Posłuchaj całego felietonu:
Centrum wszechświata w tych dniach przesunęło się na Bliski Wschód. Tamte strony były nam niegdyś bliskie. Piękna nowela Ksawerego Pruszyńskiego nosi tytuł Karabela z Meszhedu – od nazwy miasta w Iranie, gdzie zbierała się armia generała Andersa, zanim uformowała się w Bagdadzie. W Palestynie 3000 polskich Żydów zdezerterowało z armii Andersa i stało się zalążkiem Irgunu – armii żydowskiej. Były żołnierz Andersa, Mieczysław Biegun, objął ster państwa Izrael pod starożytnym nazwiskiem Menachema Begina.
Dwa państwa – Stany Zjednoczone i Izrael – pragnęły ustrzec siebie i nas przed zagrożeniem atomowym. Tymczasem ajatollah Chamenei, potomek Aiszy, siostry Mahometa, oraz inni ajatollahowie i mułłowie, z lufą lotniskowca przystawioną do turbanu, woleli raczej umrzeć, niż przerwać zaawansowaną produkcję bomby atomowej dla celów pokojowych. Chociaż, myśląc realistycznie, każdy na wszelki wypadek wyznaczył swojego następcę oraz następcę tego następcy. Wielki Iran utrzymywał i finansował Hamas – organizację religijną, która administruje Strefą Gazy po wyborach ustawodawczych 2006 roku – i Hezbollah w Libanie.



