Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Europa nie ma amunicji nawet na miesiąc wojny. Niewiadów celuje w 180 tys. sztuk 155 mm rocznie

– To, co było w magazynach, było wyekspediowane w pierwszych latach wojny na Ukrainę. Te magazyny opustoszały dosyć szybko – mówi prezes Grupy Niewiadów Przemysław Kowalczuk o amunicji 155 mm.
Europa nie ma amunicji nawet na miesiąc wojny. Niewiadów celuje w 180 tys. sztuk 155 mm rocznie

Posłuchaj całej rozmowy:

Wojna na Ukrainie – jak podkreśla dr inż. Przemysław Kowalczuk, prezes Grupy Niewiadów – obnażyła skalę zaniedbań w europejskich zapasach i zdolnościach produkcyjnych. Według formalnych standardów NATO, na miesiąc wojny Europa potrzebuje od 8 do 14 mln pocisków (w tym 155 mm). Dzisiejsze moce wytwórcze są od tego poziomu bardzo daleko.

To, co było w magazynach, było wyekspediowane w pierwszych latach wojny na Ukrainę. Te magazyny, które nie stanowiły już wielkiego wypełnienia, opustoszały dosyć szybko. One dopiero teraz zaczynają być uzupełniane

– mówi Przemysław Kowalczuk.

Trzech graczy i liczby, które nie domykają rachunku

Kowalczuk wskazuje, że w Europie realnych producentów „od produkcji, nie od montażu” jest niewielu. W rozmowie padają trzy najważniejsze grupy: Rheinmetall, konsorcjum KNDS oraz czesko-słowacka CSG. Problemem pozostaje tempo rozbudowy mocy.

Mamy dosłownie kilku graczy w Europie, którzy mają jakiekolwiek zdolności do produkcji. Nie do przepakowywania czy montażu zestawu finalnego, tylko produkcji

– podkreśla.

Jednocześnie rozmówca zaznacza, że Zachód jest w stanie wytwarzać amunicję od A do Z, ale kluczowe pytanie brzmi: jak szybko da się rozbudować wszystkie wąskie gardła – od materiałów i chemii, po metalurgię i logistykę.

Odpowiedź jest dosyć prosta. Zachód jest w stanie od A do Z produkować tego typu amunicję. Pytanie jest inne: jak szybko możemy zwiększyć zdolności wszystkiego, literalnie wszystkiego, na odpowiedni poziom

– mówi.

Polska: 1,5–2 mln sztuk do uzupełnienia i realny koszt „utrzymania mocy”

Wątek polski zaczyna się od sporu o tezę, że „kupiliśmy broń bez amunicji”. Kowalczuk odpowiada, że amunicja była elementem pakietów zakupowych, ale skala potrzeb jest większa niż „minimalne” ilości. Po stronie przemysłu – jak mówi – szacunek potrzeb Wojska Polskiego (w zakresie 155 mm) to 1,5–2 mln sztuk do odbudowy i uzupełnienia zapasów w kolejnych latach.

Po stronie przemysłowej szacujemy potrzeby Sił Zbrojnych RP na półtora miliona do dwóch milionów sztuk, które powinny być uzupełnione w najbliższych latach

– mówi.

Kowalczuk zwraca przy tym uwagę na coś, co często umyka w debacie: budowa „wysokich” zdolności produkcyjnych oznacza konieczność ich utrzymywania także wtedy, gdy wojny nie ma. Dlatego dla firm kluczowy bywa eksport.

Oczywiście jedną z odpowiedzi jest eksport. To znaczy kierowanie się nie tylko na potrzeby własnych sił zbrojnych, ale też biznesowe relacje i możliwość dostaw gdzie indziej

– mówi.

Proch i nitroceluloza: polskie „wąskie gardło” od 2010 roku

Najbardziej newralgiczny element rozmowy dotyczy prochów. Kowalczuk wskazuje, że Mesko produkuje prochy jednobazowe, ale one nie wystarczają do pełnego cyklu wytwarzania ładunków miotających. W efekcie część surowców trzeba pozyskiwać z zewnętrznych, „pewnych” źródeł.

Wspomniane wcześniej Mesko produkuje prochy proste, jednobazowe, które są elementem, ale są niewystarczające do produkowania prochowych ładunków miotających

– zaznacza.

W rozmowie pada też konkret historyczny: zamknięcie w 2010 roku ostatniej linii do produkcji nitrocelulozy (bazowego składnika prochów) w podradomskich Pionkach. Jak relacjonuje Kowalczuk, w 2023 r. były przedstawiane projekty i biznesplany, ale dziś nie widać rezultatów.

W roku 2010 została zamknięta ostatnia linia do produkcji nitrocelulozy w Pionkach. (…) Takie projekty były składane jeszcze w roku 2023. Co dalej się dzieje z tą inicjatywą? Nie wiem, nie widzę rezultatów

– mówi.

Niewiadów: „pierścień amunicyjny”, KNDS i harmonogram do 2028

Kowalczuk opisuje model, w którym Niewiadów buduje nie tylko własne zdolności, ale też szerszą kooperację („pierścień amunicyjny”). W jego relacji grupa ma „prawie wszystko”.

W obrębie tego, co stworzyliśmy w Grupie Niewiadów, posiadamy prawie wszystko. Nie mamy prochów. Kupujemy też same zapłonniki. Całą resztę zbudowaliśmy

– mówi.

W audycji pada również wątek współpracy z KNDS: dostęp do dokumentacji i asysty technicznej, a także możliwość korzystania z europejskich łańcuchów dostaw (m.in. prochów). W komunikatach rynkowych pojawiała się informacja o liście intencyjnym KNDS France dotyczącym produkcji amunicji 155 mm w ramach Grupy Niewiadów.

Jeśli chodzi o terminy, Kowalczuk mówi, że w dokumentach złożonych do Agencji Uzbrojenia zadeklarowano dostawy 10–20 tys. zestawów w drugiej połowie 2026 r. Docelowa skala ma rosnąć etapami: ponad 50 tys. w 2027 r., a ok. 180 tys. rocznie w 2028 r.

„Najważniejsze są działania”

Na koniec Kowalczuk wraca do tezy, że epoka deklaracji się skończyła i liczy się tempo decyzji oraz konsekwencja w budowie zdolności.

Plany są ważne, ale właśnie doszliśmy do wykonywania tych planów i albo będziemy podejmować decyzje i robić to, co do nas należy, albo prześpimy zapewne strasznymi skutkami ten okres

– mówi.

/ad

Przeczytaj więcej

Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Prof. Krystyna Pawłowicz: Order Orła Białego nie może być dyplomatycznym „prezentem”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Kryzys wizerunkowy PO narasta. „Śmieszkowanie tylko szkodzi”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”
Krzysztof Bosak o KO: „Quasi-mafijna kultura”