Teraz na antenie:
Radio Wnet
Polska

Piotr Witt – samotność, pieski i Francja bez dzieci

Od Bliskiego Wschodu po paryskie pieski – Piotr Witt prowadzi słuchacza przez felieton o wojnie, lęku, samotności i francuskich absurdach codzienności.
Piotr Witt – samotność, pieski i Francja bez dzieci

Piotr Witt / Fot, Konrad Tomaszewski, Radio Wnet

Posłuchaj całego felietonu:

Centrum wszechświata w tych dniach przesunęło się na Bliski Wschód. Tamte strony były nam niegdyś bliskie. Piękna nowela Ksawerego Pruszyńskiego nosi tytuł Karabela z Meszhedu – od nazwy miasta w Iranie, gdzie zbierała się armia generała Andersa, zanim uformowała się w Bagdadzie. W Palestynie 3000 polskich Żydów zdezerterowało z armii Andersa i stało się zalążkiem Irgunu – armii żydowskiej. Były żołnierz Andersa, Mieczysław Biegun, objął ster państwa Izrael pod starożytnym nazwiskiem Menachema Begina.

Dwa państwa – Stany Zjednoczone i Izrael – pragnęły ustrzec siebie i nas przed zagrożeniem atomowym. Tymczasem ajatollah Chamenei, potomek Aiszy, siostry Mahometa, oraz inni ajatollahowie i mułłowie, z lufą lotniskowca przystawioną do turbanu, woleli raczej umrzeć, niż przerwać zaawansowaną produkcję bomby atomowej dla celów pokojowych. Chociaż, myśląc realistycznie, każdy na wszelki wypadek wyznaczył swojego następcę oraz następcę tego następcy. Wielki Iran utrzymywał i finansował Hamas – organizację religijną, która administruje Strefą Gazy po wyborach ustawodawczych 2006 roku – i Hezbollah w Libanie.

Czasami, w chwilach wolnych od sprzecznych informacji, można było usłyszeć przebąkiwania o Wielkim Izraelu. Obecny Izrael jest państwem wielkości naszego województwa zachodniopomorskiego. Iran jest wielkości 80 województw zachodniopomorskich. W Izraelu tłoczy się na niewielkiej przestrzeni 10 milionów osób. Iran, mający dziewięć razy więcej mieszkańców, ma do dyspozycji 80 razy więcej miejsca. Jest o czym myśleć.

W czasie, gdy po I wojnie światowej zwycięzcy rysowali nową mapę świata, uczestnicy Betaru – zrzeszenia syjonistów rewizjonistów w Polsce pod wodzą pułkownika Żabotyńskiego – snuli sny o Wielkim Izraelu, potężnym państwie po obu stronach rzeki Jordanu. Ostatecznie traktat wersalski oddał Anglii władzę nad Palestyną, przeważnie arabską. Głosy Betaru nie zostały wówczas wysłuchane, ale marzenie nigdy nie znikło, a siła marzeń jest ogromna.

Francja bez wojny, ale nie bez lęku

We Francji nie mamy, chwała Bogu, wojny, co nie znaczy, abyśmy nie odczuwali jej skutków. Radykalni muzułmanie, a jesteśmy w okresie ramadanu, islamskiego Wielkiego Postu, zradykalizowali się w tych dniach. Nad krajem zawisła większa niż zwykle groźba agresji i ataków nożowniczych, których w zwyczajnym czasie jest 120 dziennie. Czego tylko nam brakowało?

Do problemów zadłużenia, podatków, zdrowia, przestępczości Główny Urząd Statystyczny dodał ostatnio także problem demograficzny. W ubiegłym roku, po raz pierwszy od czasu II wojny, umarło we Francji więcej ludzi, niż się urodziło. Jeżeli odliczyć masy imigrantów, którzy balans demograficzny utrzymywali w stanie jakiej takiej równowagi, to statystyka wykazała, że liczba rdzennej ludności francuskiej maleje. W sumie w roku ubiegłym urodziło się o 2,3% dzieci mniej niż rok wcześniej. Podawanie do publicznej wiadomości statystyk rasowych i narodowościowych w Republice Jednej i Niepodzielnej jest zabronione, ale naród patrzy i widzi – gdyby nie znaczna rozrodczość ludności imigranckiej, statystyka byłaby o wiele gorsza. Trudno wytłumaczyć, dlaczego tak się dzieje.

Fakty bezsporne są takie, że mieszkańcy wielkich miast – Paryża, Lyonu, Marsylii – są w zasadzie przeciwni niczym nieskrępowanej imigracji. Kiedy przyjdą do urn, głosują na lewicę, która imigrację popiera. W Paryżu nawet wieloletnie rządy socjalistyczne nie zdołały wyplenić z mieszkańców sympatii lewicowych. Merostwo stolicy dysponuje ogromną armią posłusznych urzędników i funkcjonariuszy, którzy wiedzą, że nigdy nie będzie im lepiej niż za obecnych rządów. Stanowią oni potężny rezerwuar wyborczy. Liczbę funkcjonariuszy miejskich oblicza się na 70 tysięcy.

Paryż, synekury i ludzie samotni

Znaczną część z nich stanowią koncjerżki, które nie mają literalnie nic do roboty, w związku z tym otrzymują bezpłatne mieszkanie, od pewnego czasu również osobne biuro z komputerem, dobrą pensję i dobrą emeryturę. Wszelkie czynności związane niegdyś z posadą dozorcy pełnią za nie agencje specjalistyczne – sprzątanie kamienicy, zamiatanie ulicy przed domem, roznoszenie listów po piętrach, otwieranie bramy. Po urzędzie prezydenta państwa posada koncjerżki paryskiej jest najlepszą synekurą z możliwych, może nawet lepszą od urzędu prezydenta, gdyż nikt nie żąda od koncjerżki wygłaszania pustych przemówień, wycinania wstęg, otwierania mostów ani pozowania do idiotycznych fotografii ze ściskaniem rąk obcym prezydentom.

Co więcej, koncjerżka może liczyć na dziedziczenie po samotnych lokatorach, którzy w braku własnej rodziny sporządzą testament na jej rzecz. Sytuacja powszechnie znana, ponieważ Paryż jest miastem ludzi samotnych. Jeżeli w roku ubiegłym, 2025, przybyło Francji mimo wszystko 643 770 noworodków, to jest to zasługą przede wszystkim ludności napływowej i ludności wiejskiej, gdzie wciąż jeszcze żyje się rodzinami. Ponieważ jednak w naturze ludzkiej udział przeszłości zwierzęcej istnieje i atawizmy odgrywają rolę znaczniejszą, niż się przypuszcza, człowiek samotny odczuwa potrzebę przelania nadmiaru uczuć na inną istotę, tak jak piesek od pokoleń wychowany w mieście musi tylnymi nogami skrobać daremnie asfalt po załatwieniu naturalnej potrzeby.

Francuski piesek jako instytucja

Ponadto stolica Francji liczy najwięcej w kraju małżeństw jednopłciowych, z których się dzieci nie rodzą mimo ponawianych eksperymentów. Człowiek samotny ma psa, o którego dba jak o własne dziecko, ale którego utrzymanie wypada znacznie taniej. Jeszcze tańszy od psa jest piesek, mały pies. Zjada niewiele, choć nie wszystko lubi. Polskie powiedzenie „wybredny jak francuski piesek” nie urodziło się wczoraj. W supermarkecie osobny dział, większy z każdym rokiem, zajmują regały z przysmakami dla piesków. Dania komponowane przez najlepszych kucharzy, znających upodobania i potrzeby czworonożnych przyjaciół, są zalecane w telewizji. W domach mody kupuje się ubrania dla piesków. O tym, co pieski będą nosić w przyszłym sezonie, jakie palta, buty, obroże, informują psie żurnale mód. Właściciele piesków stanowią blok wyborczy jeszcze liczniejszy od miejskich funkcjonariuszy. Biada politykowi, który by podczas kampanii wyborczej nie sfotografował się z pieskiem albo, nie daj Boże, zadeklarował się z niechęcią do zwierząt domowych.

Sukę prezydenta Mitterranda, labradorkę wabiącą się Baltic, Francja znała lepiej od wielu ministrów. Obchodzono jej urodziny 22 listopada. Ulubiony bard prezydenta, Renaud, zanim jeszcze nie utonął kompletnie w alkoholu, komponował na jej cześć piosenkę. Baltic często śpiewano w telewizji. Rzeźbiarz Jacques Raoul ze swej strony oddał z brązu dwa pomniki prezydenta i suki, inaugurowane przez wdowę Danielle 21 maja 1996 roku. Podczas egzekwii zmarłego prezydenta superbaltyk przed kościołem trzymał na smyczy minister budżetu przez cały czas trwania ceremonii.

Cywilizacja bez dzieci

Dziesięć lat temu miłość do piesków znalazła wreszcie wyraz prawny. Do kodeksu cywilnego wpisano zwierzęta jako – cytuję – istoty żywe obdarzone wrażliwością. Nikt jednak nie wydał dekretu mówiącego, że zastąpienie rodziny, dzieci przez zwierzę i wieloletnie rozmowy wyłącznie z pieskiem prowadzą do zidiocenia.

Przeciwnie, na ogólne życzenie publiczności Zarząd Kolei Francuskich, SNCF, utworzył niedawno wagony dla osób z pieskami, do których nie wolno zabierać dzieci. No bo w naszej cywilizacji wojen i śmierci do czego komu dzieci.

Do usłyszenia i dla wielu z państwa do zobaczenia. Zapraszam wszystkich państwa dzisiaj o godzinie 18 na spotkanie w Stowarzyszeniu Dziennikarzy Polskich przy ulicy Foksal 3/5. Przyjdźcie, korzystając z dobrej pogody. Do zobaczenia.

Autorzy:

Przeczytaj więcej

Zbrodnia Wołyńska. IPN odkrył szczątki Polaków w Hucie Pieniackiej!
Zbrodnia Wołyńska. IPN odkrył szczątki Polaków w Hucie Pieniackiej!
Adwokat dostał się w końcu do Kraskowskiego. „Jest pogryziony przez pluskwy, w jednych szortach od soboty”
Adwokat dostał się w końcu do Kraskowskiego. „Jest pogryziony przez pluskwy, w jednych szortach od soboty”
Pilarek: Wrzosek odjechał peron. Skieruję wniosek o ściganie dyscyplinarne
Pilarek: Wrzosek odjechał peron. Skieruję wniosek o ściganie dyscyplinarne