Bobołowicz: Do Rady Najwyższej Ukrainy dostało się aż 3/4 zupełnie nowych nazwisk. Partia Zełenskiego zdobyła większość

– Wielu oligarchów przegrało z absolutnie nieznanymi kandydatami. Przykładem jest porażka w okręgu większościowym właściciela „Мотор Січі” Wiaczesława Bohusłajewa – zaznacza Bobołowicz.

 

 

Paweł Bobołowicz, korespondent Radia WNET na Ukrainie komentuje wyniki wyborów do rady Najwyższej Ukrainy, zaczynając od ciekawostek. Jak podaje za portalem Ukraińska Prawda, pierwszy raz od uzyskania niepodległości jedna partia zdobywa samodzielną większość w wyborach parlamentarnych:

Sługa Narodu, partia prezydenta Zełenskiego, uzyskała aż 251 mandatów (na 450). To pobicie historycznego rekordu uzyskanego w 2012 roku przez Partię Regionów, która wywalczyła 185 mandatów.

Jak podkreśla Paweł Bobołowicz, trzy-czwarte deputowanych będzie zasiadać w radzie po raz pierwszy. To aż 323 kandydatów, którzy wcześniej nie byli deputowanymi. Wołodymyr Zełenski spełnił tym samym swoją obietnicę wyborczą wprowadzenia do polityki nowych twarzy.

Kobiety będą stanowić ponad 20 procent składu Rady i jest to wzrost o ponad 12 procent w odniesieniu do składu poprzedniej Rady:

Procentowo najwięcej kobiet znalazło się we frakcji Europejska Solidarność poprzedniego prezydenta Petra Poroszenki.

Co istotne, kobiety będą stanowić prawię połowę tej frakcji. W partii Hołos reprezentacja kobiet to ponad 37 procent. Partie te dzięki temu dostaną dodatkowe finansowanie. Nasz korespondent zauważa także, iż do Rady nie wejdą tuzy ukraińskiej polityki:

Wielu oligarchów przegrało z absolutnie nieznanymi kandydatami. Przykładem jest porażka w okręgu większościowym właściciela „Мотор Січі” (Motor Sicz) Wiaczesława Bohusłajewa, który przegrał na rzecz fotografa weselnego Serhija Sztepy, kandydującego ze wsparciem Sługi Narodu.

Do Rady nie wejdą za to – Dmytro Jarosz założyciel Prawego Sektora i Andrij Biłeckij – lider Korpusu Narodowego. Przegrali również bliscy współpracownicy byłego prezydenta Poroszneki. Wśród nich znajdowali się spółpracownicy polityczni, ale też biznesowi, tacy jak choćby Ołeksander Gronowski czy Ihor Kononenko:

W jednym z Wołyńskich okręgów wygrał wybory partner biznesowy oligarchy Kołomojskiego – Ihor Pałyca, co ciekawe pokonał kandydata Sługi Narodu, Wadyma Nowińskiego.

Jak kontynuuje Bobołowicz, najwięcej głosów dostał ochroniarz sztabu Zełenskiego w Krzywym Rogu. Uzyskał  on prawie 48 tysiące głosów. Bohater Ukrainy, były więzień Kremla, oskarżona na Ukrainie o próbę zamachu stanu, była wojskowa Nadia Sawczenko. Postawiono jej w Rosji zarzut zabójstwa dziennikarzy rosyjskiego publicznego radia i telewizji 17 czerwca 2014 roku pod Ługańskiem. Ostatecznie otrzymała ona 8 [sic!] głosów.

 

Trwa akcja Ukraiński Zwiad Wnet i nasz korespondent teraz przemierza Polesie. W korespondencji Bobołowicz opowiada o miejscowości Maciejów (obecnie Łukiw)  i dawnym studium nauczycielskim prowadzonym  przed wojną przez Zgromadzenie Sióstr Niepokalanego Poczęcia N.M.P. Gość Ukraińskiego Zwiadu Wnet pani Zoja Szewczuk opowiada o przedwojennych ulicach Maciejowa i polskim cmentarzu, a  Pawło Babaryga zaprasza na  triathlon do Siomina na Polesiu. Szczegóły i rejestracja na http://triathlon-polissia.org.ua/

 

#ukraińskizwiadWnet

P.B. / A.M.K.

Bobołowicz: Na Ukrainie obok prezydenta-aktora stanie premier-wokalista? Pierwszy zaprosił partię drugiego do koalicji

– Wczoraj wieczorem, po ogłoszeniu wyników wyborów parlamentarnych z 35% komisji, Zełenski zaprosił do koalicji partię „Hołos”. Czy jej szef-wokalista zostanie premierem? – pyta Paweł Bobołowicz.

 

 

Paweł Bobołowicz, korespondent Radia WNET na Ukrainie, opowiada o wyborach do Rady Najwyższej – ukraińskiego parlamentu. Przeprowadzono je wczoraj w niedzielę. Było to głosowanie przedterminowe, będące efektem decyzji prezydenta tego kraju Wołodymyra Zełenskiego o rozwiązaniu ciała ustawodawczego. Znane już są pierwsze wyniki z ponad 35% komisji wyborczych:

„Te wyniki już realne pokrywają się z zapowiedziami badania exit poll, ale potwierdzają też to, co wiedzieliśmy na podstawie wcześniejszych sondaży, także wielkiego zaskoczenia nie ma. Wygląda na to, że do ukraińskiego parlamentu wejdzie pięć partii i partią, która jest wielkim zwycięzcą tych wyborów, jest partia Sługa Narodu. To partia prezydenta Zełenskiego – partia, która na pewno będzie realizować politykę właśnie tą, która jest tworzona przez Zełenskiego”.

Partia „Sługa Narodu” może liczyć na 42,19% głosów, zyskując nawet 227 mandatów. Tym samym ugrupowanie to mogłoby rządzić Ukrainą samodzielnie. Zełenski zdaje się jednak nie być zwolennikiem takiego rozwiązania – wczoraj wieczorem potwierdził, że zaprasza do koalicji wyborczej partię „Hołos” założoną przez Swiatosława Wakarczuka – wokalistę zespołu Okean Elzy. Plotkuje się wręcz, że piosenkarz może zostać premierem. Kłóci się to jednak ze słowami głowy państwa, która stwierdziła, że szefem rządu powinien zostać wybitny specjalista i ekonomista.

Drugą pod względem popularności partią okazała się być prorosyjska partia „Dla życia”, powiązana z rządami Wiktora Janukowycza, prezydenta Ukrainy w latach 2010-2014. Uzyskała ona ponad 12% poparcia.

Trzecią siłą w Radzie Najwyższej może być „Europejska solidarność” założona przez poprzednią głowę państwa Petra Poroszenkę. Zagłosowało na nią 8,71% wyborców.

Do parlamentu dostałyby się również wspomniany „Hołos” i „Batkiwszczyzna”.

Wysłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.K.

Bobołowicz: Rocznica zbrodni wołyńskiej nie jest na Ukrainie zbytnio nagłaśniana

Paweł Bobołowicz mówi o obchodach rocznicy rzezi wołyńskie na Ukrainie, notowaniach ukraińskich partii i o rozmowie telefonicznej, jaką przeprowadzili ze sobą Wołodymyr Zełenski i Władymir Putin.

Paweł Bobołowicz podejmuje temat obchodzonego w Polsce Narodowego Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej. Z kolei 14 lipca na Ukrainie odbędą się uroczystości 76 rocznicy zbrodni wołyńskiej.

Rocznica tych wydarzeń na Ukrainie nie jest bardzo mocno nagłośniona.

W kontekście upamiętnień ofiar mordów na Wołyniu należy przypomnieć, że na Ukrainie wciąż obowiązuje moratorium na prowadzenie prac poszukiwawczych. Zostało ono wprowadzone po serii aktów wandalizmów na ukraińskich cmentarzach w Polsce i demontażu nielegalnego upamiętnienia UPA w Hruszowicach.

Wiatrowycz podkreślił, że na Ukrainie nie ma zakazu ekshumacji, a jest zakaz prac poszukiwawczych.

W komentarzu dla ukraińskiego portalu Nowynarnia szef Ukraińskiego Instytutu Narodowej Pamięci Wołodymyr Wiatrowycz stwierdził, że Ukraina zniesie zakaz prac poszukiwawczych, gdy przynajmniej jeden z 15 nieczyszczonych na terenie Polski pomników zostanie odnowiony. Wiatrowycz wskazał pomnik w Werchracie, jako ten, który można odnowić, który ma charakter legalnego upamiętnienia. Wiatrowycz przypomniał, że na terenie Ukrainy dokonano aktów wandalizmu w 4 przypadkach – wszystkie te miejsca zostały odnowione i prowadzone są śledztwa, w których między innymi wykryto działania prorosyjskich aktywistów.

Nasz korespondent w Kijowie porusza także temat zbliżających się wyborów do Ukraińskiego parlamentu. Najnowsze sondaże, według których aż 6 partii politycznych może trafić do ukraińskiego parlamentu, mówią, iż największe szanse na rządzenie ma partia obecnego prezydenta Sługa Narodu – 47% ankietowanych zagłosowałoby na formację Zełenskiego.

Rozmawiano o kwestiach związanych z uregulowaniem (sytuacji) na południowo-wschodniej Ukrainie i wspólnych pracach dotyczących powrotu osób przetrzymywanych z obu stron.

Tak o rozmowie telefonicznej prezydentów Rosji i Ukrainy mówił rzecznik prasowy Putina Dmitrij Pieskow. Wczoraj Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przeprowadził pierwszą rozmowę telefoniczną z Prezydentem Federacji Rosyjskiej Władimirem Putinem. Według informacji zamieszczonej na oficjalnej stronie Prezydenta Ukrainy kluczowym tematem było zwolnienie ukraińskich marynarzy przetrzymywanych w rosyjskiej niewoli od listopada ubiegłego roku. Strony też omówiły przedłużenie kontaktów w ramach formatu normandzkiego.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

A.M.K./A.P.

Bobołowicz: Siedem państw, w tym Polska, protestuje w sprawie powrotu Rosji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy

Jak dodaje Bobołowicz, cała akcja może okazać się bezcelowa, gdyż jej główny inicjator — Ukraina, wydaje się być w tej sprawie wewnętrznie podzielona.

Paweł Bobołowicz poinformował o wczorajszym powrocie Federacji Rosyjskiej do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. W odpowiedzi na bezwarunkowy powrót Rosjan, siedem państw w tym Polska, Ukraina, Litwa, Łotwa, Estonia, Gruzja i Słowacja przyjęły wspólną deklarację na znak protestu przeciw bezwarunkowemu powrotowi Rosjan:

Siódemka protestujących państw, w tym Polska, ogłosiła powrót delegacji na konsultacje z parlamentami narodowymi i rządami w sprawie dalszych wspólnych dalszych działań na sesjach Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

W deklaracji zapisano m.in.: „Bezwarunkowe odnowienie praw rosyjskiej delegacji, bez wykonania żadnych z licznych wymagań Zgromadzenia przeczy fundamentalnym wartościami Rady Europy i jej statutowi. Ten krok wysyła niewłaściwy sygnał krajowi, który sięgnął po zbrojną agresję, otrucie, który nie przestrzega praw swoich obywateli i pragnie destabilizacji demokracji w Europie”

Korespondent Radia WNET na Ukrainie odniósł się także do zablokowania kandydatury rosyjskiego deputowanego Leonida Słuckiego na wiceprzewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego:

Po pierwszej turze głosowania wyglądało, że Słucki zostanie wiceprzewodniczącym, jednak przegrał głosowanie w drugiej turze w wyniku dużej mobilizacji przeciwników jego kandydatury.

Paweł Bobołowicz wyjaśnił także, skąd biorą się kontrowersje wokół postaci Leonida Słuckiego:

Trzeba przypomnieć, iż jest on deputowanym rosyjskim, jest także przedstawicielem Liberalno-Demokratycznej Partii Rosji czyli nacjonalistycznej partii Władimira Żyrinowskiego.

Słucki trafił w 2014 roku pod sankcje UE, USA i Kanady. Jemu przypisuje się organizacje wyjazdów francuskich parlamentarzystów na okupowany Krym na tzw. wybory. To też druh Asada i obrońca syryjskiego reżimu. Co ciekawe, w 2017 znalazł się na tym samym zdjęciu z Asadem co i Pedro Agramunt, który za wyjazd do Syrii ostatecznie stracił fotel przewodniczącego Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy:

Słucki to tez bohater skandalu obyczajowego w Rosji. W 2018 roku dziennikarki pracujące w rosyjskiej Dumie oskarżyły Słuckiego o molestowanie seksualne. Podobno ten argument obyczajowy spowodował, że przy głosowaniu nad kandydaturą rosyjskiego deputowanego swój głos wycofała część zachodnioeuropejskich deputowanych, bo boją się o głosy swoich wyborców. Teraz Rosja będzie mogła wskazać innego kandydata, ale raczej nie będzie nim Słucki.

Jak dodaje nasz Korespondent Radia WNET na Ukrainie, odnośnie wczorajszych wydarzeń na forum Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy oficjalnie nie zabrał głosu prezydent Wołodymyr Zełenski. Wcześniej uznał, że poparcie zachodnich państw dla powrotu Rosji do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy, świadczy o tym, że nie wsłuchano się w głos Ukrainy i że jest rozczarowany taką decyzją:

Dzisiaj telewizja TSN publikuje wypowiedź udzieloną Ukraińskiemu Radiu przez Dmytro Razumkowa. To szef prezydenckiej partii Sługa Narodu i bardzo bliski współpracownik Zełenskiego. Razumkow stwierdził, że wyjście ze Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy jest bezcelowe, wiążąc to z tym, że wkrótce będą wybory do ukraińskiego parlamentu i nowa większość nie będzie mogła reprezentować Ukrainy w Zgromadzeniu. Razumkow stwierdził, że „odwrócić się i pójść to nie jest konstruktywne”. Według współpracownika prezydenta Zełenskiego powrót Rosji do Zgromadzenia wynikał z całej serii rożnych działań, a często z bezdziałalności, przede wszystkim ze strony Ukrainy.

Pojawił się wewnętrzny głos sugerujący, iż cała wczorajsza akcja przeprowadzona przez wspólnotę siedmiu państw, może okazać się bezcelowa, gdyż jej główny inicjator, czyli Ukraina okazuje się być w tej sprawie wewnętrznie podzielona.

P.B. / A.M.K.

Bobołowicz: Ukraiński oligarcha Dmytro Firtasz wspierał Wołodymyra Zełenskiego w czasie ostatniej kampanii wyborczej

Co łączy ostatnie wybory prezydenckie na Ukrainie, rosyjską agresję na Krym i wydobycie gazu łupkowego w Polsce? Odpowiada Paweł Bobołowicz.

Paweł Bobołowicz komentuje sprawę ekstradycji ukraińskiego biznesmena Dmytro Firtasza z Austrii do Stanów Zjednoczonych. Zatrzymany w Austrii na prośbę Ameryki w związku z łapówką, jaką miał dać w Indiach w sprawie związanej z Boeingiem, od 2014 r. ma zakaz opuszczania Wiednia.

Firtasz realizuje interesy Gazpromu nie tylko na Ukrainie, ale realizował je też w Europie Zach. Działał na Węgrzech, Niemczech, Austrii, Szwajcarii. Pojawia się też wątek polski.

Jak informuje nas Bobołowicz miał on za pośrednictwem spółek: cypryjskiej i węgierskiej posiadać przez spółkę córkę w Polsce DPV Service 21 koncesji na poszukiwanie gazu łupkowego. Firtasz jest także twórcą Agencji Modernizacji Ukrainy, z którą związani byli polscy politycy tacy jak Waldemar Pawlak i Włodzimierz Cimoszewicz.

Związki ukraińskiego potentata z polityką sięgają dalej. Jak podaje gość „Poranka WNET”, Firtasz mimo swoistego aresztu domowego w Wiedniu miał patronować porozumieniu między Poroszenką a Kliczką, w ramach którego pierwszy został prezydentem Ukrainy a drugi merem Kijowa.

W styczniu część ukraińskich mediów twierdziła, że doszło do wielkiego porozumienia oligarchów, w którym brał udział właśnie Firtasz, Kołomojski, Lowoczkin i efektem tego porozumienie było wsparcie kandydata kandydującego przeciw Poroszence.

Należąca do Firtasza telewizja Inter wyraźnie wspierała w kampanii wyborczej Wołodymira Zełenskeigo.

Działalność Dmytra Firtasza miała też olbrzymie znaczenie w przygotowaniu gruntu pod aktywną fazę agresji rosyjskiej na Ukrainie […] W 2004 r. w gazowych relacjach rosyjsko- ukraińskich pojawiła się nowa struktura z Firtaszem w jednej z ról głównych i to ta struktura w latach 2005-2006 odegrała bardzo ważną rolę w głównej wojnie gazowej z Rosją. […] M.in. jej rezultatem i tych nacisków gazowych […] było zmuszenie Ukrainy do podpisania umów charkowskich przedłużających stacjonowanie Floty Czarnomorskiej na Krymie.

Również w polityce międzynarodowej ukraiński biznesmen odegrał istotne znaczenie. Bobołowicz zwraca uwagę, że kiedy w 2014 r. Firtasz wpłacił kaucję w wysokości 125 mln euro, to pieniądze te pochodziły z Rosji. W Stanach Zjednoczonych grozi mu 70 lat więzienia, ale jak przypuszcza korespondent, Amerykanie obniżą mu wyrok w zamian za jego cenną wiedzę. W 2013 r. Firtasz był  czwartym z najbogatszych ludzi na Ukrainie z majątkiem wycenianym na 4 mld dolarów.

A.P.

Bobołowicz: Zełenski likwiduje absurdalne regulacje swoich poprzedników, żeby ułatwić życie ukraińskim przedsiębiorcom

O tym, jak prezydent Zełenski chce odróżnić się od swych poprzedników i co się dzieje w ukraińskim prawosławiu opowiada Paweł Bobołowicz.

Paweł Bobołowicz informuje, że ukraiński Sąd Konstytucyjny uznał dekret o rozwiązaniu parlamentu Wołodomyra Zełenskiego za zgodny z konstytucją. 12 z 17 sędziów SK uznało, że prezydencki dekret nie narusza ukraińskiej ustawy zasadniczej, pięciu było odmiennego zdania.

 Według sądu, przez brak jasnych norm prawnych, doszło do konfliktu konstytucyjnego między prezydentem a Radą Najwyższą i nie ma prawnej możliwości jego rozwiązania.

Deputowany Mykoła Kniażycki, który zaskarżył decyzję prezydenta, ironizował w mediach społecznościowych, że nie pojmuje „głębi podstaw filozoficznych, prawnych i logicznych” decyzji sędziów. Stwierdza, że jeśli stwierdzili oni, że dekret prezydenta jest bezprawny, ale jednocześnie zgodny z konstytucją, to na Ukrainie „albo nie ma konstytucji, albo Sądu Konstytucyjnego”.

Wobec takiej decyzji sędziów wybory odbędą się już w lipcu. W sondażach ogromną przewagę ma partia prezydenta Sługa Ludu, która może dostać nawet do 50% głosów. Pozostałe ugrupowania mają nie więcej niż 10 %.

Prezydent Zełenski zaznacza swoimi decyzjami, że jego rządy będą inne niż poprzedników. Zlikwidował Administrację Prezydencką, tworząc w jej miejsce Biuro Prezydenckie z inną, odchudzoną strukturą. Skasował także 61 dekretów swoich poprzedników, likwidując regulacje utrudniające prowadzenie działalności gospodarczej na Ukrainie. Jak mówi Bobołowicz, prezydent również w warstwie symbolicznej chce zaznaczyć nową jakość swojej prezydentury przez przeniesienie swojej siedziby.

Ponadto Bobołowicz mówi o czwartkowym soborze św. Włodzimierza w Kijowie, zwołanym przez patriarchę Filatrata. Doszło na nim do faktycznego rozłamu w Prawosławnym Kościele Ukrainy i odnowienia Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego (UKP PK), a także zakwestionowania tomosu przyznanego PKU przez Patriarchę Konstantynopola.

Teraz się okazało, że wewnątrz Cerkwii i to wprost ze strony osoby, która była inicjatorem procesu integracji […] nastąpił bardzo poważny i silny atak. Widać jednocześnie po wczorajszym soborze, że partiarcha Filaret nie cieszy się poparciem duchowieństwa.

Jest to zaskoczenie, gdyż patraircha wcześniej popierał zjednoczenie ukraińskiej cerkwii. Gość Poranka WNET podkreśla, że na soborze z 40 biskupów, których miała UKP PK przed rozłamem, stawiło się tylko dwóch, i to z diecezji biełgorodzkiej, leżącej na terenie Federacji Rosyjskiej. Motywem decyzji patriarchy mogą być kwestie finansowe, gdyż domagał się in na soborze zwrotu majątku UKP PK.

Posłuchaj całej rozmowy już teraz!

K.T./A.P.

TO OSTATNIE DNI NASZEJ ZBIÓRKI NA NOWE STUDIO WNET

WESPRZYJ BUDOWĘ NOWEGO STUDIA RADIA WNET: https://wspieram.to/studioWNET

 

Paweł Bobołowicz oprowadza po wystawie w kijowskim metrze, która powstała z okazji 450-lecia Unii Lubelskiej

Paweł Bobołowicz poleca i zaprasza na wystawę z okazji 450-lecia Unii Lubelskiej, która ma miejsce w kijowskim metrze. Komentuje także ostatnie działania Zełenskiego, stawiające go w złym świetle.

 

 

Paweł Bobołowicz mówił o wystawie w kijowskim metrze, która powstała z okazji 450-lecia Unii Lubelskiej w Kijowie. Została przygotowana przez Instytut Polski w Kijowie. Rozmawiał także z Bartoszem Musiałowiczem – Radcą Ambasady RP na Ukrainie i dyrektor Instytutu Polski w Kijowie.

Sama wystawa składa się z części architektonicznej oraz zdjęciowej. W pierwszej z nich przedstawione zostały obiekty architektoniczne powstałe za czasów Unii Lubelskiej. Druga natomiast składa się ze zdjęć polskich i ukraińskich rekonstruktorów historycznych w strojach z epoki, przedstawiających różne stany społeczne zamieszkujące terytorium nowopowstałego państwa.

Wystawa dostępna jest na kijowskiej stacji metra „Złote Wrota” do 15 lipca br. Pomysłodawcą wystawy jest Bartosz Musiałowicz, funkcję kuratora pełni dr Radosław Sikora.

Fot. Instytut Polski w Kijowie
Fot. Instytut Polski w Kijowie
Fot. Instytut Polski w Kijowie
Fot. Instytut Polski w Kijowie
Fot. Instytut Polski w Kijowie
Fot. Instytut Polski w Kijowie
Fot. Instytut Polski w Kijowie

 

Gość Poranka WNET mówił także o oraz prawdziwej twarzy prezydenta Wołodomyra Zełenskiego – innej aniżeli tej z serialu „Sługa narodu”:

Przy wyborze Zełenskiego na prezydenta wielką rolę odegrał serial „Sługa narodu”, w którym grał on prostego człowieka, który zaczął rządzić Ukrainą i który przenosił zwyczajne zachowania zwykłego obywatela na funkcjonowanie kraju. Jednym z takich elementów była jazda na rowerze. W kapanii Zełenski mówił że nowy prezydent powinien byc inny niż dotychczas. Wielokrotnie wytykano także Poroszence fakt jazdy samochodem w ogromnej kolumnie rządowej. […] Oto wczoraj nowy zastępca szefa administracji prezydenta Jurij Kostiuk, będący współtwórcą scenariusza do „Sługi narodu” zapowiedział, że Zełenski do pracy na rowerze jeździć nie będzie. […] Ta informacja była mocno komentowana w sieciach społecznościowych, bo to kolejna rzecz pokazująca, że Zełenski daleki jest od swojego serialowego pierwowzoru, a jego działania coraz mocniej przypominają czyny jego poprzednika.

Posłuchaj całej audycji już teraz!

K.T. / A.M.K.

Bobołowicz: Nowy prezydent Ukrainy zaczął od tego, że złamał konstytucję, co do tego nie ma wątpliwości [VIDEO]

Zełenski mimo zapowiedzi, tkwi w starym oligarchicznych układzie. Nadal utrzymuje bliskie kontakty z potężnym oligarchą Kołomojskim. Prezydenturę rozpoczął złamaniem konstytucji i własnej obietnicy.

Paweł Bobołowicz mówi, że Wołodymyr Zełenski jest zakładnikiem starego oligarchicznego systemu politycznego na Ukrainie:

Zmiany do ordynacji wyborczej, które zaproponował wczoraj Włodymyr Zełenski, nie są niczym nowym, a nawet prowadzą do zakonserwowania starego systemu. Zaproponował zamknięte listy wyborcze i przegrał wczorajszą walkę z parlamentem. Projekt nie został nawet wprowadzony do porządku dziennego. […] Zełenski jest zakładnikiem starego systemu oligarchicznego, bo nie ma żadnej wątpliwości że nadal jest w bliskim kontakcie z Ihorem Kołomojskim, potężnym ukraińskim oligarchom, który może wpływać na nowego prezydenta.

Ponadto, jak wspomina Bobołowicz, o nowym prezydencie nie świadczy dobrze fakt, że jego pierwszą decyzją było rozwiązanie parlamentu, co jest niezgodne z ukraińską konstytucją:

Zaczął od tego, że złamał konstytucję. Rozwiązał parlament i tutaj nie ma wątpliwości, że nie miał do tego podstaw konstytucyjnych. To działanie prezydenta zostanie skierowane do sądu konstytucyjnego. […] Fakt jest taki, że nie zaistniały opisane w konstytucji Ukrainy przesłanki do rozwiązania parlamentu. […] nieważne czy robi to z dobrymi intencjami, czy nie, to nie jest dobry wskaźnik do jego prezydentury.

Nasz korespondent wymienia szereg innych działań, które świadczą o hipokryzji nowego prezydenta:

Kolejna sprawa dotycząca impeachmentu i dotycząca zdjęcia immunitetu z deputowanych. […] Sytuacja jest bardzo napięta. Właśnie wczoraj prezydent powołał swojego kolegę na szefa kancelarii prezydenta. Można by powiedzieć, że to nic dziwnego, ale kilka miesięcy temu sam Zełenski obiecywał, że za jego prezydentury takich sytuacji nie będzie. Kolejna sprawa, że ten człowiek, Andriej Bogdan zadeklarował, że w sprawie pokoju na Donbasie ma zostać przeprowadzone referendum […] jeśli rzeczywiście od niego dojdzie to doprowadzi on do bardzo głębokiego podziału Ukrainy.

Posłuchaj całej wypowiedzi już teraz!


K.T. / A.M.K.

Bobołowicz, Sierant: Zełenski został prezydentem Ukrainy. Podczas swojego zaprzysiężenia rozwiązał parlament

– W ukraińskim Internecie roi się od proroctw, wróżb i modlitw za świeżo obranego prezydenta. Rozpalił on bowiem olbrzymie nadzieje. Czy ich nie zawiedzie? – pytają Paweł Bobołowicz i Marek Sierant.


Paweł Bobołowicz, korespondent Radia WNET na Ukrainie, wraz z gościem specjalnym Markiem Sierantem, ukraińskim i polskim dziennikarzem, relacjonują na żywo zaprzysiężenie na prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego. Drugi z relacjonujących stwierdza, że wielu Ukraińców oddało głos na byłego komika jedynie z nienawiści do jego politycznego przeciwnika Petra Poroszenki.

„Znienawidzili go (Petra Poroszenkę – przyp. red.) między innymi dlatego, że nie dotrzymał swoich obietnic wyborczych. Znienawidzili go, jak mówili, za to, że nie podołał korupcji. Znienawidzili go za to, że obiecał, że zakończy wojnę, a jej nie zakończył, chociaż klucze do zakończenia tej wojny nie leżą tylko w Kijowie, a leżą także w Moskwie. Znienawidzili go za to, że muszą wyjeżdżać za granicę na zarobek. Znienawidzili go również za to, że dogadywał się z oligarchami zamiast z nimi walczyć”.

Sierant opowiada, że w ukraińskim Internecie nie brakuje proroctw, wróżb i modlitw za świeżo obranego prezydenta. Powodem tego stanu rzeczy nie są jedynie olbrzymie nadzieje rozbudzone przez Zełeńskiego. Olbrzymie znaczenie ma również fakt, że tego rodzaju przesądy są bardzo popularne wśród Ukraińców.

Inauguracja prezydentury byłego aktora nie obyła się bez niespodzianek i kontrowersji. Część osób za niestosowne uznała złożenie przysięgi na Ewangelii z racji tego, że Zełeński jest z pochodzenia Żydem. Świeżo mianowana głowa państwa nie szczędziła także gorzkich słów pod adresem poprzedniej ekipy rządzącej.

Podczas wydarzenia nowy prezydent rozwiązał Radę Najwyższą. Jest to równoznaczne z organizacją przyspieszonych wyborów parlamentarnych.

Wysłuchaj całej relacji już teraz!

A.K.

 

Prof. Ryszard Legutko, Sławomir Budzik, Rafał Frącz – Poranek WNET z Dublina, Warszawy i Kijowa – 20 maja 2019 r.

Poranka WNET można słuchać od 7:07 do 9:00 (wtorek i piątek) / 10:00 (poniedziałek, środa, czwartek) na: www.wnet.fm, 87.8 FM w Warszawie i 95.2 FM w Krakowie. Zaprasza Krzysztof Skowroński.

Goście Poranka WNET:

prof. Ryszard Legutko – eurodeputowany;

Sławomir Budzik – dziennikarz Radia Deon Chicago i portalu deon24.com;

Alex Sławiński – korespondent Radia WNET w Wielkiej Brytanii;

Sebastian Wopinski – dyrektor polskiej szkoły im. Dywizjonu 303 w Londynie;

Rafał Frącz – polski paralotniarz, który mieszka w Republice Irlandii.


Prowadzący: Tomasz Wybranowski, Krzysztof Skowroński, Paweł Bobołowicz

Współprowadzący: Tomasz Szustek, Marek Sierant

Wydawca: Jaśmina Nowak

Realizator: Paweł Chodyna


 

Studio BEJRUT w Radiu WNET!


 

Część pierwsza:

Sławomir Budzik, dziennikarz Radia DEON w Chicago. Fot. arch. Sławomira Budzika.

Sławomir Budzik mówi o reformie amerykańskiego systemu imigracyjnego autorstwa Donalda Trumpa. W części dotyczącej imigracji nielegalnej zawiera on znane już zapowiedzi uszczelnienia granic, nasilenia deportacji i ograniczenia możliwości uzyskania azylu w USA. Z tym ostatnim punktem wiąże się szczególna wściekłość Demokratów.

Prezydent USA chce między innymi by ci, którzy starają się o azyl musieli koniecznie wnieść opłatę za złożenie wniosku azylowego. Donald Trump chce ponadto chce ograniczyć dostęp do pozwoleń na pracę starającym się o azyl. Politycy Demokratów od razu stwierdzili, że to pomysł niemożliwy do zrealizowania.

Sławomir Budzik ma jednak inne spojrzenie aniżeli owi politycy. Twierdzi, że reforma może pomóc Trumpowi wygrać wybory prezydenckie, które odbędą się już za rok.

Gość Poranka WNET opowiadał następnie, kto może stanąć w szranki wyborcze z prezydentem Trumpem o fotel w Gabinecie Owalnym. Jednym z nich jest burmistrz Nowego Jorku, Bill de Blasio.

Wydaje się, że obecna głowa państwa liczy się z nim. Jednakże Sławomir Budzik stwierdza, iż na tego domniemanego kandydata należy patrzyć z przymrużeniem oka. Wymienia także kilku innych kandydatów, którzy prawdopodobnie będą rywalizować z miliarderem.

Fot. Gage Skidmore / Wikimedia Commons (CC BY 2.0)

Ponadto rozmówca Tomasza Wybranowskiego opowiada o reakcji amerykańskich mediów na atak na Marka Magierowskiego, ambasadora Polski w Izraelu, oraz o kampaniach polskich polityków do europarlamentu prowadzonych w Stanach Zjednoczonych.

Sławomir Budzik wprost stwierdza, że większość Polonii zagłosuje na Prawo i Sprawiedliwość. Jacek Saryusz-Wolski oraz Ryszard Czarnecki (kandydaci PiS w Warszawie) mogą już zacierać ręce. Albowiem to na nich będą głosować nasi rodacy w Ameryce. Według prawa obywatele Polski zagranicą, jeśli chcą głosować w wyborach, to mogą jedynie oddać głos na kandydatów z okręgu warszawskiego.

Alex Sławiński o nienastępującym brexitcie. Mówi, iż brytyjscy politycy nie mówią o przyszłości kraju po wyjściu z Unii Europejskiej i szczegółach tego brexitu. Według naszego korespondenta wszystko wygląda na to, że nie ma w Wielkiej Brytanii pomysłu na wyjście z UE. Możliwe także, że temat chcą oni rozmyć.

 

Część druga:

Przegląd prasy o godzinie 8:00 autorstwa Aleksandra Wierzejskiego.

Prof. Ryszard Legutko tłumaczy, dlaczego powiedział, iż „patrzy na Donalda Tuska, jak na rzadki przypadek zła w polityce”. Stwierdza, że obecny szef Rady Europejskiej od 2005 r. toczy wojnę polsko-polską, a każda jego wypowiedź jest „kąśliwa i antagonizująca”. Poza tym wykorzystuje w sposób ordynarny każdą sytuację oraz „ma w sobie niebywałą toksyczność”.

Następnie prof. Legutko odnosi się do krytyki, jaka nań spadła po jego wypowiedzi dotyczącej walki różnych środowisk z Kościołem, a także mówi, dlaczego wybory do Parlamentu Europejskiego są ważne. „Chodzi o kształt Unii Europejskiej i miejsce w niej Polski. Nie może być tak, że większość, która rządzi instytucjami unijnymi od 40 lat, nagminnie i systemowo łamała reguły (…) Nie mamy wpływu, jakie wyniki będą w Niemczech czy Hiszpanii, ale mamy wpływ na wyniki w Polsce. Pójdźmy na wybory i zagłosujmy na ludzi, którzy w tej Unii chcą coś zmienić”.

Karykatura Donalda Tuska / DonkeyHotey, Flickr.com

Ocenia także działania polityków Platformy Obywatelskiej i ujawnia ich dwulicowość i hipokryzję. Mówi, że jej politycy nie posiadają żadnych poglądów; potrafią zmieniać swe stanowiska, idee, retorykę w każdym momencie. Nasz gość porannego programu Radia WNET stwierdza, że ta obłuda została wprowadzona do PO przez Donalda Tuska. Nawet jeśli nie jest obecny w polskiej polityce, to nadal nad naszym krajem i partią, którą przewodził, unosi się jego „demoniczny ” duch.

 

Część trzecia:

Sebastian Wopiński stwierdza w rozmowie z Alexem Sławińskim, że polskie organizacje w Wielkiej Brytanii powinny wreszcie działać w sposób solidarny i połączyć siły w dziele organizacji obchodów Dnia Flagi Polski i Polaków za Granicą, który przypada na 2 maja.

Ma nadzieję, że za rok uda się to zrealizować. Sebastian Wopiński w rozmowie z burmistrzem Londynu Sadiq’iem Khan’em usłyszał zapewnienie, że władze Londynu są otwarte na tego typu inicjatywę, która – tak jak obchody Dnia św. Patryka – mogłaby wejść na stałe do kalendarza londyńskich wydarzeń.

 

Rafał Frącz / Fot. Radio WNET

Rafał Frącz w rozmowie z Tomaszem Szustkiem opowiadał o reakcjach środowiska na tragiczną śmierć polskiego paralotniarza z Irlandii – Rafała Skóry.

Tydzień temu, w górach Wicklow doszło do tragicznego w skutkach wypadku, w którym zginął nasz rodak. Ekipa ratownicza odnalazła ciało Polaka na polach w okolicach Ballinacor Estate w hrabstwie Wicklow.

Trwa zbiórka pieniędzy dla najbliższych Rafała Skóry, który osierocił dwójkę malutkich dzieci. O wypadku ani słowa na stronie Ambasady RP w Dublinie, ani jej koncie facebookowym. Z pomocą od pierwszych chwil pośpieszyli polscy, irlandzcy i fracuscy paralotniarze.

Rafał Frącz mówił także o wyczynie dwóch polskich pilotów z Irlandii. Rafał Obora i Bogdan Białka przekroczyli magiczną granicę 200 kilometrów lecąc na paralotniach. To rekord lotu nad Irlandią:

Trzeba wspomnieć także o tym, że Rafał Obora dokonał tego wyczynu na skrzydle, które nie jest skrzydłem zawodniczym. – podkreślił gość Studia 37 w Poranku WNET.

 


Część czwarta:

Wołodymyr Zełenski w roli prezydenta Ukrainy satyrycznego serialu telewizyjnego Słuha Naroda. Fot. Jarosław Budrowycyn (CC BY-SA 4.0), źródło: Wikimedia Commons

Przegląd prasy o godzinie 9:00 autorstwa Aleksandra Wierzejskiego.

Paweł Bobołowicz o inauguracji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, która przypada na dzień dzisiejszy, czyli poniedziałek 20 maja. Podczas Poranka WNET trwa ów inauguracja.

Marek Sierant mówi, że Zełenski wygrał wybory, ponieważ Ukraińcy znienawidzili Petra Poroszenkę. Wściekli są na byłej głowy państwa, gdyż ani nie walczył z oligarchami, a z nimi współpracował, ani nie poprawił sytuacji gospodarczej w kraju, ani nie walczył w dużym stopniu z korupcją. To tylko kilka z powodów nienawiści Ukraińców wobec Poroszenki. Atoli prezydent-komik rozwiąże problemy, z którymi nie poradził sobie Poroszenko?

Ukraińcy przywiązują szczególną uwagę do inauguracji już najważniejszego polityka w kraju. Spoglądają na każde zdarzenie. Podchodzą bowiem do nich w sposób supranaturalny. W Internecie już roi się od komentarzy, które pałają quasireligijnością.

Ponadto sądzi, że nowy prezydent rozwiąże parlament, aby wprowadzić do Rady Najwyższej wprowadzić swoją partię Sługa Ludu. bez zaplecza politycznego wszakże może być w tarapatach. Po słowach redaktora, kilkanaście minut później, prezydent rozwiązał parlament. Wieść została okraszona aplauzem widowni.

 


Posłuchaj całego Poranka WNET!