Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Rząd zadłuża nas w straszliwym tempie. Dodatkowe 46 mld zł tylko w dwa miesiące!

Deficyt po styczniu i lutym sięga 46 mld zł. Janusz Szewczak mówi o „autostradzie do katastrofy” i przekonuje, że dalsze zadłużanie – w tym SAFE – tylko pogłębi problem.
Rząd zadłuża nas w straszliwym tempie. Dodatkowe 46 mld zł tylko w dwa miesiące!

Posłuchaj całej rozmowy:

Po dwóch pierwszych miesiącach roku budżet państwa zanotował ok. 46 mld zł deficytu. Janusz Szewczak – finansista i były wiceprezes Orlenu – uważa, że to tempo narastania dziury budżetowej jest sygnałem ostrzegawczym, którego nie da się przykryć politycznym hałasem.

Najgorszy minister finansów wiezie nas szeroką autostradą ku pełnej katastrofii finansów publicznych

– mówi Szewczak.

W jego ocenie problemem nie jest wyłącznie sam deficyt, ale mechanizm, który zaczyna dominować w finansach państwa: coraz większa zależność od pożyczania i rosnący koszt obsługi długu.

Deficyt rośnie, dług puchnie, odsetki przyspieszają

Szewczak wskazuje, że dług publiczny przekroczył już 2 bln zł i – jego zdaniem – będzie rósł lawinowo, bo drożeje pieniądz, a stopy na obligacjach idą w górę. Wprost mówi też o skali wydatków na same odsetki.

Obsługa tego starego długu będzie nas kosztowała 100, 120… nawet miliardów złotych

– podkreśla.

Dodaje, że rentowności polskich obligacji zbliżają się do 6 proc., a wojna na Bliskim Wschodzie – w jego ocenie – może dodatkowo podbić koszty finansowania dla państw takich jak Polska.

Wojna będzie windować koszty pozyskiwania pieniądza, do których my się zaliczamy

– zaznacza.

„Pieniędzy nie ma i nie będzie” – a problemy dopiero się kumulują

Rozmówca rysuje obraz państwa, w którym rosnące potrzeby wydatkowe zderzają się z presją na budżet w kluczowych obszarach. Wymienia m.in. ryzyka dla NFZ i napięcia w systemie ochrony zdrowia.

Niektórzy twierdzą, że pieniędzy w NFZ może zabraknąć… w okolicach maja, czerwca

– mówi.

W jego narracji sytuację pogarsza niepewność gospodarcza i to, że – jak twierdzi – temat finansów publicznych jest wypychany z debaty przez bieżące konflikty polityczne.

Zajmuje się Polaków wszystkim, a tak naprawdę nic nie ma o tych problemach

– ocenia.

SAFE jako „dopompowanie balonu” zadłużenia

Wątek SAFE Szewczak łączy bezpośrednio z rosnącymi potrzebami pożyczkowymi państwa. Podaje kwoty, które – w jego ujęciu – pokazują, jak dużo budżet musi pożyczać, by utrzymać płynność i „rolować” wcześniejsze zobowiązania.

690 miliardów złotych to są potrzeby pożyczkowe brutto

– mówi.

I dodaje, że sięganie po kolejną dużą pożyczkę – jego zdaniem – tylko „napompuje” dług oraz deficyt.

Chcą pożyczyć w ramach SAFE kolejne 185 miliardów (euro). To napompuje ten gigantyczny balon długu i deficytu

– podkreśla.

W rozmowie kilka razy wraca też motyw niepewności warunków finansowych: jego zdaniem sama stopa procentowa to nie wszystko, bo w umowach liczą się także prowizje, spready czy karencja.

Umowa finansowa to nie jest tylko oprocentowanie, ale również inne warunki

– zaznacza.

Gdzie są pieniądze?

W pewnym momencie rozmowa schodzi na najbardziej drażliwe pytanie: jeśli deficyt rośnie tak szybko, a państwo pożycza coraz więcej, to dlaczego w wielu obszarach i tak słychać, że „brakuje pieniędzy”.

To jest pytanie. Nie można doliczyć po prostu tego wszystkiego

– mówi Szewczak.

Jako jedno z możliwych źródeł presji na budżet wskazuje ryzyka osłabienia konsumpcji, jeśli gospodarstwa domowe zaczną mocniej ciąć wydatki – m.in. pod wpływem kosztów energii i paliw.

Konsument powie: dość! To będzie oznaczało również mniejsze wpływy do budżetu państwa

– podkreśla.

KPO: „mechanizm chory”, inwestycji nie widać

Pod koniec rozmowy Szewczak wraca do doświadczeń z KPO. Twierdzi, że w sytuacji słabej sprawczości państwa pieniądz łatwo „rozpływa się” w bieżącej płynności, a efekty inwestycyjne są trudne do uchwycenia.

Ten mechanizm jest absolutnie chory. Tych inwestycji nie widać

– mówi.

I w tym kontekście ponownie ostrzega, że SAFE – jako kolejna pożyczka – może w praktyce dołożyć ryzyk do systemu, zamiast go stabilizować.

Mocne zakończenie: „zderzenie z górą lodową”

Na koniec Szewczak wraca do tezy, że najgorsze może dopiero nadejść: przy słabszej koniunkturze, kosztach energii i paliw oraz rosnącej niepewności na rynkach.

To jest droga do dramatycznego zderzenia z górą lodową

– podkreśla.

I domyka całość ostrzeżeniem: w jego ocenie, bez „gospodarzy od pieniędzy” i decyzji wyprzedzających, finanse publiczne wejdą w fazę, z której wyjście będzie bolesne – niezależnie od tego, kto będzie rządził.

/ad

Przeczytaj więcej

Wojna w PO ułatwi grę prawicy? PiS stawia na Drewnickiego: „Zjednoczy całe środowisko”
Wojna w PO ułatwi grę prawicy? PiS stawia na Drewnickiego: „Zjednoczy całe środowisko”
Gen. Samol: Polska wciąż nie ma skutecznej obrony przed dronami
Gen. Samol: Polska wciąż nie ma skutecznej obrony przed dronami
„Trupie pole” i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu
„Trupie pole” i ślady zbrodni. Prof. Teul o pracy przy ekshumacjach na Wołyniu