Prof. Andrzej Nowak: Nie załamujmy rąk!

Najważniejszym wydarzeniem mijającego roku, moim zdaniem, był rozwój konfliktu na Ukrainie, a raczej rosyjskiej agresji na ten kraj – 2014 rok podsumował w Poranku WNET profesor Andrzej Nowak.

 

A najważniejszym zjawiskiem w 2014 roku było odciąganie opinii publicznej od istotnych i ważnych spraw życia politycznego naszego kraju, w tym z spraw międzynarodowych. Brakuje debaty publicznej nad żywotnymi interesami Polski – mówił nasz gość.
Wydaję mi się, że mamy powody nie tyle co do optymizmu, lecz do tego aby nie załamywać rąk. Powstaje silny nurt antyszkoły oficjalnej narracji mającej oduczyć Polaków bycia obywatelami. Mamy do czynienia z różnymi działaniami i inicjatywami, które starają się naszą wspólnotowość ratować. Tak się składa, że rozmawiam teraz z przedstawicielką takich inicjatyw, myślę że Radio WNET jest doskonałym przykładem tego o czym mówię. Tak więc jest nadzieja na trwanie historycznej wspólnoty jaką jest naród polski.

 
Główna partia opozycyjna, z którą ja i wielu z nas wiążę nadzieje na przełom w nadchodzącym roku, mam wrażenie jest znużona i w pewnym stopniu przyzwyczajona do funkcjonowania w ramach wiecznej opozycji. Niestety odnoszę wrażenie, że wielu z członków PiS zostało wytresowanych przez ten system, w którym wolno pozostawać opozycji w swoim bezpiecznym getcie, w którym poza okresem wyborczym, kiedy ataki partii rządzącej są zaciekłe, jest wystarczający spokój aby te diety poselskie pobierać – stwierdził krakowski historyk.
Posłuchaj całej rozmowy!
P.R.

 

Prof. Andrzej Nowak: Andrzej Duda to najlepszy kandydat do prezydentury

Musimy wygrać te wybory dla Polski, mamy bardzo dobrego kandydata, który może nam w tym pomóc. Andrzej Duda będzie najlepszym kandydatem PiS- mówił w Poranku WNET z Krakowa profesor Andrzej Nowak.

 

W krakowskim Poranku WNET Krzysztof Skowroński rozmawiał z profesorem Andrzejem Nowakiem. Profesor podziękował wszystkim, którzy zaangażowali się w promowanie jego osoby jako reprezentanta obozu patriotycznego w wyborach prezydenckich. Zaznaczył, że tego typu inicjatywy są świadectwem żywotności ducha obywatelskiego, który powinien stanowić uzupełnienie polityki partyjnej. Jednocześnie profesor Nowak podkreślił, że jego zdaniem Andrzej Duda jest najlepszym w obecnej sytuacji kandydatem opozycji na stanowisko prezydenta.

 
Musimy wygrać te wybory dla Polski, mamy bardzo dobrego kandydata, który może nam w tym pomóc. Wysiłek, który państwo włożyliście w popieranie zestawu wartości, który kojarzył się ze mną, można przenieść na popieranie Andrzeja Dudy i sprawić, żeby te wartości wygrały w jego osobie. Namawiam, żebyśmy pracowali dla tego zwycięstwa, bo ono jest bardzo potrzebne Polsce.

 
Wczorajsze zachowanie pana prezydenta Komorowskiego, zainscenizowane przez dziennikarzy pytanie: „który to Duda będzie ze mną rywalizował, w ogóle nie wiadomo czy jest taki Duda”, to znamionowało całkowity brak klasy i było doskonałą ilustracją tego, co Pan Prezydent był łaskaw powiedzieć dzień wcześniej: „pycha kroczy przed upadkiem”. To właśnie pycha zaprezentowana wobec kandydatury zgłoszonej przez opozycję, pycha tak małostkowa, pokazuje klasę człowieka, który reprezentuje Rzeczpospolitą. I który jest oczywiście pod niesłychanie grubym, aksamitnym pancerzem osłony medialnej. Spoza tej osłony wychodzą czasem prawdziwe rysy człowieka, który po prostu nie dorasta do roli najwyższego reprezentanta Rzeczypospolitej. Prezydent powinien przede wszystkim czuć to zobowiązanie, jakim jest dźwiganie godności Rzeczypospolitej. Powinien identyfikować się z racją stanu, a nie z grą polityczną, która sprowadza się do dokuczania opozycji, do poniżenia, ośmieszenia, lub wymanewrowywania, tak jak te gierki z pomnikiem smoleńskim, który nie mógł powstać przez cztery lata. Wystarczy przypomnieć zachowanie Bronisława Komorowskiego jako marszałka sejmu, albo jego idee zbudowania pomnika żołnierzom Armii Czerwonej, którzy szli zdobywać Warszawę. To wyraża postawę gry politycznej, w której najważniejsze jest nie zbliżenie do Rosji, tylko obniżenie poziomu prezydentury do roli agendy partii zwalczającej opozycję. To jest cały polityczny horyzont tej gry. Na tym horyzoncie, nie można poprzestać, jeśli chce się być prezydentem Rzeczypospolitej. Są sprawy ważniejsze od Platformy, od PiS-u, od horyzontu walki partyjnej. Niestety mam wrażenie, że prezydent Bronisław Komorowski do tego wyższego horyzontu nie dorósł.

 
Nasze rozmowy o tym jak odrodzić Rzeczpospolitą nie zakończyły się, muszą trwać, przekształcać się w codzienną pracę. Dzisiaj pracujemy, żeby wygrał Andrzej Duda, a cały czas musimy pracować, żeby wygrywała Polska.

 
Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy
AO

Prof. Andrzej Nowak towarzyszy Radiu WNET w podróży po Polsce.

  24 lipca, Gdynia Gdynia, jako osada rybacka, po raz pierwszy została wymieniona w źródłach historycznych w 1253 r. Pod koniec XIV w. podarowano ją zakonowi kartuzów, z którym była związana przez blisko 400 lat. W 1772 r. znalazła się we władaniu Królestwa Prus. Po konferencji pokojowej w Wersalu, na której Polska złośliwym wyrokiem brytyjskiego premiera Davida Lloyd Georga nie uzyskała Gdańska, oczywistym stało się, że państwo musi stworzyć własny port. W 1919 r. rozpoczęto przygotowania […]

 

24 lipca, Gdynia
Gdynia, jako osada rybacka, po raz pierwszy została wymieniona w źródłach historycznych w 1253 r. Pod koniec XIV w. podarowano ją zakonowi kartuzów, z którym była związana przez blisko 400 lat. W 1772 r. znalazła się we władaniu Królestwa Prus.
Po konferencji pokojowej w Wersalu, na której Polska złośliwym wyrokiem brytyjskiego premiera Davida Lloyd Georga nie uzyskała Gdańska, oczywistym stało się, że państwo musi stworzyć własny port. W 1919 r. rozpoczęto przygotowania – wybór miejsca, a następnie prace nad jego przekształceniem w nowoczesną przytań. Pracami kierował inżynier Tadeusz Wenda. W 1923 r. port tymczasowy w Gdyni zaczął przyjmować pierwsze pełnomorskie statki. Wraz z jego rozwojem rozrastało się również samo miasto – w 1921 r. liczbę mieszkańców szacowano na około 1000 osób, z kolei w 1939 r. Gdynię zamieszkiwało już 127 tys. ludzi.

 
21 lipca, Hel

 
Historia Helu sięga XIII-XIV w. W 1378 r. został on lokowany na prawie miejskim lubeckim. Przez wiele lat odgrywał rolę kluczowego punktu na drodze do Gdańska (m. in. w czasie wojny trzynastoletniej i w czasie wojen ze Szwecją w XVII w.).
Najbardziej doniosłe wydarzenia miały tu jednak miejsce na początku II wojny światowej. Wówczas Rejon Umocniony Hel był miejscem, które najdłużej i najbardziej konsekwentnie broniło się przed inwazją niemiecką – od 1 IX do 2 X 1939 r. Warto zwrócić uwagę na dysproporcję sił – przewaga Niemców była znacząca. Po stronie niemieckiej walczyło około 40 tys. żołnierzy, dysponowano ponad 300 armatami, 2 pancernikami, wieloma okrętami i samolotami. Z kolei po stronie polskiej rozporządzano kilkoma działami większego kalibru i kilkunastoma działami mniejszego kalibru. W obronie Helu pomagało skrócenie frontu do długości 800 m. Niełatwe jednak było wytrzymanie ciągłego ostrzału artyleryjskiego z morza i nalotów niemieckich. Akt kapitulacji podpisano 1 X 1939 r.
18 lipca, Pelplin
Pelplin od początku swoich dziejów był związny z zakonem cystersów – w 2. połowie XIII w. książę pomorski Mściwój II nadał im dobra w Pelplinie. Miasto rozwijało się przy klasztorze i dzieliło jego losy.
Powiązanie historii Pelplina z dziejami Kościoła na Pomorzu zyskało szczególnie ważne znaczenie w XIX i XX w. W 1823 r. przeniesiono tu stolicę biskupów chełmińskich, w 1829 r. otworzono seminarium duchowne, a następnie założono szkołę przykatedralną – Collegium Marianum.
Na początku II wojny światowej ofiarą szczególnej brutalności hitlerowców padło duchowieństwo pelplińskie oraz kościelne oblicze miasta. 20 X 1939 r. naziści urządzili w Pelplinie szyderczą procesję kanoników kapituły katedralnej oraz doprowadzili do egzekucji duchownych. W tym czasie zginęło ponad 20 księży katolickich z tego miasta.

 
17 lipca, Świecie

 
Świecie było wzmiankowane w źródłach w końcu XII w. Odgrywało ważną rolę jako miasto wiodące na Pomorze. W 1309 r. zostało zdobyte przez Krzyżaków, którzy wybudowali w Świeciu swój zamek, czyniąc je jednym z głównych centrów życia politycznego i administracyjnego Państwa Zakonnego. Po bitwie pod Grunwaldem zostało jedynie przejściowo zajęte przez rycerstwo polskie. Dopiero w czasie wojny trzynastoletniej (1454-1466 r.) przywrócono je Koronie Polskiej. Ważną rolę odegrało również w czasach potopu szwedzkiego (1655 r. – starcie Jana Kazimierza z gen. Hornem), wojny północnej (1709 r.) i wojen napoleońskich (1807 r. – Świecie zostało zdobyte przez oddziały gen. Dąbrowskiego).

 

 
15 lipca, Ciechocinek

 
Ciechocinek funkcjonował w cieniu kasztelańskiego grodu Słońsk, wymienianego już w XI-wiecznych dokumentach. Prawdziwy rozkwit miasta rozpoczął się w okresie rozbiorów. W czasie pierwszego rozbioru Wieliczka została oddana Austrii i przestała być głównym źródłem soli dla Polski centralnej. Zaczęto poszukiwać alternatywych źródeł tego surowca. W latach 20. XIX w. Skarb Królestwa wykupił Ciechocinek z rąk prywatnych i rozpoczął w mieście, staraniami Stanisława Staszica i ks. Druckiego-Lubeckiego, budowę warzelni soli. Wówczas w mieście pojawili się pierwsi kuracjusze. Od 1837 r. uzdrowisko stawało się coraz bardziej popularnym ośrodkiem. W 30 lat później – po uzyskaniu korzystnego połączenia kolejowego – przeobraziło się w jedno z najważniejszych miejsc spotkań towarzyskich.

 

 

11 lipca, Kruszwica

 
Z owego Gopła, spod Kruszwicy wypłynęła łódź dziejów naszych. (Karol Szajnocha, XIX-wieczny historyk)
Już najstarsze kroniki przedstawiają Kruszwicę jako kolebkę polskości. Popiel, po objęciu rządów w Polsce, przeniósł stolicę do tego miasta i prowadził tam gnuśne życie. Jego następca – Popiel II – odrzucił wizytę anielskich gości, którzy jednak zostali ugoszczeni w domu Piasta – skromnego rolnika osiadłego w tymże mieście.
Kruszwica, w świetle innych źródeł (m. in. dokumentowych), należała niewątpliwie do najważniejszych grodów północno-wschodniej części państwa piastowskiego. W połowie X wieku była niewątpliwie ważnym ośrodkiem. W XI wieku w jej okolicach rozgrywały się ważne wydarzenia polityczne. Zbigniew – syn Władysława Hermana – zbuntowawszy się przeciwko ojcu, uszedł w kierunku Kruszwicy ze swoimi zwolennikami i w 1096 roku toczył walki nad jeziorem Gopło z palatynem ojca i obrońcą jego rządów – Sieciechem. W 1149 roku w Kruszwicy odbył się wielki zjazd dyplomatyczny, podczas którego synowie Bolesława Krzywoustego przyjęli dostojników niemieckich z dynastii Wettynów oraz margrabiego Marchii Północnej. W późniejszych czasach Kruszwica przyżywała jednak upadek gospodarczy i polityczny.
W XVI wieku, wraz z pojawieniem się Kroniki Marcina Bielskiego, wizja popielowej Kruszwicy została upowszechniona w świadomości historycznej Polaków.

 
10 lipca, Wieluń

 
Wieluń jest dobrze znany od XIII wieku jako gród na styku Wielkopolski i Śląska. Był ważnym punktem na mapie politycznej i gospodarczej Polski późno-piastowskiego okresu, rywalizując przez pewien okres z Wrocławiem, który w końcu brutalnie doprowadził do obniżenia rangi wieluńskiego grodu.
Historia XX wieku uczyniła Wieluń miastem znanym, tragicznie doświadczonym. Miastem zapisanym w niezwykle ważny sposób w historii II Wojny Światowej. Bo właśnie od Wielunia II wojna się zaczęła. Wieluń wygrywa tą smutną rywalizację o kilka minut z Westerplatte bowiem jak przyjęli to już historycy, tak niemieccy, jak i polscy właśnie od nalotu na wielu, prawdopodobnie o godzinie 4:40 rozpoczęła się inwazja na Polskę. To miasto pierwsze padło ofiarą masowego bombardowania, w wyniku którego zginęło prawie tysiąc mieszkańców, dlatego często nazywa się Wieluń polską Guerniką.

 
9 lipca, Lubliniec

 
Pierwsze wzmianki pochodzą z XIII wieku, wiemy na pewno, że występuje już w akcie lokacyjnym z roku 1272 założone przez księcia Władysława Opolskiego. Od tego okresu rozpoczyna się rozbudowa miasta powstają ratusz, kościół, następuje lokacja na prawie magdeburskim. Miasto odgrywa swoją rolę właśnie na ważnym szlaku handlowym, aż do okresu smutnych zniszczeń w czasie Potopu Szwedzkiego.
Lubliniec odgrywa ważną rolę w polskim odrodzeniu narodowym na śląsku. W tym właśnie mieście Józef Lomba od 1874 wydawał swoje, tak ważne dla procesu powrotu polskości na Śląsk, czasopismo „Pielgrzym w Lubopolu”.
Szczególną historią, stanowiącą ponure memento, którą trzeba przypomnieć, jest wyjątkowo tragiczne wydarzenie zapisane na kartach tego miasta w związku z II Wojną Światową. Właśnie w Lublińcu władze niemieckie postanowiły dokonać aktu wyjątkowej zbrodni. Zgodnie z ideologią narodowego socjalizmu uznano, że chorzy psychicznie, powinny być eksterminowani. Tu właśnie członkowie NSDAP organizowali od września 1939 transporty dzieci niepełnosprawnych, które były z zimną krwią zabijane przez pracowników tego tzw. szpitala. W ten sposób zamordowano do końca wojny 194 osoby.

 
8 lipca, Bytom

 
Bytom górnośląski pojawia się na znakomitym tympanonie Jaksy z Kopanicy we Wrocławiu, gdzie przedstawiony jest fundator książę Bolesław Kędzierzawy, trzyma w rękach model kościół z nazwą Bytom. Miasto było znane z traktatów dyplomatycznych między Kazimierzem Jagiellończykiem a Janem z Podiebradu, wzrastało dzięki swoim skarbom podziemnym, dzięki kopalniom i hutom.
Kiedy Bytom został po wojnie przyłączony do Polski, stał się znany jako przytulisko dla najlepszych tradycji opery lwowskiej. Przeniesieni wspaniali artyści, ze Lwowa i z innych miast polskich po ruinie wojennej, w Bytoniu stworzyli właśnie nową kapitalną jakość zorganizowaną wokół wybitnego artysty Adama Didura. Tam miała miejsce pierwsza premiera po wojnie „Halki” Moniuszki, a także jej pierwsza transmisja radiowa. Do dzisiaj w sercach melomanów jest ciepłe wspomnienie o Bytoniu.

 
7 lipca, Wadowice

 
Spoglądając na Wadowice przed urodzeniem Karola Wojtyły możemy przeczytać w informatorze statystycznym, jak to na progu XX wieku zamieszkiwało to nieduże powiatowe miasteczko, mające zaledwie 5374 mieszkańców, wyglądało. Jak skrupulatnie wylicza statystyka znajdowało się wśród nich było 3182 umiejących czytać i pisać, 576 tylko czytać oraz 1616 nieumiejących czytań ni pisać.
To pokazuje jak różna była sytuacja edukacyjna w końcu XIX wieku, od tej którą opisuje w swoich wspomnieniach z gimnazjum, już z II RP, Karol Wojtyła. Jak ten wspaniały powrót do rozkwitu jaki kiedyś był udziałem Wadowic nastąpił. Przypomnijmy, że to wspaniałe miasto przeżywało już w XVII wieku swój pierwszy rozwój, kiedy proboszczem kościoła był wybitny teolog Marcin Wadowita.
To właśnie z niedużego, jakby się zdawało, prowincjonalnego miasta wychodzi największy Polak. Wychodzi ta wspaniała kultura, nie od razu, nie bez przygotowania, ale pracą wielu pokoleń, pracą kolejnych pokoleń nauczycieli, którzy podnieśli to miasto, jego abiturientów do tego światowego poziomu. Wiwat polska prowincja!

Prof. Andrzej Nowak porównuje II i III Rzeczpospolitą

Widzę wyższość w kulturze politycznej II Rzeczpospolitej nad dzisiejszą Polską. Jednak jest to przewaga w niektórych tylko aspektach – w Radiu Wnet mówił prof. Andrzej Nowak.

 

Na pewno w czasach międzywojennych kultura osobista i literacka ogłada najważniejszych polityków II RP była bez porównania na wyższym poziomie, niż tej elity którą mieliśmy okazję zapoznać na ostatnim nagraniu.

 
Oczywiście Józef Piłsudski używał świadomie i publicznie wyrażeń nieparlamentarnych. Ale wydaje mi się, że nie jest to nic godnego pochwały, choć zaliczam się do tych, którzy podziwiają inne talenty Marszałka.

 
Ale poziom opanowania literatury i kultury polskiej przez Piłsudskiego, Dmowskiego, Wojciechowskiego lub Mościckiego , jak i stopień opanowania ich przez naszą kulturę, był tak nieporównany z tym chamstwem, niewiedzą, prymitywizmem, które cechuje większa część naszych współczesnych przywódców.

 
Józef Piłsudski potrafił cytować obszerne fragmenty Słowackiego, a Roman Dmowski Mickiewicza, jak i przyjaźnił się z Żeromskim. Więc tu widzę zasadniczą różnicę pomiędzy ówczesną, a dzisiejszą elitą, która jedynie potrafi spotykać się po knajpach żeby przeklinać na „Polactwo”.

 
Polskość to nienormalność, to hasło dzisiejszego premiera, wydaje mi się, odzwierciedlać odrzucenie kultury i tradycji polskiej. To się równa z elementarną nieznajomością naszej kultury przez tych którzy mienią się dzisiejszą elitą polityczną w Polsce. W II RP takiego zjawiska nie było, albo byłoby uznane za coś szokującego.

 
Ale w jakiś momentach wydaję się, że kultura polityczna II i III RP są podobne. Chociażby należy wspomnieć o stopniu podziału politycznego, jak i o agresji która temu towarzyszy.

 
Jeśli czyta się publicystykę okresu II RP, to stopień emocji pomiędzy endekami, piłsudczykami czy socjalistami, świadczył o głębokiej dezintegracji społecznej, nawet dalej niż jest to zdrowe dla organizmu narodowego czy wspólnoty politycznej. Pod tym względem doganiamy, a może nawet przeganiani niechlubne standardy II RP.

 
To co najgorsze w ostatnich latach rządów sanacji, powtarza się dzisiaj. Władza traktuje państwo jako własność grupy rządzącej, co przypomina niestety czasy współczesne.

 
Oczywiście były wyjątki takie jak Walery Sławek, który należał do wspólnoty sanacyjnej, ale dzisiaj niestety takich Sławków po stronie obozu rządzącego nie umiem dostrzec. Widzę jedynie oficjalistów dworu pana premiera.

 
Przyjaciele Radia Wnet! Od dziś jest wśród nas profesor Andrzej Nowak. Profesor zgodził się zostać Republikaninem Wnet. Już od września szukajcie komentarzy profesora na naszym portalu!

Prof. Andrzej Nowak: Zgoda z Rosją stoi w sprzeczności z Polską racją stanu

– Jeśli dzisiaj ktoś mówi, że tradycyjna diagnoza polityczna jest anachronizmem, ten w oczywisty sposób nie ma racji – tematem rozmowy z prof. Andrzejem Nowakiem była „Racja stanu”.

 
Punktem wyjścia było stwierdzenie, że obserwujemy dzisiaj powrót do klasycznej geopolityki, która umieszcza Polskę między dwoma potężnymi żywiołami – niemieckim i rosyjskim.

 
Zdaniem prof. Nowaka, Polska znajduje się aktualnie w stanie „rozpuszczania”, na który składają się przede wszystkim spadająca liczba ludności, zanikanie tożsamości narodowej i kulturalnej, lekceważenie pamięci historycznej, a ponadto zatarcie wspólnoty interesu, co przejawia się utratą zaufania do instytucji państwa. Proces ten jest wynikiem przypadku oraz intencji tych, którzy chcą podporządkować Polskę swoim planom. – To są plany np. imperium rosyjskiego, działającego według odwiecznej zasady „dziel i rządź”. To wszystko co państwo rosyjskie demonstruje w sprawie katastrofy smoleńskiej służy konsekwentnie pogłębianiu podziałów w Polsce.

 
Profesor streścił ideę polityki zagranicznej, realizowanej przez tandem Tusk-Sikorski, a sprowadzającej się do zasady, że Polska nie powinna przeszkadzać Niemcom i Rosji.- Fałszywość i błędność tej polityki widać w momencie, gdy jak półboga witano na Westerplatte Władimira Putina. Armia rosyjska razem z armią białoruską ćwiczyła w tym czasie w obecności polskich obserwatorów dwa elementy: atak nuklearny na Warszawę i desant na wybrzeże polskie. To jest sposób prowadzenia polityki przez Rosję. Tutaj na kolanach witany jest Putin jako najlepszy przyjaciel Polski i w tym samym tygodniu armia rosyjska przeprowadza manewry, w którym ćwiczy atak na Warszawę. Przyjęcie takich warunków zgody z Rosją moim zdaniem jest sprzeczne z każdym rozumieniem polskiej racji stanu.

 
Zdaniem zaproszonego gościa to neoimperialna Rosja jest obecnie największym zagrożeniem dla Polski. Jest to jedyny kraj, który zagraża nam bezpośrednio eliminacją fizyczną, a także przy pomocy ostentacyjnego kłamstwa smoleńskiego próbuje zniszczyć sedno polskiej tożsamości, udowadniając, że jesteśmy w stanie przełknąć każde upodlenie. W konkluzji padło stwierdzenie, że w ramach Unii Europejskiej musimy odnowić sens Europy o tożsamości łacińskiej. To jest jedna z recept na istniejące zagrożenia polskiej racji stanu.

 

Michał Kuc