Rząd chce powołać nową Komisję Nadzoru Finansowego. Do składu Komisji dołączy przedstawiciel premiera

Sejmowa Komisja Finansów Publicznych przyjęła ustawę o wzmocnieniu nadzoru nad rynkami finansowymi, która zwiększa wpływ rządu i premiera w zakresie kontroli rynku finansowego.

Duże zmiany czekają Komisję Nadzoru Finansowego. Rząd w ekspresowym tempie przygotował nowelizację szeregu ustaw między innymi: o nadzorze nad rykiem kapitałowym oraz rynkiem finansowym, o nadzorze makroostrożnościowym nad systemem finansowym, o obligacjach czy ochronie konkurencji i konsumenta. Ustawa przygotowana przez Ministerstwo Finansów błyskawicznie przeszła proces rządowy legislacyjny, a tekst ustawy został opublikowany dopiero po zatwierdzeniu na radzie ministrów. Tempo prac było tak szybkie, że nie starczyło czasu na konsultacje czy zgłoszenia opinii, w ramach rządowych prac legislacyjnych, przez podmioty najbardziej zainteresowane jak Komisja Nadzoru Finansowego, czy Narodowy Bank Polski.

Zmiany w największym stopniu dotkną KNF, która zmieni swoją osobowość prawną stary Urząd Komisji Nadzoru Finansowego przestanie istnieć, a powstanie państwowa osoba prawna o tej samej nazwie. Chociaż, jak podkreślają ustawodawcy, wszyscy dotychczasowi pracownicy urzędu automatycznie przejdą do pracy w nowej Komisji Nadzoru Finansowego. W ramach prac parlamentarnych pojawiły się wątpliwości, czy w ramach powołania KNF na nowych zasadach, nie będzie wykorzystana do zmian kadrowych.

Nowa podstawa prawna działania Komisji, pozwoli na zmianę w zakresie finansowania KNF-u, tak aby składki zbierane od podmiotów nadzorowanych trafiały bezpośrednio do KNF, a nie za pośrednictwem budżetu państwa, jak było dotychczas. Jak podkreślił wiceminister finansów Piotr Nowak, zaproponowane rozwiązania pozwolą na korzystniejsze zbilansowanie finansowe publicznych w ramach reguły finansów publicznych oraz wzmocnić niezależność komisji.

Oceniamy ten projekt pozytywnie, ponieważ rozwiązuje nasz największy problem, czyli niezależności finansowej komisji. Dzięki temu projektowi będziemy mogli rozwiązać kłopoty, które narastały w komisji od lat, jak na przykład braki kadrowe, niezbędne do sprawowania nadzoru – podkreślił Marek Chrzanowski prezes Komisji Nadzoru Finansowego.

Jak podkreślają sami ustawodawcy, zasadniczym elementem proponowanej ustawy jest poszerzenie składu komisji, do której wejdzie przedstawiciel premiera z prawem głosu oraz na zasadach obserwatorów osoby wyznaczone przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumenta, Bankowego Funduszu Gwarancyjnego nadzoru oraz przedstawiciel ministra koordynatora ds. służb specjalnych. Zwiększenie składu komisji ma usprawnić wymianę informacji i zapewnić lepszą koordynację instytucji państwa w wykrywaniu i zwalczaniu zagrożeń na rynkach finansowych.

W ramach prac sejmowych przedstawiciel spółek giełdowych wskazał na możliwości obniżenia poziomu niezależności komisji, jeżeli w skład wjedzie przedstawiciel prezesa rady ministrów. Również część posłów mówiło, że oficjalne wejście w skład KNF-u przedstawiciela premiera, zwiększy odpowiedzialność rządu w przypadku wystąpienia nieprawidłowości na rynku finansowym. Pojawiały się również obawy, że wejście do komisji przedstawiciela ministra koordynatora ds. służb specjalnych, to spółki zagraniczne mogą odbierać współpracę z KNF jako współdziałanie z obcym wywiadem.

W ramach zwiększenia ochrony, rząd chce wprowadzić pełną dematerializację papierów wartościowych, czyli w przeniesienia dokumentów z nośnika materialnego, papierowego, na cyfrowy, które będą musiały być rejestrowane przez Krajowy Depozyt Papierów Wartościowych. Od chwili wejścia w życie zapisów wszystkie wprowadzenie na rynek obligacje, certyfikaty inwestycyjne emitowane przez fundusze inwestycyjne zamknięte czy listy zastawne będzie musiało być traktowane na tych samych zasadach, co publiczne papiery wartościowe. Rząd wskazuje również na wzrost bezpieczeństwa wynikający z przyjętych zapisów. Do informacji gromadzonych przez KDPW, szczególnie w ramach emisji instrumentów dłużnych, będą mieli dostęp wszystkie podmioty działające na rynku finansowym, co ma zmniejszyć ryzyko dla inwestorów.

W ramach przyjętych rozwiązań zostanie ustanowiony specjalny fundusz edukacyjny, który będzie zasilany stałym procentem odliczanym od dochodów Komisji. Fundusz edukacyjny ma być skierowany do osób, które już skończyły szkołę, a nie odebrały odpowiedniego wykrzyczenia z zakresu działania rynków finansowych.

Sejm najprawdopodobniej przegłosuje ustawę na najbliższych posiedzeniu. Nowa Komisja Nadzoru Finansowego powstanie z dniem 1 stycznia 2019 roku. Ministerstwo Finansów liczy, że nowe przepisy pozwolą nadrobić zaległości Komisji wobec kontrolowanych podmiotów, tak aby nadzór nad rynkiem był bardziej profesjonalny. Przyjęcie ustawy i wzmocnienie roli rządu w Komisji, oznacza jednocześnie koniec marzeń prezesa NBP Adama Glapińskiego, na powrót KNF-u bezpośrednio do struktur banku centralnego. Zapowiedz takiego kroku, była jedynym konkretnym zobowiązaniem przedstawionym przez prezesa NBP w chwili wyboru w czerwcu 2016 roku.

ŁAJ

Jadwiga Emilewicz: Będziemy karać duże firmy, które wykorzystując swoją pozycję na rynku, tworzą zatory płatnicze

Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii przygotowało pakiet rozwiązań zwalczający zjawisko zatorów płatniczych, wzmacniając pozycję małych i średnich firm w kontaktach z wielkimi koncernami.

Po konsultacjach społecznych rząd przedstawił pakiet rozwiązań mających zwalczyć zjawisko zatorów płatniczych. Projekt ustawy przygotowanej przez rząd koncertuje się na wspieraniu małych i średnich przedsiębiorstw w kontaktach z dużymi korporacjami, które przeciągają terminy płatności.

Na skalę problemu wskazywała minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz: przedsiębiorcy sami wskazali, że zatory płatnicze są drugim podstawową barierą rozwojową dla firm. W związku z zatorami płatniczymi firmy nie inwestują, nie zatrudniają, a w sytuacjach radykalnych zwalniają, a tych najbardziej radykalnych po prostu upadają.

W ramach pakietu zmian rząd planuje wprowadzenie limitu 60 dni na uregulowanie płatności dużego kontrahenta wobec małych podmiotów. Natomiast w przypadku administracji publicznej, jak ministerstwa lub jednostki samorządu terytorialnego. Jednak z obostrzeń zostały wyłączone podmioty służby zdrowia. Obecnie, mimo ustalonych terminów, czas regulowania należność zapisywane w umowach dochodzą do 180 dni.

W ramach realizacji założeń 60-dniowego terminu płatności ustawodawca założył obowiązek dla dużych firm składania sprawozdań do Ministerstwa Finansów na temat, ile faktur dany podmiot opłaciła w terminie do 30 dni, ile do 60 dnia, a jaka części zobowiązań była realizowana powyżej dwóch miesięcy. Pierwsze sprawozdania w formie rocznych zestawień, będą składane w 2021 roku. Jak podkreśliła minister Jadwiga Emilewicz, za niezłożenie stosowanego sprawozdania, nakładane będą kary na indywidualne osoby odpowiedzialne za przygotowanie zestawień.

Istotną zmianą wprowadzoną jest zamiana zasad rozliczeń podatków dochodowych PIT i CIT. Do tej pory do przychodów firmy, służącym do obliczenia podstawy opodatkowania, były wliczane należności, a nie realne wpływy. Rząd proponuje wprowadzenie podziału obciążeń podatkowych „nieściągniętych wierzytelności” zarówno na wierzyciela, jak i dłużnika. Podobne rozwiązania działają już w ramach podatku VAT.

Rząd zaproponował również wprowadzenie szybkiej ścieżki sądowej do nakazu zapłaty dla MŚP, w przypadku gdy należność nie przekracza 75 tysięcy złotych. Uproszczona zapłata, będzie realizowana na podstawie sądowego nakazy zapłaty w terminie 14 dni. Również odsetki za opóźnieniach w transakcjach handlowych będą naliczane automatycznie przez sąd.

Najostrzejszym rozwiązaniem przyjętym przez rząd jest wprowadzenie sankcji dla dużych firm, które tworzą zatory płatnicze. W myśl przyjętych rozwiązań firmy, których przeterminowane płatności są dwukrotnie wyższe niż nieuregulowane należności, czyli firmy stosujące kredyt kupiecki jako strategię finansową mogą zostać obłożone karą przez Krajową Administrację Skarbową do 0,5 procent nieuregulowanych obciążeń.

Tworzymy również obowiązkowy indeks płatności, który ujawni praktyki płatnicze dużych firm. To jest indeks dla tych największych VAT-owców, którzy będą zobowiązani do tego, aby ujawniać, w jakich terminach płacą zobowiązania, czy nie przekraczają terminów płatności, a ci, którzy te terminy przekraczać, będą objęci sankcjami administracyjnymi w wysokości 0,5% od wartości niezapłaconej faktury – podkreśliła minister przedsiębiorczości Jadwiga Emilewicz.

Przyjęte rozwiązania zostały oparte na podstawie analizy problemu zawartego w opublikowanej przez ministerstwo przedsiębiorczości Zielonej Księgi ws. zatorów płatniczych, która przestawiła wachlarz rozwiązań, a następnie w ramach szerokich konsultacji społecznych, ministerstwo przedstawiło konkretne założenia.

Z danych przedstawionych przez ministerstwo jednoznacznie wynika, że problem zatorów płatniczych występuje powszechnie w polskiej gospodarce. W danych ministerstwa wynika, że prawie 90 procent przedsiębiorstw spotyka się z problemem przeterminowanych płatności. Statystyczna firma działająca w Polsce deklaruje, że ponad 22 procent faktur jest uiszczanych po terminie. Mimo wcześniej wprowadzonych rozwiązań z 2011 roku, gdzie ustalono ogólną granicę realizacji płatności na 60 dni, jednak ustawodawca zostawił furtkę pozwalająca na znaczne przedłużania ustalania terminu zapłaty, jeśli obydwie strony się na to zgodzą. W warunkach nierównowagi podmiotów zawierających umowy, przyjęte przepisy pozwalały na wymuszenie przez duże koncerny, na swoich dostawcach przedłużanie zapłaty nawet do 180 dni.

ŁAJ

Prof. Modzelewski dla Radia Wnet: dojmujące było wrażenie, że za rządów PO celowo nie uszczelniano systemu podatkowego

Zdaniem eksperta podatkowego i twórcy pierwotnej ustawy VAT w zakresie ograniczenia luki podatkowej jest jeszcze wiele do zrobienia, aby powrócić do sytuacji sprzed rządów koalicji PO-PSL.

W czasie przesłuchania przed komisją śledczą prof. Witold Modzelewski wskazywał na szereg niedających się wytłumaczyć działań i zaniechań poprzedniej koalicji rządzącej w polityce podatkowej, podkreślając równocześnie, że część czynności podejmowane przez obecny rząd, jak powszechne stosowanie Jednolitego Pliku Kontrolnego czy rozszerzania odwróconego VAT-u, nie sprzyjają dalszemu uszczelnieniu poboru podatków: To, co różni czas obecny od ostatnich 8 lat, to wola zmiany sytuacji. Musimy mieć świadomość, że nie wszystko wyjdzie, natomiast jeżeli działania, które zmierzają, ku poprawie zaczynają być skuteczne, to znaczy, że rzeczywiście można mówić o przełomie, ale jeszcze bardzo długa droga przed nami.

Jeśli chodzi o VAT, to długo będziemy jeszcze eksperymentować, aby zrobić to, co jest konieczne, żebyśmy nie byli okradani. Najważniejsza jest wola potrzebna, jeśli ta wola jest i pozostanie to jesteśmy w lepszym świecie – podkreślił w rozmowie z Radiem Wnet prof. Witold Modzelewski, ekspert prawa podatkowego, który był pierwszym świadkiem przesłuchiwanym przez komisję śledczą ds. nieprawidłowości w ściąganiu podatku VAT i akcyzy.

Na pytanie o intencjonalne działania polityków Platformy Obywatelskiej w zakresie tolerowania luki podatkowej, profesor podkreślił, że takie wrażenia same się nasuwają: Nieumiejętność naprawienia rzeczy, które się dawały naprawiać i umiejętność robienia rzeczy głupi ,których można było nie robić, były wyraźne. Ostrzeżony to uratowany, wielokrotnie ci, którzy rozszczelniali system podatkowy, byli ostrzegali. Dlaczego nie reagowali? Niektórzy twierdzą, że żyjemy w świecie “niedasizmu”, że się nic nie da. Ja ciągle chcę wierzyć, że się da.

Jeżeli komisja będzie zadawać takie pytania, jakie mnie zadawała, to ma ona ogromny sens. Komisja stawia prawdziwe problemy i większości pytań to były, zagadnienia, które pogłębiają naszą wiedzę o problemie, a jeśli będziemy mądrzejsi, to może nie będziemy dalej tak bezbronni, jak byliśmy do tej pory – podkreślił w rozmowie z Radiem Wnet tuż po opuszczeniu sali posiedzeń komisji śledczej ds. luki w podatku VAT i akcyzie prof. Witold Modzelewski.

ŁAJ

Cezary Kazimierczak: Rumunia jest przykładem dla Polski jak rozwija się w oparciu o własne siły

Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oceniał efekty gospodarczych działań rumuńskich władz, które konsekwentnie obniżają podatki i regulację gospodarki, uzyskując wyższy wzrost PKB niż Chiny.

 

W ostatnim okresie Rumunia jest najszybciej rozwijającą się gospodarką Unii Europejskiej. Wielu ekspertów przyczyny rumuńskiego cudu gospodarczego upatrują w deregulacji oraz obniżkach podatków dla przedsiębiorców, podatku VAT oraz dużej kwocie wolnej od podatku.

Zdaniem Cezarego Kazimierczaka, wsparcie małego biznesu i większa konsumpcja wywołała mniejszymi podatkami od osób fizycznych, są dźwignią rumuńskiej gospodarki: Przykład Rumunii to jest też lekcja trochę dla Polski. Rumunia się rozwijają bardziej o własnych siłach, nie ma takiej dominacji kapitału zagranicznego, to widać na ulicach. To jest lekcja jak można się rozwijać o własnych siłach.

Przystąpili do obniżki podatków obniżyli VAT z 20 do 19% stworzyli rewelacyjne warunki działania tej realnej gospodarce temu mrowisko w mrowisku gospodarczemu do miliona euro sprzedaży jest tam podatek obrotowy w wysokości 1% a to co cały czas proponujemy w Polsce i to się jakby nie może nie może przebić – podkreślił Cezary Kazimierczak.

Zdaniem gościa Poranka Wnet w Polsce powinien zostać wprowadzony podatek obrotowy, zamian podatku dochodowego od osób prawnych: Przeciwko wprowadzeniu podatku obrotowego, działa lobbing lobby prawniczego i lobby doradców podatkowych którzy wtedy przestaliby być potrzebni

Najprostsze działalności tej w realnej gospodarce zostały doprowadzone do jakiegoś absolutnego minimum formalności. Uwolnienie tych firm z różnych branżowych cały czas postępuje i to jest jakby konsekwentnie robione. Zobaczymy na ile im starczy determinacji i odwagi – mówił gość Poranka Wnet.

 

ŁAJ

Paweł Borys Prezes PFR: Pracownicze Plany Kapitałowe to dobra szansa na godziwą emeryturę [VIDEO]

Jak zaznaczył w rozmowie z Radiem Wnet Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, proponowana reforma emerytalna znacząco różni się od OFE, ponieważ nie narusza środków publicznych ubezpieczeń.

Program Pracowniczych Planów Kapitałowych nie jest reformą systemu publicznego, to też nie jest konkurencja dla systemu ZUS-owskiego, tylko jego dopełnieniem. PPK to jest zaproponowanie Polakom systemu gromadzenia kapitału, w mojej ocenie, na bardzo atrakcyjnych warunkach – podkreślił w Poranku Wnet Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.

16 kwietnia odbyła się pierwsza konwencja uzgodnieniowa nad projektem ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych, na której przedstawiciele ponad 50 instytucji i stowarzyszeń razem ze stroną rządową dyskutowali nad konkretnymi rozwiązaniami nowej formy budowy kapitału. Najwięcej zastrzeżeń i dotyczących również fundamentalnych założeń zgłosiły: Narodowy Bank Polski i Komisja Nadzoru Finansowego.

[related id=51767]

Program zakłada wprowadzenie comiesięcznego transferu środków odliczanych od uposażenia uczestnika w wysokości 3,5 procent pensji na specjalny fundusz oszczędnościowy prowadzony przez prywatne Towarzystwa Funduszy Inwestycyjnych.

Zdaniem Pawła Borys, wprowadzenie dodatkowego programu ubezpieczeń jest konieczne dla uzupełnienia coraz niższy emerytur z ZUS-u: Pierwszy filar emerytalny, ten powszechny realizowany przez ZUS będzie w przyszłości pod presją niekorzystnych zmian demograficznych. W tej chwili cztery osoby pracujące przypadają na jednego emeryta. W przyszłości będzie to jeden do jednego. W przyszłości wysokość emerytury spadnie to do około 30% ostatniego wynagrodzenia. Więc mamy przed sobą bardzo poważne wyzwanie, jeżeli chodzi o przyszłe niskie emerytury.

Prezes PFR nie zgadza się ze stwierdzeniami, że środki gromadzone przez emerytów mogą być zagrożone poprzez nagłą utratę wartości lub niesumienne zarządzanie przez TFI: Komisja Nadzoru Finansowego podkreśla, że system Pracowniczych Planów Kapitałowych spełnia najwyższe standardy, jeżeli chodzi o konstrukcję takich programów na świecie. Podobny system wdrożyła niedawno Wielka Brytania.

Wśród uwag podnoszonych przez NBP oraz część polityków PiS, wskazuje, że przy zapisach ustawy o automatycznym zapisie powtarzanym co dwa lata, nie można mówić o dobrowolności systemu, na co wskazują przedstawiciele rządu. Stanowiska o dobrowolności na antenie Radia Wnet bronił Paweł Borys: System jest absolutnie prywatny i dobrowolny. Program rzeczywiście bazuje na tak zwanym automatycznym zapisie, czyli każdy pracodawca, który tworzy ten system, automatycznie zapisuje wszystkich pracowników, natomiast w ciągu trzech miesięcy, każdy pracownik może złożyć deklaracje, że po prostu nie chce w tym uczestniczyć. Do tego pracownik może praktycznie bez żadnych kosztów wyjść z tego systemu w dowolnym momencie. Dlatego uważam, że absolutnie jest to system dobrowolny.

Prezes Polskiego Funduszu Rozwoju, jednoznacznie podkreślił, że PPK działają na zdecydowanie innych zasadach niż prowadzona przez rząd Buzka reforma emerytalna: Nie jestem zwolennikiem OFE, z uwagi na to, że to był zupełnie innym systemem, niż Pracownicze Plany Kapitałowe. Przypomnijmy po pierwsze, że to nie były prywatne środki, bo w ustawie było wpisane, że OFE są częścią publicznego systemu zabezpieczeń społecznych. Po drugie tam nie mieliśmy do czynienia z żadnymi dodatkowymi oszczędnościami. Po prostu podzielono składkę do ZUS-u, następnie nie było z czego pokryć luki w FUS i wtedy powstał dług. W 2013 r. system został zdemontowany, więc de facto nie ma tego filara kapitałowego i ja się zgadzam, że dzisiaj OFE nie mają żadnego sensu.

Paweł Borys w czasie rozmowy odniósł się do szeregu uwag pod adresem projektu m.in. do problemu ograniczenia konsumpcji oraz osłabienia kondycji firm poprzez przekazanie części wynagrodzeń z rynku na oszczędności: Obecnie wynagrodzenia rosną w tempie 5 c do 7 procent rocznie i półtora procent, które przedsiębiorstwa będą musiały odprowadzić do PPK naprawdę nie powinno być dla nich wyzwaniem. (…) Potrzebujemy, aby wzrósł poziom oszczędności w gospodarce. To jest bardzo w tej chwili potrzebne, bo jak wiadomo, od wielu lat za dużo kapitału importujemy z zagranicy i problemem strukturalnym polskiej gospodarki i gospodarstw domowych jest niski poziom kapitału. Polskie gospodarstwa domowe mają jeden z najniższych w Unii Europejskiej poziomów aktywów finansowych i teraz Pracownicze Plany Kapitałowe mają te trendy odwrócić, tak żebyśmy zaczęli budować lokalny kapitał – powiedział prezes PFR, chociaż przyznał, że w krótkim terminie może nastąpić spowolnienie dynamiki wzrostu konsumpcji.

Mówimy o tym, że to jest to system gromadzenia kapitału, to będą nasze pieniądze, nasze oszczędności. Ustawa przewiduje pewne bodźce i zachęty do tego, żeby te środki służyły nam dłużej, właśnie w okresie emerytalnym. Ustawa daje możliwość wykupu na przykład doświadczenia dożywotniego. Użytkownicy mogą w banku zdefiniować odpowiedni program, że co miesiąc bank będzie wypłacał stosowną kwotę – podkreślił szef Polskiego Funduszu Rozwoju.

Paweł Borys zarysował również pole ewentualnych zmian w projekcie: Jest silny postulat, który też wyraził pan Piotr Duda przewodniczący Solidarność, aby poprawić atrakcyjność tego programu dla osób najniżej zarabiających. W tej chwili poprawia się sytuacja gospodarstw domowych i zdecydowana większość ma pewne nadwyżki finansowe, które umożliwiają oszczędzanie. Natomiast jest oczywiście około 10 do 15 procent pracowników, których budżet domowy się nie domyka i nie mogą oszczędzać. Chcemy tutaj wspólnie z partnerami społecznymi wypracować odpowiednie rozwiązanie. Drugim elementem zmian jest wzmocnienie nadzoru nad tym programem przez Komisję Nadzoru Finansowego.

ŁAJ

Władze III RP pozbawione suwerenności. Konieczne zerwanie umowy z Fiatem. Interpelacja poselska Józefa Brynkusa

Poseł Józef Brynkus od początku kadencji zajmuje się sprawą haniebnej prywatyzacji Fabryki Samochodów Małolitrażowych, którą oddano za bezcen Włochom. Poniżej pełna treść jego interpelacji poselskiej.

Józef Brynkus

Władze III RP pozbawione suwerenności. Konieczne zerwanie umowy z Fiatem

– Wystosowałem interpelację do Prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego dotyczącą repolonizacji przemysłu motoryzacyjnego w Polsce i możliwości unieważnienia Umowy Definitywnej z firmą FIAT, która została zawarta z naruszeniem prawa co do zasady suwerenności Władz RP – informuje poseł dr hab. Józef Brynkus od początku kadencji zajmuje się sprawą haniebnej prywatyzacji Fabryki Samochodów Małolitrażowych (FSM), którą oddano za bezcen Włochom. Poniżej pełna treść interpelacji poselskiej.

Wadowice, 11 marca 2018 r.

Szanowny Pan
Mateusz Morawiecki
Prezes Rady Ministrów

INTERPELACJA

Dotyczy: Możliwości unieważnienia Umowy Definitywnej zawartej z firmą FIAT, która została zawarta z naruszeniem prawa co do zasady suwerenności Władz RP, oraz repolonizacji przemysłu motoryzacyjnego w Polsce.

Szanowny Panie Premierze,

kieruję do Pana Premiera interpelację poselską w sprawie konieczności jak najszybszego unieważnienia Umowy Definitywnej zawartej w imieniu Rządu RP przez ówczesnego Ministra Finansów Andrzeja Olechowskiego z Firmą FIAT w dniu 28 maja 1992 roku.

Zgodnie z najlepiej pojętą polską racją stanu, a w szczególności zgodnie z Konstytucją RP, uważam za konieczne unieważnienie tej umowy, która została zawarta z wyraźnym naruszeniem prawa. Przez to jest dotknięta wadą prawną, a więc nie może obowiązywać. Rząd nie ma prawa pozwalać na dalsze obowiązywanie bulwersującej i haniebnej klauzuli o uchyleniu immunitetu władz zwierzchnich zawartych w tej oficjalnej umowie z koncernem FIAT!

Jak wynika z protokołu NIK z 1996 roku, na zawarcie tej klauzuli wyraził pisemną zgodę ówczesny Minister Finansów Rządu RP Andrzej Olechowski, co brzmi następująco: „Skarb Państwa uchyla niniejszym, w stosunku do niniejszej umowy oraz przewidzianych z nią skutków transakcji, każde prawo i wszystkie prawa i zastrzeżenia, które mogą mu przysługiwać zgodnie zasadami władzy suwerennej” (źródło: Protokół Najwyższej Izby Kontroli z dnia 30 stycznia 1996 roku).

Jasno wynika z tego zapisu, że Pan Andrzej Olechowski jako Minister Finansów Rządu RP zrzekł się suwerenności wobec koncernu FIAT. Było to rażące naruszenie Konstytucji RP.

W związku z tym taką umowę należy jak najszybciej unieważnić, bo żaden minister nie miał i nie ma prawa do zrzekania się suwerenności władz Polski wobec kogokolwiek. Czy rząd zamierza podjąć kroki prawne w tej sprawie? Proszę o wyjaśnienie: czy zgodnie z treścią tej klauzuli obszar zakładów FCA Poland w Polsce jest terenem eksterytorialnym? Czy na nim nie obowiązuje polskie prawo?

W bieżącym roku obchodzimy stulecie odzyskania niepodległości. Jako Polacy jesteśmy winni wszystkim bohaterom – którzy za tę niepodległość i za SUWERENNOŚĆ RZECZPOSPOLITEJ oddali swoje życie – wdzięczność. Ale też powinniśmy doprowadzić do tego, aby nigdzie, w żadnym miejscu, w żadnym koncernie na terenie Polski nie istniała oficjalna umowa o wyrzeczeniu się suwerenności!

Reasumując pytam: czy i kiedy Pan Premier zamierza wystąpić do Prezesa koncernu FIAT z postanowieniem nowego Rządu RP dotyczącym wdrożenia procedury unieważnienia Umowy Definitywnej zawartej z firmą FIAT m.in. przez Andrzeja Olechowskiego w 1992 roku, a ratyfikowanej potem przez Premier Hannę Suchocką?

Jednocześnie pragnę zapytać:

– Czy polski rząd rozważa możliwość repolonizacji zakładów motoryzacyjnych w Polsce Opla w Gliwicach i FCA Poland w związku z rządowym programem elektromobilności?
– Związkowcy z zakładów FCA Poland wystąpili do Pana Premiera z listem i zaproszeniem w sprawie spotkania. Czy zamierza Pan przeprowadzić takie rozmowy z ludźmi pracy?
– Szef „Sierpnia’80” informuje o możliwości wygaszania produkcji samochodów w Polsce w fabrykach Opla i FIAT-a, co zawarto w piśmie skierowanym do Pana Premiera. Czy w związku z tą sytuacją spotka się Pan z Przewodniczącym WZZ „Sierpień’80” Bogusławem Ziętkiem?

Poseł na Sejm RP
dr hab. Józef Brynkus, Kukiz’15

Władza o tej aferze nie wiedziała? Informowałem, że największa afera prywatyzacyjna XX wieku jest w rękach Premier Szydło. W trakcie 35. posiedzenia Sejmu, w czwartek 09.02.2017 r. przekazałem Premier Beacie Szydło książkę Rajmunda Pollaka pt. „Polacy wyklęci z FSM za komuny i podczas włoskiej inwazji”, gdzie opisano przekręt prywatyzacyjny XX wieku. Podczas prywatyzacji i sprzedaży Fabryki Samochodów Małolitrażowych (FSM) włoskiemu koncernowi Fiat Auto z Turynu polski rząd oddał za symboliczną złotówkę najlepszą w tamtym czasie fabrykę samochodów w Europie Środkowowschodniej. A więc od co najmniej dwóch lat Rząd PiS dokładnie zna sprawę! – przypomina fakty parlamentarzysta z Wadowic. Walka trwa.

Interpelacja poselska Józefa Brynkusa znajduje się na s. 2 kwietniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 46/2018, wnet.webbook.pl.

 


„Kurier WNET”, „Śląski Kurier WNET” i „Wielkopolski Kurier WNET” są dostępne w jednym wydaniu w całej Polsce w kioskach sieci RUCH, Kolporter i Garmond Press oraz w Empikach, a także co sobota na Jarmarkach WNET w Warszawie przy ul. Emilii Plater 29 (na tyłach hotelu Marriott), w godzinach 9–15.

Wersja elektroniczna „Kuriera WNET” jest do nabycia pod adresem wnet.webbook.pl. W cenie 4,5 zł otrzymujemy ogólnopolskie wydanie „Kuriera WNET” wraz z regionalnymi dodatkami, czyli 40 stron dobrego czytania dużego (pod każdym względem) formatu. Tyle samo stron w prenumeracie na www.kurierwnet.pl.

Interpelacja poselska Józefa Brynkusa na s. 2 kwietniowego „Śląskiego Kuriera WNET” nr 46/2018, wnet.webbook.pl

 

Milowy krok w kierunku ściślejszej integracji europejskiej. Bruksela chce europejskich podatków. Rząd PiS jest na „tak”

Premier Mateusz Morawiecki i rząd PiS dają zielone światło dla wprowadzenia podatków na poziomie europejskim. Bruksela proponuje wprowadzenie bezpośredniego zasilania budżetu.

Dyskusja nad wprowadzeniem nowej formy opodatkowania, które miałoby działać na poziomie całej Unii Europejskiej i bezpośrednio zasilającego unijny budżet, toczy się od kilku lat. Obecnie stanowi jeden w ważniejszych elementów negocjacji nad nową wieloletnią perspektywą finansową. Do tej pory budżet UE działał na klasycznych zasadach budżetu instytucji międzynarodowej, gdzie to państwa członkowskie mają pełną kontrolę nad planowanymi wydatkami wspólnotowymi i w ramach negocjacji ustalają ich wysokość.

Jednocześnie państwa członkowskie pozostają w zasadzie jednym źródłem finansów dla instytucji unijnych, nie licząc mechanizmu stałego przekazywania odpowiedniej części pobieranych ceł oraz niewielkiego ułamka podatku VAT. Taki mechanizm hamuję rozrost siły biurokracji brukselskiej, która dysponuje znacznie mniejszymi środkami finansowanymi niż kraje członkowskie.

Jednak ta sytuacja może się zmienić. Zagrożenie terroryzmem, kryzy migracyjny oraz Brexit, wywierają silną presję na wzrost wydatków z unijnego budżetu, a państwa członkowskie, wymagając realizacji nowych zdań na poziomie wspólnoty, nie specjalnie chcą zwiększyć swój udział w kontrybucji do wspólnej kasy. Mimo że składki wszystkich krajów członkowskich w ramach następnej perspektywy będą wyższe (komisarz ds. budżetu proponuje wzrost składek od 10 do 20 procent), to i tak nie starczy na pokrycie ubytku po wyjściu Wielkiej Brytanii oraz na finansowanie nowych zadań. Dlatego europejscy decydenci, zarówno na poziomie rządów nordowych, jak i brukselskich urzędników, szukają nowych źródeł dochodów. Część rządów jest gotowa na zwiększenie udziału budżetu UE w dochodach z ceł oraz z podatku VAT. Komisja Europejska szanse na dodatkowe środki upatruje we wprowadzeniu nowych danin, które nie będą już uchwalane na poziomie państw narodowych, i przez nie kontrolowane, tylko w pozostaną w gestii Brukseli.

[related id=53818]

Otarcie możliwości wprowadzania ogólnoeuropejskich podatków może sprzyjać postępującej integracji europejskiej i zwiększenia siły Komisji Europejskiej. Komisji, posiadając własne źródła dochodów, będzie mniej uzależniona od rządów narodowych i coraz bardziej zacznie przypominać swoisty „superrząd”. Wizja Europy-ojczyzn głoszona przez obóz Zjednoczonej Prawicy, po przekroczeniu podatkowego Rubikonu, może się znacząco oddalić.

Dlatego pomysły Brukseli nie budzi wielkiej akceptacji w państwach UE, poza nielicznymi stolicami, co podkreśla prof. Tomasz Gross, politolog wykładający m.in. na UW: Jeśli mówimy o możliwości wprowadzenia opodatkowania transakcji finansowych, to na taki mechanizm nie ma zgody przynajmniej kilku państw członkowskich, żeby tego typu podatek wprowadzać w ramach całej Unii Europejskiej. Podobnie zresztą jak nie ma zgody na skonsolidowanie podstawy opodatkowania czy inne pomysły podatkowe KE. W sprawach podatkowych głosowanie państw członkowskich odbywa się jednomyślnie. Dlatego każda dyskusja o podatkach jest tak trudno, a dyskusje o podatkach europejskich, to już niemal czysta utopia – zaznaczył prof. Tomasz Grzegorz Grosse.

Jednak wizji realizacji wszystkich nowych zadań, jakie stawiają przed unią kraje Europy zachodniej i południowej oraz kontynuacji w pełnym wymiarze dotychczasowych polityk, bez zwiększa wysiłku państwa członkowskich, zadaje się ulegać, obok komisji, również rząd Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem Jerzego Kwiecińskiego ministra inwestycji i rozwoju, który odpowiada za środku europejskie: Trzeba rozmawiać o nowych rozwiązaniach, o nowych źródłach budżetu, szczególnie takich, które nie będą uszczuplały obecnych dochodów krajów członkowskich, również naszego kraju. Takie możliwości są, jeżeli te dodatkowe dochody będą w stanie sfinansować priorytety ważne dla Unii, ale ważne również dla naszego kraju. Wydaje mi się, że będzie wola do tego, żeby takie nowe źródła dochodów budżetu europejskiego uchwalić – odpowiedział na pytanie o wprowadzenie nowych podatków minister inwestycji i rozwoju, odpowiedzialny za realizację unijnej polityki spójności.

Bardziej sceptycznie do idei wprowadzenia ogólnoeuropejskiego podatku odnoszą się europarlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości. Zdaniem dr. Zbigniewa Kuźmiuka polityka PiS i posła do Parlamentu Europejskiego: Decyzja, żeby uzyskać taki dodatkowy dochód, jest propozycją atrakcyjną, ale z drugiej strony jest to niebezpieczeństwo oddania części suwerenności. To byłby pierwszy podatek europejski. Co skłania nas ewentualnie do poparcia tej propozycji, to że nie byłoby to obciążenie dodatkowe dla takiego kraju jak Polska.

Poparcie polski dla wprowadzenia podatków na poziomie europejskim zapowiedział w Brukseli premier Mateusz Morawiecki: Tutaj też bardzo ucieszyłem się z tego, co pan przewodniczący Jean-Claude Juncker wczoraj mówił i dzisiaj to potwierdził, czyli taką intencję, żeby wzmocnić ten budżet również poprzez własne środki. W tym aspekcie też wyraziłem nasze otwarcie co do Financial Transactions Tax, czyli podatku od transakcji finansowych. Taka myśl pojawia się od czasu do czasu w dyskusji w Brukseli, my jesteśmy otwarci na dyskusje w tym obszarze – podkreślił na oficjalnej konferencji 10 stycznia w Brukseli premier Mateusz Morawiecki.

Zdaniem politologa prof. Tomasza Grosse jedną z podstawowych barier przed powołaniem europejskich podatków, jest brak demokratycznych procedur w samej Brukseli: Polityka fiskalna musi mieć kontrolę demokratyczną. Hasło Amerykańskiej rewolucji „nie ma podatków bez reprezentacji” jest w dalszym ciągu aktualne. W Unii Europejskiej nie ma takiej kontroli, która mogłaby autoryzować politykę budżetową realizowaną przez Komisję lub inne instytucje unijne, na podobnym poziomie jak ma to miejsce w parlamentach narodowych. Jeżeli polski rząd zapowiada, że jest gotowy zgodzić się na wprowadzenie podatków europejskich, to mogę to skomentować jako grę negocjacyjną, która prawdopodobnie ma zwiększyć korzyści Polski w przyszłym budżecie UE.

Istotą podatku od transakcji finansowych, o którym wspominał premier Morawiecki, jest obciążenie transakcji dokonywanych na giełdzie w ramach handlu papierami wartościowymi. Na przykład podatek funkcjonujący we Francji w wynosi 0,2 proc i obejmuje transakcje papierów wartościowych spółek obecnych na paryskim parkiecie, o wartości powyżej 1 mld euro.

Podatek od transakcji finansowych, który jest stosowany, w różnych wariantach, w kilku krajach m.in. w Wielkiej Brytanii, gdzie w postaci opłaty stemplowej funkcjonuje od XVII wieku, w Szwecji, na Węgrzech oraz jak już wspomnieliśmy we Francji. Idea wprowadzenia nowej daniny od przepływu kapitału stała się szczególnie popularna po wybuchu kryzysu finansowego, jako lekarstwo na niekontrolowaną spekulację giełdową. Podatek od transakcji finansowych, w myśl jego promotora profesora Uniwersytetu Yale i laureat nagrody Nobla Jamesa Tobina, ma sypać piasek w szprychy rynków finansowych, żeby zwolniły i zaczęły się ściślej trzymać fundamentów ekonomicznych.

Jednak kraje, które wprowadziły podatek, szybko odczuły odpływ kapitału na giełdy nieobjęte podatkiem, lub do miejsc, gdzie jest on mniej dotkliwy, jak w przypadku Londynu. Wraz z odpływem kapitały spadła również wyceny akcji przedsiębiorstw.

Dlatego po kryzysie finansowym w ramach prac Komisji Europejskiej oraz 11 państw członkowski pojawiał się pomysł wprowadzania podatku od transakcji na poziomie europejskim, który utrudniłby inwestorom ucieczkę na inne giełdy. Pierwsze podejście zakończyło się przygotowaniem przez komisję konkretnej propozycji, ale brak woli politycznej wśród większości państw wspólnoty spowodował, że odłożona projekt na półkę.

Według propozycji Komisji Europejskiej z 14 lutego 2013 roku, unijny podatek od transakcji finansowych miał objąć wszystkie transakcje pomiędzy instytucjami finansowymi, wykonywane na ryku instrumentów finansowych. Żeby zastosować podatek, wystarczy, aby co najmniej jedna ze stron transakcji była zarejestrowana na teranie UE. W wariancie przygotowanym przez KE przyjęto niewysokie stawki, 0,1 proc. dla obrotu akcjami i obligacjami, a obrót instrumentami pochodnymi według stawki wynoszącej 0,01 proc.

Teraz idea europejskiego podatku powraca przy debacie nad budżetem unii na lata 2021-27. Największym orędownikiem upowszechnienia podatku od transakcji, jest prezydent Francji Emanuel Macron. Potrzebę powrotu do rozmów nad europejskim podatkiem od transakcji Macron zaznaczył w czasie wykładu na Sorbonie we wrześniu 2017 roku, podkreślając, że podatek miał być realizowany w ramach państw narodowych, ale część przynoszonych przez niego dochodów miałaby być na stale przekazywana na cele polityki europejskiej. Prezydent Francji mówił o możliwości wprowadzenia nowego podatku w ramach budowy odrębnego budżetu dla strefy euro.

Nie wiadomo co dokładnie miał na myśli premier Morawiecki, odnosząc się do kwestii podatku od transakcji, czy to miał być ukłon w stronę Paryża, czy pójście jeszcze dalej i poparcie projektów podatku wspólnotowego, wysuwanych przez komisję.

Obok zaproponowanego przez premiera Morawieckiego podatku od transakcji na stole znajduje się kilka możliwych rozwiązań. Jedne są dla Polski bardzo groźne, jak wprowadzenie podatków ekologicznych, naliczanych ze względu na zanieczyszczenie powietrza lub zużycie energii, ale są też propozycje nie mniej niebezpieczne dla naszego kraju jak podatek cyfrowy, tworzący wysublimowane mechanizmy prawe zapobiegające unikaniu opodatkowania w krajach wspólnoty przez globalne korporacje działające na rynku usług cyfrowych. Do tej pory wielkie korporacje skutecznie unikały opodatkowania. W tym przypadku oficjalna propozycja komisji mówi tylko o harmonizacji zapisów na poziomie państw narodowych, a nie o zmianie systemu finansowania Unii Europejskiej.

Zdaniem Zbigniewa Kuźmiuka na obecnym etapie negocjacji bardziej prawdopodobne jest przyjęcie podatku cyfrowego niż wprowadzenie daniny od transakcji finansowych. Zaproponowane 21 marca przez komisję propozycję podatku cyfrowanego, zakładają harmonizację przepisów w zakresie opodatkowania największych firm cyfrowych, ale nie zmienia ogólnych zasad działania podatków na poziomie krajów członkowskich.

Mimo wypowiedzi premiera Morawieckiego, który opowiadał się za prowadzeniem podarku od transakcji, minister inwestycji Jerzy Kwieciński, który pełni funkcję pełnomocnika premiera do spraw funduszy europejskich i rozwoju regionalnego, podkreśla, że Polski rząd nie ma jeszcze jednoznaczne stanowiska w tej kwestii: Dopóki nie zostaną podjęte decyzje, byłoby bardzo niedobre, gdyby Polski rząd wypowiadał swoje wyraźne preferencje. Będziemy mogli coś więcej powiedzieć, jak będzie widać wyraźną zgodę ze strony krajów członkowskich i również poparcie Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego dla takich rozwiązań.

Prof. Grosse przyznaje, że komisja myśli o wprowadzeniu nowych podatków europejskich, które pozostałyby poza bieżącą kontrolą rządów i parlamentów narodowych, ale zdecydowany opór dużej liczby stolic w tej kwestii, sprawia, że nie ma realnych szans na realizację planów Brukseli: Państwa członkowskie w zakresie podatków przede wszystkim rozmawiają o możliwości wprowadzenia nowych danin albo lepszego zharmonizowania funkcjonujących przepisów, ale przy założeniu, że podatki pozostają domeną narodową. Komisja natomiast mówił, że skoro już toczy się dyskusja na ten temat, to może warto pochylić się nad takimi aspektami tych reform, żeby podatki nie tylko był zharmonizowane, ale stały się również dochodami Unii Europejskiej. Jednak państwa członkowie nie są chętne pójść tą drogą i większość zdecydowanie odrzuca taką możliwość.

Kwestia zmiany fundamentów finansowania unijnego budżetu będzie jedną z postulatów państwa broniących pełnego wymiaru polityki spójności i wspólnej polityki rolnej, jak Polska. Pozostaje pytanie czy utrzymanie na wysokim poziomie strumienia środków europejskich, jest wystarczającą przesłanką za optowaniem przez polski rząd za zwiększeniem władzy Komisji Europejskiej kosztem państw narodowych, zwłaszcza w tak newralgicznym aspekcie jak finanse.

 

ŁAJ

Stanisław Pięta: Przesłuchania oficerów ABW pokazują, że nad Amber Gold rozpięto parasol ochronny służb

Poseł PiS stwierdził, że ostatnie posiedzenia komisji śledczej wykazały, jak urzędy państwa pod rządami Platformy Obywatelskiej patrzyły przez palce na przestępcze działania spółki Amber Gold.

Obecnie przed sejmową komisją śledczą ds. wyjaśnienia afery Amber Gold stawiają się oficerowie ABW, którzy pracowali przy operacji rozpracowana działalności małżeństwa P. Zdaniem posła Stanisława Pięty działania służb specjalnych nie miały na celu ochrony obywateli zagrożonych utratą oszczędności, ale najbliższej rodziny byłego premiera Donalda Tuska: Widzimy wyraźnie, że nad kwestią pracy Michała Tuska dla Marcina P. był rozpięty jakiś parasol ochronny. Prokuratura powstrzymywała ABW od działania w sprawie Amber Gold.

Na jawnym przesłuchaniu usłyszeliśmy od oficera ABW, że w 2011 roku zapadała decyzja, że agencja nie będzie się zajmować operacyjnie sprawą państwa P. To dyrekcja delegatury ABW w Gdańsku podjęła taką decyzją – zaznaczył w Poranku Wnet Stanisława Pęta.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości oraz członek sejmowej komisji śledczej ds. wyjaśnienia afery Amber Gold wskazywał w rozmowie z Witoldem Gadowskim, na oczywiste zaniechania polskich służb: W 2011 roku mamy już nie tylko informacje prasowa, ale mamy ostrzeżenia KNF i toczy się postępowanie prokuratorskie, wiemy, że Amber Gold nie płaci podatków, nie składa deklaracji podatkowych. W tych okolicznościach niewszczęcie działań operacyjnych było poważnym zaniedbaniem.

Gość Poranka Wnet wskazał na polityczne przyczyny bierności organów ścigania w kwestii Amber Gold: Formuła oddzielenia prokuratora generalnego od ministra sprawiedliwości, dało zezwolenie na całkowite nieróbstwo. Wszyscy prokuratorzy, którzy nadzorowali sprawę Amber Gold, zostali uniewinnieni w postępowaniach dyscyplinarnych. Gdyby nie zmiana rządów w roku 2015 to już cała sprawa zostałaby zamieciona pod dywan, a pewnie i nie byłoby narodowego przewoźnika.

Sprawa Amber Gold to jest wycinek sytuacji politycznej tamtego okresu. Pamiętajmy, że wtedy rozkręcają się karuzele podatkowe, wjeżdżają tysiące cystern z paliwem, od którego nie pobierano podatków. Pieniądze na realizację programu 500 plus nie biorą się znikąd – zaznaczył Stanisław Pięta.

ŁAJ

Prof. Leokadia Oręziak: Na Pracowniczych Planach Kapitałowych zarobią tylko instytucje finansowe

Zdaniem profesor Oręziak nowy pomysł premiera Morawieckiego na zwiększenie oszczędności Polaków nie spełnia podstawowych wymagań systemu emerytalnego, a deklarowana dobrowolność jest iluzoryczna.

15 lutego, po niemalże dwóch latach od pierwszych zapowiedzi, minister finansów Teresa Czerwińska oraz minister rodziny Elżbieta Rafalska, w asyście Pawła Borysa prezesa Polskiego Funduszu Rozwoju, przedstawiły projekt ustawy o Pracowniczych Planach Kapitałowych (PPK), czyli program dodatkowego oszczędzanie pieniędzy na emeryturę.

PPK w deklaracji mają być dobrowolną formą odkładania przez pracowników środków na dodatkowe świadczenia emerytalne, działającą w podstawowych założeniach na zbliżonych zasadach do zbiorowych programów funkcjonujących w ramach trzeciego filaru emerytalnego.

System wprowadzana nową dobrowolną, ale powszechnie dostępną dla pracowników płacących składki do ZUS-u, formę dodatkowego zabezpieczenia emerytalnego. Projekt zakłada, obowiązek założenia Pracowniczych Planów Kapitałowych przez pracodawców, który odprowadzają składkę ubezpieczeniową chociażby od jednego pracownika. W teorii to pracownik będzie samodzielnie decydować czy przystąpić do programu, jednak na początek wszyscy zostaną zapisani do programów i tylko jeśli ktoś będzie chciał może się wypisać, ale nawet jeśli na to zdecyduje, to jego przygoda z PPK wcale się nie skończy.

Pracodawca i pracownik, będą się wspólnie zrzucać na nową składkę przekazywaną do PPK, którym i będą zarządzać prywatne towarzystwa finansowe. Pracownicy uczestniczący w nowym systemie emerytalnym będą co miesiąc odkładać 2 procent swojej pensji na specjalne konto emerytalne. Pracodawca ze swojej strony dołoży 1,5 procent od wysokości wypłacanej pensji. Swój wkład do systemy dołoży również państwo m.in. w postaci przewidywana w projekcie ustawy swoistej zachęty w formie składki powitalnej w postaci 250 zł oraz dopłaty rocznej ze strony państwa w wysokości 240 zł.

O opinię na temat rządowej propozycji poprosiliśmy prof. Leokadię Oręziak: Jest to system, w którym całe koszty i ryzyko spadają na przyszłego emeryta oraz na państwo. Zyskują ci, którzy działają na rynkach finansowych, czyli banki, towarzystwa ubezpieczeniowe i towarzystwa funduszy inwestycyjnych. Oni bardzo czekają na ten system i liczą, że ogromne środki będą trafiać na rynki, a oni będą pobierać opłaty za zarządzanie środkami zgromadzonymi w Pracowniczych Planach Kapitałowych – podkreśliła prof. Leokadia Oręziak, kierownik Katedry Finansów Międzynarodowych Szkoły Głównej Handlowej oraz ceniona badaczka systemów emerytalnych, autorka uznanej książki o skutkach wprowadzenia na Wisłą Otwartych Funduszy Emerytalnych pt. „OFE. Katastrofa prywatyzacji emerytur w Polsce”.

Zdaniem profesor Oręziak deklarowana przez rząd dobrowolności udziału w programie, w rzeczywistości jest fikcją: W istocie w ramach PPK, obowiązuje aromatyczny zapis pracowników sektora prywatnego, a następnie publicznego, do programu. Tylko kto będzie wiedział i nie zapomni o możliwości wyjścia z programu, to będzie mógł się wypisać. Przy automatycznym zapisie wiele osób nie zdecyduje się na wypisanie z programu, bojąc się konieczności zwrotu środków wpłacany ze strony państwa. Nawet jak ktoś złoży oświadczenie, że się wypisuje, to co dwa lat i tak zostanie do niego automatycznie zapisany powtórnie. Trudno to nazwać systemem dobrowolnym.

Do gry na rynkach finansowych i na giełdzie zaprzęgnięte będą nie tylko składki płacone przez pracownika i pracodawcę, ale też publiczne pieniądze z funduszu pracy – podkreśliła prof. Leokadia Oręziak.

Ekonomistka wskazuje na znaczne koszty dla sektora finansów publicznych oraz dla samych uczestników planów, przy baraku odpowiednich gwarancji wypłaty przyszłych świadczeń: Szacuje się, że w ramach Pracowniczych Planów Kapitałowych ok. trzech miliardów złotych rocznie z publicznych pieniędzy, będzie przekazanych na rynek kapitałowy. Będzie to system, który pochłonie bardzo duże środki finansowe od pracowników, pracodawców ale również państwa, nie dając żądanych gwarancji emerytalnych dla jego uczestników.

Tak naprawdę oceniając to rozwiązanie, można powiedzieć, że z pensji pracowniczych środki trafią do budżetu państwa, za pośrednictwem instytucji finansowych, które sobie od tego skasują procent – mówił prof. Oręziak.

Jedynym sprawdzonym zabezpieczeniem wypłaty świadczeń na starość jest powszechny publicznych system emerytalny, a wszelkie prywatne formy zabezpieczeń mogą działać tylko w formie pełnej dobrowolności jako uzupełnienia dla chętnych, podkreśliła profesor Leokadia Oręziak. Wskazując jednocześnie na szereg zagrożeń, na jakie narażone będą środku zgromadzone w ramach nowej propozycji premiera Morawieckiego: Pieniądze, które trafią do PPK będą narażone na ryzyko rynku finansowego, czyli załamań giełdowych i kryzysów, kiedy aktywa spadają o kilkanaście procent. Aktywa finansowe nie są zabezpieczone przed inflacją oraz defraudacją ze strony instytucji finansowych. (…) Opłaty, nawet zredukowane przez ustawodawcę, ale pobierane przez lata, będą wpływać na obniżenie świadczenia.

Jest to rozwianie ryzykowne z punktu widzenia emeryta. To nie spełnia wymagań stawianych systemom emerytalnym. W ogóle nie jest system emerytalny, tylko sposób na zebranie kapitału na państwowe inwestycje – podkreśliła prof. Leokadia Oręziak, ekonomistka, specjalizująca się w zasadach działania rynków finansowych i ich wpływu na systemy emerytalne.

 

ŁAJ

Piotr Apel: Wolny rynek kończy się tam, gdzie jest zbyt duża koncentracja kapitału, który wymusza zmiany w prawie

Zdaniem posła Kukiz’15 polityka rządów w Polsce w ostatnich latach prowadziła do uzależnienia naszej gospodarce od wielkich korporacji, które wypierają z rynku polskich przedsiębiorców.

Zdaniem posła Kukiz’15 obecnie wielki międzynarodowy kapitał wpływa na stanowienie prawa w Polsce, na nie korzyść mniejszych uczestników rynku: Kiedyś cała koncentracja kapitału, którą oglądaliśmy na świcie, dążyła do poprawienia poprawy jakości działania swojej konkurencji i ścigając się z innymi podmiotami. Ale aby konkurencja była realna, to nie można doprowadzić do tego, że duży, skoncentrowany kapitał mógł konkurować za pomocą nacisku na zmiany prawa.

Gość Poranka Wnet podkreślił, że w segmencie handlu spożywczego w zasadzie nie ma już wolnego rynku: Dzisiaj w Polsce mamy bardzo widoczny udział hipermarketów na polskim rynku handlu spożywczego, z którego systematycznie wypierany jest mały polski handel. To jest nie tylko konkurencja cenowa, ale też prawna i polityczna. To dobrze widać w Łodzi w miejscach, gdzie od lat działają tradycyjne bazary i zieleniaki stawiane są zagraniczne sklepy, z pozwoleniem lokalnych władz miejskich, które często dają jeszcze zwolnienia z podatków.

Jak ma funkcjonować wolny rynek, kiedy mamy nierówne zasady dla podmiotów na nim działających. Duże sieci handlowe mogą mieć niższe ceny, nie tylko wynikające ze skali, ale również z preferencyjnych stawek podatkowych – podkreślił w Poranku Wnet Piotr Apel.

Gość Poranka Wnet wskazywał na błędy w podstawowych założeniach rozwoju gospodarczego Polski: Jestem przekonamy, że doganianie Niemiec w rozwoju gospodarczym jest możliwe, ale nie dlatego, że Polska zaczyna się rozwijać coraz szybciej, ale dlatego, że Niemcy zwalniają. Polskie rządy przez ostatnie lata zajmowały się mordowaniem polskich najaktywniejszych przedsiębiorców, godząc w podstawy zwrotu gospodarczego.

Premier Morawiecki kilka miesięcy temu cieszył się ze sprowadzenia do Polski montowi mercedesa, gdzie niczego się nie produkuje, tylko skręca z przywiezionych części silniki, ale polski rząd musiał dać dla koncernu wielomilionowe zwolnienia z podatków – podkreślił w rozmowie z Aleksandrem Wierzejskim w Poranku Wnet Piotr Apel, poseł Kukiz’15.

ŁAJ