Caritas: Blisko 8 mln. spośród 13 mln Syryjczyków pozostaje bez podstawowej pomocy humanitarnej

Wojna w Syrii pochłonęła już pół miliona ludzkich żyć. Ludzie uwięzieni w oblężonych miastach, bez środków do życia, odcięci od pomocy przeżywali dramat. Rośnie również znieczulenie na ich los.

Caritas Polska zaprezentowała wstrząsający raport o aktualnej sytuacji w Syrii.  Wedle zawartych w nim danych, m.in. 35% populacji nie ma dostępu do wody pitnej, a 10,5 mln osób głoduje, a 82% dzieci musi pracować, aby wesprzeć budżet rodziny.

Caritas Polska, którego czołowym programem pomocowym jest „Rodzina Rodzinie” prowadzi również szereg projektów rozwojowych, mających na celu przywrócenie normalnych warunków życia i rozwój przedsiębiorczości.

Michał Żakowski, który powiedział konferencję opowiedział o braku wsparcia dla osób, które chcą odbudować Syrię: – Wszyscy w pewnym momencie zaczynają zapominać. Jak byłem tam w grudniu nagle się okazało, że Władimir Putin obwieścił światu, że jest koniec wojny. W związku z tym większość organizacji międzynarodowych stwierdziło „to kończymy pomoc”

 

Ks. Marcin Iżycki, dyrektor Caritas Polska, odnosząc się do raportu, przyznał, że jest zszokowany jego liczbami: – Osiem milionów osób pozostaje bez pomocy humanitarnej. Osiem milionów osób codziennie musi zmagać się z najbardziej podstawowymi problemami, jak przeżyć kolejny dzień, co zjeść, w co się ubrać, jak ogrzać swoje mieszkanie czy to co z niego pozostało.

Zwrócił również uwagę, że ta wojna trwa już dłużej niż trwała II Wojna Światowa, a skala pomocy dla Syrii wymagała zmian struktury Caritas Polska. Zaznaczył również, że wszystkie podjęte działania maja wsparcie papieża Franciszka. „Na koniec chciałbym podziękować wszystkim darczyńcom programu Rodzina Rodzinie, wszystkim ludziom dobrej woli, bo tylko dzięki nim możemy ten program prowadzić i pomagać mieszkańcom Syrii”.

 

Dane raportu przedstawiła Sylwia Hazboun przedstawiła raport. Przypomniała również historie konfliktu, który rozpoczął się w marcu 2011 roku, a sami Syryjczycy nie wiedzą kto z kim walczy, ponieważ ścierają się ze sobą również ugrupowania opozycyjne. Z terenów Syrii uciekło 5,5 mln osób z czego 5,3 mln z nich mieszka w krajach ościennych Syrii, a 6,1 mln osób jest uchodźcami wewnętrznymi w Syrii. 69% Syryjczyków żyje w skrajnym ubóstwie, czyli za mniej niż 1,9 dolara dziennie. Ceny żywności wzrosły średnio o 800 % (chleb o 1000%).

Brakuje miejsc pracy, mieszkań, szpitali, ale także placówek szkolnych: – Mówi się o straconym pokoleniu (…) ponadto chociażby dzieci mogły chodzić do szkoły, to są zatrudniane.

Spadło również zainteresowanie wsparciem programu „Rodzina Rodzinie”: – Mogliśmy objąć pomocą tylko 4570 rodzin, czyli połowę, co się oczywiście wiąże z tym, że trzeba odmawiać pomocy ludziom, którzy nadal jej bardzo potrzebują.

 

W konferencji brał udział także abp Joseph Tobji, duchowny kościoła maronickiego z Aleppo. Wojna w sposób naturalny ma również wpływ na życie tamtejszych chrześcijan, a pomoc osobom dotkniętymi wojną jest praktycznym realizowaniem nauki Chrystusa. Emigrację dwóch trzecich chrześcijan określił jako krwawiącą ranę. „Myślę że liczba chrześcijan nadal będzie spadać” – stwierdził.

Opowiedział o codziennych problemach Syryjczyków, którzy znajdują się w strefach pokoju. Oprócz problemów gospodarczych, jak brak pracy, czy brak osób wykwalifikowanych w konkretnym zawodzie jest brak prądu, który jest wyłączany na kilkanaście godzin dziennie, co w połączeniu z brakiem młodych osób do pracy skutecznie uniemożliwia zakładanie firm. W Syrii nie ma również ubezpieczenia zdrowotnego i emerytur. Wojna wpłynęła również na obniżenie moralności tego konserwatywnego społeczeństwa.

 

Swoje pełne nadziei zdanie wyrazili również przedstawiciele Hope Center – ośrodka monitorującego z siedzibą w Aleppo, z którą Caritas współpracuje od stycznia 2018 roku.

Safir Salim opowiedział historię starszej kobiety, która zmarła, bo nie było przy niej nikogo kto mógłby jej pomóc. Przedstawił również historię swojej rodziny. „Kiedyś dzieci radośnie krzyczały widząc samolot. Dzisiaj się boją”

 

Freddy Yousef stwierdził, że w tej wojnie krzyczał Bóg, krzyczał do sumień ludzi w Syrii i na całym świecie. Wyraził również przekonanie że to wolą Boga jest, aby chrześcijanie pozostali w Syrii.

 

Historia Wigilii Paschalnej w skrócie – czyli jak kształtowała się matka wszystkich wigilii

Okres oktawy świąt Zmartwychwstania Pańskiego już za nami, ale temat niedzielnej liturgii, która zaczyna się jeszcze w sobotę, budzi emocje. Skąd więc pomysł odprawiania mszy jeszcze przed niedzielą?

Na początku pozwolę sobie zauważyć, że spory teologiczne są czymś normalnym, a pierwszy udokumentowany spór o datę świętowania zmartwychwstania został odnotowany już w II wieku. Wówczas biskup Polikarp z Efezu postulował świętowanie Paschy 14 Nizan niezależnie od dnia tygodnia. Co więcej powoływał się w tym na tradycję pochodzącą od Jana Ewangelisty. Kościół w Rzymie (i nie tylko ten) świętowały Paschę w pierwszą niedzielę po 14 Nizan. Również robił to zgodnie z przekazaną mu tradycją. Biskupi nie doszli do porozumienia. Stopniowo coraz więcej wspólnot świętowało ten niezwykły dzień w niedzielę po 14 Nizan. Tak oto, aż do dzisiaj, dzień świętowania zmartwychwstania jest zbliżony do faktycznej rocznicy paschy Jezusa.

Pan Jan Kowalski, w swoich dwóch felietonach, świadomie bądź nie, poruszył wiele tematów i aby je wyjaśnić, potrzebny byłby cykl publikacji z zakresu teologii, historii, symboliki, a nawet biblistyki. Dlatego pozwolę sobie ograniczyć się do Tradycji odprawiania Wigilii Paschalnej nocą. Jak zaznaczyłem w tytule, będzie to skrót.

Zacznijmy od niedzieli

To ona była pierwszym świętem Chrześcijan opisanym na łamach Pisma Świętego, a także w pismach pierwszych Chrześcijan. Warto pamiętać, że pierwsi Chrześcijanie byli Żydami i żyli zgodnie z żydowskim pojmowaniem czasu. To oznacza, że dzień zaczynał się z zachodem słońca. W tegoroczny Wielki Piątek, na antenie naszego radia mówił o tym ks. dr Rafał Goliński. W naszą sobotę, gdy słońce już zaszło, chrześcijanie spotykali się na modlitwie i „łamaniu chleba”. Choć w kontekście listu Pliniusza Młodszego (wielkorządcy Pontu i Bitynii, który był nieprzychylny chrześcijanom) pojawia się pytanie, czy pod koniec I wieku gromadzenie się chrześcijan miało miejsce w niedzielę rano, to nie mamy na to bezpośrednich dowodów.

Jeżeli zaś chodzi o sam sposób świętowania Wielkiej Nocy, to obfitych informacji dostarczają nam źródła ze wspólnot w Azji Mniejszej i Syrii. Świętowanie obejmowało liturgię w nocy zakończoną sprawowaniem Eucharystii. Była ona poprzedzona rygorystycznym postem. W zależności od regionu trwał on od jednego, do sześciu dni. Nas oczywiście najbardziej interesuje zwyczaj rzymski – post opisał Hipolit i trwał w piątek i sobotę. W skład liturgii, oprócz postu, wchodziła modlitwa za Żydów i wszystkich grzeszników, czytania, przepowiadanie uwieńczone liturgią eucharystyczną, a następnie braterska uczta. Tak oto, od pokuty i smutku (postu) przechodzono do wspólnej radości ze spotkania z Chrystusem zmartwychwstałym. Różnicy w stawianiu akcentów na poszczególne wydarzeniach Paschy w pismach Hipolita, Ireneusza i Orygenesa nie będę teraz podejmować, ponieważ artykuł byłby zbyt długi.

Wprowadzenie obrzędów światła oraz obrzędów związanych z sakramentami inicjacji chrześcijańskiej (chrzest, bierzmowanie, eucharystia), powstanie Triduum Paschalnego i Wielkiego Tygodnia, to przełom IV i V wieku. Podobnie jak historyzacja oraz utworzenie okresu Wielkiego Postu.

Również w IV wieku, św. Augustyn nazwał tę liturgię mater omnium vigilia – matką wszystkich wigilii. W zależności od regionu, towarzyszyło jej od 5 do 15 czytań.

Fragment Exultetu

Już z VII wieku pochodzi dokumentacja o śpiewaniu w Rzymie Exultetu – pieśń radości opowiadająca o zwycięstwie Światła nad ciemnością, Życia nad śmiercią. Samo powstanie tego pięknego hymnu jest datowane na koniec IV wieku. Do liturgii papieskiej został dodany w wieku XI. Gdy spojrzymy poza Rzym, widzimy, że ta część liturgii wyglądała jeszcze inaczej. Np. w liturgii galijsko-frankońskiej świeca była pozdrawiana słowami „Światło Chrystusa, Bogu niech będą dzięki” – o „benedictiones cerei” pisał św. Augustyn w Państwie Bożym. W VIII wieku papieskiej liturgii zapalenia Paschału towarzyszyła cisza. Trzecią formułą było zapalenie innych świec (od 2 do 7) oprócz paschału – została ona przyjęta w mszale z 1570 roku.

Sporo tych dat, ale lecimy dalej. W XII wieku spotykamy się ze zwyczajem kreślenia znaku krzyża oraz pierwszej i ostatniej litery alfabetu greckiego, a także umieszczenia w paschale ziaren kadzidła. Jeżeli chodzi o błogosławieństwo ognia, to ten zwyczaj rozpowszechnił się w liturgii od X wieku.

Gdy już skrótowo omówiliśmy paschał, przejdźmy do tego, co jest nim błogosławione, czyli wody. Błogosławieństwu wody towarzyszyły gesty – kreślenie znaku krzyża, zanurzenie paschału, czy później dodane rozdzielenie wody w czterech kierunkach, dotykanie dłonią, czy pokropienie zgromadzenia. Wszystkie znalazły się w Mszale z 1570 roku. Od VIII wieku rozwinęło się błogosławienie pokarmów.

Warto oczywiście pamiętać o tym, o co chyba najbardziej chodziło Janowi Kowalskiemu, czyli wypaczeniom. Już na przełomie IV i V wieku spotykamy się z tendencją skracania wigilii przed czym upominał św. Hieronim. W XIV wieku dochodziło do przesunięcia celebracji na godziny ranne.

W Polsce liturgia Wigilii Paschalnej kończy się uroczystym ogłoszeniem zwycięstwa Chrystusa poprzez procesję rezurekcyjną. Tradycja jest faktycznie wiekowa, a ks. prof. Bogusław Nadolski stwierdza, że jej ślady mamy w wieku XIV.

Kolejne wyraźne zmiany wiążą się z ruchem liturgicznym (XIX/XX w.), a ich owoc zaczął być widoczny choćby w reformach przedsoborowych oraz w Soborze Watykańskim II. Problem z soborem nie leży w tym, że wszystko zmienił, ale z tym, że ludzie pomyśleli, że Kościół wszystko zmienił.

Hulaj dusza

Faktycznym problemem naszych czasów jest coś w rodzaju samowoli liturgicznej. Trzeba pamiętać, że tworzeniem ksiąg liturgicznych – doborem tekstów oraz ustalaniem przepisów – zajmują się osoby, które się w tym specjalizują. Znają teologię, przepisy, historię, symbolikę oraz łacinę. Każda liturgia jest dialogiem Boga z człowiekiem. Używanie słowa „dialog” nie jest metaforą. Mówimy tu o prawdziwej rozmowie z Bogiem, o stanięciu wśród świętych i aniołów. Pamiętając o tym magisterium Kościoła uczy nas, że liturgia składa się na element boski, który jest niezmienny i element ludzki, który w naturalny sposób wynika ze społeczeństwa. Przykładowo w kulturze europejskiej kapłani całują ołtarz na znak oddania mu czci. Gdybyśmy uczestniczyli w takiej samej mszy świętej w kulturze japońskiej, to kapłan nie pocałowałby ołtarza, tylko dotknął go czołem.

Z moich obserwacji, rozmów zarówno z pokoleniem młodszym ode mnie, jak i pokoleniem moich dziadków, widzę tutaj kilka problemów. Zanim je wymienię zaznaczę, że wymieniam je w celu refleksji, a nie oceniania kogokolwiek. Jednym z błędów jest brak pokory wśród części wiernych i kapłanów. Choć może intencje mają dobre, to wprowadzają do kościoła elementy nie do końca przemyślane. Innym problemem jest myślenie magiczne. Jest też grono osób, które po prostu nie lubią zmian.

Jeszcze innym problemem jest brak właściwego kształcenia uczestników liturgii. Tu oczywiście największą odpowiedzialność ponoszą kapłani, katecheci. Nie wymieniam tutaj rodziców, ponieważ oni mają przekazać dzieciom wiarę, ale z reguły nie ukończyli studiów teologicznych i mogą przekazać jedynie to, czego sami dowiedzieli się od kapłanów i katechetów. Ze smutkiem przyznam, że pomijając specjalne rekolekcje, byłem tylko na kilku mszach, na których kapłan w ramach kazania poruszał teologię i symbolikę liturgii sakramentów czy elementów mszy. Nawet gdy Polak jedzie do Czech musi znać elementy tego języka w celu uniknięcia nieporozumień. W drugą stronę to też działa. Legendarne są opowieści o szukaniu kogoś, czy kobiecie chcącej kupić czerstwy chleb. A przecież nasze języki są takie podobne. Tak samo jest z liturgią. Być może czasem myślimy, że coś wiemy, nie wiedząc jeszcze jak wiedzieć należy. Warto poznawać symbolikę w celu uniknięcia nieporozumień między osobami, które przecież chcą dobra.

Znaczenie rozproszenia ciemności nocy

[related id=54303]Gdy już jesteśmy przy symbolice, to postaram się wyjaśnić o co chodziło panu Andrzejowi Słoniowskiemu, gdy pisał o rozproszeniu ciemności przez światło paschału. Już święty Justyn opisując niedzielną liturgię tłumaczy, że „Zgromadzenie wiernych odbywa się w niedzielę, ponieważ jest to pierwszy dzień, w którym Bóg oddzielił ciemności od chaosu i stworzył świat, a Jezus Chrystus nasz Zbawiciel tego samego dnia zmartwychwstał”. Porównanie Chrystusa do światła jest powszechne wśród apologetów dawnych i współczesnych. Pięknie wyraża to kantyk Zachariasza, który po narodzinach Jana Chrzciciela opisuje swojego syna jako proroka Najwyższego, Boga, któremu będziemy służyć bez lęku. W tej pieśni Jezus jest określony jako Wschodzące Słońce, które „nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju”. Co więcej sam Jezus powiedział „Ja Jestem Światłością świata”. Ognisko przez wieki dawało poczucie bezpieczeństwa. Paschał, świeca symbolizująca Chrystusa jest tą, która daje światło, a zapalone od niej świece wiernych sprawiają, że Kościół staje się jasny. Osobiście oprócz symboliki Chrystusa zwyciężającego szatana, Boga, przy którym mogę czuć się bezpieczny, ten prosty gest jest dla mnie pokazaniem siły Jednego, Świętego, Powszechnego i Apostolskiego Kościoła.

Na zakończenie kilka słów o sobie

Jestem zwolennikiem rozumienia tego co słyszę, ale w kościele brakuje mi łaciny. Jej brak szczególnie widzę, gdy msza jest celebrowana przez papieża lub nuncjusza apostolskiego. Przy takich okazjach przynajmniej niektóre elementy są wypowiadane lub wyśpiewywane w tym pięknym języku Kościoła i jest mi przykro, gdy nie mogę ich wypowiadać chóralne razem z innymi wiernymi. Unikam mszy celebrowanej przez kapłanów, którym nie chce się przerzucić kartek w mszale i co tydzień stosują te same modlitwy. Unikam mszy, w czasie których ludzie tupią, tańczą i klaszczą. Unikam mszy podczas których czytają osoby do tego nieprzygotowane. Unikam spowiedników, którzy odklepują spowiedź.

A przecież wystarczyłaby jedna msza w miesiącu, abym raz nauczony uczestnictwa w mszy po łacinie, używał formuł bez ryzyka, że nie będę ich pamiętać gdy np. wyjadę za granicę. Wystarczyłoby dbać o dobór modlitw na mszy. Wystarczyłoby potupać, klaskać i tańczyć poza kościołem (wtedy chętnie bym się dołączył). Wystarczyłoby solidnie szkolić ministrantów, lektorów, scholę czy chór. Krótko mówiąc wystarczyłoby przestrzegać nakazów Soboru Watykańskiego II i dokumentów, które powstały wraz z rozwojem liturgii po soborze – jednego z etapów rozwoju Kościoła. Rozwoju który trwa już dwa tysiące lat.

 

P.S.

Dziękuję tutaj szczególnie kapłanom, którzy pilnują Ducha Liturgii. Polecam was w modlitwie zarazem prosząc w niej, aby było jak najwięcej powołań. A szczególnie w tych dniach nie zapominajmy o tym, co najważniejsze, że Chrystus zmartwychwstał! Alleluja!

Marek Jurek: Otrucie Siergieja Skripala to złamanie zasad obowiązujących nawet podczas Zimnej Wojny

O prześladowaniu chrześcijan na Bliskim Wschodzie, dyskryminacji w Europie, próbie otrucia Siergieja Skripala oraz relacjach Zachodu z Putinem w rozmowie z Radiem WNET mówił europoseł Marek Jurek.

– Na szczęście w Europie coraz więcej mówi się o prześladowaniu Chrześcijan i rejestrowanie samego faktu jest coraz częstsze. Natomiast jeżeli chodzi o napiętnowanie wprost nienawiści i pogardy antychrześcijańskiej jako form dyskryminacji, jako zagrożenia dla pokoju społecznego i międzynarodowego jest niestety ciągle odrzucane – stwierdził przewodniczący Prawicy Rzeczypospolitej.

[related id=53006]Potrzeba pokoju jest niezbędna dla możliwości pozostania chrześcijan w krajach kościołów pierwotnych. Posługując się historią Iraku wskazał na tamtejszy spadek liczby wyznawców Chrystusa o 80 proc.: – Miliona ludzi tam nie ma. To są czasami ofiary prześladowań fizycznych, a bardzo często exodusu, ucieczki. Musimy działać tak, żeby wspólnoty chrześcijańskie funkcjonowały na Bliskim Wchodzie przynajmniej tak jak żyją w spokoju w Libanie czy Izraelu.

Otrucie Siergieja Skripala ocenił jako groźny sygnał i złamanie reguł, które były przestrzegane nawet podczas Zimnej Wojny. Wyraził również żal, iż polskiej dyplomacji nie udało się wpłynąć na przemówienie premier Teresy May, aby wśród ataku Rosji na Krym i otrucia Aleksandra Litwinienki wymieniła przetrzymywanie wraku polskiego samolotu, w którym zginęła elita naszego kraju.

Stwierdził również, że nie widzimy wielu gestów sympatii wobec Władimira. Jako przykład podał spotkanie premiera Belgii z prezydentem Rosji w prywatnej rezydencji Putina, a rozmowy dotyczyły ocieplenia relacji między Rosją a Zachodem: – Później Charles Michel jedzie do wyższej szkoły handlowej w Moskwie i wygłasza wykład mówiąc, że Machiavelli i Monteskiusz nauczyli nas, że pokój należy budować przez handel. Tylko pytanie czym handel? Czy bezpieczeństwem państw Europy Środkowej? Czy bezpieczeństwem tych, którzy mają odwagę przeciwstawiać się agresywnej polityce Rosji w naszym regionie?

 

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy.

WJB

Alawici do grobu, chrześcijanie do Libanu. Czyli dlaczego chrześcijanie popierają krwawego dyktatora

– Strefa Guty jest ostrzeliwana na prośbę mieszkańców Damaszku – poinformował ks. Waldemar Cisło, dyrektor Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie.

Na wstępie sympozjum „Solidarność i ochrona: polityczne obowiązki Europy wobec prześladowanych chrześcijan” europoseł Marek Jurek stwierdził, że podstawowym zadaniem jest rozpoznanie potrzeb prześladowanych chrześcijan oraz ustalenie systemu ochrony: – Jaki porządek międzynarodowy może gwarantować bezpieczeństwo ich życia, jakie sytuacje niosą dla nich największe zagrożenia. Przyjeżdżam bezpośrednio ze spotkania z arcybiskupem Sleimanem, metropolitą łacińskim Bagdadu, który trochę skorygował dane. Mówi, że na szczęście chrześcijanie częściowo powracają do swoich domów, ale mimo to w perspektywie tego stulecia, 81 proc. chrześcijan znikło z Iraku. Wyjechali albo zginęli.

Europoseł przypomniał również, że jeszcze w przededniu krucjat, chrześcijanie stanowili większość mieszkańców współczesnego Iraku.

 

Ksiądz Waldemar Cisło przedstawił inne informacje o wojnie w Syrii niż te, które powszechnie do nas docierają. Dotyczy to przede wszystkim ostrzeliwanej strefy Guty, która według relacji mieszkańców Damaszku, jest ostrzeliwana na ich prośbę:

– Oni przez kilka lat byli ostrzeliwani przez rebeliantów czy partyzantów z Guty. Pytali mnie „gdzie były organizacje międzynarodowe, gdy oni nas ostrzeliwali? To my wymusiliśmy na prezydencie, aby zakończył ataki na nas” – relacjonował ks. Cisło.

Opowiedział również o obozie dla uchodźców, który został zlikwidowany, ponieważ jego mieszkańcy znaleźli pracę i mieszkania. Jedną z podstawowych potrzeb dla ofiar wojny była możliwość edukacji dzieci. Jak wytłumaczył dyrektor Sekcji Polskiej Pomocy Kościołowi w Potrzebie, ceni się tam edukację, która daje możliwość wysokich zarobków. Dzięki pracowitości Syryjczyków oraz dobrej lokalizacji geopolitycznej PKB Syrii przed wojną był wyższy od PKB Polski.

– Inne organizacje nie mają pieniędzy lub nie chcą ich dawać na pomoc medyczną. Już w tym roku mamy prośby z tych kilkunastu miejsc w Syrii na 700 tysięcy euro. Proszą nas o jedno. „Nie znudźcie się tą pomocą” – mówił ks. Waldemar Cisło.

 

Prof. Maciej Münnich, wykładowca KUL, współpracownik Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego oraz portalu Defence 24 zatytułował swój referat „Dlaczego syryjscy chrześcijanie wspierają krwawego dyktatora?”. Wykazał w nim złożoność problemu wojny w Syrii oraz duże poparcie społeczne dla Baszszara al-Asada.

– Problem polega na tym, że Wolna Armia Syryjska to nazwa. W rzeczywistości nie istnieje coś takiego. Nie ma centralnego dowództwa, nie ma jednej ideologii, wzorca. To są bardzo różne lokalne ugrupowania – a ostatnia próba zjednoczenia była podjęta w 2013 roku. Ostatecznie została powstrzymana przez inne ugrupowanie rebelianckie.

– Kościoły z początku nie angażowały się w ten konflikt, a część chrześcijan nawet uczestniczyła w antyasadowskich protestach, licząc na bardziej demokratyczne rządy – zwrócił uwagę Maciej Münnich, podając przykłady mordowania chrześcijan i niszczenie kościołów przez islamskich rebeliantów. – W poprzednim roku mówiłem, jakie jest hasło malowane na murach przez umiarkowanych rebeliantów: „Alawici do grobu, chrześcijanie do Libanu” – zakończył.

 

Prelegenci odpowiedzieli również na pytania uczestników sympozjum. Z powodu złej jakości nagrania seria pytań została wycięta.

 

WJB

Minęło 31 lat od śmierci ks. Franciszka Blachnickiego, więźnia obozu Auschwitz, represjonowanego przez władze PRL

Wybitny pastoralista, wykładowca Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, założyciel Ruchu Światło-Życie zmarł nagle w Carlsbergu. Nie mógł wrócić do Polski, ponieważ został za nim wydany list gończy.

Ciężko napisać o księdzu Franciszku coś, czego jeszcze nie napisano lub nie powiedziano. Sam pozostawił po sobie stosy książek – w tym pamiętniki. Setki stron artykułów i książek napisali o nim inni, a jego myśl teologiczna była komentowana w pracach magisterskich i doktorskich. Trudno się dziwić, ponieważ był założycielem licznych inicjatyw odnowy Kościoła, m.in.: Ruchu Światło–Życie, Instytutu Niepokalanej Matki Kościoła, Krucjaty Wyzwolenia Człowieka, czy Chrześcijańskiej Służby Wyzwolenia Narodu, a jego duchowe potomstwo można liczyć w setkach tysięcy, o ile nie milionach osób. Nie wszyscy wiedzą również, że korzenie Światowych Dni Młodzieży sięgają Ruchu Światło-Życie.

Grób ks. Franciszka Blachnickiego w Krościenku nad Dunajcem. Fot. Jan Brewczyński

Ks. Franciszek Blachnicki urodził się 24 marca 1921 roku w Rybniku na Śląsku w rodzinie wielodzietnej. Był bardzo aktywny w harcerstwie. W 1938 roku zdał maturę; we wrześniu podjął służbę wojskową. Brał udział w kampanii wrześniowej 1939 roku, aż do kapitulacji. Dostał się do niewoli, z której zbiegł. W październiku w Tarnowskich Górach rozpoczął działalność konspiracyjną. Ujęty w Zawichoście i aresztowany, po kilku tygodniach przesłuchań został wywieziony do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu. Przebywał tam, z numerem 1201, przez 14 miesięcy, z tego przez 9 miesięcy w karnej kompanii, w bloku 13 oraz przez prawie miesiąc w bunkrze. We wrześniu 1941 roku został przewieziony z Oświęcimia do więzienia śledczego w Zabrzu, potem w Katowicach. W marcu 1942 roku został skazany na karę śmierci przez ścięcie za działalność konspiracyjną przeciw hitlerowskiej Rzeszy. Na wykonanie wyroku oczekiwał przez 4,5 miesiąca. Zgodnie z ówczesnym niemieckim prawem, w przypadku niewykonania wyroku następowało ułaskawienie. Karę śmierci zamieniono mu na 10 lat więzienia po zakończeniu wojny, a Franciszek Blachnicki był przewożony do różnych niemieckich obozów i więzień.

Jednak to właśnie z celą śmierci jest związane to, dzięki czemu dzisiaj jest kandydatem na ołtarze – nawrócenie na osobową wiarę w Chrystusa, połączone z decyzją oddania życia na Jego służbę.

W pracy duszpasterskiej zwracał szczególną uwagę na formowanie grup elitarnych. Początkowo z ministrantami. Wypracował metodę dziecięcych rekolekcji zamkniętych. W latach 1954-56, w okresie wysiedlenia biskupów śląskich uczestniczył w pracach tajnej Kurii w Katowicach. Pracował również w „Gościu Niedzielnym”.

Zorganizował i prowadził Ośrodek Katechetyczny, a od 1957 roku społeczną akcję przeciwalkoholową pod nazwą Krucjata Wstrzemięźliwości, która przybrała charakter ruchu odnowy religijno-moralnej, opartego na duchowości o. Maksymiliana Kolbego. Krucjata wydawała swój dwutygodnik pt. ,,Niepokalana zwycięża”. 29 sierpnia 1960 roku Centrala Krucjaty Wstrzemięźliwości w Katowicach została zlikwidowana przez władze państwowe, a w marcu 1961 roku ks. Blachnickiego aresztowano. Po ponad 4 miesiącach aresztu w więzieniu w Katowicach otrzymał wyrok 13 miesięcy więzienia z zawieszeniem na trzy lata, po czym został zwolniony.

Po niezatwierdzeniu jego pracy habilitacyjnej przez Ministerstwo Oświaty zrezygnował z wykładaniu na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim.

[related id=7871 side=left]Z jego działalności antykomunistyczną wiąże się wiele anegdot. Jedną z bardziej znanych była akcja „Kilo węgla dla Krościenka”. W skrócie, gdy komuniści nie zgodzili się na większe dostawy węgla do centrum Ruchu-Światło Życie, ks. Blachnicki poprosił oazowiczów o przysłanie małych paczek czarnego złota. „Czekamy więc na taki oryginalny, bo czarny „opłatek”, mający jednak tę samą wymowę miłości i jedności.” – pisał. Wskutek protestu pracowników poczty, która w naturalny sposób zrobiła się czarna, władze komunistyczne zmieniły zdanie o przydziale.

Ks. Franciszek Blachnicki zmarł nagle 27 lutego 1987 r. w Carlsbergu w Niemczech. Oficjalną przyczyną śmierci był zator płucny.

1 kwietnia 2000 jego szczątki zostały przeniesione do Krościenka i złożone w kościele Chrystusa Dobrego Pasterza w dolnej kaplicy.

Wyniki śledztwa prowadzonego przez IPN w latach 2001-2005 potwierdziły to co jego najbliżsi wiedzieli wcześniej, że był inwigilowany przez Służbę Bezpieczeństwa za pośrednictwem jego najbliższych współpracowników – Jolantę i Andrzeja Gontarczyków. Informacje o agenturalnej działalności Gontarczyków przekazał ks. Blachnickiemu działacz „Solidarności Walczącej” Andrzej Wirga. 26 lutego 1987 r. ks. Blachnicki powiedział swym najbliższym współpracownikom, że za dwa dni dostanie materiały potwierdzające zdradę Gontarczyków. Rano 27 lutego doszło do burzliwej rozmowy z małżeństwem. Po powrocie zasłabł i zmarł.

Proces IPN wskazał również, że mógł umrzeć na skutek otrucia. Jednakże postanowieniem z 6 lipca 2006 prokurator Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Katowicach umorzył śledztwo w sprawie zabójstwa ks. Franciszka Blachnickiego przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego poprzez podanie mu trucizny wobec braku danych dostatecznie uzasadniających popełnienie takiego przestępstwa.

Ruch Światło-Życie a ŚDM

Kardynał Karol Wojtyła wraz z ks. Franciszkiem Blachnickim (z prawej) wychodzą na górę Błyszcz k. Tylmanowej. Za nimi idzie ks. Stanisław Dziwisz. 1972 r.

Jednym z sympatyków Ruchu Światło-Życie był kard. Karol Wojtyła. Wielokrotnie spotykał się z oazowiczami, a także uczestniczył w Dniach Wspólnoty. Członkowie oazy co roku wyjeżdżają na rekolekcje, gdzie w grupach kilkudziesięcioosobowych przeżywają formację. Trzynastego dnia spotykają się w jednym miejscu z członkami innych pobliskich rekolekcji oazowych i dzielą się tym jak przeżywają swoją wiarę, spotykają znajomych oraz poznają nowe osoby.

Chyba wszyscy znamy słowa Jana Pawła II o oazowej pieśni, którą miał „w uszach kiedy słyszał wyrok konklawe”. Jednak z przyczyn oczywistych, mniej osób zna jego homilię 17 VIII 1979, wygłoszoną do członków Oazy podczas dnia wspólnoty w Castel Gandolfo. Były to wtedy jedyne rekolekcje oazowe w Rzymie, więc zostali zaproszeni przedstawiciele zaprzyjaźnionych ruchów kościelnych jak: Focolarini, Akcja Chrześcijańska z Capranica, Comunita di Sant-Egidio, Movimento Oasi, grupy Młodych Chrześcijan z Korei i inni.

„Jesteśmy, tutaj zgromadzeni, jakimś jego [Kościoła] fragmentem, a zarazem jakimś jego pełnym obrazem i za tę jedność szczególnie trzeba nam dziękować i do tej jedności trzeba nam po zakończeniu oazy na nowo i wciąż wytrwale i pokornie dążyć” – mówił święty papież.

20 grudnia 1985 roku Jan Paweł II na spotkaniu opłatkowym wyraził pragnienie, by Światowe Dni Młodzieży odbywały się regularnie co roku w Niedzielę Palmową jako spotkanie diecezjalne, a co dwa lub trzy lata w wyznaczonym prze niego miejscu jako spotkanie międzynarodowe.

Powiązanie nie jest jedynie domysłem. W 1991 roku w Częstochowie, papież miał powiedzieć biskupom polskim, że to spotkanie młodzieży jest jednym z najpiękniejszych owoców Ruchu Światło-Życie, a w książce „Wstańcie, chodźmy“ napisał, że ŚDM wyrastają poniekąd z doświadczenia spotkań z młodymi oazowiczami.

Czy ks. Blachnicki będzie świętym? Potrzeba cudu

Księdzu Blachnickiemu przysługuje specjalny tytuł. Otóż jest on Czcigodnym Sługą Bożym. Słowem wyjaśnienia – gdy rozpoczyna się proces beatyfikacyjny, osoba postrzegana za świętą otrzymuje tytuł Sługi Bożego. „Czcigodny” zostaje dodane po uznaniu heroiczności cnót.

Proces beatyfikacyjny ks. Franciszka Blachnickiego na szczeblu diecezjalnym toczył się w latach 1995-2002. 30 września 2015 papież Franciszek wydał zgodę na promulgowanie dekretu o heroiczności jego cnót. Do kontynuowania procesu beatyfikacyjnego potrzebny jest udokumentowany cud za jego przyczyną.

 

Modlitwa przez wstawiennictwo Czcigodnego Sługi Bożego ks. Franciszka Blachnickiego

Boże, Ojcze Wszechmogący, dziękujemy Ci za Twojego Kapłana Sługę Bożego Franciszka, którego w niezwykły sposób obdarzyłeś łaską wiary konsekwentnej, tak iż swoje życie oddał niepodzielnie na Twoją służbę.

Dziękujemy Ci za to, że pozwoliłeś mu gorąco miłować Twój Kościół i zrozumieć, że najgłębszą zasadą jego żywotności i płodności jest oblubieńcze oddanie siebie w miłości Twojemu Synowi, na wzór Niepokalanej, Matki Kościoła.

Dziękujemy Ci również za to, że przez tego kapłana wzbudziłeś na polskiej ziemi Ruch Światło-Życie, który pragnie wychowywać swoich uczestników do posiadania siebie w dawaniu siebie i w ten sposób przyczynić się do wzrostu żywych wspólnot Kościoła.

Bądź uwielbiony Boże w Słudze Bożym księdzu Franciszku, w jego życiu i dziele, i racz wsławić swoje Imię udzielając mi przez jego wstawiennictwo łaski …………. , o którą najpokorniej proszę. Amen.

USTAWA z dnia 26 stycznia 2018 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu

Tekst ustawy przekazany do Senatu zgodnie z art. 52 regulaminu Sejmu.

Art. 1. W ustawie z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z 2016 r. poz. 1575 oraz z 2018 r. poz. 5) wprowadza się następujące zmiany:

1)     w art. 1:

a)     w pkt 1 lit. a otrzymuje brzmienie:

„a)   popełnionych na osobach narodowości polskiej lub obywatelach polskich innych narodowości w okresie od dnia 8 listopada 1917 r. do dnia 31 lipca 1990 r.:

–     zbrodni nazistowskich,

–     zbrodni komunistycznych,

–     zbrodni ukraińskich nacjonalistów i członków ukraińskich formacji kolaborujących z Trzecią Rzeszą Niemiecką,

–     innych przestępstw stanowiących zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne,”,

b)    po pkt 2 dodaje się pkt 2a w brzmieniu:

„2a)  ochronę dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego;”;

2)     po art. 2 dodaje się art. 2a w brzmieniu:

„Art. 2a. Zbrodniami ukraińskich nacjonalistów i członków ukraińskich formacji kolaborujących z Trzecią Rzeszą Niemiecką, w rozumieniu ustawy, są czyny popełnione przez ukraińskich nacjonalistów w latach 1925–1950, polegające na stosowaniu przemocy, terroru lub innych form naruszania praw człowieka wobec jednostek lub grup ludności. Zbrodnią ukraińskich nacjonalistów i członków ukraińskich formacji kolaborujących z Trzecią Rzeszą Niemiecką jest również udział w eksterminacji ludności żydowskiej oraz ludobójstwie na obywatelach II Rzeczypospolitej na terenach Wołynia i Małopolski Wschodniej.”;

3)     art. 45a otrzymuje brzmienie:

„Art. 45a. Prokurator oddziałowej komisji wszczyna śledztwa w sprawach o przestępstwa określone w art. 54–55a.”;

4)     uchyla się art. 53n;

5)     po rozdziale 6b dodaje się rozdział 6c w brzmieniu:

„Rozdział 6c

Ochrona dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego

Art. 53o. Do ochrony dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej i Narodu Polskiego odpowiednie zastosowanie mają przepisy ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny (Dz. U. z 2017 r. poz. 459, 933 i 1132) o ochronie dóbr osobistych. Powództwo o ochronę dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej lub Narodu Polskiego może wytoczyć organizacja pozarządowa w zakresie swoich zadań statutowych. Odszkodowanie lub zadośćuczynienie przysługują Skarbowi Państwa.

Art. 53p. Powództwo o ochronę dobrego imienia Rzeczypospolitej Polskiej lub Narodu Polskiego może wytoczyć również Instytut Pamięci Narodowej. W sprawach tych Instytut Pamięci Narodowej ma zdolność sądową.

Art. 53q. Przepisy art. 53o i art. 53p mają zastosowanie niezależnie od tego, jakie prawo jest właściwe.”;

6)     po art. 55 dodaje się art. 55a i art. 55b w brzmieniu:

„Art. 55a. 1. Kto publicznie i wbrew faktom przypisuje Narodowi Polskiemu lub Państwu Polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za popełnione przez III Rzeszę Niemiecką zbrodnie nazistowskie określone w art. 6 Karty Międzynarodowego Trybunału Wojskowego załączonej do Porozumienia międzynarodowego w przedmiocie ścigania i karania głównych przestępców wojennych Osi Europejskiej, podpisanego w Londynie dnia 8 sierpnia 1945 r. (Dz. U. z 1947 r. poz. 367), lub za inne przestępstwa stanowiące zbrodnie przeciwko pokojowi, ludzkości lub zbrodnie wojenne lub w inny sposób rażąco pomniejsza odpowiedzialność rzeczywistych sprawców tych zbrodni, podlega grzywnie lub karze pozbawienia wolności do lat 3. Wyrok jest podawany do publicznej wiadomości.

2. Jeżeli sprawca czynu określonego w ust. 1 działa nieumyślnie, podlega grzywnie lub karze ograniczenia wolności.

3. Nie popełnia przestępstwa sprawca czynu zabronionego określonego w ust. 1 i 2, jeżeli dopuścił się tego czynu w ramach działalności artystycznej lub naukowej.

Art. 55b. Niezależnie od przepisów obowiązujących w miejscu popełnienia czynu zabronionego niniejszą ustawę stosuje się do obywatela polskiego oraz cudzoziemca w razie popełnienia przestępstw, o których mowa w art. 55 i art. 55a.”.

Art. 2. W ustawie z dnia 28 marca 1933 r. o grobach i cmentarzach wojennych (Dz. U. z 2017 r. poz. 681) w art. 6 po ust. 4b dodaje się ust. 4c–4o w brzmieniu:

„4c. Podmioty, o których mowa w ust. 4 i 4b, mogą ubiegać się o udzielenie dotacji celowej z budżetu państwa na dofinansowanie zadań związanych z opieką nad grobami i cmentarzami wojennymi.

4d. Dotacja na dofinansowanie zadań związanych z opieką nad grobami i cmentarzami wojennymi może obejmować nakłady konieczne na:

1)     wykonywanie czynności związanych z poszukiwaniem, budową, remontem, przeniesieniem i utrzymaniem grobów i cmentarzy wojennych;

2)     niezbędne czynności dodatkowe prowadzące do realizacji celów, o których mowa w pkt 1;

3)     prowadzenie badań naukowych, ekshumacji i badań archeologicznych związanych z grobami i cmentarzami wojennymi.

4e. Dotacja może być udzielona w wysokości do 50% nakładów koniecznych na wykonanie zadań, o których mowa w ust. 4d.

4f. Jeżeli grób lub cmentarz wojenny ma wyjątkową wartość historyczną, w szczególności potwierdzoną objęciem go jedną z form ochrony wskazanych w art. 7 ustawy z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami (Dz. U. z 2017 r. poz. 2187 oraz z 2018 r. poz. 10), dotacja może być udzielona w wysokości do 100% nakładów koniecznych na wykonanie zadań, o których mowa w ust. 4d.

4g. Jeżeli z uwagi na stan zachowania grobu lub cmentarza wojennego wymagane jest niezwłoczne podjęcie zadań, o których mowa w ust. 4d, dotacja może być udzielona w wysokości do 100% nakładów koniecznych na wykonanie tych zadań.

4h. Minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego, po zasięgnięciu opinii właściwego miejscowo wojewody, może udzielić dotacji podmiotom, o których mowa w ust. 4 i 4b, na ich wniosek. Wojewoda wyraża opinię w terminie 30 dni od dnia otrzymania pisma ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego, w którym zwraca się on o wyrażenie opinii.

4i. Wniosek o udzielenie dotacji zawiera w szczególności:

1)     imię, nazwisko, miejsce zamieszkania i adres wnioskodawcy lub nazwę, siedzibę i adres jednostki organizacyjnej będącej wnioskodawcą;

2)     określenie organu, u którego wnioskodawca ubiega się o udzielenie dotacji;

3)     wskazanie rodzaju zadania i wskazanie grobu lub cmentarza wojennego, którego dotyczy wniosek, wraz z danymi adresowymi, o ile dane te można ustalić;

4)     określenie wysokości dotacji, o którą ubiega się wnioskodawca;

5)     harmonogram wykonania zadania;

6)     oświadczenie wnioskodawcy o dysponowaniu zasobami rzeczowymi i kadrowymi zapewniającymi prawidłowe wykonanie zadania;

7)     kosztorys całkowitych kosztów wykonania zadania.

4j. Dotacji udziela się na podstawie umowy zawartej przez ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego z podmiotami, o których mowa w ust. 4 i 4b.

4k. Umowa o udzielenie dotacji na dofinansowanie zadań, które zostaną wykonane w roku złożenia wniosku o udzielenie dotacji lub w roku następującym po roku złożenia tego wniosku, zawiera:

1)     określenie zakresu planowanego zadania i terminu jego wykonania;

2)     wskazanie grobu lub cmentarza wojennego, którego dotyczy umowa;

3)     określenie wysokości udzielonej dotacji oraz terminu i trybu jej płatności;

4)     określenie trybu kontroli wykonania umowy;

5)     określenie sposobu rozliczenia dotacji;

6)     określenie warunków i sposobu zwrotu niewykorzystanej dotacji albo dotacji wykorzystanej niezgodnie z przeznaczeniem.

4l. Umowa o udzielenie dotacji na dofinansowanie zadań wykonanych w okresie 3 lat poprzedzających rok złożenia wniosku zawiera:

1)     określenie zakresu wykonanych zadań i terminu ich wykonania;

2)     wskazanie grobu lub cmentarza wojennego, którego dotyczy umowa;

3)     określenie wysokości dotacji oraz terminu jej płatności;

4)     określenie trybu kontroli wykonania umowy;

5)     określenie sposobu rozliczenia dotacji.

4m. Dotacja może być udzielona na dofinansowanie nakładów koniecznych na zadania związane z opieką nad grobami i cmentarzami wojennymi, które zostaną wykonane w roku złożenia wniosku o udzielenie dotacji lub w roku następującym po roku złożenia tego wniosku.

4n. Wniosek o udzielenie dotacji rozpatruje się w terminie 3 miesięcy od dnia jego otrzymania. Przy rozpatrywaniu wniosku o udzielenie dotacji nie mają zastosowania przepisy ustawy z dnia 14 czerwca 1960 r. – Kodeks postępowania administracyjnego (Dz. U. z 2017 r. poz. 1257 oraz z 2018 r. poz. 149).

4o. Dochodzenie przez ministra właściwego do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego należności wraz z odsetkami w wysokości określonej jak dla zaległości podatkowych z tytułu niewykorzystania lub wykorzystania niezgodnie z przeznaczeniem udzielonej dotacji następuje w trybie przepisów o postępowaniu egzekucyjnym w administracji.”.

Art. 3. W ustawie z dnia 21 listopada 1996 r. o muzeach (Dz. U. z 2017 r. poz. 972 i 1086) po art. 6a dodaje się art. 6b w brzmieniu:

„Art. 6b. 1. Osobie fizycznej, osobie prawnej i jednostce organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej zasłużonym dla idei pamięci narodowej nadaje się medal „Opiekun Miejsc Pamięci Narodowej”, zwany dalej „medalem”.

2. Medal nadaje minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego z własnej inicjatywy albo na wniosek Prezesa Instytutu Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu, organizacji społecznej lub innej jednostki organizacyjnej, zajmujących się upamiętnianiem i opieką nad miejscami pamięci narodowej.

3. Wniosek o nadanie medalu zawiera w szczególności następujące dane podmiotu, którego dotyczy:

1)     imię, nazwisko, imię ojca, datę i miejsce urodzenia, wykształcenie oraz miejsce zamieszkania osoby fizycznej albo

2)     nazwę, siedzibę, adres osoby prawnej albo jednostki organizacyjnej nieposiadającej osobowości prawnej.

4. Podmiot, któremu nadano medal, otrzymuje odznakę medalu oraz legitymację potwierdzającą jego nadanie.

5. Duplikat legitymacji potwierdzającej nadanie medalu wydaje się nieodpłatnie w przypadku jej zniszczenia lub utraty.

6. Minister właściwy do spraw kultury i ochrony dziedzictwa narodowego określi, w drodze rozporządzenia:

1)     wzór wniosku o nadanie medalu,

2)     tryb postępowania w sprawach o nadanie medalu, okoliczności wręczania odznaki medalu oraz legitymacji potwierdzającej nadanie medalu,

3)     sposób noszenia i przechowywania odznaki medalu,

4)     tryb i sposób wydawania duplikatu legitymacji potwierdzającej nadanie medalu,

5)     wzory odznaki medalu oraz legitymacji potwierdzającej nadanie medalu

– uwzględniając konieczność zapewnienia sprawności postępowania w sprawach o nadanie medalu oraz godnego i uroczystego uhonorowania osób oraz jednostek organizacyjnych, którym jest nadawany medal.”.

Art. 4. W ustawie z dnia 28 października 2002 r. o odpowiedzialności podmiotów zbiorowych za czyny zabronione pod groźbą kary (Dz. U. z 2016 r. poz. 1541 oraz z 2017 r. poz. 724 i 933) w art. 16 w ust. 1 po pkt 9a dodaje się pkt 9b w brzmieniu:

„9b) określone w art. 55 i art. 55a ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (Dz. U. z 2016 r. poz. 1575 oraz z 2018 r. poz. 5 i …);”.

Art. 5. Ustawa wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia, z wyjątkiem art. 1 pkt 4 oraz art. 3, które wchodzą w życie po upływie 3 miesięcy od dnia ogłoszenia.

 

Cała ustawa:

http://orka.sejm.gov.pl/Druki8ka.nsf/0/EA4AD50371FF6D17C12580250039936A/%24File/806.pdf

Rzecznik KEP: Nuncjatura Apostolska nie opowiadała się za zmianami w Gościu Niedzielnym

Po przekazaniu informacji, iż ks. Marek Gancarczyk został zwolniony z funkcji redaktora naczelnego w Gościu Niedzielnym wywołało dużo zdziwienie i wiele spekulacji w środowisku medialnym.

Do jednej z nich, podczas prezentacji orędzia Ojca Świętego Franciszka na 52. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, odniósł się rzecznik Konferencji Episkopatu Polski, ks. Paweł Rytel-Adrianik:

„Z upoważnienia Księdza Arcybiskupa Wiktora Skworca, Metropolity Katowickiego,  podaję do wiadomości, że nieprawdziwa jest informacja opublikowana w Gazecie Wyborczej Katowice w artykule pt. Arcybiskup dymisjonuje szefa „Gościa Niedzielnego”. Poszło o papieża Franciszka? z dnia 23 stycznia 2018 r. (katowice.wyborcza.pl godz. 21:38) i powielana przez inne media, jakoby: „Za zmianami w tygodniku miała również opowiadać się Nuncjatura Apostolska, bo pismo pozwalało sobie na krytykę papieża Franciszka”. Jest to fake news”.

 

[related id=49818]Rzecznik KEP, zapytany przez Krzysztofa Skowrońskiego jakie są przyczyny odwołania księdza Marka Gancarczyka, wytłumaczył, że jedynie przekazuje sprostowanie i inne pytania należy kierować do redakcji Gościa Niedzielnego lub archidiecezji w Katowicach.

Decyzją abp. Wiktora Skworca nowym redaktorem naczelnym „Gościa Niedzielnego” został 46-letni ks. dr. Adam Pawlaszczyk, dotychczasowy wikariusz sądowy archidiecezji katowickiej.

Krzysztof Skowroński o orędziu Papieża: Po raz pierwszy spotkałem się pojęciem „logiki węża” jako wyobrażeniu fake newsa

Nie pytamy się, kto dane medium finansuje, kto za danym medium stoi – zwrócił uwagę o. Tasiemski podczas prezentowania orędzia Ojca Świętego na 52. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu.

 

Tekst papieża jest kierowany powszechnie, a więc w różnych krajach fake news może mieć inny kontekst – powiedział o. Stanisław Tasiemski, który podczas konferencji zaprezentował treść orędzia. Duchowny zwrócił uwagę, że celem papieża było przyczynienie się do zapobiegania tworzeniu informacji, które mogą być kłamliwe lub przyczyniać się do manipulacji odbiorcą. Chodzi również o przywrócenie szacunku dla zawodu dziennikarza i powszechnej osobistej odpowiedzialności za przekazywanie prawdy. Problemem jest również brak edukacji medialnej. „Nie pytamy się, kto dane medium finansuje, kto za danym medium stoi”, a rozpowszechnianie się fake newsów „ma swoje korzenie w ludzkiej chciwości, żądzy władzy, posiadania, używania życia”.

 

Ks. Paweł Rytel-Adrianik zwrócił uwagę, że to orędzie jest przejawem troski papieża o człowieka. „Można powiedzieć, że fake news ma dwie twarze: twarz oprawcy i twarz ofiary. Ojciec Święty staje tutaj po stronie ofiary” – stwierdził. Rzecznik Episkopatu przedstawił również sprostowanie fałszywej informacji, jakoby za zwolnieniem ks. Marka Gancarczyka z funkcji redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego” opowiadała się Nuncjatura Apostolska. Zwracając uwagę na potrzebę naprawiania zła wyrządzonego przez fake news, podał przykład kapelana z Makowa Mazowieckiego, który według doniesień „Super Ekspresu” miał zarabiać pensję ordynatorską. Gazeta i inne portale umieścimy sprostowanie tej fałszywej informacji.

 

Krzysztof Skowroński, fot. Radio Wnet

Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich i redaktor naczelny Radia WNET przełożył orędzie papieża na realizowanie misji dziennikarskiej. Między innymi omówił użyte przez papieża porównanie fake newsa do węża zdolnego wszędzie do maskowania się i ukąszenia. Krzysztof Skowroński zwrócił również uwagę na potrzebę sprawdzania informacji w wielu źródłach oraz uwięzienie dziennikarza w „bańce informacyjnej” stworzonej przez metaforycznego węża. Odniósł to orędzie również do aktualnej sytuacji politycznej w naszej ojczyźnie.

 

„Fake news stał się palącym problemem” oceniła Aneta Liberacka, która nakreśliła przyczyny szybkiego rozprzestrzeniania się nieprawdziwych informacji. Redaktor naczelna portalu Stacja 7 stwierdziła, że „straciliśmy kontrolę. Kiedyś były tylko agencje, które miały swój autorytet, a dzisiaj generatorem informacji może być każdy”, a informacja tylko udająca prawdę jest często bardziej atrakcyjna od prawdy.

Przytoczyła również dobrą praktykę Akademii Dziennikarstwa, która formuje dziennikarzy pod względem wiary i rozumu, zgodnie z nauczaniem Jana Pawła II z encykliki Fides et Ratio.

 

[related id=49816]Każdego roku 24 stycznia – w liturgiczne wspomnienie św. Franciszka Salezego, patrona dziennikarzy – papież ogłasza orędzie na kolejny Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu. W tym roku dzień ten jest obchodzony po raz 52. Wprowadził go do praktyki Kościoła w 1966 bł. Paweł VI. Orędzie Ojca Świętego Franciszka na 52. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu jest zatytułowane: „Prawda was wyzwoli” (J8,32). Fake news a dziennikarstwo pokoju”. W Polsce Dzień Środków Społecznego Przekazu przypada na III niedzielę września – w bieżącym roku będzie to 16 września.

Pełny tekst orędzia

Papież: Fake news stają się często wirusowe, to znaczy rozprzestrzeniają się w szybki i trudny do powstrzymania sposób

„Wyzwolenie z fałszu i poszukiwanie relacji: oto dwa składniki, których nie może zabraknąć, aby nasze słowa i nasze gesty były prawdziwe, autentyczne i wiarygodne” – zwraca uwagę papież Franciszek.

„Prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Fake news a dziennikarstwo pokoju – to tytuł orędzia ojca świętego Franciszka na 52. Światowy Dzień Środków Społecznego Przekazu, obchodzonego we wspomnienie św. Franciszka Salezego, biskupa i doktora Kościoła, patrona dziennikarzy.

 

Pełny tekst orędzia:

„Prawda was wyzwoli” (J 8, 32). Fake news a dziennikarstwo pokoju

Drodzy bracia i siostry,

[related id=49931]W Bożym zamyśle ludzka komunikacja jest istotnym sposobem, aby żyć w komunii. Istota ludzka, będąca obrazem i podobieństwem Stwórcy zdolna jest do wyrażania i dzielenia się tym, co prawdziwe, dobre, piękne. Potrafi opowiedzieć o swoim doświadczeniu i świecie, oraz budować w ten sposób pamięć i zrozumienie wydarzeń. Ale człowiek, jeśli podąża za swoim zarozumiałym egoizmem, może również w sposób wypaczony wykorzystywać zdolność komunikacji, jak to ukazują od samego początku wydarzenia biblijne Kaina i Abla oraz wieży Babel (por. Rdz 4,1-16; 11,1-9). Wypaczenie prawdy jest typowym objawem tego zakłócenia, zarówno w płaszczyźnie indywidualnej, jak i zbiorowej. Natomiast dochowując wierności logice Boga, komunikacja staje się miejscem wyrażania własnej odpowiedzialności w poszukiwaniu prawdy i budowaniu dobra. Dzisiaj, w sytuacji coraz szybszej komunikacji oraz w obrębie systemu cyfrowego jesteśmy świadkami zjawiska „fałszywych wiadomości”, tak zwanych fake news: zachęca nas ono do refleksji i zasugerowało mi poświęcenie tego orędzia tematowi prawdy, podobnie jak to uczynili już wiele razy moi poprzednicy, począwszy od Pawła VI (por. Orędzie 1972: Środki masowego przekazu w służbie prawdy). Chciałbym w ten sposób przyczynić się do wspólnego starania o zapobieganie rozpowszechnianiu fałszywych wiadomości oraz do odkrycia na nowo wartości zawodu dziennikarskiego, a także osobistej odpowiedzialności wszystkich za przekazywanie prawdy.

1. Co jest fałszywe w „fałszywych wiadomościach”?

Fake news to termin omawiany i przedmiot debaty. Zasadniczo dotyczy dezinformacji rozpowszechnianej w internecie lub w mediach tradycyjnych. Wyrażenie to odnosi się zatem do bezpodstawnej informacji, opartej na nieistniejących lub zniekształconych danych i zmierzającej do oszukania, a nawet manipulowania czytelnikiem. Ich rozpowszechnianie może odpowiadać pożądanym celom, wpływać na decyzje polityczne i sprzyjać korzyściom ekonomicznym.

Skuteczność fake news wynika przede wszystkim z ich charakteru mimetycznego, to jest zdolności, by wydawały się prawdopodobnymi. Po drugie, wiadomości te fałszywe, ale prawdopodobne, są podchwytliwe, w tym sensie, że potrafią przyciągać uwagę adresatów, opierając się na stereotypach i uprzedzeniach rozpowszechnionych w strukturze społecznej, wykorzystując emocje, które można łatwo i niezwłocznie rozbudzić, takie jak lęk, pogarda, gniew i frustracja. Ich rozpowszechnienie może liczyć na manipulacyjne wykorzystywanie sieci społecznościowych oraz logiki, która gwarantuje im funkcjonowanie: w ten sposób treści, chociaż pozbawione podstaw, zyskują taką widzialność, że nawet wiarygodnym zaprzeczeniom z trudem udaje się zredukować ich szkody.

Trudność ujawnienia i wykorzenienia fake news spowodowana jest też faktem, że ludzie często wchodzą w interakcje w obrębie jednorodnych i nieprzeniknionych dla innych perspektyw i opinii środowisk cyfrowych. Wynikiem tej logiki dezinformacji jest to, że zamiast zdrowej konfrontacji z innymi źródłami informacji, co mogłoby pozytywnie poddać w wątpliwość uprzedzenia i otworzyć na konstruktywny dialog, grozi nam stanie się mimowolnymi sprawcami rozpowszechniania opinii stronniczych i nieuzasadnionych. Dramat dezinformacji polega na dyskredytowaniu drugiego, przedstawianiu go jako wroga, aż po demonizację, która może podżegać do konfliktów. Informacje fałszywe ujawniają w ten sposób obecność postaw, które są jednocześnie nietolerancyjne i przewrażliwione, z jedynym skutkiem, że arogancja i nienawiść mogą się rozprzestrzeniać. Do tego ostatecznie prowadzi kłamstwo.

2. Jak je możemy rozpoznać?

Nikt z nas nie może zwalniać się z odpowiedzialności za przeciwdziałanie tym fałszerstwom. Nie jest to zadanie łatwe, ponieważ dezinformacja często opiera się na zróżnicowanym dyskursie, umyślnie pokrętnym i subtelnie wprowadzającym w błąd, a czasami wykorzystującym wyrafinowane mechanizmy. Dlatego też bardzo godne pochwały są inicjatywy edukacyjne, które pozwalają nauczyć się, jak czytać i oceniać kontekst komunikacyjny, ucząc by nie być nieświadomymi propagatorami dezinformacji, ale przyczyniać się do jej odkrycia. Równie godne pochwały się inicjatywy instytucjonalne i prawne, starające się określić regulacje mające na celu powstrzymywanie tego zjawiska, a także podejmowane przez firmy technologiczne i medialne, służące określeniu nowych kryteriów dla weryfikacji tożsamości jednostek, które kryją się za milionami profili cyfrowych.

Ale zapobieganie i wskazanie mechanizmów dezinformacji wymaga również głębokiego i starannego rozeznania. Trzeba bowiem zdemaskować to, co można określić jako „logikę węża”, zdolnego wszędzie do maskowania się i ukąszenia. Jest to strategia stosowana przez węża „podstępnego”, o którym mowa w Księdze Rodzaju, a który u zarania ludzkości stał się twórcą pierwszego „fake newsa” (por. Rdz 3,1-15) Doprowadził on do tragicznych konsekwencji grzechu, którego wynikiem było następnie pierwsze bratobójstwo (por. Rdz 4) a także inne niezliczone formy zła przeciwko Bogu, bliźniemu, społeczeństwu i stworzeniu. Strategią tego sprytnego „ojca kłamstwa” (J 8, 44) jest właśnie mimesis, pełzające i niebezpieczne uwodzenie, które znajduje drogę w sercu człowieka poprzez fałszywe i kuszące argumentacje. W opisie grzechu pierworodnego kusiciel podchodzi rzeczywiście do kobiety udając przyjaciela, zainteresowanego jej dobrem i zaczyna swoją mowę  od stwierdzenia prawdziwego, ale tylko częściowo: „Czy rzeczywiście Bóg powiedział: Nie jedzcie owoców ze wszystkich drzew tego ogrodu?” (Rdz 3, 1). W istocie to, co Bóg powiedział Adamowi, nie było zakazem jedzenia z wszystkich drzew, lecz tylko z jednego: „Z drzewa poznania dobra i zła nie wolno ci jeść” (Rdz 2, 17). Kobieta odpowiadając wyjaśniła to wężowi, ale dała się oczarować jego prowokacji: „O owocach z drzewa, które jest w środku ogrodu, Bóg powiedział: Nie wolno wam jeść z niego, a nawet go dotykać, abyście nie pomarli” (Rdz 3,2). Ta odpowiedź wie coś, o legalizmie i pesymizmie: nadając wiarygodność fałszerzowi, dając się oczarować jego ustawieniu faktów, kobieta zostaje sprowadzona na manowce. Zatem najpierw zwraca uwagę na jego zapewnienie: „Na pewno nie umrzecie!” (w. 4). Następnie dekonstrukcja kusiciela nabiera pozorów wiarygodności: „Wie Bóg, że gdy spożyjecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy i tak jak Bóg będziecie znali dobro i zło”  (w.5). Wreszcie dochodzimy do podważenia ojcowskiego zalecenia Boga, które zmierzało ku dobru, aby pójść za uwodzicielską pokusą nieprzyjaciela. „Niewiasta spostrzegła, że drzewo to ma owoce dobre do jedzenia, że jest ono rozkoszą dla oczu i że owoce tego drzewa nadają się do zdobycia wiedzy” (w. 6 ). Ten biblijny epizod ujawnia zatem istotny dla naszego dyskursu fakt: żadna dezinformacja nie jest nieszkodliwa; wręcz przeciwnie, ufanie temu, co fałszywe, powoduje szkodliwe następstwa. Nawet pozornie niewielkie zniekształcenie prawdy może mieć groźne skutki.

W grę wchodzi bowiem nasza chciwość. Fake news stają się często wirusowe, to znaczy rozprzestrzeniają się w szybki i trudny do powstrzymania sposób, nie ze względu na logikę dzielenia się, która charakteryzuje media społecznościowe, ile raczej ze względu na ich oparcie w nienasyconej chciwości, która łatwo rozpala się w człowieku. Same ekonomiczne i oportunistyczne motywacje dezinformacji mają swoje korzenie w żądzy władzy, posiadania i używania życia, która w ostatecznym rachunku czyni nas ofiarami oszustwa znacznie bardziej tragicznego, niż każdy jego pojedynczy przejaw: zła, które przechodzi od fałszu do fałszu, aby nam skraść wolność serca. Właśnie dlatego wychowywanie do prawdy oznacza wychowywanie do rozeznawania, do oceniania i rozważania pragnień i skłonności, które poruszają się w nas, abyśmy nie byli pozbawieni dobra, „łapiąc się” na każdą pokusę.

3. „Prawda was wyzwoli” (J 8,32).

Ciągłe skażenie oszukańczym językiem kończy się bowiem zaciemnieniem wnętrza człowieka. Dostojewski napisał coś niezwykłego w tym względzie: „Ten, kto łże przed samym sobą i słucha własnych łgarstw, doprowadza się do tego, że już żadnej prawdy ni w sobie, ni wokół siebie nie znajduje i traci w końcu szacunek do siebie i do innych. Nie szanując nikogo kochać przestaje, a żeby, nie znając miłości, zająć się czymś i rozerwać, oddaje się żądzom i prymitywnym rozkoszom i osiąga stan całkowitego zbydlęcenia w rozpuście swej, a wszystko to z łgarstwa względem innych ludzi i samego siebie” (Bracia Karamazow, II, 2).

Jak się zatem bronić? Najbardziej radykalne antidotum na wirus fałszu to dać się oczyścić przez prawdę. W wizji chrześcijańskiej prawda nie jest wyłącznie rzeczywistością pojęciową, która dotyczy osądu rzeczy, określając je jako prawdziwe lub fałszywe. Prawda to nie tylko wydobywanie na światło rzeczy mrocznych, „odsłanianie rzeczywistości”, jak to określa starożytny grecki termin, aletheia (od a-lethès, „nie ukryte”), prowadzi do myślenia. Prawda ma związek z całym życiem. W Biblii niesie ona ze sobą znaczenie wsparcia, solidności, zaufania, jak sugeruje to rdzeń „aman”, z którego pochodzi również liturgiczne Amen. Prawdą, jest to na czym można się oprzeć, aby nie upaść.  W tym sensie relacyjnym, jedynym prawdziwie wiarygodnym i godnym zaufania, na którego można liczyć, czyli „prawdziwym”, jest Bóg żyjący. Oto stwierdzenie Jezusa: „Ja jestem prawdą” (J 14, 6). Zatem człowiek znajduje i odkrywa na nowo prawdę, kiedy doświadcza jej w sobie jako wierność i niezawodność tego, kto go kocha. Tylko to wyzwala człowieka: „Prawda was wyzwoli” (J 8, 32).

Wyzwolenie z fałszu i poszukiwanie relacji: oto dwa składniki, których nie może zabraknąć, aby nasze słowa i nasze gesty były prawdziwe, autentyczne i wiarygodne. Aby rozpoznać prawdę należy przemyśleć to, co wspiera jedność i promuje dobro a także to co, przeciwnie, zmierza do izolowania, dzielenia i przeciwstawiania jednych drugim. Nie zyskuje się zatem rzeczywiście prawdy, gdy jest narzucona jako coś zewnętrznego i bezosobowego; wypływa ona natomiast ze swobodnych relacji między ludźmi, we wzajemnym wysłuchaniu siebie. Co więcej, nigdy nie przestajemy szukać prawdy, ponieważ coś fałszywego może zawsze się wkraść, nawet kiedy mówimy rzeczy prawdziwe. Bezsprzeczny argument może rzeczywiście opierać się na niezaprzeczalnych faktach, ale jeśli jest używany do zranienia drugiego i zdyskredytowania go w oczach innych, niezależnie od tego, jak bardzo wydawałoby się to słuszne, nie ma w sobie prawdy. Prawdę sformułowań możemy rozpoznać po owocach: jeśli budzą polemikę, podżegają do podziałów, tchną rezygnację lub jeśli przeciwnie prowadzą do świadomej i dojrzałej refleksji, konstruktywnego dialogu, do pożytecznej działalności.

4. Pokój jest wiadomością prawdziwą

Najlepszym antidotum na fałsz nie są strategie, ale ludzie: osoby będące wolnymi od chciwości, które są gotowe do wysłuchania, i poprzez trud szczerego dialogu pozwalają wyłonić się prawdzie; osoby pociągnięte dobrem, biorące na siebie odpowiedzialność za używanie języka. Jeśli drogą wyjścia z rozprzestrzeniania się dezinformacji jest odpowiedzialność, to szczególnie zaangażowanym jest ten, kto z urzędu jest zobowiązany do bycia odpowiedzialnym za informowanie czyli dziennikarz, strażnik wiadomości. We współczesnym świecie nie tylko wykonuje on pracę, ale prawdziwą i w pełnym tego słowa znaczeniu misję. W szale wieści i wirze gorących tematów jego zadaniem jest przypominanie, że w centrum wiadomości nie jest szybkość w nadaniu jej i wpływ na odbiorców, ale osoby. Informowanie to formowanie, i ma ono coś wspólnego z życiem ludzi. Z tego powodu poprawność źródeł i strzeżenie komunikacji są prawdziwymi procesami rozwoju dobra, które rodzą zaufanie i otwierają drogi jedności i pokoju.

Chciałbym zatem skierować zachętę do krzewienia dziennikarstwa pokoju. Nie rozumiem przez to wyrażenie dziennikarstwa „dobrodusznego”, zaprzeczającego istnieniu poważnych problemów i przyjmującego ckliwe tony. Mam na myśli, przeciwnie, dziennikarstwo bez udawania, wrogie fałszom, sloganom dla efektu i spektakularnym deklaracjom.  Dziennikarstwo uprawiane przez osoby dla osób, pojmujące siebie jako służba wszystkim ludziom, zwłaszcza tym, stanowiącym większość na świecie, którzy nie mają głosu; dziennikarstwo, które nie spalałoby wiadomości, ale angażowało by się w poszukiwanie prawdziwych przyczyn konfliktów, aby sprzyjać ich dogłębnemu zrozumieniu i przezwyciężaniu przez rozpoczęcie korzystnych procesów; dziennikarstwo zaangażowane we wskazywanie rozwiązań alternatywnych dla eskalacji wrzasku i przemocy słownej.

Dlatego też, zainspirowani modlitwą franciszkańską, moglibyśmy zwrócić się do Tego, który jest uosobieniem Prawdy:

O Panie, uczyń nas narzędziami Twojego pokoju,
Spraw, abyśmy rozpoznawali zło, które wkrada się w przekaz nie tworzący jedności.
Uczyń nas zdolnymi do usunięcia trucizny z naszych osądów. Pomóż nam mówić o innych, jako o braciach i siostrach.
Ty jesteś wierny i godny zaufania; spraw, aby nasze słowa były ziarnami dobra dla świata:
abyśmy tam gdzie zgiełk, trwali w wysłuchiwaniu;
gdzie zamęt, rozbudzali harmonię;
gdzie dwuznaczność, wnosili jasność;
tam, gdzie wykluczenie, zanosili dzielenie się;
gdzie pogoń za sensacją, byli wstrzemięźliwi;
gdzie powierzchowność, zadawali prawdziwe pytania;
tam, gdzie uprzedzenia, budzili zaufanie;
gdzie agresja, wnosili szacunek;
gdzie fałsz, przynosili prawdę. Amen.

Patriotyzm zamiast nacjonalizmu. Sprowadzanie narodowości do biologii jest błędem – abp Gądecki o miłości do ojczyzny

Patriotyzm – w przeciwieństwie do nacjonalizmu – jest postawą godną pielęgnowania – stwierdził przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski, wskazując również błędy internacjonalizmu i kosmopolityzmu.

Z okazji XXI Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce, arcybiskup Stanisław Gądecki skierował do Polaków słowo zatytułowane „Nacjonalizm a patriotyzm”. Wyróżnia w nim cztery rodzaje nacjonalizmy, internacjonalizm, kosmopolityzm i patriotyzm, wskazując, że ten ostatni jest właściwy chrześcijaństwu.

„Nacjonalizm bardzo często łączy kategorię narodu z kryterium biologicznym” – stwierdza arcybiskup, zwracając uwagę, że „w przypadku dużych wspólnot mówienie o wspólnych biologicznych przodkach jest mitem”, a już w nauczaniu św. Augustyna, naród jest traktowany jako wspólnota duchowa.

Jak czytamy „treścią więzi narodowej jest miłość, co oznacza, że ma ona charakter subiektywny, zależny od rozumu i woli człowieka”. Przewodniczący KEP przytoczył również słowa św. Jana Pawła II, który w przemówieniu na forum UNESCO stwierdził: „Naród istnieje «z kultury» i «dla kultury» (…). Jestem synem Narodu, który przetrzymał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako Naród – nie w oparciu o jakiekolwiek inne środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własną kulturę, która okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg”.

Przewodniczący polskich biskupów, wyraził również krytykę wobec postawy internacjonalizmu: „Internacjonaliści niekiedy twierdzą wręcz, że każdy, kto ośmiela się kochać swój kraj bardziej niż inne jest rasistą, a kto daje pierwszeństwo własnemu rodakowi przed obcym, jest rasistowskim zbrodniarzem. Tymczasem każdy człowiek ma święte prawo dbać przede wszystkim o ludzi sobie bliskich, bez żadnej nawet myśli o wyższości tej czy innej rasy, czy narodowości.”.

Natomiast kosmopolityzm (znacznie powszechniejszy od nacjonalizmu) jest błędny, ponieważ zakłada bycie obywatelem świata – nie przywiązanym do własnej ojczyzny, a „podobnie jak nie da się kochać wszystkich, jeśli najpierw nie nauczymy się kochać samych siebie i naszych bliskich, tak też nie można być dobrym obywatelem świata, nie będąc wpierw dobrym obywatelem własnej ojczyzny”.

[related id=49261 side=left]Pod koniec słowa arcybiskup odnosi się wprost do środowisk nacjonalistycznych w Polsce „powstaje pytanie o to, w jaki sposób można scharakteryzować nową generację polskich środowisk narodowych, które odwołują się do założeń przedwojennej narodowej demokracji? Odpowiedź nie jest prosta z uwagi na wielkie zróżnicowanie organizacji tworzących ruch narodowy. Z jednej strony mamy bowiem do czynienia z ludźmi o poglądach prawdziwie nacjonalistycznych, którzy hołdują hasłu „Polska [wyłącznie] dla Polaków”, z drugiej zaś strony – z ludźmi o zwyczajnych poglądach patriotycznych. Potrzebna więc jest dalsza formacja.

– Życzę wszystkim rodakom w kraju i za granicą, aby 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości umocniła w nas miłość do Ojczyzny w duchu prawdziwego patriotyzmu – zakończył abp Stanisław Gądecki.

 

 

Treść słowa abp Stanisława Gądeckiego:

 

Nacjonalizm a patriotyzm

Słowo na XXI Dzień Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce (17.01.2018)

Z okazji „Dnia Judaizmu w Kościele katolickim w Polsce” pragnę raz jeszcze zwrócić uwagę moich rodaków na niebezpieczeństwa związane z nacjonalizmem a jednocześnie na piękno patriotyzmu.

„Dzień Judaizmu” przywołuje w naturalny sposób skojarzenie z kategorią narodu i to w podwójny sposób. Z jednej bowiem strony, Biblia mówi o „narodzie wybranym”, z drugiej zaś, trudno nam zapomnieć o niemieckim narodowym socjalizmie, którego wyznawcy judaizmu byli ofiarami.

1. Nacjonalizm

Nacjonalizm – jako doktryna społeczno-polityczna – występuje w bardzo zróżnicowanej postaci. Jego początków można upatrywać w okresie romantyzmu, gdy w centrum ludzkiego przeżywania wspólnoty postawiono przynależność do własnego narodu, wraz z jego kulturą i duchową spuścizną. Propagowaniem takich postaw zajmowali się głównie pisarze i poeci. W końcu XIX wieku przerodził się on w doktrynę polityczną głoszącą konieczność walki z innymi w imię egoistycznie rozumianego „narodowego interesu”. Tak rozumiany nacjonalizm wyrastał na fundamencie darwinizmu społecznego, postrzegającego życie społeczne w kategoriach bezwzględnej walki.

Na gruncie teorii społecznych wyróżnia się niekiedy cztery formy nacjonalizmu: nacjonalizm integralny, nacjonalizm chrześcijański, nacjonalizm laicki i nacjonalizm neopogański (za: J. Bartyzel, Nacjonalizm, w: Encyklopedia Katolicka, tom 13, Lublin 2009, 622-624).

a) Nacjonalizm integralny postrzega naród jako wspólnotę wielopokoleniową, obejmującą zarówno minione jak i przyszłe pokolenia. Narody kształtują się w ciągu dziejów, rozgrywających się w konkretnej przestrzeni geograficznej. Granice państw powinny być dostosowane do wymogów ich bezpieczeństwa oraz naturalnych uwarunkowań terytorium. Etniczne zróżnicowanie populacji nie stanowi tu większego problemu. Zakłada się jednak odnoszenie każdej kwestii politycznej do interesu narodu-państwa.

b) Nacjonalizm chrześcijański – proponowany także przez niektórych katolików – jest rozumiany jako odkrycie wartości specyficznie narodowych i działanie zgodnie z tymi wartościami. Wychodząc z perspektywy uniwersalistycznej, domaga się on praw dla własnego narodu a zarazem wyznacza sobie pewne granice. Nie jest wrogo nastawiony do innych kultur, a to, co narodowe służyć ma temu, co uniwersalne. Narodowe ma tu charakter przypadłościowy, podczas gdy to, co religijne, jest koniecznością. Celem istnienia i działania narodu jest szerzenie wiary katolickiej.

c)Nacjonalizm laicki nie przywiązuje wielkiej wagi do wartości i cnót w kształtowaniu więzi narodowych. Uznaje istnienie religii jako faktu socjologicznego i kulturowego, ale nie eksponuje wątków stricte religijnych w swoim programie. Laicki nacjonalizm niekiedy nabiera charakteru wybitnie antyreligijnego i zmierza do wykluczenia religii i moralności religijnej ze sfery politycznej, wprowadza antyreligijną propagandę, a czasami także wrogą separację państwa od Kościoła.

d) Nacjonalizm neopogański odwołuje się z kolei do pewnych martwych pogańskich kultów, kulturowych archetypów czy etosu właściwego pradawnym wierzeniom, łącząc to z resentymentem wobec chrześcijaństwa. Niekiedy traktuje neopoganizm jako narzędzie do walki z chrześcijaństwem. Czasami towarzyszy temu jaskrawe przekraczanie norm chrześcijańskiej etyki (por. bp G. Chomyszyn, Dwa królestwa, Kraków 2017, 82).

e) Skrajną formę nacjonalizmu jest szowinizm. Solidarności wewnątrz narodu towarzyszy w tym przypadku wyraźna niechęć czy wręcz wrogość zarówno wobec własnych mniejszości narodowych, jak i wobec innych narodowych wspólnot. Własny „interes narodowy” próbuje się realizować kosztem innych narodów. Bezkrytyczne przywiązanie do własnego narodu powoduje niezauważanie, bądź też pomniejszanie jego win i wad, przy równoczesnym odmawianiu wartości innym narodom oraz wyolbrzymianiu ich defektów. W efekcie uznaje się własne prawo do podporządkowywania ich sobie.

f) Ta z konieczności uproszczona prezentacja nacjonalizmów wskazuje na jedną wspólną im cechę, a jest nią przekonanie, że „naród jest najwyższym dobrem”. Ojciec Józef Bocheński pisze: „Każdy nacjonalizm zawiera w sobie dwa twierdzenia: po pierwsze, że dany naród jest rodzajem absolutu, bóstwa stojącego ponad wszystkim, a więc także ponad jednostką, która winna wszystko dla niego poświęcić; po drugie, że dany naród jest czymś lepszym, godniejszym, bardziej wartościowym niż inne narody. (…) [Tymczasem] – kontynuuje o. Bocheński – naród jest tylko jedną z licznych grup, do których człowiek należy. Bo każdy człowiek jest przecież najpierw członkiem swojej rodziny, dalej regionu, grupy zawodowej, klasy. Poza granice narodu sięga jego przynależność do wspólnot kulturowych i religijnych” (J. M. Bocheński, Sto zabobonów, Kraków 1992, 89-90).

g) Kościół katolicki krytycznie postrzega nacjonalizm, gdyż stawianie narodu na szczycie hierarchii wartości może prowadzić do swego rodzaju bałwochwalstwa. Papież Pius XI przestrzegał przed takim błędem pisząc w 1937 r.: „Kto ponad skalę wartości ziemskie rasę albo naród, albo państwo, albo ustrój państwa, przedstawicieli władzy państwowej albo inne podstawowe wartości ludzkiej społeczności, które w porządku doczesnym zajmują istotne i czcigodne miejsce, i czyni z nich najwyższą normę wszelkich wartości, także religijnych, i oddaje się im bałwochwalczo, ten przewraca i fałszuje porządek rzeczy stworzony i ustanowiony przez Boga-Człowieka i daleki jest od prawdziwej wiary w Boga i od światopoglądu odpowiadającego takiej wierze” (Pius XI, Mit brennender Sorge, 12).

Innym istotnym elementem w rozważaniach o nacjonalizmie jest pytanie o kryterium przynależności do narodu. Nacjonalizm bardzo często łączy kategorię narodu z kryterium biologicznym. Dopuszczeni do narodowej wspólnoty mieliby być zatem tylko ci, którzy mają wspólnych przodków. Oczywiście, w przypadku dużych wspólnot mówienie o wspólnych biologicznych przodkach jest mitem. W nauczaniu Kościoła, poczynając od św. Augustyna, naród traktowany jest jako wspólnota duchowa. Treścią więzi narodowej jest miłość, co oznacza, że ma ona charakter subiektywny, zależny od rozumu i woli człowieka. Naród jest przede wszystkim dziełem kultury. Jego istotę stanowi więź kulturowa między ludźmi (por. J. Majka, Etyka społeczna i polityczna, Warszawa 1993, 133). Mówił o tym św. Jan Paweł II w przemówieniu na forum UNESCO: „Naród istnieje «z kultury» i «dla kultury» (…). Jestem synem Narodu, który przetrzymał najstraszliwsze doświadczenia dziejów, którego wielokrotnie sąsiedzi skazywali na śmierć – a on pozostał przy życiu i pozostał sobą. Zachował własną tożsamość i zachował pośród rozbiorów i okupacji własną suwerenność jako Naród – nie w oparciu o jakiekolwiek inne środki fizycznej potęgi, ale tylko w oparciu o własną kulturę, która okazała się w tym wypadku potęgą większą od tamtych potęg” (św. Jan Paweł II, Przemówienie w UNESCO, Paryż 2.06.1980, 14).

2. Internacjonalizm i kosmopolityzm

a) Odwrotną wadą w stosunku do skrajnego nacjonalizmu jest internacjonalizm. Odmawia on człowiekowi prawa do zabiegania o dobro własnego narodu z uwagi na rzekome bezwzględne pierwszeństwo klasy czy abstrakcyjnie rozumianej ludzkości. Internacjonaliści niekiedy twierdzą wręcz, że każdy, kto ośmiela się kochać swój kraj bardziej niż inne jest rasistą, a kto daje pierwszeństwo własnemu rodakowi przed obcym, jest rasistowskim zbrodniarzem (por. J. M. Bocheński, Sto zabobonów…, 89-90).

Tymczasem każdy człowiek ma święte prawo dbać przede wszystkim o ludzi sobie bliskich, bez żadnej nawet myśli o wyższości tej czy innej rasy, czy narodowości. W porządku miłości, według św. Tomasza z Akwinu „drugie miejsce po Bogu zajmują rodzice i ojczyzna, gdyż z nich się rodzimy, a w niej się wychowujemy. A więc, po zobowiązaniu w stosunku do Boga, człowiek ma największe zobowiązania wobec rodziców i ojczyzny” (Summa theologiae, 2-2 q. 101 a. 1). Gdyby jednak ktoś w miejsce Boga chciał postawić na pierwszym miejscu ojczyznę, byłoby to bałwochwalstwem jako oddawanie czci stworzeniu, a nie Stwórcy.

b) Znacznie powszechniejszą niż nacjonalizm jest w naszych czasach druga skrajność, którą nazywamy kosmopolityzmem. Kosmopolita – czyli obywatel świata – to ktoś, kto nie czuje więzi z własną ojczyzną, ponieważ jest przekonany, że żadna tego typu wspólnota nie jest mu potrzebna. Nie poczuwa się także do wspomnianego przez św. Tomasz z Akwinu długu wdzięczności, gdyż uważa siebie, to kim jest jako osoba, za swoje własne dzieło (por. C. Delsol, Nienawiść do świata. Totalitaryzmy i ponowoczesność, Warszawa 2017, s. 28-67).

Pewną formą kosmopolityzmu jest naiwnie rozumiana „tolerancja” oraz slogany o nienarzucaniu innym narodom własnej kultury i tradycji. Innym jego przejawem jest ideologia multikulturalizmu. Nie chodzi tu o wielokulturowość jako fakt społeczny, ale o politykę stawiającą sobie za cel doprowadzenie do zaniku wspólnot stosunkowo homogenicznych kulturowo. Postulat przemieszania ludzi wywodzących się z różnych cywilizacji wynikający z przekonania, że kultura jest pozbawiona znaczenia. Tymczasem podobnie jak nie da się kochać wszystkich, jeśli najpierw nie nauczymy się kochać samych siebie i naszych bliskich, tak też nie można być dobrym obywatelem świata, nie będąc wpierw dobrym obywatelem własnej ojczyzny, człowiekiem zintegrowanym w dojrzały sposób z własnym narodem. „Żadne miejsce nie powinno być milsze dla ciebie od Ojczyzny” – pisał Cyceron.

3. Patriotyzm

Z nacjonalizmem nie należy utożsamiać patriotyzmu, który – w przeciwieństwie do nacjonalizmu – jest postawą godną pielęgnowania.

Ojczyzna, łacińskie patria, to ziemia ojców, ziemia plemienna, miejsce urodzenia, a patriotikos to rodak, współobywatel. Od samego początku patria była rozumiana na dwa sposoby. W sensie partykularnym patria to ziemia ojców, do której żywimy miłość. W sensie uniwersalnym ojczyzną człowieka jest świat. Te dwa pojęcia ojczyzny nie są sobie przeciwstawne, ale się uzupełniają. Miłość do stron rodzinnych – według nauki społecznej Kościoła – winna łączyć się z umiłowaniem rodzaju ludzkiego.

a) Godziwa i uporządkowana miłość do własnej Ojczyzny nie może nas czynić ślepymi na powinność obejmowania miłością wszystkich ludzi (por. Sobór Watykański II, Gaudium et spes, 75). Nie możemy bowiem zapomnieć o tym, jak wiele zawdzięczamy źródłom bijącym poza granicami naszej ojczyzny. Nie bylibyśmy tym, kim jesteśmy, gdyby nie oryginalność objawionej myśli żydowskiej, gdyby nie wysiłek myślicieli i artystów greckich, porządek organizacyjny wprowadzony przez prawo rzymskie, gdyby nie świętość misjonarzy włoskich czy irlandzkich. Trafnie ujął to Juliusz Słowacki:„To mi Ty powiedz, Boże, skąd ja jestem
I skąd mi w słowach tyle serc i krzyków,
Jeśli nie z ludu – i nie z męczenników,
Jeśli nie z Rzymian, jeżeli nie z Greków,
Jeśli nie z całych ja umarłych wieków
Jestem wyrwany?… to skąd?” (Samuel Zborowski, akt V).Próba zaprzeczania historycznym współzależnościom między kulturami sprawia, że przestajemy rozumieć samych siebie i na to ostatnie pytanie nie potrafimy udzielić poprawnej odpowiedzi. Chęć odseparowania własnej ojczyzny od większej wspólnoty narodów jest niebezpieczna, bo traci ona przez to swoje oblicze. Kultura polska stanowi tylko element kultury światowej, odcień niewątpliwie świetny i ważki, ale pozbawiony sensu bez ogólnej podstawy.
Przykład patriotyzmu znajdziemy w postawie samego św. Jana Pawła II, który mówił: „Pocałunek złożony na ziemi polskiej ma jednak dla mnie sens szczególny. Jest to jakby pocałunek złożony na rękach matki – albowiem Ojczyzna jest naszą matką ziemską. Polska jest matką szczególną. Niełatwe są jej dzieje, zwłaszcza na przestrzeni ostatnich stuleci. Jest matką, która wiele przecierpiała i wciąż na nowo cierpi. Dlatego też ma prawo do miłości szczególnej” (św. Jan Paweł II, Przemówienie powitalne na lotnisku Okęcie, Warszawa, 16.06.1983).

b) Chrześcijanin żyje dogłębnie włączony w życie poszczególnych narodów i jest znakiem Ewangelii również w wierności swojej ojczyźnie, swemu narodowi, kulturze narodowej, zawsze jednak w wolności, jaką przyniósł nam Chrystus (por. św. Jan Paweł II, Redemptoris misio, 43), bez uczucia niechęci do innych narodów. Przykładem takiej postawy był słoweński błogosławiony, biskup Antoni Marcin Slomška, o którym polski papież mówił podczas jego beatyfikacji: „Nowy błogosławiony żywił także głęboką miłość do ojczyzny. Troszczył się o język słoweński, popierał potrzebne reformy społeczne, przyczyniał się do postępu kulturowego swojego kraju, nie szczędził wysiłków, aby jego naród mógł zajmować godne miejsce w gronie narodów europejskich. W tym wszystkim nie ulegał nigdy krótkowzrocznemu nacjonalizmowi ani nie przeciwstawiał się egoistycznie słusznym dążeniom narodów ościennych. Nowy błogosławiony jawi się wam jako wzór prawdziwego patriotyzmu (…). Kierując dziś spojrzenie ku Bałkanom, które w ostatnich latach zaznały niestety wojny i przemocy, rozpętanych przez fanatyczne nacjonalizmy, i stały się terenem okrutnych czystek etnicznych oraz walk między narodami i kulturami, pragnę dziś wskazać wszystkim świadectwo nowego błogosławionego. Dowodzi on, że można być szczerym patriotą, a jednocześnie z taką samą szczerością współistnieć i współpracować z ludźmi innej narodowości, kultury czy religii” (św. Jan Paweł II, Homilia wygłoszona podczas Mszy św. beatyfikacyjnej bpa Antoniego Marcina Slomška, Maribor 19.09.1999).

4. Współczesne wyzwania patriotyzmu

W tym kontekście rodzi się pytanie o współczesne wyzwania patriotyzmu. Konferencja Episkopatu Polski w ostatnich latach wydała dwa dokumenty w tej sprawie.

W 2012 roku biskupi polscy podkreślili, że patriotyzm staje się elementem ładu i spokoju, gdy budowany jest na wierze i nakazie miłości bliźniego. Mówiąc o „pedagogice patriotyzmu”, wskazywali na potrzebę „wychowania umysłu (nabywanie wiedzy o ojczyźnie w jej wymiarze historycznym i współczesnym), wychowania wyobraźni (kojarzenie życia jednostki z symbolami narodowymi, zwłaszcza przez literaturę), wychowania uczuć (ubarwiają patriotyzm, a ich wyrazem jest udział w uroczystościach, szacunek dla symboli), wychowania woli (usprawnienie do działań zgodnych z poczuciem obowiązku patriotycznego), o zasadzie indeksu (unikanie treści i znaków antynarodowych, zachowań ośmieszających patriotyzm) i wychowaniu w szacunku dla innych narodów” (Konferencja Episkopatu Polski, W trosce o człowieka i dobro wspólne, Warszawa 13.03.2012, 21).

[related id=49323]W minionym roku Konferencja Episkopatu Polski wydał dokument pt. Chrześcijański kształt patriotyzmu. Biskupi zwrócili m.in. uwagę na to, że w sytuacji głębokiego sporu politycznego, jaki dzieli Polskę, patriotycznym obowiązkiem wydaje się również „zaangażowanie w dzieło społecznego pojednania poprzez przypominanie prawdy o godności każdego człowieka, łagodzenie nadmiernych politycznych emocji, wskazywanie i poszerzanie pól możliwej i niezbędnej dla Polski współpracy ponad podziałami oraz ochronę życia publicznego przed zbędnym upolitycznianiem. (…) miarą chrześcijańskiej i patriotycznej wrażliwości staje się dziś wyrażanie własnych opinii oraz przekonań z szacunkiem dla – także inaczej myślących – współobywateli, w duchu życzliwości i odpowiedzialności, bez uproszczeń i krzywdzących porównań” (Konferencja Episkopatu Polski, Chrześcijański kształt patriotyzmu, Warszawa 27.04.2017, 4).

W tym kontekście powstaje pytanie o to, w jaki sposób można scharakteryzować nową generację polskich środowisk narodowych, które odwołują się do założeń przedwojennej narodowej demokracji? Odpowiedź nie jest prosta z uwagi na wielkie zróżnicowanie organizacji tworzących ruch narodowy. Z jednej strony mamy bowiem do czynienia z ludźmi o poglądach prawdziwie nacjonalistycznych, którzy hołdują hasłu „Polska [wyłącznie] dla Polaków”, z drugiej zaś strony – z ludźmi o zwyczajnych poglądach patriotycznych. Potrzebna więc jest dalsza formacja.

Życzę wszystkim rodakom w kraju i za granicą, aby 100. rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości umocniła w nas miłość do Ojczyzny w duchu prawdziwego patriotyzmu.

+ Arcybiskup Stanisław Gądecki
Metropolita Poznański
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski