Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Pedofilia, kłamstwa i pękająca kasa państwa. Lodowski: to erozja systemu

Miłosz Lodowski o pedofilii w polityce: najpierw ochrona ofiary, potem ściganie sprawcy, bez plemiennych taryf. Wskazuje też na kłamstwo Tuska ws. porodówki i napięcia w NFZ.
Pedofilia, kłamstwa i pękająca kasa państwa. Lodowski: to erozja systemu

Miłosz Lodowski / Fot. Konrad Tomaszewski

Posłuchaj całej rozmowy:

Wątek obyczajowy, który w sieci zaczął żyć hashtagiem #PedofiliaObywatelska, stał się w ostatnich dniach realnym problemem politycznym. Miłosz Lodowski, analityk i twórca kanału Chłodnym Okiem, nie idzie jednak w stronę plemiennej wojny na skróty. Zamiast tego mówi o jednym, podstawowym teście dla państwa i klasy politycznej, niezależnie od tego, kogo dotyczy sprawa.

Test państwa w sprawach dzieci

Lodowski podkreśla, że w przestępstwach wobec dzieci najważniejsze jest jednoczesne działanie na trzech poziomach: ochrona poszkodowanych, ściganie sprawców i unikanie fałszywych narracji, które zależą od politycznych barw.

W sprawach tak potwornych jak przestępstwa seksualne dotyczące dzieci testem prawdziwym klasy politycznej jest to, czy potrafi jednocześnie chronić ofiarę, ścigać sprawcę i nie fałszować odpowiedzialności w zależności od barw plemiennych

– mówi Miłosz Lodowski.

Wskazuje też na szersze zjawisko. Jego zdaniem media i politycy potrafią nadawać podobnym sprawom zupełnie inną wagę, budując skojarzenia i emocje, a nie jednolite standardy opisu.

Media robią z tego sprawy „różnocenne” i kwalifikują za pomocą narracji wagę tych spraw

– mówi.

Trzy głośne historie i trzy różne tony

Lodowski zwraca uwagę, że w krótkim czasie zbiegło się kilka wątków, które w przestrzeni publicznej funkcjonują jako głośne punkty odniesienia. W jego ocenie można w nich zobaczyć różnice językowe i narracyjne, szczególnie po stronie mediów liberalnych. Raz temat jest opisywany mocno i emocjonalnie, innym razem proceduralnie, a jeszcze innym sceptycznie, nawet wtedy, gdy pojawiają się nowe informacje.

To nie jest teza ani hipoteza, to obserwowalny fakt w przestrzeni publicznej

– zaznacza Miłosz Lodowski.

Jednocześnie podkreśla, że tego typu sprawy powinny być omawiane z maksymalną ostrożnością, a ciężar działania musi spoczywać na organach ścigania i wymiarze sprawiedliwości, nie na medialnej temperaturze.

Zasadniczym elementem całego procesu powinny być organy ścigania, policja, prokuratura

– mówi.

Porodówka w Lesku i granica kłamstwa

Drugi mocny wątek rozmowy dotyczy już bezpośrednio premiera. Lodowski odnosi się do sprawy porodówki w Lesku, gdzie wypowiedzi Donalda Tuska i późniejsze wyjaśnienia rządu zderzyły się z faktami dotyczącymi funkcjonowania oddziału.

Kłamstwo ma moc oddziaływania do pewnego poziomu, o ile nie zacznie się zderzać z czymś, co jest absolutną prawdą

– mówi Miłosz Lodowski.

W jego ocenie rząd stosuje metody komunikacyjne, które mogły działać w poprzednich latach, ale dziś coraz częściej okazują się przeciwskuteczne, bo w internecie i w lokalnych społecznościach weryfikacja bywa natychmiastowa.

Ta taktyka mogła działać kilka lat temu, ale teraz już nie działa

– zaznacza.

NFZ, nadwykonania i realne cięcia

W rozmowie wraca temat systemowy, czyli finansowanie ochrony zdrowia. Lodowski nie kryje, że problem narasta od lat, bo NFZ działa w praktyce jak monopolista, co w jego ocenie przekłada się na dyktat w relacji ze szpitalami i przychodniami.

NFZ jest monopolistą i pozwala sobie na praktyki monopolistyczne w podpisywaniu kontraktów

– mówi Miłosz Lodowski.

Zwraca uwagę, że mechanizm nadwykonań stał się nieformalnym bezpiecznikiem, który pozwalał placówkom leczyć dalej, mimo limitów w umowach. Jeśli zacznie się go ograniczać, pacjent odczuje to natychmiast, szczególnie w dostępie do specjalistów i badań.

Gdyby trzymać się literalnie wolumenów, to pieniądze kończyłyby się bardzo szybko, a ludzie zostaliby bez świadczeń

– mówi.

Budżet, VAT i przejadanie przyszłości

Końcowa część rozmowy przechodzi w twardą diagnozę finansów publicznych. Lodowski mówi o spadających wpływach i rosnącym poczuciu, że państwo nie buduje już rezerw dzięki inwestycjom, tylko konsumuje bieżące wydatki. W jego opowieści pojawia się też wątek inwestycji, które miały pracować na przyszłe dochody, a dziś są spowalniane lub okrajane.

Przejadamy swoją przyszłość

– mówi Miłosz Lodowski.

Jego zdaniem problemem nie jest wyłącznie sam deficyt, ale to, że pieniądze nie pracują w przedsięwzięciach, które mogłyby przynosić zwrot do budżetu i wzmocnić odporność państwa w kolejnych latach.

Większość środków jest wydawana poza inwestycjami, które mogły przynosić zysk

– zaznacza.

/ad

Przeczytaj więcej

Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
Jest śledztwo w sprawie działania policji w mieszkaniu Tomasza Sakiewicza
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
KAS jako narzędzie opresji wobec przedsiębiorców? Szefowa związku zawodowego protestuje
Nowe napięcia na linii Warszawa–Kijów. Ekspert: Ukraina wybiera strategię przemilczenia
Nowe napięcia na linii Warszawa–Kijów. Ekspert: Ukraina wybiera strategię przemilczenia