Kryptowaluta: upadek z wysokiego byka. Przez większość 2017 r. była mowa o ogromnych wzrostach; przyszedł czas na spadki

Waluty kryptograficzne, np. bitcoin, to waluty wyłącznie elektroniczne, które nie potrzebują instytucji centralnej, takiej jak bank, do rejestracji i księgowania poszczególnych transakcji.

Lech Rustecki

Pierwszy człon słowa „kryptowaluta” mógłby wskazywać na ukryte cechy lub niejawny charakter tej waluty. Jednak w tym przypadku nazwa powstała z połączenia słowa „waluta” z kryptografią, czyli sztuką przekształcania tekstu zrozumiałego dla wszystkich w tekst zaszyfrowany.

Waluty kryptograficzne to waluty wyłącznie elektroniczne, które nie potrzebują instytucji centralnej, takiej jak bank, do rejestracji i księgowania poszczególnych transakcji. Najpopularniejszą kryptowalutą jest bitcoin, wprowadzony w 2009 roku w oparciu o pracę naukową podpisaną przez Satoshi’ego Nakamoto, enigmatyczną postać lub grupę osób.

Posiadacze bitmonet korzystają z elektronicznych portfeli, których mogą tworzyć nieograniczoną ilość. Ta cecha kryptowaluty oraz fakt, że w rejestrze transakcji zapisywany jest unikalny numer portfela bez danych osobowych jego posiadacza, powoduje, że bitcoin jest często opisywany jako pieniądz umożliwiający jego użytkownikom zachowanie całkowitej anonimowości. (…)

Emisja kryptowaluty nie jest kontrolowana przez żadną osobę lub instytucję, ale zależy od oprogramowania zarządzającego rozproszoną siecią, które przekazuje nowe monety jako nagrody właścicielom komputerów, które uczestniczą w obliczeniach kryptograficznych potrzebnych dla właściwego funkcjonowania systemu. (…)

Waluty kryptograficzne są jedynie imitacją pieniądza, który nie jest emitowany ani gwarantowany przez żaden bank centralny. (…) ryzyka związane z inwestycją w kryptowaluty: brak gwarancji, możliwość straty środków w wyniku kradzieży oraz brak powszechnej akceptowalności bitmonet.

W aktualnej sytuacji rynkowej, gdy trwa hossa na rynkach kryptowalut, a ich kursy osiągają astronomiczne wartości, trzeba szczególną uwagę zwrócić na ryzyko związane z dużą zmiennością ceny oraz różnego rodzaju propozycjami inwestycyjnymi, które mogą się okazać oszustwem i kolejną wersją piramidy finansowej.

W końcu najbardziej atrakcyjną cechą kryptowaluty powinna być możliwość zapłaty za towar na drugim krańcu kuli ziemskiej bez konieczności uiszczania znacznych kosztów opłat transakcyjnych, a nie to, że jej kursy rosną i podobno można na niej dużo zarobić. (…)

Bitcoin cieszył się największym zainteresowaniem 22 grudnia 2017 roku. Wskazują na to trendy wyszukiwania publikowane przez firmę Google. Tego dnia jednak świat obiegła informacja o największym załamaniu kursu tej kryptowaluty. Cena bitcoina w stosunku do dolara spadła nagle o ponad 3 tys. dolarów, zaraz po tym, gdy chwilę wcześniej osiągnęła swoją rekordową wartość – ok. 20 tys. dolarów za jednostkę tej pierwszej kryptowaluty, która debiutowała na giełdzie w 2010 roku kursem 6,3 centa za bitcoin.

Cały artykuł Lecha Rusteckiego pt. „Kryptowaluta. Upadek z wysokiego byka?” znajduje się na s. 14 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Artykuł Lecha Rusteckiego pt. „Kryptowaluta. Upadek z wysokiego byka?” na s. 14 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl

Stanisław Pięta: Przesłuchania oficerów ABW pokazują, że nad Amber Gold rozpięto parasol ochronny służb

Poseł PiS stwierdził, że ostatnie posiedzenia komisji śledczej wykazały, jak urzędy państwa pod rządami Platformy Obywatelskiej patrzyły przez palce na przestępcze działania spółki Amber Gold.

Obecnie przed sejmową komisją śledczą ds. wyjaśnienia afery Amber Gold stawiają się oficerowie ABW, którzy pracowali przy operacji rozpracowana działalności małżeństwa P. Zdaniem posła Stanisława Pięty działania służb specjalnych nie miały na celu ochrony obywateli zagrożonych utratą oszczędności, ale najbliższej rodziny byłego premiera Donalda Tuska: Widzimy wyraźnie, że nad kwestią pracy Michała Tuska dla Marcina P. był rozpięty jakiś parasol ochronny. Prokuratura powstrzymywała ABW od działania w sprawie Amber Gold.

Na jawnym przesłuchaniu usłyszeliśmy od oficera ABW, że w 2011 roku zapadała decyzja, że agencja nie będzie się zajmować operacyjnie sprawą państwa P. To dyrekcja delegatury ABW w Gdańsku podjęła taką decyzją – zaznaczył w Poranku Wnet Stanisława Pęta.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz członek sejmowej komisji śledczej ds. wyjaśnienia afery Amber Gold wskazywał w rozmowie z Witoldem Gadowskim, na oczywiste zaniechania polskich służb: W 2011 roku mamy już nie tylko informacje prasowa, ale mamy ostrzeżenia KNF i toczy się postępowanie prokuratorskie, wiemy, że Amber Gold nie płaci podatków, nie składa deklaracji podatkowych. W tych okolicznościach niewszczęcie działań operacyjnych było poważnym zaniedbaniem.

Gość Poranka Wnet wskazał na polityczne przyczyny bierności organów ścigania w kwestii Amber Gold: Formuła oddzielenia prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości, dało zezwolenie na całkowite nieróbstwo. Wszyscy prokuratorzy, którzy nadzorowali sprawę Amber Gold, zostali uniewinnieni w postępowaniach dyscyplinarnych. Gdyby nie zmiana rządów w roku 2015 to już cała sprawa zostałaby zamieciona pod dywan, a pewnie i nie byłoby narodowego przewoźnika.

Sprawa Amber Gold to jest wycinek sytuacji politycznej tamtego okresu. Pamiętajmy, że wtedy rozkręcają się karuzele podatkowe, wjeżdżają tysiące cystern z paliwem, od którego nie pobierano podatków. Pieniądze na realizację programu 500 plus nie biorą się znikąd – zaznaczył Stanisław Pięta.

ŁAJ

Wiceminister Inwestycji: Jesteśmy gotowi zaakceptować wyższe czynsze lokali w ramach programu Mieszkanie Plus

Artur Soboń, wiceminister odpowiedzialny w rządzie za dział „budownictwo”, podkreślił, że dla uboższych rodzin w ramach Mieszkania Plus, będą specjalne dotacje do czynszu z budżetu państwa.

Mieszkanie Plus, sztandarowy program społeczny rządu, jak go określił prezes PiS Jarosław Kaczyński, przejdzie głęboką przebudowę. Rekonstrukcja rządu z początku roku przełożyła się na zmianę punktu widzenia podstawowych założeń państwowego programu mieszkaniowego. Brak spójnej wizji realizacji Mieszkania Plus, połączone z brakiem zainteresowania prywatnych deweloperów, wpłynęło na mierne wyniki w realizacji programu. Po dwóch latach działania Mieszkania Plus powstało tylko 1700 lokali.

Premier Mateusz Morawiecki postanowił zintegrować realizację programu na poziomie Kancelarii Prezesa Ministrów w ramach Rady Mieszkalnictwa. Na czele nowej instytucji stanął sam prezes Rady Ministrów. Skupienie wszystkich kompetencji w ręku premiera, razem z odebraniem rządowego działu budownictwa ministerstwo infrastruktury, ma przełamać impas w realizacji Mieszkania Plus.

Usprawnieniu realizacji programu ma służyć również powołanie specjalnego wiceministra, który będzie odpowiadał za dział budownictwa i nadzorował kolejne etapy procesu legislacyjnego.

Chcemy na tyle zwiększyć podaży mieszkań, aby nie tylko rozwiązać problemy społeczne, ale też dać impuls dla gospodarki. Obecnie kluczowe decyzje zapadają na Radzie Mieszkalnictwa i są akceptowane przez szefów konkretnych resortów jak ministerstwa rolnictwa czy rodziny. Ja będą gospodarzem wspólnie wypracowany projektów ustaw. Obecnie kluczowa jest kwestia specustawy mieszkaniowej – podkreślił w rozmowie z Radiem Wnet wiceminister Inwestycji i Rozwoju Artur Soboń.

W ramach przebudowy programu rząd zmienił również podstawowe założenia realizacji programu. Wcześniejsze zapowiedzi Premier Beata Szydło, że rząd zbuduje mieszkania z czynszem rzędu 10-20 zł za metr, przechodzą do historii. Jak podkreślają członkowie Rady Mieszkalnictwa w nowych założeniach programu, ceny mają być zbliżone do poziomu rynkowego, a dla najuboższych będą specjalne dopłaty mieszkaniowe.

Jesteśmy gotowy zaakceptować fakt, że czynsze będą wyższe, niż się niektórzy tego spodziewali. Chcemy również dopłacać mieszkańcom do najmu z budżetu państwa. Nad formą tej dopłaty jeszcze dyskutujemy – podkreślił minister Soboń.

Nowe zasady finansowania programu Mieszkanie Plus oraz zasady dopłat do czynszów, mają zostać zapisane w projekcie specustawy, nad którą pracuję Rada Mieszkalnictwa. Pracę mają się zakończyć w pierwszej połowie roku: Myślę, że prac robocze nad tą ustawą zakończymy w najbliższym czasie. Chcemy, aby uwag i wątpliwości związanych z tą ustawą było jak najmniej. Całość prac legislacyjnych nad tym projektem, razem z podpisem Pana Prezydenta, przeprowadzimy do końca czerwca – zaznaczył wiceminister inwestycji odpowiedzialny za budownictwo.

Artur Soboń wymienił główne założenia przygotowywanych przepisów specustawy, które mają wpłynąć na zdynamizowanie rozwój budownictwa mieszkaniowego w ramach Mieszkania Plus: Specustawa da dużo szybszą ścieżkę realizacji inwestycji mieszkaniowych, zwiększając jednocześnie podaż gruntów, poprzez zwiększenie możliwości wykorzystania terenów w miastach – zaznaczył wiceminister, wskazując na konkretny rodzaj niewykorzystanych obecnie potencjalnych terenów pod inwestycje – Na przykład setki hektarów gruntów rolnych, które znajdują się w granicach miast. To jest pomysł na automatyczne odrolnienie gurtów w granicach miast. To wojewodowie będą decydować, gdzie specustawa, także w ramach automatycznego odrolnienia, będzie stosowana – podkreślił w rozmowie z Radiem Wnet Artur Soboń, dodając, że na realizacje inwestycji w ramach programu Mieszkanie Plus, będzie potrzebna również zgoda władz samorządowych.

W zapowiedziach przedstawiciela Ministerstwa Inwestycji i Rozwoju wyraźnie zaznacza się większe otwarcie na prywatnych inwestorów, którzy będą ujęci w zapisach specustawy: Chciałbym, aby system był kompleksowy, tak żeby w jego ramach funkcjonowały również fundusze kapitałowe, o czym rozmawialiśmy na ostatniej Radzie Mieszkalnictwa. Chcemy do tego projektu zaprosić wszystkie podmioty, to znaczy i samorządy i inwestorów prywatnych. Jeśli chcemy istotnie zmienić skalę budownictwa, o czynszach dostępnych dla setek tysięcy polskich rodzin, to nie będzie to możliwe, do zrealizowania tylko przez państwową spółkę.

Specustawa nie będzie skierowana wyłącznie do gruntów skarbu państwa, czy komunalnych, ale także do gruntów prywatnych – podkreślił w rozmowie z Radiem Wnet wiceminister Inwestycji i Rozwoju Artur Soboń.

 

ŁAJ

Prof. Leokadia Oręziak: Na Pracowniczych Planach Kapitałowych zarobią tylko instytucje finansowe

Zdaniem profesor Oręziak nowy pomysł premiera Morawieckiego na zwiększenie oszczędności Polaków nie spełnia podstawowych wymagań systemu emerytalnego, a deklarowana dobrowolność jest iluzoryczna.

15 lutego, po niemalże dwóch latach od pierwszych zapowiedzi, minister finansów Teresa Czerwińska oraz minister rodziny Elżbieta Rafalska, w asyście Pawła Borysa prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju, przedstawiły projekt ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK), czyli program dodatkowego oszczędzanie pieniędzy na emeryturę.

PPK w deklaracji mają być dobrowolną formą odkładania przez pracowników środków na dodatkowe świadczenia emerytalne, działającą w podstawowych założeniach na zbliżonych zasadach do zbiorowych programów funkcjonujących w ramach trzeciego filaru emerytalnego.

System wprowadzana nową dobrowolną, ale powszechnie dostępną dla pracowników płacących składki do ZUS-u, formę dodatkowego zabezpieczenia emerytalnego. Projekt zakłada, obowiązek założenia Pracowniczych Planów Kapitałowych przez pracodawców, który odprowadzają składkę ubezpieczeniową chociażby od jednego pracownika. W teorii to pracownik będzie samodzielnie decydować czy przystąpić do programu, jednak na początek wszyscy zostaną zapisani do programów i tylko jeśli ktoś będzie chciał może się wypisać, ale nawet jeśli na to zdecyduje, to jego przygoda z PPK wcale się nie skończy.

Pracodawca i pracownik, będą się wspólnie zrzucać na nową składkę przekazywaną do PPK, którym i będą zarządzać prywatne towarzystwa finansowe. Pracownicy uczestniczący w nowym systemie emerytalnym będą co miesiąc odkładać 2 procent swojej pensji na specjalne konto emerytalne. Pracodawca ze swojej strony dołoży 1,5 procent od wysokości wypłacanej pensji. Swój wkład do systemy dołoży również państwo m.in. w postaci przewidywana w projekcie ustawy swoistej zachęty w formie składki powitalnej w postaci 250 zł oraz dopłaty rocznej ze strony państwa w wysokości 240 zł.

O opinię na temat rządowej propozycji poprosiliśmy prof. Leokadię Oręziak: Jest to system, w którym całe koszty i ryzyko spadają na przyszłego emeryta oraz na państwo. Zyskują ci, którzy działają na rynkach finansowych, czyli banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Oni bardzo czekają na ten system i liczą, że ogromne środki będą trafiać na rynki, a oni będą pobierać opłaty za zarządzanie środkami zgromadzonymi w Pracowniczych Planach Kapitałowych – podkreśliła prof. Leokadia Oręziak, kierownik Katedry Finansów Międzynarodowych Szkoły Głównej Handlowej oraz ceniona badaczka systemów emerytalnych, autorka uznanej książki o skutkach wprowadzenia na Wisłą Otwartych Funduszy Emerytalnych pt. „OFE. Katastrofa prywatyzacji emerytur w Polsce”.

Zdaniem profesor Oręziak deklarowana przez rząd dobrowolności udziału w programie, w rzeczywistości jest fikcją: W istocie w ramach PPK, obowiązuje aromatyczny zapis pracowników sektora prywatnego, a następnie publicznego, do programu. Tylko kto będzie wiedział i nie zapomni o możliwości wyjścia z programu, to będzie mógł się wypisać. Przy automatycznym zapisie wiele osób nie zdecyduje się na wypisanie z programu, bojąc się konieczności zwrotu środków wpłacany ze strony państwa. Nawet jak ktoś złoży oświadczenie, że się wypisuje, to co dwa lat i tak zostanie do niego automatycznie zapisany powtórnie. Trudno to nazwać systemem dobrowolnym.

Do gry na rynkach finansowych i na giełdzie zaprzęgnięte będą nie tylko składki płacone przez pracownika i pracodawcę, ale też publiczne pieniądze z funduszu pracy – podkreśliła prof. Leokadia Oręziak.

Ekonomistka wskazuje na znaczne koszty dla sektora finansów publicznych oraz dla samych uczestników planów, przy baraku odpowiednich gwarancji wypłaty przyszłych świadczeń: Szacuje się, że w ramach Pracowniczych Planów Kapitałowych ok. trzech miliardów złotych rocznie z publicznych pieniędzy, będzie przekazanych na rynek kapitałowy. Będzie to system, który pochłonie bardzo duże środki finansowe od pracowników, pracodawców ale również państwa, nie dając żądanych gwarancji emerytalnych dla jego uczestników.

Tak naprawdę oceniając to rozwiązanie, można powiedzieć, że z pensji pracowniczych środki trafią do budżetu państwa, za pośrednictwem instytucji finansowych, które sobie od tego skasują procent – mówił prof. Oręziak.

Jedynym sprawdzonym zabezpieczeniem wypłaty świadczeń na starość jest powszechny publicznych system emerytalny, a wszelkie prywatne formy zabezpieczeń mogą działać tylko w formie pełnej dobrowolności jako uzupełnienia dla chętnych, podkreśliła profesor Leokadia Oręziak. Wskazując jednocześnie na szereg zagrożeń, na jakie narażone będą środku zgromadzone w ramach nowej propozycji premiera Morawieckiego: Pieniądze, które trafią do PPK będą narażone na ryzyko rynku finansowego, czyli załamań giełdowych i kryzysów, kiedy aktywa spadają o kilkanaście procent. Aktywa finansowe nie są zabezpieczone przed inflacją oraz defraudacją ze strony instytucji finansowych. (…) Opłaty, nawet zredukowane przez ustawodawcę, ale pobierane przez lata, będą wpływać na obniżenie świadczenia.

Jest to rozwianie ryzykowne z punktu widzenia emeryta. To nie spełnia wymagań stawianych systemom emerytalnym. W ogóle nie jest system emerytalny, tylko sposób na zebranie kapitału na państwowe inwestycje – podkreśliła prof. Leokadia Oręziak, ekonomistka, specjalizująca się w zasadach działania rynków finansowych i ich wpływu na systemy emerytalne.

 

ŁAJ

Janusz Szewczak: Reforma emerytalna premiera Morawieckiego wymaga szerokiej debaty publicznej

Największym wyzwaniem dla Pracowniczych Planów Kapitałowych będzie zdobycie zaufania Polaków, którzy po OFE są bardzo sceptyczni wobec pomysłów prywatnych emerytur – pokreślił poseł PiS.

W Poranku Wnet Janusz Szewczak, ekonomista, były główny ekonomista Kasy Krajowej SKOK, poseł Prawa i Sprawiedliwości odniósł się do nowych pomysłów rządu na system emerytalny: Program Pracowniczych Planów Kapitałowych to jest Wielkie Wyzwanie i wielka reforma, która zakłada ułożenie na nowo przyszłości emerytalnej Polaków. To jest na pewno sensowniej, mądrzej zrobione i uczciwie niż OFE, które było jednym wielkim oszustwem, a jak się skończyło, to przecież wszyscy wiemy.

Zdaniem gościa Poranka Wnet największą trudnością w ramach wprowadzania Pracowniczych Planów Kapitałowych będzie kwestia zaufania Polaków do nowego systemu oszczędzania: Pamiętajmy, że doświadczenia Polaków z oszczędzaniem na emerytury w prywatnym sektorze, po programie OFE są bardzo złe. Ludzie są uczuleni i taki program, trzeba będzie bardzo mądrze przeprowadzić. Trzeba przekonać Polaków, że to jest sensowne rozwiązanie, a taki jest z kilku powodów, nie tylko poprzez nowe uregulowanie systemu zabezpieczenia emerytalnego. PPK dadzą pieniądze na polski rynek kapitałowy od Polaków, czyli troszkę staniemy się niezależni od pożyczek zagranicznych, to ma również istotne znaczenie dla realizacji inwestycji oraz ułatwi sprzedaż obligacji skarbu państwa.

Tematem rozmowy z posłem Janusz Szewczaka, była również realizacja sztandarowego programu Prawa i Sprawiedliwości: Program Mieszkanie Plus to jest fundamentalna sprawa dla polskiej gospodarki. Jeśli ci mniej zarabiający Polacy będą mieli szanse na wynajęcia mieszkania po przystępnych czynszach, na racjonalnym poziomie 600 do maximum tysiąca złotych, to wtedy być może wielu naszych rodaków zdecyduję się wrócić do Polski. Takie masowe powroty oznaczają więcej rąk do pracy i łatwiejszą możliwości produkcji przemysłowej dla przedsiębiorców. Mieszkanie Plus to koło zamachowe dla polskiej gospodarki, bo mieszkania to jest i przemysł budowlany, ale też meblowy i około mieszkaniowy tak wyposażenia wnętrza oraz AGD i wiele innych branż. Liczę również na większe zaangażowanie sektora bankowego, z Bankiem Gospodarstwa Krajowego na czele.

To nie ma żadnego podstaw prawnych i traktatowych. W bogatszych krajach Unii Europejskiej zorientowali się, że Europa środkowo-wschodnia zaczyna się dynamicznie rozwijać i gonić, a nawet deptać po piętach, zwłaszcza Polska. Więc postanowili znaleźć oszczędności w budżecie UE – zaznaczył poseł Szewczak, podkreślając, że – Oszczędności trzeba szukać również z powodu błędów poważnych, jakie popełniła kanclerz Merkel i szefostwo Komisji Europejskiej w sprawie uchodźców (…) Jest także kwestia wydatków na armię i na uzbrojenie, bo zaległość krajów zachodnich w tym obszarze są olbrzymie. Dlatego te kraje postanowił oszczędzić na nas.

ŁAJ

Jak rosną różnice majątkowe między wąską grupą najbogatszych a większością ludzi. Raport organizacji humanitarnej Oxfam

82% dochodów światowej gospodarki trafiło w ostatnim roku do 1% mieszkańców Ziemi. Według danych banku Credit Suisse, 42 ludzi na świecie posiada obecnie więcej niż 3,7 miliarda najbiedniejszych.

Antoni Opaliński (opr.)

Przygotowany przez humanitarną organizację Oxfam raport pokazuje, jak wzrasta różnica majątkowa między wąską grupą najbogatszych a większością.

Oxfam to pochodząca z Wielkiej Brytanii organizacja o szacownej proweniencji z czasów II wojny światowej, obecnie międzynarodowa federacja bliska lewicowemu myśleniu w typie lidera Partii Pracy Jeremy Corbyna. Co roku Oxfam publikuje raport o nierówności na świecie. Obecny został opublikowany pod tytułem Reward work not wealth (Wynagradzać pracę, nie bogactwo). Niezależnie od wyraźnie lewicowego charakteru rozwiązań socjalnych i ekonomicznych proponowanych w dokumencie, przedstawione dane zasługują na uwagę.

Na świecie jest obecnie – według oficjalnych informacji – 2043 miliarderów. W tej grupie przeważają mężczyźni – jest ich dziewięciu na każdą dziesiątkę.

W ciągu ostatniego roku ta elitarna grupa zwiększyła swój majątek o 762 miliardy dolarów. To kwota, która wystarczyłaby, aby znacznie zmniejszyć poziom ubóstwa w najbiedniejszych regionach świata.

W okresie między rokiem 2006 a 2015 dochody zwykłych pracowników wzrastały średnio o 2% rocznie, podczas gdy majątki miliarderów wzrastały o 13%.

82% dochodów światowej gospodarki trafiło w ciągu ostatniego roku do 1% mieszkańców ziemi, podczas gdy biedniejsza połowa ludzkości nie odnotowała żadnego wzrostu dochodów.

Według danych szwajcarskiego banku Credit Suisse, 42 ludzi na świecie posiada obecnie więcej niż 3,7 miliarda najbiedniejszych. (…)

Korporacje doskonale współpracują z pozaeuropejskimi dyktaturami. I tak w Mjanmie (dawnej Birmie) kobiety pracujące w fabrykach odzieżowych zarabiają cztery dolary dziennie. Ta pensja, na którą muszą pracować sześć lub siedem dni w tygodniu 11 godzin dziennie, ledwo starcza na zaspokojenie podstawowych potrzeb.

Wyzysk taniej siły roboczej to nie jest tylko cecha Azji czy Afryki. Raport Oxfam pokazuje przykład pracowników ferm drobiarskich w USA, zmuszanych do pracy w pampersach – żeby zbyt często nie opuszczali stanowisk pracy.

Jakie cechy składają się na system generujący takie nierówności?

– Redukcja praw pracowników, często wymuszana przez globalne instytucje finansowe, promowanie elastycznych form zatrudnienia. Towarzyszy jej malejąca rola związków zawodowych.

– Dążenie do ograniczenia kosztów pracy i wyścig wśród krajów biedniejszych o przenoszenie do nich produkcji.

– Wyzysk kobiet. Korporacje potrafią doskonale wykorzystać istniejącą w wielu kulturach słabszą pozycję kobiet i płacą im mniej niż mężczyznom. (…)

– Omijanie podatków i raje podatkowe. Najbogatsze firmy i jednostki potrafią zwykle unikać opodatkowania, korzystając z globalnej sieci rajów podatkowych. Kraje rozwijające się tracą rocznie 170 miliardów dolarów w wyniku utraty należnych podatków. Ta kwota mogłaby wystarczyć na edukację 264 milionów dzieci na całym świecie, pozbawionych edukacji szkolnej. (…)

Niezależnie od lewicowego języka opisu raport Oxfam pozwala postawić pytanie – czy naprawdę ten świat nie mógłby być bardziej sprawiedliwy? I czy ktoś nas wszystkich nie robi globalnie w konia?

Całość raportu: https://www.oxfam.org/en/research/reward–work–not–wealth

Opracowanie Antoniego Opalińskiego pt. „Jak robią nas w konia. Raport organizacji Oxfam i prawdziwe oblicze systemu korporacyjnego” znajduje się na s. 6 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 36 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Opracowanie Antoniego Opalińskiego pt. „Jak robią nas w konia. Raport organizacji Oxfam i prawdziwe oblicze systemu korporacyjnego” na s. 6 lutowego „Kuriera WNET” nr 44/2018, wnet.webbook.pl

Adam Słomka o Władysławie Frasyniuku: Działaliśmy razem. Kiedyś nawet przyszedł do mnie, żeby zapisać się do KPN-u

Władek ostatnio wymyślił, że trzeba postawić pomnik Jaruzelskiemu. Chyba coś mu się stało. Zupełnie nie rozumiem, bo on miał piękną kartę – stwierdził Adam Słomka w rozmowie ze Stefanem Truszczyńskim.

Gośćmi Stefana Truszczyńskiego byli Andrzej Voigt, Adam Słomka oraz reżyser Józef Gębski.

Andrzej Voigt pochodzi z Kaszub, wychował się i studiował w Gdańsku. Jak mówi, po 89 roku, podobnie jak jego koledzy chciał zmieniać państwo. Między innymi pełnił funkcję dyrektora Centrum Informacji i Negocjacji Ministerstwa Przekształceń Własnościowych RP.

Okazało się, że tak naprawdę nie wiemy co prywatyzujemy, więc z grupą młodych ludzi stworzyliśmy Centrum Informacji i sami pisaliśmy oprogramowania, a komputery kupowaliśmy z pożyczek Banku Światowego, żeby w ogóle wiedzieć co się prywatyzuje. Następnie upubliczniliśmy dane tych dziewięciu i pół tysiąca firm i promowaliśmy je gdzie tylko się dało, aby ktoś je ratował, bo większość po prostu upadała.

W jego ocenie działania premiera Waldemara Pawlaka spowodowały zniszczenie programu powszechnej prywatyzacji: – Teoretycznie był bardzo dobrze napisany. Firmy miały być w funduszach. Sytuacja finansowa bardzo dobrych firm miała pomóc słabszym firmom, żeby na giełdzie wartość ich akcji rosła razem. Niestety jedną z pierwszych decyzji premiera Pawlaka było wyciąganie najlepszych firm pod płaszczykiem, że są to bardzo ważne firmy państwowe de facto rozłożył system powszechnej prywatyzacji. Po tym była to już tylko atrapa. Oczywiście jeszcze czarnorynkowy obrót świadectwami udziałowymi zniszczył to kompletnie.

Mówił również dlaczego nie można było ratować części polskiego przemysłu, trudnościach w tworzeniu własnego biznesu oraz walkach w sądzie.

Adam Słomka komentując awanturę o przesłuchanie Władysława Frasyniuka stwierdził, że jego historia jest smutna.

– Działaliśmy razem. Kiedyś nawet przyszedł do mnie, żeby zapisać się do KPN-u. Z opaską KPN-u chodziło mnóstwo znanych aktorów, na czele z Olbrychskim i dzisiaj są w KODzie. To wszystko się ludziom pomieszało (…) Władek ostatnio wymyślił, że trzeba postawić pomnik Jaruzelskiemu. Chyba coś mu się stało. Zupełnie nie rozumiem, bo on miał piękną kartę. W stanie wojennym był chyba najbardziej represjonowanym przywódcą związkowym. Po okrągłym stole nagle się zagubił i postanowił postawić na Kiszczaka i Jaruzelskiego.

Adam Słomka także przypomniał sprawę pozwu złożonego przez prezes sądu najwyższego za napis „skorumpowani sędziowie do więzienia”. Jak informuje członek KPN Niezłomni, minister Błaszczak nadał sprawie bieg kierując sprawę do sądu. Cały czas nie udało się również odzyskać „wozu Drzymały 2”. Zwrócił również uwagę na wciąż obowiązujące rozporządzenie, które nakazuje całodobowo chronić komunistyczne pomniki.

Reżyser Józef Gębski stwierdził, że „Polska kinematografia jest kinematografią wyklętą”. Opowiedział historię powstania wydziału reżyserskiego w łódzkiej filmówce. Jak mówi, ci kandydaci, którzy nie znajdowali się tuż poza pierwszą dziesiątką, otrzymywali możliwość studiowania w Moskwie lub Pradze. Dzięki temu Moskwie studiowali m.in. Jerzy Hoffman, Edmund Skórzewski, Jerzy Ziarnik, Wacław Florkowski i Krystyna Gryczełowska. Opowiedział również o działalności Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych przy ul. Chełmskiej 21 w Warszawie oraz przyczynach odejścia z niej trzydziestu reżyserów. Przypomniał także postać Jerzego Bossaka, którego o poradę prosiły tłumy.

„To były takie dziwne czasy. Byłem trzydzieści pięć lat w tej wytwórni. Myśmy nie wiedzieli co nowe drogi piszą, ani jaką uchwałę podjął Gomułka. Myśmy byli po prostu zapatrzeni w swoje” – wspominał przy okazji powstania filmów z tzw. czarnej serii.

 

WJB

Audycji Stefana Truszczyńskiego można słuchać w każdy czwartek o godzinie 11. Poprzednie audycje znajdują się tutaj

Piotr Apel: Wolny rynek kończy się tam, gdzie jest zbyt duża koncentracja kapitału, który wymusza zmiany w prawie

Zdaniem posła Kukiz’15 polityka rządów w Polsce w ostatnich latach prowadziła do uzależnienia naszej gospodarce od wielkich korporacji, które wypierają z rynku polskich przedsiębiorców.

Zdaniem posła Kukiz’15 obecnie wielki międzynarodowy kapitał wpływa na stanowienie prawa w Polsce, na nie korzyść mniejszych uczestników rynku: Kiedyś cała koncentracja kapitału, którą oglądaliśmy na świcie, dążyła do poprawienia poprawy jakości działania swojej konkurencji i ścigając się z innymi podmiotami. Ale aby konkurencja była realna, to nie można doprowadzić do tego, że duży, skoncentrowany kapitał mógł konkurować za pomocą nacisku na zmiany prawa.

Gość Poranka Wnet podkreślił, że w segmencie handlu spożywczego w zasadzie nie ma już wolnego rynku: Dzisiaj w Polsce mamy bardzo widoczny udział hipermarketów na polskim rynku handlu spożywczego, z którego systematycznie wypierany jest mały polski handel. To jest nie tylko konkurencja cenowa, ale też prawna i polityczna. To dobrze widać w Łodzi w miejscach, gdzie od lat działają tradycyjne bazary i zieleniaki stawiane są zagraniczne sklepy, z pozwoleniem lokalnych władz miejskich, które często dają jeszcze zwolnienia z podatków.

Jak ma funkcjonować wolny rynek, kiedy mamy nierówne zasady dla podmiotów na nim działających. Duże sieci handlowe mogą mieć niższe ceny, nie tylko wynikające ze skali, ale również z preferencyjnych stawek podatkowych – podkreślił w Poranku Wnet Piotr Apel.

Gość Poranka Wnet wskazywał na błędy w podstawowych założeniach rozwoju gospodarczego Polski: Jestem przekonamy, że doganianie Niemiec w rozwoju gospodarczym jest możliwe, ale nie dlatego, że Polska zaczyna się rozwijać coraz szybciej, ale dlatego, że Niemcy zwalniają. Polskie rządy przez ostatnie lata zajmowały się mordowaniem polskich najaktywniejszych przedsiębiorców, godząc w podstawy zwrotu gospodarczego.

Premier Morawiecki kilka miesięcy temu cieszył się ze sprowadzenia do Polski montowi mercedesa, gdzie niczego się nie produkuje, tylko skręca z przywiezionych części silniki, ale polski rząd musiał dać dla koncernu wielomilionowe zwolnienia z podatków – podkreślił w rozmowie z Aleksandrem Wierzejskim w Poranku Wnet Piotr Apel, poseł Kukiz’15.

ŁAJ

Pierwsza wizyta Morawieckiego w Niemczech. Spotkanie z Angelą Merkel oraz Konferencja Bezpieczeństwa w Monachium

Prof. Krzysztof Miszczak powiedział, że najważniejszymi poruszanymi kwestiami na spotkaniach będzie: bezpieczeństwo międzynarodowe, UE, budżet unijny oraz współpraca na linii polska-niemcy.

 

„Jest to pierwsza tak ważna wizyta dla Europy środkowo-wschodniej i pierwsza wizyta tak wysokiej rangi polityka po podpisaniu umowy koalicyjnej w Niemczech 7 lutego 2018”.- podkreślił gość Radia Wnet.

Jak dodaje, jest to wizyta trudna, ale bardzo istotna. „Merkel dostaje nowego, dynamicznego i świetnie wykształconego partnera”.

[related id=”48254″]Zdaniem Gościa Radia Wnet w tej współpracy będą poruszane trzy istotne aspekty: kwestie bilateralne, Unia Europejska oraz zagadnienia bezpieczeństwa międzynarodowego. Poza tym poruszane będą tematy przyszłego budżetu unijnego oraz polityki migracyjnej.

Wizyta ta jest szczególnie ważna dla Polski, ponieważ Niemcy są i w przyszłości będą naszym najważniejszym partnerem w kwestiach gospodarczych, innowacji oraz bezpieczeństwa. Niemcom również zależy na dobrej bilateralnej współpracy, gdyż nasz kraj odgrywa coraz większą rolę w regionie.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy.

jn

 

Premier Morawiecki dzień 68: Reforma emerytalna Mateusza Morawieckiego nabiera tempa

W czwartek ogłoszony został projekt ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych. To sztandarowy pomysł rządu na reformę systemu emerytalnego oraz na zgromadzenie dodatkowych środków dla państwa.

Po niemalże dwóch latach prac, minister finansów Teresa Czerwińska oraz minister rodziny Elżbieta Rafalska, w asyście Pawła Borysa prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju, przedstawili projekt ustawy wprowadzającą szeroki program emerytalny, zakładający dodatkowe oszczędzanie przez Polaków na emeryturę. Pracownice Plany Kapitałowe w deklaracji mają być dobrowolną formą odkładania przez pracowników środków na dodatkowe świadczenia emerytalne, działającą na podobnych zasadach jak dotychczasowe programy składające się na tzw. trzeci filar emerytalny.

6 lipca 2016 roku wicepremier i minister rozwoju i finansów ogłosić swój pomysł na reformę OFE oraz powołanie nowych form oszczędzania przez pracowników, czyli Pracowniczych Planów Kapitałowych. Pierwotnie zmiany miały już funkcjonować od 1 stycznia 2017 roku, w Radzie Ministrów powodował spowolnienie prac nad projektem, a resort finansów podawał kolejne terminy rozpoczęcia prac legislacyjnych w rządzie.

Teraz rząd pokazał ustawą o Pracowniczych Planach Kapitałowych, które w SOR są wymienione jako jeden z filarów programu budowy oszczędności Polaków. Sam mechanizm działania PPK jest podobny do działających już w ramach III filara emerytalnego Pracowniczych Programach Emerytalnych, które końca 2016 roku Pracownicze Plany Emerytalne, będąc całkowicie dobrowolną formą oszczędzania na emeryturę, zgromadziły na prawie 1 100 kontach około 8,3 miliarda złotych. Znacząco więcej niż IKE czy IKZE.

System wprowadzana nową, dobrowolną, ale powszechnie dostępną dla pracowników płacących składki do ZUS, formę dodatkowego zabezpieczenia emerytalnego. Projekt zakłada, obowiązek założenia Pracowniczych Planów Kapitałowych przez pracodawców, ale to pracownik będzie samodzielnie decydować czy przystąpić do programu. Obice strony, czyli pracodawca i pracownik, będą się wspólnie zrzucać na nową składkę przekazywaną do PPK.

Pracownicy uczestniczący w nowym systemie emerytalnym będą co miesiąc odkładać 2 procent swojej pensji na specjalne konto emerytalne. Pracodawca ze swojej strony dołoży 1,5 procent od wysokości wypłacanej pensji. Wcześniej koszty miały być dzielone po równo.

Co prawda obowiązkowe składaka pracodawcy została obniżona o 0,5 procent uposażenia, w stosunku do poprzednich zapowiedzi, ale w nowych propozycjach nie ma śladu po możliwości odpisanie właśnie 0,5 procent przekazywanej pensji od składki na Fundusz Pracy, a co było zapowiadane w zeszłym roku.

Swój wkład do systemy dołoży również państwo m.in. w postaci przewidywana w projekcie ustawy zachęt fiskalnych w formie, składki powitalnej w postaci 250 zł oraz dopłata roczna ze strony państwa w wysokości 240 zł,

Projekt zakłada, że środki przekazywane przez pracodawców będą zwolnione z opłat na ZUS, stanowiąc swoisty wkład państwa w oszczędności emerytalne. Łącznie co miesiąc na konto emerytalne pracownika będzie spływać co najmniej 3,5 procent pensji w wersji podstawowej. Jednak jeżeli uczestnik Planów będzie chciał to może na swoje konto przekazywać co miesiąc aż 8 procent wynagrodzenia, rozłożonego równo po 4 procent przez pracownika i pracodawcę .

Na początku taką działalność będzie prowadzić tylko TFI kontrolowane przez Polski Fundusz Rozwoju. Następnie pieniądze na emerytury będą trafiać do prywatnych podmiotów, co zapewne będzie budzić wątpliwość części ekspertów ale też posłów PiS, którzy będą bać się powtórzenia nieprawidłowość jakie wystąpiły przy funkcjonowaniu OFE. Wyprzedając taką możliwość MF zapewnia, że uregulowane będą też zasady akwizycji i reklamy tak, aby zapobiec nieetycznym zachowaniom. Jest również niebezpieczeństwo o koszty całego systemy, jak będą sobie naliczać TFI. Dlatego MF wprowadziła ograniczenie opłat za pomnażanie oszczędności pracowników oraz zarządzanie ich rachunkami, których koszt uczestnika nie może przekroczyć 0,6% aktywów netto, a wynagrodzenie nie może być wyższe niż 0,5 % zgromadzonych aktywów.

Ponadto instytucja finansowa będzie uprawniona do pobrania wynagrodzenia za osiągnięty wynik maksymalnie 0,1% aktywów netto funduszu w skali roku pod warunkiem zrealizowania założonej dynamiki zysków funduszu.

Jak podaje MF program ma dotyczyć „ponad 11 milionów pracowników, w tym do około 9 milionów osób zatrudnionych w sektorze przedsiębiorstw oraz ponad 2 milionów osób pracujących w jednostkach sektora finansów publicznych, czyli tzw. „budżetówce”.

Co istotne pieniądze – według Ministerstwa Finansów – będą prywatne. W przeciwieństwie np. do kapitału emerytalnego, środki z PPK będą w pełni dziedziczone.

 

ŁAJ