W audycji „Kiedyś to było” Hania Tracz zabrała słuchaczy w podróż przez całe polskie XX stulecie, oglądane oczami jednej niezwykłej kobiety – księżnej Izabelli „Ballali” Radziwiłł. Punktem wyjścia była świeżo wydana książka Aliny Petrowej-Wasilewicz „Nigdy się nie bałam. Prawdziwa historia księżnej niezłomnej Ballali Radziwiłł”, której bohaterka – jak przypomniała autorka biografii– na pytanie wnuczki, czy kiedykolwiek się bała, odpowiedziała kategorycznie: „Nigdy się nie bałam”.
Na początku audycji prowadząca czyta pierwszy fragment książki, nakreślający dramatyczną skalę biografii bohaterki: wojnę, okupację, ratowanie żydowskich dzieci, sowiecki obóz, bezdomność i biedę w PRL-u. Pada też gorzkie wyznanie Ballali: „Życie miałam takie, że nie wypada nikomu życzyć podobnego, a było ono takie, bo memu pokoleniu wypadło żyć w ciekawych niestety czasach. Tyle, że moje życie było bardziej dramatyczne z tego powodu, że jestem Radziwiłłową.” Już ten cytat ustawia ton całej audycji: nie będzie to bajkowa opowieść o arystokracji, ale historia twardej, odważnej i bardzo doświadczonej życiem kobiety.
Centralną część audycji stanowi rozmowa z autorką biografii, Aliną Petrową-Wasilewicz. Pierwsze pytanie dotyczy samego imienia bohaterki. Petrowa wyjaśnia, że „to pseudonim i to nadane – sama bohaterka sobie nadała w dzieciństwie. Po prostu trudno jej było wymówić całe imię Izabella, wobec tego w jakiś sposób to się przekształciło w Balalę i na całe życie już tak zostało.”
W rozmowie powraca kilkakrotnie motyw „obowiązku pamięci”. Autorka podkreśla: „Mamy pewien obowiązek pamiętania o takich ludziach jak ona. Nie wolno nam zapominać o tak niezwykłych ludziach.” Jednocześnie wskazuje bardzo współczesny powód napisania książki. W świecie „must have’ów”, mody i presji posiadania chciała pokazać inny model kobiecej wartości: „Prawdziwa marka człowieka nie jest sprawą zewnętrzną. Prawdziwa marka człowieka polega na jego wewnętrznej szlachetności, niezmienności i wierności ideałom. I ona właśnie taka była.”
Petrowa-Wasilewicz szczegółowo opowiada o doświadczeniu obozu pod Moskwą – internowaniu bez wyroku, w którym Ballala spędziła prawie trzy lata. Po powrocie do Polski – dosłownie bez niczego – prosiła współpasażerów: „Wróciłam z obozu sowieckiego, więc czy mógłby mi ktoś z Państwa kupić bilet?” Przez niemal jedenaście lat mieszka w piwnicy, pracuje w Polskim Instytucie Wydawniczym.
Jednym z ważnych wątków jest też demitologizacja arystokracji i ziemiaństwa. Autorka mówi wprost: „Ta książka trochę podważa różne stereotypy, które w tej chwili krążą na temat szlachty. (…) To nie jest warholstwo, balowanie i nicnierobienie.” Przypomina, że Ballala – jako dama maltańska – zakładała szpitale, angażowała się w zdrowie i edukację mieszkańców, a relacje z pracownikami i okoliczną ludnością – także ukraińską i żydowską – były oparte na szacunku. To m.in. dlatego, gdy weszli Sowieci i kazali chłopom „sądzić kniaziów”, żaden z Ukraińców nie chciał występować przeciw Radziwiłłom: „My do kniaziów nie mamy nic. To są dobrzy ludzie.”
Autorka podkreśla też niezwykły charakter Ballali w codziennym działaniu. Opowiada o jej determinacji, by „brać na siebie jak najwięcej”: działalność w Radzie Głównej Opiekuńczej, organizowanie pomocy, rozległa konspiracja. Kluczowe jest jednak to, jak sama rozumie słowa „nigdy się nie bałam”: „Ona była tak skupiona na zadaniach, które ma wykonać, że strach schodził na drugi plan. (…) Ona myślała o tym, co trzeba zrobić, co trzeba załatwić.”
Drugim filarem audycji jest rozmowa z Moniką Antczak, kuratorką Muzeum w Nieborowie i Arkadii. To właśnie tam Ballala zapisała jedną z najpiękniejszych kart swojego życia. Pani kurator przypomina, że podczas II wojny światowej pałac w Nieborowie był punktem przerzutowym dla żydowskich dzieci: „Przez cały okres II wojny światowej przez Nieborów przewinęło się około 80 dziewczynek, które zostały uratowane. Na stałe w Nieborowie mieszkało ich sześć, które wychowywały się z dziećmi księżnej Izabelli.”
Monika Antczak dodaje, że Radziwiłłowa angażowała się także w pomoc w Łowiczu, współpracując z siostrami Bernardynkami, przygotowując posiłki dla ubogich i wysiedlonych. „Jej działania były bardzo szerokie. (…) Księżna Radziwiłłowa jest dla nas taką bohaterką, kobietą niezłomną, z której dzisiaj należy tylko brać przykład” – podsumowuje.
Kurator przypomina, że w Nieborowie pamięć o Ballali jest żywa: w rodzinnych albumach zachowały się zdjęcia uratowanych dziewczynek bawiących się z dziećmi księżnej, a wśród mieszkańców wciąż krąży wspomnienie o niej jako matce chrzestnej „połowy Nieborowa”. To właśnie w tym miejscu odbyła się też wystawa o ratowaniu żydowskich dzieci przez Radziwiłłową, a 7 grudnia w pałacu zaplanowano spotkanie autorskie z Aliną Petrową-Wasilewicz.
Na zakończenie rozmowy Petrowa-Wasilewicz wraca do codzienności Ballali w PRL-u – odgruzowywania Warszawy z mężem w czasie wolnym od pracy, skromnych biesiad, troski o wspólnotę. Podkreśla, że choć biografia księżnej pełna jest doświadczeń granicznych, wzorzec, który proponuje, jest uniwersalny: „To jest naprawdę osiągalne. Obyśmy nie musieli sprawdzać w warunkach wojny i obozu, ale w codzienności to jest wzorzec dla każdego.”
Audycja Hani Tracz kończy się zachętą, by sięgnąć po książkę „Nigdy się nie bałam” i samemu odkryć tę „niezłomną księżną”, która w oczach bliskich i świadków swoich działań pozostała kimś „z innego świata” – nie przez tytuł, ale przez charakter.
Posłuchaj także:
„Dziś już się tak nie śpiewa” opowieść o Wiesławie Drojeckiej czyli Kiedyś to było – 27.10.2025 r.




