Top bar
Reklama
Włącz radio Aktualny Poranek Wspieraj WNET Szukaj

Dr Anna Jagodzińska o cierpieniach księży w niemieckich obozach koncentracyjnych i o różańcach, które tam wykonali

fot. Ewa Tylus

Ks. Leon Stępniak, stryj dr Anny Jagodzińskiej było ostatnim ocalałym kapłanem – więźniem KL Dachau. Zostawił jej swoje pamiątki, wspomnienia i polecił misję, aby zajęła się przekazywaniem pamięci.

Pamięci o księżach, którym nie pozwalano odprawiać nabożeństw, a nawet molić się – poruszać ustami. Skończył seminarium w Poznaniu. W Dachau znalazło się 26 alumnów. W obozie przebywał – w jednej celi z bp Michałem Kozalem, swoim rektorem. – Był świadkiem morodowania swojego rektora – mówiła dr Jagodzińska.

Dr Anna Jagodzińska z Biura Pamięci Walk i Męczeństwa Instytutu Pamięci Narodowej bada historie księży – byłych więźniów niemieckich obozów koncentracyjnych. W 2018 r. wydała książkę „Niezłomni. Wierni Bogu i Ojczyźnie”, a w niej opisała biografie księży z Dachau.

W Koloseum przypomniała także o innych obozach, w któych cierpieli księża, m.in. o obozie przesiedleńczym w Działdowie, gdzie tylko w 1941 roku zostało zamordowanych 89 księży, a wśród nich m.in. abp Julian Nowowiejski. Tych księży, których nie rozstrzelano, wywożono głównie do KL Dachau, gdzie przywożono także innych duchownych z Europy. To największy „cmentarz księży Polskich” (z 1778 przywiezionych tam duchownych połowa została zamordowana).

Księża, którzy w obozie koncentracyjnym Buchenwald nie chcieli podeptać czapek z polskim orzełkiem, zostali bestialsko zamordowani. Zachowali honor Polaków. Jeden z pierwszych kapelanów Wojska Polskiego ks. Jan Francuz zginął w KL Dachau obozie utopiony w beczce z fekaliami.

Bohaterka audycji podkreśliła, że należy pamiętać o tym, że Kościół w najtrudniejszych momentach Polski dbał o to, aby podtrzymywać ducha narodu. A w czasie II wojny światowej – najbardziej znienawidzoną instytucją dla Niemców – okupantów.

Dr Anna Jagodzińska mówiła też o „żywym różańcu” osadzonych w obozie i opowiadała, jakie różańce udało im się stworzyć w obozach. Żywy różaniec utworzyli świeccy (około 150 więźniów) po tym, jak bestialsko został zamordowany ksiądz, który nie chciał podeprtać różańca. Były zrobione z kostek z kamieni, w których znajdowały się prochy spalonych więźnów. Drugi, podobny różaniec – z drzewa powstał na pamiątkę zamordowanego Polaka.  Trzeci  więźniowie wykonali z pleksi z okien zestrzelonego przez Niemców samolotu. Po wojnie udało się przewieźć kostki do Polski i złożyć różańce. Wszystkie trzy trafiły do Polski. Różanie z kamienia – na Jasną Górę, z pleksi z obozu w KL Matchausem-Gusen do Katedry Wrocławskiej, a ten drewna – do Kościoła św. Anny w Warszawie. Na tym różańcu 1. października u Św. Anny spotykają się wierni i byli więźniowie. Odmawiany jest dziesiątek różańca. Różaniec jest zakończony dużym krzyżem, do którego więźniowie wsypali prochy ofiar.

W planach jest publikacja i konferencja na temat różańców z obozów koncentracyjnych.

Audycja Koloseum wyemitowana 23.07 o godz. 19.

Zobacz także:


 

Republikanie komentują


Facebook