Nowa technologia wytwarzania nawozu w Azotach. Wardacki: Odpowiada ona na oczekiwania polskich i zagranicznych rolników

Wojciech Wardacki o wielkiej inwestycji Grupy Azoty w Puławach, tym, co pozwoliło na jej realizację i jak ułatwi ona eksport.

Nową inwestycją Grupy Azoty w Puławach jest nowy kompleks nawozowy umożliwiający wytwarzanie, pakowanie i wysyłkę nowych produktów na bazie saletry amonowej. Nowa wytwórnia ma obejmować docelowo dwie instalacje granulacji mechanicznej każda o zdolności produkcyjnej 1 200 ton/dobę saletry granulowanej mechanicznie lub 1 400 ton/dobę saletrzaku. Instalacja kosztowała z ok. 430 milionów zł. Wojciech Wardacki wyjaśnia, że inwestycja ta pozwoli lepiej dostosować się do oczekiwań rolników krajowych i zagranicznych, co pozwoli także na eksport. Przypomina, że zakład w Puławach od 1967 r. wytwarza nawozy na bazie saletry amonowej. Jest to najbardziej popularny nawóz mineralny.

Do tej pory produkowaliśmy w technologii wieżowej. […] Zmiana pozwoli nam produkować granule z granulatki mechanicznej.

Wskazuje, że nowy nawóz będzie umożliwiał daleki rozrzut. Nowa technologia pozwala najdłuższe uwalnianie składników, co jest, jak dodaje, dobre także dla środowiska. Podkreśla, ze realizacja tak wielkiej inwestycji nie byłaby możliwa bez wsparcia rządu. Przypomina, że

W Puławach wykorzystujemy technologie, które były wcześniej zostały opracowane w innych naszych zakładach. Ogromny dorobek mają pracownicy z Kędzierzyna, z Tarnowa. To pokazuje symbiozę i współpracę w ramach grupy.

Dodaje, że Grupa Azoty kupiła niemiecką grupę Kompo Export, zajmującą się produkcją nawozów specjalistycznych.

K.T./A.P.

Sachajko: PSL wiele lat rządziło i ma dużo na sumieniu, tak jak PiS. Andrzej Duda został wielokrotnie poniżony

Jarosław Sachajko o wyniku wyborczym Władysława Kosiniak-Kamysza, funkcjonowaniu Koalicji Polskiej, energii atomowej, LGBT i wyborze mniejszego zła.

Jarosław Sachajko odpowiada na pytanie, czy Koalicja Polska stoi pod znakiem zapytania. Odnosi się do wypowiedzi Marcina Horały, który wyśmiewał tezy o wprowadzaniu nowych podatków. Wskazuje, że dzień wolności gospodarczej wypada obecnie później niż we wcześniejszych latach. „Od ostatnich dwóch lat podatki są podnoszone” stwierdza. Odnosząc się do CPK proponuje szybszy transport kolejowy i skierowanie tirów na tory, podkreślając, że „Polski nie stać na bylejakość”.

Niski wynik Władysława Kosiniak-Kamysza jest, jak twierdzi polityk, wynikiem manipulacji sondażami, które zaczęły dawać mu niski wynik. Krytykuje „obiecywanie gruszek na wierzbie” przez Andrzeja Dudę. Przypomina, że PiS przez pięć lat rządów nie obniżył VAT-u, ani nie podwyższył kwoty wolnej od podatku. Poseł Koalicji Polskiej krytykuje wizytę prezydenta w Waszyngtonie i rozmowy z Amerykanami a temat rozwoju energetyki jądrowej w Polsce  zaznaczając, że

Polacy pamiętają Czarnobyl – wiedzą czym to może grozić.

Polityk Kukiz ’15 odnosi się do wypowiedzi jaką Paweł Kukiz zamieścił w mediach społecznościowych. Stwierdza, że z PSL umówili się na tworzenie jednej marki Koalicja Polska zauważając, że „należy w ramach tej marki równomiernie dzielić czas antenowy”. Sachajce nie podoba się, że jest przedstawiany jako Koalicja Polska-PSL przypominając, że polityce  Polskiego Stronnictwa Ludowego w przeszłości można by wiele zarzucić. Krytykuje Zjednoczoną Prawicę czynienie  z kwestii LGBT tematu debaty politycznej wskazując, że wystarczy by prezydent przestrzegał w tej mierze Konstytucji RP. Tą bowiem trzeba by wpierw zmienić by wprowadzić tzw. małżeństwa homoseksualne.

Jarosław Sachajko stwierdza, że Andrzej Duda jest lepszym prezydentem niż był nim Bronisław Komorowski. Zdradza, że głosował na niego w 2015 r. Nie zrobi tego jednak w tym roku, lecz odda głos nieważny, gdyż nie chce wybierać „mniejszego zła”. Przypomina, że prezydent Duda „wielokrotnie został upokorzony” przez własny obóz polityczny. Kontrolowany przez Zjednoczoną Prawicę Senat odrzucił prezydencką propozycję zorganizowania referendum konstytucyjnego.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.

Jan Krzysztof Ardanowski: Ziemia rolna nie powinna być elementem lokaty kapitału dla ludzi niezwiązanych z rolnictwem

Minister rolnictwa mówi o negocjacjach ws. wspólnej polityki rolnej UE, modernizacji polskiego rolnictwa, konieczności ograniczenia wolności obrotu ziemią rolną i strategii przeciwdziałania suszom.

Jan Krzysztof Ardanowski komentuje nową, korzystną dla Polski propozycję finansową Komisji Europejskiej dotyczącą Wspólnej Polityki Rolnej. Wskazuje, że jest ona zasługą Janusza Wojciechowskiego. Minister relacjonuje, że jego odpowiednicy w innych krajach Europy Środkowej z podziwem patrzą na to, w jaki sposób do spraw rolnictwa podchodzi prezydent Andrzej Duda.

Propozycja KE odnośnie wspólnej polityki rolnej będzie teraz przedmiotem negocjacji szefów państw

Gość „Popołudnia WNET” zapewnia, że opowiada się za taką modernizacją rolnictwa, która zmniejszy obciążenie dla środowiska generowane przez ten sektor.  Zdaniem ministra polskie rolnictwo już jest jednym z najbardziej ekologicznych w Europie.

Zmniejszenie zużycia środków chemicznych jest docelowo korzystne dla konsumentów i dla przyrody.

Rozmówca Jaśminy Nowak zwraca uwagę, że zmniejszenie chemizacji rolnictwa wpłynie na spadek jego wydajności. Stawia pytanie, w jaki sposób zostanie to zrekompensowane rolnikom.  Minister Ardanowski zwraca uwagę na problem wykupywania ziemi rolnej przez osoby nie prowadzące takiej działalności.  Mówi, że w celu wyeliminowania tego procederu konieczne jest ograniczenie prawa własności.

Ziemia jest dobrem rzadkim. Powinna należeć do rolników a nie być elementem lokaty kapitału dla ludzi niezwiązanych z rolnictwem.

Gość „Popołudnia WNET” nie przypuszcza, aby fundusze na politykę rolną były uzależnione od przestrzegania unijnych standardów praworządności. Ocenia, że postuluje to tylko polska opozycja i najbardziej lewicowi politycy europejscy.

Nie istnieje możliwość, żebyśmy stracili jakiekolwiek unijne pieniądze. Obsesja praworządności jest w chorych głowach polskiej opozycji.

Jak dodaje szef resortu rolnictwa:

Nie wyobrażam sobie, żeby w Polsce w dobie pandemii koronawirusa mogło zabraknąć żywności.

Minister Jan Krzysztof Ardanowski zapewnia, że rząd jest przygotowany na wystąpienie latem różnych groźnych dla rolnictwa zjawisk pogodowych. Mówi, że rząd przygotował szereg rozwiązań mających przeciwdziałać niedoborom wody.  Jak prognozuje:

Ciężkiej suszy w tym roku już nie będzie.

Rozmówca Jaśminy Nowak mówi również o Polskim Holdingu Spożywczym. Stwierdza, że jest on bardzo dobrą receptą na problemy tej gałęzi przemysłu.

Paszak: Zapowiada się rozłączenie gospodarek Chin i USA. Całkowita izolacja handlowa Pekinu jest jednak niemożliwa

Zmiana modelu amerykańsko-chińskich relacji handlowych nie musi być niekorzystne dla polskich interesów – ocenia ekspert Instytutu Nowej Europy.

 

Podpisana niedawno chińsko-amerykańska umowa gospodarcza w zasadzie nie istnieje.

Paweł Paszak komentuje zaostrzenie konfliktu USA-Chiny. Mówi, że „zimna wojna” między Waszyngtonem a Pekinem trwa już od kilku lat, i polskie państwo dobrze wie, po której stanąć stronie. Ekspert relacjonuje, że przed Polską staje szansa uzyskania dodatkowych 8 miliardów euro rocznie.

Jest to optymistyczny dla Polski warianty rozłączenia gospodarek: chińskiej i amerykańskiej.

Gość „Kuriera w samo południe” zaznacza, że w kampanii wyborczej prezydent Donald Trump nie będzie mógł pochwalić się dobrą sytuacją państwa, dlatego skupi uwagę społeczeństwa na rywalizacji z Chinami, by pokazać, że jest w stanie rozstrzygnąć ten  konflikt na korzyść USA. Paweł Paszak dodaje, że rząd federalny uruchomił specjalny fundusz , mający zamortyzować negatywne skutki wojny handlowej, w wysokości 200 mld dolarów. Za taką kwotę Chiny miały zakupić towarów z USA.

Rząd chiński zakazał importu z USA soi i mięsa wołowego.

Rozmówca Adriana Kowarzyka zapowiada, że USA wprowadzą na Chiny kolejne sankcje, w przypadku dalszego ograniczenia autonomii Hongkongu. Ekspert dodaje, że sankcje przeciwko Chinom wprowadzi też Australia, kraj posiadający bardzo dużą nadwyżkę w handlowych relacjach z Państwem Środka.

Australia opiera swój eksport na zasobach naturalnych, więc w przyszłości ten kraj też może odczuć negatywne skutki rywalizacji z Chinami. Powinna ostrożnie ważyć swoje decyzje wobec Chin. Jest bardziej powiązana gospodarczo z Azją niż z Europą.

jak dodaje Paweł Paszak:

Całkowita izolacja gospodarcza Chin jest niemożliwa, ponieważ zaszkodziłaby Zachodowi. Możliwe jest jedynie punktowe uderzenie w kluczowe dla Państwa Środka sektory.

Rozmówca Adriana Kowarzyka nie przewiduje , aby rząd USA miał wywierać bardzo stanowcze naciski na Warszawę w celu radykalnego ograniczenia handlu z Pekinem, z wyjątkiem tych sektorów, które Amerykanie uznają za najbardziej strategiczne.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K.

Sachajko: Polski Holding Spożywczy to ślepa uliczka, która spowoduje wielkie straty. Trzeba go oddać rolnikom

Kto skorzysta na Polskim Holdingu Spożywczym? Jak wygląda to na Zachodzie? Czemu rolnicy zarabiają coraz mniej, a ceny są coraz wyższe? Jarosław Sachajko o niedostatkach polityki rządu ws. rolnictwa.

Od 2015 r. od ówczesnego wicepremiera słyszymy zapowiedzi o powstaniu Holdingu Spożywczego.

Jarosław Sachajko komentuje plany utworzenia Polskiego Holdingu Spożywczego. Zauważa, że  wbrew zapowiedziom obecnie polskie przedsiębiorstwa spożywcze raczej się sprzedaje niż wspiera, a koncepcja utworzenia holdingu od lat czeka na konkretyzację. Zauważa, że

W 2018 r. firma Appol, największa firma produkująca koncentraty została kupiona przez rząd, ale chiński.

[Konkretnie przez SDIC Zhonglu Fruit Juice Co., Ltd. kontrolowane przez chińską państwową grupę National Development Investment Group Co- przyp. red.]

Parlamentarzysta Kukiz’15-Koalicji Polskiej wyraża obawę, że nowy holding stanie się „łupem” dla polityków. Postuluje, by oddać spółdzielcom, czyli rolnikom większościową część udziałów w Polskim Holdingu Spożywczym. W ten sposób funkcjonują rolnicy w krajach takich jak Dania, Holandia,  czy Francja.

Gość „Popołudnia WNET” ocenia, że rządzący Polską politycy od lat nie spełniają swoich obietnic, i dlatego państwo jest w bardzo złej kondycji. Poseł Sachajko zwraca uwagę na niesprawiedliwość systemu dystrybucji żywności w Polsce, który krzywdzi małych producentów. Zauważa, że

Rolnicy dostają znacznie mniej, a w sklepach płacimy więcej – nożyce się rozwierają.

Najwięcej zyskują ci, którzy są pośrodku. Tymczasem np. holenderscy rolnicy „mają zysk i ze sprzedaży buraków i dywidendę z cukru”. Polityk przypomina, że

Poprzedni dyrektor Elewarru zwiększył powierzchnię magazynową, został zwolniony, przyszedł nowy i od razu sprzedał dwa magazyny.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.W.K./A.P.

Jaroński: Notuje się regularny wzrost liczby rodzin pszczelich. Nawet, gdyby 80% pszczół padło, to mogłyby się odrodzić

Jakub Jaroński o pszczołach, ich powiązaniu z człowiekiem, tym, czy przetrwałyby bez niego oraz chronionych gatunkach w Polsce i miodach, jakie poleca.

Jakub Jaroński odnosi się do twierdzenia, że pszczoły są jednymi z najbardziej istotnych istot żywych. Stwierdza, że być może jest tak dla człowieka, ale jest ono absurdalne z punktu widzenia natury. Potwierdza, że od 10 lat obserwujemy przyrost liczby pszczół miodnych.

Notuje się powolny, ale jednak systematyczny wzrost liczby rodzin pszczelich pasieki. A jest to i tak statystyka nieoszacowane na niekorzyść pszczoły dlatego, że wielu pszczelarzy nie ma zgłoszonych Pasieki a poza tym jest mnópadłostwo różnych również dziko stojących pszczół miodnych.

[related id=113476 side=left]Członek Stowarzyszenia Wolne pszczoły zauważa, że z 450 gatunków pszczoły w Polsce tylko jeden produkuje miód. Stwierdza, że większość pszczół nie jest hodowanych, tylko dokarmianych. Odnosi się do twierdzień Marcina Bąka dotyczących przetrwania pszczół bez człowieka stwierdzając, że, nawet gdyby w wyniku zagłady ludzkości wymarło 80% pszczół to te, które by zostały mogłyby odbudować populację przystosowując się do bardziej dzikiego środowiska.

Jaroński informuje, że jest 33 gatunków pszczół w Polsce objętych ochroną. Stwierdza, że

Pszczelarz dba o to, żeby na wiosnę rodzina była w dużej sile i mogła pracować dla dobra pszczelarzy.

Martwe pszczoły miodne martwią producentów miodu, gdyż odbija się to na tej branży gospodarczej. Jest to, jak mówi, słuszne.

Rozmówca Adriana Kowarzyka opowiada o tym, jakie możemy kupić miody na rynku. Zdradza, że bardzo lubi ostre smaki w miodach, takie, jakie mają gryczany, nawłociowy czy spadziowy.

A.P.

 

 

Jastrzębski: Zaangażowanie Turcji w Libijską Wojnę Domową polaryzuje tunezyjską scenę polityczną

Prezydent Tunezji przypomniał w przemówieniu z okazji 'Id Al-Fitr o tym, że to on pełni funkcję reprezentacyjną w państwie tunezyjskim tak wewnątrz jego granic, jak i poza nimi.

Al-Jazeera

  1. Po tym jak tunezyjski marszałek parlamentu gratuluje Rządowi Zgody narodowej wyparcia sił Haftara, Prezydent Tunezji przypomina mu, kto rządzi krajem

W swoim przemówieniu do obywateli z okazji 'Id Al-Fitr, Prezydent Tunezji Qais Saied przestrzegł kontrrewolucjonistów, że ich nadzieje na odniesienie sukcesu to mrzonki.

Jego przemówienie zbiegło się w czasie z krytyką jakiej tunezyjscy politycy i aktywiści poddali próby powstrzymania procesu demokratyzacji w Tunezji podejmowane przez Zjednoczone Emiraty Arabskie. Krytyce poddawane jest też kwestionowanie suwerenności decyzji tunezyjskiego państwa jakiego dopuszczają się Zjednoczone Emiraty Arabskie. Według krytyków ma się to odbywać poprzez wpompowywanie dużych środków w tunezyjską politykę tak, aby zrealizowany został scenariusz podobny do tego znanego z wydarzeń egipskich z 2013 roku.


Komentarz: w 2013 roku w Egipcie doszło do kontrrewolucji, która doprowadziła do upadku rządu Partii Wolności i Sprawiedliwości oraz Prezydenta Mohameda Morsiego blisko powiązanego z Bractwem Muzułmańskim. Zarówno partia jak i Morsi zyskali władzę dzięki Wiośnie Arabskiej, która w Egipcie zaczęła się 25 stycznia 2011 roku.


Prezydent skrytykował tych „co tęsknią za powrotem do przeszłości, do cofnięcia się przed 2011 rok. Inni przygotowują sią wręcz do zrealizowania tych mrzonek. Jeszcze inni, niestety, mają w zwyczaju hipokryzję, kłamstwo i kalumnie. To o nich Bóg mówi, że serca ich są chore.”


Komentarz: w tych słowach, acz nie bezpośrednio, prezydent zwrócił się do islamistycznej partii Ennahda. Reprezentujący ją marszałek tunezyjskiego parlamentu Rashid Ghannouchi dopuścił się w zeszłą środę samowoli pogratulowania w imieniu państwa tunezyjskiego libijskiemu Rządowi Zgody Narodowej Fayeza As-Sarraja. Gratulacje zostały złożone z okazji zdobycia bazy lotniczej Al-Watiyya i wyparcia z niej Libijskiej Armii Narodowej Marszałka Chalify Haftara.

Partia Ennahda ma charakter islamistyczny. Zarówno jej jak i marszałkowi zarzuca się sympatyzowanie z Bractwem Muzułmańskim. Zarzuty te w zeszłą środę wyartykułowało siedem tunezyjskich partii opozycyjnych, głównie socjalistów i narodowych socjalistów. W treści oświadczenia oskarżano Rashida Ghannouchiego o „zachowywanie się jak członka międzynarodowej organizacji Braci Muzułmańskich poprzez przedkładanie interesów islamistów nad dobro Tunezji i jej obywateli.” Partie zwróciły się także do Prezydenta Qaisa Saieda z żądaniem zapewnienia, że Tunezja nie udziela siłom tureckim w Libii wsparcia logistycznego.

Qais Saied poniekąd ustosunkował się do obydwu kwestii, przypominając w swym przemówieniu z okazji ‘Id Al-Fitr, że to on jest prezydentem Tunezji i że to on reprezentuje państwo tak wewnątrz jak i na zewnątrz. Była to również aluzja do samowoli Rashida Ghannouchiego, który gratulując sukcesów Rządowi Zgody Narodowej w Trypolisie pogwałcił zasady protokołu dyplomatycznego.

Ewidentnym jest, że zarówno partie opozycyjne jak i prezydent darzą wielką nieufnością Turcję i jej obecność wojskową w Libii. Można nawet stwierdzić, że to tureckie zaangażowanie w Libijską Wojnę Domową polaryzuje scenę polityczną Tunezji. 

 

Reuters

  1. Kuwejcki statek zatrzymany u wybrzeży Australii

Kuwejcki statek z żywym inwentarzem został zatrzymany na zachodnim wybrzeżu Australii po tym jak u sześciu członków załogi stwierdzono COVID-19.

Statek o nazwie „Al Kuwait” opuścił Bliski Wschód 7 maja, zaś w Perth zacumował 22 maja. Kapitan statku poinformował australijskie służby imigracyjne i rolnicze, że niektórzy z członków załogi mieli podwyższoną temperaturę, poinformował Premier Australii Zachodniej Mark McGowan.


Komentarz: Premier Australii Zachodniej jest faktycznie najwyższym urzędnikiem władzy wykonawczej w stanie Australia Zachodnia, będącym jednym z sześciu wchodzących w skład monarchiczno-konstytucyjnej federacji parlamentarnej jaką jest Australia. Choć formalnie premiera mianuje faktycznie wyżej sytuowany gubernator, w praktyce zostaje nim automatycznie lider partii lub koalicji posiadającej najwięcej mandatów w izbie niższej parlamentu stanowego. Następnie premier mianuje ministrów, tworzących wraz z nim gabinet stanowy.


Sześciu członków załogi poddano testom na koronawirusa. Wobec pozytywnego wyniku zostali zabrani do hotelów celem przejścia kwarantanny. W międzyczasie Australijskie Siły Graniczne wniosły zapytanie, dlaczego pozwolono statkowi zacumować.

– Chcemy uzyskać rozwiązanie pozwalające statkowi na opuszczenie portu tak szybko jak to tylko możliwe – powiedział Premier McGowan.

Nim Al Kuwait przybił do Perth zatrzymał się jeszcze w Hamad Port w Katarze. Celem podróży do Perth jest przyjęcie ładunku tysięcy żywych owiec. Inwentarz ma zostać przetransportowany na Bliski Wschód.

Właścicielem Al Kuwait jest Kuwait Livestock Transport and Trading Co. Firma skierowała agencję Reuters do przewodniczącego Australijskiej Rady Eksportu Inwentarza Żywego (Australian Livestock Exporters’​ Council) Marka Harveya Suttona. Sutton odmówił komentarza na temat sytuacji statku, stwierdzając, że „przestrzegano wszystkich protokołów i procedur.”

Sutton dodał, że Rural Export & Trading (West Australia) planował przetransportować 56,000 owiec na pokładzie Al Kuwait na Bliski Wschód.

SANA

  1. Plony napływają do spichlerzy mimo podpaleń

Agencja SANA poinformowała, że ukończono zbiór pszenicy i jęczmienia ze 165,000 hektarów pól znajdujących się w północno-wschodniej prowincji Al-Hasakah.

Pszenicę zebrano z 5 000 hektarów, a jęczmień z 160 000, i o ile jego zbiory mają się ku końcowi, to według lokalnych urzędników na polach pozostało jeszcze dużo pszenicy. Prace związane ze zbiorem pszenicy zaplanowane są na pierwszy tydzień czerwca.

Chłopi dokonali zbiorów w wyjątkowo szybkim tempie, w obawie przed podpalaczami, którzy od dłuższego czasu pustoszą syryjskie zboża.

Ostatnie pożary odnotowano na terenach uprawnych w dystrykcie Abu Raseen na północy prowincji Al-Hasakah. Miejscowi rzucają oskarżenia pod adresem okolicznych kurdyjskich oddziałów Syryjskich Sił Demokratycznych (SDF; Syrian Democratic Forces).

Podpalone pola znajdowały się wzdłuż linii tureckiego frontu. Podejrzewa się zatem, że oddziały SDF podłożyły ogień w celu zdetonowania tureckich min rozsypanych po rzeczonych polach uprawnych.

Według lokalnych źródeł rolnikom udało się przeciąć kierunek rozprzestrzeniania się ognia dzięki czemu powstrzymano jego ekspansję na sąsiednie pola.

To już kolejny z pożarów w Górnej Mezopotami wywołany przez tureckich najemników i amerykańskie lotnictwo. Według SANA celem rozniecania pożarów jest pozbawienie ludności źródeł utrzymania, a także zmuszenie jej do współpracy z najeźdźcą. Ponadto wypalanie pól ma na celu podkopanie syryjskiej ekonomii nadwyrężonej przez embarga państw zachodnich pod przewodnictwem Waszyngtonu.

Jan Ardanowski: Zbyt wiele zapłaciliśmy za wolne państwo, żeby nim grać. Obecność prezydenta jest absolutnie niezbędna

Jan Krzysztof Ardanowski o postawie opozycji i Jarosława Gowina wobec wyborów korespondencyjnych, destabilizacji państwa z tym związanej oraz o suszy i uldze, jaką przyniosły niedawne opady.

Wspieram Andrzeja Dudę. Byliśmy razem u prezydenta Lecha Kaczyńskiego.

Jan Krzysztof Ardanowski przypomina, że niewiele krajów zdecydowało się na wprowadzenie stanu nadzwyczajnego. Podkreśla, że „Polska dobrze sobie radzi z pandemią, dobrze działa służba zdrowia”.

Zbyt wiele zapłaciliśmy za to wolne państwo, […] żeby grać państwem.

Uważa, że opozycja nie ma innego pomysłu na działanie niż odsunięcie PiS-u od władzy. Chce ona zdestabilizować państwo. Dodatkowo, jak mówi, przyczynia się do tego Jarosław Gowin. Zdaniem ministra rolnictwa i rozwoju wsi wybory muszą się odbyć w terminie, aby państwo mogło normalnie funkcjonować.

Obecność prezydenta jest absolutnie niezbędna.

Ardanowski sądzi, że przeprowadzenie wyborów w normalnym trybie nie byłoby groźne dla zdrowia wyborców. Dodaje, że wybory korespondencyjne są w pełni bezpieczne i nie łamią one żadnych reguł głosowania demokratycznego.

Pan Bóg się nad nami zlitował.

Następnie polityk Prawa i Sprawiedliwości podejmuje temat suszy w Polsce. Widzimy, że ostatnie dni są deszczowe, gdy w poprzednich miesiącach były wszelkie przesłanki dużej suszy. Obecne opady deszcze zabezpieczają uprawy rolników na kilka tygodni.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

Janusz Wojciechowski: Zielony Ład jest wielką szansą dla polskiego rolnictwa

Janusz Wojciechowski o działaniach podejmowanych przez instytucje unijne na rzecz rolnictwa, tym, co trzeba poprawić oraz o tym, czemu Zielony Ład sprzyja polskiemu rolnictwu.


Janusz Wojciechowski  opowiada, jakie działania w dziedzinie rolnictwa Komisja Europejska podjęła wobec obecnego zamrożenia gospodarki. Umożliwiono transport transgraniczny towarów rolnych mimo zamknięcia granic. Uregulowano też kwestię prywatnego przechowalnictwa produktów mlecznych. Kroki te, jak stwierdza, spotkały się z dobrym przyjęciem rolników.

Musimy wzmocnić możliwości działania interwencyjnego.

Podjęte kroki nie spełniają jednak wszystkich oczekiwań. Z obecnego kryzysu muszą być wyciągnięte wnioski na przyszłość. Komisarz UE ds. rolnictwa mówi, iż Unia Europejska ma za słabe narzędzia, aby przynieść rolnictwu państw członkowskich wielką pomoc w związku z kryzysem gospodarczym:

Na przyszłość musimy to zmienić, bo kryzysy w sektorze rolnictwa stają się czymś naturalnym.

Mówi, iż najmniejszą pomoc dostaną gospodarstwa, które mają wąską specjalizację. Zaznacza, że trzeba wspierać transformację gospodarstw. Szczególnie potrzebne jest wsparcia tych małych. Na temat zmian w rolnictwie dyskutować będą ministrowie rolnictwa państw członkowskich na posiedzeniu  Rady ds. Rolnictwa w dniu  13 maja.

Obecnie trwają debaty na temat kształtu nowego budżetu. Nasz gość naciska, aby budżet był poszerzony. W nowym budżecie oraz w projekcie Zielonego Ładu Wojciechowski upatruje wielką szansę dla polskiego rolnictwa. To ostanie bazuje bowiem na gospodarstwach rodzinnych, które wpisują się w unijną wizję zakładającą „skrócenie drogi od pola do stołu, powiązanie z lokalnymi przetwórniami i odbiorcami”.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

 

Rodziński: Pszczoła miodna w wersji hodowlanej w zasadzie nie ma nic wspólnego z tymi, które występują w przyrodzie

Czemu pszczelarstwo niekoniecznie pomaga pszczołom? Czy można jeść miód robiony przez hodowane w mieście pszczoły? Odpowiada Julian Rodziński.

 

Julian Rodziński opowiada o pracy, jaką wykonuje w Kampinoskim Parku Narodowym. Obejmuje ona uzgadnianie inwestycji z samorządami. Opowiada, jak wyglądała majówka w parku:

Z moich obserwacji wynika, że zdecydowanie ograniczamy dalsze podróże a najbliższe tereny, które są dla nas wytchnieniem i przyrodniczą atrakcją są coraz częściej odwiedzane.

Pszczelarz z zamiłowania opowiada o tym, czym jest dla niego pszczelarstwo. Mówi, że jest to okazja do obserwacji tego, jak te owady żyją. Podkreśla, że choć słysząc słowo „pszczoła” myślimy o pszczole miodnej, to jest ona tylko jednym z 500 gatunków tego owada, żyjących w Polsce. Z tego powodu pszczelarstwo nie musi mieć dobrego wpływu na środowisko.

Pszczoła miodna w wersji hodowlanej w zasadzie nie ma nic wspólnego z tymi, które występują w przyrodzie.

Stanowi ona konkurencję dla swoich dzikich kuzynek. Przypomina, że stabilny ekostystem składa się z wielu gatunków i występujących między nimi powiązań. Wskazuje, że pszczoła miodna nie zapyla wszystkich gatunków kwiatów. Przez pszczoły dzikie muszą być zapylane m.in. bzy i lilaki.

Z tego co wiem to pszczoły hodowane w miastach i na dachach mają się dosyć dobrze i potrafią przenosić też dużo miodu więc bez problemu są w stanie pokonać to odległość i żyć w ulach, które znajdują się na dachach.

Specjalista od środowiska opowiada o tym, jak hodowla pszczół w mieście. Omawiając trzymanie pszczół na dachu zauważa, że w naturze ule są na drzewach, kilka metrów nad ziemią. Życie na wysokości nie jest więc obce pszczołom. Odpowiada też na pytanie, czy miód miejski jest jadalny.

Zdecydowanie jest jadalny i wykonywano wiele badań na ten temat.

Wynika z nich, że miód ten nie jest zanieczyszczony.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.P.