Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Adamski: Zełenski popełnił błąd, ale decyzja nie powinna zapaść od razu

– Jeśli już uruchomiono instrument w postaci możliwości odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, to nie należy go od razu zużywać. W dyplomacji czasem ważne jest, że strzelba pozostaje załadowana – mówił na antenie Radia Wnet dr Łukasz Adamski.
Adamski: Zełenski popełnił błąd, ale decyzja nie powinna zapaść od razu

Wołodymyr Zełenski, fot. Piotr Mateusz Bobołowicz

Dr Adamski, dyrektor Centrum Dialogu im. Juliusza Mieroszewskiego przyznał, że komunikat po posiedzeniu kapituły Orderu Orła Białego odebrał pozytywnie. W jego ocenie brak natychmiastowej rekomendacji daje obu stronom czas na wypracowanie rozwiązania, które pozwoliłoby uniknąć dalszej eskalacji sporu wokół decyzji władz Ukrainy o nadaniu jednej z jednostek wojskowych nazwy nawiązującej do UPA.

– Gdyby kapituła zarekomendowała odebranie orderu, mielibyśmy kolejną falę emocji. Gdyby z kolei zarekomendowała pozostawienie odznaczenia, Ukraina znalazłaby się pod mniejszą presją, by cokolwiek zrobić. Obecna sytuacja pozostawia przestrzeń do działania – tłumaczył.

Jak podkreślał, sama groźba odebrania najwyższego polskiego odznaczenia może stać się elementem nacisku dyplomatycznego, który skłoni stronę ukraińską do poszukiwania wyjścia z kryzysu.

Ludobójstwo na Wołyniu. Aż 90-95 proc. Polaków wciąż leży w dołach śmierci
Ludobójstwo na Wołyniu. Aż 90-95 proc. Polaków wciąż leży w dołach śmierci

– Pięćdziesiąt pięć tysięcy naszych rodaków wciąż nie doczekało się chrześcijańskiego pochówku – alarmuje dr Leon Popek …

To nie jest spór wyłącznie o ekshumacje

Zdaniem Adamskiego wiele osób błędnie koncentruje się wyłącznie na kwestii ekshumacji ofiar zbrodni wołyńskiej. O ile problem zgód na poszukiwania i pochówki jest stopniowo rozwiązywany, o tyle prawdziwy konflikt dotyczy dziś czegoś znacznie głębszego.

– Spór nie toczy się już głównie o ekshumacje. Dotyczy polityki pamięci i tego, jak Ukraina chce opowiadać o swojej historii oraz swoich bohaterach – mówił.

Ekspert zwracał uwagę, że w centrum konfliktu znajduje się pytanie o granice ukraińskiej polityki historycznej oraz o to, czy Kijów powinien uwzględniać wrażliwość polskiego społeczeństwa.

Wojna i miliony Ukraińców zmieniły wszystko

Adamski przypomniał, że podobne kontrowersje wokół UPA pojawiały się już w latach 2015–2019. Wówczas jednak nie wywoływały aż tak silnych emocji jak obecnie.

Jego zdaniem wynika to przede wszystkim z zupełnie innego kontekstu społecznego i politycznego.

– Nie było wtedy w Polsce półtora miliona Ukraińców. Nie było też pamięci o ogromnej pomocy, jakiej Polacy udzielili Ukrainie po wybuchu pełnoskalowej wojny. Ludzie przyjmowali uchodźców do swoich domów, zbierali pieniądze na wsparcie Ukrainy. Dziś reakcje są znacznie bardziej emocjonalne właśnie dlatego, że ten kontekst jest zupełnie inny – podkreślał.

Według niego obecny kryzys wykracza daleko poza politykę i dotyka emocji całych społeczeństw.

Emocje zastąpiły racjonalną debatę

Rozmówca Radia Wnet oceniał, że po obu stronach granicy nastąpiło gwałtowne zaostrzenie nastrojów. W Polsce dominują emocje związane z pamięcią o ofiarach Wołynia, natomiast na Ukrainie coraz częściej pojawia się przekonanie, że Polska próbuje ingerować w ukraińską politykę historyczną.

– Mamy do czynienia ze zbiorowymi emocjami na poziomie całych narodów. Kiedy pojawiają się obrazy ofiar Wołynia i jednocześnie nazwa UPA, przestaje działać racjonalna analiza. Po stronie ukraińskiej wygląda to podobnie – mówił Adamski.

Jego zdaniem właśnie dlatego obecny konflikt jest znacznie trudniejszy do rozwiązania niż wcześniejsze spory historyczne.

Kijów powinien znaleźć sposób na wyjście z impasu

Pytany o możliwe rozwiązania, ekspert wskazał kilka scenariuszy pozwalających zakończyć kryzys bez dalszego zaostrzania relacji. Jednym z nich mogłaby być zmiana decyzji dotyczącej nazwy jednostki wojskowej lub inicjatywa samych żołnierzy.

– Można sobie wyobrazić sytuację, w której sami ukraińscy żołnierze zwrócą się do prezydenta Zełenskiego z prośbą o zmianę tej decyzji, argumentując, że nie chcą konfliktu z polskimi przyjaciółmi. To byłoby rozwiązanie pozwalające wyjść z tej sytuacji z twarzą – wskazywał.

Alternatywą mogłyby być jednoznaczne gesty wobec ofiar zbrodni wołyńskiej oraz odejście od prób relatywizowania odpowiedzialności UPA.

Stawką są relacje polsko-ukraińskie

Adamski nie ukrywał, że dalsza eskalacja może mieć konsekwencje wykraczające poza samą politykę historyczną.

W jego ocenie przedłużający się konflikt może odbić się zarówno na procesie integracji Ukrainy z Unią Europejską, jak i na współpracy politycznej pomiędzy Warszawą a Kijowem.

– Jeśli obie strony pozostaną przy swoich stanowiskach, będziemy mieli do czynienia z eskalacją sporu, który obiektywnie nie służy ani Polsce, ani Ukrainie. Dlatego potrzebna jest refleksja i polityczny rozsądek – podsumował.

WPIERAJ NAS NA PATRONITE

Przeczytaj więcej

Piotr Semka: Sikorski pisze jakby był nastolatkiem
Piotr Semka: Sikorski pisze jakby był nastolatkiem
Ludobójstwo na Wołyniu. Aż 90-95 proc. Polaków wciąż leży w dołach śmierci
Ludobójstwo na Wołyniu. Aż 90-95 proc. Polaków wciąż leży w dołach śmierci
Dziennikarz Leszek Kraskowski aresztowany na 3 miesiące
Dziennikarz Leszek Kraskowski aresztowany na 3 miesiące