Teraz na antenie:
Radio Wnet
Wiadomości

To nie była tylko zbiórka. 251 mln zł z live’a pokazało, jak będzie wyglądać nowa polityka

Dziewięć dni transmisji, setki milionów złotych i miliony ludzi „we wspólnocie na żywo”. Fenomen zbiórki Łatwogang nie był tylko internetowym wydarzeniem charytatywnym. To gotowy model mobilizacji emocji, który – jak przekonują eksperci – prędzej czy później zostanie wykorzystany w polityce. Komentarz Miłosza Lodowskiego.
To nie była tylko zbiórka. 251 mln zł z live’a pokazało, jak będzie wyglądać nowa polityka

Miłosz Lodowski / Fot. Konrad Tomaszewski

To nie była zwykła zbiórka ani kolejny viral. Dziewięć dni transmisji na żywo, gigantyczne zaangażowanie i ponad 251 milionów złotych wpłat stworzyły coś znacznie większego – model działania, który może zostać skopiowany daleko poza internetową dobroczynnością.

– To jest rozwinięcie dokładnie tego samego fenomenu, który napędza dziś rzeczywistość medialną. Ten sam model, tylko przeniesiony w sferę dobroczynności – mówi Miłosz Lodowski.

I dodaje wprost: to, co dziś wygląda jak spontaniczny wybuch solidarności, jest uważnie obserwowane przez ludzi od marketingu politycznego.

Wspólnota zamiast instytucji

Jednym z najmocniejszych fundamentów tego sukcesu był brak pośredników. Użytkownicy nie wpłacali „do systemu” – uczestniczyli w czymś bezpośrednim.

– Mamy gigantyczny brak zaufania, szczególnie młodego pokolenia, do jakichkolwiek instytucji. Jednocześnie jest potrzeba natychmiastowej sprawczości – podkreśla Lodowski.

To połączenie okazało się kluczowe. Ludzie nie tylko pomagali – mieli poczucie, że ich działanie ma natychmiastowy sens i efekt. Bez biurokracji, bez dystansu, bez filtrów.

Fundacja Cancer Fighters wydała oficjalne oświadczenie ws. popularnej zbiórki
Fundacja Cancer Fighters wydała oficjalne oświadczenie ws. popularnej zbiórki

Akcja charytatywna rozpoczęta przez rapera Bedoesa 2115 i kontynuowana przez twórcę internetowego ŁatwoGang zgromadziła …

Właśnie dlatego tego typu akcje trafiają dziś w próżnię, którą zostawiły instytucje publiczne.

Live jako nowy rytuał

Drugim filarem była forma. Wielodniowy live nie był tylko transmisją – stał się rytuałem.

– Ludzie wspólnie przeżywają. To ma znaczenie terapeutyczne. Czują się częścią zespołu i często bezpieczniej niż w realnym świecie – mówi Lodowski.

Widzowie nie byli biernymi odbiorcami. Wchodzili w relację, uczestniczyli, wracali. Tworzyła się wspólnota, która „ładowała baterie” i odcinała od chaosu informacyjnego.

To zupełnie inna jakość niż klasyczna komunikacja polityczna, oparta na krótkich przekazach i konfliktach.

Emocje i zobowiązanie, które napędziło skalę

Kluczowym momentem było publiczne zobowiązanie twórcy – każda reakcja oznaczała realne poświęcenie, w tym skrajne zmęczenie i brak snu.

– Każda osoba zawierała z nim indywidualny kontrakt. On dowiezie zobowiązanie, a oni będą uczestniczyć – tłumaczy Lodowski.

To uruchomiło efekt kuli śnieżnej. Najpierw setki interakcji, potem tysiące, aż w końcu miliony. Mechanizm był prosty: emocja + wiarygodność + widoczny koszt osobisty.

– To pokazuje ogromny głód tego, że ktoś dotrzymuje słowa publicznie – dodaje.

W świecie, w którym politycy często tracą wiarygodność, taki sygnał ma ogromną siłę.

Nowa zbiórka bije WOŚP? Karnowski: „Owsiak powinien to przemyśleć”
Nowa zbiórka bije WOŚP? Karnowski: „Owsiak powinien to przemyśleć”

Spektakularny sukces internetowej zbiórki „Łatwogang” wywołał dyskusję o przyszłości Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomo…

Ludzie nie pomagają. Ludzie uczestniczą

Najciekawsze jest jednak to, jak uczestnicy postrzegali własną rolę.

– Ludzie nie czują, że pomagają. Czują, że uczestniczą w czymś – mówi Lodowski.

To fundamentalna zmiana. Zamiast jednorazowego aktu wsparcia pojawia się doświadczenie wspólnoty, emocji i sensu.

To dokładnie ten typ zaangażowania, o który od lat bezskutecznie walczą partie polityczne.

Polityka już to widzi

Zdaniem Lodowskiego ten model nie pozostanie w sferze dobroczynności.

– Jeśli ten prototyp da się przełożyć na język marketingu politycznego, to na pewno się wydarzy – zaznacza.

Mechanizm jest bowiem powtarzalny:
emocje, autentyczność, wyrazisty lider, wspólnota i szybki efekt.

To wszystko już pojawia się w polityce, ale nigdy w tak skondensowanej i skutecznej formie.

– Zawsze potrzebny jest lider, który buduje siatkę zaufania i przekonuje swoją autentycznością – dodaje.

Szansa i zagrożenie

Ten sam mechanizm, który pozwolił zebrać setki milionów złotych, może być jednak niebezpieczny.

– To, co jest największą przewagą, jest też największym ryzykiem. Te emocje można wykorzystać w mniej szlachetnych celach – ostrzega Lodowski.

Bo jeśli da się tak skutecznie mobilizować ludzi wokół dobra, równie dobrze można ich mobilizować wokół strachu, gniewu czy manipulacji.

Zwłaszcza w świecie, w którym technologia – w tym sztuczna inteligencja – jeszcze bardziej wzmacnia przekaz.

Prototyp nowej polityki

Fenomen tej zbiórki nie polega więc tylko na skali pieniędzy. To gotowy schemat działania: szybki, emocjonalny, bezpośredni i oparty na wspólnocie.

Taki, którego polityka do tej pory nie potrafiła w pełni wykorzystać.

Ale wszystko wskazuje na to, że wkrótce spróbuje.

I wtedy stawką nie będą już miliony złotych – tylko realna władza.

Przeczytaj więcej

Ryszard Legutko: Rozłam w PiS to wielki triumf Donalda Tuska. „Nikt na tym nie wygra”
Ryszard Legutko: Rozłam w PiS to wielki triumf Donalda Tuska. „Nikt na tym nie wygra”
Bogata Bawaria bez pieniędzy dla szkół? Brakuje nawet papieru toaletowego
Bogata Bawaria bez pieniędzy dla szkół? Brakuje nawet papieru toaletowego
Ławrow i Rubio rozmawiali o wojnie. Generał Samol ocenia, kto dziś ma przewagę
Ławrow i Rubio rozmawiali o wojnie. Generał Samol ocenia, kto dziś ma przewagę