskim betonem nikt do tego nie wraca.

[related id=45567 side=left]Przeciwnie, w ubiegły czwartek usłyszeliśmy same wiadomości budujące: mamy i zawsze mieliśmy wspólne wartości, dialog się między nami rozwija, wymiana naukowa również, współpracujemy w dziedzinie obrony i badań atomowych – główne różnice zdań zniknęły, a w sprawie pracowników delegowanych będą się dalej toczyły rozmowy.  A prezydent Macron ma w przyszłym roku przyjechać do Polski.

Jeszcze raz można było podziwiać spokój i rzeczowość Beaty Szydło – Unia Europejska potrzebuje reform, ale nie mogą one się odbyć bez Polski. Co do ich kierunku panuje zgodność obojga partnerów, potrzebna jest współpraca obojga partnerów, gdyż mają wspólną wizję przyszłości i interesy – wolny rynek i konkurencję.

Wszyscy czekali, jak Emmanuel Macron zakończy konferencję. Jeszcze niedawno jego zarzuty wobec Polski należały do najcięższych: „Europa się zbudowała na swobodach obywatelskich, które obecnie w Polsce są zagrożone”. Jakich? Tego nigdy nie wyjaśniono. W Polsce nikt za poglądy nie siedzi w więzieniu, opozycja manifestuje ile chce, media stale rząd krytykują.

Ci, co czekali, doczekali się – prezydent zapowiedział przekazanie sprawy praw człowieka w Polsce prezydentowi Unii Europejskiej.

Po wszystkim, co usłyszałem na temat demokracji, i ja chciałem zadać pytanie. Okazało się to niemożliwe. Dwa pytania były ustalone z góry, jak i osoby je zadające. Chciałem zapytać prezydenta o to, że skoro zarzuca się polskim pracownikom, że narażają na straty gospodarkę francuską, zabierają pieniądze przeznaczone dla francuskich robotników, część tych pieniędzy wydają we Francji, a resztę w Polsce w… Auchan, Carrefour, Decathlon, Leroy Merlin, gdyż cała wielka dystrybucja w Polsce należy do Francuzów – czy to nie równoważy strat poniesionych przez gospodarkę francuską?

Polską premier chciałem natomiast spytać o zarzuty stawiana Polsce przez Unię Europejską w związku  migrantami – czy Polska broni się przed migrantami z Bliskiego Wschodu, dlatego że odrzuca Europę, czy dlatego, że pragnie pozostać krajem europejskim?

Musiałem odejść sam ze swoimi wątpliwościami, ale mogłem je przekazać słuchaczom Radia WNET.

Piotr Witt

Felieton dostępny w części czwartej Poranka WNET w środę 29 listopada 2017 roku. A w nim także o tym, jak Francja zareagowała na rakietę koreańską oraz o działaniu Instytutu Polskiego w Paryżu.