To nie była zwykła zbiórka ani kolejny viral. Dziewięć dni transmisji na żywo, gigantyczne zaangażowanie i ponad 251 milionów złotych wpłat stworzyły coś znacznie większego – model działania, który może zostać skopiowany daleko poza internetową dobroczynnością.
– To jest rozwinięcie dokładnie tego samego fenomenu, który napędza dziś rzeczywistość medialną. Ten sam model, tylko przeniesiony w sferę dobroczynności – mówi Miłosz Lodowski.
I dodaje wprost: to, co dziś wygląda jak spontaniczny wybuch solidarności, jest uważnie obserwowane przez ludzi od marketingu politycznego.
Wspólnota zamiast instytucji
Jednym z najmocniejszych fundamentów tego sukcesu był brak pośredników. Użytkownicy nie wpłacali „do systemu” – uczestniczyli w czymś bezpośrednim.







