Karnawał w Paragwaju / El Carnaval de Paraguay

Mogłoby się wydawać, że w takim niewielkim kraju, jakim jest Paragwaj, nic ciekawego się nie dzieje. Tymczasem jeśli chodzi o imprezy karnawałowe, z pewnością mamy czego zazdrościć jego mieszkańcom!

Paragwaj teoretycznie nie należy do krajów szczególnie atrakcyjnych turystycznie. Przynajmniej na pierwszy rzut oka. Nie ma morza, ani pięknych plaż, nie ma wysokich gór, ani wulkanów. A jednak turysta odwiedzający ten kraj nie zawiedzie się. Zaś osoba chcąca przekonać się na własne oczy, jak wygląda karnawał w Paragwaju tym bardziej.

Karnawał w Paragwaju to nie tylko ostatnich kilka dni przed Środą Popielcową. Obchody tego święta często rozpoczynają się bowiem już w grudniu roku poprzedzającego, zaś poszczególne parady trwają kilka dni, a nawet tygodni.

Karnawał w Paragwaju to wiele imprez rozbrzmiewających muzyką i hukiem instrumentów perkusyjnych w różnych częściach kraju. Z pewnością najlepsza wizytówką fenomenu, jakim jest karnawał w Paragwaju, jest karnawał w miasteczku Encarnación: największa tego typu impreza w kraju. Podczas trwania karnawału kolejne najlepsze szkoły tańca w kraju pokazują układy taneczne, platformy z dekoracjami, czy utwory muzyczne. Jednak „el Carnaval Encarnaceno” to niejedyna impreza, jaką oferuje karnawał w Paragwaju. Będąc w Paragwaju w lutym, warto odwiedzić miasto Villarrica i jej „Carnaval Guaireño”, będący zarazem najstarszą impreza karnawałową w Paragwaju. Swoje imprezy karnawałowe urządzają również dwa największe miasta Paragwaju: Asunción oraz Ciudad del Este, a także inne miasteczka.

Często mówi się, że karnawał w Paragwaju jest ubogim krewnym brazylijskich karnawałów, szczególnie karnawału w Rio de Janeiro. Czy tak rzeczywiście jest? A może Paragwajczycy wcale nie mają się czego wstydzić? O tym opowie nasz gość, pochodząca z Paragwaju Noelia Bogado. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasz gość opowie również jak i przy czym bawią się Paragwajczycy, nie tylko w okresie karnawału. Odpowiemy sobie również na pytanie, dlaczego Paragwajczycy wstydzą się swoich utworów karnawałowych i czy udział w paragwajskich imprezach jest bezpieczny.

By poznać, jaki jest karnawał w Paragwaju wystarczy posłuchać nas w najbliższy poniedziałek, 27 stycznia, jak zwykle o 21H00! Będziemy rozmawiać po polsku i hiszpańsku! (oraz co nieco w guaraní)

¡República Latina – egzotyczna zabawa!

Resumen en castellano: aunque teoricamente Paraguay no pertenece a los países muy atractivos desde el punto de vista de un turista, el país vale la pena visitar. En cualquier momento del año, también en la época del carnaval. Esta época dura no sólo unos días antes del miércoles de cenizas, pero puede durar aún unas semanas.

Varias ciudades de Paraguay organizan las fiestas del carnaval. El evento más grande y más famoso es el Carnaval Encarnaceno en la ciudad de Encarnación. Sin embargo vale la pena también visitar el carnaval más viejo de Paraguay, o sea el Carnaval Guaireños de Villarica. También otras ciudades, como Asunción, Ciudad del Este y las más pequeñas organizan sus eventos del carnaval.

Más detalles sobre estas fiestas vamos a escuchar de nuestra invitada, Noelia Bogado de Paraguay. Con ella vamos a hablar sobre las relaciones entre el carnaval de Paraguay y los carnavales de los países vecinos (especialmente de Brasil y Norte de Argentina), como están gozando las fiestas (no sólo de Carnaval) los Parguayos, porque los Paraguayos sienten la vergüenza de publicar su música de carnavales y si participar en los carnavales de Paraguay es seguro.

Les invitamos para escucharnos este lunes a las 21H00UTC+1! Vamos a hablar polaco y castellano! (y un cachito en guaraní)

Muzyczne burritos, czyli latynoska muzyka z USA: podsumowanie i greatest hits

Kończymy nasz cykl poświęcony muzyce latynoskiej rodem z USA, czas zatem na podsumowanie i przedstawienie największych hitów najbardziej znanych artystów z tej części półkuli zachodniej.

Od Kalifornii przez Teksas, Florydę aż do Nowego Jorku. Stany Zjednoczone Ameryki Północnej pełne są artystów latynoskiego pochodzenia. Korzenie jednych sięgają czasów kolonii hiszpańskich na tych terenach. Przodkowie innych przybyli z Meksyku. Niektórzy z artystów mogą pochwalić się kubańskim pochodzeniem. Inni z kolei pochodzą z Portoryko. Wreszcie pozostali przybyli do USA z terenów Ameryki Południowej i Środkowej.

Wszystkich ich łączy twórczość przede wszystkim w języku przodków, czyli hiszpańskim. Dzielą ich z kolei style muzyczne. Zarówno te bardziej kojarzone z Ameryką Łacińską, jak salsa, bachata, reggaetón, cumbia, música norteña, czy música ranchera. Ale nie są im obce również gatunki bardziej uniwersalne, czyli pop, rock, jazz, czy hip-hop.

Podsumowanie naszego cyklu, rozpoczętego 3 lata temu zrobi nasz dzisiejszy gość – Marek Świrkowicz, który jednocześnie przedstawi największe hity północnoamerykańskich Latynosów. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasz gość opowie również o fenomenie „Despacito”, czyli olbrzymim wzroście popularności artystów latynoskich w USA, a pośrednio również i na świecie.

Na wyjątkowo intensywnie muzyczną audycję zapraszamy w najbliższy poniedziałek, 20 stycznia, jak zwykle o 21H00!

¡República Latina – muzycznie wymieszani!

Wenezuela AD 2020: droga donikąd? / Venezuela 2020: el camino hacia ninguna parte?

Ubiegły 2019 rok dla wielu Wenezuelczyków wydawał się być przełomowy. Tak się jednak nie stało, zaś reżim Maduro trwa nadal mocno. Czy coś może zmienić się w tym roku? A jeśli tak, to czy pozytywnie?

Nowy, 2020 rok zaczął się w wenezuelskiej polityce mocną wojną nerwów. Spór polityczny pomiędzy reżimem Nicolasa Maduro, a opozycją skupioną wokół Zgromadzenia Narodowego (Asamblea Nacional /AN)wszedł na zupełnie nowy poziom. Jego zwieńczeniem ma być pozbawienie radykalnej opozycji jakichkolwiek resztek władzy, tudzież przesłanek pozwalających jej ubieganie się o władzę.

W ubiegłą niedzielę, 5 stycznia, Asamblea Nacional miała wybrać nowego przewodniczącego. W skutek tak zwanej „Operación Alacrán”, większość wenezuelskich opozycjonistów została pozbawionych dostępu do budynku Zgromadzenia. Dzięki temu nowym przewodniczącym parlamentu został wybrany niejaki Luís Parra, były opozycjonista, uwikłany w afery korupcyjne, związane z systemem CLAP. Zapowiedział on zmianę dotychczasowej polityki na bardziej ugodową i prowadzącą do wyborów parlamentarnych. Tymczasem po południu tego samego dnia opozycjoniści, którym policja i gwardia narodowa zabroniły wstępu do budynku Zgromadzenia, w innej części Caracas ponownie wybrali Juana Guaidó na przewodniczącego Zgromadzenia. Dodać również należy, że Juan Guaidó jako jedyny przewodniczący parlamentu wenezuelskiego jest uznawany m.in. przez USA oraz Unię Europejską.

Jak dalej potoczą się losy Wenezueli? Kto wygra wojnę nerwów na bycie jedynym przewodniczącym Zgromadzenia Narodowego? Czy reżim Maduro wprowadzi kolejne fazy „Operación Alacrán” i na czym mogłyby one polegać? Czy nadal można liczyć się z prześladowaniami wenezuelskiej opozycji, niekiedy bardzo brutalnymi? Jaką władze realną ma Juan Guaidó? Czy zasadne jest oskarżanie go o nic nie robienie? Czy w Wenezueli możliwa jest zmiana władzy? Czy wojsko rzeczywiście jednogłośnie popiera reżim Nicolása Maduro? Jakie możliwości manewru ma wspólnota międzynarodowa? O tym wszystkim porozmawiamy z naszym gościem – Robertem Saavedrą. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasz gość spróbuje również odpowiedzieć na pytanie, czy w Wenezueli możliwy jest kompromis, który pozwoli na przeprowadzenie prawdziwie wolnych i demokratycznych wyborów parlamentarnych i prezydenckich w najbliższym czasie.

Na rozmowy o sytuacji w Wenezueli zapraszamy w najbliższy poniedziałek, 13 stycznia , jak zwykle o 21H00! Będziemy rozmawiać po polsku i hiszpańsku!

¡República Latina – znamy odpowiednie drogi!

Resumen en castellano: el nuevo año 2020 se comienzó con varias sorpresas en la política venezolana. El régimen de Nicolás Maduro se decidió a cambiar el orden de la Asamblea Nacional, dominada por la oposición. Durante así llamada “Operación Alacrán” el domingo 5 de enero, la mayoría de los diputados de la oposición no fue permitida a entrar al edificio de la AN. Los diputados de la PSUV y un grupo de los diputados corruptos por la régimen, eligieron el nuevo jefe de la AN, Luís Parra. Aquel ya prometió cambiar la política de la oposición hacia el régimen. El resto de los diputados de la oposición venezolana la misma tarde eligió a Juan Guaidó para el presidente de la Asamblea Nacional.

Hoy en República Latina vamos a tocar el tema del futuro de Venezuela. Junto con nuestro invitado – Roberto Saavedra vamos a pensar sobre el futuro de dos presidentes mutuales de la Asamblea Nacional, las posibles próximas fases de la Operación Alacrán, el poder real de Juan Guaidó, el papel del ejército venezolano, la corrupción con el sistema CLAP, posibilidades de comunidad internacional para resolver el conflicto. Finalmente vamos a probar a contestar a la pregunta si unas elecciones libres y demócratas para la Asamblea Nacional y la presidencia del país son posibles en Venezuela.

Les invitamos para escucharnos el lunes, 13 de enero, como siempre a las 21H00UTC+1! Vamos a hablar polaco y castellano!

W Wenezueli trwa polityczny chaos. Zmęczone trudnościami ekonomicznymi społeczeństwo zaczyna uciekać z kraju

Zbigniew Dąbrowski mówi o dualizmie na szczytach władz Wenezueli, aresztowaniach polityków opozycyjnych oraz o bardzo trudnej sytuacji ekonomicznej Wenezuelczyków.

 

 

Gospodarz programu „Republica Latina” Zbigniew Dąbrowski przedstawia  sytuację polityczną w Wenezueli. W kraju istnieją de facto 2 parlamenty: Zgromadzenie Narodowe zdominowane przez opozycję oraz Narodowe Zgromadzenie Konstytucyjne, złożone niemal wyłącznie ze zwolenników reżimu prezydenta Nicolasa Maduro.  Legalność jego władzy jest otwarcie kwestionowana; 23 stycznia prezydentem kraju obwołał się Juan Guaido. Krok ten uznały Stany Zjednoczone i Unia Europejska.  Popiera go duża część społeczeństwa, z kolei wojsko stoi za sukcesorem Hugo Chaveza, który nie ma zamiaru oddawać władzy:

Ten kto ma armię, ten ma władzę. Można to odnieść do wielu państw Ameryki Łacińskiej.

Gość „Kuriera w samo południe” wylicza sojuszników Hugo Chaveza. W Ameryce Łacińskiej są to: Boliwia, Kuba, Nikaragua i Meksyk. Z państw silniejszych: Rosja, Iran i Turcja.

Reżim Nicolasa Maduro od roku usiłuje uzyskać większość w parlamencie. Część parlamentarzystów opozycyjnych aresztowano i poddano torturom, niektórzy zostali zmuszeni do emigracji. Kilkoro przedstawicieli opozycji udało się skorumpować.

Jak mówi Zbigniew Dąbrowski, reżim czerpie pieniądze m.in. z brutalnej eksploracji wschodniej części kraju w celu wydobywania złota. Ludzie pracują tam w warunkach niewolniczych.

W celu niedopuszczenia wyboru Juana Guaido na przewodniczącego parlamentu nie wpuszczono na obrady najbardziej „twardogłowych” opozycjonistów. Nowym przewodniczącym został Luis Parra, jak mówi Zbigniew Dąbrowski „ciemny, obleśny typ, zamieszany w aferę korupcyjną”.

Rozmówca Adriana Kowarzyka i Jana Gromnickiego mówi o dramatycznej sytuacji wenezuelskiej gospodarki:

Wenezuelską walutą można sobie co najwyżej ściany wykładać.

Gospodarz programu „Republica Latina” zwraca uwagę na zmęczenie społeczeństwa politycznym patem. Wenezuelczycy są rozczarowani nieporadnością Juana Guaido. Równocześnie w kraju trwa kryzys humanitarny. Żywność dostępna na rynku jest bardzo niskiej jakości. Ludność emigruje za chlebem m.in. do Kolumbii, Chile, Ekwadoru i Brazylii:

Ameryka Łacińska jest zalana wenezuelskimi imigrantami.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Kolumbia: wczoraj, dziś i jutro / Colombia: ayer, hoy y mañana

Od kilku dekad Kolumbia wychodzi z kyzysu ekonomicznego spowodowanego wojną domową i walką z przestępczością zorganizowaną> Opowiemy o tym, jak wygląda to wychodzenie i czy jest ono skuteczne.

Przez wiele lat Kolumbia uważana była niemalże za latynoamerykańskie państwo upadłe. Trwająca wiele dziesięcioleci wojna domowa, walki z partyzantką i ugrupowaniami paramilitarnymi oraz potęga miejscowych karteli narkotykowych sprawiały, że kraj miał fatalny wizerunek na świecie.

Zmiany, które miały miejsce w  Kolumbii w ostatnich trzech dziesięcioleciach spowodowały, że kraj ten obecnie  wygląda zupełnie inaczej. Kolumbia ponownie stała się krajem atrakcyjnym gospodarczo i turystycznie. Na tle swojego sąsiada – Wenezueli, wygląda wręcz kwitnąco. Podpisane porozumienia pokojowe z ugrupowaniami partyzanckimi pozwoliły na znaczne zmniejszenie skali przemocy i przestępczości w kraju. Czy jednak sytuacja w Kolumbii rzeczywiście wygląda tak różowo, jak mogłoby to wyglądać na pierwszy rzut oka?

Wydarzenia, jakie miały miejsce w ubiegłym roku wskazują na to, że niekoniecznie. Wybuch bomby w policyjnej szkole kadetów, jaki miał miejsce niespełna rok temu, 17 stycznia, w wyniku którego zginęło ponad 20 osób, pokazał, że negocjacje pokojowe z partyzantami z ELN zdały się psu na budę. Fiaskiem zakończyły się również rozmowy pokojowe z FARC: pomimo podpisanego kilka lat temu porozumienia, na wiosnę ubiegłego roku partyzantka zdecydowała się powrócić do swoich korzeni i walczyć z kolumbijskim rządem. Jedną z przyczyn tych decyzji było oskarżenie o przemyt narkotyków i aresztowanie jednego z przywódców guerrilleros – Jesúsa Santricha.

Światową opinią publiczną z pewnością mocno zatrząsnął strajk generalny, jaki miał miejsce w całym kraju 21 listopada zwołany przez największe centrale związkowe kraju. Strajk był odpowiedzią na propozycje reform ekonomicznych, zaproponowanych rząd. Protesty te spotkały się z brutalnymi represjami ze strony policji, jednak mimo to przywódcy strajku nie zatrzymali swej akcji i planują przedłużyć ją również i na ten rok.

Jak dalej potoczą się losy Kolumbii? Czy ten piękny południowoamerykański kraj z powrotem skazany jest na wojnę domową i wzrost przestępczości? Czy strajk generalny będzie kontynuowany? Jak układać się będą losy ekonomii kraju? Jaką politykę zastosuje rząd Kolumbii wobec rosnącej fali imigrantów wenezuelskich? Co sądzą o nich mieszkańcy Kolumbii? Czy rząd prezydenta Ivana Duque nadal będzie tracić popularność? Na te i inne pytania odpowie nam nasz gość, pochodzący z Kolumbii Hermes Llain. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasz gość spróbuje również opowiedzieć, jak do tych wszystkich zmian podchodzą przeciętni kolumbijscy zjadacze chleba.

Na rozmowę o Kolumbii i jej mieszkańcach zapraszamy w najbliższy poniedziałek, 6 stycznia, jak zwykle o 21H00! Będziemy rozmawiać po polsku i hiszpańsku!

¡República Latina – stara, dobra jakość w nowym roku!

Resumen en castellano: durante muchos años Colombia estaba sufriendo por la guerra civil y el nivel alto de criminalidad. Sin embargo desde unas decadas, gracias a las reformas, lucha con los narcos y tratados de paz con las guerrilleras el país se está recuperando.Pero ya se ha vuelto a la actualidad?

Los eventos del año 2019 nos muestran, que e proceso todavía no se ha acabado y nadie os sabe, cuando se va a acabar. Una explosión de bomba en Bogotá en enero del año aneror nos mostró, que el proceso de paz con ELN no va a tener su fin. La situación similar hay con los guerrileros de FARC.

El llamado por los sindicalistas gran paro nacional que se comienzó el 21 de noviembre requiere muchos cambios en la economía colombiana Entre ellos hay las demandas por el aumento del sueldo minimal en el país. Los organizadores del apro ya han anuncioado, que b=van a continuarlo también este año si el gobierno no va a cumplir sus promesas.

Sobre los problemas políticos, economicos y sociales de Colombia y sus habitantes vamos a hablar este lunes, 6 de enero, como siempre a las 21H00UTC+1! Con nuestro invitado, Hermes Llain vamos a hablar polaco y castellano!

Bezśnieżne Boże Narodzenie w amazońskiej dżungli / Piotr Mateusz Bobołowicz, „Kurier WNET” nr 66/2019

Boże Narodzenie nie jest jeszcze tak skomercjalizowane, jak w Europie czy w USA, ale dla wielu osób duchowe przeżywanie świąt nadal jest dalekie. Kolędy pozbawione są głębszej treści teologicznej.

Bezśnieżne Boże Narodzenie w amazońskiej dżungli

Piotr M. Bobołowicz

Trzydzieści stopni Celsjusza i wilgotność powietrza powyżej dziewięćdziesięciu procent to nie pogoda, którą kojarzymy ze świętami Bożego Narodzenia, a jednak tak wyglądają one w Ekwadorskiej dżungli, w miejscu, gdzie słońce zachodzi około osiemnastej bez względu na porę roku, a pierwszą gwiazdkę często zasłaniają deszczowe chmury – bo w Amazonii pada cały rok. Ale też nikt jej nie wypatruje, tak samo jak nikt nie je karpia.

Ciężko powiedzieć, żeby w Amazonii – czy tej ekwadorskiej, czy peruwiańskiej istniało tradycyjne danie bożonarodzeniowe. W miastach ludzie często pieką indyka, jest to jednak przede wszystkim wpływ masowej kultury przekazywanej przez światowe media. Tradycja ta jest względnie nowa, bo nie sięga dawniej niż lat pięćdziesiątych dwudziestego wieku. Ekwadorscy Indianie z Andów niegdyś przy okazji świąt przyrządzali świnki morskie – dotyczy to jednak raczej świąt z kalendarza andyjskiego niż Bożego Narodzenia.

Co więc zje zebrana przy wigilijnym stole rodzina w prowincji Zamora w ekwadorskim Oriente, czyli Wschodzie? Prawdopodobnie zupę z kury, może pieczoną kurę z ryżem i maniokiem. Jeśli zjedzie się więcej rodziny, to celebracja Narodzenia Pańskiego zacznie się już rano od zarżnięcia prosiaka.

W Ekwadorze nie ma postu wigilijnego, a rozumienie świątecznej potrawy odbiega znacznie od naszego. Podczas mojego pobytu w Peru również ugoszczony zostałem wieprzowiną – dużym, soczystym kawałkiem pieczonego mięsa. W porównaniu do normalnie cienkich i suchych plastrów grillowanej wieprzowiny lub wołowiny jedzonych na co dzień, jest to zdecydowanie specjalny posiłek.

W małej wiosce Chumpians, położonej kilka godzin marszu i jeszcze ponad godzinę łodzią od najbliższej drogi, na wigilię pewnie przygotują corroncho, czyli żywiącą się glonami rybę podobną do suma. Na pasterkę nikt z mieszkańców wioski nie pójdzie, a polscy zakonnicy Tymon i Augustyn, sprawujący posługę w parafii, do której należy Chumpians, nie będą mogli dotrzeć tam w święta. Jest ich tylko dwóch – o północy

Fot. Piotr M. Bobołowicz

odprawią msze w Guayzimi, największym miasteczku, gdzie znajduje się kościół parafialny, oraz w położonej niedaleko wiosce Zurmi. Przez cały grudzień, a potem styczeń, odwiedzają natomiast pozostałe wioski, wplatając do mszy elementy bożonarodzeniowe – mimo że wciąż trwa adwent. Dla wielu wiernych to jedyna okazja do celebrowania Narodzenia Pańskiego. W podobnej sytuacji są wierni z parafii ks. Łukasza z Valladolid. Chociaż tam do wszystkich miejscowości dojechać można samochodem, to jednak mało kto może sobie pozwolić na dotarcie na tradycyjną Misa de Gallo, czyli Mszę Koguta, jak określa się w Ekwadorze pasterkę od dźwięku koguciego piania. Pierwszą mszę bożonarodzeniową ks. Łukasz odprawi w niedzielę dwudziestego drugiego grudnia. Ojcowie Tymon i Augustyn zakończą Boże Narodzenie mszą trzydziestego grudnia w Chumpians – podczas tej wyjątkowej mszy udzielą także chrztów.

Guayzimi jest niezwykle ciekawe pod względem etnicznym. Mieszkają tam zarówno Indianie Kichwa, głównie przybysze z Saraguro w Andach, jak i rdzenny lud Shuar, a także Metysi. Powoduje to, że tradycje mieszają się, tworząc unikalną mozaikę.

O dwudziestej trzeciej przed kościołem pojawią się wikis, czyli ludzie w kolorowych strojach z rogami. Będą zachęcać wiernych idących do kościoła na mszę, by zamiast tego tańczyli wraz z nimi. W ten niezwykle barwny sposób Indianie przedstawiają pokusy szatana, który stara się odciągnąć wiernych od Boga.

W Ekwadorze szczególnie obchodzona jest nowenna przed Bożym Narodzeniem. Różne grupy parafian, podzielone zazwyczaj ze względu na miejsce zamieszkania, przygotowują obchody każdego dnia, poczynając od szesnastego grudnia. W każdym z sektorów wznoszona jest szopka, a dzieci idą na mszę danego dnia przebrane w stroje pasterzy, by potem w radosnej procesji wraz z księdzem przenieść figurę Chrystusa do swojej dzielnicy i umieścić ją w żłobie. Jak wspomina ksiądz Łukasz, na mszy w kościele jest mniej ludzi niż na obrzędach błogosławieństwa szopki. Dla rozgrzania się (mimo tropikalnego klimatu po zachodzie słońca potrafi się zrobić trochę chłodno, zwłaszcza ze względu na różnicę temperatur) piją „tygrysie mleko”, czyli napój przygotowany z mleka, ziół, przypraw i alkoholu z trzciny cukrowej.

Wigilie polskich misjonarzy nie będą wyglądać tak samo. Ojcowie Tymon i Augustyn przygotują polskie potrawy – przynajmniej uszka i zupę grzybową. Potem rozdzielą się, by odprawić dwie pasterki. Ksiądz Łukasz planuje wyjść na główny plac miasteczka i spędzić czas z parafianami. Postanowił nie pokazywać im polskich tradycji, a raczej pozwolić zdecydować, jak będą obchodzić święta. Na życzenie wiernych msza odbędzie się o dwudziestej – bierze w niej udział wiele dzieci, które mogłyby nie doczekać północy. Dodatkowo koniec pasterki to także okazja do wspólnych obchodów kulturalnych. Każdy sektor przygotowuje występy, najczęściej związane z Bożym Narodzeniem. Dzieci dostaną cukierki, a jeśli zostanie jeszcze czas, to do drugiej w nocy mieszkańcy Valladolid będą tańczyć na głównym placu. W Guayzimi również przewidziano pokaz tradycyjnych tańców i występy artystyczne.

Ważnym aspektem świąt Bożego Narodzenia jest wspólnotowość. Zapytałem księdza Łukasza, czy Ekwadorczycy wręczają sobie prezenty. „Prezentem jest bardziej bycie razem – nawet nie na mszy, ale to kulturalne”. Są w tym jednak pułapki, bo jak zaznaczają i ksiądz Łukasz, i ojciec Tymon, aspekt emocjonalny i kulturalny dla wielu Ekwadorczyków ma większe znaczenie niż aspekt religijny świąt.

Poza dużymi miastami Boże Narodzenie nie jest jeszcze tak skomercjalizowane, jak w Europie czy w Stanach Zjednoczonych, ale nie zmienia to faktu, że dla wielu osób duchowe przeżywanie świąt nadal jest dalekie. Nawet kolędy pozbawione są głębszej treści teologicznej – przypominają bardziej nasze pastorałki.

Ten brak wymiaru duchowego Bożego Narodzenia potęgowany jest przez fakt, że dwudziestego piątego grudnia praktycznie się nie świętuje. Oficjalnie jest to dzień wolny, ale rolnicy idą w pole, a małe sklepiki są otwarte od rana. Z drugiej strony nierzadko zdarza się, że rodzina zjeżdża się na Wigilię i zostaje razem aż do Nowego Roku.

Rzeczywiście, Boże Narodzenie, które miałem okazję obserwować w dżungli – co prawda peruwiańskiej – przeminęło szybko, praktycznie bez śladu. Zaledwie jeden wieczór. Prosty obiad i ciasto z marketu na deser, potem kieliszek szampana. Moje zdziwienie wywołały wtedy fajerwerki i petardy puszczane o północy – zupełnie jak w Sylwestra. I toasty ku czci Jezusa – w miejsce modlitwy. Do późnych godzin nocnych przychodzili przyjaciele i dalsza rodzina – spotkać się, porozmawiać, wznieść kolejny kieliszek za Narodzenie Pańskie.

Ojciec Tymon był pozytywnie zaskoczony, gdy podczas pierwszej odprawianej przez niego w Ekwadorze pasterki kościół był pełny. Drugi raz zapełnia się tak w Wielki Piątek, gdy Ekwadorczycy organizują Drogę Krzyżową po całej okolicy, z bogatymi inscenizacjami poszczególnych stacji. Wielki Piątek jednak w odczuciu ojca Tymona celebrowany jest bardziej uroczyście, podczas gdy Wigilia Bożego Narodzenia jest bardziej emocjonalna, ale mniej podniosła. Również do Wielkiej Nocy Ekwadorczycy bardziej przygotowują się duchowo – chociażby poprzez spowiedź, czego nie robią raczej w przypadku Bożego Narodzenia.

Wigilia w tropikach pozbawiona jest choinki. Światełka i dekoracje wiszą na palmach i domach. Ich typowo „zachodni” charakter powoduje jednak dysonans – plastikowy bałwan i jodła w miejscu, gdzie większość ludzi nigdy nie miała okazji zobaczyć śniegu, wyraźnie nie pasuje. Z drugiej strony dla mieszkańców Ekwadoru tak właśnie wyglądały zawsze święta i to, co dla nas kojarzy się z „atmosferą Bożego Narodzenia”, dla nich jest tylko obrazkiem z telewizji.

Ale w przygotowaniu do Świąt nie chodzi o choinki i biały puch za oknem. Ksiądz Łukasz stwierdził nawet, że brak tego, co materialnie kojarzy się z Bożym Narodzeniem, pozwala mu w pełni skupić się na teologicznym wymiarze Świąt Narodzenia Pańskiego.

Klimat Betlejem w grudniu nie jest co prawda tak upalny, jak ten w Ekwadorze, ale nie jest też tak zimny jak w Polsce. A przecież, jak to ujął ojciec Tymon, w przeżywaniu świąt „chodzi o atmosferę wewnętrzną”, którą każdy nosi w sobie.

Artykuł Piotra M. Bobołowicza „Bezśnieżne Boże Narodzenie w amazońskiej dżungli” znajduje się na s. 20 grudniowego „Kuriera WNET” nr 66/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Następny numer naszej Gazety Niecodziennej znajdzie się w sprzedaży 16 stycznia 2020 roku!

Artykuł Piotra M. Bobołowicza „Bezśnieżne Boże Narodzenie w amazońskiej dżungli” na s. 20 grudniowego „Kuriera WNET”, nr 66/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Boże Narodzenie w Ekwadorze: sąsiedzka nowenna, korowód i szopka / Ks. Krzysztof Kubalski, „Kurier WNET” 66/2019

Rodzina zaprasza całe rodziny z sąsiedztwa i wspólnie celebrują Nowennę adwentową. Również ja przyjmuję każdego wieczoru dwie lub trzy rodziny. Uważam, że jest to chwila ważna w przekazywaniu wiary.

Szopka, korowód, sąsiedzka nowenna czyli tradycja Bożego Narodzenia w Ekwadorze

Ks. Krzysztof Kubalski

Zaczynamy od Adwentu. W Ekwadorze nie ma Rorat. Ale w domach są wieńce adwentowe z czterema świecami: fioletową (pokuta), zieloną (nadzieja związana z przyjściem Mesjasza), czerwoną (znak miłości Boga do ludzi i ludzi do Boga); czwarta – biała – oznacza bliskie już Narodzenie Pana Jezusa.

Przygotowanie do świąt Bożego Narodzenia, szczególnie w rodzinach, zaczyna się już w listopadzie budową szopki. W Ekwadorze nazywana jest Belén (od Betlejem), El Nacimiento (Narodzenie), El Pesebre (żłób). Nie ma problemu z wystawianiem żłóbka w instytucjach publicznych, takich jak urzędy, szkoły, szpitale, stacje pogotowia, policja, Straż Pożarna, firmy prywatne i państwowe, sklepy, apteki, na placach przykościelnych i w innych miejscach publicznych. Na przykład we środę (4 grudnia) widziałem z autobusu, jak pracownicy urzędu migracyjnego w Ibarra (to miasto, w którym mieszkam, położone w północnej części Andów ekwadorskich na wysokości 2500 m n.p.m.) budowali szopkę przed budynkiem tej instytucji.

Popularne jest oświetlenie domów na zewnątrz oraz ozdabianie girlandami odrzwi czy kolumn prowadzących do drzwi. W mieście Cuenca, jednym z największych miast Ekwadoru, odbywa się coroczny konkurs na najładniej oświetlony dom.

Również w Cuenca jest kultywowany piękny i stary zwyczaj. To Pase del Niño Viajero, czyli Przejście Dzieciątka Podróżnika. Jest to korowód podobny do Orszaku Trzech Króli. Ten korowód przechodzi ulicami miasta, a główną postacią w nim jest, jak nazwa wskazuje, Dzieciątko Jezus wraz z Maryją i Świętym Józefem.

Za Świętą Rodzinę są przebrane żywe osoby, otaczają je wspaniale ustrojone pojazdy, a idący wokół nich w orszaku ludzie też są ubrani w przepiękne stroje. Temu korowodowi towarzyszy muzyka, ludowe zespoły taneczne z różnych regionów Ekwadoru, przede wszystkim z gór. W korowodzie-procesji idą też rodziny z dziećmi. To wszystko odbywa się przed Bożym Narodzeniem.

Szopka w Cuenca | Fot. ze zbiorów autora

Jednak najważniejszy i pełen treści jest zwyczaj celebrowania w domach Nowenny przed Bożym Narodzeniem. Każda diecezja drukuje i rozprowadza jej teksty. Zawierają one fragmenty ze Starego Testamentu i Ewangelie nawiązujące do Wcielenia i Narodzenia Pana Jezusa. Śpiewa się kolędy. Nowenna zaczyna się 16 i trwa do 24 grudnia. Błogosławi się choinkę i szopkę. Należy to do ojca rodziny. W moim przypadku, gdy jestem zaproszony do rodziny na Nowennę, to ja dokonuję tego aktu.

W ramach Nowenny rodziny organizują tzw. Posadę. Rodzina zaprasza inne rodziny z sąsiedztwa wraz z dziećmi i wspólnie celebrują Nowennę. Przebiega to w następujący sposób: gospodarze wychodzą przed dom i na przemian z zaproszonymi gośćmi śpiewają zwrotki specjalnej pieśni. Jest więc to dialog. Oto treść tego śpiewu: Gospodarze pytają, kto puka do drzwi. Odpowiedź brzmi: „Jesteśmy podróżnikami, przychodzimy z daleka, ja nazywam się Józef, a moja żona, Maryja, ma rodzić”. Gospodarze: „Kim jesteście, może jakimiś włóczęgami?”. Goście odśpiewują: „Jestem z matką Króla”. „Jak to króla?” „Pana z niebios”.

Przybysze mówią, że nie mają gdzie się podziać, zostają zaproszeni do środka i wszyscy wchodzą do domu. Potem czyta się Pismo Święte i daje krótką katechezę dla dorosłych i – dialogowaną – z dziećmi. Później następują wspólne i indywidualne prośby, dziękczynienie itp. Wszystko trwa około godziny, kończy się poczęstunkiem i małymi podarunkami w postaci słodyczy.

I tak przez dziewięć dni Nowenny chodzi się od domu do domu. Bywa, że jedna rodzina może w tym czasie odwiedzić nawet dziewięć domów.

Również ja przyjmuję jednego wieczoru dwie lub trzy rodziny i wspólnie celebrujemy Nowennę. W szopce robionej przeze mnie zawsze jest jakiś element, który służy za punkt wyjścia do krótkiej katechezy. Uważam, że jest to chwila ważna w przekazywaniu wiary nie tylko dzieciom, ale i dorosłym, o czym pisze papież Franciszek w Liście Apostolskim Przedziwny Znak – o znaczeniu Szopki Bożonarodzeniowej.

Tak piecze się el cui – świnki morskie, które w Andach ekwadorskich stanowią, obok smażonej wieprzowiny, wielki przysmak. Podaje się go przy ważnych okazjach, takich jak ślub, chrzciny czy uroczystości cywilne | Fot. ze zbiorów autora

24 grudnia odprawia się w kościołach Misa de Gallo (Msza Koguta, bo według tradycji hiszpańskojęzycznej kogut swym pianiem obwieścił narodzenie Pana). Z różnych przyczyn – odległości, braku transportu o późnej porze w miastach, a także z tego powodu, że księża mają do objechania niekiedy aż kilkanaście kaplic (tereny wiejskie i podmiejskie), Misa del Gallo jest odprawiana o 19, 20, najpóźniej o 21 godzinie.

Po Mszy jest uroczysta kolacja, której głównym daniem jest nadziewany indyk, pieczona szynka, wino, ciasta i owoce. W niektórych domach podaje się do stołu pieczonego małego prosiaczka (np. jest to popularne danie w rejonach górskich, jednak indyk ma pierwszeństwo). Nie ma, jak w Polsce, Wieczerzy Wigilijnej ani dzielenia się opłatkiem. Ale rozdaje się prezenty.

***

Urodziłem się w Warszawie i jestem księdzem Archidiecezji Warszawskiej, w której pracowałem do wyjazdu do Ekwadoru. W przyszłym roku będę obchodził 35-lecie święceń kapłańskich, które otrzymałem z rąk śp. ks. Kardynała Józefa Glempa.

W Ekwadorze jestem od 16 lat. Moja praca duszpasterska tutaj polega na misji prezbitera wędrownego w ramach Drogi Neokatechumenalnej. Jako ekipa złożona prócz mnie z małżeństwa z siedmiorgiem dzieci oraz świeckiego celibatariusza, jesteśmy odpowiedzialni za ewangelizację w czterech górskich diecezjach: Tulcán i Ibarra (północna część Andów ekwadorskich) oraz Ambato i Guaranda (środek Andów). Głosimy kerygmat, czyli darmową miłość Bożą, objawioną przez Jezusa Chrystusa w Jego śmierci i zmartwychwstaniu, oraz przebaczenie grzechów. Przyjęcie tej Dobrej Nowiny prowadzi człowieka do wiary i pragnienia życia nią na co dzień, co w charyzmacie Neokatechumenatu realizuje się w małych wspólnotach.

Artykuł ks. Krzysztofa Kubalskiego pt. „Szopka, korowód, sąsiedzka nowenna, czyli tradycja adwentowa w Ekwadorze” znajduje się na s. 18 grudniowego „Kuriera WNET” nr 66/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Następny numer naszej Gazety Niecodziennej znajdzie się w sprzedaży 16 stycznia 2020 roku!

Artykuł ks. Krzysztofa Kubalskiego pt. „Szopka, korowód, sąsiedzka nowenna, czyli tradycja adwentowa w Ekwadorze” na s. 18 grudniowego „Kuriera WNET”, nr 66/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Paragwajczycy siadają do Wigilii w najbardziej cienistym miejscu ogrodu/ Javier Vera, „Kurier WNET” nr 66/2019

Nie ma Świętego Mikołaja i prezentów w Wigilię. Za to paragwajskie dzieci skaczą z radości i emocji w nocy z 5 na 6 stycznia, bo przynoszą im prezenty Trzej Królowie na wielbłądach i w orszaku sług.

Uff, jak gorąco!, czyli Boże Narodzenie w Paragwaju

Tekst i zdjęcia Javier Vera

Przede wszystkim jest gorąco, bo to grudzień. W Paragwaju – inaczej niż w Polsce, bo na drugiej półkuli – grudzień i styczeń to najgorętsze miesiące w roku. Dlatego w większości paragwajskich domów świąteczny stół wystawia się do ogrodu czy też na inną otwartą przestrzeń, aby w ten sposób trochę ochłodzić wieczór. W wielu domach zasiada się w quincho (czymś w rodzaju altany, zazwyczaj z tyłu domu, na końcu ogrodu). Bo w Paragwaju, chociaż jest to kraj z poważną przepaścią między klasą bogatą a biedną (aż 66% kraju jest w rękach jedynie 10% obywateli), to jednak nadal większość ludzi mieszka we własnych domach, więc zwykle mają ogród czy taras.

Hiszpańscy kolonizatorzy przynieśli do Paragwaju wiarę katolicką. Od tego czasu Paragwaj uważa się za kraj chrześcijański, a więc obchodzimy Boże Narodzenie podobnie jak w Polsce i również tam jest ono jednym z najważniejszych świąt w roku.

Głównym punktem tego święta jest Wigilia. Wieczorem 24 grudnia, około godziny 20.00 rodziny gromadzą się wokół pięknie nakrytego stołu. Wszyscy ubierają się elegancko, ale lekko – głównie z powodu gorąca.

Zaczyna się uczta. W tradycji paragwajskiej tego wieczoru nie ma wielu dań, tak jak to mamy w Polsce. Na tę okazję jednak często wybiera się dania wykwintne, a na pewno niecodzienne. Zazwyczaj jest to pieczony indyk czy nadziewany paw, smacznie przyprawiony przez gospodynie. Przyrządza się też baraninę lub porządne połcie wieprzowiny nadziewane śliwkami, często pieczone na grillu, którym skrupulatnie opiekuje się pan domu lub dzieci, jeśli są już starsze i umieją kontrolować ogień. W niektórych domach w Wigilię na stole pojawia się też ryba. Oczywiście nie zabraknie nigdy sopa paraguaya (rodzaj zapiekanki z mąki kukurydzianej z serem), chipa guazu (zapiekanka z kukurydzy z mięsem) oraz różnego rodzaju sałatek, spośród których dużym zainteresowaniem cieszy się sałatka jarzynowa, którą w Paragwaju nazywają ensalada rusa, czyli rosyjska.

Szopka w biurze w Asuncion

Elementem, bez którego nie sposób mówić o uczcie świątecznej, jest sidra, czyli cydr. Dlaczego cydr, zapytacie. Paragwaj jest mocnym konsumentem alkoholu, ale produkuje u siebie jedynie dwa jego rodzaje: caña (rum z trzciny cukrowej) i piwo (ryżowe i pszeniczne). Importowane wina musujące i szampan zostały więc zastąpione cydrem, który nadaje się do toastu oraz świetnie komponuje się z kolejnym tradycyjnym elementem wigilijnej wieczerzy, czyli ciastem pan dulce (jak włoskie panettone, z bakaliami i suszonymi owocami). Cydr służy również do robienia clerico – napoju podobnego do hiszpańskiej sangrii, tyle że w Paragwaju robi się go właśnie z cydrem. Oczywiście w tak upalny wieczór clerico i cydr są niewystarczającym źródłem nawodnienia, dlatego lodówki aż pękają, zapełnione piwem i winem.

Paragwajczycy są miłośnikami szopek. Duże, małe, średniej wielkości szopki można spotkać właściwie w każdym domu. Trochę ponad 30 km od stolicy leży miejscowość Aregua, która żyje i utrzymuje się prawie wyłącznie z wyrobu i sprzedaży figur do szopek. Pan Jezus, Matka Boża i św. Józef to obowiązkowe postaci, które można znaleźć w niezliczonych zestawieniach kolorów, rozmiarów… Szopki, owieczki, pastuszkowie, woły, drzewka, kaczki, a nawet specjalnie na tę okazję ozdobione fontanny zajmują w tym okresie całe chodniki i niekiedy część ulic w Aregua, ponieważ ludzie z wielu stron kraju zjeżdżają się tam, aby odnowić figurki ze starej szopki albo skompletować zupełnie nową.

Bo co jak co, ale szopka musi być! Trochę to przypomina wybieranie choinek w Polsce. Rodziny wystawiają potem te szopki – jedni przed domem, inni gdzieś bardziej z boku, jeszcze inni przeznaczają dla niej specjalne miejsce w salonie. Zaprasza się sąsiadów, aby przyszli obejrzeć szopkę, więc jeszcze przed Wigilią staje się ona okazją do sąsiedzkich spotkań.

W Paragwaju relacja z ludźmi z najbliższego otoczenia, a zwłaszcza z sąsiadami, jest bardzo ważna. Wszyscy znają się po imieniu, nazwisku, wiadomo, kto jest czyim dzieckiem. Zamykanie się na sąsiadów, izolowanie się jest bardzo źle widziane, wręcz podejrzane.

Szopka w ogródku przydomowym w Asuncion

Rola szopki jednak na tym się nie kończy. Uczta wigilijna bowiem kończy się trochę przed północą. Za pięć dwunasta wszyscy biesiadnicy gromadzą się wokół szopki. Najmłodszy w rodzinie umieszcza figurkę Dzieciątka Jezus w żłóbku, a głowa rodziny czyta wtedy fragment z Ewangelii o narodzeniu Jezusa albo po prostu prowadzi krótką modlitwę, polecając Jezusowi swój dom i rodzinę. Ci z silniejszą wiarą gromadzą się wokół szopki trochę wcześniej i modlą się wspólnie na różańcu lub śpiewają kościelne pieśni. W Paragwaju nie ma kolęd jako takich, ale niektóre kościelne i ludowe pieśni nawiązują do Bożego Narodzenia. O północy zaś wierzący udają się na Misa del Gallo, czyli odpowiednik polskiej pasterki.

Nie ma praktyki obdarowywania się w Wigilię prezentami. Paragwajczycy mają swojego odpowiednika św. Mikołaja – Papa Noel. On jednak nie przychodzi i nie zostawia prezentów w Wigilię. Za to każde dziecko w Paragwaju będzie skakało z radości i emocji w nocy z 5 na 6 stycznia, kiedy to, zgodnie z tradycją, na wielkich wielbłądach i w orszaku sług przychodzą Trzej Królowie. Tak, ci sami, którzy odwiedzili Pana Jezusa i ofiarowali Mu w darze złoto, kadziło i mirrę! Oni właśnie przynoszą prezenty paragwajskim dzieciom!

Nie ma też w Paragwaju tradycji ubierania choinek. Niektórzy robią to, ale są to drzewka plastikowe, nieżywe. Dlatego w Paragwaju święta Bożego Narodzenia nie kojarzą się nikomu z zapachem igliwia. Tam święta pachną flor de coco – kwiatem drzewa kokosowego, które kwitnie w tym okresie i rozsiewa wszędzie swoją przyjemną woń.

Szopka w salonie samochodowym Hyundaia w Asuncion

Nie brakuje, rzecz jasna, świateł. Tak! Światełka migające, białe, kolorowe, z dźwiękiem i bez, duże, małe – są wszędzie. W jednym domu potrafią świecić i w ogrodzie, i na drzewach, wiszą na wszystkich oknach i w salonie, i oczywiście pojawiają się jako błyszczące gwiazdy we wszelkich szopkach. Wygląda to naprawdę pięknie, czasem może przesadnie, ale z pewnością taka atmosfera pomaga Paragwajczykom przeżywać Boże Narodzenie.

Jak już wspomniałem, głównym momentem święta jest Wigilia wieczorem 24 grudnia. Sam dzień Bożego Narodzenia, 25 grudnia, nie jest w Paragwaju szczególnie uroczysty. Nie ma tradycji chodzenia tego dnia na mszę św. świąteczną, mimo że jest to dzień wolny od pracy. Paragwajczycy wyjeżdżają nad jezioro, odwiedzają rodzinę lub po prostu leniwie spędzają dzień w domu, dojadając jedzenie z poprzedniego wieczoru. Kolejny dzień, 26 grudnia, jest już dniem pracy.

***

Nazywam się Javier Vera, jestem mężem Doroty i ojcem trzech synów i córki. Mam 35 lat i większość mojego świadomego życia spędziłem w Polsce. Przez Dorotę mam liczną polską rodzinę w postaci jej rodzeństwa, rodziców i wielu krewnych. Znam mnóstwo innych Polaków, których bardzo cenię i są mi bliscy. Więc choć nadal jestem Paragwajczykiem, czuję się już także jednym z nich. Opanowałem język polski i pokochałem tradycję i kulturę mojej drugiej ojczyzny.

Artykuł Javiera Very „Uff, jak gorąco!, czyli Boże Narodzenie w Paragwaju” znajduje się na s. 18 grudniowego „Kuriera WNET” nr 66/2019, gumroad.com.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach.

Wersja elektroniczna aktualnego numeru „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem gumroad.com. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z wydaniami regionalnymi, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Następny numer naszej Gazety Niecodziennej znajdzie się w sprzedaży 16 stycznia 2020 roku!

Artykuł Javiera Very „Uff, jak gorąco!, czyli Boże Narodzenie w Paragwaju” na s. 19 grudniowego „Kuriera WNET”, nr 66/2019, gumroad.com

Dofinansowany ze środków Ministra Kultury i Dziedzictwa Narodowego

Fiesta Navideña, czyli Boże Narodzenie po salwadorsku/Fiesta Navideña o sea la Navidad a la (orgullosamente) salvadoreña

Czy Salwadorczycy obchodzą Boże Narodzenie? Jak najbardziej! Chociaż salwadorskie zwyczaje bożonarodzeniowe różnią się nieco od naszych. A czym i jak? Tego posłuchamy w najbliższej audycji!

Środkowoamerykański Salwador jest mało znanym krajem regionu Ameryki Łacińskiej. Mało znana jest jego kultura, mało znani są jego mieszkańcy, mało znane są ich zwyczaje. Być może ze względu na kiepski marketing, a być może ze względu na niewielką powierzchnię kraju…

Czy Salwadorczycy obchodzą Boże Narodzenie? Jak najbardziej! I to pomimo faktu, że w kraju tym znacznie łatwiej o palmę kokosową, niż o prawdziwą, iglastą choinkę. Cóż, taki mają klimat. A jakie zwyczaje bożonarodzeniowe panują w tym pięknym kraju?

O tym opowie nasz dzisiejszy gość, pochodzący z Salwadoru Alfredo Celso. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasz gość przedstawi wszelkie zwyczaje, obrzędy i wierzenia związane z obchodami Bożego Narodzenia i Nowego Roku w Salwadorze. Dowiemy się, co jedzą i jak się bawią Salwadorczycy w tym czasie. Co dostają pod choinkę grzeczne i niegrzeczne dzieci. Czy znaleźć można wspólne elementy łączące tradycję polską i salwadorską w obchodach Bożego Narodzenia i Nowego Roku? Poza aspektami religijnymi oczywiście. Ponadto posłuchamy sobie dobrej, latynoskiej muzyki, której w Polsce raczej nie kojarzy ze z Bożym Narodzeniem, zaś w Salwadorze i owszem.

O tym wszystkim porozmawiamy sobie w najbliższy poniedziałek, 16 grudnia, jak zwykle o 21H00! Będziemy rozmawiać po polsku i hiszpańsku!

¡República Latina – Feliz Navidad y Prospero Año Nuevo!

Resumen en castellano: E Salvador de Centroamérica no es bien conocido, comparándo el país con los otros de América Latina. No sabemos mucho de su cultura, gente o costumbres.  Incluyendo los relacionados con Navidad. Y los últimos son bien interesantes. De los costumbres navideños de El Salvador vamos a hablar con Alfredo Celso, que viene de este país centroamericano.  Vamos a escuhar que se come ytoma y como se celebra la Navidad y el Año Nuevo. ¿Qué tipo de los regalos obtienen de Papa Noél los niños buenos y los malos. También vamos a escuchar la música que los Salvadoreños muy bien asocían con la Navidad.

Les invitamos paraescucharnos este lunes, 16 de diciembre, como siempre a las 21H00 UTC+1! Vamos a hablar polaco y castellano!

Podróże przez życie do korzeni / Los viajes por la vida a los raíces

W malarstwie. Zapraszamy na rozmowę z Davidem Jaramą, hiszpańsko-peruwiańskim artystą-malarzem o kontaktach obydwu krajów oraz o mistycznym podróżowaniu poprzez sztukę w poszukiwaniu jej korzeni.

Kiedy Francisco Pizarro podbijał tereny obecnego Perú, zapewne nie brał pod uwagę więzi, jaka scali współczesne Perú i Hiszpanię. Hiszpański podbój współczesnego Perú, choć niezwykle krwawy, brutalny i niesprawiedliwy, na trwale włączył ten kraj w obręb kultury zachodnioeuropejskiej. Ale nie tylko. Bowiem i wpływy kultury prekolumbijskiej pojawiły się w kulturze i społeczeństwie Hiszpanii.

Wzajemne kontakty Hiszpanów i Peruwiańczyków to także podróże. We wcześniejszych latach podróżowali Hiszpanie na zachód: w poszukiwaniu nowego, lepszego życia, czy po prostu w poszukiwaniu przygód. Obecnie to raczej Peruwiańczycy ciągną na wschód, ku Europie, w poszukiwaniu lepiej płatnej pracy. Podróże w stronę Perú mają raczej charakter turystyczny, bądź sentymentalny.

Tematyka podróży jest jednym z motywów prac naszego dzisiejszego gościa. Pochodzący z Hiszpanii David Jarama jest młodym i utalentowanym artystą-malarzem. Poprzez osobę swojego ojca nasz gość może się pochwalić również peruwiańskimi korzeniami. Korzeniami, z których jest niezwykle dumny i które także są natchnieniem jego prac. W rozmowie ze Zbyszkiem Dąbrowskim nasz gość opowie o swoich pracach związanych z tematyką podróży. I to podróży nie tylko w sensie dosłownym. Porozmawiamy także o podróżach w wymiarze symbolicznym, czy wręcz mistycznym. Podróżach duszy, podróżach w poszukiwaniu korzeni, czy też podróży jako pomyśle na życie.

Rozmowa z naszym gościem będzie również okazją do zaproszenia naszych słuchaczy na wystawę prac autorstwa Davida Jaramy, która będzie miała miejsce już za kilka dni. Więcej szczegółów znaleźć można pod tym adresem.

Na polsko – hiszpańsko – peruwiańskie rozmowy o sztuce i podróżowaniu zapraszamy w najbliższy poniedziałek, 9 grudnia, jak zwykle o 21H00. Będziemy rozmawiać po polsku i hiszpańsku!

¡República Latina – podróż przez sztukę!

Resumen en castellano: Perú i España están conectados desde la conquista de Perú por Francisco Pizarro. Unos de los contactos entre los Españoles y los Peruanos son los viajes. Viajes en busca de una vida mejor, viajes del turismo, o viajes sentimentales y otros.

El tema de los viajes es el tema que domina en las obras del arte de nuestro invitado: David jarama, un pintor artista español. Por sus raices también muy reacionado con Perú. Junto con nuetsro invitado vamos a tocar el tema de los viaes y los recorridos, reacionados con sus obras. Los viajes en sentido físico y metafórico, viajes del alma y viajes en busca de los raíces. La conversación con nuestro invitado será tambien una invitación a la exhibición de sus obras. Más informaciones pueden encontrar bajo el enlace.

Les invitamos para escucharnos el lunes, 9 de diciembre, como siempre a las 21H00UTC+1! Vamos a hablar polaco y castellano.