W najnowszym wydaniu „Studia Lwów” głównym tematem był reportaż ze Zjazdu Polskich Organizacji na Ukrainie, który odbył się w Brzuchowicach pod Lwowem. W wydarzeniu uczestniczyło ponad sto osób — przedstawiciele stowarzyszeń i instytucji z niemal całej Ukrainy: od Charkowa i Sum, przez Mikołajów i Odessę, po Kijów, Żytomierz i zachodnią Ukrainę. Zjazd zorganizowało przede wszystkim Centrum Kultury Polskiej i Dialogu Europejskiego w Iwano-Frankiwsku we współpracy m.in. ze Związkiem Polaków Ukrainy oraz Federacją Organizacji Polskich na Ukrainie.
Tegoroczne spotkanie miało charakter roboczy: trzy i pół dnia szkoleń, paneli i debat poświęconych kondycji oraz rozwojowi polskiej społeczności w realiach pełnoskalowej wojny. Wypracowane rekomendacje mają trafić zarówno do władz Rzeczypospolitej Polskiej, jak i Ukrainy — jako zapis najpilniejszych potrzeb i postulatów środowiska.
W audycji przypomniano również dramatyczny kontekst ostatnich dni: nocny, zmasowany rosyjski atak na Lwów i zachodnią Ukrainę, który uderzył m.in. w infrastrukturę energetyczną i cywilną. To właśnie ta rzeczywistość wojny, o której mówili goście, wzmacnia znaczenie współpracy, koordynacji i budowania odporności społecznej.
Wśród obecnych na zjeździe znaleźli się przedstawiciele władz polskich i ukraińskich, w tym konsul generalny RP we Lwowie Marek Radziwon, senatorowie Ryszard Majer (wiceprzewodniczący Komisji Spraw Emigracji i Łączności z Polakami za Granicą) i Halina Bieda (przewodnicząca zespołu ds. dziedzictwa narodowego), a ze strony ukraińskiej — Wiktor Kowrej, naczelnik Wydziału Polityki Etnicznej Państwowej Służby Ukrainy ds. Polityki Etnicznej i Wolności Sumienia. Współorganizatorem była także Fundacja „Wolność i Demokracja” z prezes Lilą Luboniewicz. Obecna była prezes Związku Polaków Ukrainy Lesia Jermak.
Reportaż zawierał rozmowy z uczestnikami i organizatorami. Senator Ryszard Majer podkreślił znaczenie trzech poziomów postulatów: „dla nas” (Parlamentu i rządu RP), „dla siebie” (środowisk organizacji polskich — w duchu współpracy i wymiany doświadczeń) oraz „dla nich” (władz ukraińskich, centralnych i samorządowych). Wątek praktycznej implementacji doświadczeń wojennych — od odporności społecznej po obronę cywilną i walkę z dezinformacją — wybrzmiał jako paląca potrzeba także po stronie polskiej.
Z kolei Wito Nadaszkiewicz zwrócił uwagę na potrzebę wzmocnienia adwokacji interesów polskiej mniejszości w Kijowie oraz na sens szerszej współpracy z innymi mniejszościami narodowymi na Ukrainie (m.in. rumuńską, węgierską, słowacką, tatarską i żydowską) w celu wymiany dobrych praktyk. Harcerską perspektywę przedstawił komendant Hufca „Wołyń” Aleksander Radica, mówiąc o wychowaniu młodzieży w warunkach wojny i o ciągłości pracy metodycznej mimo strat i służby wielu harcerzy na froncie. Dyrektor Liceum nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie, Wira Szerszniowa, podkreśliła zaś znaczenie „odmrożenia” kontaktów po okresie pandemii i pierwszych latach wojny oraz wartość „fontanny pomysłów” do wykorzystania w szkołach i organizacjach.
Kulminacją zjazdu była prezentacja rekomendacji, które mają wesprzeć rozwój, integrację i skuteczność polskich organizacji na Ukrainie. Jak podkreślili gospodarze audycji, powodzenie zależy teraz od sprawnego dialogu z władzami w Warszawie i Kijowie — oraz od konsekwentnej współpracy wewnątrz samego środowiska, „jednym głosem”.
Audycję poprowadzili ze Lwowa Artur Żak i z Warszawy Wojciech Jankowski. Realizacja: Adam Czerpak.
Mówcy i najważniejsze cytaty
• Wojciech Jankowski — „Gdzie byłeś, gdy ciebie nie było?”
• Artur Żak — „Najważniejszą wartością dodaną tego zjazdu była wymiana doświadczeń i wzajemne poznawanie się ludzi.”
• Senator Ryszard Majer — „Stąd głos ze Lwowa jest dla władz publicznych bardzo istotny.”
• Wito Nadaszkiewicz — „Adwokacja interesów polskich na poziomie Kijowa jest niestety na razie dość słaba i to należy zmienić.”
• Aleksander Radica — „Lepiej dyskutować niż unikać spotkań i kontaktów.”
• Wira Szerszniowa — „Najważniejsze było to, że wreszcie spotkaliśmy się wszyscy razem.”
Wywiady:
Artur Żak:
Panie Senatorze, spotkaliśmy się w ramach pierwszego takiego zjazdu od wielu lat — tutaj, w podlwowskich Brzuchowicach — w bardzo przyjemnych okolicznościach i w towarzystwie reprezentującym praktycznie cały przekrój społeczeństwa polskiego na Ukrainie. Czy tego typu spotkania są ważne i czym są dla państwa polskiego, dla narodu polskiego?
Senator Ryszard Majer:
Takie spotkania są bardzo ważne. Senat od lat tradycyjnie opiekuje się Polonią i Polakami mieszkającymi za granicą. Stąd obecność senatorów na takim spotkaniu jest istotna — jesteśmy niejako zobowiązani, by być, by wysłuchać tego, co macie do powiedzenia. Ale nie chodzi tylko o to, byśmy słuchali was; równie ważne jest, by organizacje pozarządowe reprezentujące mniejszość polską na Ukrainie mogły wzajemnie się poznać, porozmawiać i sformułować rezolucję, dezyderat — opowiedzieć o najistotniejszych problemach Polaków mieszkających na Ukrainie w bardzo złożonej sytuacji, bo toczy się pełnoskalowy konflikt zbrojny. Ta sytuacja wymaga działań ekstraordynaryjnych. Dobrze by było, aby w trakcie tego wielodniowego spotkania — co też sprzyja głębszemu poznaniu — sformułować postulaty: dla nas, dla siebie i dla nich.
Postulaty dla nas — czyli dla Parlamentu Rzeczypospolitej, ale też dla rządu — powinny obejmować kwestie najbardziej bolesne dla was jako Polaków mieszkających na Ukrainie i pozostające w gestii władz publicznych Rzeczypospolitej, które wiedzą o waszym istnieniu i o was pamiętają, ale nie zawsze do końca rozumieją potrzeby — a te się zmieniają, rzeczywistość jest dynamiczna; inne były rok temu, inne są dziś. Stąd głos ze Lwowa jest dla władz publicznych bardzo istotny.
Drugi element to wzajemne poznanie — kreowanie wspólnoty, którą jesteście. Wzajemne poznanie umożliwia wymianę doświadczeń, umiejętności i formułowanie postulatów najważniejszych dla całego środowiska; możliwa jest koordynacja działań. Jedna organizacja podejmuje działania A, inna B — można dostrzec i zdiagnozować, czego wam brakuje i jakie są potrzeby poszczególnych członków mniejszości polskiej.
Wreszcie trzeci aspekt: postulaty „dla nich” — dla władz ukraińskich, państwowych i samorządowych. Bardzo ważne, byśmy byli aktywnymi obywatelami państwa ukraińskiego, byśmy mogli rozmawiać o problemach Polaków z przedstawicielami władzy ukraińskiej. Z dużą satysfakcją odnotowałem obecność przedstawiciela władz ukraińskich na zjeździe. Myślę, że jeśli sformułujecie postulaty w formie dezyderatu, zostaną one przyjęte zarówno w Kijowie przez władze państwowe, jak i tutaj, w obwodzie lwowskim, który również powinien wsłuchiwać się w głos Polaków.
Artur Żak:
Teraz pytanie z innej beczki. Żyjemy w czasach wojny i dużego niepokoju — pełnoskalowa inwazja Rosji na Ukrainę. De facto Europa, w tym Rzeczpospolita Polska, znajduje się w trakcie wojny hybrydowej: liczne prowokacje, próby dywersji. Ostatnio — według polskich mediów — Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego zapobiegła bardzo poważnemu zamachowi terrorystycznemu. Czy doświadczenie Polaków, którzy pozostali na Ukrainie i w trakcie tej wojny musieli nabyć dodatkowe umiejętności, których w normalnych warunkach większość ludzi nie posiada, można byłoby wykorzystać w Rzeczypospolitej? Nie tylko w walce z dezinformacją, ale także w szeroko rozumianej obronie cywilnej. Wiem, że w Polsce to w pewnym stopniu kuleje na poziomie społecznym — co nie jest dziwne: w warunkach dobrobytu nie bierze się pod uwagę takiej ewentualności. Obywatele Ukrainy musieli się tego nauczyć, nie mieli wyboru. Czy można zaimplementować doświadczenie Polaków z Ukrainy, by przekazać je obywatelom Rzeczypospolitej?
Senator Ryszard Majer:
Można — i należy to zrobić. Taka implementacja powinna nastąpić. Przypomnę, że Polska jako pierwszy kraj w Europie bardzo mocno opowiedziała się za Ukrainą w momencie wybuchu wojny. Zmobilizowaliśmy inne narody Unii Europejskiej, by włączyły się najpierw w ofensywę dyplomatyczną, a potem militarną — pomoc szeroką falą płynie przez Przemyśl, wspomagamy Ukrainę. Doświadczenia zarówno Ukraińców, jak i Polaków mieszkających na Ukrainie w toku ostatnich trzech lat wojny są nieocenione dla państwa polskiego. Jestem głęboko przekonany, że wobec narastającego zagrożenia także dla granicy polskiej władze — Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych — będą sięgały po specjalistów, po Polaków stąd, by przygotować nasze systemy obronne i obrony cywilnej na ewidentnie rosnące zagrożenie ze strony rosyjskiego imperializmu.
Wito Nadaszkiewicz — jednocześnie działacz społeczny polskiej organizacji we Lwowie i przedstawiciel jednej z najaktywniejszych fundacji działających na Ukrainie, Fundacji Poland Helps
Wito Nadaszkiewicz:
Powiem, że inicjatywa takiego zjazdu jest mega pozytywna i jak najbardziej na czasie, bo, moim zdaniem, takich wydarzeń jest zbyt mało — są potrzebne, szczególnie teraz, podczas wojny; to już czwarty rok. Sytuacja Polaków na Ukrainie i polskich organizacji — teraz, a wcześniej, przed wojną i przed COVID-em — to zupełnie inna historia. Często po prostu nie orientujemy się, jaka jest obecna sytuacja. Bardzo ważne jest, byśmy, Polacy, mówili często jednym głosem — i gdy informujemy o problemach i potrzebach władze w Warszawie, i — jeszcze ważniejsze — gdy rozmawiamy z władzami ukraińskimi. Adwokacja interesów polskich, naszych stowarzyszeń na poziomie Kijowa jest niestety na razie dość słaba i to należy zmienić.
Cenne było też to, że prawie wszyscy się zgodzili — a niektórzy nawet inicjowali — że wartościowe doświadczenia mają również inne mniejszości narodowe na Ukrainie. Myślałem o tym od roku i teraz moja hipoteza się potwierdziła; będę nad tym pracował. Oprócz takich zjazdów zrobimy konferencję z udziałem przedstawicieli Rumunów, Węgrów, Słowaków, Tatarów — bardzo prężnie się rozwijają w trudnych warunkach, bo opuścili Krym, mieszkają w nowych miastach, na nieznanym terenie, ale szybko się rozwijają — oraz, jak najbardziej, społeczności żydowskiej, która korzysta z najlepszych wzorców, nie z Izraela, tylko ze Stanów Zjednoczonych, wypracowywanych 100–150 lat. To będzie bardzo cenna wymiana doświadczeń. Już sobie notowałem pytania: w których branżach? O co ich zapytać? A czym my możemy się podzielić, co mamy dobrze opracowane?
Aleksandr Radica, komendant Harcerskiego Hufca „Wołyń” Harcerstwa Polskiego na Ukrainie.
Artur Żak:
Niemal cztery dni zjazdu polskich organizacji — trzy pełne dni pracy. Bardzo różne środowiska, zrzeszające Polaków z niemal całej Ukrainy. Jak pan ocenia organizację tego wydarzenia? A może inaczej: czy tego typu wydarzenia są korzystne dla polskiej mniejszości, dla Polaków mieszkających na Ukrainie?
Aleksander Radica, komendant Harcerskiego Hufca „Wołyń” Harcerstwa Polskiego na Ukrainie, współzałożyciel Kulturalno-Oświatowego Centrum im. Tadeusza Czackiego:
Niejednokrotnie mówiłem, że są korzystne — i bardzo się cieszę, że po tylu latach ten zjazd się odbył. Można było nie tylko zapoznać się z ludźmi i organizacjami działającymi na obszarze całej Ukrainy, ale też wzmocnić swoją wiedzę, nawiązać nowe kontakty i podtrzymać stare. Myślę, że takie zjazdy są bardzo potrzebne. Widać to było po dyskusjach — wiadomo, że w dyskusji rodzi się jakaś „środkowa” prawda. Lepiej dyskutować niż unikać spotkań i kontaktów.
Artur Żak:
Zapytam jeszcze — nie w kontekście zjazdu, a działalności. Pamiętam tworzenie harcerstwa na Ukrainie w latach 90. Sam byłem harcerzem do końca szkoły; zresztą harcerzem jest się całe życie. Z jakimi wyzwaniami, szczególnie teraz, podczas pełnoskalowej inwazji, mierzy się harcerstwo działające na Ukrainie?
Aleksander Radica:
W harcerstwie, jak i w innych organizacjach, raz w górę, raz w dół — raz białe, raz czarne. W naszym hufcu wychowujemy młodzież w duchu patriotycznym. A jeśli nie oddawać życia za ojczyznę — to trudno… Wojna trwa, więc musimy działać. Odbywają się na bieżąco zbiórki dla młodszych, różnego rodzaju gry i zabawy — metodą harcerską; mamy szkolenia, nie przestajemy działać, bo młodzież tego potrzebuje. Nie ukrywam, że w 2022 roku wróciłem z Polski na Ukrainę, bo tu też są ludzie i młodzież — tu też trzeba działać, nie tylko w Polsce.
Artur Żak:
Jeśli się nie mylę — proszę mnie poprawić — chłopak z państwa hufca zginął. Przynajmniej o jednym wiem; niestety takich ludzi, którzy poświęcili to, co najcenniejsze — życie — i zdrowie w walce z agresorem, jest więcej.
Aleksander Radica:
Nie ukrywam — nie jeden. Głośno zrobiło się o druhnie/druhu Igorze — chyba o nim pan mówi, drużynowym 18. drużyny. Ale przed Igorem było jeszcze kilku naszych chłopaków; do dziś chłopcy walczą. Ze swojej strony staramy się ich wspierać jak tylko można — „sieć alarmowa” działa i musi działać.
Wira Szerszniowa, dyrektor Liceum nr 10 im. św. Marii Magdaleny we Lwowie:
Artur Żak:
Pani Dyrektor, zjazd się zakończył, wszyscy już wyjeżdżają. Z jakim nastrojem opuszcza pani to miejsce?
Wira Szerszniowa:
Z pozytywnym — to chyba najważniejsze określenie. I powiem, dlaczego. Najważniejsze było to, że wreszcie, po przerwach spowodowanych COVID-em i niestety wojną, spotkaliśmy się wszyscy razem — znani i nieznani — była okazja porozmawiać, skomunikować się; to było bardzo dobre. Po drugie — „fontanna” pomysłów, która powstała wskutek tego zjazdu, naprawdę zadziwiała. To, co można robić w organizacjach, i rzeczy, które można wziąć „na użytek” i wykorzystać w szkole.
Artur Żak:
Często zamykamy się w swoich środowiskach — regionalnie lub ze względu na profil działalności. Tutaj przyjechały bardzo różne organizacje: państwa szkoła działająca w systemie ukraińskim, szkoły sobotnio-niedzielne, organizacje społeczne niezwiązane z edukacją. Czy taka wymiana doświadczeń między tak różnymi podmiotami jest korzystna także dla państwa szkoły działającej w systemie ukraińskim?
Wira Szerszniowa:
Oczywiście, że tak. Choć jesteśmy różni i działamy w różnych regionach, współpracujemy. Na przykład razem z Ewą Mańkowską realizujemy wspólne projekty, chociaż to różne obwody i miejscowości. Utrzymujemy kontakty z Odessą w ramach olimpiad i konkursów. Z „małymi” szkołami sobotnimi spotykamy się częściej, ale i tu mamy wiele wspólnego. Organizacje — praca wychowawcza w szkole jest ściśle związana z pracą wychowawczą kształtującą tożsamość narodową i z pracą z młodzieżą, co jest bardzo ważne. Tu mamy naprawdę dużo wspólnego.
Artur Żak:
Państwa szkoła nie działa wyłącznie jako placówka przekazująca wiedzę i kształcenie w systemie — to coś na kształt rodziny.
Wysłuchaj całej audycji już teraz!
Studio Lwów jest na antenie Radia Wnet od 27 lutego 2019 roku. Na początku audycja odbywała się we współpracy z Kurierem Galicyjskim, polską redakcją ze Lwowa i de facto była audycją Radia Kurier Galicyjski na antenie Radia Wnet. Od 2022 roku Studio Lwów jest samodzielną audycją Radia Wnet. Studio Lwów od początku prowadził Wojciech Jankowski,

Zaognienie relacji polsko-ukraińskich, lista osób oddających odznaczenia Rzeczypospolitej coraz dłuższa. Rozwiązaniem proponowanym przez Nadaszkiewicza jest...
Prowadzący:

Towarzystwo Kultury Polskiej Ziemi Lwowskiej otrzymało nakaz eksmisji z dotychczasowej siedziby 29 maja. Tego samego dnia prezydent Karol Nawrocki publicznie...
Prowadzący:

Artur Żak przybliża realia Polaków żyjących we Lwowie i nie tylko. Dowiadujemy się jak można wesprzeć tamtejszą lokalną społeczność.
Prowadzący:

Paweł Bobołowicz w rozmowie z Wojciechem Jankowskim opowiada o wydarzeniach z polskim akcentem na terenie Ukrainy.
Prowadzący: