Wojna o wąskie gardło
Sytuacja na południu Armenii staje się krytyczna. To właśnie tutaj, w górzystej prowincji Sjunik, ważą się losy nie tylko Kaukazu, ale i globalnego układu sił między Wschodem a Zachodem.
– Do granicy z Azerbejdżanem mam zaledwie trzy kilometry, jestem w miejscowości Goris w prowincji Sjunik – relacjonuje wysłannik Radia Wnet Mikołaj Murkociński.
Miejscowość ta stanowi geograficzne i polityczne „wąskie gardło” regionu. Od wschodu graniczy bezpośrednio z Azerbejdżanem, natomiast od zachodu sąsiaduje z azerbejdżańską eksklawą – Nachiczewanem. To sprawia, że Armenia i jej korytarz Sjunik stanowią barierę, którą Baku od lat próbuje przełamać.
– Baku od wielu lat domaga się tutaj zbudowania eksterytorialnej autostrady, która miałaby połączyć Azerbejdżan z eksklawą nachiczewańską – tłumaczy Mikołaj Murkociński.
Projekt Trump Route (TRIPP) i nowy sojusz z USA
Odpowiedzią na te napięcia stał się wypracowany pod auspicjami Waszyngtonu projekt multimodalnego korytarza transportowego TRIPP (Trump Route for International Peace and Prosperity), potocznie nazywanego „Korytarzem Trumpa”.
Inicjatywa ta ma połączyć Azerbejdżan z jego eksklawą przy zachowaniu pełnej suwerenności Armenii nad jej terytorium. Amerykanie grają o pełną stawkę – w całym przedsięwzięciu zamierzają przejąć aż 74 proc. udziałów za pośrednictwem konsorcjum TRIPP Development Company (TDC), które ma zarządzać trasą (obejmującą m.in. kolej i infrastrukturę przesyłową) przez co najmniej 49 lat.
Wizyta sekretarza stanu USA, Marco Rubio, w Erywaniu (26 maja) potwierdziła, że Waszyngton traktuje tę inwestycję priorytetowo. Podczas błyskawicznego, trwającego niespełna godzinę spotkania na lotnisku Zwartnots w Erywanie, Rubio oraz szef ormiańskiej dyplomacji Ararat Mirzojan parafowali umowę ramową wdrażającą projekt TRIPP. Ostateczne podpisanie dokumentu ma nastąpić w ciągu najbliższych tygodni.




