Kryzys paliwowy w Wielkiej Brytanii. Machura: Dane są dosyć sprzeczne

Tomasz Machura komentuje brytyjski kryzys paliwowy. Podczas gdy rząd mówi o jego końcu, stowarzyszenie niezależnych stacji paliw podkreśla, że poziom zapotrzebowania na paliwo jest nadal podwyższony.


W wywiadzie z redaktorem Łukaszem Jankowskim ekonomista pracujący w Wielkiej Brytanii, Tomasz Machura, opowiada o tamtejszym kryzysie paliwowym. Zdaniem polskiego mieszkańca Wysp trudno wypowiedzieć się o stanie sytuacji z powodu sprzecznych przekazów:

Z jednej strony rząd mówi, że kryzys paliwowy już się kończy, że następuje wyhamowanie tego nadmiernego popytu. Stowarzyszenie niezależnych stacji benzynowych cały czas mówi, że poziom zapotrzebowania na paliwo jest podwyższony i cały czas są stacje, które nie są w stanie nadążyć z dostarczaniem paliwa – relacjonuje Tomasz Machura.

Co więcej, gość porannej audycji opisuje jak przebiegły objawy kryzysu w ubiegły weekend. Z danych, na które powołuje się polski ekonomista wynika, że popyt na paliwo był wówczas prawie dwukrotnie wyższy niż na co dzień:

Od piątku do niedzieli przewiduje się, że było ok. 180 procent normalnego popytu – podkreśla Tomasz Machura.

Ponadto, rozmówca Łukasza Jankowskiego opowiada również jak wygląda popyt na inne dobra w Wielkiej Brytanii w dobie pandemii. Jednocześnie Tomasz Machura zwraca uwagę, na specyfikę kryzysu paliwowego w porównaniu z brakiem dostępności wśród innych dóbr:

Z paliwem jest ten problem – czy korzyść w tym przypadku – że nie można go przechowywać w inny sposób niż tylko w baku samochodowym. Ten run na stacje benzynowe żeby wykupić paliwo zostaje w pewien sposób zaspokojony, bo popyt wraca do normalnego poziomu – stwierdza Tomasz Machura.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!


N.N.

Kowalczyk: Przedsiębiorcy nie będą mieli wątpliwości co do korzyści wynikających z Polskiego Ładu

W porannej audycji szef sejmowej komisji finansów publicznych komentuje najnowsze poprawki do Polskiego Ładu. Jak twierdzi Henryk Kowalczyk, jedną z najważniejszych jest tzw. ulga dla klasy średniej.

W wywiadzie z redaktorem Łukaszem Jankowskim szef sejmowej komisji finansów publicznych, Henryk Kowalczyk (PiS), mówi o przyszłej polityce gospodarczej po wprowadzeniu Polskiego Ładu. Zdaniem polityka partie PiS oraz Kukiz’15 przegłosują plany zreformowania gospodarki. Co więcej, mimo, iż projekt jest reformy jawi się jako twór silnie kompromisowy lub wręcz niezadowalający dla wielu sejmowych ugrupowań Henryk Kowalczyk mówi o jego licznych zaletach. Zdaniem polityka PiS bezsprzecznie skorzystają na nim najubożsi Polacy.

Trudno wyobrazić mi sobie posła, który nie popiera Polskiego Ładu – mówi gość „Poranka WNET”.

Jak zaznacza gość porannej audycji reforma systemu podatkowego nie jest jeszcze ukończona. Obecnie trwa rozpatrywanie zgłoszonych w środę 29 września w czasie drugiego czytania poprawek. Jedną z nich jest m.in. rozszerzenie ulgi dla klasy średniej:

Jedna z najważniejszych poprawek to rozszerzenie tzw. ulgi dla klasy średniej, która jest zastosowana dla osób pracujących na umowie o pracę, zarabiających pomiędzy 6-13 tys. Takim algorytmem obniża się podatek – wspomina polityk.

Jednocześnie, jak zaznacza rozmówca Łukasza Jankowskiego taką samą ulgę mają otrzymać także osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą. Osoby takie muszą jednak spełnić pewne warunki. Jak podkreśla polityk dotyczą one zarobków oraz sposobu rozliczania się:

Również taka sama ulga będzie zastosowana dla osób, które prowadzą jednoosobową działalność gospodarczą, których dochody mieszczą się w przedziale 6-13 tys. i rozliczają się na zasadach ogólnych – dodaje Henryk Kowalczyk.

Zapraszamy do wysłuchania całej audycji!

N.N.

Za (miliony) euro sprzedamy własną matkę. Proces już się rozpoczął / Felieton sobotni Jana Azji Kowalskiego

Otrzymujemy z Unii Europejskiej wpłacone tam nasze pieniądze, po potrąceniu prowizji na utrzymanie tego wstrętnego molocha. Zatem więcej tracimy niż zyskujemy i jeszcze musimy polubić szatańską tęczę!

Ale byłem dumny z naszych samorządowców, gdy parę lat temu przyjmowali uchwały blokujące inwazję ideologii gender na ich małe ojczyzny. Świętokrzyskie, Małopolska, Podkarpacie. Tymczasem w środę, po apelu rządu, sejmik województwa świętokrzyskiego jako pierwszy wycofał się z buńczucznego non possumus (Kolejne zrobią to za chwilę).

„My, radni Województwa Świętokrzyskiego, wyrażamy swoją głęboką dezaprobatę i zdecydowany sprzeciw wobec prowadzonych przez liberalne środowiska polityczne i społeczne prób promocji ideologii opartej na afirmacji LGBT, stojących w jawnej sprzeczności z dziedzictwem kulturowym i wielowiekowymi tradycjami chrześcijańskimi nie tylko Regionu Świętego Krzyża, ale także Polski i Europy”. (Za: PCH24).

Tak uchwalili w roku 2019. Ale teraz, dwa lata później, gdy Komisja Europejska wstrzymała przelew w wysokości 16 mln euro, rura naszym wielowiekowym chrześcijanom wyraźnie zmiękła. Zapewnili Wysoką Komisję, że za uchwałę żałują, odwołują ją i od tej pory będą się we wszystkim Wysokiej Komisji słuchać.

– To kiedy puścicie ten przelew?

Jeżeli nie rozumieliście, co oznacza powiązanie funduszy europejskich z praworządnością, to już dłużej nie musicie się zastanawiać.

A co oznacza praworządność w wykonaniu Komisji Europejskiej Parlamentu Europejskiego i Trybunału Sprawiedliwości UE? Oznacza jedno – bezwzględne egzekwowanie poddaństwa słabszych państw Unii Europejskiej wobec najmocniejszego państwa, czyli Niemiec. I towarzyszącej im chwilowo w roli alibi Francji. Oraz bezwzględny ideologiczny dyktat nowej bolszewii względem zacofanej, jeszcze chrześcijańskiej, wschodniej części Europy.

To powiązanie zapewnił nam najlepszy polski rząd i najlepszy negocjator tysiąclecia, premier Mateusz Morawiecki. A teraz, zgodnie z paryską umową, naciska na samorządy (formalnie to skandal, ten list do samorządowców ministra Budy), aby „praworządności” europejskiej (czyli czyjej?) przestrzegały.

Oznacza to otwarcie drzwi do naszych przedszkoli, szkół, domów kultury, teatrów i in. dla ideologii rozbicia rodziny i zniszczenia człowieka – dziecka Bożego. Za euro, za miliony euro.

Jedno w tym wszystkim zastanawia. Z prezentacji ministra Patryka Jakiego z Solidarnej Polski i wyliczeń profesora Krysiaka wynika czarno na białym, że sprzedajemy się za nasze własne euro. Że otrzymujemy z Unii Europejskiej wpłacone tam nasze pieniądze, po potrąceniu prowizji na utrzymanie tego obrzydliwego molocha. Zatem więcej tracimy niż zyskujemy i jeszcze musimy polubić szatańską tęczę!

Pal sześć lgbt. A Turów? Okazuje się, że jako jedyny śmierdzi. Natomiast takie same elektrownie po stronie czeskiej i niemieckiej pachną. I nie szkodzą środowisku i klimatowi.

Widać w ostatnich latach wyraźnie, że polski rząd, powołany przez obóz Zjednoczonej Prawicy, kompletnie nie radzi sobie w negocjacjach z władzami Unii Europejskiej. Co więcej, coraz wyraźniej widać, że jesteśmy członkiem drugiej kategorii. Takim, który ma jedno prawo: podporządkować się.

Dzieje się tak nie bez przyczyny. Wbrew pokazowej walce na śmierć i życie z Platformą Obywatelską, politycy Prawa i Sprawiedliwości są tak samo przekonani o naszej niższości i wasalności w stosunku do Europy. Kontynuują tę samą samobójczą politykę uzależnienia finansowego, gospodarczego i strukturalnego od UE. I wykazują patologiczny lęk przed wzięciem odpowiedzialności za polskie państwo i naród.

Człowiek rzadko się zmienia na lepsze, natomiast struktury mogą tylko na gorsze. Dlatego nie możemy się spodziewać zmiany prowadzenia naszej europejskiej polityki przez obecny obóz władzy. Czy szansą są kolejne wybory? Patrząc na obecne sondaże i ich uczestników, byłoby tylko gorzej.

Tymczasem stoją przed nami prawdziwe wyzwania.

  1. Obrona suwerenności gospodarczej państwa.
  2. Obrona chrześcijańskich wartości narodu.
  3. Obrona niepodległości politycznej w niepewnej przyszłości.
  4. Obrona indywidualnej wolności każdego z nas.

Jak im sprostać? Pomyślcie o tym w wolnej chwili. Swoje przemyślenia przedstawię następnym razem.

Jan Azja Kowalski

Robert Zapotoczny: PPK nie wymaga żadnego działania. Opiera się na inercji

Gościem „Kuriera w samo południe” jest Robert Zapotoczny – współtwórca programu Pracowniczych Planów Kapitałowych.

Ekonomista komentuje zmiany w zakresie popularności tworzenia Pracowniczych Planów Kapitałowych. Gość tłumaczy na czym polega ten plan. Chodzi o to, aby w miejscu swojej pracy zapisać się do takiego planu a cały mechanizm polega na odpisaniu odpowiedniego procenta od swoich zarobków, który staje się oszczędnościami. Długofalowo przyczynia się to do konieczności zaoferowania podwyżki przez danego pracodawcę.

PPK nie wymaga żadnego działania. Ono opiera się na inercji, na tym, żebyśmy nic nie robili. Niczego sobie nie planowali. Po prostu zostawili sprawy jakimi one są i budowali oszczędność.

Robert Zapotoczny odnosi się również do kwestii powszechnego brak zaufania dla systemowego programu oszczędzania. Aczkolwiek zdaniem ekonomisty w momencie trudniej sytuacji posiadanie oszczędności jest na prawdę rzeczą, która procentuje w nagłych przypadkach.

Jeżeli jesteśmy w sytuacji podbramkowej, w sytuacji, kiedy nagle potrzebujemy większej kwoty pieniędzy, bez względu na to jako to jest przyczyna to posiadanie oszczędności zdecydowanie zmienia nasza postawę, samopoczucie pewność siebie.

Gość przypomina najważniejsze informacje, jakie są potrzebne do tego, aby zapisać się do Pracowniczego Planu Kapitałowego.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.J.

Smołkowska: Polki są postrzegane jako bardzo zaradne, przedsiębiorcze, oszczędne, gospodarność mają we krwi

Małgorzata Smołkowska o tym, czy dziś polskie kobiety myślą o zabezpieczeniu finansowym, i o tym czy mają do tego warunki? A także o zbliżającej się konferencji „Bezpieczeństwo finansowe kobiet”

Małgorzata Smołkowska z zarządu PFR Portal PPK o wciąż istniejących dysproporcjach w w wynagrodzeniach pomiędzy mężczyznami i kobietami. I o tym czy Polki potrafią oszczędzać. Zachęca do korzystania nowoczesnych produktów finansowych, które pomagają korzystać z ulg finansowych. Opowiada o Konferencji „Bezpieczeństwo finansowe kobiet”, która odbędzie się 6 października 2021 r.

To, że pełnimy rolę matek ma wpływ na nasze finanse, to ma wpływ na naszą karierę zawodową. Wystarczy, że na rok wypadnie dana kobieta z trybów swoich wykonywanych zadań i już trudniej jest jej po pierwsze wrócić do pracy, po drugie nadgonić lukę ekonomiczną.

Małgorzata Smołkowska mówi o wyzwaniach przed którymi stają kobiety, które łączą obowiązki domowe i zawodowe. I o tym, gdzie powinny szukać pomocy i rady. Jest lepiej, ale wciąż jest dużo do zrobienia.

Kobiety powinny zastanowić się i rozejrzeć się,  sięgnąć po te produkty, które są dostępne tu i teraz, które nie będą angażowały  niepotrzebnie ich czasu ani nie wymagały specjalnej wiedzy. Takim produktem są  na przykład Pracownicze Plany Kapitałowe, które  mogą służyć jako koło ratunkowe w sytuacjach, gdy trzeba sięgnąć po gotówkę.

Konferencja „Bezpieczeństwo finansowe kobiet” zostanie przeprowadzona w formie hybrydowej: stacjonarnie w Centrum Giełdowym w Warszawie oraz poprzez transmisję internetową.
Organizatorem konferencji jest PFR Portal PPK sp. z o.o. Konferencja skierowana jest do kobiet, a jej celem jest zwiększenie świadomości finansowej kobiet.

Podczas konferencji porozmawiamy o oszczędzaniu, emeryturze, planowaniu budżetu oraz oszczędzaniu od najmłodszych lat. Dlaczego właśnie ta konferencja? To nie tylko teoria, ale przede wszystkim praktyka przekazana uczestniczkom podczas warsztatów.

Do udziału zaproszone zostały nie tylko uznane autorytety z dziedziny finansów, inwestowania i oszczędzania, ale również osoby, które na co dzień prowadzą działania edukacyjne, skierowane do kobiet – w tym blogerki i edukatorki.

Udział w konferencji jest bezpłatny, ale wymagana jest rejestracja. Liczba miejsc ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń. Wypełnij formularz zgłoszeniowy na stronie mojeppk.pl i już dziś zapisz się na konferencję!

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.M.

Miernik: bardziej patrzymy teraz na produkty jakościowe, które maja realny potencjał, a nie na nowości dla samej nowości

Gościem „Poranka Wnet” jest Łukasz Miernik – broker innowacji Centrum Innowacji i Transferu Technologii Uniwersytetu Medycznego, który opowiada o swojej pracy.

Trwa Wielka Wyprawa Radia Wnet, której kolejnym przystankiem jest Łódź – gościem „Poranka Wnet”, prosto ze stolicy województwa łódzkiego, jest Łukasz Miernik – broker innowacji Centrum Innowacji i Transferu Technologii Uniwersytetu Medycznego, który opowiada o specyfice swojej pracy – polega ona na pozyskiwaniu innowacji z rynku i staraniach o ich wdrożenie.

Jest to przedstawiciel handlowy dość specyficznej branży, jaką jest innowacja – zwłaszcza w medycynie.

Broker zbiera innowacje wytworzone przez naukowców i studentów, z drugiej strony pozyskuje je od młodych przedsiębiorców, startupów i poszukuję partnerów biznesowych, którzy sprawią, że możliwe będzie skuteczne wdrożenie projektu na rynek. Łukasz Miernik wspomina również o wadach i zaletach wśród konsekwencji pandemii na rynku.

Covid zwiększył świadomość konsumentów o zagrożeniach biologicznych wokół nas, co może grozić, jeśli nie będziemy dbać o higienę i czystość w naszym środowisku.

Gość „Poranka Wnet” jako główną wadę wskazuje natomiast dominację tematu pandemii, co przyczyniło się do przykrycia wcześniejszych problemów, które nie zniknęły.

Temat pandemii pojawił się na ustach całego świata w jednym momencie i przykrył realne problemy, którymi się do tej pory zajmowaliśmy.

Broker komentuje również sytuację na rynku startupów – minął już początkowy boom na zakładanie działalności, gdy akceptowane były nawet niezbyt obiecujące pomysły. W chwili obecnej liczą się jakość i pragmatyzm.

Bardziej patrzymy teraz na produkty jakościowe, które maja realne możliwości wdrożenia – nie nowości dla samej nowości.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

Grześkowiak: Trafiliśmy w pewną niszę – tego typu lokomotyw manewrowych napędzanych wodorem nikt jeszcze nie robił

Gościem „Poranka Wnet” jest Maciej Grześkowiak – dyrektor ds. projektów strategicznych i komunikacji w PESA, który mówi o współpracy między PKP, PKN Orlen i PESA.


Trwa Wielka Wyprawa Radia Wnet – kolejnym jej przystankiem jest Bydgoszcz. Gościem „Poranka Wnet”, prosto ze stolicy województwa kujawsko-pomorskiego, jest Maciej Grześkowiak – dyrektor ds. projektów strategicznych i komunikacji w PESA, który mówi o współpracy między PKP, PKN Orlen i PESA. Firmy skupiają się nad paliwem wodorowym – trwają prace mające na celu stworzenie systemu komunikacyjnego opartego na tym źródle energii. Jest już ono coraz częściej wykorzystywane do napędzania samochodów osobowych.

W środę uczestniczyłem w spotkaniu, na którym przedstawiciel firmy Toyota, która sprzedaje samochody napędzane wodorem – jest już pierwsza taka Toyota kupiona w Bydgoszczy.

Zaletą napędzania pojazdów energią wodorową jest zero-emisyjność. PKP, PKN Orlen i PESA pracują nad pojazdami komunikacji miejskiej, które mogłyby być napędzane wodorem. Lokomotywa manewrowa jest pierwszym pojazdem, który powstał spod rąk polskich koncernów.

Lokomotywa napędzana tylko z ogniw wodorowych jest już gotowa i chcemy ją pokazać we wtorek na targach. Jest to dla nas etap zbierania doświadczeń.

Praca nad prototypem lokomotywy stanowi wstęp do coraz śmielszych eksperymentów – kolejnym etapem będzie opracowanie regularnego pojazdu szynowego. Od strony finansowej sytuacja rozwija się równie prężnie – z efektów pracy specjalistów mogą skorzystać nie tylko spółki krajowe, ale i zagraniczne.

Trafiliśmy w pewną niszę – tego typu lokomotyw manewrowych, napędzanych wodorem – bardzo potrzebnych w portach, czy kopalniach – nikt jeszcze nie robił.

Jeśli rozwój nowej technologii będzie się w dalszym stopniu prężnie rozwijał – koszty zaczną zaczną się bilansować i będzie możliwe zastąpienie pojazdów o napędzie spalinowym.

Za kilka lat koszty eksploatacji pojazdów wodorowych i spalinowych będą porównywalne.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

PK

 

Jak zadbać o swój domowy budżet? Konferencja „Bezpieczeństwo finansowe kobiet” już 6 października

Konferencja „Bezpieczeństwo finansowe kobiet” odbędzie się 6 października 2021 r. W formie hybrydowej: stacjonarnie w Centrum Giełdowym w Warszawie oraz poprzez transmisję internetową.

Organizatorem konferencji jest PFR Portal PPK sp. z o.o. Konferencja skierowana jest do kobiet, a jej celem jest zwiększenie świadomości finansowej kobiet.

 

 

Zastanawiasz się, jak zadbać o swój domowy budżet? Czujesz, że nie masz kontroli nad swoimi wydatkami? To nie tylko Twoje dylematy. Jeśli chcesz się nauczyć sposobów zarządzania swoimi pieniędzmi i precyzyjnego planowania wydatków, weź udział w wyjątkowej konferencji „Bezpieczeństwo finansowe kobiet”. Odzyskaj panowanie nad portfelem oraz zobacz, jak odkładać na przyszłość swoją i swojej rodziny.

Podczas konferencji porozmawiamy o oszczędzaniu, emeryturze, planowaniu budżetu oraz oszczędzaniu od najmłodszych lat. Dlaczego właśnie ta konferencja? To nie tylko teoria, ale przede wszystkim praktyka przekazana uczestniczkom podczas warsztatów.

Do udziału zaproszone zostały nie tylko uznane autorytety z dziedziny finansów, inwestowania i oszczędzania, ale również osoby, które na co dzień prowadzą działania edukacyjne, skierowane do kobiet – w tym blogerki i edukatorki finansowe.


Udział w konferencji jest bezpłatny, ale wymagana jest rejestracja. Liczba miejsc ograniczona, decyduje kolejność zgłoszeń. Wypełnij formularz zgłoszeniowy na stronie mojeppk.pl i już dziś zapisz się na konferencję!

 

 


Sadowski: składka zdrowotna powinna być dobrowolna. To obywatel powinien ustalać jej wysokość, a nie państwo

Wnet.fm

Ekonomista skomentował zapowiedzi rzecznika rządu Piotra Müllera, który ogłosił, że najprawdopodobniej nastąpią zmiany w podatkowej sferze ,,Polskiego Ładu”, dotyczące wysokości składki zdrowotnej; miałaby ona wynosić nie 9%, lecz prawdopodobnie 4,8%. Sadowski ubolewał, że pomimo płacenia składek, pacjenci są często zmuszeni do korzystania z prywatnej służby zdrowia. Ponadto stwierdził, że:

Nie powinniśmy mówić o wysokości składki, tylko o wysokości podatku. Składka nie powinna być uzależniona od wysokości dochodu.

Wyraził również swoją opinię na temat możliwej alternatywy dla obecnego systemu opieki zdrowotnej:

Skoro mamy bon wakacyjny, to nie ma żadnego powodu, dla którego miałoby nie być bonu zdrowotnego. W 2007 roku nasze Centrum proponowało tego typu rozwiązanie. Zależało nam na tym, aby obywatel sam decydował, z jakiej ubezpieczalni skorzysta.

Ekonomista zauważył, że mamy w tej chwili do czynienia z prywatyzacją niejako wymuszoną; ze względu na wiążące się z publiczną służbą zdrowia niedogodności, pacjenci coraz częściej wybierają przychodnie prywatne. Wskazał także na prostą, choć nie przez wszystkich dostrzeganą, zależność:

Jeżeli mamy ograniczone możliwości finansowe, to nie możemy wymagać nieograniczonego dostępu do usług medycznych.

Sadowski powołał się na raport Najwyższej Izby Kontroli z 2015 roku, w którym stwierdzono, że zwiększenie nakładów finansowych na państwową służbę zdrowia nie zwiększyło wcale jej wydajności. Przypomniał, że Singapur, kraj, którego służba zdrowia uważana jest za najlepiej zorganizowaną na świecie, przeznacza na ten cel zaledwie 4,5% swojego PKB. Zaznaczył, że skoro nasz system jest nieefektywny, to nie powinno być zgody społecznej na podwyższanie wysokości składki zdrowotnej:

Wszelkie ubezpieczenia powinny być kwestią wolnego wyboru, bez względu na to, czy mówimy o składce zdrowotnej, czy o ZUSie.

Ekonomista wypowiedział się także na temat długu publicznego. Zauważył, że wysokość wydatków państwowych powinno dostosować się do możliwości gospodarki:

W momencie, w którym inflacja zaczyna pożerać oszczędności Polaków, Państwo Polskie powinno wyciągnąć wnioski i również zacząć oszczędzać.

Sadowski wskazał, że wysokość inflacji w Polsce jest w rzeczywistości wyższa niż wartość podawana przez Rząd:

Według raportu Konrada Raczkowskiego, byłego wiceministra finansów, inflacja jest w Polsce na poziomie dwucyfrowym. Zachęcam do zapoznania się z tym raportem, jest on dostępny w sieci.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy!

S.S.

 

 

 

Spotkajmy się! Redakcja WNET wyruszyła w trasę! Pierwszym przystankiem Białystok

5 września redakcja Radia WNET rozpoczęła niepowtarzalną podróż, czyli Wielką Wyprawę Radia WNET. Przez dwa i pół tygodnia wraz z mobilnymi studiami będziemy wędrować po Polsce.

Odwiedzimy wszystkie siedem miast, w których nadaje Radio WNET, ale wnikniemy także w przestrzeń lokalną, z dala od wielkich aglomeracji. Przybliżymy słuchaczom różne odcienie polskiej kultury, sylwetki wyjątkowych osób ze świata polityki, nauki, przedsiębiorczości, religii i sztuki, a także historię odwiedzanych miejscowości i regionów.

Celem naszej wyprawy jest poznanie. Będziemy badać i prezentować na antenie zwyczaje mieszkańców poszczególnych miast, czyli naszych słuchaczy. Chcemy jednocześnie, aby nasi odbiorcy poznali się nawzajem.

W każdym z odwiedzonych przez nas miast nadamy całodzienną audycję zakończoną “Dobrym Wieczorem”, czyli koncertem radiowym połączonym ze spotkaniem z naszymi przyjaciółmi i słuchaczami. 22 września, w pierwszy dzień jesieni, wyprawa zakończy swój bieg docierając do Warszawy, gdzie o godz. 19 w Teatrze Palladium odbędzie się finałowy koncert podsumowujący osiemnaście dni naszej podróży.

Wezmą udział nasi słuchacze oraz zaproszeni goście. Koncert poprowadzą Milo Kurtis oraz Marcin i Lidia Pospieszalscy, wystąpią na nim również  goście specjalni. Wydarzenie będzie transmitowane w telewizji oraz na kanałach społecznościowych WNET.

Terminarz Wielkiej Wyprawy Radia WNET:

Białystok (5-7 IX)
Lublin (7-9 IX)
Kraków (9-11 IX)
Wrocław (12-14 IX)
Szczecin (14-16IX)
Bydgoszcz (16-18 IX)
Łódź (120-21 IX)

Koncert finałowy Warszawa: 22 IX, [Teatr Palladium]

Już teraz zapraszamy Państwa do towarzyszenia nam w naszej drodze. Spotkajmy i poznajmy się.

N.N.